To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramaland przedstawia, czyli knajpa nr 10

BeeMeR - Sob 26 Lis, 2016 08:37

Trzykrotka napisał/a:
scena gotowania tego makaronu jest niemal erotyczna :serce:
Brzmi interesująco :mrgreen:

Klejnot 11

Kto by pomyślał, że w dramie o kucharzeniu pałacowym będzie tyle śledztw - ledwo się skończyła kwestia uroku to tym razem na topie podejrzana owsianka z kaczki dla książątka :lol:


I nie da się ukryć, że pałac jest okrutnie samotnym miejscem, acz wśród tak wielu ludzi że trudno znaleźć chwilę samotności - przykre jest to, jak przyjaciółka dla której ryzykowało się wszystko potrafi obrócić się w jednej chwili plecami :( Bo rodzina każe.

Admete - Sob 26 Lis, 2016 09:47

BeeMeR napisał/a:
I nie da się ukryć, że pałac jest okrutnie samotnym miejscem, acz wśród tak wielu ludzi że trudno znaleźć chwilę samotności - przykre jest to, jak przyjaciółka dla której ryzykowało się wszystko potrafi obrócić się w jednej chwili plecami :( Bo rodzina każe.


Niestety tak właśnie jest. Sama bohaterka dojdzie stopniowo do takiego wniosku. I podpisuję się pod wszystkimi twoimi spostrzeżeniami.

Agn - Sob 26 Lis, 2016 10:32

BeeMeR napisał/a:
Druga wada - ogromna przewidywalność scen i toku akcji - wiele sytuacji już było albo wiadomo jak się potoczy, szkoda.

A tak jest chyba w każdym gp...? :mysle:
Choć Eru a prawdą - mnie też bardziej ciągnie do Klejnotu niż dramy z LMH. Ale twardo zamierzam sprawdzić kolejne odcinki, żeby nie było. Może będę rozkładała oglądanie? Seanse wieczorne 1 na 1? :mysle:
Trzykrotka napisał/a:
W tym odcinku pojawia się jego piękna, super elegancka i wyrafinowana matka (jak ta kobieta jest ubrana! Klękajcie narody!)

Pstrykniesz fotkę? Ciekawam. :)

BeeMeR - Sob 26 Lis, 2016 12:32

Agn napisał/a:
A tak jest chyba w każdym gp...? :mysle:
Nie w mojej definicji ;)
Może ogólnie wiadomo co i jak będzie, ale nie scena po scenie. Według mnie gp to w dużej mierze sytuacje od czapy, ale zabawnie lub ciekawie podane - drugi odcinek Syrenki taki był właśnie taki - abstrakcyjny, ale atrakcyjny. Jeśli co i rusz domyślam się, jak się skończy scena albo mnie to nie interesuje (jak w przypadku pobocznych postaci) to się to nazywa nudziarstwo :P - i tak odbieram odcinek pierwszy i trzeci - o czwartym jeszcze nie mam zdania, bo jestem niedługo za segukową częścią.

Trzykrotka - Sob 26 Lis, 2016 12:34

Pstryknę i to niejedną. To aktorka, która grała panią manager Dokko Jina. Ubrana jest tak.... Z francuską lekkością. Klasycznie, kobieco i - co tu dużo mówić - za ciężkie pieniądze. Zwłaszcza czarna suknia w srebrne chryzantemy mnie zachwyciła. I brązowa, w której przyleciała z Paryża.
Aragonte - Sob 26 Lis, 2016 12:55

A jakiego cudnego ma kota :serduszkate:
Stroje miała pierwsza klasa, to prawda. Ale postaci nie lubiłam za bardzo. Bawiła mnie czasem, ale wolałam innych bohaterów.

BeeMeR - Sob 26 Lis, 2016 13:38

Wreszcie ktoś, kto mi się podoba w Hwarang - Go Ara - wbrew obawom ;)
Pan jest zbyt pstrokaty :roll:
http://www.dramabeans.com...ang-still-cuts/

Trzykrotka - Sob 26 Lis, 2016 13:42

Oj tam, może jeden przyodziewek miał taki pstrokaty. Ja już tak się stęskniłam za jakąś rolą na miarę jego talentu (do całowania też :rumieniec: ) i uroku, że zniese i pstrokatość.
Go Ara śliczna :serduszkate:

BeeMeR - Sob 26 Lis, 2016 15:43

Trzykrotka napisał/a:
zniese i pstrokatość.
Tak, tak - wystarczy zdjąć ;)

Admete, czy też zgrzytałaś zębami na tych lekarzy joseońskich, co to aplikują "lekarstwo z Chin" nie znając jego dokładnego działania, skutków ubocznych, zwłaszcza przy skrzyżowaniu z innymi specyfikami :bejsbol:

Admete - Sob 26 Lis, 2016 21:12

Zgrzytałam a jakże. I cały cas teraz zgrzytam na lady Choi i jej pomagierów. Konkurs na szefową kucharek się odbywa.
Aragonte - Sob 26 Lis, 2016 21:58

BeeMeR napisał/a:
Admete, czy też zgrzytałaś zębami na tych lekarzy joseońskich, co to aplikują "lekarstwo z Chin" nie znając jego dokładnego działania, skutków ubocznych, zwłaszcza przy skrzyżowaniu z innymi specyfikami :bejsbol:

Ale może nie ma co oczekiwać, że w ichniej medycynie będą się zastanawiali nad skutkami ubocznymi i wynikającymi z krzyżowania składników? :mysle:

Jaki ładny fanvid z JI (z NR i HS):
https://www.facebook.com/...86127234818633/

BeeMeR - Sob 26 Lis, 2016 22:56

Aragonte napisał/a:
Ale może nie ma co oczekiwać, że w ichniej medycynie będą się zastanawiali nad skutkami ubocznymi i wynikającymi z krzyżowania składników? :mysle:
Ok, Jang Geum dopiero zaczyna o tym myśleć (w jedzeniu myślą już o tym dawno, to z tym łączyć, działa na to i tamto, a z tamtym nie wolno bo cośtam), niemniej chodzi mi choćby o samą lekkomyślność w stosowaniu i to na dziecku królewskim czegoś, czego się nie zna dogłębnie, bo po prostu "przyszło z Chin" - jakby samo to miało być remedium na wszystko.

Syrenka 4 jest lepsza niż 3, ale w dalszym ciągu nie jest to drama dobra ani moje gp. Niemniej i tak będę co tydzień sprawdzać ;)

Aragonte - Sob 26 Lis, 2016 23:15

BeeMeR napisał/a:
Ok, Jang Geum dopiero zaczyna o tym myśleć (w jedzeniu myślą już o tym dawno, to z tym łączyć, działa na to i tamto, a z tamtym nie wolno bo cośtam), niemniej chodzi mi choćby o samą lekkomyślność w stosowaniu i to na dziecku królewskim czegoś, czego się nie zna dogłębnie, bo po prostu "przyszło z Chin" - jakby samo to miało być remedium na wszystko.

Mnie się to też nie podoba, żeby było jasne.
Ale może właśnie to "przyszło z Chin" jest dla nich dostateczną rekomendacją? :mysle: W końcu wpływy chińskie były bardzo mocne i nie dotyczyły tylko pisma.

BeeMeR - Nie 27 Lis, 2016 00:50

Klejnot 12-13

Bohaterem są "pąki smakowe" Jang Geum ;)



oraz super poważne śledztwo w sprawie zmiany smaku pasty sojowej i fasolowej :mrgreen:

Admete - Nie 27 Lis, 2016 06:59

BeeMeR napisał/a:
oraz super poważne śledztwo w sprawie zmiany smaku pasty sojowej i fasolowej :mrgreen:


To właśnie tym śledztwem byłam absolutne zachwycona :mrgreen: Może mnie dogonisz, bo ja jestem w połowie 21 odcinka i na razie w tygodniu, to nie mam za wiele czasu na oglądanie, a i czytam teraz sporo.

BeeMeR - Nie 27 Lis, 2016 08:10

Ja jestem każdym jednym śledztwem zachwycona, tym też :mrgreen:
Przede wszystkim pomysłowość scenarzystów/tki (?) jest ogromna, ale i wykonanie cudne - ci wszyscy przepytywani garncarze, mnisi fermentujący fasolę w kostkach, handlarze solą - cudo! No i tatuś odprawiający swoje czary - wisienka na torcie :rotfl:

Admete - Nie 27 Lis, 2016 08:24

BeeMeR napisał/a:
Przede wszystkim pomysłowość scenarzystów/


Scenarzystki - wtedy jeszcze działała sama. Tym bardziej podziwiam.

Agn - Nie 27 Lis, 2016 11:00

BeeMeR napisał/a:
chodzi mi choćby o samą lekkomyślność w stosowaniu i to na dziecku królewskim czegoś, czego się nie zna dogłębnie, bo po prostu "przyszło z Chin" - jakby samo to miało być remedium na wszystko.

Podejrzewam, że wtedy ludzie myśleli inaczej niż my teraz i po prostu jak coś przyszło z Chin, krainy mądrości, filozofii i innych cudów, to znaczy, że dobre i nasze herbatki i zioła to pył w porównaniu z chińskim lekiem.
Aragonte napisał/a:
może właśnie to "przyszło z Chin" jest dla nich dostateczną rekomendacją? W końcu wpływy chińskie były bardzo mocne i nie dotyczyły tylko pisma.

No właśnie. :mysle:
BeeMeR napisał/a:
Wreszcie ktoś, kto mi się podoba w Hwarang - Go Ara - wbrew obawom
Pan jest zbyt pstrokaty
http://www.dramabeans.com...ang-still-cuts/

Go Ara cudna. A pan nie jest wg mnie zbyt pstrokaty, w każdym razie nie bardziej niż np. panowie z SKKS czy inni arystokraci w strojach z epiki - ona ma tu tylko 3 kolory: niebieski, fioletowy i biały. Jakby choć jeszcze żółty i czerwony dorzucił, to bym się zgodziła. A tak? Moim zdaniem nie. :)

BeeMeR - Nie 27 Lis, 2016 12:11

Agn napisał/a:
A pan nie jest wg mnie zbyt pstrokaty, w każdym razie nie bardziej niż np. panowie z SKKS czy inni arystokraci w strojach z epiki - ona ma tu tylko 3 kolory: niebieski, fioletowy i biały. Jakby choć jeszcze żółty i czerwony dorzucił, to bym się zgodziła. A tak? Moim zdaniem nie. :)
Ok, przyjmuję :kwiatek:

Najwyraźniej ten zestaw kolorystyczny do mnie nie przemawia. Nie umiem wyjaśnić, czemu stroje pałacowe z Klejnotu szalenie mi się podobają, mają idealne kolory i kształt sukien, zwłaszcza z fartuchami układają się pięknie i bardzo kobieco, a te z ML do mnie nie przemawiały - nie ten deseń (kropki, ciapki), nie moje kolory i w dużej mierze wisiały na IU, zwłaszcza jak spuszczała ręce bokami. Dopiero pod koniec dramy zaczęła nosić fasony, które mi się bardzo podobały, kształtem i kolorem.

Admete - Nie 27 Lis, 2016 12:45

To inna epoka trochę, to i suknie inne były, luźniejsze pewnie. Ale wróciłam uwagę, że w tych starszych serialach stroje są prostsze, jednokolorowe, możliwe, że bliższe temu, co było naprawdę. Pan Śliczny bardzo dobrze się prezentuje w takich monochromatycznych hanbokach. A w moim odcinku Główna Kucharka właśnie odchodzi... Smutno się zrobiło.
Trzykrotka - Nie 27 Lis, 2016 21:10

Wyrzuciłam ostatecznie Man In My House i wróciłam do Queen In Hyun Man.
Jaka to jest fajna drama :serduszkate: Po zakonczeniu jednego odcinka już ma się ochotę odpalać drugi. I to obie ścieżki czasu są bardzo dobrze zrobione, choć z czasem współczesna jakby zyskuje na znaczeniu, a przynajmniej dostaje więcej czasu antenowego.
W każdym razie doszło do pierwszej ingerencji w przeszłość i nasz Bong Do umknął przed zamachem na swoje życie, czyli wyczytawszy w Kronikach Joseonu we współczesnej bibliotece, że ma umrzeć tego i tego dnia, zwiał przed trucizną i strzałą skrytobójcy, a do stolicy przemieścil się szybko, samolotem via rok 2012. Zachwyconam. Na dodatek na Jeju obciął włosy i zlikwidował kukusia, pokazał, jakie ma długaśne nogi, zrobił zakupy w aptece i nauczył się obsługiwać telefon. Podoba mi się prosty pomysł, że nauczył się praktycznych rzeczy z przewodnika dla chińskich turystów. Bo przecież hangul nie przeczytałby jeszcze, nawet ze swoją bystrością.
No i piękny jest jego zachwyt urodą partnerki - po zobaczeniu jej w hanboku i peruce królowej - w telewizji rzecz jasna. InNa ślicznie wygląda w prostej sukni joseońskiej, a włosami zaplecionymi w warkocz. W ogóle z czarnymi włosami jej lepiej niż w tym musztardowym kolorze, jaki obnosi prywatnie.
Pojawia się po raz pierwszy motyw managerki odpytującej absztyfikanta gorącokrwistej podopiecznej, jak matka kandydata na męża. Pamiętam, że z każdym zawirowaniem czasu ta scena się powtarzała :-) I ten zachwyt w jej podejrzliwych oczach, kiedy dowiaduje się, że domniemany leser i naciągacz skończył SKK, mieszka w drogiej dzielnicy, ojciec pełnił funkcje państwowe, ale już nie żyje i Bong Do po nim dziedziczy :lol:

W JI przetłumaczyłam już scenę mierzenia sukienki oraz boski najazd matek na mieszkanie PPal Gang, bronione przez Hwa Shina własną piersią i garniturem ( na którym wylądowało kimchi). Na Ri właśnie dopadła go w holu stacji, obejmuje go publicznie i obmacuje mu pierś, dopytując, czy nosi stanik. Koleżanki - pogodynki patrzą. Nie dziwię się, że Hwa Shin miewał jej dość. Sam nie jest bukietem fiołków, ale ona zdecydowanie bywa zbyt namolna. Na Ri jest idealna w związku z Hwa Shinem, bo mimo jego onieśmielającego bogactwa i generalnie super-hiper wysokiej rangi, klasy i stanowiska społecznego, zachowuje lekki dystans, a dzięki temu ma pewną przewagę. Jest wyluzowana, swobodna, śmiała w mowie i powściągliwa w czynach.

Agn - Nie 27 Lis, 2016 21:47

BeeMeR napisał/a:
Najwyraźniej ten zestaw kolorystyczny do mnie nie przemawia. Nie umiem wyjaśnić, czemu stroje pałacowe z Klejnotu szalenie mi się podobają, mają idealne kolory i kształt sukien, zwłaszcza z fartuchami układają się pięknie i bardzo kobieco, a te z ML do mnie nie przemawiały - nie ten deseń (kropki, ciapki), nie moje kolory i w dużej mierze wisiały na IU, zwłaszcza jak spuszczała ręce bokami. Dopiero pod koniec dramy zaczęła nosić fasony, które mi się bardzo podobały, kształtem i kolorem.

Joseon ci chyba bardziej leży niż Goryeo. Ja lubię rozbuchanie Goryeo. Iluśsetlenie ograniczenia co wolno a czego nie nie do końca mi leżą.
Choć jak bym miała wybierać co JA bym miała wciągnąć na grzbiet, to wybrałabym joseońską skromność - w takich barwach jak w Goryeo nie czułabym się dobrze. ;)
Admete napisał/a:
wróciłam uwagę, że w tych starszych serialach stroje są prostsze, jednokolorowe, możliwe, że bliższe temu, co było naprawdę.

Mógł być też inny budżet albo inaczej rozkładany. No i podejrzewam, że Joseon z XIX wieku to nie ten sam Joseon, co w wieku np. XV, pewnie z czasem do prostych strojów wkraczały nowe elementy (jak np. haft w kwiatki, jak na hanbokach panien ze Strzelca czy ozdobne spinki). :)

BeeMeR - Nie 27 Lis, 2016 21:58

Trzykrotka napisał/a:
Bong Do po nim dziedziczy :lol:
I to dom z dachówkami w prestiżowej dzielnicy :lol:
Zastanawiała się, czy porzuciłaś QIHM po tak szybkim obejrzeniu kilku pierwszych odcinków :kwiatek:

Agn napisał/a:
Joseon ci chyba bardziej leży niż Goryeo
Nie wiem czy to kwestia "leżenia" czy może obejrzałam za mało dram o Goryeo a do Joseonu już jakoś przywykłam - nic to, da się nadrobić kiedyś tam ;)

*idzie sprawdzić czy nie ma aby kolejnego śledztwa kuchennego w Klejnocie*

Aragonte - Nie 27 Lis, 2016 22:03

Trzykrotka napisał/a:
Na Ri właśnie dopadła go w holu stacji, obejmuje go publicznie i obmacuje mu pierś, dopytując, czy nosi stanik. Koleżanki - pogodynki patrzą. Nie dziwię się, że Hwa Shin miewał jej dość. Sam nie jest bukietem fiołków, ale ona zdecydowanie bywa zbyt namolna. Na Ri jest idealna w związku z Hwa Shinem, bo mimo jego onieśmielającego bogactwa i generalnie super-hiper wysokiej rangi, klasy i stanowiska społecznego, zachowuje lekki dystans, a dzięki temu ma pewną przewagę. Jest wyluzowana, swobodna, śmiała w mowie i powściągliwa w czynach.

Jung Wona miałaś na myśli za drugim razem, jak myślę, nie Hwa Shina :kwiatek: Z Hwa Shinem zdecydowanie zachowuje się inaczej i powściągliwa nie jest :wink:

Obejrzałam sobie dziś szósty odcinek Jealousy Incarnate z twoimi napisami (świetnie mi się oglądało, poprawki to parę przecinków i jakaś literówka, czyli tyle, co nic), po czym zaczęłam siódmy i odkryłam, że zrobiło się późno, więc szybko zabrałam się za robotę, którą miałam do wykonania dzisiaj. Dopiero teraz mam swobodniejszą głowę (a 2 kilo mąki zostało przerobione na pierniczki), więc chyba wskoczę pod prysznic, umyję głowę i obejrzę dalszy ciąg.
Ta drama nic nie straciła przy powtórce, chociaż dobrze już wiem, czego się spodziewać - mam teraz inny ogląd spraw i zdecydowanie szybciej wchodzę w skórę HS, a dużo szybciej dystansuję się wobec Na Ri.
Hwa Shin aniołkiem nie jest, oj nie, ale co tu kryć - to mój typ bohatera :mrgreen: Niejednoznaczny, pokręcony, skomplikowany. Chyba troszkę przypomina mi pana z Pied Piper :mysle: Nie dziwię się wcale, że mnóstwo oglądających zachwycało się Jung Wonem, bo to on był ukazywany jako wcielenie męskich cnót i jeszcze prezentowany tak, żeby wizualnie wypadł jak najlepiej (vide scena w basenie :wink: ), podczas gdy Hwa Shin z początku dramy to bardziej antybohater - ośmieszany, upokarzany, ukazywany w ryzykownych sytuacjach (no ile pań się zachwyci panem przymierzającym stanik pooperacyjny? :mrgreen: ). A jednak mnie intryguje dużo bardziej niż Jung Won.
Trzykrotko, co twoim zdaniem HS miał na myśli w tym swoim monologu pod koniec szóstego odcinka JI? Chodzi mi o wzmiankę o NR :mysle:
Spoiler:
Jeśli jest jakiś wyższy byt... to dlaczego zabrał mojego brata? Dlaczego zabrałeś mojego dobrego brata? To ja powinienem umrzeć. Trzeba było zabrać mnie... a ja w prezencie... w prezencie... zabrałbym ze sobą Na Ri. Oddaj mi hyunga. Proszę, przywróć do życia mojego brata. Proszę.


Idę się prać, a potem siódmy odcinek JI :banan_czerwony:

Agn - Nie 27 Lis, 2016 22:46

BeeMeR napisał/a:
Nie wiem czy to kwestia "leżenia" czy może obejrzałam za mało dram o Goryeo a do Joseonu już jakoś przywykłam - nic to, da się nadrobić kiedyś tam

To też możliwe. Najwięcej seguków dotyczy właśnie Joseonu, jak coś jest o okresie Trzech Królestw, to człowiek taki zdziwiony wtedy. ;)

Oglądam LoBS nr 3 - dobrze się bawię. Może i nasza parka jest osobno, ale kogo to obchodzi? Scena hipnozy w windzie była mega. Wiem, że to z hipnozą to jedna wielka ściema, ale to drama, nie film dokumentalny, grunt, że LMH ładnie hipnotyzuje zapalniczką, sztuczkami, a potem oczyskami. :serduszkate:
Ze znajomych - żebraczka, która siedzi na czatach, kiedy Syrenka odziewa się w śmietnisku, to przyjaciółka Gwiazdy z Koszmita (ta, która prowadziła bibliotekę z mangami).
Syrenka chodzi po mieście z muszlą jak z kopertówką, choć chyba gdzieś jej się ta muszla posiała. Dostała też lekcję od małej bystrej dziewczynki, a także sprała panienki dębiące kasę od słabszych. Jest dobrze. :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group