To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Fajny serial wczoraj widziałem ...

praedzio - Pon 24 Mar, 2008 15:35

Admete napisał/a:
Który odcinek? Pierwszy? W drugim jest mnóstwo akcji.

To był drugi. Pierwszego okazało się, że nie mam :D .
Fajny był moment, w którym Winters powiedział, że nie jest kwakrem. To było takie słodkie. :D :serduszkate:

Admete - Pon 24 Mar, 2008 15:40

O tak - ten moment, gdy żólnierze gotowali w ciężarówce pod plandeką ;-) "Porucznik nie pije" ;) A potem było, że jest pewnie menonitą ;-)
Mnie naprawdę poruszyło, gdy na poczatku 5 odcinka prawdziwi weterani mówią o Wintersie, że poszliby za nim w ogień i że dziwią się, iż przeżył. Bo nie powinien - zawsze walczył pierwszy, nigdy się nie wyręczał podkomendnymi. Zobaczysz jak poprowadził atak w Crossroads.
Jesteśmy niepoprawne - jak nie Winchesterowie w walce ze złem, to piloci Viperów w wojnie z Cylonami, a na koniec bohaterowie II wojny światowej ;-)

praedzio - Pon 24 Mar, 2008 15:48

Normalnie zaraz sobie zapuszczę. :excited:
Admete napisał/a:
Jesteśmy niepoprawne - jak nie Winchesterowie w walce ze złem, to piloci Viperów w wojnie z Cylonami, a na koniec bohaterowie II wojny światowej ;-)


Ot, na co mi przyszło... Ja, która nie cierpię tematyki wojennej, a zwłaszcza historii z II wojny światowej. :zalamka:
Już wiadomo, czym, a raczej KIM trzeba mnie skusić na jakąkolwiek produkcję. :P
Wczoraj się dowiedziałam, że Tobik zagrał w jednym z filmów bolly... :roll:
I kaniec, Katiuszka prepała...

Caitriona - Pon 24 Mar, 2008 15:50

Admete napisał/a:
Jesteśmy niepoprawne - jak nie Winchesterowie w walce ze złem, to piloci Viperów w wojnie z Cylonami, a na koniec bohaterowie II wojny światowej

Ale czy jeste w tym coś złego? ;)

Pamiętam jak go nosiło w którymś z dalszych odcinków że nie moze poprowadzić oddziału sam do ataku. Czuł się za chłopaków strasznie odpowiedzialny.

Admete - Pon 24 Mar, 2008 15:55

To było w 7 - własnie to obejrzałam. Trzy razy przewijałam ten fragment. Winters jest niesamowity, a że zagrał go Lewis - :rumieniec: Przepadłam.
Caitri - oczywiście, że to nic złego ;-)
Praedzio Rebeliant jest bardzo dobrym filmem. Tobik jest tam świetny. Na Aamira tez fajnie popatrzeć. Nie przejmuj się, że bolly. Osobiście bardzo lubię. Caitri też :-)

praedzio - Pon 24 Mar, 2008 15:57

:mrgreen:
Caitriona - Pon 24 Mar, 2008 16:31

Admete napisał/a:
Rebeliant jest bardzo dobrym filmem

Zdecydowanie! :D

Caitriona - Pon 24 Mar, 2008 16:32

Admete napisał/a:
Winters jest niesamowity, a że zagrał go Lewis - Przepadłam.

Postać Wintersa jest niesamowita, Lewis spisuje się bardzo dobrze. To jest bardzo mony punkt całego serialu.
Moze powinnien być osobny temat?

praedzio - Pon 24 Mar, 2008 16:37

Caitriona napisał/a:
Moze powinnien być osobny temat?

Toż juz wczoraj chciałam to zaproponować, tylko nie wiem, czy do działu Aktorzy - i wtedy wszystko o Lewisie, czy też w dziale Seriale i oddzielnie Life oraz Kompanię braci... :mysle:

Caitriona - Pon 24 Mar, 2008 17:30

Ja bym zrobiła i Life i Kompanę - po to mamy dział Seriale :-D :D
praedzio - Pon 24 Mar, 2008 17:45

Oglądam właśnie trzeci odcinek i zobaczyłam aktora, który zagrał Mistyfikatora w SPN. Jakos weselej mi się zrobiło... :-D
Admete - Pon 24 Mar, 2008 19:04

Który to? Ja tego nie wyłapałam... Wszystko ma powiązania ze wszystkim. Bo ja wiem czy potrzebny nowy wątek? Tam nie ma nowych odcinków...Ale już jak chcecie.
praedzio - Pon 24 Mar, 2008 21:02

Admete napisał/a:
Który to?

Tam była taka scena, jak chłopaki siedzieli sobie razem i obgadywali Speirsa (granego przez tego pana: http://www.filmweb.pl/Person?id=3429 ), a później jeszcze był w scenie w stołówce.

Admete - Pon 24 Mar, 2008 21:06

Teraz został kapitanem i jest trochę niesamowity. Dowodzi od końca 7 odcinka E campany. Żołnierze zaczęli mu ufać jak poprowadził atak na Foy w zastępstwie tego idioty porucznika Dike.
Caitriona - Pon 24 Mar, 2008 21:11

Admete napisał/a:
poprowadził atak na Foy w zastępstwie tego idioty porucznika dike.

Niesamowita akcja! Jedna z lepszych chwil w całym serialu.

Admete - Pon 24 Mar, 2008 21:54

O tak niesamowita. W odcinku 8 Winters mnie zaskoczył. On jest zawsze taki obowiązkowy, a sposób w jaki wykonał rozkaz przełożonego był...nietypowy. Popieram go jednak w 100%. Żal mi było tego młodego chłopaka, który miał 16 lat, gdy poszedł do wojska, a 20 gdy zginął. Cały ten patrol na druga stronę rzeki był absurdalny - rodem z Paragrafu 22.

EDIT:
Dokończyłam oglądanie serii. Wywarła na mnie wielkie wrażenie. Przede wszystkim pięknie opowiedziane historie zwykłych ludzi. Potem doskonały wybór aktorów i dobre, chwilami wręcz rewelacyjne aktorstwo. Ci ludzie byli tymi żołnierzami od początku do końca. Podziwiać też można efekty specjalne, dźwiękowe i scenografię. Kostiumy to inna historia, też pieczołowicie odtworzone. Nie było w tym serialu hurra - patriotyzmu. Był za to honor i odpowiedzialność. Na końcu płakałam, ale to wzruszenie nie wiązało się tylko z osobami z E Company. Łączyło się ze wspomnieniem każdego żołnierza, który ginął na frontach wojen na rozkaz króla, prezydenta czy jakiegokolwiek polityka. Pamiętałam o naszych żołnierzach z II Korpusu, z wojska dołączonego do Armii Czerwonej, pamiętałam o powstańcach. Wybaczcie mi to bajdurzenie.

W odcinku 9 kompania dotarła do obozu koncentracyjnego i to był dla nich szok. Choć ja przecież wychowałam się w kraju, w którym wszyscy wiedzą o obozach, to jednak też się wzruszyłam, znów wspominając te miliony zamordowanych ludzi. Z mojego miasta wyjechał pierwszy transport do Oświęcimia.

Ostatni odcinek stanowił rodzaj podsumowania - żołnierze dotarli do Orlego gniazda i tam była taka krótka zabawna scenka - jeden z oficerów zaproponował Wintersowi, żeby się napił, tak żeby oni to w końcu zobaczyli ;-) Oczywiście Winters tylko się uśmiechnął ;-)
Mówiłąm wam że uwielbiam Wintersa w wykonaniu Lewisa? :rumieniec:

Caitriona - Pią 28 Mar, 2008 20:40

No i jestem po pierwszych dwóch odcinkach Band of Brothers. I mam chyba takie same odczucia, jak wtedy gdy oglądałam ten serial pierwszy raz. Ten serial wciąga, człowiek od razu przywiązuje się do bohaterów. Ja się szczególnie przywiązałam do Wintersa... Lewis jest świetny w tej roli!
Serial jest fenomenalnie zrealizowany. Bardzo lubią tą stonowaną kolorystykę. Ma bardzo dobre zdjęcia, a o muzyce już sie gdzieś rozpisywałam - jeden z moich naprawdę ulubionych soundtracków; jest liryczna, spokojna, momentami nawet skromna; nie ma w niej patetyczności.

Pierwszy odcinek, Currahee i upierdliwo-wredno-nieudacznikowaty kapitan Sobel. I od razu wychodzi komu tak naprawdę ufają żołnierze. Chociaż przyznam, że przez moment było mi żal Sobela.

Drugi odcinek, Day of days - świetnie zrealizowany. Szczególnie atak na baterię dział niemieckich. I zawsze mnie zastanawia, co się stało z grupą jeńców?...

Ps KB chyba jednak powinna mieć swój temat.

Admete - Pią 28 Mar, 2008 23:21

Przy Lewisie możemy też rozmawiac o Kompanii. Mogę tam przekleić moje posty :-) ze strony Lewisa rola Wintersa to majstersztyk. On tam jest Wintersem. Uwielbiam takich mężczyzn - lojalnych, wiernych, uczciwych. Ze swiecą takich szukać. Dla mnie Winters to ideał romantyka.
Nie mam pojęcia czy ten oficer rzeczywiście zastrzelił jenców. W któryms z późniejszych odcinków jest ciekawa rozmowa pomiędzy nim, a sierżantem Liptonem. Speirs mówi wtedy, że przeciez wszyscy opierają się na plotkach, Lipton argumentuje, że nie zaprzeczył, nie walczył z tymi plotkami. Speirs odpowiada, że może chce uchodzić za najgorszego s....a w armii. To dziwny człowiek - w odcinku trzecim bodajże opowiada jednemu z żołnierzy, co wojna robi z człowiekim, że pozbawia go wrażliwości, współczucia.
Muzyką się dzis zachwycałam. W ogóle reklamowałam dziś ten serial w pracy :-)

praedzio - Pią 28 Mar, 2008 23:49

A ja właśnie kończę oglądać Brides. Jezusicku! Damian gra tutaj amerykańskiego fotografa (pochodzenia irlandzkiego ;) ), nieszczęśliwie zakochanego w jednej z narzeczonych, które płyną statkiem z Grecji do Ameryki, żeby tam poślubić amerykańskich imigrantów. Więcej o tym filmie napiszę jutro.
No, chyba, że ktoś tutaj nie życzy sobie spoilerów... ;)

Idę zatopić się w szarych oczętach Damiana... :serduszkate:

Admete - Sob 29 Mar, 2008 07:44

Praedzio ja się spoilerów nie boje i czekam cierpliwie dp przyszłego tygodnia :-) Czytałam, że ten film ma nieszczęśliwe zakończenie. Damian i nieszczęśliwa miłość :rumieniec:
praedzio - Sob 29 Mar, 2008 07:55

Admete napisał/a:
Damian i nieszczęśliwa miłość :rumieniec:

A jak całuje.... :rumieniec:

Admete - Sob 29 Mar, 2008 07:56

Praedzio dręczysz mnie ;-)
praedzio - Sob 29 Mar, 2008 08:00


Caitriona - Sob 29 Mar, 2008 21:31

Oki, wczoraj nie dałam rady i obejrzałam jeszcze 3 i 4 odcinek.

Carentan - jeden z moich ulubionych odcinków. Jest w nim świetnie sfilmowany atak na miasteczko Carentan oraz jego późniejsza obrona. No i jest historia szergowca Blithe'a. Niesamowicie mi go było żal... Chłopak kompletnie się nie odnalazł w tej nowej sytuacji. No i ostatnia scena, gdy Marakey idzie odbrac pranie, uświadamia sobie jak wielu już stracili.

Replacements - odcinek w którym wystapił MacAvoy. O młodych, którzy przyszli uzupełnić staty. I o młodszych oficerach, są niezastąpieni.
Po raz pierwszy też muszą się wycofać...

Admete - Sob 29 Mar, 2008 21:56

To jest taki przykry, bolesny odcinek. To poczucie, że odeszli przyjaciele. Nowi ludzie, którzy gina jak muchy i klęska.
Tam grał MacAvoy? Nie zauważyłam go, chyba patrzyłam pod innym kątem ;-)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group