To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Mansfield Park (2007)

Marija - Śro 04 Kwi, 2007 10:46

Jakiś taki biedniutki :cry: .
Pemberley - Śro 04 Kwi, 2007 10:47

Harry_the_Cat napisał/a:
Zupełnie mnie ten pan nie rusza. Nic a nic. :? ??:

Mnie rusza, akurat Edmund mi sie bardzo podobal, ale klopot w tym, ze pan w naturze jest dokladnie taki sam, wiec to nie byla zadna gra aktorska.
Ten making of na temat MS wzbudzil we mnie podejrzenie, ze caly budzet to byla Funny i jej stroje :shock: Wszystko nakrecono cugiem w jednym miejscu, tance na trawie chyba w 3 dni, jesli pamietam ( a w Opactwie powtarzali ujecia samych tancow przez 3 tygodnie!). Brat Fanny pokazujac swoje umiejetnosci marynarsko-taneczne po prostu improwizowal, w ogole robilo to wszystko wrazenie luznego party kostiumowego dla osob, ktore z nudow odgrywaja jedna ze sztuk - w tym wypadku powiesc Austen..
O ile po making of docenilam w Perswazjach kilka rzeczy ( oni doklejali plytki na scianach domow, zeby przemienic Dublin? w Bath XIX wieku!!!!), to tyle MS stracilo u mnie jeszcze bardziej. Dla mnie stracona szansa na dobry film lub wierna ekranizacje...

Marija - Śro 04 Kwi, 2007 10:53

Może było to "przedsięwzięcie biznesowe" w stylu "ekranizacji" naszego Wiedźmina? :? ??: Weźmiem kolegów, nadmuchanego smoka i parę zamkowych dziedzińców i będzie "Wiedźmin".
Alison - Śro 04 Kwi, 2007 11:56

Pemberley napisał/a:
Mnie rusza, akurat Edmund mi sie bardzo podobal, ale klopot w tym, ze pan w naturze jest dokladnie taki sam, wiec to nie byla zadna gra aktorska.


Ooo, czyżbyś go znała, że tak powiem, w naturze?... :shock: :wink:

Pemberley - Śro 04 Kwi, 2007 12:15

Skromnosc nie pozwala mi sie wdawac w szczegoly :wink:

Na forum moge tylko powiedziec, ze making of daje dobre wyobrazenie o zwyklym zachowaniu, mowie ciala, sposobie mowienia i gestykulacji, jako ze zawiera wiele ujec spoza planu filmowego. I w jego wypadku to wlasnie naturalny charme. Raczej byl niz gral, niestety... Zupelnie inaczej niz Rupert.

Alison - Śro 04 Kwi, 2007 12:22

Pemberley napisał/a:
Na forum moge tylko powiedziec, ze making of daje dobre wyobrazenie o zwyklym zachowaniu, mowie ciala, sposobie mowienia i gestykulacji, jako ze zawiera wiele ujec spoza planu filmowego. I w jego wypadku to wlasnie naturalny charme. Raczej byl niz gral, niestety...


Dlaczego niestety? Jeśli jest taki w realu, tym bardziej go lubię! :grin:

Pemberley - Śro 04 Kwi, 2007 12:28

Alison napisał/a:
Dlaczego niestety? Jeśli jest taki w realu, tym bardziej go lubię! :grin:

W realu to nie jest zbyt meskie, taki zbity z duzymi oczyma, we mnie to budzi uczucia matczyne...

Alison - Śro 04 Kwi, 2007 13:27

Pemberley napisał/a:
Alison napisał/a:
Dlaczego niestety? Jeśli jest taki w realu, tym bardziej go lubię! :grin:

W realu to nie jest zbyt meskie, taki zbity z duzymi oczyma, we mnie to budzi uczucia matczyne...


We mnie też, ale czy ja się w każdym seksualnie kochać muszę? :wink:
W moim wieku to już nawet nie przystoi :cool:

Marija - Śro 04 Kwi, 2007 14:39

Alison napisał/a:
We mnie też, ale czy ja się w każdym seksualnie kochać muszę? :wink:
W moim wieku to już nawet nie przystoi :cool:
Oj, Matko Ty moja :thud: .... A czemuż to?
Pemberley - Śro 04 Kwi, 2007 14:47

Alison napisał/a:
We mnie też, ale czy ja się w każdym seksualnie kochać muszę? :wink:
W moim wieku to już nawet nie przystoi :cool:

Och, ja juz ogladalam " Madison Country". :mrgreen:
A mi chodzilo o to, ze te uczucia, ktore budzil we mnie w filmie- przystojny pastor poszukujacy milosci, ach, zeby mu sie udalo - zamienily sie w chec najwyzej ugotowania mu zupy. :razz: Ale w filmie dalej go lubie.

Gitka - Śro 04 Kwi, 2007 15:17

Księżyc świeci tak jasno,
w noc taką, która śpiewa
Kiedy wiatr słodki,
delikatnie pieści drzewa
Nie czyniąc hałasu.
Taką nocą, czystość myśli
Mogłaby tysiąc
innych myśli przyśnić
Westchnieniem duszy
wdzięczna siła


Prośby by noc już się skończyła...


Słodkie marzenia na nieboskłonie
Nie zadrżyj, zbliżając się do mnie
Cisza i pogoń, sama pozostań
Sile twej żadne słowo nie sprosta
Lecz delikatnie skłonię...

Poezyja tradycyjnie w nurcie bzykizmu ;-) /


Bardzo mi się podbało zrywanie lawendy w końcówce filmu :mrgreen:

Alison - Śro 04 Kwi, 2007 17:01

:lol:
Gitka to jest moja Błękitna Linia. Jak będę kiedyś chciała walnąć samobója, to wykręcę numer tej Błękitnej Linii i taka odbędzie się rozmowa:
A: Życie mnie bardzo boli, na most iść jestem gotowa.
BL: Daj spokój a wiersze, a te wszystkie piękne słowa?
A: No dooobra, to się wstrzymam i żyć spróbuję od nowa. :wink:

Mag - Śro 04 Kwi, 2007 19:08

Alison napisał/a:
No dooobra, to się wstrzymam i żyć spróbuję od nowa. :wink:


Tak trzymać :hello:

Pemberley - Czw 05 Kwi, 2007 09:19

Gitka napisał/a:

Księżyc świeci tak jasno,
w noc taką, która śpiewa
Kiedy wiatr słodki,
delikatnie pieści drzewa
Nie czyniąc hałasu.
Taką nocą, czystość myśli
Mogłaby tysiąc
innych myśli przyśnić
Westchnieniem duszy
wdzięczna siła


Prośby by noc już się skończyła...


Słodkie marzenia na nieboskłonie
Nie zadrżyj, zbliżając się do mnie
Cisza i pogoń, sama pozostań
Sile twej żadne słowo nie sprosta
Lecz delikatnie skłonię...

Poezyja tradycyjnie w nurcie bzykizmu ;-) /



Masz absolutnie racje!!
Alison jestes krolowa bzykizmu.
Jak cie kiedys wena rzuci, to moze tak ciach calego Kupca weneckiego. Obiecuje, ze przeczytam wszystko!

Tu sa wybrane Najlepsze ujecia z Edmundem

A ja mam tylko pytanie do osob, ktorym sie podobalo to MS - czy wam podobala sie takze wersja Rozemy, czy ta jest lepsza ??

Gosia - Czw 05 Kwi, 2007 17:48

Mnie sie tam Edmund podoba :lol:
Czy wychodzi na to ze lubie niemeskich? :roll:
Tak, te sarnie oczy... ciemne wlosy, dlugi nos... ;)

Alison - Czw 05 Kwi, 2007 20:40

Pemberley napisał/a:
Jak cie kiedys wena rzuci, to moze tak ciach calego Kupca weneckiego. Obiecuje, ze przeczytam wszystko!
A ja mam tylko pytanie do osob, ktorym sie podobalo to MS - czy wam podobala sie takze wersja Rozemy, czy ta jest lepsza ??


narazie wena to mnie tylko w trędowatych kierunkach rzuca, ale kto wie...jak mnie z roboty wywalą... cóż będę miała lepszego do roboty, jak trochę pokupczyć po weneckiemu :lol:

Co do poprzedniej wersji MS, to mnie się akurat podobała i nigdy nie rozumiałam, czemu dziewczyny tak nad nią wybrzydzały. Była trochę uwspółcześniona, ale dobrze mi się to oglądało. Może niepotrzebna była ta scena nakrycia Crawforda z Marią, ale służyła takiemu radykalnemu odcięciu się od Crawforda, bo jednak tamta Fanny, dała mu się trochę oczarować. Najbardziej w tamtym filmie lubię to zakończenie z zatrzymywanymi scenami. I bardzo lubię tamtą Fanny, przyszłą pisarkę... :wink:

Admete - Czw 05 Kwi, 2007 20:53

Widziałam tylko fragmenty tej najnowszej wersji, więc nie moge porównywać. Wiem jednak, że wersja pani Rozemy jest dla mnie właściwie nie do przyjęcia. Moge ją oglądać tylko wtedy, gdy wmówie sobie, że to nie jest ekranizacja powieści Austen. Nadal czekam na dobrą adaptację tej ksiażki. U Rozemy najbardziej przeszkadzała mi całkowita zmiana charakteru Fanny i dodanie watków biografii samej Austen do charakterystyki tej postaci.
Aragonte - Czw 05 Kwi, 2007 21:45

Hmm, mnie się akurat podobały te dwie zmiany - książkowa Fanny była dla mnie nieznośna, no, ale de gustibus. Mam raczej jak Alison, jeśli chodzi o wersję pani Rozemy :wink:

A co do aktualnej - ponieważ wkurza mnie pikseloza i niedopasowanie napisów, to oglądałam tylko fragmenty, ale już wiem, że film mi się raczej spodoba :grin: aczkowliek Fanny niekoniecznie :roll: Ale Edmund... hmmm, wcale, wcale :mrgreen:
Z całościową oceną jeszcze się wstrzymam, ale przyznaję, że dużą przyjemnością zatrzymałam się przy scenie pikniku urodzinowego Fanny i popatrzyłam sobie na taniec (hornpipe'a?) Williama :mrgreen: Ogółem moje nastawienie zrobiło się pozytywne, mimo nieszczęsnej Fanny, której w tej wersji moim zdaniem równie mocno zmieniono charakter, jak u Rozemy. Fanny książkowa jakaś taka mimozowata strasznie była, a ta przejawia jednak sporo energii.
Mam zamiar z przyjemnością obejrzeć całokształt :grin:

Admete - Czw 05 Kwi, 2007 22:04

Nie mnie oceniać charakter Fanny ;-) Austen tak wymyśliła i tak ma być :-D Obsesjonatka austenowska ze mnie. Nie chcę zmian, bo to koliduje z powieścią i jej nastrojem. Fanny była pomyślana jako istota fizycznie wątła, podobnie było z jej psychiką - łatwo ją było zranić, dla mnie to była nieśmiała introwertyczka. Miała jednak silne, czyste uczucia i ostatecznie potrafiła w taki spokojny sposób wygrać. Moim zdaniem taką postać dobra aktorka mogłaby bardzo ciekawie zinterpretować. Takie zmiany charakteru postaci są jednak powszechne - dla mnie to pójście na łatwiznę - zróbmy coś, żeby ta książkowa szara myszka przestała być szara myszką! Przecież takich kobiet już nie ma, kto by to oglądał ;) I bach - mamy Fanny Rozemy, Fanny z ekranizacji ITV...
Aragonte - Czw 05 Kwi, 2007 22:30

Zgadzam się, Admete, była introwertyczką, delikatną i słabowita. W tej nowej wersji kompletnie tego nie widze :roll: Dziewczyna jak rzepa, mówiąc dosadnie. Zero subtelności.
Być może przekonująca interpretacja aktorska byłaby w stanie przekonać mnie do książkowej Fanny, ale takiej na razie nie widziałam, bo o serialowej BBC też szkoda mówić :roll:

Admete - Czw 05 Kwi, 2007 22:44

Może gdyby Davies się za to zabrał...Czasami myślę jednak, że postać Fanny tak bardzo odbiega od naszych współczesnych wyobrażeń na temat kobiet i ich roli, że właściwa interpretacja tej bohaterki jest już niemożliwa.
Aragonte - Czw 05 Kwi, 2007 22:48

No tak, tamta Fanny była jednak poniekąd idealnym wyobrażeniem tego, jaka kobieta powinna być, jak się zachowywać - ale wtedy, nie teraz. Nie wiem, czy zobaczymy ją w takiej wersji, raczej wątpię.
Admete - Czw 05 Kwi, 2007 23:02

Własnie o to mi chodziło :-) ja jednak lubię tę powieść. Lubię jej powolny rytm i opis życia w zamożnym angielskim majątku ziemskim. Poza tym uwielbiam cioteczkę Norris ;-D
Aragonte - Czw 05 Kwi, 2007 23:09

Cioteczka Norris jest świetna :twisted: Ale pod jednym dachem bym z nią nie wytrzymała, to pewne...
BeeMeR - Pią 06 Kwi, 2007 00:05

Zobaczyłam sobie MP. Książki nie znam, więc za porównania się nie biorę, ale powiem tylko, że według mnie całkiem ok. Nie żebym się zachwycała, ale też nie będę ciskać gromów. Z tym, że jak NA oglądnęłam z radością wgapiając się w ekran, tak tu po kilku-kilkunastu minutach zaczęłam się ciut nudzić i rozglądać za czymś, co mogłabym w międzyczasie robić.... No i uporządkowałam rachunki, momentami traktując MP bardziej jak słuchowisko niż film....
Główna bohaterka mnie nie przekonała. Co to w ogóle była za fryzura :shock: ? No dobra, fryzura nie jest najważniejsza, ale z wiarygodnością tej postaci też tak nie do końca....
Bohater natomiast - jakiś taki niezdecydowany, ale trochę lepszy. W jakimś sensie pasują do siebie: on brzydki - ona nieładna....



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group