Powieści - Nad Niemnem
Aragonte - Czw 17 Mar, 2011 17:09
| amy188 napisał/a: | Nieee, nie wolę "przypisywać" Tak po prostu mi się to zawsze myli, nic nie mogę na to poradzić, zawsze w pierwszej chwili myślę GRANICE - ORZESZKOWA. Może synapsy mi szwankują |
A, skoro tak, to źle zrozumiałam, sorki
Mnie też się niektóre sprawy nakładają
Anonymous - Czw 17 Mar, 2011 17:50
| amy188 napisał/a: | Dobrze, nie będę się już w tym temacie więcej wypowiadać, umknęła mi ta zasada niepisania o tym, co się nie podoba Postaram się więcej tego nie robić. |
Eee tam, zawsze to ozywia troche atmosfere i watek Gdyby wszyscy mysleli tak samo, byloby nudno - wazne jest jedynie szanowac wspolrozmowce i jego prawo do wlasnych pogladow. Niestety trzeba wziac pod uwage to, ze subiektywizm wspolrozmowcow nie ogarnia subiektywizmu sprzecznego z wlasnych
Rozgosc sie rowniez w innych watkach. Poki co, masz gwarancje na to, weszlas do nas z hukiem i przytupem
Alicja - Czw 17 Mar, 2011 18:54
od wczoraj wchodzę do tego wątku często i radośnie nareszcie jestem w domu ktoś rozruszał towarzystwo
jak pisała Admete, nie bez powodu ktoś układał kanony literatu, w których znajduje się m.in. Nad Niemnem
ja np. "cierpię" na siostry Bronte tak samo jak na Pana Tadeusza - nikt mnie nie zmusi bym jeszcze kiedyś go przeczytała. Jest jednak dziełem ( Aine ) a nie czytadłem. Można go lubić lub też nie, to właśnie jest ocena subiektywna, jednak obiektywnie patzrąc nie nam decydować o wielkości tego utworu. Aż takimi znawcami nie jesteśmy. Ta sama zasada dotyczy Nad Niemnem
Ania Aga - Pią 18 Mar, 2011 17:38
| amy188 napisał/a: | Hm myślę, że "Słoneczny patrol" jest klasyką, może nie u nas, ale na Zachodzie na pewno tak.
Nadal nie mogę zgodzić się z tym, że da się wyszczególnić obiektywną wartość czegokolwiek, bo ludzie z natury są subiektywni i ile ludzi, tyle poglądów. Mogę się zgodzić z tym, że "Nad Niemnem" ma pewne pozytywne cechy, np. w sposób realistyczny odwzorowuje to, co w tamtych czasach działo się w tamtej epoce, kraju, więc stanowi skarbnicę wiedzy na ten temat. Autorka skonstruowała postacie w sposób równie realistyczny co czasoprzestrzeń i ukazała ich przekonujący portret psychologiczny, ale na tym dla mnie jej zalety się niestety kończą. O wiele bardziej podobały mi się jej książki pt. "Granice", "Gloria victis", "Marta", czy "ABC", które czytałam w dzieciństwie. |
Dla porządku - tytuł powieści Nałkowskiej to "Granica". Ciekawe jest twoje spostrzeżenie o rozwoju wartości kulturowych w ciągu ostatnich lat - jakoś nie zauważyłam.
Ja lubię "Nad Niemnem", ale rozumiem, że może się komuś wydawać nudne. Ale niezrozumiałe? Owszem, trzeba się orientować w historii Polski, ale powieść jest prosta. Masz rację broniąc swojego zdania, jeżeli nie studiujesz polonistyki nikt cię nie zmusi do powtórki. A obiektywnie patrząc "Nad Niemnem" broni się wzbudzając takie emocje
Tamara - Pią 18 Mar, 2011 21:52
| amy188 napisał/a: | | Uważam, że przez wielu jest określana jako wspaniała, bo jest właśnie nudna, według zasady co niezrozumiałe, nudne jest genialne, co jest do tego odwrotne - płytkie. |
Bardzo ciekawa opinia , chociaż wątpię , czy do obronienia bo według większości ludzi nuda nie ma nic wspólnego ze wspaniałością , wątpię , czy ktoś użył kiedykolwiek wyrażenia "wspaniała nuda"
Na przykład za wspaniałe można by uznać "Dzieła wszystkie" Włodzimierza Ilicza Lenina , za to rzecz zrozumiała i ciekawa - czyli na przykład wymieniona przez Ciebie twórczość Jane Austen - jest płytka
Admete - Sob 19 Mar, 2011 09:05
Poza tym nuda jest subiektywna, a przy profesjonalnej ocenie literatury brak obiektywizmu szkodzi To ja się chyba strasznie nlubię nudzić, tyle razy Nad Niemnem czytałam. Na dodatek nuda mnie wzrusza
A tak serio, to podziwiam w Nad Niemnem obraz życia dawnego, minionego, a z drugiej strony ludzkie uczucia - wciąż nizmienne.
hannah_johnson - Nie 24 Lip, 2011 12:39
| Gosia napisał/a: | No jednak Brytyjczycy mieli inna historie, u nas bylo duzo martyrologii, bo rozbiory, targowice, powstania, wojny...
Trudno to porownywac.
Nasza XIX-wieczna literatura powstawala w okreslonym czasie i w okreslonych trudnych warunkach. |
Martyrologia jest niestety nieodłączną częścią całej polskiej literatury.
Anonymous - Nie 07 Sie, 2011 20:20
Dziś oglądałam drugą część.
Przy egzaltowanych mowkach Tereni i Emilci z Mamą się popłakałyśmy.
Uwielbiam film i książkę
Admete - Nie 07 Sie, 2011 20:21
Też uwielbiam. Oglądałąm na początku wakacji. Szczerze się zawsze wzruszam w trakcie lektury lub oglądania...ten...tego...ten...
Kocham postać Marty.
Anonymous - Nie 07 Sie, 2011 20:25
| Admete napisał/a: | | Kocham postać Marty. |
Mi jej okropnie szkoda, mimo wszystko.
No i teraz oglądając dodatkowo się wzruszam, jak pomyślę, że Benedykt, gra w niebieskich filmach a My tu nie zobaczymy Go w niczym nowym.
Lipińska jest śliczna i świetna, ach zresztą! jak Ci aktorzy grają!!
Ale dlaczego ja nie widziałam nic z aktorką grającą Justynę? Przeciez Ona bardzo urodziwa. No i te sukienki śliczne jej dali. Jak to Mama określiła, nie są przesadziste, ale takie kobiece, piękne
Admete - Nie 07 Sie, 2011 20:31
Nie mam pojęcia co się potem stało z aktorami odtwarzającymi role Justyny i Jana. Aktorka grająca Orzelską była chyba debiutantką.
Anonymous - Nie 07 Sie, 2011 20:32
Szkoda, że przepadli, a tyle marnizny się teraz mnoży...
Aragonte - Nie 07 Sie, 2011 22:36
| Admete napisał/a: | | Nie mam pojęcia co się potem stało z aktorami odtwarzającymi role Justyny i Jana. Aktorka grająca Orzelską była chyba debiutantką. |
Iwona Pawlak coś tam jeszcze grała:
http://www.filmweb.pl/per...na+Pawlak-42881
Mniejszy dorobek ma Adam Marjański:
http://www.filmweb.pl/per...%C5%84ski-69366
Hortensja - Wto 09 Sie, 2011 14:50
| Aragonte napisał/a: | Admete napisał/a:
Nie mam pojęcia co się potem stało z aktorami odtwarzającymi role Justyny i Jana. Aktorka grająca Orzelską była chyba debiutantką.
Iwona Pawlak coś tam jeszcze grała:
http://www.filmweb.pl/per...na+Pawlak-42881 |
W "Filmie" (tej gazecie), byl kiedys, dawno temu taki cykl, o mlodych aktorach, jaki debiut, jak sie potoczyla ich kariera itd. I pamietam, ze wspominali tam te aktorke, piszac wlasnie, ze troche zapomniana i zmarnowana szansa.
Alicja - Wto 09 Sie, 2011 15:30
| lady_kasiek napisał/a: | | Uwielbiam film i książkę |
jedno i drugie można po wielokroć czytać i oglądać też je lubię. Dobrze, że mamy w tv powtórk. Takie filmy powinny być na ekranie częściej niż inne tragedyje
Jotka - Wto 09 Sie, 2011 20:13
Każda rola w tym serialu to perełka gry aktorskiej.
Długi czas myślałam że Emilia miała depresję (te wszystkie globusy itp.) ale tak naprawdę ona sie nudziła i jak Zygmunt Korczyński szczęśliwa byłaby tylko w Paryżu
Aragonte - Wto 09 Sie, 2011 21:22
Ha, nie jestem tego pewna, czy jedno i drugie byłoby do końca gdziekolwiek szczęśliwe, w Paryżu czy gdzie indziej. Może mniej tak byliby znudzeni... a i to pod warunkiem, że mieliby sporo pieniędzy na własne szaleństwa
Admete - Wto 09 Sie, 2011 21:23
I romans...Każdy w swoim stylu. Emilia uwielbienie, a Zygmunt szał zmysłów
Alicja - Wto 09 Sie, 2011 21:53
Globusa mogła mieć i w Paryżu. Tam byłby jeszcze piękniejszy Doszłyby do tego wapory i miałaby komplet szlacheckich chorób
Tamara - Śro 10 Sie, 2011 18:49
Stroje Justyny rzeczywiście były piękne , ale zbyt bogate , z kolei stroje Bohatyrowiczów były prawie chłopskie , nie szlachty zaściankowej , ale o to mniejsza wiadomo , ze trzeba było podkreślić różnicę społeczną
Mariański o ile wiem grał głównie w teatrze , bodaj że w Łodzi , ale głowy sobie nie dam uciąć .
Ania Aga - Śro 17 Sie, 2011 18:05
| Tamara napisał/a: | | Stroje Justyny rzeczywiście były piękne , ale zbyt bogate |
Mnie się wydawały raczej bardzo poste, bez ozdób.
Zastanawiam się, czy związek Jana i Justyny okazał się szczęśliwy. Miałam na studiach zajęcia z literatury, niestety, nie byłam na tych, na których omawiano "Nad Niemnem", prowadzący podobno stwierdził, że ten zwiazek nie mógł być udany, jakich użył argumentów nie wiem. Justyna wg niego nie pasowała także do Różyca, ani do Zygmunta.
Admete - Śro 17 Sie, 2011 21:12
Zdjęcia Miniewicz, tam był dwór, który stał się wzorem dla KOrczyna:
http://www.skyscrapercity...=472239&page=41
Anonymous - Śro 17 Sie, 2011 21:42
| Ania Aga napisał/a: | | Zastanawiam się, czy związek Jana i Justyny okazał się szczęśliwy. |
Ale czy Justyna bez niego byłaby szczęśliwa? Zobacz na Martę, odrzuciła życie biedne, ale z ukochanym mężczyzną zamieniła na życie samotne, bez ukochanego a też w ciężkiej pracy.
Tamara - Czw 18 Sie, 2011 09:46
| Ania Aga napisał/a: | | Tamara napisał/a: | | Stroje Justyny rzeczywiście były piękne , ale zbyt bogate |
Mnie się wydawały raczej bardzo poste, bez ozdób.
|
W książce Justyna nosi suknie bardzo proste , skromne , bez ozdób , tyle , że doskonale skrojone i najczęściej ciemne . W filmie ma a to koronkowe kołnierze , a to jakieś haftowane bluzki , a ta kremowa jedwabna z koronkami na końcu to w ogóle przesada , wątpię , żeby taką miała , bo nie przyjmowała ubrań od wujostwa , tylko ubierała się ze swojego maleńkiego dochodu . Pani Emilia wyrzeka , że Justynka nie chciała nic od niej przyjmować , kiedy chciała ją ubierać , Marta mówi "strój się , kiedy cię chcą stroić" . Sama naprawiała sobie suknie i odbijała ciemnym skromnym strojem od otoczenia , nawet w święta - imieniny pani Emilii na przykład .
Za to Bohatyrowicze nie ubierali się po chłopsku w koszule wyrzucone na wierzch i podpasane ; nosili surduty , kamizelki , spodnie na szelkach , koszule wpuszczone w spodnie , ubierali się po szlachecku . No i nie chodzili boso , jak to widać w filmie na przykład na weselu i żaden z nich na wesele nie poszedłby w koszuli podpasanej krajką Po chłopsku i boso chodził tylko najuboższy Ładyś , żonaty z chłopką , który miał jednoizbową chatkę .
Ania Aga - Czw 18 Sie, 2011 10:47
| Jotka napisał/a: | | Długi czas myślałam że Emilia miała depresję (te wszystkie globusy itp.) ale tak naprawdę ona sie nudziła |
Sądzę,że jednak chorowała na nerwicę. To jak bała się zejść ze schodów raczej normalne nie jest
|
|
|