To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

aneby - Nie 31 Sty, 2010 18:48

Obejrzałam Big fish Tima Burtona. http://www.filmweb.pl/f36365/Du%C5%BCa+ryba,2003
Jak przystało na tego reżysera, film jest pełen nierealnych postaci i dziwnych zdarzeń.
Opis z Filmweb'u :
Film opowiada historię Edwarda Blooma, człowieka o nieprawdopodobnie bujnej wyobraźni. Pod wrażeniem jego ciekawych i magicznych opowieści są wszyscy prócz jego syna William'a. Dorosły już, stateczny i twardo stąpający po ziemi William ma za złe ojcu to iż ten wiecznie opowiada nieprawdopodobne historie zamiast powiedzieć kim jest naprawdę. Gdy William dowiaduje się o śmiertelnej chorobie ojca, postanawia wysłuchać po raz kolejny wszystkich jego opowieści, w których prawda miesza się z fikcją i dowiedzieć się kim tak naprawdę jest jego ojciec- Edward Bloom.

Ładnie opowiedziana bajka, chwilami wzruszająca, ale dla mnie do jednorazowego obejrzenia. Może dlatego, że nie lubię takich "bajkopisarzy" jak Edward Bloom :roll:
Widziałam już lepsze filmy Burtona, jak chociażby Edward Nożycoręki

Edit: Podobały mi się baśniowe zdjęcia i końcowa piosenka w wykonaniu Pearl Jam (wrzuciłam tutaj http://forum.northandsout...p=247610#247610 )

miłosz - Nie 31 Sty, 2010 19:35

trifle napisał/a:
A ja właśnie obejrzałam sobie dalsze losy Ani z Zielonego Wzgórza w tv. I nie wiem no - co pił/palił/wdychał/czytał scenarzysta tego filmu - skąd takie fantazje to ja nie wiem :thud: Co za polot :thud:


poczekaj za tydzień jeszcze jedna wersja Ani - Ania z Zielonego Wzgórza nowy początek ....................Kontynuacja przygód Anii z Zielonego Wzgórza. Jest rok 1945. Ania Shirley odnosząca sukcesy pisarka w średnim wieku, wybiera się na Wyspę Księcia Edwarda z dłuższą wizytą...... :paddotylu: to jakieś jaja są :excited:

RaczejRozwazna - Nie 31 Sty, 2010 19:39

Czy może mnie ktos oświecic dlaczego nie nakręcono porządnej ekranizacji Ani - mówię o całej historii? podobnie jak Emilki i innych książek Montgomery. Nie pojmuję tego... :mysle:
Anonymous - Nie 31 Sty, 2010 19:40

miłosz napisał/a:
Jest rok 1945. Ania Shirley odnosząca sukcesy pisarka w średnim wieku
:opad_szczeny:
Po przeczytaniu opisu jestem w szoku. A myśmy myślały, ze to nowa ekranizacja będzie Ani....


Przyznam, ze wojenne losy Ani mimo, że nie są wierne żadnej części lubię oglądać, bardzo lubię scenę gdy Ania z Gilbertem się spotykają. Płaczę... tzn płakałam bo dawno nie oglądałam.

trifle - Nie 31 Sty, 2010 20:07

miłosz napisał/a:
trifle napisał/a:
A ja właśnie obejrzałam sobie dalsze losy Ani z Zielonego Wzgórza w tv. I nie wiem no - co pił/palił/wdychał/czytał scenarzysta tego filmu - skąd takie fantazje to ja nie wiem :thud: Co za polot :thud:


poczekaj za tydzień jeszcze jedna wersja Ani - Ania z Zielonego Wzgórza nowy początek ....................Kontynuacja przygód Anii z Zielonego Wzgórza. Jest rok 1945. Ania Shirley odnosząca sukcesy pisarka w średnim wieku, wybiera się na Wyspę Księcia Edwarda z dłuższą wizytą...... :paddotylu: to jakieś jaja są :excited:


Zacytuję Harry: Oł dir :paddotylu:
Obejrzę, jak nic.

A te filmy stare to ja też lubię całkiem - i też się wzruszam za każdym razem jak Ania spotyka Gilberta. Tylko z powieściami to one niewiele wspólnego mają. Płyną na sławie powieści chyba, bo nie wiem, czemu nie mają normalnych innych tytułów :roll:

milenaj - Nie 31 Sty, 2010 20:35

miłosz napisał/a:
Ania z Zielonego Wzgórza nowy początek


Muszę zobaczyć. Prawdopodobnie po obejrzeniu, nigdy do tego nie wrócę, ale z racji uwielbienia całej Ani, po prostu muszę zobaczyć, co wykombinowali.

aneby - Nie 31 Sty, 2010 22:10

Wrogowie publiczni mnie pokonali ... Nawet Johnny Depp nie uratował tego filmu :roll:
Nudy i flaki z olejem. Spodziewałam się czegoś na kształt Nietykalnych, ale tutaj akcja wlokła się niemiłosiernie, jedynie strzelanina była głośna.
Niezmiernie mnie ubawił sposób poderwania dziewczyny przez głównego bohatera. To było mniej więcej tak : "Cześć, jestem Johnny i obrabiam banki. Od dzisiaj jesteś moją dziewczyną." Na co ona chętnie przystała, a jak dostała płaszcz z lisem, bez namysłu skoczyła mu do łóżka :paddotylu: Litości ..... :confused3:
Po godzinie wyłączyłam ....

BeeMeR - Pon 01 Lut, 2010 15:44

Dorian Gray [2009]

Zanim wgłębię się w odpowiedni wątek, kilka słów ode mnie - a odczucia mam mieszane :mysle:

Zachwyciły mnie zdjęcia - piękne, oraz wielka dbałość o szczegóły, kostiumy, detale :oklaski:



choć przymykam oko na fakt, że Londyn baaardzo komputerowy ;)


Podobały mi się postaci pierwszoplanowe, zwłaszcza męskie: tytułowy Dorian (Ben Barnes), Henry (świetny Colin Firth), Basil (Ben Chaplin) oraz budowanie relacji, więzów i zależności między nimi :oklaski:


Kobiety w tym towarzystwie trochę giną (choć tworzą barwne tło :P ), Sybil Vane (Rachel Hurd-Wood) z burzą loków mi nie podeszła :roll: jakby za bardzo się starali przy jej charakteryzacji :mysle: a z Rebeccą Hall w ogóle mam problem i mieszane uczucia - image zaś w filmie nieciekawy (niechlujna fryzura zwłaszcza :roll: ), a i jej wielka miłość z Dorianem mnie nie przekonuje :roll: . Widziała go ile, ze trzy razy? I od razy buch, zakochana - co jeszcze mogę przełknąć, trochę na wiarę (bo nie jestem szczególną fanką Bena ani mnie nie zauroczył) biorąc pod uwagę urodę, czar i charyzmę tytułowego bohatera, ale już miłości z jego strony ni chuchu :roll:


Natomiast największym rozczarowaniem moim jest obraz Doriana, tj. nie sam początkowy obraz, ale jego droga w czasie która po prostu... niemal nie została pokazana :roll: , pomijając początkowy syfilis bodajże, a zastąpiona została przez niby groźne syki, pomruki :zalamka: czy larwy wychodzące z obrazu :roll: żeby na koniec dowalić stricte-komputerową animacją, ech, rozczarowałam się bardzo. :(


Caitriona - Wto 02 Lut, 2010 22:41

A ja widziałam w niedzielę w nocy niemiecki film, w sumie można powiedzieć komedię romantyczną i szalenie mi się on podobał. Til Schweiger w roli głównej. Ciepły, sympatyczny film z humorem, Barfuss - Leila i Nick.

Więcej: http://i-love-impala67.bl...rfuss-2005.html

Agn - Wto 02 Lut, 2010 22:45

miłosz napisał/a:
połypałam jednem okiem na Slumdoga zabijcie mnie nie wiem za co dostał Oscara............ może musze łypać dwojgiem oczu :-| ani mnie ział ani grzębił ten film

Ja swojego czasu chciałam obejrzeć ten film. Ma sporo ciekawych momentów i perełkowych spraw (np. uświadomiłam sobie, że ja też wiem, kto jest na studolarówce, ale nie pamiętam, kto na dziesięciozłotówce), ale... wyłączyłam ten film w połowie i nigdy do niego nie wróciłam. Znudził mnie. Więc, Miłoszu, nie jesteś sama.

miłosz - Śro 03 Lut, 2010 08:44

Agn napisał/a:
miłosz napisał/a:
połypałam jednem okiem na Slumdoga zabijcie mnie nie wiem za co dostał Oscara............ może musze łypać dwojgiem oczu :-| ani mnie ział ani grzębił ten film

Ja swojego czasu chciałam obejrzeć ten film. Ma sporo ciekawych momentów i perełkowych spraw (np. uświadomiłam sobie, że ja też wiem, kto jest na studolarówce, ale nie pamiętam, kto na dziesięciozłotówce), ale... wyłączyłam ten film w połowie i nigdy do niego nie wróciłam. Znudził mnie. Więc, Miłoszu, nie jesteś sama.


Sęk ju :kwiatek: bo juz sie zmartwiłam samą sobą :)

widziałam Lourdes nie powiem, że mi sie nie podobał, ale dziwny to film, zresztą bez bicia sie przyznam, że za atmosferą sanktuariów nie przepadam wybitnie - zawsze przerażją mnie te rzesze ludzkie i te straganiki pełne tandety.
Ale nie o tym chciałam tylko napisać - przed seansem zafundowano nam reklamę, po trzykroć, polskiej komedii romantycznej :obrzydzenie: "Randka w ciemno" - za każdym razem w reklamówce pada słowo k_ _ _ a - i jest dosadnie, wulgarnie i chyba śmiesznie ma być :paddotylu: mój syndrom inżyniera Mamonia ulega w takich chwilach pogłębieniu :mysle:

BeeMeR - Śro 03 Lut, 2010 09:05

Zapomniałam nadmienić, że Dorianie podobało mi się pokazanie, żejak obraz też patrzył na ludzi, :oklaski: ale to syczenie to tylko parsknięcia budziło :roll:
BeeMeR - Śro 03 Lut, 2010 09:17

Jeżeli zaś chodzi o Slumdoga, to mi się film podobał - chyba nawet byłam na nim w kinie - ale nie uważam, żeby był aż tak dobry, że Oscarowy :mysle:
Ale ja się nie znam, bop Avatar też uważam za sympatyczną bajkę, ale nie Oscarową :roll:
Podobnie Odlot - tam chyba nie ma już kogo nagradzać :mysle:

Co do tegorocznych Malin to też widać wielką stronniczość jury - komuś się ewidentnie kilka konkretnych filmów nie spodobało i jeździ po nich tendencyjnie z góry na dół, zamiast wyszukiwać - ale też się nie znam, żadnego z tych Malinowaych, nawet KwN nie widziałam :P

annmichelle - Śro 03 Lut, 2010 09:53

Dla mnie już od bardzo dawna Oscary nie są wyznacznikiem, czy film jest dobry czy nie. :roll:
Wiele wybitnych filmów, reżyserów czy aktorów nigdy nie dostało tej nagrody, nie byli nawet nominowani zaś często nagradzane są miernoty. Dla mnie to jak wybory miss. Kwestia bardzo subiektywna.
Na szczęście mam swój własny rozum i gust :wink: i sama sobie wyrabiam opinię na temat filmu bez oglądania się na to, że "zrobił go ten ocarowy reżyser i gra w nim dwu/trzy/wielokrotny zdobywca Oscara".

Agn - Śro 03 Lut, 2010 10:02

Oscary teraz robią za reklamę filmu. Nieważne, o czym w sumie ten film jest, ale miał 5 nominacji, więc bach! na plakat! A jak zdobył którąś statuetkę, to już w ogóle.
No i tak to leci. Zmiernociały te Oscary, został tylko napuszony show i dużo huku o złoconego kolesia.

Nie, ja nie mogę z tego Avatara najlepszego filmu! :lol:

BeeMeR - Śro 03 Lut, 2010 10:37

annmichelle napisał/a:
"zrobił go ten ocarowy reżyser i gra w nim dwu/trzy/wielokrotny zdobywca Oscara".
dla mnie to od kilku lat straszak - bo dość skutecznie odstrasza od filmu, który nie ma się czym sam reklamować, więc jedzie na poprzednich dokonaniach kogośtam z nim związanego :roll:
Admete - Śro 03 Lut, 2010 14:26

Mnie ani odstrasza ani zachęca. Oglądam to, co chcę ( albo co mi sie uda obejrzeć ) ;)
Trzykrotka - Śro 03 Lut, 2010 15:08

Ilość filmów się podwoiła. Podejrzewam, niestety, że niekoniecznie świadczy to o podwójnej jakości, raczej przeciwnie. Obecność na liście Avatara to najlepszy znak czasów. To słaby film, tyle, że ma głębię obrazu.
Anonymous - Śro 03 Lut, 2010 15:11

dla mnie Oskar jest takim wyznacznikiem jakości jak Nobel dla książek... kwestia farta.
damamama - Śro 03 Lut, 2010 16:45

No słuchajcie, Avatar zarobił krocie. Nie danie mu nominacji oznaczałoby np., że cały świat ma zły gust łącznie z amerykanami i ogląda miernotę. A tak pokazano, że wszystko jest ok i wszyscy chodzą na wartościowe filmy. :mrgreen: Takie moje pokrętne wyjaśnienie dlaczego dostał nominację. :mrgreen:
Trzykrotka - Śro 03 Lut, 2010 20:24

No tak, wszystko w gruncie rzeczy sprowadza się do wyników finansowych :wink: .
Spoiler:
Trochę w myśl zasady g****** jest fajne, miliony much nie moga się mylić

Agn - Śro 03 Lut, 2010 21:28

Trzykrotka napisał/a:
Spoiler:
Trochę w myśl zasady g****** jest fajne, miliony much nie moga się mylić

KWA!!! Trzykrotka, teraz to ty będziesz ścierać tę sałatkę z mojego monitora! :rotfl:

Trzykrotka - Śro 03 Lut, 2010 21:31

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Gdzies to znalazłam i do sytuacji pasuje jak ulał :banan_czerwony:
Przepraszam za sałatkę :lol:

Alicja - Śro 03 Lut, 2010 21:32

aż się popłakałam wyobraziwszy, ze śmiechu oczywiście
miłosz - Śro 03 Lut, 2010 21:53

Agn napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Spoiler:
Trochę w myśl zasady g****** jest fajne, miliony much nie moga się mylić

KWA!!! Trzykrotka, teraz to ty będziesz ścierać tę sałatkę z mojego monitora! :rotfl:

ja z nią w jednej ławce siedziałam :) ona czasem potrafi rzucić takim tekstem :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

nic to - z Avatara zaczynam pamietac wyłacznie to że przed oczami mi fruwały takie fajne, białe farfocle :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group