To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Fantastyka na małym i dużym ekranie

Caitriona - Nie 10 Kwi, 2011 21:10

Mnie się Morgan, mimo że puszczalska, podoba. Ma w sobie jaką moc, niezłe spojrzenie i widać, ze twarda z niej zawodniczka. Podoba mi się też taki niesztampowy, jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny Merlin, bo tak naprawdę zachowaniem, a szczególnie dążeniami - zjednocznie Brtytów - podobny jest do tego z Trylogii Cornwella.

A Gwaine jest niezły: niewiele go było na ekranie, a już zapadł w pamięć.

Aragonte - Nie 10 Kwi, 2011 21:12

Tak, widać, że mają w tym serialu pomysł na Gawaina - i dobrze :D
Magia to w dużym stopniu (według terminologii Babci Weatherwax) głowologia, ale niewątpliwie jest :)

Ale się wstrzeliłyśmy, Caitri - ja z edycją posta (bo nie chciałam dublować), a Ty z nowym postem, wszystko w tej samej sekundzie :wink:

Caitriona - Nie 10 Kwi, 2011 21:16

Aragonte napisał/a:
czemu soundtrack mnie tak zachwyca - jego autorami jest Mychael Danna i Jeff Danna

Rewelacyjną ma muzykę ten serial! Bardzo bym chciał go zdobyć i mam nadzieję, że tak się stanie ;)

Agn - Nie 10 Kwi, 2011 21:31

Ja też zapoluję na muzykę z tego serialu - piękna jest. Urzekła mnie piosenka, która leciała na koniec trzeciego odcinka. A widoki przecuuuuudne. :serce:

I czy Morgan jest puszczalska? Lota zdobyła w ten sposób, inaczej pewnie nie potraktowałby kobiety zbyt poważnie. A tak usidliła go i chciała wykorzystać do własnych celów. To jeszcze nie czyni z niej puszczalskiej. Z Merlinem się raczej nie przespała (z nietomnym facetem raczej trudno), mnie to raczej wyglądało na pokazanie kto tu jest panem. Seksu nie było.
Zdaje się Kleopatra romansowała w celach politycznych i nikt jej puszczalską nie nazwał.

Aragonte, bierz się za drugi odcinek, bo Gawain dopiero w trzecim, warto do niego dojechać. :mrgreen:

Aragonte - Nie 10 Kwi, 2011 21:45

Agn napisał/a:
Aragonte, bierz się za drugi odcinek, bo Gawain dopiero w trzecim, warto do niego dojechać. :mrgreen:

Trzeci to już przejechałam na podglądzie, zatrzymując się w miejscach, gdzie pojawiał się Gawain :wink: Ale dzisiaj mam nadzieję obejrzeć go w całości :mrgreen:

Jak dla mnie Morgana nie jest puszczalska - bezwzględna, owszem. Ciekawa, pełnokrwista. Podoba mi się jako postać w serialu, co nie oznacza, że ją lubię jako osobę.
W każdym razie ona i Merlin to dwa główne "motory" akcji. Reszta to pionki i tylko dryfuje (Artur głównie w morzu hormonów :-P ), a ci dwoje decydują o przyszłości, bo mają jakąś jej wizję albo chcą zdobyć coś dla siebie. W każdym razie tak to wygląda na początkowym etapie serialu, moim zdaniem.

Admete - Nie 10 Kwi, 2011 22:28

Nic na to nie poradzę Thin, ale obie te postacie kobiece mi się nie podobają i tyle. Nie lubie takich. Trzeci odcinek głównie przewijałam. Mnie się ostatnio niewiele podoba. To przyzwoicie zrobiony serial. Ma bardzo doba muzykę i zdjecia. Nie mam niestety cierpliwości ostatnio do niczego poza kryminałami.

Cytat:
Zdaje się Kleopatra romansowała w celach politycznych i nikt jej puszczalską nie nazwał.


Zawsze mogę to zrobić, bo w moim odczuciu jak najbardziej nią była ;)

Aragonte - Nie 10 Kwi, 2011 22:34

Hmm. Aż mam ochotę spytać, czy Daro też uznałaś za puszczalską :-P :wink:

Edit: no dobra, Artur ma miecz z kamienia (macie rację, można było to z większym pomyślunkiem zrobić). Trochę mnie zastanawia, chociaż nie znam się na historii uzbrojenia jakoś specjalnie, czy nie przesadzili trochę z wielkością tego miecza :mysle: Wygląda jak solidny dwuręczny - ale chyba w epoce pierwotnego Artura takich nie było? Ktoś się orientuje? W każdym razie rzymskie miecze wyglądały zupełnie inaczej.

Caitriona - Nie 10 Kwi, 2011 22:52

No nic nie poradzę, dla mnie Morgana jest jednak trochę "puszczalska": ja rozumiem, że kobiety sa słabsze, ale nigdy nie rozumiałam takiego wykorzytywania swojego ciała, zamiast rozumu. W przypadku Morgan akurat się to równoważy, bo wykorzytuje i jedno i drugie ;)
Aragonte - Nie 10 Kwi, 2011 22:54

Caitri - może działo się tak, bo faceci doceniali (optymistycznie używam czasu przeszłego, może zbyt optymistycznie) głównie kobiece ciało, a nie rozum? :wink: I był to jedyny sposób na uzyskanie realnego wpływu na rządy?
Sorry, ale ja dość cynicznie na to patrzę i w produkcjach parahistorycznych (a "Camelot" chyba trochę do tego aspiruje?) kompletnie mnie to nie razi. Było tak i tyle, nam się może to co najwyżej nie podobać, jeśli oceniamy to przez pryzmat dzisiejszych czasów.
Zachowanie Morgany pasuje mi do tamtych czasów i do sposobu ukazania tej postaci, a to dla mnie najważniejsze.

BTW - z kim ona rozmawia czasami? Czy to sugestia, że ma jakieś konszachty z siłami zła, czy też kontaktuje się z duchami zmarłych? Zgaduję, bo nie wiem :mysle:

Caitriona - Nie 10 Kwi, 2011 23:06

Aragonte, ja to rozumiem, ale nic nie poradzę, że jednocześnie mi się to nie podoba. Wiem, dziwne, zdaję sobie z tego sprawę ;) Poza tym może na moje postrzeganie Morgany w ten sposób wpływa także kreacja bohaterki, sposób w jaki jest pokazywana, te ciągle prześwitujące szatki itp. Nie zmienia to jednak faktu, że Morgana jest chyba najciekawszą postacią tego serialu.
Aragonte - Nie 10 Kwi, 2011 23:10

Caitri, jeszcze raz podkreślam, że Morgany bym w życiu nie polubiła jako realną osobę :) Bronię jej tylko w serialu, bo napędza akcję, wydaje mi się realistycznie pokazana i wiarygodna.
A za szlafroczki to trzeba winić autora kostiumów ewentualnie reżysera :-P Mnie osobiście razi mocny makijaż Morgany, tzn. kontur oczu obrysowany czarną kredką - wygląda to jak indyjski makijaż kredką khol :roll:

Znowu zmoderowałam posta w trakcie pisania przez Ciebie odpowiedzi :wink:

Edit: dotarłam do sceny, w której Morgan ostrzegała przed atakiem Lota, a Merlin odczytał część jej wspomnień, dotykając jej ręki - dobre! I wydaje się pogłębiać efekt, bo Morgan staje się bardziej niejednoznaczna.

Dołączam do frakcji Agn - podoba mi się ten serial i obejrzę go z przyjemnością (utyskując czasem pewnie, ale cóż - nie ma rzeczy idealnych :wink: ).

Caitriona - Nie 10 Kwi, 2011 23:34

Aragonte napisał/a:
Dołączam do frakcji Agn - podoba mi się ten serial i obejrzę go z przyjemnością

Khem... Ja się również w tej frakcji znajduję ;) Camelot teraz w sumie poza Justified, Castle i Spn (niechyby już wrócili!) to jedyne na co czekam.

Aragonte napisał/a:
A za szlafroczki to trzeba winić autora kostiumów ewentualnie reżysera

Własnie o tym mówię: może właśnie przez takie rzeczy, które wymiślili sobie twórcy, odbieram Morganę bardziej jako "puszczalską". Podkreślam raz jeszcze: i tak ogólnie mi się podoba i jest ciekawą postacią, ona i Merlin oraz Gwaine ;)

Aragonte napisał/a:
wygląda to jak indyjski makijaż kredką khol

Miałam identyczne skojarzenie :lol:

Aragonte napisał/a:
kim ona rozmawia czasami? Czy to sugestia, że ma jakieś konszachty z siłami zła, czy też kontaktuje się z duchami zmarłych?

Zdaje się, że jakieś złe, czarne moce, Merlin cały czas ją przed tym ostrzega. Pewnie z czasem się dowiemy, co to jest.

praedzio - Pon 11 Kwi, 2011 05:10

A symbolem jakiego zła jest wilk? :mysle:

Mnie się Morgiana bardzo podoba. Jest niezwykle piękną kobietą i wie jak to wykorzystać.

Trzeci odcinek wciąż przede mną.

Caitriona - Pon 11 Kwi, 2011 09:55

praedzio napisał/a:
A symbolem jakiego zła jest wilk?

U nas to zła, po prostu. Zdaje się, że nawet i szatana. To wszystko przecież zależy od regionu i kultury, ale zazwyczaj wilki były kojarzone z mocami ciemności.

Jotka - Pon 11 Kwi, 2011 12:17

Admete napisał/a:
Mnie się ostatnio niewiele podoba. To przyzwoicie zrobiony serial. Ma bardzo doba muzykę i zdjecia. Nie mam niestety cierpliwości ostatnio do niczego poza kryminałami.

Na pewno nie ja to pisałam :mysle:
Też mam dziwne uczucie, że nie wszystko mi się podoba a jednak nie mogę nie oglądać

Admete - Pon 11 Kwi, 2011 13:36

Mnie natomiast męczy jeszcze jedna rzecz - nieustanne intryganctwo. Wiem, że to w tym wypadku siła napędowa całości,ale nie mam serca do takich opowieści. A dodatkowo historia musi się potoczyć w jednym, wiadomym kierunku. I to też mnie zniechęca ;)
Aragonte - Pon 11 Kwi, 2011 14:50

No tak, nie ma co tu liczyć na zakończenie otwarte :wink: Opowiada się historię, którą już dobrze znamy i która musi skończyć się źle :-|
Admete - Pon 11 Kwi, 2011 15:26

To chyba jedna z kilku przyczyn, dla których nie mam ochoty sie przywiązaywać do serialu.
Deanariell - Pon 11 Kwi, 2011 19:46

Admete napisał/a:
dodatkowo historia musi się potoczyć w jednym, wiadomym kierunku. I to też mnie zniechęca

No i właśnie z tego samego powodu mnie się nie chce w ogóle zaczynać oglądać. ;) W liceum pewnie byłabym pierwsza do oglądania. :-P Teraz jednak stwierdzam, że historie tego typu od jakiegoś czasu działają na mnie przygnębiająco. Ale Wam życzę przyjemnego oglądania. :mrgreen:

Jotka - Pon 11 Kwi, 2011 20:51

Ja mam jeszcze jeden problem: dla mnie król Artur ma zawsze twarz Seana Connery (wspomnienie dzieciństwa) :wink:
Aragonte - Pon 11 Kwi, 2011 22:21

Artur z "Camelot" jakoś specjalnie mi się nie podoba, ale - jeśli zestawiam go z legendą - wydaje mi się nawet wiarygodny.

Dwa odcinki za mną, zaraz zabiorę się za trzeci. Ponury i krwawy jest ten serial, ale ma klimat. I piękną muzykę :serduszkate:

Agn - Pon 11 Kwi, 2011 23:50

Caitriona napisał/a:
No nic nie poradzę, dla mnie Morgana jest jednak trochę "puszczalska": ja rozumiem, że kobiety sa słabsze, ale nigdy nie rozumiałam takiego wykorzytywania swojego ciała, zamiast rozumu. W przypadku Morgan akurat się to równoważy, bo wykorzytuje i jedno i drugie

Bo wtedy dopiero ma szansę na przykucie uwagi mężczyzny? Wojsko nie pójdzie tak sobie za kobietą, a kobiety, jak widać, nie miały szczególnej władzy. Igraine po Gorloisie została ozdóbką Uthera, druga matka Arthura też była tylko żoną, nikim szczególnie istotnym dla losów świata. Morgan ewidentnie nie ma ochoty na kinder-kuche-kirche, a droga ku temu, jak widać, wiedzie przez seks. Dla mnie to pewien rodzaj odwagi, ostatecznie to bardzo intymna sprawa. Nie jest łatwo potraktować własne ciało jako narzędzie do osiągnięcia celu. To że przespała się z jednym facetem - dzisiaj kobiety z niejednym sypiają. Też są puszczalskie? Faceci mogą każdą noc spędzić z inną kobietą i koledzy jeszcze o nim powiedzą, że ma branie, że pozazdrościć. Jak to jest? Wg mnie należy się sprawiedliwość. Jeśli faceta nikt nie nazwie "puszczalskim", najwyżej "ogierem" albo że "zalicza panienki", to kobietom też nie należy przylepiać takich łatek.
Aragonte napisał/a:
I był to jedyny sposób na uzyskanie realnego wpływu na rządy?

Aragonte napisał/a:
Caitri, jeszcze raz podkreślam, że Morgany bym w życiu nie polubiła jako realną osobę :) Bronię jej tylko w serialu, bo napędza akcję, wydaje mi się realistycznie pokazana i wiarygodna.

Mam podobnie. Prywatnie z całą pewnością nie polubiłabym Morgan. Ale jako postać w serialu jest świetna.
Aragonte napisał/a:
Mnie osobiście razi mocny makijaż Morgany, tzn. kontur oczu obrysowany czarną kredką - wygląda to jak indyjski makijaż kredką khol :roll:

Hmmm, laski w starożytności nieźle się paćkały, biorąc pod uwagę, że czasy Arthura to IV-VI w. (różnie się podaje, ja już nie zgaduję nawet), to mogły spokojnie jeszcze mieć pozostałości po dawnych czasach.
Swoją szosą mnie ten makijaż oczu nie razi (bardziej mnie drażnił naprawdę mocarny u Morgany w Merlinie BBC). Podkreśla trochę jej dzikość i że jest inna. Zresztą większy problem mam z patrzeniem na aktorkę grającą Igraine. Ostatnie ujęcie z trzeciego odcinka na jej twarz może się śnić po nocach. Brrr...
Jotka napisał/a:
dla mnie król Artur ma zawsze twarz Seana Connery (wspomnienie dzieciństwa)

Dla mnie nie - za stary. Acz przyjemnie się go w tej roli oglądało. I że ta Guinevere między Connerym-Arthurem a Ryśkiem Gere - Lancelotem wybrała Lancelota...

Aragonte - Pon 11 Kwi, 2011 23:52

No i trzeci odcinek za mną. Faktycznie najbardziej interesujące postacie to Merlin (z jednej strony barykady), Morgan (z drugiej), no i Gawain, po którym sporo sobie obiecuję :wink: Niby na razie nic specjalnego nie zrobił, a już jakoś przykuł moją uwagę. Outsider i prawdziwy wojownik, który pragnie stać się "kimś lepszym", a nie po prostu nachapać się i nachędożyć. Szkoda, że nie było go więcej.

Artur i Ginewra w sumie są siebie warci - dwójka blondwłosych nastolatków nakręconych przez hormony :roll:
No i już jest dla mnie prawie jasne, że to będzie odwrócenie sytuacji z legend - to Artur jest Lancelotem, a Leontes - Arturem, tylko bardowie wszystko pokręcili, włącznie z imionami :-P I wyjdzie na to, że wszystko (tj. plany Merlina dotyczące zjednoczenia Brytów) się rozlecą z powodu bab, a ściślej to z powodu zamieszania, jakie męsko-damskie relacje potrafią spowodować :roll:

Agn - Pon 11 Kwi, 2011 23:55

Aragonte napisał/a:
a nie po prostu nachapać się i nachędożyć. Szkoda, że nie było go więcej.

To tyle jeśli chodzi o moją śmiertelną powagę...

Aragonte - Pon 11 Kwi, 2011 23:57

No cooo? :wink: Napisałam, co myślę.

BTW - post Ci się zdublował, bo forum szaleje. Wyciachać dowolny czy któryś chcesz sobie wybrać, bo jesteś do niego szczególnie przywiązana? :-P



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group