To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam V

trifle - Wto 14 Kwi, 2020 13:13

Wiem, że nie muszę :) I to samo w dokumencie, głowny bohater wydaje się dość mocno antypatyczny.
Hm, teraz nabrałam ochoty, żeby obejrzeć dla porównania, ale najpierw dziś dokument, póki jest dostępny.

BeeMeR - Wto 14 Kwi, 2020 13:43

Też miałam z jego postawą (Wielki Błękit) problem, podobnie jak z bohaterem Free Solo (reportaż o wspinaczce bez asekuracji pionową ścianą w Yellowstone, polecam) oraz innymi fascynatami przedkładającymi swoje hobby/sport/wyczyny ponad wszystko inne, w tym rodzinę, dziewczynę itd.
trifle - Wto 14 Kwi, 2020 14:10

Taaak, miałam te same przemyślenia po Free Solo - obaj mi się od razu skojarzyli jako jeden typ człowieka - fascynujący ludzie, ale nie do życia z innymi. Free Solo to jest dla mnie totalny kosmos :shock:
BeeMeR - Wto 14 Kwi, 2020 21:27

Ja do tej samej grupy zaliczam duży odsetek himalaistów :mysle:
Obejrzałam ten dokument - nie rozumiem takich pasji, ale bez pasjonatów byłoby mniej barwnie na tym świecie

Trzykrotka - Śro 15 Kwi, 2020 01:11

Pasji też nie pojęłam, ale rozumiem namiętność do wody i do tego, że bohater, gdyby mógł, spędziłyby życie nie zakładając nic poza kąpielówkami. Lubię wodę i lekkość jaką daje ciału.
Admete - Śro 15 Kwi, 2020 08:03

Zupełnie przypadkowo obejrzałam wczoraj Księżną. Nie widziałam do tej pory tego filmu. Interesujący, choć Keira jak zwykle nie pasowała mi do filmu kostiumowego.
trifle - Śro 15 Kwi, 2020 10:57

Ja obejrzałam wczoraj Delfina - ależ ja bym chciała sobie tak ponurkować. Nie na nie wiadomo, jakie głębokości, ale po prostu, gdzieś gdzie jest płytko, rybki, rośliny :serduszkate: Uwielbiam wodę, ale nurkowania się boję póki co...

Obejrzałam też Puzzle na netflixie, smutny był dla mnie, przygnębiający.

Admete - Śro 15 Kwi, 2020 11:21

Dla mnie wręcz odwrotnie - pocieszający. Dała radę odzyskać swoje ja. Jest co prawda na początku drogi, ale da radę.
Szafran - Śro 15 Kwi, 2020 22:39

trifle napisał/a:
Ja obejrzałam wczoraj Delfina - ależ ja bym chciała sobie tak ponurkować. Nie na nie wiadomo, jakie głębokości, ale po prostu, gdzieś gdzie jest płytko, rybki, rośliny :serduszkate: Uwielbiam wodę, ale nurkowania się boję póki co...

Obejrzałam też Puzzle na netflixie, smutny był dla mnie, przygnębiający.


Marzyłam o nurkowaniu (nie bez wpływu "Wielkiego błękitu", który długo był moim ukochanym fimem), ale kiedy tego spróbowałam na płytkiej rafie w ciepłym morzu (takie wprowadzenie do, instruktor obsługiwał mi cały sprzęt) okazało się, ze to okropne. Znaczy dla mnie okropne. Miałam problem z pełnym zanurzeniem (psychiczny) i przestawieniem się na oddychanie z butli, wydawało mi się, że się uduszę. Do tego zawsze myślałam, że pod wodą czuje się wolność i przestrzeń (ach, ten "Wielki błękit"), a tymczasem ja miałam napad klaustrofobii (której nie mam) i wrażenie, że wszystko mnie przygniata. Ciśnienie pod wodą okropne i to, że trzeba je wyrównywać (cos jak przy starcie i lądowaniu samolotu). Zamiast podziwiać podwodne cuda, byłam zestresowana i czułam ogromny dyskomfort. Brrrrr. Do tego po nurkowaniu kiepsko się czułam - po rzeczach ciśnieniowych. A to było bardzo płytkie nurkowanie, więc co dopiero by było po takim konkretnym. Miałam wielkie plany zrobienia kursów nurkowych, ale niestety z nich zrezygnowałam:). Co począć, jak ciało nie współpracuje z chęciami:).
Ale kocham pływanie na rafie z rurką i maską. Jednak nawet wtedy, gdy za długo mam zanurzoną głowę, potrafię złapać chwilę ataku paniki związanego z oddychaniem.

trifle - Czw 16 Kwi, 2020 09:57

To ja lubię pływać pod wodą, tak po prostu z wciągniętym oddechem, ale tuż pod powierzchnią... Jak nagle jest dużo wody nade mną i pode mną, to też mam atak klaustrofobii. Ale nurkowania ze sprzętem jakimkolwiek - choćby rurką - nigdy nie próbowałam.
Szafran - Czw 16 Kwi, 2020 10:33

Ja jako dzieciak dużo "nurkowałam" w jeziorach, na bezdechu, z maską, całkiem długo mogłam wytrzymać i woda nade mną mnie nie przerażała. A w basenie lubiłam płynąć pod wodą przy samym dnie, póki mi oddechu starczyło.

Takie z rurką pływanie to żadna filozofia. Nie musisz schodzić pod wodę, płyniesz sobie po powierzchni i patrzysz. I ryby też na ciebie patrzą (zastanawiam się zawsze, co o mnie myślą, że jakaś nieforemna i niezwinna ze mnie ryba czy co:D?). Gorzej jak próbują podskubywać, bo niektóre są duuuuużee:D Ja zawsze cieszę się jak dziecko, bo to tak, jakbyś nagle trafiła do wielkiego egzotycznego akwarium :D Nie miałam jakoś dużo okazji do snorkelingu na rafach (no niestety, blisko żadnej nie mamy;)), ale nawet w tych nielicznych razach zobaczyłam niesamowite bogactwo podwodnego świata. Na przykład cudownie ekscentryczne papugoryby - ubarwione jak jakiś kabaretowy cekinowy kostium :D Albo igiełki z oczami, te takie długie wąskie ryby. Albo raz wpłynęłam w ławicę malutkich rybek, bardzo zwrotnych i zwinnych, jeszcze w plamie słońca, więc miałam wrażenie, że pływam pośród ożywionych drobinek srebra. Albo ogórki wodne różniaste, te robale nie przestają mnie bawić:D:D:D
I w ogóle sama rafa to dziwne stworzenie, coś jak zakwas na chleb, tylko kolorowe i różnorodne;).

Trzykrotka - Czw 16 Kwi, 2020 12:19

Pływałam z rurką w Eilacie - a ja nie umiem pływać, więc to był wyczyn :-D Weszłam do Morza Czerwonego z opiekunką, bo pragnienie było silniejsze od strachu. Mam podwodny film jak pływam pomiędzy kolorowymi rybkami :serduszkate: Byłam bardzo szczęśliwa, jednocześnie przerażona, choć nie odpływałam na wielką głębię. Na nurkowanie i butlą już się nie zdecydowałam. Ale tamto doświadczenie było cudowne. Pływałam tak potem w innych ciepłych wodach, myślę że to kwestia "oswojenia" maski, rurki.
Jeśli tylko uda mi się wydobyć skądś kasę, to za rok zamierzam znów popływać nad rafą :trzyma_kciuki:

Szafran - Czw 16 Kwi, 2020 12:33

Trzykrotka napisał/a:
Pływałam z rurką w Eilacie - a ja nie umiem pływać, więc to był wyczyn :-D Weszłam do Morza Czerwonego z opiekunką, bo pragnienie było silniejsze od strachu. Mam podwodny film jak pływam pomiędzy kolorowymi rybkami :serduszkate: Byłam bardzo szczęśliwa, jednocześnie przerażona, choć nie odpływałam na wielką głębię. Na nurkowanie i butlą już się nie zdecydowałam. Ale tamto doświadczenie było cudowne. Pływałam tak potem w innych ciepłych wodach, myślę że to kwestia "oswojenia" maski, rurki.
Jeśli tylko uda mi się wydobyć skądś kasę, to za rok zamierzam znów popływać nad rafą :trzyma_kciuki:


Ponoć nurkowanie ze sprzętem, gdy ktoś Ci pomaga, jest dostępne i dla osób nieumiejących pływać. :)
Ja też snorkelowałam w Eliacie, w tym malutkim rezerwacie:). Właśnie tam mnie najbardziej ryby skubały. Jedna mnie udziabała do krwi:D:D:D

Trzykrotka - Czw 16 Kwi, 2020 15:38

Musiałaś jej ładnie pachnieć :-D Ja mieszkałam kawałek za miastem, bliżej granicy egipskiej. Tam była do dyspozycji cała plaża do eksperymentów. Głębia zaczynała się całkiem niedaleko od brzegu. Ech, jakie to są piękne wspomnienia.
Agn - Sob 25 Kwi, 2020 19:27

Postanowiłam przetestować twórczość Denisa Villeneuve'a. *dumna Agn już z pamięci pisze to nazwisko*
Wiadomo, szykuje się nowa "Diuna", na którą pójdę minimum 5 razy, a wcześniej widziałam z jego filmów tylko "Blade runner 2049".

Na pierwszy ogień poszedł "Nowy początek" z 2016 r. (oryg. "Arrival"), czyli sf. Nie wiem, czy ktoś widział, więc pokrótce napiszę o co w nim chodzi - na Ziemi pojawiły się statki kosmiczne (konkretnie 12) i... wiszą sobie. Wojsko werbuje Louise, panią doktor lingwistyki, by postarała się skontaktować z przybyszami i ustalić, jakie są ich zamiary. Pomaga jej w tym fizyk teoretyczny (nie, nie nazywa się Cooper ;) ).
Naprawdę godziwe sf, ze sporym naciskiem właśnie na science. Tempo nie jest zabójcze, film wymaga skupienia, ale dzięki temu świetnie odczuwa się powolność procesu poznawania innego języka od 0. Niepokój i napięcie są naprawdę niezłe, bo naukowcy naukowcami, ale na całym świecie ludzie usiłują nawiązać z przybyszami kontakt, do tego oczywiście jest miliard drących ryja debili, którzy swoje kłapanie dziobem publikują w necie, co z kolei prowokuje innych do głupich działań (wniosek - ludzie to kretyni).
O co chodzi, rozwiązanie i świetny twist - mniam! Bardzo mi się spodobało rozwiązanie, po co przybysze zjawili się na Ziemi. Efekty specjalne bardzo ładne, ale nie ma tu przesady, większość rzeczy jest nam znajoma.
Niektóre ujęcia kamery po prostu boskie.
Niemal wlazłam w ekran przy seansie.
Jedyne czego się bym przyczepiła to jakiś taki dziwny skrót w środku filmu, gdzie głos z offu widzom tłumaczy, jak tam idą postępy w porozumieniu, ale pikuś. Zasadniczo jestem bardzo zadowolona z seansu, podobała mi się obsada (Amy Adams, Jeremy Renner, Forest Whitaker, Michael Stuhlbarg) i ciekawa muzyka.

Trailer dla pokusy: https://www.youtube.com/watch?v=tFMo3UJ4B4g

BeeMeR - Nie 26 Kwi, 2020 16:38

Yesterday - ładna laurka wystawiona Beatlesom, przyjemnie się ogląda ale żeby jakoś na długo zostawała w pamięci to nie powiem.

Puzzle - Bardzo mi się podoba postawienie problemu - że kobieta odchowawszy dzieci i żyjąca w całkiem dobrym małżeństwie bez większych problemów może być ogromnie samotna i niezrealizowana w innych polach niż rodzinne, do tego dołóżmy kryzys wiary, związku, sensu itp. (skądeś to znam, po części, bo partnera do puzzli ani łóżka nie szukam :P ) - całkiem podobała mi się ta powolna, ale systematyczna droga kobiety do odnalezienia siebie, realizacji swoich potrzeb i zachcianek - a nie próbujących narzucić jej swoją wizję i potrzeby mężczyzn.

Admete - Nie 26 Kwi, 2020 17:04

BeeMeR napisał/a:
całkiem podobała mi się ta powolna, ale systematyczna droga kobiety do odnalezienia siebie, realizacji swoich potrzeb i zachcianek


Tez mi się ten proces podobał.

Agn - Nie 26 Kwi, 2020 21:40

Festiwal filmów Denisa Villeneuve'a trwa. Dziś "Labirynt" (oryg. "Prisoners") z 2013 roku.
Jest to thriller, w którym na początku dwie 6-letnie dziewczynki... znikają. Śledztwo detektywa Loki (w tej roli Jake Gyllenhaal) wg jednego z ojców (i tu Hugh Jackman) nic nie daje, a jeszcze ku jego oburzeniu wypuszcza podejrzanego z braku dowodów (tymczasem ów ojciec jest przekonany, że ten podejrzany jest sprawcą). Wobec czego rusza z własną, hmm, inicjatywą odnalezienia córki.

Uch... to było mocne. 2,5-godzinny film, na którym też trzeba się skupić, bo też nie ma galopującej akcji (wysnuwam nieśmiałe wnioski, że Villeneuve po prostu kręci takie niepochopne, ale szalenie wciągające filmy). To jest też dobrze zagrane, wciągające, niepokojące i wkurzające. To co odjaniepawla postać grana przez Hugh Jackmana zasługuje na publiczną chłostę bez litości! :wsciekla: Nie powiem wam, co robił, może się skusicie na seans, ale zaprawdę powiadam wam - TAK NIE WOLNO!!! :uzi:
Wciągnęłam się niesamowicie, jestem usatysfakcjonowana rozwiązaniem,* więcej w zasadzie tego filmu nie powtórzę, ale polecam, jak ktoś lubi thrillery.

(* poza jedną drobnostką - nie zaglądać pod kołderkę, jeśli chcecie obejrzeć film! ale może ktoś widział i objaśni mi, bo może czegoś nie zrozumiałam
Spoiler:
Dlaczego sprawcy w ten sposób wojowali z bogiem - w sensie o co im w sumie chodziło?

Caitriona - Pon 27 Kwi, 2020 10:37

Agn napisał/a:
Dziś "Labirynt" (oryg. "Prisoners") z 2013 roku.

Podobał mi się ten film, dobry, mocny. Pamiętam, że Jake Gyllenhaal mi się tam podobał, reszta obsady równiez.

Spoiler:
Dawno już oglądałam ten film, ale czy oni nie straci swojego syna?

Agn - Pon 27 Kwi, 2020 14:12

Myślisz? Może akurat wtedy odebrałam telefon i mi to umknęło. :mysle:
Agn - Pon 27 Kwi, 2020 16:48

Od dawna już miałam zahaczony na Netflixie "Interstellar" z 2014 r., jakoś mi się nie zbierało.
Po ostatnim seansie sf chyba się rozkręciłam i uznałam, że najwyższy czas obejrzeć i to. Zresztą skoro obejrzałam wczoraj długaśny film, to czemu nie obejrzeć drugiego, jeszcze dłuższego (prawie 3 godziny).
No to sobie zrobiłam herbatkę i radośnie odpaliłam. Obsada zacna, sama śmietanka, w tym dwie panie, za którymi przepadam, tj. Anne Hathaway i Jessica Chastain, a do tego paru panów, których także bardzo szanuję i...
O, cześć, Tymek! :shock:

:mrgreen:

Czy mi się film podobał? Szalenie! Jest przede wszystkim pięknie zrobiony, jest na co popatrzeć... Dwa, że historia mnie ujęła, a trzy że wydaje mi się, że film dość mocno trzyma się nauki, aczkolwiek tyle wiem o kosmosie, że można mi tu spokojnie wcisnąć każdy kit, byle w miarę przekonującym tonem i łyknę to jak pelikan cegłę. :P
Solennie sobie obiecuję - wszystkie filmy kosmiczne obligatoryjnie będę oglądała w kinie. Niby nie miałam od długiego czasu poczucia, że taki i taki film trzeba koniecznie na dużym ekranie, a resztę można odpuścić - do kina po prostu chodziłam na filmy, na które chciałam. I w sumie nadal tak mam - idę do kina na film bez względu na to, czy ma efekty specjalne czy nie, grunt, że jest i mogę go obejrzeć (a jeszcze mi np. Jakub Gierszał ładnie za to przyjście do kina podziękuje - zawsze to miło). Ale kurczę... kosmos upchnięty na ekran laptopa to nie kosmos. Takie rzeczy muszę obejrzeć na godnym tych widoków ekranie. Żałuję piekielnie, że nie widziałam "Interstellar" w kinie. Trudno, więcej takich błędów nie popełnię.
Netflix usłużnie mi od razu powiedział, że gdybym chciała zobaczyć też "Grawitację", to on ma w zasobach i mogę skorzystać. Skorzystam. Pewnie znów będę płakać, że lapka mam tak małego...
Ech...

annmichelle - Pon 27 Kwi, 2020 16:58

Agn, pamiętam, że kilka lat temu też miałam fazę, że przez kilka dni obejrzałam chyba z 10 filmów s-fi, w tym dwa o których wspominasz. :-)
Ale takie filmy to rzeczywiście albo kino albo ciemny pokój, duży telewizor i słuchawki. :-)

Agn - Pon 27 Kwi, 2020 17:28

Tak, wiem. Czuję to. :cry2:
Agn - Wto 28 Kwi, 2020 17:43

Oglądam Barbarellę - tego się nie da odzobaczyć.
Jestem między :rotfl: a :shock:

Admete - Wto 28 Kwi, 2020 17:45

Nie dziwię ci się :lol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group