To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramy, czyli urok Azji - odsłona 4

Admete - Czw 25 Gru, 2014 12:03

Healer niemożebnie mi się podoba. Chyba sobie dziś wieczorem zrobię powtórkę z tych sześciu odcinków, które już są. W stosunku do CH ma chyba bardziej rozbudowaną i lepiej rozpisaną intrygę. Bardzo podobają mi się też różne poboczne postacie. Bohaterkę lubi się od razu, a sam Healer jest mniej mroczny niż postać z CH za to bardziej zagubiony w realnym świecie, bo żyje tylko na jego obrzeżach, samotnie. Ciekawe kogo tym razem scenarzysta zamorduje na koniec czy po drodze. Obstawiam reportera, ale wolałabym się pomylić, bo lubię tę postać. Ciekawym dwuznacznym prawdopodobnie złym bohaterem jest brat reportera, potentat prasowy i medialny. Wydaje się typem podstępnym, obsesyjnym i mściwym pod przykrywką ogłady i władzy. A teraz jeszcze pojawił się mentor Healera, dawny przyjaciel jego rodziców.

Punch mnie intryguje, dobra drama, strasznie ponurzasta w opisie świata i relacji międzyludzkich. Agn ty masz tego Chasera? Zabiore się też za ósmy odcinek Valid Love, choć ten serial mnie lekko przeraża ;)


Mówiliśmy o pokojach bohaterek w serialach - to jest pokój bohaterki Healera:



Ktoś na soompi opisał warunki pracy ekip telewizyjnych przy serialach:

Cytat:
For the fact that they always do live filming of a drama is a big big abuse of cast and crew, as far as I know, they cater food for everyone. If they are filming within the stations, they get better canteen food. If it is outdoor, they have to do with takeaways. As for sleep, so many actors have said in interviews that there are times when they dont get to sleep for a day or two. Many have fallen ill, gotten injured during filming but cannot rest and have to continue to work. There were some dramas that try to preshoot but their ratings failed or didnt get buy in from broadcasting companies so others dare not follow suit anymore.

Many countries including the drama gobbling nation China, preshoot everything in advance and edit the dramas properly. Koreans always use the excuse of having to respond better to viewers preference for live shoot so that they can adjust the story accordingly but they have forgotten the equal number of dramas that have ended horribly because something happen to the lead actor/actress during live filming. And thats only talking about the cast who get some press noticed, goodness knows what the background staff and crew has to go through during such gruelling conditions.

Then again, its an internal problem within korea that they have to solve themselves. There are unions for the entertainment industry, but overall, if the big culture supports working hard and not complaining its tough to effect change. Until one day when this liveshoot system doesnt generate profits anymore than we can perhaps see a change in the system.

Aragonte - Czw 25 Gru, 2014 13:14

Agn napisał/a:
Aragonte napisał/a:
No cóż, chyba łatwo zgadnąć, w jaki martwy przedmiot miałabym się ochotę przeistoczyć w tym momencie :wink:

Mniemam, że w jednego z tych sterczących na którejś czapce Mikołajów. Tak, tak, z pewnością. ;)

No dobra, bezpieczniej będzie tak twierdzić, żeby za bardzo się nie wygłupić :wink:

Agn napisał/a:
Aragonte napisał/a:
wsłuchaj się uważnie w końcówkę nagrania, tuż przed napisami :lol:

Chodzi o ten "cmok"? :mrgreen: :serduszkate:

Jest "cmok", potem Junki (i nie tylko on) się chichra, po czym Junki mówi już ciszej "saranghae" i jeszcze jakieś słowo, które na bank słyszałam wiele razy, ale ni czorta nie wiem, co znaczy.
Miałam banana podczas oglądania tego teledysku - jak on się ślicznie wydurnia :serduszkate:

Agn napisał/a:
PS Aragonte, ślicznie się odziałaś! :mrgreen: I jakie urocze życzenia. Błyszczące. :mrgreen:

Nadal mam net dzięki bratu, więc pobuszowałam w nocy, żeby znaleźć coś ładnego. A jakoś tak łyso chodzić w święta na golasa :wink:

Admete - Czw 25 Gru, 2014 14:23

Bardzo ci ładnie w tej sukience ;)
Aragonte - Czw 25 Gru, 2014 15:30

Jestem przystojna, wiem :mrgreen:
Trzykrotka - Czw 25 Gru, 2014 19:02

Aj, ile tu dzisiaj pięknych Mikołajów!

Agn napisał/a:

A ja chyba zrobię noworoczne postanowienie - notować to, co w ogóle widziałam. :?

Ja mam już takie postanowienie, a kalendarzyk torebkowy na 2015 nabyłam w listopadzie - już wiem, po co :banan: Ale serio - nawet kiedy przeglądałam recenzje na razie 2 osób z blogerów na dramabeans, to widzę, ile tego było. A żadne z nich nie recenzowało na przykład Strzelca czy MSH. Dołóżcie do tego wszystko spoza 2014, co widziałyśmy - i robi się jakaś nieprawdopodobna ilość dobra do ogarnięcia i za-oskowania.
Agn :kwiatek: w Oskach nie było stałych kategorii - każda przyznawała, jak jej w duszy grało :lol:

Jejjjjj, jaki cudny Jun Ki w tej czapie! I ślicznie rapuje :serduszkate: (czego on ślicznie nie robi...)

Kończę już Misaeng i właśnie w mojej głowie wszystko walczy nad ustawieniem kolejki do następnej dramy oglądanej ciurkiem P&P? Discovery of Romance? Może wreszcie Liar Games? Żebyż to człowiek tylko takie dylematy miał...

Prosecutor Princess idzie swoją ścieżką. Biedny mecenas Seo przeżywa duszna katusze i udaje twardego i trudnego do zdobycia. A biedna Księżniczka, której właśnie brylantowo idzie w pracy, właśnie dowiedziała się, jakim człowiekiem jest jej ukochany tatuś.
Boska była scena improwizowanej imprezy u Księżniczki, na którą wprosili się jej koledzy z pracy, ta zastawiła stół winem i smakołykami, a ci zrobili miny i najodważniejszy - ajussi z CH, szef wszystkich szefów w tym grajdołku zapytał a gdzie kimchi? :rotfl: Ómarłam. I okazało się, że Księżniczka jest drugą - obok Dyrektora z MSH - osobą w dramalandzie, która nie przepada za kimchi. Ja nie wiem, czy to nie jest jakiś znak :mrgreen:

Pinokio nr 13 - mam jeszcze połowę odcinka do zobaczenia, ale strasznie już się cieszę z jego przebiegu.
1. Po pierwsze (nie najważniejsze) - mimo głupich tekstów, które wygaduje, Beom Jo, mój Plaga, pozostaje moim Małym Misiem tej dramy - uwielbiam jego ciepło, naiwność i męską opiekę, jaką roztacza nad In Ha.
2. Po drugie - i bardzo ważne - Dziadek i donseng są jednak nie do zdarcia. Mimo tego, jak ich potraktował Dal Po odchodząc z domu, potrafią doskrobać się do jego prawdziwych intencji i przybywają na inspekcję jego nowego domu. Masz tu gaz, czy boiler? Uważaj na gaz, nie zapomnij wyłączać boilera. Ciepło ci tu jest? Nie zapominasz o posiłkach? Nie ma mowy, żebym cię od-adoptował, jesteś moim synem, Dal Po. I "brat," który idzie prosić sąsiadkę, żeby dała znać, gdyby "hyung" zachorował :serce2: I szalik i koperta zostawione na stoliku - kocham ich.
3. Po trzecie - tego się obawiałam - że Lodowa Królowa okaże się niewinna w sprawie firmy transportowej, że młodzi dziennikarze będą chcieli ją na siłę utrącić i że się wygłupią. I mało brakowało... Dzięki Bogu i pełnej niepokoju twarzy In Ha, że Dal Po się opamiętał...

Valid Love - odcinek 8 był zaskakująco nie taki, jak oczekiwałam.
Myślałam o rodzinnym sądzie nad Il Ri za dzień wolnego, który wzięła od obowiązków, o burzy z piorunami i pchnięciu jej ostatecznym w ramiona Cieśli - nic z tych rzecz. Odcinek był zabawny i wzruszający, trochę przerażał, a najbardziej wzruszał, bo wreszcie pełniej dawał głos kobietom - a dokładniej unni.
Obraz Unni, która w trykocie i tiulowej spódnicy baletnicy tańczy na korytarzach OIOMu, w którym odbywa się walka o jej życie, złamał mi serce. Z offu tym razem słyszymy jej monolog: Il Ri. Mówię do ciebie, popatrz na mnie. Wiesz, jak to jest, od tak dawna tak leżeć? Chciałabyś zjeść coś pysznego? Nie potrzebujesz... Modlisz się tylko, żeby twoje wnętrzności się nie wywracały. Nadzieja? Psy na buty. Wystarczy, że żyjesz dzień za dniem. Ale przychodzą dni, że po raz pierwszy od dawna chcę coś zjeść. Chcę chodzić. Chcę rozmawiać. Ale teraz chcę tańczyć - moim ciałem, kośćmi, mięśniami. Nie wiem, jak długo to potrwa. Doświadczałam już tego wcześniej. Tak czy inaczej, teraz chcę tańczyć. Chcę jeść. Chcę zawołać cię po imieniu. Il Ri.
Ja to sobie ciągle przekładam i po prostu nie mogę z żalu...
Druga osoba, która oznacza swoje terytorium - bardzo sensownie - wobec męża - to Il Ri. To jest w ogóle boska scena, ale może o niej później.
Mąż jest w coraz gorszym stanie. Tajemnicze mmsy z anonimowego telefonu robią się coraz agresywniejsze. teksty pisane są rozlewająca się jak krew czerwoną czcionką. Kiedy Żona nie odbiera cały dzień telefonu (zamoczyła go, nie działa) i nie odbiera go też Joon, z którym - jak mąż się domyśla - jest Il Ri, wpada w szał. Upija się. Idzie do Cieśli. Robi z siebie idiotę, tym większego, że nie widzi jej odświętnego stroju powieszonego starannie w warsztacie (rozczulił mnie totalnie gest Cieśli poprawiającego buciki na wysokich obcasach, żeby stały równo). Śledzi Żonę i ma za swoje, bo niczego podejrzanego nie widzi. Ale jest świadkiem (choć sam o tym nie wie) jak Żona zatrzymuje się nagle w wąskiej uliczce, patrzy na skrzynkę kwiatów podpisaną "narcissus" i rozświetla się takim uśmiechem, jakiego on chyba jeszcze u niej nie widział. Dech mu zapiera. A ona w tym czasie wspominała, jak Cieśla śmiał się na wycieczce.
Mąż idzie po raz drugi do Cieśli - teraz już wściekły i podejrzliwy, nadal bardzo żałosny, ale przynajmniej trzeźwy. Słyszy połowiczną prawdę i sporo kłamstw. Łyka je, ale podejrzewać nie przestaje. Tajemniczy Informator jeszcze go podjudza. Próbuje - co za dno - wymusić na Żonie małżeńskie czułości - i dostaje chochelką po łbie - przy tej scenie strasznie się śmiałam - która kobieta lubi, żeby mężczyzna zabierał się do amorów, kiedy ona ma ręce po łokcie w zlewie :zalamka: Ale kiedy pora będzie odpowiednia, uda mu się wyegzekwować swoje "prawa."
Ostatnia scena, ta, od której zaczyna się drama. Mąż zaczajony na dachu budynku na uliczce, przy której stoi warsztat i dom Cieśli, mściwie mruczy, że już on ich przyłapie. Kiedy opędza się od komarów, nadchodzi Żona i staje pod drzwiami Cieśli. Drzwi się otwierają, Żona wchodzi do środka i widać z daleka (Mąż ma lornetkę, ashhhhh), jak obejmują ją ramiona kogoś w białym swetrze. Zasłony w oknach od ulicy zostają zaciągnięte, światła gasną, mąż pada na kolana i chyba jest w piekle, żałosny i sponiewierany. Odcinek się kończy.
Tylko czemu mam wrażenie, że nic nie jest takie, jak się wydaje? Od powrotu z wycieczki Żona nie widziała się z Cieślą. Nie odpowiedziała na ani jeden jego sms. Nie wygląda, jakby przyszła wpaść w ramiona Cieśli - raczej pożegnać się.
No i znowu czekam...

Admete - Czw 25 Gru, 2014 19:35

Valid Love i Pinokia zostawiłam na wieczór, bo popołudnie spędziłam u rodziny. Może ta scena z Valid Love to wyobrażenie męża, a nie prawda? Jest jakiś odcinek specjalny Pinokia, nie wiesz, co to? Chyba w przyszłym tygodniu będzie tylko jeden odcinek Pinokia, ale nie jestem pewna. Dokończyłaś Misaeng? Jakoś mi łyso będzie bez tego serialu ;)
Trzykrotka - Czw 25 Gru, 2014 20:15

O, nic nie wiedzialam o Pinokiu i specjalnym odcinku, natomiast troche mnie irytowaly mocno niekompletne napisy :-| Moze beda jakies opoznienia z powodu nowego roku i swiatecznych zmian w programie?
Misaeng dzis powinnam skończyć.

Admete - Czw 25 Gru, 2014 20:20

Niekompletne napisy? Nie lubię takich rzeczy. W żródełku jest jakiś christmasowy odcinek...Pewnie jakieś podsumowanie.
Agn - Czw 25 Gru, 2014 20:33

Admete napisał/a:
Ciekawe kogo tym razem scenarzysta zamorduje na koniec czy po drodze. Obstawiam reportera, ale wolałabym się pomylić, bo lubię tę postać.

A to ten sam scenarzysta, co CH?
Też lubię reportera i jeśli ktoś ma być do odstrzału, to się boję, że on. Acz mam nadzieję, że jednak nie.
Swoją szosą - nie wiem, czy coś tu jest lepiej rozpisane niż CH, jak zobaczę całość, będę w stanie ocenić, na razie mam tylko kawałek tego, co nam zgotowali twórcy.
Oby tego nie spaprali. :trzyma_kciuki:
Admete napisał/a:
Agn ty masz tego Chasera?

Nie, oglądałam online, jak u rodziców był kapkę lepszy net.
Aragonte napisał/a:
No dobra, bezpieczniej będzie tak twierdzić, żeby za bardzo się nie wygłupić :wink:

My i tak WIEMY! :lol:
Aragonte napisał/a:
Jest "cmok", potem Junki (i nie tylko on) się chichra, po czym Junki mówi już ciszej "saranghae" i jeszcze jakieś słowo, które na bank słyszałam wiele razy, ale ni czorta nie wiem, co znaczy.

*daje na słuchawki na cały regulator* Faktycznie, słychać jego śmiech (ale głośniej kogoś z ekipy). I coś tam mówi w stylu "cza-dżaaa!", też to słyszałam, ale znaczenia nie pomnę.
Swoją szosą Junki zranił się w czasie dzisiejszego koncertu w Chinach. I co? Przeprasza fanów na fb, twitterze i gdzieśtam jeszcze, że to nieprofesjonalne z jego strony, że się zranił. Nigdy tego nie zrozumiem - dlaczego ktoś miałby przepraszać za wypadek???
Swoją szosą - 25-ego grudnia powinien mieć wolne, spędzić trochę czasu z najbliższymi, a nie na koncercie w innym kraju. :(
Aragonte napisał/a:
A jakoś tak łyso chodzić w święta na golasa :wink:

Przy innych okazjach też trochę w złym tonie. :sprytny:
Cytat:
Aj, ile tu dzisiaj pięknych Mikołajów!

Rzekłabym, że same ładne Mikołaje. ;)
Trzykrotka napisał/a:
Agn :kwiatek: w Oskach nie było stałych kategorii - każda przyznawała, jak jej w duszy grało :lol:

To ja już się boję, jak zacznę przyznawać w ważnych kategoriach (najlepsze kisu, najlepszy TEN moment, najlepsze ciuchy...). Lepiej mnie powstrzymajcie. :lol:
Trzykrotka napisał/a:
Kończę już Misaeng i właśnie w mojej głowie wszystko walczy nad ustawieniem kolejki do następnej dramy oglądanej ciurkiem P&P? Discovery of Romance? Może wreszcie Liar Games? Żebyż to człowiek tylko takie dylematy miał...

Oj, żebyż! Póki co cieszy mnie, że (i jak!!!) piszesz o Pinokiu i Valid Love.
I nie wiem, co włączę sobie na dzisiejszy wieczór. Mam ochotę na coś lekkiego.
Więc albo skończy się TPM albo kolejną frustrującą dawką My girl.
*sigh*

Admete - Czw 25 Gru, 2014 20:38

Trzykrotko może Liar's Game? Dwóch niesamowitych panów tam jest i zagadki matematyczno-logiczne oraz gra psychologiczna ;) Skusisz się na Healera może?
Agn - Czw 25 Gru, 2014 20:42

Ooo, pooglądaj z nami Healera! :excited:
Admete - Czw 25 Gru, 2014 20:47

Lubisz aktora, który tam gra i lubisz PMY. A oboje tam sa bardzo sympatyczni.
BeeMeR - Czw 25 Gru, 2014 21:11

Admete napisał/a:
Mówiliśmy o pokojach bohaterek w serialach - to jest pokój bohaterki Healera:
W PP prokurator też ma ludzki apartament, żadnych różowych miśków ;)

Trzykrotka napisał/a:
(czego on ślicznie nie robi...)
Bardzo lubię to ujęcie z Iljimae jak pisze :serduszkate:

Trzykrotka napisał/a:
Tak czy inaczej, teraz chcę tańczyć.
To mi się kojarzy z filmem ja w środku tańczę"

Agn napisał/a:
To ja już się boję, jak zacznę przyznawać w ważnych kategoriach (najlepsze kisu, najlepszy TEN moment, najlepsze ciuchy...). Lepiej mnie powstrzymajcie. :lol:
A w życiu - to są bardzo interesujące kategorie :mrgreen:

Agn napisał/a:
Mam ochotę na coś lekkiego.
Więc albo skończy się TPM albo kolejną frustrującą dawką My girl.
Czyli frustracja to jest lżejsza dawka? :shock: Tak czy inaczej czekam na wrażenia (a w przypadku TPM kolejną dawkę oburzenia ;) )

Ja dziś pewnie nic nie obejrzę - chorawa jestem i wykończona pobudkami co pół godziny noc w noc :(

Agn - Czw 25 Gru, 2014 21:17

BeeMeR napisał/a:
Bardzo lubię to ujęcie z Iljimae jak pisze :serduszkate:

Mmmm... ja też... to i wiele innych ujęć. :serduszkate:
Cytat:
A w życiu - to są bardzo interesujące kategorie :mrgreen:

To będzie najbardziej oderwana od intelektu lista w tym wątku.
No cóż, ktoś tu musi robić za wariata. ;)
BeeMeR napisał/a:
Czyli frustracja to jest lżejsza dawka? :shock:

Nie, tylko ilekroć zamarzy mi się coś lekkiego, to najlepiej mi wchodzi właśnie coś ciężkiego. Wiem, to nielogiczne, ale... well...

Ale nim odpalę kolejną dawkę dramy, może bym tak umiejscowiła coś wieczorowego?

I idę zobaczyć, co tam dalej... hem, nie wiem, u kogo. Zdam się na los i zobaczę, który folder otworzy mi się domyślnie.

Agn - Czw 25 Gru, 2014 21:19

Cytat:
Ja dziś pewnie nic nie obejrzę - chorawa jestem i wykończona pobudkami co pół godziny noc w noc :(

No masz... w święta się nie choruje! Ja się nie daję przeziębieniu, dzielnie łyknęłam aspirynę i zapijam herbatkami z miodem i cytryną.

Folder domyślny okazał się Wilczkiem. *ciężko wzdycha* Kuszące, ale nie zacznę na nowo tej dramy przed:
a) skończeniem czegoś
b) nim Aragonte tego nie napocznie
Jak by tu...?

Trzykrotka - Czw 25 Gru, 2014 21:20

Healer to obowiązkowo. Tylko myślałam tez o czymś już kompletnym.
BeeMer, choroba w swięta! :przytul: Okropność...

Jeśli Pinokio swiateczny, to na pewno kompilacja tego, co było, jak kiedyś Heirs w pigulce.

Agn - Czw 25 Gru, 2014 21:22

Oj tam, nie ma jak ongoing... *kusi* Come to the dark side... with us! :sprytny: We have ooooooh so many cookies... :twisted:
BeeMeR - Czw 25 Gru, 2014 21:23

Cytat:
Nie, tylko ilekroć zamarzy mi się coś lekkiego, to najlepiej mi wchodzi właśnie coś ciężkiego.
To już prędzej rozumiem :kwiatek:
Admete - Czw 25 Gru, 2014 21:26

P&P ma w przyszłym tygodniu przerwę. Jakby ktoś zbierał, to uprzedzam. Healer, Healer ;)
Admete - Czw 25 Gru, 2014 21:27

P&P ma w przyszłym tygodniu przerwę. Jakby ktoś zbierał, to uprzedzam. Healer, Healer ;) A z tych co w całości - Wojownik Baek Dong Soo. Będzisz mieć uderzeniową dawkę Ji Chang-Wooka.

BeeMer może sobie imbiru z miodem i cytryną zapodaj?

Agn - Czw 25 Gru, 2014 21:36

BeeMeR napisał/a:
To już prędzej rozumiem :kwiatek:

No i zgadnij, co oglądam. Masz trzy strzały. :P
Admete napisał/a:
Wojownik Baek Dong Soo. Będzisz mieć uderzeniową dawkę Ji Chang-Wooka.

Speaking of - Basiu, przekazałaś może DVD z tą dramą Anaru? Czy też tego nie miałaś i mam to sobie jakoś kombinen machen? Ja już naprawdę nie pamiętam, co kto miał. Proszę się nie denerwować, jeśli zadaję pięćdziesiąty raz to samo pytanie. :?

BeeMeR - Czw 25 Gru, 2014 21:40

Cytat:
BeeMer może sobie imbiru z miodem i cytryną zapodaj?
imbiru nie znoszę i nie posiadam, ale herbatkę jak najbardziej. mam ochotę na x-files na dobranoc ale nie wiem czy mam siłę.

Agn napisał/a:
No i zgadnij, co oglądam. Masz trzy strzały. :P
jedna w plecy, druga w kolczugę, a trzeciej nie było? ;)

Wymiana dóbr nastąpi w sobotę - w wigilie ani dziś nie było na to miejsca i czasu. Pamiętam chyba o wszystkim ;)

Agn - Czw 25 Gru, 2014 22:01

Cytat:
imbiru nie znoszę i nie posiadam, ale herbatkę jak najbardziej.

Z rozsądku byś wypiła. No ale jak nie ma, to do herbaty miodzio i cytrynka. Musowo. :)
BeeMeR napisał/a:
jedna w plecy, druga w kolczugę, a trzeciej nie było? ;)

Trzecia to chyba w serce, ale to na początku. Dobrze zgadłaś, spryciulo. :mrgreen:
Se Ryung właśnie się ocknęła i udaje, że nie widziała porywacza i niczego nie pamięta. Shin kombinuje, jak złapać "złoczyńcę". Jong został aresztowany. A ponieważ spłakanej Księżniczce (wreszcie go doceniła, franca jedna!) powiedział, że niedługo do niej wróci, więc ja się boję, że coś mu się stanie niedobrego. :( :( :(
Płakać mi się wciąż chce nad prochem, w jaki obróciła się cenna przyjaźń tych trzech facetów. :(
Z innych obserwacji - bokiem zaczyna mi wychodzić piosenka, którą skrzeczy facet w co dramatyczniejszych momentach wątku miłosnego.
BeeMeR napisał/a:
Wymiana dóbr nastąpi w sobotę - w wigilie ani dziś nie było na to miejsca i czasu.

To na pewno. Nie wymagam, by już teraz-zaraz, tylko nie pamiętałam, od kogo ostatecznie mam to sępić. Bo mnie się, przyznam szczerze, coco jumbo lekko nie chce. :P

Edycja: HURA! KOLEJNA NAWALANKA W GIBAENG!!! :cheerleader2: :cheerleader2: :cheerleader2:

BeeMeR - Czw 25 Gru, 2014 22:25

Agn napisał/a:

Trzecia to chyba w serce, ale to na początku.
Bo ja mówiłam o scenie pod wodospadem, na której chyba zawisłaś :mrgreen:

Agn napisał/a:
Płakać mi się wciąż chce nad prochem, w jaki obróciła się cenna przyjaźń tych trzech facetów. :(
Mnie przez znaczną część dramy :(
Jonga szalenie lubię :serce:

Czyżbyś znalazła kolejną przeklętą piosenkę? ;)
Dobrze, że mi się Destino podoba, bo by mi z kolei ona bokiem wyszła :P

Agn - Czw 25 Gru, 2014 22:35

BeeMeR napisał/a:
Bo ja mówiłam o scenie pod wodospadem, na której chyba zawisłaś :mrgreen:

Też. ;)
Cytat:
Czyżbyś znalazła kolejną przeklętą piosenkę? ;)

To jeszcze nie osiągnęło etapu jak np. Almost paradise, więc na razie spoko, jakoś przeżyję. 15 odcinek już jej słucham, to nie w kij dmuchał, a ja przecież jestem tfarda nie mientka. ;)
Destino też już powolutku mam dosyć, ale mam dla niej mimo wszystko więcej sympatii - przypomina mi (ten taki chórek sylabicznie wyśpiewujący tekst) nieco nagrania sprzed lat typu Ameno Ery czy coś w guście Gregorian... albo coś innego, ale nie pamiętam co.

Edycja: No i masz babo placek!
Spoiler:
Młody król chce abdykować na rzecz złego wujaszka. :zalamka: Choć z drugiej strony to dziecko jest, nie poradzi nic...

Szok, jaki to wywołało w Księżniczce byłby na pewno piorunujący, gdyby aktorka nie położyła tej sceny. Sztucznie strasznie to zagrała. I to teatralne omdlenie... :roll:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group