To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramaland - kraina latających smoków...

Aragonte - Wto 15 Mar, 2016 16:34

BeeMeR napisał/a:
I bynajmniej nie opowiadam się za YBW, ani go nie tłumaczę, żeby było jasne. Po prostu dla mnie się to wszystko całkiem logicznie, choć bardzo brutalnie rozwija. No ale ja patrzę na to pewnie nieco inaczej, i nie mam aż takiej słabości do KMM ani Yohana, bo trochę to na pewno :serduszkate:

BeeMeR - bardzo doceniam twój spokój i rozsądek :kwiatek: Jasne, że mną rządzą emocje (ach, ten YBJ! :serce: BYH! :serce: KMM! :serce: ) i stąd taka ostra reakcja.
Piszę natrętnie tu, bo irytują mnie niektóre (tzn. liczne, większość :roll: ) wpisy na Soompi, które IMO dowodzą naiwności dziewczyn albo zapatrzenia w YBW/YAI (którego, podkreślam, bardzo cenię i lubię jako aktora), a tam nie mogę się wyjęzyczyć :?

A propos naiwności - tzn. moim zdaniem naiwności, bo może nadinterpretuję - dowodzi jej chodziażby ten wpis, którym podzieliłam się już z Admete, chodzi mi przede wszystkim o drugi akapit:

In the end, at the very end, Sambong was the teacher and Bang Won the student. I love how he wrote the note to Bang Won “be quiet already, I am coming out”. At the end Sambong was the teacher in the cave who chastised, taught and inspired Bang Won to find his way back when he was lost and gave him a dream, the great cause, the one who accepted him as his student after testing his fortitude. In the end, at the very end, Sambong was still the hero of the Jang Pyung gate, the one who sang Mu Yi Ya. In the end he was still for BW the strongest man the kuntagaru and that is why for BW he had to die. So in the end, both HIB and JDJ made Bang Won, the man, the one who dared to cross the gates of Banchon. Even though Sambong moved BW’s heart with the gift of the great cause, HIB molded his mind with even more consuming cause of ambition, the power to rule. At the very end Sambong understood that and for the sake of the country whose foundation he had set, he came out to meet the student he had once cherished knowing he will die. In the end the most venerable scholar was the one to call his name “Bang Won ah I am tired.” (I cried)

King Taejong as promised reclaimed Poeuns’ honor in history. It was also Pouen’s wish when during their confrontation Pouen once told him that he wanted to be leave history with a good name, noble and virtuous. King Taejong granted that. But the teacher he admired most was JDJ, whose work, whose reforms King Taejong upheld, carried on and promoted was how King Taejong honored his teacher Jung Do Jeon, the most, not by words but by action.


No cóż, to, co nazwano tu "uhonorowaniem", ja bym nazwała raczej bezczelną i cyniczną kradzieżą dóbr intelektualnych :roll:
Bang Won (ten historyczny, tzn. smoczy też, ale pisze o historycznym, bo odnoszę się do faktów, a nie fabuły dramy) niewątpliwie był niegłupi i umiał docenić to, co stworzył Sambong, a jako zręczny polityk umiał to wykorzystać. Też mi "uhonorowanie" :roll:

I jeszcze jedno - chyba dobrze zgadłam pewien detal, jeśli jeden z wpisów na Soompi się odnosi do dzisiejszego odcinka Smoków. Otóż kiedy dywagowałam sobie, skąd wziął się pomysł wykorzystania Yeon Hee do odciągnięcia YBJ, przyszła mi do głowy jedna osoba... tylko że zakładałam wtedy, że przekaże informację przypadkiem, niechcący, zwyczajnie wygada się. Teraz już raczej jestem zdania, że ta informacja została przekazana Bang Wonowi świadomie, chociaż może bez uświadamiania sobie, co złego może to przynieść :-| Na Soompi znalazłam dziś taki wpis:

And Moo Hyul, YOU'RE the one who told them to use Yeon Hee to get to Bang Ji? Baby, I know it's not your intention to push her death but I can't help myself from hating you right now cuz I'm in a lot of EMOTIONSSSSSSSSSSSSSSSS arghhhhhhhh.

Niestety wydaje mi się to logiczne i wiarygodne :? O miłości YBJ wiedziała BY, Gap Bong, Sambong i Mo Hyul właśnie. I niestety to Mo Hyul jest najbardziej prawdopodobny jako ten, który podsunął pomysł ze wykorzystaniem Yeon Hee jako przynęty, żeby YBJ odciągnąć od Sambonga.
Mam szczerą nadzieję, że Yi Bang Ji - jeśli to okaże się prawdą - da Mo Hyulowi w mordę :evil: A potem poprawi z drugiej strony. Nie ma powrotu do przyjaźni między nimi, nie po czymś takim :(

Edit: Homura chyba tu streszcza nowy odcinek - spoilery, nie zaglądajcie, jeśli ktoś się ich boi:
Spoiler:
The final countdown started.

Yi Bang-Ji has lost his lover (Yeon-Hee), his master (Sambong), and his villiager (Pal-Bong's father). He got to know Moo-Hyul suggested to use Yeon-Hee as a bait, so he also lost his best friend. He was almost killed by Yi Sook-Beon's soldiers and rescued by Nameless (Yeon-Hyang and Gil Seon-Mi).

After getting up from his sickbed, Bang-Ji warned his mother roughly like this "You Nameless must be pleased to get rid of Sambong. Don't be confused. I don't know about politics, but I have seen them for years. You don't know Yi Bang-Won. He has exactly the same thoughts as Sambong's. He will do the same refoms you were so afraid of. He killed Sambong just because he wanted to own the power by himself. This time, he must strike you."

As Bang-Ji predicted, Yi Bang-Won was talking with Ha Ryun about the expulsion of Buddhism, resumed land survey, most of all, the ablishment of all private armies. He also talked about getting rid of Nameless.

Around the same time, Yi Bang-Ji asked his mother to provide a stage for him to take revenge on Yi Bang-Won, if Bang-Won has any intention to destroy Nameless. So, Bang-Ji and Nameless is going to join hands.

Cheok Sa-Gwang is a wild card. She hated Nameless for getting his lover (King Gongyang) involved in the dirty politics. She heard in the marketplace that Jung Do-Jeon, the powerful prime minister, gave ordere to kill Wang clan. Maybe she went to Nam Eun's cottage to avenge Jung Do-Jeon but found Jung Do-Jeon's followers already killed by Bang-Won's troops in the house. She was also murmuring "the owner of the armoury..." So she must hate its owner Yi Bang-Won to make the kid killed. But she was just watching his bodygurad Moo-Hyul crying by himself and didn't kill him. So, who is her real enemy? It remains to be seen.



Edit: hmm, to ciekawe - Homura wie to chyba z nowego odcinka:

One more thing. The reason why Bang-Won killed his half brother and Sambong by his own hands. It is because Bang-Won was afraid of losing Moo-Hyul. He confessed to Young-Gyu's ghost that if he orders Moo-Hyul to do such a thing, Moo-Hyul is going to leave him. So, he did it by himself.

No cóż, ten Mo Hyul nigdy nie opuści Bang Wona - do czasu, aż "przekaże go" Yi Do, czyli przyszłemu Sejongowi. Wtedy wierność MH skieruje się do Yi Do i będzie nawet gotów YBW zabić (chociaż nie bez wahania, o ile pamiętam).

BeeMeR - Wto 15 Mar, 2016 19:21

Aragonte napisał/a:
bardzo doceniam twój spokój i rozsądek :kwiatek:
Nie wiem czy mam rozsądek, ale spokój raczej tak ;) bo podchodzę do tej dramy bardziej rozumowo niż emocjonalnie - ale że zdarzało mi się na odwrót więc trochę rozumiem emocje :kwiatek:

edit:
Emocjonalność twierdzi, że już jutro środa i Dots, a ja widziałam ładny gif z nowym hugiem Drugich ;)

Admete - Wto 15 Mar, 2016 19:26

Obejrzę jutro. Na razie padam z nóg. Wystałam się na zimnie i wietrze na przystanku, bo najwyraźniej rozkład jazdy jest nieaktualny. Strasznie mnie wkurza brak napisów do Pied Piper...
Agn - Wto 15 Mar, 2016 20:42

Obejrzałam Smoki nr 47.

...













uffff...




Matko jedyna, jak ja się spłakałam. :( :( :(
Świetny odcinek, ale... ale...
:( :( :(

BeeMeR napisał/a:
a w TGL głównie się uśmiechał albo był smutny - w każdym razie mnie tam nie powalił :P

Jak miał cię powalić, jak jego postać była nudna, a do wyboru był Dokko - no weź! ;)
BeeMeR napisał/a:
Och, może aż zerknę, bo kto wie - a nuż będę zachwycona drrramatyzmem :lol:

Donieś o wrażeniach!
Aragonte napisał/a:
Takiej masakry (z obłędem w oczach, jaki świetnie odgrywa YAI) jednak Sambong nie urządził :?

Nie, aaaale... robił to systematycznie i powoli, Bang Won - raz a porządnie.
Mimo wszystko wolę Sambonga. Miał w sobie sporo z nauczyciela, takiego... przywódcy z głową na karku. Bang Won też oczywiście głupi nie jest i na pewno nadaje się na tron, ale w nim jest już mnóstwo szaleńśtwa.
A że YAI za to, jak gra Bang Wona powinien dostać wszystkie oskary świata, to tylko wielki plus.
Dobra, odparowałam trochę, mogę popleplać o najnowszym odcinku. Będę się streszczać (w miarę).
Oczywiście w szoku byłam, jak pokazano śmierć Yeon Hee. To było straszne. Kamerzysta odwalił kawał genialnej roboty, już nie wspomnę, że świetnie skupiono kamerę na mega-zbliżeniu na twarz BYH - w jego oczach było widać absolutnie wszystko.
Kiedy już przebolałam tę scenę (mniej więcej, bo trzyma mnie do teraz) mogłam iść dalej. Rzeź, Mo Hyul jest straszny, Bang Won szalony, Sambong ma jaja (ten jego liścik: "Cicho siedź! Zaraz przyjdę!" - w obliczu śmierci jeszcze pokazać, ile w nim siedzi siły, nawet jeśli mówi po chwili, że jest wykończony, jakby dawał Bang Wonowi przyzwolenie, by go zabił. Pożegnanie tej postaci było przepiękne. Każdy pokłon mu się słusznie należał. Rozmowa z Bang Wonem to zwieńczenie tego wszystkiego i przepięknie sfilmowano jego śmierć. Dano mu godność w tej chwili. I Bang Won kazał wykreślić z wcześniej poczynionego zapisku, że uciekał jak szczur - cieszy mnie, że choć docenił przeciwnika.
Że widziała to wszystko Boon Yi - sama nie wiem, co o tym sądzić, jakoś straciłam zainteresowanie tą postacią.
Aragonte napisał/a:
Zreszta na waszym miejscu miałabym już dość mego marudzenia, że spaprano postać YBJ, że ograniczono mu do nędznego minimum czas ekranowy i kazano tylko smęcić, że Mo Hyul się zepsuł, bo wymieniono go na gorszy model i takich tam :frustracja:

Dobrze, że nie jesteś na naszym miejscu, bo byś głupot nagadała. Nie, nie mamy dosyć! A przynajmniej ja nie mam. Czytam z zainteresowaniem, bo nie strzelasz zwykłego foszka "Bo tak!", tylko podajesz konkretne argumenty. I to mi się podoba.
Trzykrotka napisał/a:
Dziewczyny, szykuję się na wielkie pocieszanie :hug_grupowy: Mam nadzieję, że choć odcinek sponiewiera, to będzie to piękny smutek :kwiatek:

Kiedy już mnie Smoki wykończą, to będę się pocieszała Kropeczkami.
Admete napisał/a:
To będzie dziwnie tak bez Smoków na początku tygodnia.

No. Bardzo. Wolę nie myśleć. Ale już w przyszłym tygodniu zobaczymy finał.
Wtedy to dopiero zacznie się marudzenie, jak Agn wkroczy do akcji pt. "Źleeeee miiiii!!!" :(
Aragonte napisał/a:
No cóż, to, co nazwano tu "uhonorowaniem", ja bym nazwała raczej bezczelną i cyniczną kradzieżą dóbr intelektualnych :roll:

Dziwne uhonorowanie, biorąc pod uwagę, że potem nazywał Sambonga zdrajcą, a jego imię wykreślono z annałów na wieki. To ja nie chcę wiedzieć, co by było, gdyby zechciał go pognębić. :?
BeeMeR napisał/a:
Emocjonalność twierdzi, że już jutro środa i Dots, a ja widziałam ładny gif z nowym hugiem Drugich ;)

Bardzo sobie życzę hugów, uśmiechów, ratowania życia i czarującego romansu na pocieszkę.

Agn - Wto 15 Mar, 2016 20:59

Ku odprężeniu po emocjach - głupotka! Pink carpet i najbardziej eeee spektakularne wdzianka: https://www.dramafever.co...le-icon-awards/
Ha Ji Won ma na sobie marynarkę i buty na paskudnym obcasie, niektóre z pań z Girls generation mają na sobie jakieś worki, jakiś gość przyszedł w jasnej marynarce i czarnych podartych spodniach (serio? to takie zajebiste?).
Stwierdzam - mam kiepski gust. :P

I wieści - Kim Rae Won dostał propozycję zagrania w Doktorach u boku Park Shin Hye.
http://www.dramabeans.com...-park-shin-hye/
Toż on ją aktorsko zje żywcem...

Agn - Wto 15 Mar, 2016 21:47

Ledwie napoczęłam drugi odcinek Road no.1 - zaczęło się nieźle. Czołgi, wybuchy, żołnierze w błocie, panika i ewakuacja. Jest ok.
I sami znajomi - wyłapałam burmistrza z City hall i pana, który poderwał starszą z Niemiłych kobiet.
I chyyyyyba widzę mistrza Choi Younga z Faith. :serce:
Edycja: Tak, to on! :)

BeeMeR - Wto 15 Mar, 2016 21:55

Agn napisał/a:
Jak miał cię powalić, jak jego postać była nudna, a do wyboru był Dokko - no weź! ;)
Kiedy bywa różnie - np. w życiu bym się nie spodziewała że będę mieć SLS przy SJK - a wszystko mi na to wskazuje...
Znaczy SJK ogromnie mi się podoba w Kropkach, jego pani mi się podoba, ale romans jakoś nie do końca do mnie przemawia.

Agn napisał/a:
Pink carpet i najbardziej eeee spektakularne wdzianka:
Zapomniałaś napisać, kto został 2016 Style Icon Asia ;)
https://www.youtube.com/watch?v=WBnjXmmxRJs

Agn napisał/a:
Kim Rae Won dostał propozycję zagrania w Doktorach u boku Park Shin Hye.
http://www.dramabeans.com...-park-shin-hye/
Toż on ją aktorsko zje żywcem...
To samo pomyślałam *piątka!*- o tej drugiej nie wspominając ;)

No to siadam do Smoków 47.

Agn - Wto 15 Mar, 2016 22:04

BeeMeR napisał/a:
Znaczy SJK ogromnie mi się podoba w Kropkach, jego pani mi się podoba, ale romans jakoś nie do końca do mnie przemawia.

A do mnie thaaaaak... :serduszkate: Ale to wiesz. Poza tym druga parka to też miód. :) :) :)
BeeMeR napisał/a:
Zapomniałaś napisać, kto został 2016 Style Icon Asia
https://www.youtube.com/watch?v=WBnjXmmxRJs

Nie zapomniałam. Nie sprawdzałam tego, tylko na obrazki się patrzyłam. :P
Jakie piski w tle. ;)
No, to się nazywa powrót z woja w glorii chwały i zwycięstwa. ;)
O rany julek, czy oni jemu wręczyli złotą skrzydlatą świnię czy ja coś źle widzę??? :rotfl:
BeeMeR napisał/a:
To samo pomyślałam *piątka!*- o tej drugiej nie wspominając

Piątesia!

Road no.1 jest doprawdy urocze. On ją ratuje i ciągnie z lasu, ona wraca, drą się na siebie nie kalając swych twarzy czymś więcej niż zmrużeniem oczu tudzież wytrzeszczem (Ji Sub). Tymczasem młodsza siostra dobiega do Drugiego, który zajęty jest zaminowywaniem mostu, żeby mu pokazać, że spakowała ślubną suknię siostry i żeby się nie martwił - ma wyczucie, smarkula. :lol:
Bawię się wybornie. :mrgreen:

BeeMeR - Wto 15 Mar, 2016 22:11

Agn napisał/a:
Road no.1 jest doprawdy urocze. On ją ratuje i ciągnie z lasu, ona wraca, drą się na siebie nie kalając swych twarzy czymś więcej niż zmrużeniem oczu tudzież wytrzeszczem (Ji Sub). Tymczasem młodsza siostra dobiega do Drugiego, który zajęty jest zaminowywaniem mostu, żeby mu pokazać, że spakowała ślubną suknię siostry i żeby się nie martwił - ma wyczucie, smarkula. :lol:
Bawię się wybornie. :mrgreen:
O matko, nie sądziłam, że to jest aż tak złe :rotfl:

Agn napisał/a:
czy oni jemu wręczyli złotą skrzydlatą świnię czy ja coś źle widzę??? :rotfl:
w dodatku samoobsługa - weź sobie sam ;)
Ale przynajmniej wyglądał cudnie :serduszkate:

BeeMeR - Wto 15 Mar, 2016 22:34

Smoki 47

Rzeź jest niesamowita :thud: . śmierć YH jest bez sensu. Nie chodzi mi o to że, chodzi mi o to jak.
Muszę się chyba napić. Sporo.

"na oczach narzeczonego poderżnę sobie gardło" :frustracja: :frustracja: :frustracja:
Bez sensu. Po co.
W dodatku za dużo retrospekcji - o wiele - już od poprzedniego odcinka.

Agn - Wto 15 Mar, 2016 22:36

Przerwałam, by podejrzeć Smoki nr 48 - serce mi pęka. Ze wszystkiego. :( :( :( :( :(
BeeMeR napisał/a:
O matko, nie sądziłam, że to jest aż tak złe

Boję się, żebym całej dramy tak nie prześmiała. Tu wojna i tragedie, a ja kwiczę z uciechy. To nie przystoi. ;)
BeeMeR napisał/a:
w dodatku samoobsługa - weź sobie sam

Może nie było wystarczająco pięknej pani, by mu mogła tę świnię wręczyć. :rotfl:
BeeMeR napisał/a:
Ale przynajmniej wyglądał cudnie

Owszem, ale wolę go w mundurze. :serduszkate:

Aragonte - Wto 15 Mar, 2016 22:52

BeeMeR napisał/a:
śmierć YH jest bez sensu. Nie chodzi mi o to że, chodzi mi o to jak.
Muszę się chyba napić. Sporo.
"na oczach narzeczonego poderżnę sobie gardło" :frustracja: :frustracja: :frustracja:
Bez sensu. Po co.

Tak było w Tree :frustracja: :frustracja:
Okazało się, że wiedziałam to jako jedyna w tym wątku.

BeeMeR - Wto 15 Mar, 2016 23:00

Aragonte napisał/a:
Tak było w Tree :frustracja: :frustracja:
Okazało się, że wiedziałam to jako jedyna w tym wątku.
No to teraz wiemy wszystkie :frustracja:
No to jak widać trzepnęło i mnie emocjonalnie, tylko nieco inaczej - mało mnie szlag nie trafił :wsciekla:
bez sensu :wsciekla: :frustracja:
(Sambong jeszcze żyje ;) )

edit.
już nie...
Koniec Smoków 47.
co za durna baba - ale wqrwa zaliczyłam :wsciekla:
No i Sambonga żal... :cry2:

Aragonte - Wto 15 Mar, 2016 23:46

Postawy Yeon Hee nie oceniałam tak ostro, bo wychodziłam z założenia, że skoro tak było w TWDR, to nic tu się nie da zmienić i nie mam co tu narzekać (a Tree w całości ciągle nie widziałam, znam przede wszystkim wątek YBJ). Jednak w Tree (gdzie pokazano to w retrospekcji) YH nie była raczej żadną narzeczoną YBJ, wszystko wskazywało (może mylnie), że jednak coś ją łączy z Sambongiem, większość komentatorów uznawała ją za żonę czy konkubinę. A Yi Bang Ji był nieszczęśliwym i niechcianym tym drugim, więc śmierć Yeon Hee, chociaż dramatyczna, miała inny wydźwięk - "kobieta Sambonga" (tak ją dosłownie tam nazywano) próbowała go uratować za wszelką cenę. I tyle.

Odwykanie od Smoków mi nie wyszło, ale nie będę się już tu znęcać nad wami w wątku :-P (dzisiaj wieczorem dręczyłam Agn esemesami, bardzo cierpliwie znosiła moje achy, ochy, wqrwy i bluzgi, które nie przeszłyby w wątku), zaznaczę tylko, że moim zdaniem to dla odmiany odcinek Yi Bang Ji. Szkoda, że tak późno, ale dobre i to.

Idę spać.

Trzykrotka - Śro 16 Mar, 2016 00:36

Agn napisał/a:
BeeMeR napisał/a:
Znaczy SJK ogromnie mi się podoba w Kropkach, jego pani mi się podoba, ale romans jakoś nie do końca do mnie przemawia.

A do mnie thaaaaak... :serduszkate: Ale to wiesz. Poza tym druga parka to też miód. :) :) :)

Obie parki cud-miod, ale do mnie druga znowu nie przemawia. On zbyt kamienny na obliczu, ona dwubiegunowa: albo super wyluzowana, albo histeryczna. Właśnie poprawiałam napisy do 4 i aż mnie zęby bolały przy scenie ich spotkania na lotnisku w Urk. Płacz, okładanie piąstkami, plaskacz w twarz za to, że jej tatuś usunął go jej z drogi. A za chwilę dziewczyńskie zachwycone "ach, usłyszałam jego głos w słuchawce." Tego nie chwytam zupełnie. Ale lubię ich i życząc im "długo, szczęśliwie i razem" shipuję zdecydowanie pierwszym.

Szybko o zakończeniu Antosi. Wcinam się w śmierć Sambonga, ale wybaczycie mam nadzieję. Ściskam wszystkie płaczące smoczymi łzami :hug_grupowy:
Skończyło się długim kissu, tyle powiem. Doktorek jeszcze trochę pokpił w czytania z fusów, o mało nie popełnił samobójstwa, dużo płakał i na koniec dość niechętnie - ale pojednał się z mamą. Ostatecznie, żeby zdobyć Antosię, wykonał z własnej woli odpowiednik wejścia na drzewo, zawiązania tysiąca wstążek i wrzeszczenia "sarange!"
Najmłodszy misio dostał zgodę na poślubienie siostry Antosi.
Najśliczniejszy był wątek pani profesor i bejsbolisty. On w końcu chytrym sposobem namówił ją na operację. Powiedział jej, że chce spędzić z nią jeszcze dużo czasu - z nią jako mentorką, rzecz jasna. Ich wątek kończy sceną w szpitalu. Ona już nie ma tarczycy i czeka na chemię. On przynosi jej pendriva, podłącza do telewizora, zaczyna płynąć muzyka, a on "odśpiewuje" dla niej metodą bollywoodzką, z pilotem w charakterze mikrofonu przy ustach, I was born to love you, prześlicznie udając Freddy'ego Mercurego. Miody! Dla tej sceny zachowuję ostatni odcinek Antosi.
Ten chłopak to jest k-idol oczywiście, śpiewa w zespole 2AM, jak sprawdziłam - razem z czyściuteńkim prawnikiem z HoGoo Love BTW

Admete - Śro 16 Mar, 2016 07:07

Kropki to ja chyba tylko na podglądzie będę jednak ;) BeeMer mnie się ta śmierć YH włączyła jakoś tak przy przeglądaniu odcinka i tez stwierdziłam, że głupio zrobiła. Ciekawa jestem czy w Tree to samobójstwo jest wymysłem scenarzystów czy wynika z książki, bo Tree jest jednak na podstawie książki ( pewnie częściowo ).
Agn - Śro 16 Mar, 2016 07:24

Aragonte napisał/a:
Postawy Yeon Hee nie oceniałam tak ostro

Ja też nie. I tak by zginęła - nie sądzę, by trzymający ją pod mieczem tak po prostu sobie poszli, a Bang Ji pewnie dałby radę całej tej zgrai, tylko że nie w momencie, jak mu kobietę trzymają na ostrzu. A Yeon Hee chciała, by Bang Ji ratował Sambonga - dla niej jego życie i idea były ważniejsze. Że zginęła i ona, i Sambong - tym bardziej jest to przykre. Na pewno nie nazwałabym jej durną babą.
Aragonte napisał/a:
wszystko wskazywało (może mylnie), że jednak coś ją łączy z Sambongiem, większość komentatorów uznawała ją za żonę czy konkubinę.

Podejrzewam, że tutaj sporo postaci też ją za konkubinę Sambonga bierze. Jako się rzekło - o tym, że coś ją łączy z Bang Ji wiedziała dosłownie garstka osób. Więc reszta pewnie uważała, że to kobieta Sambonga i tak o niej mówi.
Aragonte napisał/a:
dzisiaj wieczorem dręczyłam Agn esemesami, bardzo cierpliwie znosiła moje achy, ochy, wqrwy i bluzgi, które nie przeszłyby w wątku

Bo oczywiście Agn ze stoickim spokojem podejrzała nr 48 i nie wymieniała z Aragonte emocjonalnych uwag, wrzasków, okrzyków, wzdechów i innych takich, nie no, skądże. :P
Trzykrotka napisał/a:
Ale lubię ich i życząc im "długo, szczęśliwie i razem" shipuję zdecydowanie pierwszym.

Ja obu parkom życzę happy ever after. A póki co niech drama trwa. :serce:
Trzykrotka napisał/a:
Szybko o zakończeniu Antosi. Wcinam się w śmierć Sambonga, ale wybaczycie mam nadzieję.

No moja droga! Spróbowałabyś zamilknąć! Więc co tam u wstrętnego Doktorka i Antosi?
Trzykrotka napisał/a:
Najmłodszy misio dostał zgodę na poślubienie siostry Antosi.

Ona to będzie miała z tym nerdem krzyż pański chyba do końca życia. :lol:
Trzykrotka napisał/a:
On przynosi jej pendriva, podłącza do telewizora, zaczyna płynąć muzyka, a on "odśpiewuje" dla niej metodą bollywoodzką, z pilotem w charakterze mikrofonu przy ustach, I was born to love you, prześlicznie udając Freddy'ego Mercurego. Miody! Dla tej sceny zachowuję ostatni odcinek Antosi.

Urocze. Miło, że będzie miała towarzystwo zwariowanego gościa. :)

Aaaach! Są napisy do czwóreczki Kropek! :excited: Bądź błogosławiona, Trzykrotko! :kwiatki_wyciaga:

BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 07:32

Aragonte napisał/a:
Odwykanie od Smoków mi nie wyszło, ale nie będę się już tu znęcać nad wami w wątku :-P
Szkoda :(
Nic na siłę, wiadomo :kwiatek:

Aragonte napisał/a:
śmierć Yeon Hee, chociaż dramatyczna, miała inny wydźwięk - "kobieta Sambonga" (tak ją dosłownie tam nazywano) próbowała go uratować za wszelką cenę. I tyle.
To trochę (bardzo) zmienia postać rzeczy, ale i tak... wrr.
BYH świetnie zagrał swoją rolę, YAH i KMM także :oklaski: - ogólnie chyba nie ma źle obsadzonej osoby (prócz jednego z braci YBW :P ale to mniej istotna postać)

Szkoda, że nie ma jeszcze napisów 48 bo część bym obejrzała rano.

Trzykrotka napisał/a:
On zbyt kamienny na obliczu, ona dwubiegunowa: albo super wyluzowana, albo histeryczna.
I to jest dla mnie najbardziej irracjonalne w tym wszystkim, bo ja to też widzę i też nie jestem fanką tych zachowań. O to mi m.w chodziło, gdy pisałam, że chciałabym ich zobaczyć teraz razem, bo w retrospekcjach mi się podobają. Ale od kiedy słabość do kogoś, choćby postaci ma cokolwiek wspólnego z rozumem ;) U mnie w każdym razie filmowe słabości niekoniecznie ;)
Do mnie z kolei nie bardzo trafiają takie akcje pierwszych jak "mina", "auto na klifie", no i choć pierwsza pani mi się dość podoba, to mnie emocjonalnie nie porusza. Podoba mi się romans, ale nie mam potrzeby powtarzania ich scen, a to u mnie znaczące. Być może jeszcze przyjdzie - bywa ;)

Najbardziej i tak najbardziej podobają mi się obaj panowie, razem i osobno :serduszkate: :serduszkate:
Zgadzam się, że pani KES odrobiła zadanie - porządny research po tym co się podoba u niej i innych a co nie, i bromance na pewno się widzom podobał i Heirs i tu.
Obawiam się też, że drudzy nie dostaną zbyt wiele czasu ekranowego, bo nie tylko pierwsi go potrzebują, ale i kilka innych par - Daniel z "żoną", młody lekarz z ciężarną żoną w Seulu (kolejny, co do którego obawiam się by nie zginął), starszy lekarz ze swoją sympatią, do tego jest jeszcze sporo innych wątków.

BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 08:05

Agn napisał/a:
I tak by zginęła
Niekoniecznie. Tu w Smokach wszyscy już mieli miecz na szyi i jakoś większość żyje :P

Agn napisał/a:
A Yeon Hee chciała, by Bang Ji ratował Sambonga - dla niej jego życie i idea były ważniejsze.
Ok, dla niej tak - ale czy naprawdę spodziewała się, że YBJ nieporuszony przebiegnie nad jej stygnącymi zwłokami na pomoc Sambongowi? :shock: :frustracja:
Może w Tree to ma sens, ale w Smokach ani trochę - ona chyba emocjonalności swego narzeczonego nie zna ani na jotę. :zalamka: I głównie dlatego mnie to oburzyło - że to nie ma sensu i nie miało szans powodzenia - choć ona mogła o tym nie wiedzieć i nie myśleć jasno.

Agn napisał/a:
sporo postaci też ją za konkubinę Sambonga bierze. Jako się rzekło - o tym, że coś ją łączy z Bang Ji wiedziała dosłownie garstka osób. Więc reszta pewnie uważała, że to kobieta Sambonga i tak o niej mówi.
z tym się zgadzam.

Co do MH - muszę to chyba jeszcze przemyśleć, ale tak na szybko nie oceniam go tak negatywnie jak niektóre z was :kwiatek: .
On jest maszyną do zabijania - owszem, i jak dla mnie jego "brak emocji" jest tarczą, która pozwala mu wykonywać ten zawód.
Podobnie jak dla YBJ "radość z zabijania" - bo inaczej popadłby w rozpacz, czy poddałby się innym emocjom, bo nim szarpią. Ale to rozwiązanie YBJ, nie musi się sprawdzać dla MH, ludzie są przecież różni.
MH też szarpią emocje, albo szarpały większość dramy, w inny, acz równie niekontrolowany sposób, i żeby stać się prawdziwym mistrzem miecza musiał je powściągnąć i skupić się na fechtunku. Plus w Chinach musiał uważać na to, co robi i mówi, bo wśród obcych. Zostawił rozumowanie i decyzje YBW, zaufał mu po Chinach i odebraniu tamtejszemu księciu kompletnie to i wykonuje rozkazy bez refleksji (szkoda). HR się martwi bez przerwy, ale też po trochu ten aktor tak ma ;) Wystarczy wspomnieć Joseon Files ;) Tam był wiecznie wystrachanym służącym ;)
Co do wystawienia YH - samo użycie kobiety przyjaciela jest niewybaczalne i kończy rzeczoną przyjaźń, ale o śmierć bym go nie oczerniała, bo skąd mógł wiedzieć, że sama nadzieje się na miecz?
Co do zabijania cywilów - w wojnie giną i tacy, a przeciwników trzeba l9ikwidować wszystkich, bo jak się kogoś zostawi to zaraz powstaje tajna organizacja opozycyjna. To są inne czasy niż teraz, bardziej dzikie, (tj. dzikie w inny sposób niż obecne) może dlatego as tak mnie to nie oburza aż tak. Acz przykre jest :(

Admete - Śro 16 Mar, 2016 08:41

Masz rację - czasy sa zawsze dzikie, tylko w inny sposób.
BeeMeR - Śro 16 Mar, 2016 09:41

Cytat:
Trzykrotka napisał/a:
On zbyt kamienny na obliczu, ona dwubiegunowa: albo super wyluzowana, albo histeryczna.
I to jest dla mnie najbardziej irracjonalne w tym wszystkim, bo ja to też widzę i też nie jestem fanką tych zachowań. O to mi m.w chodziło, gdy pisałam, że chciałabym ich zobaczyć teraz razem, bo w retrospekcjach mi się podobają.

Właściwie to nie jest tak do końca irracjonalne - bo jak sobie przypomnę moje głupie zachowanie w początkach randkowania jak przypadkiem Tomka nie było w pracy - może nie histeryczna, ale zła jak osa niby bez powodu ;) A normalnie jak był to radosna - dwubiegunowość jak nic ;)
Więc chyba podświadomie widzę coś z siebie w drugiej parze, bo w pierwszej nic :P
Wieczorze, przybywaj ;)

Aragonte - Śro 16 Mar, 2016 10:29

Admete napisał/a:
Kropki to ja chyba tylko na podglądzie będę jednak ;) BeeMer mnie się ta śmierć YH włączyła jakoś tak przy przeglądaniu odcinka i tez stwierdziłam, że głupio zrobiła. Ciekawa jestem czy w Tree to samobójstwo jest wymysłem scenarzystów czy wynika z książki, bo Tree jest jednak na podstawie książki ( pewnie częściowo ).

Nie jest, jeśli dobrze pamiętam. Ale w książce występuje z fikcyjnych ważnych serialowych postaci tylko Mo Hyul - i jest wiernym eunuchem Sejonga :-P więc raczej urzędnikiem, a nie wojownikiem, jak myślę.
W książce nie ma ani Yi Bang Ji, ani Yeon Hee, to postacie stworzone przez scenarzystów.
A potraktowanie tego wątku w taki sposób jest, nooo... azjatyckie :roll: Chodzi mi o maksimum angstu i zmuszanie bohaterów do jakichś szokująco-bolesnych decyzji. Nie żartujcie sobie - czy ci scenarzyści (którzy dręczą bohaterów we wszystkich dramach i mordują ich dość masowo, jak się przekonałam) mogli ocalić Yeon Hee? Czy nawet dać jej zginąć przypadkiem? Eee, nie ma szans. Nie u tej ekipy.

A decyzja Yeon Hee nie była w żadnym stopniu racjonalna i przemyślana, tylko skrajnie emocjonalna czy nawet histeryczna. Inaczej się na to patrzy, kiedy się je drożdżowe ciacho i zapija kawą (jak ja teraz :-P ), a inaczej, kiedy się jest pod mieczem i ze świadomością, że wszystko wokół się wali :? Jej decyzja dowodzi dla mnie na pewno, że nie kochała Yi Bang Ji tak mocno jak świat idei Sambonga :-| I to jest nieco smutne (z uwagi na YBJ).

Ja podeszłam do tego wszystkiego spokojniej niż wy (chociaż nie mówię, że mi się to podobało, bo naznaczyło całe dalsze życie YBJ :cry2: ), bo wiedziałam, że tak będzie :-|

Aragonte - Śro 16 Mar, 2016 10:41

BeeMeR napisał/a:
Co do wystawienia YH - samo użycie kobiety przyjaciela jest niewybaczalne i kończy rzeczoną przyjaźń, ale o śmierć bym go nie oczerniała, bo skąd mógł wiedzieć, że sama nadzieje się na miecz?

BeeMeR, właśnie dlatego wolałam nie pisać na bieżąco w czasie oglądania odcinka, żeby znowu nie zalać was swoją emocjonalną i przesadną relacją :-P bo już po ochłonięciu przecież spokojnie przyznaję, że zabijanie cywili było dla MH nieuchronne, skoro dostał rozkaz.
Tym jednak, czego wybaczyć mu nie jestem w stanie, jest zdrada wobec Yi Bang Ji i wystawienie Yeon Hee. Owszem, jej śmierć nie była jego intencją, ale na litość, nie brał pod uwagę, że może zginąć choćby przypadkiem? Owszem, nie zabił jej w sensie dosłownym, ale w jakimś stopniu jest odpowiedzialny za to, że zginęła. I tak, też uważam, że to kończy nieuchronnie piękną przyjaźń obu panów :(
A więc Mo Hyul nie "zabił" Yeon Hee, ale naraził ją na niebezpieczeństwo i przez to nadal zasługuje na spranie przez Yi Bang Ji mocnym kijem :evil: chociaż nic to już nie zmieni :cry2:
I z tego powodu jestem na Mo Hyula wściekła i go już nie lubię jak kiedyś, rozczarowałam się co do niego. Dalej mam wrażenie, że postać z Tree odbieram inaczej - jako niezdolną do takiego podstępu :?

Admete - Śro 16 Mar, 2016 10:52

Aktor, który gra Moo Hyula w Tree potrafi wydobyć z postaci niezwykłą niewinność i oddanie. Zobaczycie to w Signal.
Aragonte - Śro 16 Mar, 2016 10:58

Admete napisał/a:
Aktor, który gra Moo Hyula w Tree potrafi wydobyć z postaci niezwykłą niewinność i oddanie. Zobaczycie to w Signal.

Admete, no właśnie - czuję w tej postaci tę niewinność i dobroduszność (nawet jeśli ma groźną minę i grozi komuś mieczem). A w Mo Hyulu zobaczyłam w ostatnich odcinkach mrocznego Hyunga z Pinokia i jakoś mi to zgrzytnęło w tej postaci :? Nie wiem, albo się czepiam, albo chodzi o jakieś niuanse gry czy prowadzenia aktora.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group