To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Robin of Sherwood

Reghina - Pią 26 Maj, 2006 17:06

Masz rację Agn!!! Niech żałuje! Gdyby go Ameryka nie przyciągneła, to grałby w trzecim sezonie Robina, i wszystko mogło wyglądać zupełnie inaczej. A tak, to serial zszedł na psy, fani zostali ze złamanym sercem (na przykład ja :cry: ), a on też żadnego większego sukcesu nie osiągnął. Ma facet talent, niestety swoje szczęście zaprzepaścił, i niech go za to zjedzą teraz wyrzuty sumienia (ale może nie tak doszczętnie :wink: )
Aragonte, bardzo się cieszę że serial się podoba:) Co jak co, ale to naprawdę im się udało...

Agn - Pią 26 Maj, 2006 19:13

Ekhm, wtrącę tylko, że miarą sukcesu nie może być to, w ilu filmach człowiek wystąpił. Z tego co wiem, dobrze mu się wiedzie w teatrze i nieźle mu idzie, więc można powiedzieć, że marnie nie skończył.
Serial na psy moim zdaniem nie zszedł. Co prawda młody Jason Connery to nie młody Michael Praed, miał może trochę mniej uroku, ale IMHO też się dobrze spisał. Poza tym dzięki temu połączyli dwie wersje legendy o Robinie W Kapturze, a to się chwali.

Reghina - Pią 26 Maj, 2006 19:58

Nie wiem, może ja już nie jestem w stanie oceniać obiektywnie, ale Connery w tej roli nigdy mi się nie podobał, i myślę że to się nie zmieni. Starał się jak mógł, jednak Michael był lepszy... Kiedyś gdzieś usłyszałam, że jak się patrzy na Michaela, to można naprawdę uwierzyć że miał te wszystkie wizje. Connery natomiast... Był jakiś taki mdły.
Agn - Pią 26 Maj, 2006 20:31

Mysle, ze po prostu "Robin of Sherwood" mial niesamowity wplyw na ludzka wyobraznie. No bo spojrzmy prawdzie w oczeta - nigdy wczesniej nie bylo serialu, ktory laczylby w sobie realizm z magia w taki naturalny sposob (bardzo mi sie podobal pomysl z Hernem). Pozniej tez chyba nie bylo. *przemilcza dzieuo z Marion w mini i staniku* Michael byl pierwszy jako Robin (w tym serialu oczywiscie). Umial nie tylko to wszystko solidnie, naturalnie zagrac, ale byl tez odpowiednio mlody. I urodziwy, oczywiscie. Do tego byl w odpowiednim otoczeniu. Czy ktos wyobraza sobie Robina w kapturze inaczej niz jako ciemnowlosego, szczuplego mlodzienca z dluzszymi wlosami? Nie sadze, zeby ktos, kto wychowal sie na tym serialu byl w stanie myslec o Robinie i widziec oczyma wyobrazni Errola Flynna? Te rajtuzy... ten durnowaty kapelusik! Blah!!!
Wobec tego wszystkiego biedny Jason byl bez szans. Ale ciagle mi sie podobal.
Ech, caly ten serial to jedna wielka perelka.
Muzyka Clannadu, naturalne ujecia, swietni bohaterowie (Marion byla naprawde kapitalna i autentycznie piekna w taki sposob, w jaki sobie zawsze Marion wyobrazalam; wiecznie milczacy Nasir, naprawde sympatyczny braciszek Tuck, ze nie wspomne o Szkarlatnym Willu - Rayowi naleza sie poklony za to, co zrobil z ta rola), dobre pomysly. I stroje, do jasnej ciasnej! Wreszcie te stroje wygladaly nalezycie - tam poprzecierane, tu odpowiednie szycie. *znow przemilcza pozniejszy serial o Robinie-cwaniaku i jego bandzie w ciuszkach nie wiadomo z ktorego horroru*
Skoro juz i tak dlugo gadam, to jeszcze wspomne - nie sposob sie oprzec scenie przysiegi - plonace strzaly. I zawsze ta dodatkowa, dochodzaca nie wiadomo skad. Mniam mniam! Paluszki lizac. Chyba zaraz sobie wlacze...

Reghina - Pią 26 Maj, 2006 20:43

Tak, masz rację... Poza tym w tym serialu zostało wprowadzonych wiele wątków, które potem weszły na stałe do ekranizaji przygód Robin Hooda. Marion mieszkająca w lesie razem z Robinem, elementy magii i mistycyzmu, czy też walczący Saracen w bandzie Robina :smile: Pozwolę sobie zacytowac Clive'a Mantle'a: "po prostu byliśmy najlepsi". No bo byli :mrgreen:
Co do Jasona... Sama nie wiem. Ostatnio i tak myślę o postaci granej przez niego dużo łagodniej niż kiedyś, bo jeszcze pare lat temu po prostu nie mogłam na niego patrzeć. Może masz rację, od razu był na przegranej pozycji, tylko dlatego że był "tym drugim".

Agn - Pią 26 Maj, 2006 20:58

No wlasnie, a "ci drudzy" przewaznie maja prze... prze... przekichane.
Reghina - Pią 26 Maj, 2006 21:02

Taka jest prawda. Ale to jest silniejsze ode mnie :mrgreen:
Aragonte - Pią 26 Maj, 2006 21:04

Agn napisał/a:
I to byl blad jego zycia. Wybaczcie - DOBRZE MU TAK! Niech sobie pluje w brode. (Byle nie za czesto, bo zapluty nie bedzie ladnie wygladal :P )
Aragonte, pozwalamy ci pozostac przy wcieleniu Robinowym. :mrgreen:

Cieszę się niezmiernie :mrgreen:

Aragonte - Pią 26 Maj, 2006 21:07

Reghina napisał/a:
Masz rację Agn!!! Niech żałuje! Gdyby go Ameryka nie przyciągneła, to grałby w trzecim sezonie Robina, i wszystko mogło wyglądać zupełnie inaczej. A tak, to serial zszedł na psy, fani zostali ze złamanym sercem (na przykład ja :cry: ), a on też żadnego większego sukcesu nie osiągnął. Ma facet talent, niestety swoje szczęście zaprzepaścił, i niech go za to zjedzą teraz wyrzuty sumienia (ale może nie tak doszczętnie :wink: )
Aragonte, bardzo się cieszę że serial się podoba:) Co jak co, ale to naprawdę im się udało...

Reghina, jak miałby mi się nie podobać? Toż się na nim wychowałam :mrgreen:

A była taka możliwość, że Praed zagrałby w trzeciej serii? Tak mi się jakoś zdaje... że go uśmiercili jednak?
No, chociaż magia swoje robi, wiem, więc może jakoś by wrócił :wink:

Aragonte - Pią 26 Maj, 2006 21:10

Aha, i też się podłączę - Will Szkarłatny gra świetnie, a moje osobiste sympatie gromadzą się też po stronie Nasira :grin: Sama w sumie nie wiem, czemu... I czy on chociaż ze cztery linijki dialogu miał? Bo jak na razie to raz mi się odezwał w kadrze, głównie wywija dwoma mieczami...
Agn - Pią 26 Maj, 2006 21:15

Aragonte, Nasir ze 4 linijki by uzbieral, ale trzeba chyba wziac pod uwage CALY serial. :lol:
Robina pierwszego usmiercili, a jakze. Poczatkowo mialo byc inaczej - znowu przysiega, nadprogramowa strzala, wszyscy sie obracaja i widza Robina - zywego. Niestety Praed poszedl do Dynastii i w ten sposob zamiast naszego Robina dali innego.

Reghina - Pią 26 Maj, 2006 21:16

Tak Aragonte, Michael był przewidziany do wszystkich serii. Ale zaproponowano mu rolę w musicalu na Broadway'u - "Trzej Muszkieterowie" (który okazał się niewypałem swoją drogą) i Michael powiedział że chce spełnic marzenie swojego życia, zostawił więc serial, i poleciał do USA.
Reghina - Pią 26 Maj, 2006 21:20

Swoja drogą, podobno kiedy producenci pod koniec kręcenia odcinków drugiej serii usłyszeli o tym że Michael nie zagra w trzeciej serii (bo byli pewni ze zagra), to wpadli w taką panikę że aż scenarzystę ściągneli z Londynu. No i musiał napisać scenariusz do "The Greatest Enemy", odcinka który jest kompletnie nielogiczny i niespójny z resztą :cry:
Aragonte - Pią 26 Maj, 2006 21:22

Reghina napisał/a:
Tak Aragonte, Michael był przewidziany do wszystkich serii. Ale zaproponowano mu rolę w musicalu na Broadway'u - "Trzej Muszkieterowie" (który okazał się niewypałem swoją drogą) i Michael powiedział że chce spełnic marzenie swojego życia, zostawił więc serial, i poleciał do USA.

Buubuuu :sad: No i szkoda... Młody Connery to jakoś nie to.
Ale gusta są różne, znam osobę, która oglądając serial zawieszała oko na osobniku o nazwisku Guy Gisbourne :wink: (chyba tak się go pisało?)

Aragonte - Pią 26 Maj, 2006 21:24

Reghina napisał/a:
Swoja drogą, podobno kiedy producenci pod koniec kręcenia odcinków drugiej serii usłyszeli o tym że Michael nie zagra w trzeciej serii (bo byli pewni ze zagra), to wpadli w taką panikę że aż scenarzystę ściągneli z Londynu. No i musiał napisać scenariusz do "The Greatest Enemy", odcinka który jest kompletnie nielogiczny i niespójny z resztą :cry:

To jest ten, w którym pojawia się sobowtór Robina? I jakiś demon wyłażący z bajora?
Z pamięci to mówię, więc mogę coś krzaczyć :wink:

Reghina - Pią 26 Maj, 2006 21:24

Zgadzam się. Dzięki Robinowi poznałam wiele nowych osób, i tylko jedna z nich stwierdziła, że Michael i Jason jej sie podobali jednakowo. Reszta uważa, że Michael był o niebo lepszy...
Agn - Pią 26 Maj, 2006 21:25

Nie sadze, z demonem/sobotorem/whatever to byl odcinek "Wilk". Chociaz czort ich wie, moze w oryginale bylo "The greatest enemy", ale oryginalnego tytulu nie pamietam.
Reghina - Pią 26 Maj, 2006 21:26

Hmmm. Chyba nie. "The Greatest Enemy" to odcinek w którym Robin - Michael umiera, i pojawia sie osobnik wystrzeliwujący płonącą strzałę. jak oglądałąm ten odcinek po raz pierwszy, to byłam pewna że to Michael jednak przeżył. A tu niespodzianka - znaleźli nowego głównego bohatera, Jasona :? ??:
Agn - Pią 26 Maj, 2006 21:27

No wlasnie, to byl ten odcinek, w ktorym Misio Praed zrobil wszystkim brzydki numer.
Reghina - Pią 26 Maj, 2006 21:27

Nie, nie, nie. "The Greatest Enemy" to Najwiekszy Wróg. A odcinek kończący całą serię to "The time of the Wolf", czyli Czas Wilka :smile:
Reghina - Pią 26 Maj, 2006 21:29

Doskonale to ujęłaś Agn :lol:
Agn - Pią 26 Maj, 2006 21:29

O, "Czas wilka". Nie pamietam tego odcinka, oprocz tego, ze mala siksa bedac b. sie balam potem zasnac. Teraz pewnie by mnie nie przestraszyl (mnie teraz rzadko co naprawde straszy), ale wtedy? Oj, prawie sie skonczylo zakazem ostatecznym ogladania tego serialu. A i tak musialam co odcinek walczyc, by mi pozwolili ogladac, a nie wysylali od razu spac.
Reghina - Pią 26 Maj, 2006 21:31

Hmm. To ten w którym Marion zostawia Roberta, i postanawia zostać w klasztorze. Wspaniałe zakończenie dla całej serii, do dzisiaj nie zapomnę mojej dzikiej satysfakcji wtedy :twisted:
Reghina - Pią 26 Maj, 2006 21:33

A wiecie że ma być teraz nakręcony kolejny odcinek? :lol: Jason jest przewidziany do roli Robina, a Michael ma zagrac Herne'a :? ??: Wszystko przez to, że seria teoretycznie nie ma właściwiego zakończenia. Ja jednak wciąż się modlę o to żeby im się nie udało...
Agn - Pią 26 Maj, 2006 21:34

Szczerze piszac jest to takie bardzo zwiazane w legenda. Powinni jeszcze dokrecic moment, w ktorym Marion-zakonnica zabija starszego juz Robina i mowi mu, ze kochala go bardziej niz wszystko inne na swiecie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group