Seriale - Dramy, czyli urok Azji część 3 wątku
Aragonte - Nie 19 Paź, 2014 20:52
Dziękuję Pewnie zaraz się przebiorę w inny, bo mnie nosi
Obejrzałam w końcu Króla i błazna do końca. No cóż, nie mogło być innego zakończenia, ale w sumie to domknęli to jakoś tak - mimo wszystko - optymistycznie, bo ci, którzy naprawdę byli sobie bliscy (nieważne, w jakim sensie) pozostali sobie bliscy dalej, bez względu na to, czy ich ukatrupiono, czy nie.
I wiecie co? Skośnookie seriale mnie jak nic skrzywiły Zerknęłam na jakiś filmik do Outlandera i wyłączyłam po minucie, bo raz, że mnie to śmieszyło (hot scenes miały być), a dwa, stwierdziłam, że nie kręci mnie typ urody bohatera. No niby ładne ma ciało, ale rysy mi nie leżą i jakoś tak skośne ślepia by się przydały... Dobra, może od razu włączę sobie coś z Jun Ki i już, zamiast ściemniać
Admete - Nie 19 Paź, 2014 21:03
Faktycznie jesteś już maksymalnie skrzywiona U mnie był dziś drugi odcinek Misaeng i jestem autentycznie zachwycona. Świetny jest ten szef sierotki - pan Oh. Przeczuwam ciekawą relację ojca - syna w przyszłości. Mam wrażenie, że serial ( podobnie jak Plus Nine Boys ) ma możliwie realistyczny styl ( możliwie, bo wiadomo, że serial to serial ).
Aragonte - Nie 19 Paź, 2014 21:12
| Admete napisał/a: | Faktycznie jesteś już maksymalnie skrzywiona |
Powinnam się leczyć?
Admete - Nie 19 Paź, 2014 21:14
| Aragonte napisał/a: | Powinnam się leczyć? |
A po co? Jak ci z tym dobrze Mnie tez odpowiada, że nie ma w tych serialach "gorących" scen i ludzie inaczej wyglądają. To taki sposób poznawania innych kultur
Trzykrotka - Nie 19 Paź, 2014 21:31
Chcę nieniejszym podziękować koleżankom oglądającym w Warszawie za moją boską głupawkę w Krakowie. Smsy sprawiły, że wyszłam trochę na wariatkę chichoczącą ww ciemnym autobusie Że mnie ta nie było! Przypomniała mi się zaraz nasza niegdysiejsza mała śmiertka i zachęcanie Akbara, żeby dopadł Jodhę oraz licytacja na fujarki w Koyli Dzięki-dzięki, tego (oraz dmuchania w każdej dramie ) mi było trzeba.
| Aragonte napisał/a: |
I wiecie co? Skośnookie seriale mnie jak nic skrzywiły |
Ech, no... tell me about it. Mam dokładnie tak samo w obu punktach, które wymienilaś. Ale ja tak mam od kiedy zaczęłam Bolly oglądać - zmieniło mi się i skrzywiło patrzenie i na "super gorące" momenty i na to, jak ludzie wyglądają. Już się nawet nie staram naprostować.
Dziewczynki, na na chwilę wpadłam, bo mam akurat moment oddechu po kolejnym cliffhangerze w Wilczku. Skrzywdzonam tą dramą do imentu. Jest zarąbista ( jestem dokładnie w połowie, nie wiadomo, co jeszcze może się zdarzyć)
Przerwa na siku, świeża herbatka i jadę, bo nie strzymię!
Drama jak dla mnie. Niby o policjantach i złodziejach - czyli agentach i gangsterach. Może niekoniecznie jest to do końca mój klimat. Ale z kolei całe podłoże ludzkie pod wojny gangów/wojny prawa i bezprawia zbudowane jest tak misternie, tak zamotane, a równocześnie prowadzone mocną ręką - że nie moge się oderwać. Jak się doda, że w centrum tego wszystkiego stoi JunKi - istne karmelowe ciasteczko z nutą chilli - nie dziwicie się, że zaraz się zamknę, żeby lecieć oglądać dalej?
Jun Ki gra złożoną postać o bardzo pokomplikowanych uczuciach i relacjach z ludźmi.
Ma masę scen, w których się bije - i tak w zwykłych starciach ulicznych i na ringu. A Śliczny jest.... o mamusiu!
Inne postacie także bardzo dobre: makiaweliczny szef, przebiegły tajny agent pod przykrywką właściciela restauracji, brat JunKiego, dziewczyna - świetnie zagrała swoją postać - i jej obaj ojcowie (bardzo podoba mi się tatuś - gangster, on też nie jest prostym bandziorem, ma swoje zadry w sercu). Akcja trzyma w napięciu, a element ludzi równowazy się idealnie z sensacyjnym.
Nic, tylko brać i oglądać.
Misaeng - czułam, że warto w dramę zainwestować Bad Guys zmacam - tablet to dobra rzecz I na tę dramę z chłopaczkiem z Master Sun też zerknę. Sezon jesienno-zimowego przesiadywania w domu idzie.[/i]
Aragonte - Nie 19 Paź, 2014 21:59
| Trzykrotka napisał/a: | | Chcę nieniejszym podziękować koleżankom oglądającym w Warszawie za moją boską głupawkę w Krakowie. |
Przyznaję się jako podpuszczająca do wysyłania esemesów - wszystko przez Twoją niedawną wzmiankę o tym, że rozważasz, kogo by tu "skrzywdzić" BBF
I jeśli chodzi o odbiór scen erotycznych, to bolly, owszem, wpłynęło na mnie wcześniej, ale jeśli chodzi o jakieś wzorce urody męskiej, to przyznaję tu pierwszeństwo dramom.
BTW w koreańskiej knajpce Sora testowałyśmy na Praedzio umiejętność rozpoznawania koreańskich aktorów i upierała się twardo, że wszyscy (no dobra, poza seksownym Ajussim) wyglądają tak samo
| Trzykrotka napisał/a: | | Jak się doda, że w centrum tego wszystkiego stoi JunKi - istne karmelowe ciasteczko z nutą chilli |
No i głodna przez Ciebie się zrobiłam
Schrupałoby się takie ciasteczko
Agn - Nie 19 Paź, 2014 22:21
Wróciłam!
I nadrabiam!
Tak ogólnie...
| Aragonte napisał/a: | Oglądam z przerwami, bo ktoś (nie powiem kto, ale chyba jedzie właśnie Polskim Busem do Wrocławia ) podesłał mi ból głowy |
Nie wiem, o czym mówisz, ja jestem w domu u rodziców, nie w żadnym polskim busie.
I nic takiego nie wysyłałam w twoją stronę.
| Aragonte napisał/a: | Admete napisał/a:
Faktycznie jesteś już maksymalnie skrzywiona
Powinnam się leczyć? |
W sensie że z czego?
Dramy wszelakie...
| Trzykrotka napisał/a: | Co do Jun Ki - nie wiem, czy śmiac się, czy płakać, ale My Girl to wczesna robota sióstr Hong I co ja biedna zrobię, kiedy ja tak lubię ich dramy? Mus będzie obejrzeć |
No i masz babo placek! *wzdycha i zaczyna się rozglądać* Nie to, żebym nie została teraz zaopatrzona w cudności maści wszelakiej.
| Aragonte napisał/a: | To może być wieksza guilty pleasure niż BBF, bo Junkiego jest tam nie aż tak wiele
Ale i tak to obejrzę, póki faza trwa |
Ty się za Gunmana bierz!
| BeeMeR napisał/a: | Nigdy nie znosiłam boksu, ne widzę przyjemności ani sensu w obijaniu się po gębach, ale nieobiektywnie mogę patrzeć jak JunKi pokonuje przeciwnika kopami No bo przecież oczywiste, że on będzie walczył z przeciwnikiem-klatonem nogami (sam odziany skromnie w podkoszulek ) |
Ja coś widziałam z boksu - i podobało mi się. Ale sama tego nie rozumiem, więc nie wytłumaczę.
Junki ma w tej dramie tatuaż? Ale non stop czy tylko na potrzeby walenia po gębie przeciwnika?
Jaki on tu jest śliczny, czarnowłosy, gładolicy... och i ach!
| Admete napisał/a: | Mnie tez odpowiada, że nie ma w tych serialach "gorących" scen i ludzie inaczej wyglądają. To taki sposób poznawania innych kultur |
Cenzura ma swoje zalety. Ale jak się pojawi w którejś dramie znienacka jakaś hot scena, to ło rany, człowiek spada z krzesła z wrażenia.
Zlocik
| BeeMeR napisał/a: | Agn i dziewczyny warszawskie - bawcie się dobrze, acz niekoniecznie grzecznie |
Dobrze, że to ostatnie dodałaś, bo grzeczne to my nie byłyśmy. Czego dowodem galopująca głupawa z soboty, którą raczyłam byłam wspomnieć gdzieś tam po drodze.
| Zooshe napisał/a: | efekt uboczny głupawki Agn i mojej |
Ja nadal mam nadzieję, że Zooshe na wycieraczce nie znalazła od sąsiadów nakazu eksmisji...
Arang and the Magistrate
| BeeMeR napisał/a: | Coś czuję że na któreś z dwóch pierwszych |
Nie pomyliłaś się. Wgrałam jeszcze więcej Arang i MSH wyleciało. Uruchomiłam Arang *oblizuje paluszki* Niesamowita baśń.
| Trzykrotka napisał/a: | | Dokładnie! Sprawdzałam, kto zacz ten "magistrate" domyślając się bystrze, że jakiś urzędnik miejski. |
Odkryłaś zatem, że to "sędzia pokoju". Coś jak Jaś Thornton. Myślę, że taki sędzia nie siedział tylko na tyłku, nam się kojarzy z gośiem w todze na rozprawie, ale ileśtam lat temu zajmował się także ganianiem po mieście.
| BeeMeR napisał/a: | | bardziej zarządca, burmistrz, może być Szeryf - brzmi znacznie bardziej interesująco. |
Mnie to nie leży. Burmistrz odpada, zarządca, to od razu kojarzy mi się z majątkiem, a tu chodzi o całe miasteczko (i pewnie przyległości), a szeryf - no way, to nie dziki zachód. Wiem, że to funkcja, ale nasz drogi sędzia nijak nie wygląda jak John Wayne (co się chwali).
Mnie ten "sędzia" się bardzo podoba.
| BeeMeR napisał/a: | A jeśli idzie o przemyślenia głębokości kałuży, to doszłam do wniosku, że to odciągnięcie wachlarza do tyłu po ostatecznym ciosie to nie jest wyłącznie ozdobnik - tak przecież i mieczami się robi |
Zobaczę, ocenię. Na razie jeszcze wachlarzem nikogo nie "wykończył".
| BeeMeR napisał/a: | Doczeka się wywijania czym trza i porządków też. Gunman też nie od razu wywijał strzelbą |
Ech... objaśnię, bo będziecie przekonane, że ja coś marudziłam. Zauważyłam jedynie, że drama się ledwo zaczęła, a on już z wachlarzykiem chadza (co było dla mnie pełne nadziei - wprawdzie jak dotąd służy mu do wachlowania, ale wszystko wciąż przede mną). I w niebieskościach non stop. Mimo wszystko wolę Junkiego w ciemniejszych barwach i czekam chwili, gdy przebierze się należycie za sędziego.
Choć mi te błękity tak nie przeszkadzają, nie, nie, nie, nie o to chodzi. Mnie tylko pastele lekko dobijały (początek JG), acz i to mnie nie było w stanie do Junkiego zrazić. Zresztą drama mi się podobała.
| BeeMeR napisał/a: | A Satto co się będzie po cudzym (na razie) mieście rozbijał od razu |
Spoko, spoko - coś czuję, że to się niedługo skończy. Już i tak działa. Niby chce znaleźć matkę, ale Arang mimo wszystko stara się pomóc.
Swoją szosą - baba, która gra matkę satto to dla mnie Kraken II. Ten lifting na ryju... wygląda obrzydliwie.
| BeeMeR napisał/a: | i dobrze - a gdyby bo - zawsze możesz nie oglądać |
No weź! Do złego mnie namawia, widzicie to?!
Jeszcze troszkę o Joseon gunman
| BeeMeR napisał/a: | | Odnośnie śmierci mam takie samo zdanie również. |
Ale czyjej - Sam Chuna czy Hye Won?
A skoro już piszę - wspomnę też o śmierci Won Shina. Hmm, dużo tych śmierci na końcu było, wybili prawie wszystkich bohaterów.
Ale ja miałam o Won Shinie - nie miałam poczucia satysfakcji. Wiecie, taka myśl: "Nareszcie ginie ta kanalia!". Śmierć Won Shina była przede wszystkim bardzo smutna. Człowiek, który stracił wszystko (zatem nie miał już nic do stracenia) rzuca się w zasadzie ostatkiem sił, by choć pokonać przeciwnika i nawet tu przegrywa. Że go Yoon Kang nie zabił - mistrzostwo. Tyle z nim walczył, a jednak nie pociągnął za spust. Chyba poczuł litość, bo to już nie był jego przeciwnik, w zasadzie to był wrak człowieka. No i ów wrak sam zadał sobie śmierć. Przykre to było jak nie wiem.
| Aragonte napisał/a: | Aaaaach muszę to zobaczyć
Pewnie będę przewijała tę scenę fafnaście razy |
No? I ile razy przewinęłaś? Nawet zarost mi tam nie przeszkadzał - cała stylówa końcowa była super. Bohater starszy... w zasadzie jest w tym nutka goryczy - nie może złożyć broni, nigdy chyba nie zazna spokoju, wiecznie się tłucze od miasta do miasta. Ale przynajmniej ma wokół siebie tych, których kocha.
Swoją szosą - legenda go wyprzedziła. Ależ mu przydomek wymyślili!
Król i błazen
| Trzykrotka napisał/a: | Dziewczyny - bawcie się dobrze i dajcie znać, jakie wrażenia po Królu i błaźnie i w ogóle |
Och, kochana! Bardzo mnie się ten film podobał. Obejrzałam go w drodze z Warszawy, przecież trzeba się było jakoś pocieszyć po rozstaniu z dziewczynami. No cóż, no cóż... Oglądało się cudnie, wzruszająco i z narastającą zgrozą objawiającą się gulą w gardle. Król to psychopata. Niebezpieczny. Póki się śmieje jest dobrze (ale też się trzeba nagimnastykować, by właśnie się śmiał), ale jak się zezłości - chowajcie głowy. Interesujące, że był takim w sumie prostakiem (zawsze król się kojarzy z wyrafinowanym gustem, a tu lał z takich dowcipów cokolwiek siermiężnych), niestety - prostakiem u władzy, a to nigdy niczego dobrego nie wróży.
Sam Junki - jak to ujęła Aragonte? Nie do opisania piękny. Ta jego uroda w tym filmie po prostu zwala z nóg i przydeptuje. Ale nie tylko chodzi o urodę - w całej tej postaci było mnóstwo delikatności. To był taki... śliczny chłopiec, który chyba trochę już zrezygnował z siebie. Na początku Kapitan mówi mu, że są rzeczy, których nie należy sprzedawać - a Gong Gi szedł właśnie, by się sprzedać. I prawie się udało, tylko wkroczyły do akcji osoby trzecie.
Uważam, że film jest piękny, ale i straszny. Przerażało mnie, paradoksalnie, to że król w którymś momencie sam jakby chciał wziąć udział w figlach i zostać kuglarzem, a co prowadziło do jakby takiej... kuglarskiej próby sprawienia, by i Gong Gi go zechciał.
Relacja Gong Gi - Kapitan cudna. Nie jest wyjaśnione, kim dla siebie byli, raczej nie byli spokrewnieni, może się gdzieś na drodze spotkali i Kapitan wziął młodego pod swoje opiekuńcze skrzydła, traktując go niemal jak syna? Trudno powiedzieć. Ale w zasadzie chyba nie trzeba.
No i muzyka. I piękne kadry. No podoba mi się ta historia. Nawet zatrzymanie kadru na koniec - finał tej historii, że właśnie w tym momencie reżyser postanowił przestać ją opowiadać.
Na pewno jeszcze go obejrzę.
| Aragonte napisał/a: | I jeszcze tylko napisze, że podobała mi się reakcja Agn na scenę ze zdejmowaniem maski (dziwnym trafem byłyśmy obie na kolanach, ale to akurat wynik okoliczności niezwiązanych z naszym uwielbieniem dla pewnego przypadkowego aktora ). |
Aczkolwiek chyba przewidująco na tych kolanach się znajdowałyśmy.
| Aragonte napisał/a: | Agn wydusiła z siebie tylko jedno niecenzuralne słowo Reakcja rodem z Sapkowskiego |
Niezupełnie. Toć nie powiedziałam: "Ja chędożę!"
No jak zdjął maseczkę... niby nic, ale spod maski wychynęła ta jego uroda... samo mi się wypsnęło. Oj, nie byłam kulturalną damą wtedy, za co przepraszam wszystkie towarzyszki.
| Aragonte napisał/a: | No i faflunię Agn esemesowo, jak to ktoś jest piękny |
Heh, cała przyjemność po mojej stronie.
| Aragonte napisał/a: | Ej! Junki chyba musiał szkolić się w akrobacjach przed tym filmem, nie? |
Też się nad tym zastanawiałam. Tudzież sprawę załatwił dubler.
Siwon który idzie
| Trzykrotka napisał/a: | Tylko ostrzegam - zaczyna się takim efektem dźwiękowym, że dobrze jest mieć wyciszony głos. No i w tym klipie stylista zaszalał bardziej niż wyjątkowo
Siwon ma swój kawałek, w którym idzie (przez momencik) gdzieś koło 2.27
http://www.youtube.com/watch?v=gWIkiI_UmeE |
Przyznaję bez bicia - piosenka jest koszmarna, panowie ucharakteryzowani przekoszmarnie (wygrywa chyba blondasek z pieszczochą zamiast opaski *facepalm* ). To przewinęłam do sceny, w której Siwon IDZIE. No nie powiem, to było warte zobaczenia. Idzie zaiste ponętnie.
Faflunienie o LMH, Jo Seung Woo itd.
| BeeMeR napisał/a: | i oczy też ma przeciekawe: tylko wąsa to bym mu kazała zgolić |
No patrz, a my z Zooshe, oglądając z nim Drama Special, doszłyśmy do wniosku, że on najlepiej wygląda z wąsikiem (albowiem ma normalny wąsik, a nie "na chińskiego mędrca").
| Trzykrotka napisał/a: | Zachwyconam, że właściciela tajskiej restauracji gra ajusshi z YAAS |
Który?!
Hehe, reklama Eidera - jak on w tym ładnie wygląda, no mucha nie siada.
A ostatnia fotka to cudeńko.
Tylko znowu mu się na włosach grzy...
A, przepraszam, miałam więcej złego słowa o grzybkach nie wspominać.
Bad guys
| Trzykrotka napisał/a: | Bad Guys zmacam - tablet to dobra rzecz |
Zmacaj! Zaprawdę powiadam ci, że zacna. Jak najlepsze kryminały - możesz ją sobie rozbrajać samodzielnie, kombinować o co chodzi... A do tego jest na co popatrzeć. Oprócz zgniłego tatusia z CH jest jeszcze np. Shinichi z AoF, jest nasz drogi Ten Drugi z Koszmity i np. ojciec bohaterki z PT.
Nawet bywają momenty rozładowujące atmosferę.
Zooshe: Ci dwaj to mogliby być jak Legolas i Gimli.
Agn: No, nawet wiem, który to Legolas.
Ale generalnie jest napięcie, jest zagadka, są faceci, niektórzy potwornie nieodgadnieni. Miodzio!
Aha, ostrze noża najczęściej nie jest zamazywane.
Na zachętę - trailer (w połączeniu z przedstawieniem postaci): https://www.youtube.com/watch?v=lgp6Y_8Ff4s
Uff, chyba wszystko.
Trzykrotka - Nie 19 Paź, 2014 23:39
Ech, nooo... uprzedzałam, że klip SuJu (ten bardziej niż inne) to rzecz dla koneserów... Na pociechę powiem, że nic to zgoła w porównaniu z niektórymi kawałkami takich choćby MBlaq, których czasem poszukuję dla Lee Juna, czyli Gap Donga. Najgorsze połączenie to IMO koszmarna stylówa i wdzięczenie się. Dlatego girlsbandy są absolutnie nie do strawieania.
Ale to detal, bo taram TARAM (BeeMer, jesteś już po połowie? Jun Ki jest ZUy! Jest zuy, robi zgniłe miny i robi się kanalią paskudniejszą od paskudnego szefa. A piękny dalej jak marzenie Nie az tak delikatny jak w Królu i clownie, nie chłopiec, tylko młody mężczyzna.... Ufff.... Moje serducho....
Lepiej udam się już spać, bo jeszcze pół odcinka i nie zasnę żadnym sposobem...
Ajusshi z YAAS to nie ten, który od razu przychodzi na myśl. To ten drugi, dobry wujaszek aspirantów. Bardzo fajny tu jest.
Aragonte - Nie 19 Paź, 2014 23:48
Zuy Junki? Zuy?
Nie mogę się doczekać
Naturalnie dalej nie zaczynam niczego nowego, tylko oglądam sobie do poduszki coś znanego, tym razem Iljimae.
Jaki Junki jest tu śliczny i jak cudownie się uśmiecha i wydurnia A zaraz będzie walczył z furą przeciwników jednocześnie, fruwał, odbijał się od ścian, zjeżdżał po wyciągu z uprowadzonym synalkiem ambasadora Qing, no i i będzie obwoływany królem, bo puściłam sobie kawałek odcinka z rebelią
Miodzio
BeeMeR - Pon 20 Paź, 2014 10:10
Wilczek
| Agn napisał/a: | Junki ma w tej dramie tatuaż? Ale non stop czy tylko na potrzeby walenia po gębie przeciwnika? | Od 5 odcinka - taki śliczny nowością lśniący - jak hennowy więcej na razie nie wiem
| Trzykrotka napisał/a: | Jest zuy, robi zgniłe miny i robi się kanalią paskudniejszą od paskudnego szefa. A piękny dalej jak marzenie Nie az tak delikatny jak w Królu i clownie, nie chłopiec, tylko młody mężczyzna.... Ufff.... Moje serducho....
Lepiej udam się już spać, bo jeszcze pół odcinka i nie zasnę żadnym sposobem... | Ze zuej wersji widziałam tylko kissu - bo jak ją gwałtem do ściany przypiera i wymusza pocałunek po czym nie daje się w gębę trzasnąć, a oczy mu pałają to ani chybi zuy
| Trzykrotka napisał/a: | BeeMer, jesteś już po połowie? Jun Ki jest ZUy! | Nie, bo czekałam na wieści od Ciebie i jestem dalej po 5, ale spokojnie, nadrobię w swoim czasie. Zresztą ta 5. to dla mnie kamień milowy, jak 11. w TGL, trochę czasu potrzebowałam by przetrawić własne wersje alternatywne
A w międzyczasie i tak nie próżnowałam tylko oddawałam się Muszkieterom (khy khy, księciu najsampierw ) tudzież robiłam sobie własny indywidualny festiwal filmów JSW 0- jeszcze trzecia część - Marathon czeka na swą kolej.
No i przypominam, że polecam Go go 70s: (zwiastun)
http://www.youtube.com/watch?v=NMvtgOyTOkU
Arang
| Agn napisał/a: | Swoją szosą - baba, która gra matkę satto to dla mnie Kraken II. Ten lifting na ryju... wygląda obrzydliwie. | A gra jeszcze gorzej - a im dalej tym trudniej było mi ją znieść
| Agn napisał/a: | | I w niebieskościach non stop. Mimo wszystko wolę Junkiego w ciemniejszych barwach i czekam chwili, gdy przebierze się należycie za sędziego. | Spoko, po drodze będą jeszcze co najmniej fiolety, jakiś pomarańcz
Co do walk - wszystko po kolei. Bohater przecież zaczyna jako "nic nie widziałem nic nie słyszałem, róbcie co chcecie byle beze mnie", angażuje się powoli - najpierw za względu na matkę - na duszycę dopiero później, jak w niej dostrzegł kobietę - pomierzył, zafundował kieckę to i przestała być brudnym czupiradłem - i jak on ładnie na nią spojrzał wtedy Owszem, jak się zaczęła rozdziewać z mokrych ciuszków to spojrzenie też miał wielce znaczące - nawiasem, jak ja lubię w dramach takie spojrzenia - wiele bardziej niż seks sceny w serialach zza wielkiej wody-też jestem z tych skrzywdzonych bolly i dramami w postrzeganiu relacji damsko-męskich .
No ale co do walk, bo mi w dygresją poszło: to też nie od razu wszystko. Pierwsza walka to bardziej latanie na linach, piruety i walenie złożonym wachlarzem po czerepach (w making of widziałam, jak się czyjaś peruka do wachlarza przyczepia i wszyscy dostają głupawki, ze mną włącznie ), ciekawsze walki i bardziej jeden na jeden np. z Ponurym Grabarzem to później.
Gunman - spoilery!
| Agn napisał/a: | Ale czyjej - Sam Chuna czy Hye Won? | Obu - a właściwie wszystkich. Miałam bardzo podobny odbiór - śmierć Bernardo była mocno niedopracowana, taka bez sensu - niby bez sensu tez ludzie giną, ale tu każda inna postać jest przemyślana idealnie... Może nie chcieli ponawiać formuły Kanenmaru, że ginąc ratuje życie Yoon Kangowi, ale moim zdaniem ładniej by to wyszło niż tak nijak.
| Agn napisał/a: | | Że go Yoon Kang nie zabił - mistrzostwo. Tyle z nim walczył, a jednak nie pociągnął za spust. Chyba poczuł litość, bo to już nie był jego przeciwnik, w zasadzie to był wrak człowieka. No i ów wrak sam zadał sobie śmierć. Przykre to było jak nie wiem. | On go już raz zabił - tj. pociągnął za spust celując w bebechy z intencją zabicia - tyle że tamten akurat wtedy przeżył. Mnie bardzo pasuje to, że potem Yoon Kang wreszcie pogodził się ze śmiercią ojca i potrafił wreszcie odpuścić - faktycznie wrakowi człowieka.
Król i błazen
| Cytat: | | Relacja Gong Gi - Kapitan cudna. Nie jest wyjaśnione, kim dla siebie byli, raczej nie byli spokrewnieni, może się gdzieś na drodze spotkali i Kapitan wziął młodego pod swoje opiekuńcze skrzydła, traktując go niemal jak syna? | Dla mnie to była miłość - bez wdawania się w zbędne tu szczegóły o naturze tej miłości, bez zbędnych również deklaracji słownych. Ot tak, po prostu.
Co do akrobacji - część na pewno zrobił kaskader
Trzykrotka - Pon 20 Paź, 2014 11:17
| BeeMeR napisał/a: | Wilczek
Ze zuej wersji widziałam tylko kissu - bo jak ją gwałtem do ściany przypiera i wymusza pocałunek po czym nie daje się w gębę trzasnąć, a oczy mu pałają to ani chybi zuy |
Jak nie lubię przemocy seksualnej, to się właśnie rozochociłam BTW - bardzo ładną niemal-całuśną scenę miał Min Gi, brat dramowy Jun Ki - tę, w której sporo rolę grały kajdanki. Uch, widać było jak na dłoni, że hormony w chłopaku buzują jak się patrzy, a seksapilu mu nie brakuje.
Bardo ładny fanvid z Wilczka
http://www.youtube.com/watch?v=v24-57tLFH4
| Agn napisał/a: | | Dla mnie to była miłość - bez wdawania się w zbędne tu szczegóły o naturze tej miłości, bez zbędnych również deklaracji słownych. Ot tak, po prostu. |
Dla mnie też. Li i jedynie. I także nie wgłębiałam się w detale jej natury - po prostu te dwie istoty ludzkie bardzo się kochały.
Z filmów oglądam właśnie Dirty Carnival z 2006. O, nawet w filmwebie jest
http://www.filmweb.pl/fil...06-330715/descs
zooshe zainteresuj się, bo nasz piękny psychol z It's Ok That's Love gra główną rolę - jest ostrzyżonym na zapałkę gangsterem niższego szczebla, chłopakiem, który ma pod sobą zastęp ludzi, ale musi wysługiwać się szefowi również nie najwyższej rangi, który skąpi kasy i zasług. Chłopak ściąga haracze, odzyskuje długi, robi masę paskudnej roboty (niesamowicie ogląda się akurat tego aktora w podobnej roli). A dręczy i męczy ludzi, którzy sa z tej samej warstwy, co on i jego rodzina - matka i siostra. Bardzo męczy go ta sytuacja. Kiedy jeszcze odnawia kontakty z ludźmi z liceum - przyjacielem, który jest reżyserem i szuka u niego konsultacji do kolejnego filmu, oraz dziewczyną, w której był i jest zakochany, a która nie chce się zadawać z gangsterem - czara goryczy się przelewa. Postanawia przeskoczyć kilka szczebli w karierze podejmując się zabicia pewnego prokuratora.
Jo In Seong jest świetny. Nie widziałam go jeszcze w tak "brudnej' roli. Znakomicie zagrał i twardość swojego bohatera i wszystkie jego słabości. Bardzo dobra była też - o dziwo - rozpoznana po długiej chwili ajumma z GG 14 days. W roli kolegi - reżysera wystąpił Nam Gung Min - nasz sunbae/dyrektor Jo - to też było dość szokujące, zobaczyć go jako "zwykłego człowieka," nie uzbrojonego w garnitury, misterne fryzury i wieloznaczne uśmiechy.
Polecam nawet nie lubiącym kina gangsterskiego.
  
Aragonte - Pon 20 Paź, 2014 11:39
Ból głowy trzyma mnie (z przerwami) dalej, więc niniejszym oczyszczam Agn, nie podesłała mi kaca - winna jest najpewniej pogoda, bo coś z ciśnieniem się dzieje i parę osób wokół mnie narzeka na to samo
| BeeMeR napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | Jest zuy, robi zgniłe miny i robi się kanalią paskudniejszą od paskudnego szefa. A piękny dalej jak marzenie | Ze zuej wersji widziałam tylko kissu - bo jak ją gwałtem do ściany przypiera i wymusza pocałunek po czym nie daje się w gębę trzasnąć, a oczy mu pałają to ani chybi zuy |
Chyba widziałam tę scenę w jakiejś kompilacji scen z Wilczka.
Ciekawam bardzo, jak wypadnie zuy Junki
A ja dalej przypominam sobie wyrywkowo Iljimae - chociaż chyba drugą połowę dramy to musze obejrzeć z polskim sosem w całości, bo ona jest najciekawsza. Dzisiaj rano widziałam tylko scenę kissu, poczas którego Jun Ki zawiązał pannie oczy, żeby nie mogła widzieć jego twarzy (ścianopocałunek jak się patrzy, jeśli o pannę chodzi, ale ta scena i tak miała swój urok), a wcześniej był skok z dachu prosto na końskie siodło - jak w Zorro i Muszkieterach wszelakich, cudo
Dużo radości dostarcza mi ta drama
Edit: Go go 70s muszę obejrzeć z uwagi na oboje aktorów w głównych rolach
I koniecznie muszę się dobrać do making of Arang, muszę zobaczyć scenę ogólnej głupawki z wachlarzem i peruką
BeeMeR - Pon 20 Paź, 2014 13:52
| Trzykrotka napisał/a: | | nasz piękny psychol z It's Ok That's Love | Jak on zachęcająco poleguje na kanapce
Ale tatuaż ma zacny -w Wilczku też przegląd tatuaży: na szyi, plecach, nadgarstku, ramieniu, gdzie kto chce, czachy, smoki, myszki miki, esy-floresy
Też jestem ciekawa Zuego JunKi, na razie podziwiam jak on ślicznie skubie słonika z drewna
Aragonte - Pon 20 Paź, 2014 13:58
| BeeMeR napisał/a: | Też jestem ciekawa Zuego JunKi, na razie podziwiam jak on ślicznie skubie słonika z drewna |
Nie wątpię
Podejrzewam, że kiedy ja dotrę do Wilczka, to będę głosić w wątku, jak Junki ślicznie pluje albo coś równie analfabetycznego
BeeMeR - Pon 20 Paź, 2014 14:04
Pluć to chyba jeszcze nie pluł, ale kopać kopie ślicznie
I ma pięknie wykrojone oczy
Na razie mnie się włączył analfabetyzm i póki co jest mi z tym dobrze
Aragonte - Pon 20 Paź, 2014 14:18
Oczy I jaką on ma śliczną smagłą cerę
A syndrom "jak on ślicznie pluje" to jeszcze wyższy stopień analfabetyczności (niewiele mi już do tego brakuje), bohater nawet nie musi wtedy pluć, i tak będzie robił ślicznie to, co akurat mu przyjdzie robić
Trzykrotka - Pon 20 Paź, 2014 14:22
| BeeMeR napisał/a: |
I ma pięknie wykrojone oczy
|
Nie wiem, co jest, ale w Wilczku wyjątkowo te oczy widać - i to, że bardzo skośne i to, że bardzo piękne
| BeeMeR napisał/a: | Jak on zachęcająco poleguje na kanapce
|
Prawda? Taki jest sposób na ściągnięcie długu z szarego obywatela, który mówi, że nie ma z czego oddać. Gangster najpierw drze się pod jego blokiem, że lokator spod tego i tego numeru..... potem, kiedy lokator, żeby mu zamknąć gębę, wpuszcza go do domu, gangster się w nim zadomawia: łazi po mieszkaniu w samych gaciach, drapie się po jajkach, puszcza tv na cały regulator, sprowadza sobie prostytutkę, z którą pokłada się w salonie... Dłużnik pęka bardzo szybko.
BeeMeR - Pon 20 Paź, 2014 14:34
| Aragonte napisał/a: | | jeszcze wyższy stopień analfabetyczności (niewiele mi już do tego brakuje) | Wiem, wiem
Ale słonika naprawdę ślicznie skubie On taki młodziutki tu jest, usteczka ma wymalowane, ale to oczy przyciągają moją uwagę znacznie bardziej
Aragonte, jakoś nie mam wątpliwości, że Wilczka będziesz oglądać w pozycji wielbiącej, jakakolwiek jest dla Ciebie najwygodniejsza
| Trzykrotka napisał/a: | | Taki jest sposób na ściągnięcie długu | Dzięki za wyjaśnienie, bo nijak sobie nie mogłam wyobrazić kobiety w tej scenie
Agn - Pon 20 Paź, 2014 14:50
| Trzykrotka napisał/a: | Ech, nooo... uprzedzałam, że klip SuJu (ten bardziej niż inne) to rzecz dla koneserów... |
Ja nic nie mówię. Jeno piosnka okazała się niestrawna. Ja SuJu toleruję w sumie chyba tylko Sorry Sorry (z wiadomych względów), a Siwona wolę osobno, a nie w tłumie innych chłopców.
| Trzykrotka napisał/a: | Jun Ki jest ZUy! Jest zuy, robi zgniłe miny i robi się kanalią paskudniejszą od paskudnego szefa. A piękny dalej jak marzenie Nie az tak delikatny jak w Królu i clownie, nie chłopiec, tylko młody mężczyzna.... Ufff.... Moje serducho.... |
| Aragonte napisał/a: | Zuy Junki? Zuy?
Nie mogę się doczekać |
| Cytat: | Ze zuej wersji widziałam tylko kissu - bo jak ją gwałtem do ściany przypiera i wymusza pocałunek po czym nie daje się w gębę trzasnąć, a oczy mu pałają to ani chybi zuy |
Suuuueeee ajummy!!! Niedobre!!! Kuszom! *wachluje się na samą myśl*
| Trzykrotka napisał/a: | | Ajusshi z YAAS to nie ten, który od razu przychodzi na myśl. To ten drugi, dobry wujaszek aspirantów. Bardzo fajny tu jest. |
No ja właśnie na hasło "ajussi" mam skojarzenia jednoznaczne i się zastanawiam, czy jest coś, o czym nie wiem.
| Aragonte napisał/a: | | Naturalnie dalej nie zaczynam niczego nowego, tylko oglądam sobie do poduszki coś znanego, tym razem Iljimae. |
Tak po prawdzie w tym czasie mogłabyś spokojnie oglądać coś nowego.
| Cytat: | Naturalnie dalej nie zaczynam niczego nowego, tylko oglądam sobie do poduszki coś znanego, tym razem Iljimae.
Jaki Junki jest tu śliczny i jak cudownie się uśmiecha i wydurnia A zaraz będzie walczył z furą przeciwników jednocześnie, fruwał, odbijał się od ścian, zjeżdżał po wyciągu z uprowadzonym synalkiem ambasadora Qing, no i i będzie obwoływany królem, bo puściłam sobie kawałek odcinka z rebelią
Miodzio |
*wzdycha sobie dalej, aż firanki furkoczą*
| BeeMeR napisał/a: | | No i przypominam, że polecam Go go 70s: (zwiastun) |
Polecankę dawno wyryłam sobie w sercu i jak znajdę kfilkę niechybnie się na to rzucę.
| BeeMeR napisał/a: | A gra jeszcze gorzej - a im dalej tym trudniej było mi ją znieść |
To fakt. Ale można być złą aktorką i dobrze chociaż wyglądać... nie, to oblicze jest okropne.
No piszę - Kraken II.
| BeeMeR napisał/a: | Spoko, po drodze będą jeszcze co najmniej fiolety, jakiś pomarańcz |
Jest, jest. Sędzia jest o tyle fajną postacią, że mogę go spokojnie oglądać nawet w...
albo lepiej nie napiszę na głos, bo styliści uznają to za wyzwanie, już i tak harcują ponad miarę.
| BeeMeR napisał/a: | w making of widziałam, jak się czyjaś peruka do wachlarza przyczepia i wszyscy dostają głupawki, ze mną włącznie |
Khem!
| BeeMeR napisał/a: | | taka bez sensu - niby bez sensu tez ludzie giną |
Kilka lat temu odwiedziłam Warszawę i Aragonte dzielnie wytrzymała ze mną 3 godziny w muzeum powstania warszawskiego. Tam były m.in. filmiki, gdzie wypowiadali się żyjący jeszcze powstańcy. Zapadło mi w pamięć, że jeden z nich powiedział, że kiedy szedł walczyć na ulicę, ojciec powiedział: "Nie daj się zabić głupio."
No właśnie - okej, mógł zginąć, to prawdopodobne, że zginie nawet ten, którego znamy z imienia, ale do licha - niech to jakoś wygląda! Przypadkowa kula? Cokolwiek? Nie - wylazł sam i dał się zastrzelić.
Ale to detal.
Drama moim zdaniem jest wspaniała i ląduje u mnie w archiwum do powtórki.
| Trzykrotka napisał/a: | Jak nie lubię przemocy seksualnej, to się właśnie rozochociłam |
Khhhhh, mam podobnie.
| Trzykrotka napisał/a: | | Dla mnie też. Li i jedynie. I także nie wgłębiałam się w detale jej natury - po prostu te dwie istoty ludzkie bardzo się kochały. |
Owszem, to była miłość, ale można sobie dopowiedzieć, jakiej natury. Sporo tam wg mnie było uczuć ojcowskich (Kapitan wyraźnie czuł się odpowiedzialny za Gong Gila). Ale nie dociekam głębiej. Relacja mogła być skomplikowana.
| Aragonte napisał/a: | | niniejszym oczyszczam Agn, nie podesłała mi kaca |
Dziękuję, czuję się oczyszczona.
| Aragonte napisał/a: | Podejrzewam, że kiedy ja dotrę do Wilczka, to będę głosić w wątku, jak Junki ślicznie pluje albo coś równie analfabetycznego |
Dołączę chętnie, będzie chórek.
| BeeMeR napisał/a: | Na razie mnie się włączył analfabetyzm i póki co jest mi z tym dobrze |
Nam też jest z tym dobrze, wierz mi.
| Cytat: | Aragonte, jakoś nie mam wątpliwości, że Wilczka będziesz oglądać w pozycji wielbiącej, jakakolwiek jest dla Ciebie najwygodniejsza |
Myślę, że podobnie jak u mnie - kolana lub plackiem na podłodze z rozdziawionym otworem gębowym.
Dobra, lecę łuskać fasolę. Bylem nie zapomniała - muszę się koniecznie podzielić refleksją nad pewną koreańską aktorką, którą znamy z roli mamusi (Two weeks) i policjantki (Three days). W razie czego mi przypomnijcie.
Aragonte - Pon 20 Paź, 2014 15:36
| Agn napisał/a: | Tak po prawdzie w tym czasie mogłabyś spokojnie oglądać coś nowego.
|
No właśnie nie bardzo, bo znam siebie i jak zacznę nową dramę, to mnie wciągnie i będę dla niej zarywać nocki, a chcę dokończyć filmik, redakcję książki i wysłać ją w cholerę, tj. do wydawnictwa
Spoko, faflunienie wychodzi mi i tak, nawet jeśli nie mam nowej pożywki
| Agn napisał/a: | | Kilka lat temu odwiedziłam Warszawę i Aragonte dzielnie wytrzymała ze mną 3 godziny w muzeum powstania warszawskiego. |
Muzeum Powstania Warszawskiego było bardzo ciekawe i kompletnie nie żałuję, że się tam wybrałyśmy
| Agn napisał/a: | | Cytat: | Aragonte, jakoś nie mam wątpliwości, że Wilczka będziesz oglądać w pozycji wielbiącej, jakakolwiek jest dla Ciebie najwygodniejsza |
Myślę, że podobnie jak u mnie - kolana lub plackiem na podłodze z rozdziawionym otworem gębowym. |
Ja zwykle oglądam rozpłaszczona na fotelu. Albo rozpłaszczona na łóżku, jeśli jest to ostatnia dobranocka. Żeby to potem mi się chociaż chciał zuy Junki przyśnić, ech...
BeeMeR - Pon 20 Paź, 2014 15:41
| Cytat: | | Owszem, to była miłość, ale można sobie dopowiedzieć, jakiej natury. Sporo tam wg mnie było uczuć ojcowskich (Kapitan wyraźnie czuł się odpowiedzialny za Gong Gila). Ale nie dociekam głębiej. Relacja mogła być skomplikowana. | Dla mnie była właśnie taka - pełna uczuć ojcowskich (może nie do końca, ale przeważających) i długo nieuświadomionych wzajemnych uczuć Gong Gila. Cieszę się, że twórcy nie uznali za konieczne zapewnić nas o miłości fizycznej między nimi
Agn - Pon 20 Paź, 2014 15:51
| Aragonte napisał/a: | No właśnie nie bardzo, bo znam siebie i jak zacznę nową dramę, to mnie wciągnie i będę dla niej zarywać nocki, a chcę dokończyć filmik, redakcję książki i wysłać ją w cholerę, tj. do wydawnictwa |
Rozumiem. Choć mam niejaką wprawę we wstrzemięźliwości i staram się mimo wszystko nie zarywać nocek (a często kusi, oj kusi...).
| Aragonte napisał/a: | Spoko, faflunienie wychodzi mi i tak, nawet jeśli nie mam nowej pożywki |
Pozwól więc, że zapewnię cię dziś po raz kolejny, że pewien koreański aktor jest nad wyraz urodziwy.
No co? Dzisiaj ci jeszcze tego nie pisałam.
| Cytat: | Muzeum Powstania Warszawskiego było bardzo ciekawe i kompletnie nie żałuję, że się tam wybrałyśmy |
Miło z twojej strony, że publicznie to głosisz.
| Aragonte napisał/a: | | Żeby to potem mi się chociaż chciał zuy Junki przyśnić, ech... |
Czego ci szczerze życzę.
| BeeMeR napisał/a: | Dla mnie była właśnie taka - pełna uczuć ojcowskich (może nie do końca, ale przeważających) i długo nieuświadomionych wzajemnych uczuć Gong Gila. Cieszę się, że twórcy nie uznali za konieczne zapewnić nas o miłości fizycznej między nimi |
Otóż to! Dokładnie tak myślę.
Agn - Pon 20 Paź, 2014 16:11
Matko jedyna, ratujcie, niewiasty!!!*
Dostałam od Aragonte w prezencie DVD z filmem Fly Daddy Fly z pewnym przypadkowym koreańskim aktorem, który ostatnio jest u nas nagminnie na tapecie. Chciałam tylko sprawdzić, jak mój biedny laptuś sobie z azjatyckim DVD poradzi, czy odtworzy (khem, regiony, ten tego) itd. I przesunęłam losowo, coby zobaczyć jakość obrazu (wiadomo - wydania z Azji miewają różnie).
I od razu nadziałam się na takie ujęcie.
*leży pod biurkiem bez tchu*
To powinno być karalne...
* ani mi się ważcie ratować!
Agn - Pon 20 Paź, 2014 16:51
Oglądam Arang and the Magistrate odcinek nr 6 - dwie sprawy nie dają mi spokoju.
Pierwsza - jeśli Kraken II (doprawdy, uroczy materiał na matkę) pożera co miesiąc niewinne duszyczki dziewcząt, to tych ofiar musiało być mnóstwo - czemu nikt tego nie zauważył? Aczkolwiek to pewnie jakieś ma uzasadnienie (typu tuszowanie spraw, wciskanie kitu, że pouciekały etc.).
Druga - Arang jest ofiarą mamuśki i jej przydupasa (który był narzeczonym ). Miała NIEWINNĄ duszę. To czemu ją chcą do piekła wsadzić?
Aragonte - Pon 20 Paź, 2014 17:10
| Agn napisał/a: | Pozwól więc, że zapewnię cię dziś po raz kolejny, że pewien koreański aktor jest nad wyraz urodziwy.
No co? Dzisiaj ci jeszcze tego nie pisałam. |
Wszelkie pochwały pod adresem przypadkowego aktora chętnie przeczytam
| Agn napisał/a: | Matko jedyna, ratujcie, niewiasty!!!* [...]
*leży pod biurkiem bez tchu*
To powinno być karalne...
* ani mi się ważcie ratować! |
No to już nie wiem, czy ratować, czy nie
A ujęcie zacne - te oczy, te usta, aaaa
|
|
|