To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 2

Gunia - Wto 03 Kwi, 2007 21:06

Ja stam uważam, że choć to włosowy rasizm, to lepiej, że jest blondynką. Jak już dziewczyny pisały to podkreśla lepiej kontrast.
Anonymous - Wto 03 Kwi, 2007 21:40

może dlatego, że pierwsze skojarzenie - tak na pierwszy rzut oka to "Anioł". Ładna, blond kokietka. Ale tym dobitniej kontrastuje to z charakterem.
Ja, przyznam się szczerze, zawsze wyobrażałam ją sobie jako blondynkę. Również czytajac po raz pierwszy książkę (przed oglądnięciem którejkolwiek z ekranizacji).

trifle - Pon 14 Maj, 2007 13:37

Oglądam sobie powoli Jane Eyre, teraz jestem w trakcie trzeciego odcinka.
Żadne kremy czy różana woda tylko miłość urody ci doda, uhha ha :mrgreen:

Bardzo mi się podoba Ruth jako Jane - chciałam zauważyć, że cudnie wygląda z rozpuszczonymi włosami - jest taka spokojna. I to co Rochester mówił, że jak ona słucha to nie ocenia, nie ma w niej litości, po prostu słucha.
Umierająca pani Reed była naprawdę straszna, brrr..
Mała Adelka - o rany, w sumie nie wiem, co o niej mówić, śmiesznawa jest i ma bardzo fajny akcent :grin:

No i na koniec pan Rochester :serce2:
Kiedy Mason został zraniony - pogryziony :shock: - i Rochester zostawił Jane samą, to zrobiło się strasznie. A jak tylko z powrotem się pojawił - od razu bezpiecznie. On jest mężczyzną, który daje naprawdę duże poczucie bezpieczeństwa. Ach :serce2:

Książkę czytałam dawno, w czasie oglądania mi się przypomina powoli, pamiętam tę szaloną żonę ukrywaną. Ciekawam jak ją pokarzą. Skoro pani Reed była taka straszna, co dopiero szalona żona..

trifle - Pon 14 Maj, 2007 16:04

Jak to się piknie kończy :serce2:

I jak mi się podobała scena, kiedy po raz pierwszy ona do niego przyszła, a on jej nie widział, taki był wzruszony :serce2:

BBC rządzi :banan:

asiek - Pon 14 Maj, 2007 22:40

trifle napisał/a:
Oglądam sobie powoli Jane Eyre,

Ja też nadrabiam zaległości i okupuję YT.
Ta ekranizacja powieści jest najlepsza, z tych które widziałam. Jane bardzo mi się podoba, a Rochester... robi wrażenie. :grin: Co prawda Toby nie jest w moim typie, ale za to gra świetnie i znakomicie oddaje charakter postaci.
No, to ruszam dalej...w YT.

trifle - Pon 14 Maj, 2007 22:42

O tak, jako Rochester jest suuuuuper. Jak mi się podoba w pierwszym odcinku jak on najpierw jest taki niesympatyczny, niemiły, zero manier, a potem zaczyna mówić grzeczniej - z przymusu dodaje miłe tekściki. I like him very well indeed :lol:
trifle - Pon 14 Maj, 2007 22:44

Do you think me handsome? Ona mówi, że nie.

No jak "nie"? :twisted:

Alison - Pon 14 Maj, 2007 22:46

trifle napisał/a:
O tak, jako Rochester jest suuuuuper. Jak mi się podoba w pierwszym odcinku jak on najpierw jest taki niesympatyczny, niemiły, zero manier, a potem zaczyna mówić grzeczniej - z przymusu dodaje miłe tekściki. I like him very well indeed :lol:


To jesteś bardzo mądra dziewczynka :mrgreen: . Poogladaj jeszcze trochę i posłuchaj jego głosu, odjazd! Ja to najbardziej lubię jak jest taki szczęśliwy kiedy mają razem jechać na zakupy :grin:

Anonymous - Pon 14 Maj, 2007 22:57

a mówią, że to niewiastom ino zakupy w glowie.
Ale wypiękniała ajne pod wpływem miłości.
:)

trifle - Pon 14 Maj, 2007 23:14

O, jeszcze fajne, jak daje jej pieniądze na wyjazd do pani Reed. Najpierw 50 funtów. Potem każe oddać. Daje 10, każe oddać 9 :D
Właśnie sobie przypominam co lepsze momenty, do zakupów zaraz dojdę :lol:

A jutro to po prostu porobię screeny - nauczę się w końcu je tu wstawiać :roll: - bo tu są takie cudne widoki, sceny, jak z obrazka :thud:

trifle - Pon 14 Maj, 2007 23:17

Yes! :mrgreen: Zakupy są super. We're going to town :cool: I jak się jej słucha, no cudnie, cudnie :banan:
Anonymous - Pon 14 Maj, 2007 23:53

i słusznie bo jak sie męzczyzna słucha kobiety to same dobre rzeczy wychodzą dla obu stron, dobrze się konczy. :)
Aż mi smaka narobiłąs i miast się uczyć na egzamin jak zwykle znalazłam coś ciekawszego. koncówkę oglądnęlam. ladne jest jak on tak na nią patrzy niewidzącymi oczetami, i tak sie uśmiecha.
:serduszkate:

asiek - Wto 15 Maj, 2007 19:22

Obejrzałam kilka ulubionych scen, w tym moment rozstania po niedoszłym ślubie. Jestem zachwycona grą aktorów. :grin: Są świetni ! Bardzo prawdziwi i szczerzy, a dzięki temu budzą niezwykle silne emocje.
Przyznam, że trochę mi brakuje takich momentów u JA.
Siostry B. głebiej drążyły zakamarki ludziej duszy i nie bały się mówić o targanych nią uczuciach. Stąd i ekranizacje są bardziej poruszające /chociaż momentami zbyt mroczne/.

achata - Czw 17 Maj, 2007 19:18

trifle napisał/a:
O, jeszcze fajne, jak daje jej pieniądze na wyjazd do pani Reed. Najpierw 50 funtów. Potem każe oddać. Daje 10, każe oddać 9 :D
Właśnie sobie przypominam co lepsze momenty, do zakupów zaraz dojdę :lol:

A jutro to po prostu porobię screeny - nauczę się w końcu je tu wstawiać :roll: - bo tu są takie cudne widoki, sceny, jak z obrazka :thud:

Screeny są tutaj: http://community.livejour...136.html#cutid1
Szkoda pięknego majowgo deszczu na siedzenie przed kompem :)
Musze przyznać, że zachowałam sobie na potencjalne avki i tapetki mnóstwo z tych zdjęć- piękne kadry....

asiek - Nie 27 Maj, 2007 16:19

Po stoczeniu ostrej walki na YT, udało mi się w końcu obejrzeć cały film. :banan:
Serial bardzo, bardzo mi podoba, to zdecydowanie NAJLEPSZA EKRANIZACJA JE !
Dużym plusem jest to, że realizatorzy nie skupili się jedynie na wątku Jane – Rochester, ale również opowiedzieli nam o dzieciństwie Jane i jej losach, po rozstaniu z ER.
Ruth – znakomita ! Niebanalna uroda i talent. Aktorka gestem, spojrzeniem, potrafiła oddać całą gamę uczuć, które targały Jane. Toby Rochester …ŚWIETNY ! Oczarował mnie swą grą. Jako facet - nie w moim typie, jednak do roli idealnie dobrany. Nie widziałam go wcześniej w żadnym filmie, tym bardziej z dużym zainteresowaniem śledziłam jego poczynania na ekranie. I muszę wyznać, że zachwyciła mnie jego kreacja. Rochester w wydaniu Toby’ego oczarował mnie. Ten balans na granicy dobra i zła, brutalna siła i łagodność, cynizm i czułe serce…. wreszcie namiętność, temperament. Wszystko to znajdujemy w Rochester’rze. Ta wybuchowa mieszkanka niesamowicie przyciąga i wabi / jak płomień świecy ćmę …tak mi się skojarzyło :wink: /.
Toby przekonał mnie do Rochester’a i w sumie jest on dla mnie pozytywną postacią. Nawet oszustwo wobec Jane jestem w stanie mu wybaczyć, bo rozumiem cierpienie, które go do tego skłoniło.
Scena zaślubin,… zacięta w bólu i determinacji twarz Rochestera …poraża, niemal dotyka się otwartej rany w jego sercu, czuje strach przed potępieniem i gniew na zły los. Dla mnie mistrzostwo świata.
Równie mocno poruszyła mnie scena, kiedy Jane zdejmuje suknię ślubną; pięknie zagrana. Ruth za pomocą minimalnych środków wyrazu wzrusza do łez.
O scenie, w której Rochester pocałunkami tudzież pokrętną retoryką usiłuje skłonić Jane do pozostania jego... siostrą :roll: , już nie wspomnę, bo mi temperatura gwałtownie wzrasta i iskry lecą znad klawiatury. :razz: :razz: Powiem tylko, że Jesteście w dobrej sytuacji, bo oglądałyście film zimą, co niewątpliwie pomagało zgasić wzniecone płomienie…. A u mnie upał. :lol:
Powiem jeszcze, że bardzo spodobały mi się potyczki słowne Rochestera i Jane, a także klimat grozy wiejący z korytarzy, tudzież wieży, zamku.
A co mi się nie podobało ? Tak na raz dwa trzy, to ….kapelusz Rochestera / beznadziejny, wygląda w nim jak strach na wróble/ i wątek muzyczny pojawiający się ilekroć jest mowa o żonie ER, bądź jego przeszłości. Zdaję sobie sprawę, że ten temat świetnie podkreśla klimat dusznych , przesiąkniętych erotyzmem scen i znakomicie jest wkomponowany w film, ale na mnie działa odpychająco.
Zakończenie filmu. Zdumiała mnie ilość dzieci państwa Rochester,…to się uwinęli. :roll:
Kiedy zaś przyglądałam się jak Jane z miłością całuje ER mimo jego kalectwa, to pojawiła się myśl, że żadnego faceta nie byłoby na to stać. :? ??:
To tyle pierwszych wrażeń.
Acha, zapomniałam dodać, że również spodobały mi się murczanki Rochestera. Pomrukiwał nimczym be-stia ! :shock: :rotfl:

Alison - Nie 27 Maj, 2007 17:23

asiek napisał/a:
Zdaję sobie sprawę, że ten temat świetnie podkreśla klimat dusznych , przesiąkniętych erotyzmem scen i znakomicie jest wkomponowany w film, ale na mnie działa odpychająco.
Zakończenie filmu. Zdumiała mnie ilość dzieci państwa Rochester,…to się uwinęli. :roll:


Asiek! Witaj w grinie wielbicielek serialu, jak czytałam co napisalaś, to znowu pcha mnie do kolejnego seansu z...
Co do tego wątku myzycznego, mnie sie on bardzo podoba, wprowadza taki oniryczny klimat. Dla mnie super! W ogóle muzyka, jest wielkim atutem tego filmu.
A co do dzieci, czy dwójka, to tak dużo? :wink:

malmik - Nie 27 Maj, 2007 18:34

Aśku - witaj w klubie. Ja ostatnimi dniami przeżywam nawrót choroby - uzależnienia od Pana R. - i nie specjalnie się z niej będę chciała wyleczyć. :lol:
A kapelusz? Kapelusz ci się nie podoba? :wsciekla: :mrgreen:

Alison - Nie 27 Maj, 2007 18:49

malmik napisał/a:
Aśku - witaj w klubie. Ja ostatnimi dniami przeżywam nawrót choroby - uzależnienia od Pana R. - i nie specjalnie się z niej będę chciała wyleczyć. :lol:
A kapelusz? Kapelusz ci się nie podoba? :wsciekla: :mrgreen:
[url=http://img511.images....th.jpg]Obrazek[/URL]


Tu wyglądał fajowo (Jezuuuu jak on tu mówi to swoje "Jane Eyre" :paddotylu: ), ale fakstrycznie, jak przyjechał, po tym jak duchi w nocy welon Jane potargały, to mu chyba wilgoć przysiadła na tym rondzie czy cóś, bo mu oklapło było i rzeczywiście strachoputowo wyglądał. Ale Malmiku cóż to jest naprzeciwko wiecznej naszej do niego miłości? N'est pas? :roll:

malmik - Nie 27 Maj, 2007 19:01

No masz - jasne!!!
Dlatego lubię również i kapelusz, bo mi się kojarzy z tą sceną i z tekstem "Don't be late back Miss Jane Eyre" :serduszkate:

malmik - Nie 27 Maj, 2007 19:38

A tak jeszcze a propos tej sceny - to nie wiem czy zauważyłyście, że Rochester jak się podnosi i rozmawia z Jane to jest kręcony z kamery bardzo nisko usatwionej - żeby się wydawało, że taki duży. Też mnie to zawsze śmieszy bo tak naprawdę niewiele ją przewyższa.
A fryzur rzeczywiście, jak Matko napisałaś, wyjątkowo mu się przyklepał :lol: i tak naprawdę przy pierwszym oglądaniu jakoś specjalnie nie rzucił w tym momencie na kolana. W moim przypadku to było dopiero przy scenie kominkowej (jak już wielokrotnie pisałam) - tak choroba czarował, że zaczarował

Alison - Nie 27 Maj, 2007 19:45

W scenie kominkowej, kiedy on jej narzuca na ramiona szlafrok , przytrzymuje jego klapy i mówi to swoje "of course, of course" to ja... no cóż, drżę febrycznie :oops:
Gosia - Nie 27 Maj, 2007 19:50

...bo wyobrazasz sobie jego drapiezne zrenice :mrgreen:
Anonymous - Nie 27 Maj, 2007 19:57

i bezpamiętne usta...
Aby być oryginalną, dostaję rzeżączki zmysłów...
Kocham pierwszą scenę kominkową i to jak on ma najpierw tą koszulinkę taką rozchłestaną, aby potem przyzwoicie sie zasznurowac
Ale już za późno ... :slina:

malmik - Nie 27 Maj, 2007 20:02

Alison napisał/a:
W scenie kominkowej, kiedy on jej narzuca na ramiona szlafrok , przytrzymuje jego klapy i mówi to swoje "of course, of course" to ja... no cóż, drżę febrycznie :oops:

Ja myślałam o jeszcze wcześniejszej scenie przy kominku - kiedy Pan R. chce być zabawiany :serduszkate: To był pierwszy moment kiedy mnie zaczarował, mówiąc jednocześnie, że to w Jane jest coś z czarownicy :thud: . A po scenie o której mówisz po pożarze to już przepadłam na wieki :lol:

asiek - Nie 27 Maj, 2007 20:19

[quote="Alison"]
asiek napisał/a:
Co do tego wątku myzycznego, mnie sie on bardzo podoba, wprowadza taki oniryczny klimat. Dla mnie super! W ogóle muzyka, jest wielkim atutem tego filmu.
A co do dzieci, czy dwójka, to tak dużo? :wink:

Teraz widać jak na dłoni, jak wzburzona krew potrafi zaćmić umysł. :mrgreen: Wczoraj w nocy, jak oglądałam scene finałową, ciągle bedąc pod wrażeniem namiętnych całusów E i J, :razz: to doliczyłam się 4 kajtulków znaczy dziecków :mrgreen:
Dzisiaj, już "na trzeżwo" doliczyłam się 2 beybików /jak mówi moja siostrzenica/.

Ali, mnie również muzyka się bardzo podoba, za wyjątkiem tej melodii, o której wspominałam - piosenka nucona przez Adelkę. Swoją drogą tak mi ten kawałek utkwił w głowie, że ciągle go słyszę. :roll:

Malmiku, :rumieniec: ...nie da rady kapelusza nie polubię, ale za to koszule i krawaty Rochestera budzą mój zachwyt. :serce:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group