Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
Agn - Pią 13 Lip, 2012 22:39
Doskonałych ludzi nie ma - i chwała za to niech będzie Eru!
Anonymous - Sob 14 Lip, 2012 22:00
buuuuu !!!
Agn - Sob 14 Lip, 2012 23:50
*zdezorientowana* Co buuu? Stało się coś?
Anonymous - Nie 15 Lip, 2012 02:11
Ojciec powinien wspierac swoje dziecie i je oklamywac - nawet jesli nikt mu nie wierzy...
Agn - Nie 15 Lip, 2012 13:31
Kiedy ja się, kruca, cieszę, że doskonałych ludzi nie ma! Aine, nie becz, bo cię ociec przez kolano przełoży i na co ci to? Obejrzyj jakiś film i podziel się wrażeniami, o! Tatuś każe!
Agn - Nie 15 Lip, 2012 19:44
No dobra, my niby wiemy, że człowiek nie może być bogiem... ale nie zabluźnię chyba za mocno, jeśli oznajmię, że Paul Newman był tego bardzo bliski. To niesprawiedliwe, żeby facet był tak przystojny i jednocześnie tak cholernie dobry aktorsko. I jeszcze żeby się tak dobrze starzał. No ludzie, gdzieś musi być granica tego dobra!
Ni hu-hu, obejrzałam z najwyższą przyjemnością Nobody's fool (1994) z nim w roli głównej - latka pobiegły, Paul jest tu staruszkiem, ale... kurczę... jakby mnie zaproponował ucieczkę na Hawaje to nie czekałabym, aż mnie mąż znowu puści w trąbę. Melaśka Griffith wpadła wreszcie na dobry pomysł, ale już było za późno.
Film przyjemny, amerykański, ale nie do bólu ckliwy. Miejscami bardzo zabawny.
A ja zabieram się za kolejny film z jego dorobku. Posiadam bowiem jakieś Długie gorące lato, a gdzieś mi się też plącze niejaki Płonący wieżowiec.
asiek - Nie 15 Lip, 2012 20:57
| Agn napisał/a: | | A ja zabieram się za kolejny film z jego dorobku. Posiadam bowiem jakieś Długie gorące lato |
Całkiem dobry film, niedawno leciał w tv...
Agn - Nie 15 Lip, 2012 22:28
No, może być, choć kiedy ta Clara nagle stwierdziła, że Ben nie jest taki zły to nie wiem. Ale ponoć kto się czubi ten się lubi.
Ogólnie przyjemnie się oglądało, ale nie jest to film, do którego będę wracać. A przynajmniej tak mi się wydaje. No chyba że dla sceny, w której Paul Newman stoi na tarasie w samych gaciętach i z poduszką w łapkach.
asiek - Pon 16 Lip, 2012 03:33
A na TCM leci właśnie Nieugięty Lucke.
http://www.filmweb.pl/fil...+Luke-1967-4679
Agn - Pon 16 Lip, 2012 10:16
Ehh... o tej porze smacznie spałam. Nie szkodzi, nie szkodzi, od czego CocoJumboTV.
Swoją szosą w Długim gorącym lecie urzekło mnie też, że syn chciał spalić ojca w stajni wraz z końmi, w końcu sumienie go ruszyło i otworzył wrota... i co? Ojciec się ucieszył, że odzyskał syna, że nie jest taką ciapą, za jaką go uwarzał. WTF?! Końcówka boleśnie amerykańska, polecieli skrótem przez wszystko... no ale, niech tam. Mimo wszystko miły seans.
asiek - Pon 16 Lip, 2012 10:55
W 1985 r. nakręcono remake Długiego gorącego lata z Donem Johnsonem.
Choć nie było tam boskiego Newmana, to jednak ten film zdecydowanie bardziej mi się podobał.
Ania Aga - Pon 16 Lip, 2012 11:16
No tak, Don Johnson (w serialu?), zapamiętałam go przewiązującego włosy
Agn - Pon 16 Lip, 2012 12:03
Wierzę na słowo, ale nie chce mi się, powiem szczerze, jeszcze raz przerabiać tej historii. No i Don Johnson jakoś nie kojarzy mi się pozytywnie. Zresztą nie ukrywajmy, że ten film ostatecznie wylądował przed moimi oczami ze względu na PN, a nie dlatego, że historia była porywająca.
Anonymous - Pon 16 Lip, 2012 13:53
| Agn napisał/a: | Kiedy ja się, kruca, cieszę, że doskonałych ludzi nie ma! Aine, nie becz, bo cię ociec przez kolano przełoży i na co ci to? Obejrzyj jakiś film i podziel się wrażeniami, o! Tatuś każe! |
No to sie dziele
Ogladalam sobie ostatnio Jak upolowac faceta. W teorii komedia romantyczna, ale w sumie ani specjalnie nie komedia, ani specjalnie nie romantyczna. Ot jest sobie kobitka, ktora stracila prace i w desperacji lapie pierwsza lepsza posade - lowcy nagrod. Od razu trafia sie jej Wielka Sprawa - dostarczenie do aresztu bylego policjanta oskarzonego o morderstwo. A ze Byly Policjant, to jej byly, z ktorym wiaze sie najwieksze zyciowe rozczarowanie i zlosc - tym lepiej. Z czasem przekonuje sie, ze Bylek jest niewinny i pomaga mu to udowodnic.
Rzecz jasna kobitka jest kompletnie zielona i nikt nie udaje, ze jest inaczej. Ma natomiast kupe szczescia. Pomaga jej Ranger, przystojny Tajemniczy Nieznajomy, ktory co jakis czas ratuje ja z oprecji.
Film jest lekki, latwy i przyjemny (zreszta obecnosc Heigl jest tutaj tego gwarantem - poki co grywa jedynie w takich filmach ) Nie jest przesadnie ambitny, chociaz dosc konsekwentny. Pewnie cala kryminalna otoczke moznaby byloi zrobic lepiej - tylko po co? Nie o to chodzi. Mamy sliczna kobiete i dwoch przystojniakow. Jeden energetyczny i pelen pasji blondyn, a drugi spokojny i tajemniczy brunet. Oboje nie tyle piekni, co cholernie seksowni. I tutaj pojawia sie nieschematycznosc tego filmu, ktora sprawia, ze film sie zapamietuje - zazwyczaj jak wokol glownej bohaterki jest dwoch przystojniakow, jeden okazuje sie byc draniem i od razu latwo go skreslic. Tutaj nie ma drani. Obaj panowie wzbudzaja zainteresowanie, obu panom sie kibicuje, obaj sa "goody". "Bady" to wszyscy ci, z ktorymi walcza.
Jesli ktos nie wie co zrobic z sobotnim wieczorem i nie ma ochoty na ambitniejsze filmy - ten film jest naprawde odpowiedni.
Agn - Pon 16 Lip, 2012 22:42
No, to rozumiem!
Ja akurat mam co robić wieczorami, bo przerabiam filmografię same wiecie kogo. I właśnie połknęłam Ruchomy cel (1966), po którym nie spodziewałam się w sumie niczego przesadnie super. A jednak mi się podobał. Kryminał w starym stylu bez seryjnych morderców i flaków na wierzchu. Mamy porwanie, kasę i prywatnego detektywa. Harper może Bondem nie jest, bo nie posiada takich gadżetów, ale na co mu gadżety, skoro zamiast nich jest uzbrojony w kwitnące drzewko CISu? Powiem szczerze, że niektóre dialogi bardzo mnie w tym filmie ubawiły.
Obok Paula "Niebieskie oczy" Newmana pojawia się tu Lauren Bacall w roli jędzowatej żony porwanego gościa.
Agn - Wto 17 Lip, 2012 17:17
Dajcie mi znać, jak już będziecie miały dość, ok? Zamknę się wtedy na amen...
Obejrzałam Nowy rodzaj miłości (1963). Nie jest to najmądrzejszy film na świecie, ot, komedyjka, ale nie przeczę - chichotałam na niej jak opętana. Film opowiada o młodej kobiecie, Samancie, która zajmuje się modą (a konkretnie podrabianiem pomysłów z wielkich domów, by stworzyć podobny strój za niższą cenę) oraz dziennikarzu, Stevie, nałogowym podrywaczu (miał szczególne szczęście do cudzych żon, hmm). Oboje z różnych powodów lądują w Paryżu. Z początku się nie cierpią, potem jednak Sam, typowa chłopczyca, ma dość mylenia jej z chłopakiem. Przerabia się i na skutek oszustwa osoby trzeciej zostaje wzięta przez Steve'a za luksusową prostytutkę. Opowiada mu niestworzone historie na temat swoich domniemanych przygód, które Steve skrzętnie notuje i przerabia na artykuły do gazety.
W zasadzie najpoważniejszym mankamentem tego filmu była wizualizacja wyobraźni bohatera. Nie chodzi o jakość, tylko o jego fantazje. Poza tym jest ok, zabawna komedia pomyłek, typowa, ale lekka i przyjemna. Zawiera też piękne (i bardzo zabawne) wyznanie uczucia, nieco spaprane przez jedną ze wspomnianych przeze mnie scenek z fantazją, ale niech tam. Odprężyć się można.
Admete - Wto 17 Lip, 2012 19:49
Widzę, że cię wzięło Dobrze się czyta twoje recencje
Anonymous - Wto 17 Lip, 2012 19:53
a ja ogladalam bylam wczoraj serie filmow historycznych. Co jakis czas sobie ogladam takowe - coby sie trcohe odchamic...
W zasadzie te faraonskie mnie lekko znuzyly, nawet Barbarzyncy w/g Terrego Jonesa byly tak strasznie, ale tak cholernie strasznie schematyczne, jednostronne i co gorsza -nieobiektywne...
Ale zaciekawil mnie film o cmentarzu gladiatorow. Wzbudza w gruncie rzeczy mieszane uczucia - w kontekscie Barbarzyncow Terrego Jonesa po raz kolejny zastanawia "wyzszosc" kultur rozwinietych nad kulturami prowincjonalnymi, czy wrecz kulturami prymitywnymi. Zastanawia mnie kwestia rozgrywek na arenach rzymskich - gdzie zabijanie w przeroznych formach dostarczalo rozrywki. A im bardziej urozmaicona forma, tym ciekawsze show. Sadze, ze pewnie budzily takie same emocje jak dzisiejsze mistrzostwa, olimpiady...
Dorzucajac do tego niski status kobiet, niewielki (w gruncie rzeczy) stopien rozwoju nauki - jakim cudem Rzym byl tym wysoko rozwinietym, centrum swiata... Wiem - to calkowicie nieprofesjonalne, czysto XX-wieczne spojrzenie, ale jednak trudno sie od niego oderwac... Ale przeciez zgodnie z opinia historykow Rzymianie ukladali walki Gladiatorow bardzo sprawiedliwie - pod wzgledem uzbrojenia, doswiadczenia i sily przeciwnikow. Jakze to mile i humanitarne z ich strony. Wiadomo, ze dobrze wyszkolony i czesto zwyciezajacy gladiator nawet w przypadku przegranej - nie byl zabijany. To rowzniez szalenie mile, prawda? Milo ze strony Rzymian, ze 3-zeby zamienili na 4-zeby, ktore rozkladaly sile uderzenia, dzieki czemu jedynie uszkadzaly miesnie, powodowaly duze krwawienie (a krwawych walk oczekiwala publicznosc), ale nie powodowaly kalectwa, nie uszkadzaly kosci. A to, ze powodowaly bol i cierpienie? Czy ktos by sie przejmowal jakims tam niewolnikiem?
Chociaz jedli bardzo przyzwoicie - w sumie to najlepiej odzywiona grupa w spoleczenstwie rzymskim (bogata w bialko, ale z duza iloscia wrzyw i owocow).
Wychodzi na to, ze starozytnosc to swiat, w ktorym barbarzyncy maja wyzszy poziom nauki, a przede wszystkim etyki i czlowieczenstwam niz swiatly Rzym.
I tym mocniej sie ciesze, ze zyje w swoich czasach
Admete - Wto 17 Lip, 2012 20:06
No nie wiem, czy barbarzyńcy mieli jakiś poziom nauki Tylko nie wiem, co masz na mysli pisząc o barbarzyńcach.
Agn - Wto 17 Lip, 2012 20:10
| Admete napisał/a: | | Widzę, że cię wzięło Dobrze się czyta twoje recencje |
To się cieszę. Bo jestem w połowie naprawdę, naprawdę zaj*b*s*ego filmu i pewnie podzielę się wrażeniami zaraz po seansie. I tak, przeraźliwie mnie wzięło!
Aine, córuś, zafrapował mnie twój wpis. Muszę się chyba rozejrzeć za tym!
Agn - Wto 17 Lip, 2012 22:07
Obejrzałam już ten film, ale nie wiem właściwie, co powiedzieć. Gdyby ktoś pytał - Płonący wieżowiec (1974).
Jestem chwilowo zajęta doglądaniem zniszczeń, jakie poczyniłam na swych palcach, kiedy z zapałem obgryzałam je nie mogąc znieść napięcia. Rany boskie, co za film! Po prostu świetny i straszny.
Historia prosta - wybudowano wysoki po samo niebo wieżowiec i odbywa się uroczyste otwarcie, z przyjęciem na najwyższym piętrze. Niestety, zrobiło się zwarcie. Architekt odkrywa, że instalacja elektryczna jest zrobiona na materiałach, które można o kant tyłka rozbić. Zostaje wezwana straż pożarna. Płomień rozprzestrzenia się i zaczyna się prawdziwe piekło.
Powiadam wam, 2 godziny i 38 minut czystej akcji, myślałam, że umrę albo nie wiem, co zrobię.
Oprócz Paula Newmana w drugiej głównej męskiej roli Steve McQueen. Poza tym Faye Dunaway, Fred Astaire (ale nie tańczył - nie bardzo miał czas) i Richard Chamberlain (do jego bohatera czułam pogardę jak stąd na Kaukaz). Naprawdę warto ten film zobaczyć.
Ania Aga - Wto 17 Lip, 2012 22:13
| Agn napisał/a: | | Richard Chamberlain (do jego bohatera czułam pogardę jak stąd na Kaukaz). Naprawdę warto ten film zobaczyć. |
To zdaje się on zawalił sprawę, zięć właściciela? Coś pamiętam
Agn - Wto 17 Lip, 2012 22:17
Tak, to on. Wprawdzie teść go prosił, by przyoszczędził i chyba obaj nie przewidzieli, czym to się może skończyć (niespodzianka, cholera...).
Admete - Wto 17 Lip, 2012 22:18
To kiedyś obejrzyj jeszcze Tragedię Posejdona też z lat 70. Jak to obejrzałam w szczenięcych latach, tak do tej pory nie mogę zapomnieć
Agn - Wto 17 Lip, 2012 22:26
*skrzętnie notuje w kajeciku* Okej, obejrzę. Dziękować za cynk!
|
|
|