To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - O kondycji polskiego czytelnictwa

Agn - Sob 21 Sty, 2012 09:55

Czy ja wiem? Chyba nie tak do końca, bo już jest piękne pokolenie rodziców, którzy uwielbiają czytać fantastykę i zarażają tym swoje dzieci. Wydaje mi się, że to kwestia tego, na czym człowiek się wychował...
Deanariell - Sob 21 Sty, 2012 10:03

Agn napisał/a:
Wydaje mi się, że to kwestia tego, na czym człowiek się wychował...

To pewnie również ma istotne znaczenie. :mysle: Jednak w moim domu ja byłam pierwszą osobą czytającą tego typu literaturę - nikt mnie do niej nie namawiał, nie pokazywał, jakoś tak sama na to wpadłam i zakochałam się. ;) Zwyczajnie od dziecka ciągnęło mnie do takiej akurat tematyki. Myślę więc, że oprócz wychowania, trzeba jednak mieć w sobie to specyficzne "coś", jakiegoś takiego "fantastycznego" bakcyla. :-P :lol:

asiek - Sob 21 Sty, 2012 11:16

Podzielam pogląd Rielli ... W moim rodzinnym domu nikt nie czytał fantastyki, sama na nią wpadłam, zakochałam się i jestem jej wierna do dzisiaj. :wink: Odprężam się przy tego typu literaturze, łapię oddech od prozy życia... Przez wiele lat czytałam tylko SF, dopiero ostatnio zaczęło mnie pociągać fantasy... Widać z wiekiem moje Wewnętrzne Dziecko przejęło pałeczkę. :wink:

AineNiRigani napisał/a:
Mnie tez Coehlo nie podszedl, a naprawde probowalam go ugryzc od roznych stron. Nie moja estetyka.

Moja też nie... zdecydowanie. :roll:

Agn - Sob 21 Sty, 2012 11:35

Czyli się na tym wychowałyście. W domu się czytało? Poszłyście do biblioteki i same zaczęłyście wybierać książki? Bo ze mną tak było. Wychowałam się na tym, ale niekoniecznie dlatego, że rodzice wręczyli mi fantastykę i powiedzieli, żebym sobie poczytała, bo fajne.
A i tak grunt to po prostu sięgnąć sobie po tę książkę i poczytać dla przyjemności. :)

Aragonte - Sob 21 Sty, 2012 12:53

Agn napisał/a:
Wydaje mi się, że to kwestia tego, na czym człowiek się wychował...

Rodzice - prawie nic, mama czasem jakieś obyczajówki czy romanse, ojciec głównie gazety i czasem książki dotyczące polityki.
Siostra czytała sporo w szkole i na studiach, ale głównie to, co wypadało przeczytać, a nie do końca z zamiłowania. Jedynie brat sięgał po s-f, np. Lema. No i kupował "Fantastykę", którą w pewnym momencie czytaliśmy oboje (jakoś od początku liceum, jeśli chodzi o mnie). Fantasy nikt mi nie podsuwał, a lubię :)
Czuję się wyrodkiem, kiedy zestawiam się z rodziną :-P

Agn - Sob 21 Sty, 2012 13:00

Ja trochę też, jako że nie czytam tego, co ojciec. Chociaż... ostatnio jakoś coraz mi bliżej (choć Wołoszańskiego to mi się nie chce czytać, a tata lubi). A jednak wychowałam się na fantasy. Widać czytelniczo wychowałam się sama. Rodzice tylko zaszczepili mi chęć do czytania - np. tata czytał mi bajki i zawsze strasznie to lubiłam. :)
Admete - Sob 21 Sty, 2012 13:02

Sami sobie wybieralismy lektury. Mam czytała i czyta obyczajówki, a ojciec tylko gazety i czasopisma - o przeróznej tematyce.
Deanariell - Sob 21 Sty, 2012 13:08

Agn napisał/a:
Poszłyście do biblioteki i same zaczęłyście wybierać książki?

Moi rodzice coś tam czytywali, książki w domu były, ale to trochę inne czasy, no i praca, dom, dzieci... zbyt wiele czasu na czytanie nie mieli. :mysle: Poza tym przyznam się, iż jako egocentryk, nie interesowałam się nigdy zbytnio upodobaniami lekturowymi własnych rodziców. :roll: :-| Ale jednak duch w rodzinie jakiś być musi, bo od małego miałam dużo książeczek, a mama twierdzi, że nie pozwalałam, żeby im ktoś przypadkiem kartki zaginał :lol: - fakt, nie mogłam później znieść sposobu, w jaki książki traktowała moja młodsza siostra. Zero szacunku. :roll: :-P Biblioteka, to była moja pierwsza w życiu wielka miłość, zwłaszcza od czasu, gdy byłam już na tyle samodzielna, że mogłam sama wypożyczać, co chciałam. Szkolną bibliotekę przez wiele lat uznawałam za wyjątkowo magiczne miejsce. :wink: :mrgreen:

Agn - Sob 21 Sty, 2012 13:10

Deanariell napisał/a:
zwłaszcza od czasu, gdy byłam już na tyle samodzielna, że mogłam sama wypożyczać, co chciałam

O, to to! Tak samo miałam! Pamiętam, jakie to było niesamowite, że mogę już sama, że mi wypożyczą książkę i mogę ją tulić do serca bite 2 tygodnie... Aż nie mogłam w to uwierzyć. :serce2:

Deanariell - Sob 21 Sty, 2012 13:19

Agn napisał/a:
że mogę już sama, że mi wypożyczą książkę i mogę ją tulić do serca bite 2 tygodnie...

:rotfl: Znam doskonale to uczucie. :mrgreen: Tylko ja niechętnie się później z nimi rozstawałam. :roll: :rotfl: To było dla mnie najgorsze, że muszę je zwrócić - szczególnie w sytuacji, kiedy jakaś książka wybitnie mi się spodobała. :P

Oczyma wyobraźni widzę siebie, śpiącą, zwiniętą w kłębek na wieeeeeeelkiej stercie książek :rotfl: - jak Smaug w "Hobbicie" na swojej kupie złotych skarbów. :rotfl: Na wierzchu położyłabym wydania broszurowe, żeby bardziej wygodnie było i miękko. :lol:

Agn - Sob 21 Sty, 2012 13:21

Deanariell napisał/a:
Na wierzchu położyłabym wydania broszurowe, żeby bardziej wygodnie było i miękko.

Nie dość, że smoczyca, to jeszcze wygodna. :lol:
Proponowałabym pokeciki na wierzch. :lol:

Deanariell - Sob 21 Sty, 2012 13:22

Agn napisał/a:
Proponowałabym pokeciki na wierzch.

Nie pogardzę :mrgreen: - zwłaszcza, gdy kompetentny księgarz mi poleca. ;)

Agn - Sob 21 Sty, 2012 13:28

Deanariell napisał/a:
Nie pogardzę - zwłaszcza, gdy kompetentny księgarz mi poleca.

:ops1:
Ja tak tylko sugeruję, bo kiedyś akurat na poketach mi się zasnęło i było całkiem całkiem. :rumieniec:

Deanariell - Sob 21 Sty, 2012 14:20

Agn napisał/a:
Ja tak tylko sugeruję, bo kiedyś akurat na poketach mi się zasnęło i było całkiem całkiem.

No właśnie, na dodatek przetestowałaś na sobie, czyli metoda sprawdzona. ;) Do mnie to przemawia. :mrgreen:

Anonymous - Sob 21 Sty, 2012 14:44

A ja fantasy zaczelam czytac dosc pozno, bo chyba w wakacje po maturze. Niby mialam z gorki i dostep nieograniczony w zasobach wlasnych, ale jakos nigdy nie bylo mi po drodze (chociaz w dziecinstwie czytalam Fantastyke). S-f i fantastyke czytal moj tata i jego przyjaciel z dziecinstwa. A ze wujek Jurek bywal u nas co tydzien po ladnych kilka godzin, to i sie nasluchalam sporo. Na urodziny tata dostawal od niego zawsze ladny pakiecik nowosci (chociaz w miare lat coraz mniejszy. Pamietam czasy gdy przynosil po 20 sztuk, ale to byly stare dobre czasy, gdy ksiazki zaczynaly byc pieknie wydawane we wspolczesnej okladce, za to jeszcze po starej cenie :slina: )
Pierwsza fantastyke polecil mi tata. I to byl Sapek. Potem dal mi Eddingsa i rowniez mi sie podobalo - dalej samo poszlo. O kolejne czesci sagi wiedzminskiej juz sie bilismy :mrgreen:
Nie mialam nigdy probemu z racji ilosci i jakosci przeczytanych lektur (chociaz harlekiny tata przezywal troche - a mialam taki etap :P ) wychowalam sie w domu pelnym ksiazek (moja prywatna biblioteczka liczy powyzej tysiaca - a domowa dobija pieciu), tate zawsze widzialam z nosem w ksiazce. Nawet nowa encyklopedie czyta od deski do deski haslo po hasle. To raczej brat jest wyrodkiem, bo poza lekturami niewiele czytal. Dopiero teraz, ale glownie reportaze... Natomiast bratowa mi sie udala. Pod wzgledem ksiazkowym pasuje do rodziny jak ulal. Duzo bardziej niz brat :twisted:
Niestety po ostatnim udarze tata nie moze juz czytac. Jak jestem w domu, to wybieram cos smakowitego i czytam mu na glos - dlugo nam to idzie, bo sporo przy tym dyskutujemy :)

asiek - Sob 21 Sty, 2012 15:01

U mnie zaczęło się od miesięcznika "Fantastyka" /1982 r/... To było pierwsze czasopismo na naszym rynku poświęcone sf i fantasy. Pamiętam, że z niecierpliwością czekałam na każdy kolejny numer. W tamtym czasie książek o tej tematyce było baaaaardzo mało. Po powieści Asimova, LeGuin, Strugacckich, Wnuka-Lipińskiego i wielu innych stało się w kolejkach. Do dzisiaj mam pierwsze wydanie Lewej ręki ciemności /1988 r./, kosztowało całe 530 złotych. :wink:
Agn - Sob 21 Sty, 2012 15:03

AineNiRigani napisał/a:
Jak jestem w domu, to wybieram cos smakowitego i czytam mu na glos - dlugo nam to idzie, bo sporo przy tym dyskutujemy

Dlatego jestem coraz większą entuzjastką audiobooków. Ktoś, kto wpadł na ten pomysł powinien dostać Nobla. :)

Admete - Sob 21 Sty, 2012 15:45

Ksiązki Wnuka Lipińskiego nadal mam na półce. Tak samo LeGuin.
traveller - Pon 23 Sty, 2012 20:30

Agn napisał/a:
Czy ja wiem? Chyba nie tak do końca, bo już jest piękne pokolenie rodziców, którzy uwielbiają czytać fantastykę i zarażają tym swoje dzieci. Wydaje mi się, że to kwestia tego, na czym człowiek się wychował...

O ciekawy pogląd, ja wychowałam się na wierszykach Jachowicza, Brzechwy, Janczarskiego, Szelburg-Zarembiny. Bardzo lubię powieści z dużą dozą psychologii /a czemu, a po co, a jakby inaczej to co...itp. upraszczając/. Babranie się w duszy i emocjach. Ale naprawdę chciałabym poznać jakiegoś komunikatywnego smokologa. Pozdrawiam.

corrado - Czw 26 Sty, 2012 02:26

asiek napisał/a:
U mnie zaczęło się od miesięcznika "Fantastyka" /1982 r/... To było pierwsze czasopismo na naszym rynku poświęcone sf i fantasy. Pamiętam, że z niecierpliwością czekałam na każdy kolejny numer. W tamtym czasie książek o tej tematyce było baaaaardzo mało. Po powieści Asimova, LeGuin, Strugacckich, Wnuka-Lipińskiego i wielu innych stało się w kolejkach. Do dzisiaj mam pierwsze wydanie Lewej ręki ciemności /1988 r./, kosztowało całe 530 złotych. :wink:



Tak znów strasznie tragicznie z 80tych z s-f nie było... W bibliotekach też nie brakowało. Nawet wersji młodzieżowej. Bardziej mnie w tych czasach wpieniała jakość wydania - książki często były tak kiepsko klejone, że rozpadały się od pierwszego przeglądnięcia, po pierwszym czytaniu bywało, że zmieniały się w obłok luźnych kartek.
Jak komuś bardzo braki na półkach doskwierały to zawsze można było zajrzeć do Księgarni Wydawnictw Radzieckich - znam takich co doszkalali się z języka wroga dla lepszego dostępu do s-f :lol: .
Gdzieś połowie tych "wspaniałych" lat zaczęło się ukazywać też trochę antologii z aktualnymi opowiadaniami z zachodu.

Anonymous - Czw 26 Sty, 2012 02:45

fantastyka radziecka byla naprawde wspaniala. Mam kilkanascie (dziesiat?) probek z tego okresu. Swietne ksiazki.
corrado - Czw 26 Sty, 2012 02:49

Miewali też przekłady tego, co w Polsce się nie ukazywało - zresztą u nich z podobnych powodów kupowano polskie książki.
Anonymous - Czw 26 Sty, 2012 02:57

to tez, ale mieli wspanialych pisarzy - Yeskov na ten przyklad. W sumie kontynuacje WP mogly powstac tylko tam - nie tylko kwestia olbrzymiego potencjalu, ale rowniez praw autoskich, na ktore pisarze z kregow radzieckich po prostu szczali. Bo mogli.
Dorfi - Pią 27 Sty, 2012 17:57

Ja też czytałam od zawsze. Czytać się nauczyłam jak miałam 5 lat. Ale w młodych latach czytałam głównie bajki. :wink:
Teraz też bardzo dużo czytam, więc dzieci przykład mają. A jednak starszy czytać nie chce. A powinien. Co miesiąc pani sprawdza ile dzieci czytały w danym miesiącu i nawet słabe oceny z braku wpisów go do czytania nie motywują.
Na szczęście młodszy lubi książeczki. Codziennie wieczorem czytamy trzy lub cztery. I faktycznie czytamy razem, bo ja czytam jedno zdanie a on mówi z pamięci kolejne dwa (prawie wszystkie książeczki zna już na pamięć). Może chociaż on jak będzie starszy będzie chciał czytać.

Deanariell - Pią 27 Sty, 2012 18:10

Dorfi napisał/a:
Na szczęście młodszy lubi książeczki. Codziennie wieczorem czytamy trzy lub cztery. I faktycznie czytamy razem, bo ja czytam jedno zdanie a on mówi z pamięci kolejne dwa (prawie wszystkie książeczki zna już na pamięć). Może chociaż on jak będzie starszy będzie chciał czytać.

Moja Annarielka też póki co uwielbia przeglądać książeczki. ;) Potrafi sama wdrapać się na fotel, zdjąć z półki obok bajkę i zatopić się w "lekturze" - uroczo to wygląda. :serce: Tylko czy to tak zostanie na zawsze? :mysle: Niestety nigdy nie można mieć pewności. :roll: Cóż, zasmuciłaby mnie trochę, gdyby w starszym wieku przestała lubić książki, mimo dobrego przykładu ze strony rodziców. :( Naturalnie i tak jej wszystko wybaczę, tak to już chyba jest z matkami... :-P :roll:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group