Richard Armitage - Robin Hood 2006 w TVP!
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 20:37
| Nimloth napisał/a: | A ja patrząc na Guy'a, nie wiem, być może z sympatii do Rysia, odnoszę wrażenie, że on czasami jakoś ociąga się z robieniem tego, co szeryf mu każe i daje nadzieje, że może nie jest tak całkowicie zły, ale może ma w sobie trochę dobra na dnie serca... . Też macie takie wrażenie, czy to jest symptom fascynacji Rysiem, spóźnionej, ale zawsze? (namówiłam koleżanką na North and South, w sumie sama chciała i wysłała mi na komórkę zdjęcie Rysia, tak dla próby wrzuciłam ją na tapetę i próba trwa już kilka dni... ) |
Moim zdaniem Guy to naprawdę najbardziej skomplikowana postac w tej produkcji. Aniołkiem to on nie jest, ale łatwo to mu w życiu nie było i nie jest...
Ale urok Rysia może tez mieć jakies znaczenie
Anonymous - Pią 09 Mar, 2007 20:43
zapewne minimalne znaczenie, ale jednak.
Harrry jesteś genialna. Ty każdy odcinek powinnaś streścić
Gosia - Pią 09 Mar, 2007 20:54
Harry, to moze tylko stwierdzic ktos kto odcinka nie ogladal.
Ja wszystko rozumiem
Ale wydawalo mi sie, ze akcja w tym odcinku jest prosta, a Twoj opis jest na trzy posty!
Ale swietnie sie to czyta!
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 20:59
To dlatego nie jest w jednym poscie, bo musiałam się momentami zastanowić, co było po kolei i jak... Ja tez zanim nie zaczęła streszczać, myślałam, że to łatwy odcinek - kopalnia, turniej, bach bach bach. Ale oni często sie przemieszczają i to zaciemnia nieco sprawę.
Ale mogę Wam tak streszczać co tydzień
Tylko muszę skrinki z dalszych odcinków porobić
Marija - Pią 09 Mar, 2007 21:10
| Nimloth napisał/a: | | A ja patrząc na Guy'a, nie wiem, być może z sympatii do Rysia, odnoszę wrażenie, że on czasami jakoś ociąga się z robieniem tego, co szeryf mu każe i daje nadzieje, że może nie jest tak całkowicie | Buehehe, zimny łotr jest z Guya, kolegę szlachtuje podstępnie...Rasista . Wszystko co dobre to z Rysia mu zostało.
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 21:23
Jeszcze mina Willa, jak zobaczył Djaq topless
malmik - Pią 09 Mar, 2007 21:25
Wielce inteligentny wyraz twarzy....
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 21:26
To szczawik taki, więc wiesz...
Gunia - Pią 09 Mar, 2007 21:35
Właśnie w ramach oglądania screenów pobiłam swój rekord w kwesti ilości zakładek otwartych jednocześnie. (45)
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 21:37
Aż tyle tego nawklejałam...???
Gunia - Pią 09 Mar, 2007 21:42
Nie wszystko to były screeny. Jest ich 39.
Gosia - Pią 09 Mar, 2007 21:47
Swietnie, Harry. Teraz juz Ci co nie ogladali mają pełny obraz!
Włącznie z marszczeniem uroczego czólka
W jednym momencie w tym odcinku (zgadnij kiedy), to doslownie widzialam Johna Thorntona.
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 21:48
I tak sie okazało, że niektórych ujęc nie mam nigdzie - np. żadnego zdjęcia Djaq... Albo Alana związanego na końcu odcinka itp... Jak będe robic skrinki dalej, to będe miała na uwadze potrzeby tych, co ewentualnie nie załapia sie na transmisję
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 22:03
wiesz, on sie w tym serialu jakoś mało uśmiecha...
bezpaznokcianka - Pią 09 Mar, 2007 22:11
| Harry_the_Cat napisał/a: | | wiesz, on sie w tym serialu jakoś mało uśmiecha... |
a w North and South to niby chodzi roześmiany od ucha do ucha? :razz:
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 22:12
A gdzie on sie usmiecha??
Z VoD to mi wychodzą skrinki o jakichs zaburzonych proporcjach, czego nie cierpię, a nie mam DVD z Impresjonistami... Gosiu, czy on się gdzieś uśmiecha?
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 22:13
| bezpaznokcianka napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: | | wiesz, on sie w tym serialu jakoś mało uśmiecha... |
a w North and South to niby chodzi roześmiany od ucha do ucha? :razz: |
Dokładnie! Uśmiecha sie tylko na końcu no i moze jeszcze ze dwa razy - do matki i Higginsa - ale to było przed operacją "białe zęby"
bezpaznokcianka - Pią 09 Mar, 2007 22:14
uśmieszkami rzuca ale się nie szczerzy a tu podobno o zęby chodzi
Gunia - Pią 09 Mar, 2007 22:17
Ostatnio jak oglądałam "N&S", to się z dziewczynami kłóciłam, czy z jego półuśmiechu po "It was her brother" bije szczęście. Ona mówiły, że tak, a ja, że to tylko pewna satysfakcja, po szczęście z niego bije dopiero na peronie. Prawie do rękoczynów doszło.
Gosia - Pią 09 Mar, 2007 22:20
W Impresjonistach zdecydowanie się usmiecha ! :grin:
Harry_the_Cat - Pią 09 Mar, 2007 22:22
| Gunia napisał/a: | Ostatnio jak oglądałam "N&S", to się z dziewczynami kłóciłam, czy z jego półuśmiechu po "It was her brother" bije szczęście. Ona mówiły, że tak, a ja, że to tylko pewna satysfakcja, po szczęście z niego bije dopiero na peronie. Prawie do rękoczynów doszło. |
Ja ostatnio przeczytałam ten rozdział kilkakrotnie, bo go nagrywałam do audiobooka i - zgodnie z książką - to ta wiadomość to jest pewną ulgą dla niego. Satysfakcja to trochę niewłasciwe słowo, ale szczęście tu tez nie do końca pasuje. On miał jej idealny wizerunek a tu taka rysa - z jednej strony znał ją na tyle, że cięzko mu było uwierzyć, że mogła się tak zachować, ale z drugiej dowody mówiły przeciwko niej. Dosłownie komentuje to w myślach "I am glad".
Marija - Nie 11 Mar, 2007 21:57
Ostatnio porównywałam sobie Robina z Sherwood z Michaelem Praedem i "naszego" RH i doszłam do wniosku, że głównym bohaterem "naszego" RH nie jest Robin, wbrew pozorom i tradycji, tylko Guy z Gisborne. Po pierwsze, skąd taka dziwna obsada? Robin jest nijaki, ze swojej bandy na oko się nie wyróżnia i w ogóle ??: (w przeciwieństwie od Robina Michaela Praeda - od razu wiadomo, kto jest wybrany przez Herna). Natomiast Guy jest postacią wyróżniającą się zdecydowanie (oj, nie tylko dlatego, że to Ryś jest). Strój, długie włosy...Nie Robin, tylko on....I to w zasadzie dziwne zachowanie Marion - ni w tę, ni w tamtą stronę, niby Robin, ale się na niego boczy i coś wyraźnie kombinuje . Ciekawa jestem dalszej akcji, z obejrzanych fragmencików niewiele wynika, choć cudnie się je ogląda. A że rozmyślałam pod prysznicem, więc na razie tyle .
Alison - Nie 11 Mar, 2007 22:00
| Gunia napisał/a: | Ostatnio jak oglądałam "N&S", to się z dziewczynami kłóciłam, czy z jego półuśmiechu po "It was her brother" bije szczęście. Ona mówiły, że tak, a ja, że to tylko pewna satysfakcja, po szczęście z niego bije dopiero na peronie. Prawie do rękoczynów doszło. |
Mnie to wygląda na ulgę. I jednak radość, więc bliżej temu do szczęścia. Matki chyba nie uderzysz...
Gunia - Pon 12 Mar, 2007 17:51
Nie, takie bijatyki są dopuszczalne tylko między Najwyższymi Kapłankiami Shitoizmu, więc Matki Przedłużone są bezpieczne.
Harry_the_Cat - Pon 12 Mar, 2007 23:10
Ja wiem, że poniedziałek dopiero, ale żebyście bardziej piatek sobie zanotowały w główkach... :
|
|
|