To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

Yvain - Śro 30 Cze, 2010 23:10

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: płacz straszliwy, szkoda faktycznie że nie dołączyli kosmetyków Sfory tylko co to by mogło być :mysle:
:excited: SZAMPONY ! "Szampony Sfora Twilight - rewelacyjna linia dla osób z dużym potencjałem energii. Stosując nasze szampony dasz swoim włosom wspaniały zastrzyk wszechpotężnej magicznej siły witalnej, wspaniały połysk, szczególnie piękny w blasku księżyca......." - dalej nie mam pomysłu na lanie wody :rotfl:

Agn - Śro 30 Cze, 2010 23:31

No proszę, "Herbal Essences will rock your senses" to przy tym pikuś. :lol:

PS Yvain, witamy w wąteczku. :)

spin_girl - Czw 01 Lip, 2010 08:55

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: popłakałam się ze śmiechu.
Marketingowiec musiał być na niezłym haju jak to pisał :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Swoją drogą ładne te opakowania, ciekawe, która firma kosmetyczna to produkuje...

Tak się tylko zastanawiam, czy oni sobie zdają sprawę, że Volturi byli źli...

Agn, ja myślę, że brak Sfora Twilight jest spowodowany tym, że w Sforze była tylko jedna dziewczyna, któa w dodatku swojego naturalnego piękna niczym nie poprawiała, bo ciężko wilkowi malować się szminką...ale pomysł z szamponami uważam za genialny :mrgreen:

BeeMeR - Czw 01 Lip, 2010 10:42

Ja to bym chciała zobaczytćć tą ponadczasową walkę między nieśmiertelną miłością a żądzą :lol: :P
(czy jakoś tak) :rotfl:

RaczejRozwazna - Czw 01 Lip, 2010 13:00

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
Agn - Czw 01 Lip, 2010 14:54

No właśnie, ja nie potrzebuję tuszu do rzęs Leah Clearwater [TM], ale szampon? Czemu nie? Choć ten też mi się ostatnio nie przyda, bo grzywy nie mam i wszystko jedno, jakiego szamponu użyję, hehehe.

Spin, Volturi? Źli? Gadanie! Toż Jane była do rany przyłóż. A Aro? Kochany dziadziuś. Nieco sfiksowany i ekscentryczny, ale w jego wieku to dozwolone i nie powinno nikogo dziwić. Że nie wspomnę o Felixie - niedźwiadku do przytulania, był przecież niemal pluszowy. :lol:

PS Sobota, mam nadzieję, aktualna? :)

spin_girl - Czw 01 Lip, 2010 18:16

Agn napisał/a:
PS Sobota, mam nadzieję, aktualna?

oczywiście :mrgreen:
Właśnie dzwoniłam do Ciebie żeby ustalic szczegóły, ale nie odbierasz :(

Agn - Czw 01 Lip, 2010 18:25

Mea culpa, byłam na dworze i czytałam książkę, a telefon został na górze i go nie słyszałam...
*kaja się*
:ops1:

Tak, już znam twój głos! :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

spin_girl - Czw 01 Lip, 2010 20:03

Dobra, czytam Hosta, żebym w sobotę na dzień dobry nie zarobiła w łed od Agn :mrgreen:
Rozdział 34
zaczyna się z niezłym hukiem - Wanda się wreszcie wpienia że nikt nie dostrzega w niej kobiety (tylko dlatego, że w tej scenie nie ma Iana), co prowadzi do międzygalaktycznej dyskusji o ptaszkach i pszczółkach zakończonej rewelacją na temat statusu Wandy i jej roli w prokreacji u kosmitów. Już nigdy nie będę narzekać na PMS :shock:
Walter umiera :cry2:
Ian's back! :cheerleader2:
Meyer uwielbia jak jej bohaterki chwieją się na nogach albo mdleją. Powinna pisać romanse historyczne, gdzie gorsety dostarczyłyby jej pola do popisu.
Pogrzeb ładnie opisany - prosty ale osobisty. Podoba mi się. Na końcu znowu Wandę narkotyzują - naprawdę, doświadcza wszytskich upokarzająych aspektów bycia zakładniczką.

Rozdział 35
Awwww...Ian oddał Wandzie swój pokój :serduszkate: Mówiliście o podobieństwach międzi Jaredem a Edwardem. Ja zaś widzę mnóstwo podobieństw między Ianem a Edwardem.
Hehe, Melanie nie jest głupia i już się połapała, że Ian czuje miętę do Wandy :mrgreen:
Proces Kyle'a...wow, Jared się ocknął i przeszedł na jasną stronę mocy...rychło w czas :-/...Kyle'owi się upiekło, ciekawe, czy teraz zmieni zdanie co do Wandy.

Rozdział 36
“Wanda.” Ian sighed. “You really are the worst liar I've ever met.” - i mamy drugą Bellę :mrgreen:
Wow, Wanda i Jared rozmawiają sobie jak starzy kumple :shock:
Pewnie struktury ze Zmierzchu się powtarzają - tam jedną z kluczowych scen była gra w baseball, tutaj grają w piłkę nożną...
Kyle jednak jest głupi :-/

Agn - Czw 01 Lip, 2010 20:18

Też to zauważyłam. I tu też główna bohaterka nie brała w meczu udziału. Meyer się powtarza, lubi te same motywy.
Mnie trochę rozwaliło, że zaraz po sądzie nad Kylem padło takie radosne pytanie "Who's up for a game?" :lol: Jakby skończyli wcinać obiad, a nie sądzili, czy człowieka wywalić czy zostawić.
W rozdziale z sądem pojawiło się też to, co mnie tak przyciąga do tej książki. Jeb contra Maggie o tym, czym jest człowieczeństwo. Ja wiem, że starożytni filozofowie zapewne wyśmialiby to z góry na dół, niemniej mnie się podoba, że to wszystko jest właściwie takie proste... ale w niektórych sytuacjach robi się skomplikowane. Maggie jest bezlitosna, ale wciąż uważa się za człowieka. Wanda muchy nie skrzywdzi, ale w definicji Magnolii człowiekiem nie jest. A tu przecież nie chodzi o to, by mieć dwie nogi i dwie ręce (choć Wanda poniekąd ma... ale w swojej postaci wygląda ZUPEŁNIE inaczej).
A i Mel się skapnęła, że Ian czuje miętę do Wandy. Miło, że dziewczyna zauważa coś więcej poza Jaredem, naprawdę. :)
A Jared się chyba tutaj ostatecznie przełamał. Tak mi się wydaje. I tak, zdecydowanie przeszedł na jasną stronę mocy. :mrgreen:

PS Nigdy w życiu nie dałabym ci w łeb. W łeb dostają tylko ci, co mi na odcisk nadeptują. ;)

PPS Czemu Kyle głupi?

spin_girl - Czw 01 Lip, 2010 20:24

Agn napisał/a:
PPS Czemu Kyle głupi?

bo dalej uważa, że Wanda zasłużyła na to, żeby ją wrzucić do ukropu. Zdajesz sobie sprawę jaka to jest okropna śmierć? Nie mogę mu wybaczyć tego, że próbował ją zabić w tak okrutny sposób. :bejsbol:

Agn - Czw 01 Lip, 2010 20:34

Gdyby czyjaś nacja wytępiła mi najbliższych, pewnie też bym chciała dla nich jak najgorszej śmierci. To niehumanitarne, ale Kyle nie jest z tych, co na chłodno analizują. Wiesz, mogło być gorzej. Tacy zimni analitycy mogą sobie wymyślić ekstra plan powolnej śmierci poprzedzonej miliardem najwymyślniejszych tortur (bo w niczym nie jesteśmy tak kreatywni jak w wymyślaniu, jak zadać cierpienie drugiej istocie, taka jest niestety prawda). Kyle ją po prostu chciał zabić, wszystko jedno jak. Taka się okazja nadarzyła, to chciał skorzystać.
spin_girl - Czw 01 Lip, 2010 20:36

Ale Wanda już tam trochę mieszkała....dała się poznać jako łagodna i inteligentna istota a nie żądny krwi potwór. Jeszcze bym zrozumiała humanitarne odstrzelenie, ale wrzucenie do wrzątku...nie.
Agn - Czw 01 Lip, 2010 20:52

Jedyną osobą, która tam gania z bronią, jest Jeb. Podejrzewam, że gdyby Kyle poszedł do niego po prośbie, by mu użyczył strzelby, zapewne zostałby odprawiony z kwitkiem, a potem na wszelki wypadek zapewniono by mu "towarzystwo". Coś jakby KGB się ujawniło...
Ja tam Kyle'a rozumiem. Jasne, nie chciałabym, by mnie wrzucił do wrzątku, ale pojmuję jego nienawiść. Potrafię postawić się w jego sytuacji i spojrzeć na wszystko jego oczami. On nie ma wglądu w łeb Wandy. Widzi natomiast kogoś z obozu wroga, kto zaplątał się w ich okolice, a ludzie jakby klapki mieli na oczach i traktują stwora jak udomowione zwierzątko. W normalnej sytuacji, gdyby Wanda nie była w ciele Mel, od razu by ją pewnie odstrzelili. Kyle uważa, że Jebem kierują sentymenty, bo ciało należy do siostrzenicy. A także uważa go za świra, ale to swoją szosą. Jared pewnie jawi mu się jako skończony idiota od samego początku - niby gadał, jak to Wandy nienawidził, ale z drugiej strony nie pozwolił jej zabić. Czyli też - sentyment. A wszyscy wiemy, jak się to dla ludzi dotąd kończyło. Wystarczy wspomnieć choćby historię Mel - dusza wszczepiona w ciało ojca przyszła i usiłowała przejąć dzieci. Mel i Jamie uciekli. A ilu się nie udało?

spin_girl - Pią 02 Lip, 2010 09:41

Ale jeśli pozostał chociaż cień nadziei, że obok Obcego w środku jest Melanie? W dalszym ciągu nie rozumiem, jak sumienie Kyle'a mogło znieść taką ewentualność. Nie chodzi mi o samo zabicie jej - rozumiem jego motywy, ale o formę śmierci. Ok, nie miał broni, ale mógł ją...nie wiem...udusić. Skręcić jej kark. Ona się przecież nawet specjalnie nie broniła, zareagowała dopiero na pomysł ugotowania jej żywcem.
Agn - Pią 02 Lip, 2010 12:27

Cóż, podejrzewam, że zadziałało tu hasło "okazja czyni złodzieja". W (nomen omen) gorączce chwili wybrał to, co akurat mu strzeliło do głowy. Choć pewnie poniekąd wolałby, by to wyglądało na wypadek, że się niby Wanda poślizgnęła i wpadła do ukropu, bo po czymś takim łatwiej będzie wszystkich ułagodzić niż sytuacja "Hej, wiecie, zatłukłem Wandę. Ale spoko, kiedy to przemyślicie, dojdziecie do wniosku, że miałem rację!"
Kyle jest bezlitosny... ale nie powiedziałabym, że głupi. No i dla niego nie ma nawet cienia nadziei, bo się z owym cieniem nadziei jak dotąd nie spotkał. A teraz jest wściekły jak nie wiem, bo wisi Wandzie dług życia.

RaczejRozwazna - Pią 02 Lip, 2010 15:05

A ja się zgadzam we wszystkim ze Spin. Łacznie z tym, że Ian jest podobny do Edwarda (też to pisałam). Cechy zaś Jacoba wg mnie Meyer "rozdzieliła" między nierozłącznych Jareda i Jamiego.
Ad rem - wydaje mi się, że nic nie usprawiedliwia okrucieństwa. Zresztą ten "obiektywizm" Kyle też do końca nie jest tak całkiem prawdziwy, co będzie widać pod koniec powieści... :roll:

Dla mnie niezmiennie jednak negatywnym bohaterem pozostaje Jared. Jak ja nie lubię gościa... :wsciekla:

spin_girl - Pią 02 Lip, 2010 15:06

RaczejRozwazna napisał/a:
A ja się zgadzam we wszystkim ze Spin.

*zamarła w szoku* :shock: :shock: :shock:
:wink:
RaczejRozwazna napisał/a:
Łacznie z tym, że Ian jest podobny do edwarda (też to pisałam). Cechy zaś Jacoba wg mnie Meyer "rozdzieliła" między nierozłącznych Jareda i Jamiego.
Poza tym wydaje mi się, że nic nie usprawiedliwia okrucieństwa. Zresztą z tym "obiektywizmem" Kyle też do końca nie jest tak całkiem prawdziwie, co będzie widać pod koniec powieści...

Dla mnie niezmiennie jednak negatywnym bohaterem pozostaje Jared. Jak ja nie lubię gościa...

zgadzam się w 100% :mrgreen:

RaczejRozwazna - Pią 02 Lip, 2010 15:08

spin_girl napisał/a:
RaczejRozwazna napisał/a:
A ja się zgadzam we wszystkim ze Spin.

*zamarła w szoku* :shock: :shock: :shock:
:wink:


Czyżbyś już we mnie zwątpiła? :wink:

spin_girl - Pią 02 Lip, 2010 15:09

RaczejRozwazna napisał/a:
Czyżbyś już we mnie zwątpiła?

ależ skąd, ale spójrz na nasze avatary - one świadczą o tym, że teoretycznie nie powinnyśmy się zgadzać we wszystkim :mrgreen:
Cieszę się, że jest inaczej :party:

RaczejRozwazna - Pią 02 Lip, 2010 15:10

:mrgreen:
:party:

spin_girl - Pią 02 Lip, 2010 15:11

BTW, RR - bardzo mi się podoba Twój podpis :mrgreen: od razu by się chciało na urlop... :mrgreen:
RaczejRozwazna - Pią 02 Lip, 2010 16:06

No bo ja też nie mogę się doczekać tego urlopu, już niby ma być a ciągle coś jeszcze, jak tak marchewka przed nosem poganianego osła... :?
Agn - Pią 02 Lip, 2010 16:15

Ależ ja nie mówię, że Kyle jest obiektywny. On jest właśnie subiektywny do bólu i uparty jak osioł. Nie twierdzę, że jego okrucieństwo jest usprawiedliwione, jednakowoż poniekąd gościa rozumiem, dlaczego chciał sprawę załatwić tak, a nie inaczej. I rozumiem jego motywy, ot i tyle.
A Jareda to i ja nie lubię.
spin_girl napisał/a:
spójrz na nasze avatary - one świadczą o tym, że teoretycznie nie powinnyśmy się zgadzać we wszystkim :mrgreen:

Moja droga, toż już jedno bratanie teamów tu było. Zapomniałaś, co tu się działo między moim a twoim avatarem? ;) RR dołączyła do bratania. Ech, to jest piękne. :mrgreen:

spin_girl - Pią 02 Lip, 2010 16:40

Agn napisał/a:
Moja droga, toż już jedno bratanie teamów tu było. Zapomniałaś, co tu się działo między moim a twoim avatarem? RR dołączyła do bratania. Ech, to jest piękne.

powinni nas pokazywać jako przykład dobrych stosunków międzyteamowych :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group