To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramaland - kraina latających smoków...

Aragonte - Śro 16 Mar, 2016 11:04

A propos dyskusji na Soompi oraz mieszania fabuły dramy i historii - trwa przecenianie wkładu YBW:

Ktoś: The King is truly looking mad and I like how BW's unflinching looks during the confrontation scene. KIng Taejo kept saying he founded the kingdom but he only managed to gain the throne after BW's killed MJ & dethrone the last Goryeo King!

Homura: Well, historically Jung Do-jeon and Yi Seong-Gye founded Joseon. Without Yi Seong-Gye's military success and Jung Do-Jeon's ideological design, Joseon could not be established. Yi Bang-Won did nothing except for bringing Yi Seong-Gye who fell off a horse from Byeokrando to Gaegyung and killing Jung Mong-Joo. Of course, it was a big contribution, but SFD writers rewrote the history like Yi Bang-Won did everything instead of Jung Do-Jeon and Yi Seong-Gye from the beginning. That's one of the reasons why some historical drama fans hated SFD. (sigh)


W sumie to Smoki powinny być dwa - Yi Seong Gye i Jeong Do Jeon :wink: ale wtedy byłoby skojarzenie z nazwą sztuki wojennej mistrza Mo Hyula (którego BTW wypatrzyłam w Nine).

BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 17:31

Cytat:
czy ci scenarzyści (którzy dręczą bohaterów we wszystkich dramach i mordują ich dość masowo, jak się przekonałam) mogli ocalić Yeon Hee? Czy nawet dać jej zginąć przypadkiem? Eee, nie ma szans. Nie u tej ekipy.
Jak o mnie idzie nie musieli jej nawet swatać z YBJ ani wkładać jej w usta słowa że "już za chwilę będą razem na zawsze" bo to mi brzmiało nieprawdziwie. I bez tego scena śmierci na oczach YBJ się czyta doskonale (chyba się z nią pogodziłam po trosze).

Cytat:
Jej decyzja dowodzi dla mnie na pewno, że nie kochała Yi Bang Ji tak mocno jak świat idei Sambonga :-| I to jest nieco smutne (z uwagi na YBJ).
Ano właśnie. Ale skoro tak było w Tree - to co ją tam obchodziły uczucia YBJ.

Cytat:
Ja podeszłam do tego wszystkiego spokojniej niż wy (chociaż nie mówię, że mi się to podobało, bo naznaczyło całe dalsze życie YBJ :cry2: ), bo wiedziałam, że tak będzie :-|
No i masz prawdopodobnie odpowiedź, czemu ja na spokojnie przyjmuję większość Smoków ;) - bo nie da się ukryć, że prawie każdy twist mam zaspoiilerowany (pogodziłam się ze spoilerami w temacie tej dramy już dawno, a wypowiedzi są zbyt ciekawe by ich nie czytać :mrgreen: ), a o sposobie śmierci YH nie wiedziałam - no i proszę, jaka reakcja ;)

W źródełku pojawiła się drama Chosun Police, którą chciałam obejrzeć - czy jakaś dobra dusza jest w stanie wykombinować skądeś napisy? :mysle:

Admete - Śro 16 Mar, 2016 17:36

Tez chciałam to obejrzeć, ale napisów to niestety nie ma. Znalazłam do sezonu 3.
BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 17:38

Admete: :mrgreen:
https://www.dramafever.co...lection-signal/

Admete - Śro 16 Mar, 2016 17:41

Nie dziwi mnie to zupełnie ;)

Cytat:
There’s not a single moment when Jo Jin Woong is onscreen in which we aren’t simultaneously rooting for him or being absolutely moved by him. Here is a veteran actor, with all the acting experience to show it, getting the opportunity to play a character with the depth of a real human. It’s an absolute delight, as is the entire show.


:mrgreen:

Aragonte - Śro 16 Mar, 2016 17:53

BeeMeR napisał/a:
Jak o mnie idzie nie musieli jej nawet swatać z YBJ ani wkładać jej w usta słowa że "już za chwilę będą razem na zawsze" bo to mi brzmiało nieprawdziwie.

O, tej kwestii nie pamiętam :mysle: Faktycznie niepotrzebna. I bezsensowna, bo niby jak mieliby być zaraz razem. Na pewno coś takiego tam padło? :shock:
A, chyba że coś podobnego było przed sceną śmierci, a nie w trakcie? :mysle:

BeeMeR napisał/a:
Cytat:
Jej decyzja dowodzi dla mnie na pewno, że nie kochała Yi Bang Ji tak mocno jak świat idei Sambonga :-| I to jest nieco smutne (z uwagi na YBJ).
Ano właśnie. Ale skoro tak było w Tree - to co ją tam obchodziły uczucia YBJ.

Kiedy kręcono Tree, nie istniała żadna koncepcja prequela, czyli Smoków, a YBJ był postacią epizodyczną, chociaż istotną. A więc zgodnie z Tree Yeon Hee miała w głebokim poważaniu uczucia YBJ i może nawet nie zdawała sobie z nich sprawy (nie powiedziano tego, ale mogło i tak być, czemu nie. BTW w tamtej dramie nadziała sie na miecz, a nie poderżnęła sobie gardło :? ). W Smokach powinny ją obchodzić, ale chyba nie zastanawiała się nad nimi w ogóle, kiedy była przynętą i miała miecz na gardle. Niestety trochę mści się tu fakt, że scenarzyści mieli pewne założenia i dopasowywali przebieg fabuły do tego, co już nakręcono lata temu :?

BeeMeR napisał/a:
Cytat:
Ja podeszłam do tego wszystkiego spokojniej niż wy (chociaż nie mówię, że mi się to podobało, bo naznaczyło całe dalsze życie YBJ :cry2: ), bo wiedziałam, że tak będzie :-|
No i masz prawdopodobnie odpowiedź, czemu ja na spokojnie przyjmuję większość Smoków ;) - bo nie da się ukryć, że prawie każdy twist mam zaspoiilerowany

Auć :zawstydzona2: :zawstydzona2: :ops1: No to mam kolejny argument, żeby siedzieć cicho...

BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 17:58

Aragonte napisał/a:
O, tej kwestii nie pamiętam :mysle:
Mogłam coś niedokładnie sparafrazować.

Aragonte napisał/a:
Niestety trochę mści się tu fakt, że scenarzyści mieli pewne założenia i dopasowywali przebieg fabuły do tego, co już nakręcono lata temu :?
Ano niestety.

Aragonte napisał/a:
Auć :zawstydzona2: :zawstydzona2: :ops1: No to mam kolejny argument, żeby siedzieć cicho...
Ależ skąd, przecież to był mój wybór żeby czytać (mogłam sobie zostawić na potem, nieraz tak robię) - kilka rzeczy walnęło mnie bez zapowiedzi, ale większość przeczytałam z premedytacją, więc nie masz sobie co zarzucać :kwiatek:
Admete - Śro 16 Mar, 2016 18:07

Z tym Moo Hyulem coś jest na rzeczy. Chyba lojalność mu całkiem mózg wytrawiła, bo tak bez wahania idzie za Bang Wonem. Możliwe jednak, ze na mój osąd jego czynów cieniem kładzie się fakt, że w najmniejszym stopniu nie jestem po stronie przyszłego króla. Aktor prezentuje się w tym swoim nowym - wojskowym stroju bardzo charyzmatycznie, nie winię więc naiwnych panien z Soompi, ze się łatwo dają ponieść podziwowi.
Śmierć Yeon Hee i reakcja Bang Ji - przejmujące. I bez sensu ta jej śmierć :cry2: Wielka szkoda, że musieli dopasować te wydarzenia do fabuły Tree. A Boon Yi jakby użyła swoich wiadomości i ruszyła tyłek, to przynajmniej by bliskich uratowała. Jej miłość do Bang Wona już dawno się przeterminowała. Że tez jest to serial historyczny i nie można zmienić wydarzeń ;)
Pożegnanie Sambonga z Nam Eunem :cry2: Piękny motyw muzyczny w tle. I jeśli sie ponownie spotkamy...a nie spotkają się :cry2:

BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 18:24

Admete napisał/a:
nie winię więc naiwnych panien z Soompi, ze się łatwo dają ponieść podziwowi.
Czy nie za dużo wymagacie od osób, które nie mogą przyswoić, żeby nie cytować zdjęć/gifów i trzeba im o tym przypominać na czerwono co drugą stronę? :lol:

Admete napisał/a:
Boon Yi jakby użyła swoich wiadomości i ruszyła tyłek, to przynajmniej by bliskich uratowała.
Acz trochę późno się dowiedział - Gap Boon przynajmniej cokolwiek spróbowała no i choć na chwilę pomogła ukryć Sambonga, by choć listy do brata napisał.

Admete napisał/a:
Pożegnanie Sambonga z Nam Eunem :cry2: Piękny motyw muzyczny w tle. I jeśli sie ponownie spotkamy...a nie spotkają się :cry2:
Ładne było, owszem. Spotkają się w zaświatach.
Admete - Śro 16 Mar, 2016 18:48

Sambong nie żyje. Smutno mi. Nie znoszę Bang Wona. Użyłam chusteczek w drugiej połowie odcinka.

BeeMeR napisał/a:
Czy nie za dużo wymagacie od osób, które nie mogą przyswoić, żeby nie cytować zdjęć/gifów i trzeba im o tym przypominać na czerwono co drugą stronę? :lol:


Za dużo ;)
Przynajmniej w recenzji na dramabeans napisali jak wiele Bang Won zawdzięcza Sambongowi.

Cytat:
He actually has Jung Do-jeon to thank for a lot of things, and so do we.

So rest in peace, Jung Do-jeon. You too, Yeon-hee.


KMM i rękawiczki ;) Na pociechę:



To też mi się w tej recenzji podoba:

Cytat:
Because in the end, neither man really is more righteous than the other, since both have ideas that are dangerous in their own respects. Jung Do-jeon knew as much, which is likely why he felt a strange sort of peace when his time came. He knew that Bang-won wasn’t going to dissolve the nation he worked so hard to create—and as for the issue of kingly power, there’s always Hidden Root.

BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 19:01

Smoki 48

Pojedynek MH contra YBJ mi się podobał (wyjątkowo starannie starałam się nie widzieć kaskadera ;) ) - całkiem wyrównany. MH też mam ochotę walnąć na odlew - czy on durny nie wie że słowa też ranią nie mniej niż miecz? Za to co i jak powiedział YBJ należy mu się w mordę. :bejsbol: Na odlew. Mocno.
Dobrze, że choć dano mu chwilę żalu i refleksji na osobności.

"Amulet" (w postaci babki) faktycznie najlepszy z możliwych. Postać BY przestała dla mnie grać już dawno, niestety.

Admete - Śro 16 Mar, 2016 19:03

Jeszcze nie widziałam 48 odcinka, ale pewnie też będę chciała bić Moo Hyula.
BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 19:06

Admete napisał/a:
pewnie też będę chciała bić Moo Hyula.
Niewątpliwie.


To i tak nic w porównaniu do odczuć względem YBW :uzi: , który właśnie zamordował małoletniego brata-księcia koronnego (świetnie nakręcona scena, aż mi włosy dęba stanęły :paddotylu: )

Ja widziałam na razie niewiele ponad pierwszy kwadrans 48. Wieczorem dokończę.

Admete - Śro 16 Mar, 2016 19:52

Zaczęłam odcinek 48, choć nie wiem czy skończę go oglądać. Wydaje mi się, że Moo Hyul po prostu wybrał ostatecznie stronę i jeśli wybrał, to ze wszystkimi konsekwencjami tej decyzji. Dobrze, że dali mu moment refleksji i żalu. Podobał mi się pojedynek MH i Bang Ji. Rozpacz i determinacja YBJ - dobrze pokazana. Co do słów Moo Hyula - mogą się wydawać bezduszne, ale ja je odebrałam jako ostateczną szczerość przed ewentualną śmiercią i wzięcie odpowiedzialności. Nie talizmany ich uratowały, ale miłość siostry i babki.

Jesteśmy na stronie 96 wątku. Smoki się skończą i niedługo potem zamkniemy wątek.

Aragonte - Śro 16 Mar, 2016 20:23

A jak odbeirałaś to, że kiedy panie ich już rozdzielały, Mo Hyul do końca wyrywał się babci i wrzeszczał "Yi Bang Ji!!", chcąc dalej walczyć? Tak się podkurzył otrzymaną raną? YBJ też został draśnięty, ale nawet nie pisnął?
Potem była rozmowa MH i YBW, który pocieszał go, że skoro nie zginął, to nie przegrał :roll: Chyba MH nie chodziło o przegraną/wygraną i ewentualne przejęcie tytułu YBJ? :?

Admete - Śro 16 Mar, 2016 20:34

Aragonte napisał/a:
A jak odbeirałaś to, że kiedy panie ich już rozdzielały, Mo Hyul do końca wyrywał się babci i wrzeszczał


Obaj się wyrywali. W końcu właśnie przerwano im starcie, adrenalina działała. Aragonte nie odebrałam w ogóle w ten sposób tej walki. I na razie nic więcej poza tym nie widziałam za bardzo. Za chwilę zbieram się do spania, więc reszta to już raczej jutro.

BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 20:42

Admete napisał/a:
Co do słów Moo Hyula - mogą się wydawać bezduszne, ale ja je odebrałam jako ostateczną szczerość przed ewentualną śmiercią i wzięcie odpowiedzialności
Może i tak.

Aragonte napisał/a:
A jak odbeirałaś to, że kiedy panie ich już rozdzielały, Mo Hyul do końca wyrywał się babci i wrzeszczał "Yi Bang Ji!!", chcąc dalej walczyć? Tak się podkurzył otrzymaną raną? YBJ też został draśnięty, ale nawet nie pisnął?
Potem była rozmowa MH i YBW, który pocieszał go, że skoro nie zginął, to nie przegrał :roll: Chyba MH nie chodziło o przegraną/wygraną i ewentualne przejęcie tytułu YBJ? :?
Ja tez nie tak to odebrałam, nie wiem czy MH ciągle jeszcze tak obsesyjnie myśli o tytule - raczej jest już pewny swoich umiejętności i uznania w oczach innych i po prostu wykonuje zadanie powstrzymania YBJ.

Gdyby ich kobiety nie rozdzieliły to pewnie by się pozabijali wzajem.

Admete - Śro 16 Mar, 2016 20:50

BeeMeR napisał/a:
Gdyby ich kobiety nie rozdzieliły to pewnie by się pozabijali wzajem.


Jestem o tym przekonana. I naprawdę nie wiem, jak można usprawiedliwiać czyny BW...

Aragonte - Śro 16 Mar, 2016 21:28

Admete napisał/a:
BeeMeR napisał/a:
Gdyby ich kobiety nie rozdzieliły to pewnie by się pozabijali wzajem.


Jestem o tym przekonana. I naprawdę nie wiem, jak można usprawiedliwiać czyny BW...

Trudnym dzieciństwem :-P i tym, że Sambong źle go traktował, a tatuś nie doceniał :twisted:

Piszę teraz o postaci historycznej, żeby było jasne - Homura podkreśliła w jakiejś niedawnej dyskusji na Soompi, kiedy ktoś podkreślał wkład Bang Wona, że tym wkładem było zabicie Poeuna i przewiezienie rannego ojca do stolicy. I tyle. Sambong stworzył Joseon w sensie idei, wymyślił (i ponoć był najlepszym politykiem epoki), a Yi Seong Gye umożliwił jego stworzenie dzieki militarnej przewadze. To oni byli twórcami, założycielami Joseonu, a nie Bang Won. On sobie Joseon przywłaszczył, jak uważam :?

Edit: wynurzenia z Soompi:

I feel the same towards Bang Ji's character. I had really high hope of them developing his character throughout the series, especially after the amazing swashbuckling banquet dinner at General Jo Min Soo's episode. He got his revenge (killing off Yeonhee's rapist) and he seemed to finally be rid of his misery, but that was just it. His character stayed undeveloped for twenty plus episodes for god sake. :huh:

Unlike Moohyul, whom I am so thankful that the writers didn't forget about him, was packed with major character development. From being a country bumpkin to this amazing swordsman. We are still yet to see his full potential though because he hasn't receive his dragon title (which irritates me a little cause my baby dragon deserves it!). Although, I am sad to see how melancholic he has become due to all the death he had to deal with in order to protect his dream (that is to protect Bangwon's). Our poor baby dragon.


Our poor baby dragon, tiaaaa :roll: Niech no YBJ go porządnie spierze to dzieciątko :?
Wiem, że MH miał już chwilę refleksji, ale wkurzona jestem na niego nadal za zdradę przyjaciela. Mógł po prostu trwać po stronie YBW, wykonywać rozkazy, ale nie wykazywać tego rodzaju inicjatywy :? Byłby wierny YBW, ale nie zachowałby się jak świnia :?

Agn - Śro 16 Mar, 2016 21:50

Smoki nr 48 obejrzane. Będzie już tylko gorzej.
Walki - super! Nawet jeśli na razie jedna pozostaje nierozstrzygnięta. Muzyka świetna, scena zabójstwa następcy tronu - dawno nie widziałam czegoś tak strasznego! A przecież niewiele widać. Tylko że ten przerażony chłopiec płakał, starszy brat go zaszlachtował, dziecko upadło jak marionetka i to ujęcie... jak tam leży we krwi... masakra... musiałam zrobić pauzę, bo to było ponad moje siły. :(
Nie mam jak trzymać kciuków za Bang Ji - nie może się udać jego plan.
Generalnie odcinek fantastyczny, ale nie wiem, jak się nazywam.
W przyszłym tygodniu finał.
O borze...

(Czytam i odpowiadam na to, co właśnie przeczytam, więc jeśli coś się powtarza - wybaczcie!)

BeeMeR napisał/a:
Niekoniecznie. Tu w Smokach wszyscy już mieli miecz na szyi i jakoś większość żyje :P

Niby tak, ale w którymś momencie szczęście przestaje dopisywać.
BeeMeR napisał/a:
Ok, dla niej tak - ale czy naprawdę spodziewała się, że YBJ nieporuszony przebiegnie nad jej stygnącymi zwłokami na pomoc Sambongowi? :shock: :frustracja:
Może w Tree to ma sens, ale w Smokach ani trochę - ona chyba emocjonalności swego narzeczonego nie zna ani na jotę. :zalamka: I głównie dlatego mnie to oburzyło - że to nie ma sensu i nie miało szans powodzenia - choć ona mogła o tym nie wiedzieć i nie myśleć jasno.

Nie sądzę, by myślała jasno, ale też z drugiej strony moim zdaniem przyspieszyła tylko to, co się stać i tak miało - gdyby przeżyła, Bang Ji by z nią pewnie został, zamiast lecieć ratować Sambonga.
Nie umiem się wyklawiaturzyć, może przestanę tłumaczyć tę scenę, jak ją rozumiem.
BeeMeR napisał/a:
Co do MH - muszę to chyba jeszcze przemyśleć, ale tak na szybko nie oceniam go tak negatywnie jak niektóre z was :kwiatek: .

Mnie jest przede wszystkim smutno z jego powodu. I jestem też na niego wściekła - wykręcił podłe świństwo komuś, kto był mu przyjacielem. Wziął udział w przewrocie, wymordował trochę ludzi, a potem siadł na kamieniu i ronił ślozy - było myśleć wcześniej.
Odnośnie postaci jako takiej nie mam zarzutów, bo jest logicznie poprowadzony, to jest wszystko cacy. Po prostu przestałam go lubić za to jaki się stał. A lubić go nie muszę. :)
BeeMeR napisał/a:
Co do wystawienia YH - samo użycie kobiety przyjaciela jest niewybaczalne i kończy rzeczoną przyjaźń, ale o śmierć bym go nie oczerniała, bo skąd mógł wiedzieć, że sama nadzieje się na miecz?

Skąd mógł wiedzieć, że jak się kogoś stawia pod nóż, to może zginąć? :shock: Doprowadził do sytuacji, w której ktoś mógł ucierpieć - jak porywacz, tylko okupu nie żąda. Że nie pomyślał, jak się to może potoczyć, to tylko pokazuje, jak bardzo mu z myśleniem nie po drodze. Nigdy, NIGDY nie powinien wystawiać kogoś na niebezpieczeństwo i miałam nadzieję, że sumienie go zeżre, ale nawet się nie zająknął na ten temat. No ale dobra - ma być po stronie Bang Wona, to jest, z całym dobrodziejstwem inwentarza. *sigh*
Aragonte napisał/a:
niby jak mieliby być zaraz razem. Na pewno coś takiego tam padło? :shock:
A, chyba że coś podobnego było przed sceną śmierci, a nie w trakcie? :mysle:

Kiedy Yeon Hee oddawała amulet Bang Ji, powiedziała mu, że kiedy to wszystko się skończy, to będą razem. W poprzednim odcinku było, na początku.
BeeMeR napisał/a:
Czy nie za dużo wymagacie od osób, które nie mogą przyswoić, żeby nie cytować zdjęć/gifów i trzeba im o tym przypominać na czerwono co drugą stronę? :lol:

:rotfl: Kocham twoje komentarze.
Admete napisał/a:
Sambong nie żyje. Smutno mi. Nie znoszę Bang Wona. Użyłam chusteczek w drugiej połowie odcinka.

Twarda jesteś. Ja przy tych dwóch odcinkach niemal się odwodniłam, tak płakałam nad jednymi, drugimi, trzecimi... Trzebią nam bohaterów. :(
Admete napisał/a:
KMM i rękawiczki ;) Na pociechę:

Podziwiam ekipę, że dali radę grać w zimnie. Ja bym tylko stała i się telepała.
BeeMeR napisał/a:
MH też mam ochotę walnąć na odlew - czy on durny nie wie że słowa też ranią nie mniej niż miecz? Za to co i jak powiedział YBJ należy mu się w mordę. :bejsbol: Na odlew. Mocno.

Zastanawiam się, czy nie zrobił tego specjalnie, żeby wnerwić Bang Ji i by ten nie rezygnował z walki. :mysle:
Ale że strzał w zęby mu się należy, to się zgodzę.
Aragonte napisał/a:
A jak odbeirałaś to, że kiedy panie ich już rozdzielały, Mo Hyul do końca wyrywał się babci i wrzeszczał "Yi Bang Ji!!", chcąc dalej walczyć? Tak się podkurzył otrzymaną raną? YBJ też został draśnięty, ale nawet nie pisnął?

Tak tylko zaznaczę, że i Bang Ji nie stał spokojnie i kazał się siostrze odsunąć.
Obaj panowie bardzo chcieli się pozabijać.
Aragonte napisał/a:
Trudnym dzieciństwem :-P

*herbata na monitorze* Dzięki... :lol:
Aragonte napisał/a:
Sambong stworzył Joseon w sensie idei, wymyślił (i ponoć był najlepszym politykiem epoki), a Yi Seong Gye umożliwił jego stworzenie dzieki militarnej przewadze. To oni byli twórcami, założycielami Joseonu, a nie Bang Won. On sobie Joseon przywłaszczył

Bang Ji mówi to w sumie w nowym odcinku - że Bang Wonowi i Sambongowi chodziło o to samo. Różnica jest tylko taka, że Bang Won chce, by Joseon do niego należał.

DOTS

BeeMeR napisał/a:
Do mnie z kolei nie bardzo trafiają takie akcje pierwszych jak "mina", "auto na klifie"

Wyjdę na głupola, ale mnie to klika tak jak i cała reszta. Wiem, że ten spadek był cokolwiek dziwny, ale who cares? Efekt był. Cała drama i tak jest nierealna.
(Choćby i krasnoludki...)
Ale i tak łykam ją całościowo jak pelikan cegłę. :serce:
BeeMeR napisał/a:
Podoba mi się romans, ale nie mam potrzeby powtarzania ich scen, a to u mnie znaczące.

*chowa się pod dywan nim jej się wypsnie, że Agn owszem - ogląda ich wspólne sceny fefnaście razy, bo tak jej tam ślicznie iskrzy* :rumieniec:

Aragonte - Śro 16 Mar, 2016 22:18

Agn napisał/a:
Zastanawiam się, czy nie zrobił tego specjalnie, żeby wnerwić Bang Ji i by ten nie rezygnował z walki. :mysle:

No tak, ale dlaczego chciał tej walki? Dalej chęć sprawdzenia się? Czy chciał oberwać i ulżyć sumieniu? Albo też "bo tak"? :roll:
Przyszło mi też do głowy, że chciał w ten sposób pokazać, że YBW nie jest taki zły, bo to nie jego inicjatywa (no nie, MH wyręczył swego pana...). Jest też opcja, że palnął to bezmyślnie :roll:

Agn napisał/a:
Aragonte napisał/a:
A jak odbeirałaś to, że kiedy panie ich już rozdzielały, Mo Hyul do końca wyrywał się babci i wrzeszczał "Yi Bang Ji!!", chcąc dalej walczyć? Tak się podkurzył otrzymaną raną? YBJ też został draśnięty, ale nawet nie pisnął?

Tak tylko zaznaczę, że i Bang Ji nie stał spokojnie i kazał się siostrze odsunąć.

Na początku tak, jak najbardziej. Jednak mam wrażenie (nie mam jak sprawdzić w odcinku, piszę jeszcze z pracy), że YBJ stracił już ducha do walki (później to nawet upuścił miecz, za to mam ochotę go wytargać za uszy - tego się nie robi, panie mieczowy!), a Mo Hyul dalej wrzeszczał "Yi Bang Ji!!" i sprawiał wrażenie wściekłego.
Zerknę na tę scenę w domu i się upewnię, czy dobrze pamiętam (każdy pretekst jest dobry :wink: ).

Agn - Śro 16 Mar, 2016 22:25

Aragonte napisał/a:
No tak, ale dlaczego chciał tej walki? Dalej chęć sprawdzenia się? Czy chciał oberwać i ulżyć sumieniu? Albo też "bo tak"?

Panowie byli rozognieni, tego się pewnie nie da logicznie wyjaśnić poza tym, że jeden drugiemu chciał tak przylać, by ten drugi się nie pozbierał. No nie przerywa się starcia tytanów. ;)
Aragonte napisał/a:
Na początku tak, jak najbardziej. Jednak mam wrażenie (nie mam jak sprawdzić w odcinku, piszę jeszcze z pracy), że YBJ stracił już ducha do walki (później to nawet upuścił miecz, za to mam ochotę go wytargać za uszy - tego się nie robi, panie mieczowy!), a Mo Hyul dalej wrzeszczał "Yi Bang Ji!!" i sprawiał wrażenie wściekłego.
Zerknę na tę scenę w domu i się upewnię, czy dobrze pamiętam (każdy pretekst jest dobry ).

Bez pretekstu też się dobrze ogląda. ;)
A poważnie. Boon Yi mówi mu, że już za późno i całą tę resztę i Bang Ji znów usiłuje ruszyć do przodu, na co Mo Hyul wydziera się: "Yi Bang Ji!!!" - tu znowu babcia zadziałała.
Bang Ji wypuścił miecz dopiero jak Boon Yi go zapytała, czy jego również ma stracić.

Aragonte - Śro 16 Mar, 2016 22:41

Okidoki, czyli obaj byli "pod wpływem" (adrenaliny) i zachowywali się podobnie.
BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 22:57

Aragonte napisał/a:
Sambong stworzył Joseon w sensie idei, wymyślił (i ponoć był najlepszym politykiem epoki), a Yi Seong Gye umożliwił jego stworzenie dzieki militarnej przewadze. To oni byli twórcami, założycielami Joseonu, a nie Bang Won.
Co tata-król-generał synowi uzurpatorowi wygarnął w 48.

Agn napisał/a:
Walki - super! Nawet jeśli na razie jedna pozostaje nierozstrzygnięta.
Nie do końca - oni już wiedzą kto by wygrał - albo kto by nie wygrał.

Agn napisał/a:
nie przerywa się starcia tytanów. ;)
Chyba, że się chce by żyli ;)
BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 22:59

Agn napisał/a:
*chowa się pod dywan nim jej się wypsnie, że Agn owszem - ogląda ich wspólne sceny fefnaście razy, bo tak jej tam ślicznie iskrzy* :rumieniec:
Nie chowaj się, po to są dramy, które się łyka :mrgreen:
Ja się Kropkami też dobrze bawię :mrgreen:

edit:
czasem myślę, że szóstym smokiem nie jest MH a ludzie - drzewo z korzeniami.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group