Powieści Jane Austen - Opactwo Northanger
Trzykrotka - Pon 29 Maj, 2006 09:20
Bo ta Kasia to straszne głupiątko było... Pamiętam, że kiedy zaczęłam po raz pierwszy czytać Opactwo, to o mało sobie nie odpuściłam. Dopiero potem - potem pojęłam konwencję i teraz bawię się tą książką, zwłaszcza częścią dziejącą sie w Bath. One razem z Izabelą tworzą duet nie do pobicia :grin:
Gabra - Pon 29 Maj, 2006 16:55
A ja dla odmiany gdy pierwszy raz czytałam tę książkę to byłam nią zachwycona - wprost nie mogłam się doczekać by wreszcie wyjaśniła się tajemnica śmierci pani Tilney - była to moja pierwsza książka Jane. Teraz podchodzę do niej z mniejszym optymizmem ale nadal berdzo mnie bawi, poza tym Henry jest chyba jedynym głównym bohaterem którego Jane postanowiła obdarzyć poczuciem humoru.
Gunia - Pon 29 Maj, 2006 17:34
I przez to poczucie humoru trafiła mu się Kasia, a nie Ela.
Gabra - Wto 30 Maj, 2006 20:27
I Bogu za to dzięki bo przy całej mojej sympatii dla Henry'ego to Lizzy jest dla niego za dobra :smile:
Gunia - Wto 30 Maj, 2006 20:31
Hehe... Tym mnie powaliłaś...
Bonduelle - Pią 02 Cze, 2006 19:41
Hah, Henry jest według mnie jednym z sympatyczniejszych bohaterów męskich u JA, może nie koniecznie do kochania na zabój, ale na pewno milion razy ciekawszy niż choćby Edmund o_O
GosiaJ - Śro 12 Lip, 2006 13:09
Wydaje mi się, że w tej powieści nie tyle chodzi o to, "kto z kim będzie" (chociaż to oczywiście też interesujące ), ile o rewelacyjną zabawę konwencją. Myślę, że warto najpierw mieć orientację, czym jest powieść gotycka, żeby dobrze się bawić, czytając "Opactwo...". Czasem wydaje mi się, że w tej powieści Jane dowiodła najwyższego kunsztu. Nie znając realiów powieści gotyckich, można bawić się przerysowanymi postaciami - i to już od pierwszej strony
ewelinka - Śro 12 Lip, 2006 19:22
| Gunia napisał/a: | Mowy nie ma Ewelinko! Książkę czytać marsz! |
Oj Guniu Guniu na szczescie zostalo mi juz niewiele bo jakies 50 stron ale musze powiedziec,ze najtrudniej mi sie ja czyta ze wszystkich powiesci Jane Austen
Gunia - Śro 12 Lip, 2006 21:53
| ewelinka napisał/a: | | Gunia napisał/a: | Mowy nie ma Ewelinko! Książkę czytać marsz! |
Oj Guniu Guniu na szczescie zostalo mi juz niewiele bo jakies 50 stron ale musze powiedziec,ze najtrudniej mi sie ja czyta ze wszystkich powiesci Jane Austen |
A mi się bardzo lekko czytało. W tym było najwięcej tego, za co tak lubię Jane - ciętego humoru.
ewelinka - Pon 17 Lip, 2006 03:52
no to ja jakos nie zrozumialam tej ksiazki bo nie widzialam w niej humoru,ale musze przyznac,ze zrobila na mnie bardziej pozytywne wrazenie ale dopiero koncowka ksiazki.Chociaz byla taka niespodziewana.W zyciu bym nie wpadla na to,ze John nagadal takich glupot generalowi.Ale nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo :smile:
Gunia - Pią 28 Lip, 2006 19:31
Jak to nie zauwałyłaś? Przecież ona była przesiąknięta sarkazmem! To całe nabijanie się z powieści gotyckich...
Anonymous - Pią 28 Lip, 2006 21:28
"Tajemnica zamku Udolpho"! Już sama nazwa śmieszy .
Anonymous - Sob 29 Lip, 2006 01:11
Jesli chodzi o zapoznanie sie z powiescia gotycka, to polecam artykul Fringilli na starynm forum. Bardzo ciekawie i przystepnie napisany
Annette - Sob 29 Lip, 2006 15:13
Jestem świeżo po lekturze książki(po raz drugi, po mniej więcej 10 latach) i...jestem zachwycona świetne postacie, podobało mi się zwracanie się autorki do czytelnika, nazywanie Kaśki heroiną. Na kilometr widać przymrużone oko autorki :grin: Nie pamiętałam, że ta książka jest tak zabawna
Aragonte - Sob 29 Lip, 2006 16:25
| AineNiRigani napisał/a: | Jesli chodzi o zapoznanie sie z powiescia gotycka, to polecam artykul Fringilli na starynm forum. Bardzo ciekawie i przystepnie napisany |
Ooo, to musze tam zajrzeć koniecznie.
"Opactwo" mi się podobało, ale nie traktowałam go ze śmiertelną powagą - trudno by zresztą było, wobec tak jednoznacznego nastawienia JA do tej książki i jej bohaterów
Trzykrotka - Pon 31 Lip, 2006 10:07
| Aragonte napisał/a: |
"Opactwo" mi się podobało, ale nie traktowałam go ze śmiertelną powagą - trudno by zresztą było, wobec tak jednoznacznego nastawienia JA do tej książki i jej bohaterów |
Opactwo często jest nie rozumiane - ten jego satyryczny charakter, dlatego nie wszyscy lubią tę książkę. Katarzyna po Elizabeth wydaje się heroiną z innej bajki. A to jest świetna powieść! Te "Tajemnice zamku Udolpho" i szkielet Laurentyny (czy jakoś tak), który tak przerażał Kaśkę! Tyrady Izabelli o mężczyznach, niezliczone uwagi o gałązkowych szlaczkach, turbanach, stroikach na głowę... - tam jest masę smaczków i dużo humoru. A pan Henry Tilney - po prostu sam urok.
milka - Wto 15 Sie, 2006 22:29
O tak, ja uwielbiam pana Tilneya. Wreszcie bohater dowcipny i złośliwy, tylko szkoda że Katarzyna za nim nie nadąża. A swoją drogą - czemu on wybiera Katarzynę, cielątko, a nie rozglądnie się za kimś inteligentniejszym? Tak trudno wtedy było o taką?
elbereth - Śro 16 Sie, 2006 10:39
| Nimloth napisał/a: | | "Tajemnica zamku Udolpho"! Już sama nazwa śmieszy. |
Niektórzy powątpiewają nawet, czy ta powieść w rzeczywistości istnieje. :smile:
Dla zainteresowanych - eBook-a znajdziecie tutaj, a książka do ściągnięcia w formacie tekstowym także tutaj (oczywiście po angielsku)
Więcej o powieściach grozy:
http://www.sgi.uni.wroc.p...sub=kurz&nr=185
http://horror.com.pl/publicystyka/zanim.php
Jeannette - Śro 16 Sie, 2006 12:36
| milka napisał/a: | | O tak, ja uwielbiam pana Tilneya. Wreszcie bohater dowcipny i złośliwy, tylko szkoda że Katarzyna za nim nie nadąża. A swoją drogą - czemu on wybiera Katarzynę, cielątko, a nie rozglądnie się za kimś inteligentniejszym? Tak trudno wtedy było o taką? |
Czyżbyś nie słyszała, że miłość bywa ślepa i głucha? Poza tym Henry chyba tak poważnie zaczyna się nią interesować już w Northanger, gdzie po liście Jamesa i wpadce z pokojem pani Tilney Katarzyna mądrzeje i nabiera rozsądku.
milka - Śro 16 Sie, 2006 22:43
A ja mam inną teorię oprócz ślepoty i głuchoty. Widzi mi się, co Tilney cenił najpierw w Katarzynę za stałość, szczerość, prostolinijność, wrażliwość, czułe serce (chyba tym wyróżniała się pośród innych panien, a na pewno na tle Izabeli), a co do jej braków - jej młody wiek, przeświadczenie o swoich brakach, chęć uczenia się, wręcz naśladowania innych dał mu nadzieję na możliwość jej kształtowania. I tak, po paru latach, będzie miał żonę o dobrym sercu i charakterze z natury oraz o smaku i zainteresowaniach ukształtowanych przez męża. Ideał.
Trzykrotka - Śro 23 Sie, 2006 15:52
Wychowa ją sobie po prostu. mam tylko jedną małą obawę - czy nie wydaje si ę Wam, że oni mają zadatki na bycie w przyszłości Bennetami? Ona głupia, bez głębszych zainteresowań, on inteligentny, sarkastyczny - co to będzie za 10 -20 lat?
Anonymous - Śro 23 Sie, 2006 15:55
trzykrotko - trafne.
Jeannette - Śro 23 Sie, 2006 16:23
| Trzykrotka napisał/a: | | Wychowa ją sobie po prostu. mam tylko jedną małą obawę - czy nie wydaje si ę Wam, że oni mają zadatki na bycie w przyszłości Bennetami? Ona głupia, bez głębszych zainteresowań, on inteligentny, sarkastyczny - co to będzie za 10 -20 lat? |
Trafne. Ale pan Bennet nie wychował sobie żony - była głupia i tyle. Nie zmieniał jej, po prostu biernie ją zaakceptował. Poza tym Katarzyna była młodziutka - miała 18 lat gdy poślubiła Henry'ego. Nie wiem co prawda ile lat miała pani Bennet, ale myślę że Katarzyna była inna, miała wrodzoną łagodność, dobroć serca i była lepiej wychowana niż p. Bennet, która była nieokrzesana. Więc też Henry nie był w tak beznadziejnej sytuacji jak ojciec Lizzy.
Anonymous - Śro 23 Sie, 2006 17:10
[A skąd my wiemy, że Henry będzie chciał ją sobie "wychować"? Może tak jak pan Bennet zostawi ją samą sobie?
Jeannette - Śro 23 Sie, 2006 17:44
No właśnie. Henry, jeśli tak zrobi, nie będzie w takiej sytuacji jak pan Bennet. Katarzyna nie była taka głupia i ograniczona jak matka Lizzy. No, w każdym razie nie tak bardzo.
|
|
|