Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane
Eeva - Nie 21 Lis, 2010 21:50
A ja zamówiłam sobie tą książke na urodziny
akne - Pon 22 Lis, 2010 10:30
| Agn napisał/a: | To znaczy? Bo z tego co pamiętam dziewczynom się podobało i chętnie by sięgnęły po dalszy ciąg.
Chyba że coś mnie ominęło... |
Dziewczynom tak Ja mówie o opiniach w necie , np. - Prowansja- fuj! juz sie przezylo, tyle ksiazek , bez sensu, jakby nie mozna bylo w Polsce; Gerard - bleee, taki dziwny i tak przewidywalny, oczywiste bylo ze sie w niej zakocha; Ewa- ciagle moralizuje i nudzi;jezyk - zbyt staranny i poprawny a jednoczesnie " pelen wyswiechtanych metafor" ; zakonczenie otwarte- bez sensu; nastroj- zbyt ckliwy i spokojny...
Mam wyliczac dalej
Na szczescie i tak sie pododba wielu ludziom, co widac po sprzedazy
Agn - Pon 22 Lis, 2010 12:11
No więc właśnie chciałabym oznajmić co następuje:
1. W zalewie tysiąca książek o Prowansji twoja o Prowansji nie jest. Akcja się tam toczy, ale nie ma ciągłych opisów o urodzie przyrody, wspaniałych ludziach, boskim jedzeniu, upartej kulturze picia wina czyli wszystkiego tego, co z całą pewnością bym przeczytała w książkach O Prowansji, a nie Z Prowansją w tle.
2. I co z tego, że wiadomo, że Gerard się zakocha w Ewie? To takie strasznie złe? Ten wątek może i był do przewidzenia, ale poprowadzono go bardzo fajnie. Bez ckliwych i wydumanych zawirowań historii rodem z harlequina.
3. Ewa moralizuje? A w którym momencie? Bo mnie się akurat, podobnie jak jej, podobało, że rodzina Elizy mówi taką piękną polszczyzną i że Ewa upomina Aleksandra, by ją zachował i nie przejmował języka z głupich seriali. W innych aspektach nie zauważyłam, by "marudziła" - wręcz przeciwnie, bardzo jej się wszystko podoba.
4. Mogą mnie cmoknąć w tyłek z tym zarzutem - ja akurat lubię starannie napisaną książkę. Na łapu capu byle dzikus potrafi. Wyświechtane metafory - w sensie że gdzie? Poproszę przykłady.
5. Czy ja wiem, czy takie otwarte? Można tam dopisać to i owo, ale na dobrą sprawę książka kończy się i nie trzeba niczego dopisywać. Sprawa na dobrą sprawę i tak została rozwiązana, w rodzinie zaczęło się wreszcie układać, a Ewa i Gerard na pewno jakoś sobie poradzą.
Swoją szosą dlaczego otwarte zakończenie jest bez sensu?
6. Okej, może i było czasem słodko i może ja bym np. na miejscu pani Konstancji tak szybko nie zareagowała spokojem i "łzami", bo ktoś mi powiedział, że śmierć męża lata temu mogła być wypadkiem. Ale nie uważam, by było zbyt ckliwie. A że spokojnie - no pardon, a miało być jak w kryminale?
Aragonte - Pon 22 Lis, 2010 13:25
Niech się ludziska odczepią od otwartych zakończeń - a co, wszystko trzeba wyjaśniać do końca? Pffffffffffffffffffff.
A zarzutu co do poprawnego języka nie rozumiem - chodzi o to, że nikt bluzgami nie rzuca?
akne - Pon 22 Lis, 2010 16:20
Cytuję : "...Co prawda, momentami drażnił mnie język, jakim jest napisane „Zamówcie z Francji”. Autorce pewnie zależało, aby napisać książkę „językiem powieści”, dlatego dbałość, nadmierna moim zdaniem, o literackie piękno języka. Nie udało się uniknąć, niestety, wyświechtanych metafor, trywialnych, zużytych porównań. Irytujące jest także moralizatorstwo głównej bohaterki, która pozjadała wszystkie rozumy (kiedy?) i zna odpowiedzi na wszystkie pytania, dręczące postaci powieści...."
Koniec cytatu.
DZIĘKI za podtrzymanie na duchu
Agn - Pon 22 Lis, 2010 17:29
Wiesz, nie jestem ekspertem, ale powiem ci tak - lubię ciekawe porównania. Ale nie wiem, czy do twojej powieści pasowałyby jakieś bardziej wyszukane. Pasowały mi takie, jakie zastosowałaś, język mnie nie drażnił. Wręcz przeciwnie - dawno nie czytałam powieści napisanej właśnie w takim stylu. I to mnie cieszyło. A odpowiedzi na dręczące problemy nie są wcale takie dziwne - Ewa przychodzi i widzi wszystko z dystansu, jest jej zatem o wiele łatwiej zaobserwować pewne rzeczy niż komuś, kto siedzi w samym środku cyklonu.
Trzymaj się i pisz dalej, chętnie poczytam.
trifle - Pon 22 Lis, 2010 18:05
Niedawno przeczytałam I tom "Cukierni pod Amorem". Do zachwytu mi daleko. Właściwie gdyby nie fakt, że kupiłam to pewnie po jakichś 50 stronach porzuciłabym tę książkę. Czyta się niby dobrze, realia zachowane, dobre opisy, trochę mi co prawda brakowało dialogów, za dużo tam tekstu ciurkiem, który mnie w którymś momencie zaczął męczyć, ale to wszystko da się przeżyć.
Ja chyba rzeczywiście już nie mogę czytać takich powieści obyczajowych, bo mnie zwyczajnie nudzą. Nic a nic mnie nie interesuje ten pierścień, ani mumia, ani cokolwiek innego. Na pewno lepiej mi się czytało te starsze fragmenty niż współczesne, bo one są jakieś takie... nijakie.
Zaczęłam czytać tom II, ale zanim dotrę do końca minie chyba duużo czasu, jeśli w ogóle przeczytam.
Admete - Pon 22 Lis, 2010 20:59
| Cytat: | | Ja chyba rzeczywiście już nie mogę czytać takich powieści obyczajowych, bo mnie zwyczajnie nudzą. |
Jakbym cztałą o sobie. Teraz dorwałam się do Wieku cudów - jak odkrywano piękno i grozę nauki - mniam mniam Rewelacyjnie mi się czyta. Oderwać się nie mogę. Zawsze mnie fascynowały historie związane z nauką. Powinnam byłą iść na ścisłe studia. Nie mówię, że zostałabym naukowcem, bo jestem absolutnie przeciętna, ale o wiele lepiej czułabym się pracując w jakimś zwykłym laboratorium analitycznym, gdziekolwiek, gdzie robiłoby sie coś konkretnego. W tej serii ukazało się także W poszukiwaniu multiświata i ma się ukazać Niezwykła istota - zmagania nauki z tajemnicami człowieka. To ostatnie chyba też kupię.
Caitriona - Wto 23 Lis, 2010 16:09
| trifle napisał/a: | | Do zachwytu mi daleko |
No proszę, w końcu jakies inne wrażenia pp przeczytaniu tej ksiażki. Ja sama byłam zachwycona i tylko właściwie na takie opinie się natykałam. Nie jest to arcydzieło, ale moim zdaniem bardzo sprawnie i ciekawie napisana książka do czytania, takie czytadło. Mnie również bardziej interesują te czasy dawniejsze niż współczesne, ale całość była ok. Teraz poluję na tom drugi i ciekawa jestem czy wciągnie mnie tak samo jak pierwszy, który czytałam latem
Deanariell - Wto 23 Lis, 2010 17:33
| akne napisał/a: | | DZIĘKI za podtrzymanie na duchu |
Akne, ludzie z natury muszą się czepiać - same peany pochwalne na jakiś temat są jak dla mnie z gruntu podejrzane i zapalają w umyśle czerwone światełko. No, a ilu czytelników, tyle gustów - zawsze znajdą się ci mniej zadowoleni, moim zdaniem liczy się przewaga tych, którym się jednak podobało. Ale rozumiem, że dziwnie i z niepokojem czyta się takie krytyczne opinie odnośnie swojego "pierworodnego dziecka".
RaczejRozwazna - Wto 23 Lis, 2010 18:41
| Caitriona napisał/a: | | trifle napisał/a: | | Do zachwytu mi daleko |
No proszę, w końcu jakies inne wrażenia pp przeczytaniu tej ksiażki. Ja sama byłam zachwycona i tylko właściwie na takie opinie się natykałam. Nie jest to arcydzieło, ale moim zdaniem bardzo sprawnie i ciekawie napisana książka do czytania, takie czytadło. Mnie również bardziej interesują te czasy dawniejsze niż współczesne, ale całość była ok. Teraz poluję na tom drugi i ciekawa jestem czy wciągnie mnie tak samo jak pierwszy, który czytałam latem |
ja też wypowiadałam sie o tej książce gdzieś tutaj - negatywnie...
Agn - Pon 29 Lis, 2010 16:05
Chciałam tylko rzec, że moja mama jest w trakcie czytania "Zamówienia z Francji" i ma takie same odczucia jak ja. Więc... widać, żeśmy rodzina. I można dorzucić kolejną uwiedzioną urokiem tej powieści duszyczkę do listy.
Eeva - Śro 01 Gru, 2010 20:21
Nie mogłam doczekać się swoich urodzin więc sama sobie zakupiłam Zamówienie z Francji i zaczęłam czytać w metrze
Pokochałam tekst, że Jacek jest głupi jak komentarze na onecie
Aragonte - Śro 01 Gru, 2010 20:24
Też mi się to porównanie spodobało
Eeva - Śro 01 Gru, 2010 20:27
Szczególnie, że kiedyś już taki tekst słyszałam - nie wiedziałam, że to funkcjonuje poza gronem moich znajomych:-)
ps Aragonte, kocham Twojego avka - nie wiem kto to, ale jest świetny (i gościu i av)
Agn - Śro 01 Gru, 2010 20:28
Ono zaiste jest bardzo życiowe i powinno wejść do kanonu języka potocznego. Rzekłam!
Aragonte - Śro 01 Gru, 2010 20:44
| Eeva napisał/a: | Szczególnie, że kiedyś już taki tekst słyszałam - nie wiedziałam, że to funkcjonuje poza gronem moich znajomych:-)
ps Aragonte, kocham Twojego avka - nie wiem kto to, ale jest świetny (i gościu i av) |
Eeva, to Gwaine - najbardziej interesujący jak dla mnie pan z serialu Merlin.
Szkoda, że głupi scenarzyści wprowadzili tę postać dopiero w trzecim sezonie...
Avek nie mój, a pożyczony w necie - uważam, że jest fantastycznie zrobiony
Anonymous - Śro 01 Gru, 2010 20:46
To nie kwestia świetnej roboty a genialnego obiektu!!
Eeva - Śro 01 Gru, 2010 20:49
Zachęcona waszymi zachwytami nad Merlinem mam pierwszy odcinek który obejrze jak tylko będe miała wolną chwilkę
Anonymous - Śro 01 Gru, 2010 21:04
he he
Tak sobie mów...
Jeden odcinek
Eeva - Śro 01 Gru, 2010 21:21
A może mi się nie spodoba!
Agn - Śro 01 Gru, 2010 22:00
Biorąc pod uwagę dobry gust forumowiczek mogę ci w ciemno rzec - a świstak siedzi i zawija w te sreberka!
Anonymous - Śro 01 Gru, 2010 22:02
Agn!!
Aragonte - Śro 01 Gru, 2010 23:18
| Agn napisał/a: | Biorąc pod uwagę dobry gust forumowiczek mogę ci w ciemno rzec - a świstak siedzi i zawija w te sreberka! |
Ale gusta są różne
Eeva, może Ci się to spodoba, może nie - to bardzo luźna wersja legend arturiańskich, retelling, no i kino familijne. Ale sympatyczne.
Anonymous - Śro 01 Gru, 2010 23:37
Moja Mami alergicznie reaguje na czary, mary i inne szuwary, i humoru Merlina też mogłaby nie docenić...
Eeva nie nastawiaj się na ósmy cud świata a będzie dobrze
|
|
|