North and South - serial BBC - Ulubione sceny z serialu
Alison - Śro 12 Gru, 2007 23:08
| nicol81 napisał/a: | | To, czy jej zależało na uczuciach Thortona, to jej prywatna sprawa. |
Jego uczucia to też jego prywatna sprawa i nie musi ich każdemu niechcącemu podtykać pod nos. Krótko mówiąc, punkt widzenia w tej scenie zalezy dokładnie od punktu siedzenia, a dokładniej stania, bo oboje stoją i każde ma swoje racje.
Alison - Śro 12 Gru, 2007 23:14
| Gosia napisał/a: | Czy parobek koniecznie musi zaraz miec nieswieza bielizne? |
Parobek jak sama nazwa wskazuje, pracuje, więc się poci i brudzi, i z założenia nie może być non stop świeży. Chyba, że w niedzielę jak idzie do kościoła
A poza tym to był tylko przykład
Loana - Czw 13 Gru, 2007 09:38
Ciekawe, czy parobek w ogole mial jakas bielizne? Kiedys juz istanialo cos takiego???
Co do Meg, wybaczam jej zachowanie przy oswiadczynach,bo wg mnie ona miala metlik w glowie - z jednej strony uprzedzenie wobec Johna, a z drugiej jej zachowanie, chec ratowania go - pewnie sama do konca nie byla pewna, czemu sie tak zachowala, miala mieszane uczucia, a tu gosciu z butami jej wlazl... nawet nie miala kiedy sie nad tym zastanowic, bo Betty umierala, wiec nie ulozyla sobie wszystkiego odpowiednio.
nicol81 - Czw 13 Gru, 2007 10:26
| Loana napisał/a: | | Ciekawe, czy parobek w ogole mial jakas bielizne? Kiedys juz istanialo cos takiego??? |
Chyba nie miał, poza koszulą. Ja się znam lepiej na damskiej bieliźnie, więc może mnie ktoś poprawi...
| Loana napisał/a: | | Co do Meg, wybaczam jej zachowanie przy oswiadczynach,bo wg mnie ona miala metlik w glowie - z jednej strony uprzedzenie wobec Johna, a z drugiej jej zachowanie, chec ratowania go - pewnie sama do konca nie byla pewna, czemu sie tak zachowala, miala mieszane uczucia, a tu gosciu z butami jej wlazl... nawet nie miala kiedy sie nad tym zastanowic, bo Betty umierala, wiec nie ulozyla sobie wszystkiego odpowiednio. |
Myślę, że Margaret wiedziała podświadomie, że jej zachowanie było niewłaściwe i była oto na siebie wściekła. Zamiast jednak to przyznać, wolała skierować swoją wściekłość na Thortona i obwinić go o wszystko.
nicol81 - Czw 13 Gru, 2007 10:38
| Gunia napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Inaczej ocenia się postaci fikcyjne niż rzeczywistych ludzi. |
Postaci fikcyjne są najczęściej właśnie od tego, żeby narobić na początku jak największych błędów, by potem powoli sobie je uświadamiać i nas przy tym moralizować. |
Całkowicie się zgadzam. Dlatego nie lubię nadusprawiedliwiania postaci fikcyjnych
| Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | To, czy jej zależało na uczuciach Thortona, to jej prywatna sprawa. |
Jego uczucia to też jego prywatna sprawa i nie musi ich każdemu niechcącemu podtykać pod nos. Krótko mówiąc, punkt widzenia w tej scenie zalezy dokładnie od punktu siedzenia, a dokładniej stania, bo oboje stoją i każde ma swoje racje. |
Facet się zakochał i oświadczył, nie widzę w tym nic złego. Ja widzę jej racje tylko do odrzucenia oświadczyn, nie zaś do zmieszania go z błotem.
Mój punkt widzenia to nie pozycja Jasia, a pozycja z boku. Z której widać racje tylko jednego uczestnika tej rozmowy.
Alison - Czw 13 Gru, 2007 13:08
| nicol81 napisał/a: | | Facet się zakochał i oświadczył, nie widzę w tym nic złego. Ja widzę jej racje tylko do odrzucenia oświadczyn, nie zaś do zmieszania go z błotem. . |
Jakoś nie zauważyłam, żeby ona obrzuciła go chociażby jedną grudką błota. To, że powiedziała mu, że nie jest gentelmanem? Przecież nim nie był i sam dobrze sobie z tego zdawał sprawę. Wtedy słowo gentelman znaczyło cos innego niz dzis. Nie sposób bycia i dobre maniery, ale pozycję społeczną, a John takowej nie posiadał.
| nicol81 napisał/a: | | Mój punkt widzenia to nie pozycja Jasia, a pozycja z boku. Z której widać racje tylko jednego uczestnika tej rozmowy. |
To mocno zastanawiajace zdanie Bo z boku przeważnie widac obu uczestnikow rozmowy, no chyba, że się stoi z boku, ale tyłem do jednego z nich, w tym wypadku, do jednej
fanturia - Czw 13 Gru, 2007 13:47
| Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Facet się zakochał i oświadczył, nie widzę w tym nic złego. Ja widzę jej racje tylko do odrzucenia oświadczyn, nie zaś do zmieszania go z błotem. . |
Jakoś nie zauważyłam, żeby ona obrzuciła go chociażby jedną grudką błota. To, że powiedziała mu, że nie jest gentelmanem? Przecież nim nie był i sam dobrze sobie z tego zdawał sprawę. Wtedy słowo gentelman znaczyło cos innego niz dzis. Nie sposób bycia i dobre maniery, ale pozycję społeczną, a John takowej nie posiadał. |
Nawet tego, że nie jest gentelmanem mu nie powiedziała.
| Cytat: | Margaret Hale: Please! Stop. Pray, please don't go any further.
John Thornton: Excuse me?
Margaret Hale: Please don't continue in that way. It's not the way of a gentleman. |
Ja też nie popieram wybielania czy idealizowania bohaterek i bohaterów. Poza tym nie jestem pewna, czy Margaret tak naprawde lubię Oboje zachowali się "po ludzku". Każde z nich miało jakieś wyobrażenia i uprzedzenia o drugiej stronie.
Alison - Czw 13 Gru, 2007 14:18
| fanturia napisał/a: |
Nawet tego, że nie jest gentelmanem mu nie powiedziała.
|
Margaret Hale: Please don't continue in that way. It's not the way of a gentleman.
Ja bym to właśnie tak zrozumiała, zresztą on też tak to zrozumiał i powiedział coś w tym stylu, że wie, że dla niej nie jest gentelmanem.
fanturia - Czw 13 Gru, 2007 15:19
Ja to rozumiem raczej jako "Proszę nie kontynuować. Gentelman tak nie mówi"
A to co mężczyźni rozumieją z kobiecych wypowiedzi to zupełnie inna historia
| Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Mój punkt widzenia to nie pozycja Jasia, a pozycja z boku. Z której widać racje tylko jednego uczestnika tej rozmowy. |
To mocno zastanawiajace zdanie Bo z boku przeważnie widac obu uczestnikow rozmowy, no chyba, że się stoi z boku, ale tyłem do jednego z nich, w tym wypadku, do jednej |
Nawet bardzo mocno zastanawiające zdanie
Alison - Czw 13 Gru, 2007 17:41
| fanturia napisał/a: | Ja to rozumiem raczej jako "Proszę nie kontynuować. Gentelman tak nie mówi"
A to co mężczyźni rozumieją z kobiecych wypowiedzi to zupełnie inna historia
|
Ależ Fan, nie trzeba być facetem żeby tak to zrozumieć, to logicznie wynika jedno z drugiego.
Proszę tak nie mówić bo gentelman tak nie mówi, a skoro pan tak mówi, to nie jest pan gentelmanem.
Ale chyba nie jest to aż tak ważna kwestia, żeby ją do tego stopnia rozbierać na czynniki pierwsze. Przybij lepiej piątala!
fanturia - Czw 13 Gru, 2007 19:15
| Alison napisał/a: | Ale chyba nie jest to aż tak ważna kwestia, żeby ją do tego stopnia rozbierać na czynniki pierwsze. Przybij lepiej piątala! |
Chyba nie jest..
Do piątala brkuje odpowiedniej emotki. Może ta?
Alison - Czw 13 Gru, 2007 20:06
| fanturia napisał/a: | | Alison napisał/a: | Ale chyba nie jest to aż tak ważna kwestia, żeby ją do tego stopnia rozbierać na czynniki pierwsze. Przybij lepiej piątala! |
Chyba nie jest..
Do piątala brkuje odpowiedniej emotki. Może ta? |
Ja tam niepijuszczij, ale niech będzie soczek z czarnej porzeczki. Prosit!
nicol81 - Pią 14 Gru, 2007 22:12
| Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Facet się zakochał i oświadczył, nie widzę w tym nic złego. Ja widzę jej racje tylko do odrzucenia oświadczyn, nie zaś do zmieszania go z błotem. . |
Jakoś nie zauważyłam, żeby ona obrzuciła go chociażby jedną grudką błota. To, że powiedziała mu, że nie jest gentelmanem? Przecież nim nie był i sam dobrze sobie z tego zdawał sprawę. Wtedy słowo gentelman znaczyło cos innego niz dzis. Nie sposób bycia i dobre maniery, ale pozycję społeczną, a John takowej nie posiadał. |
Powiedziała, że ją obraża, że chce ją posiąść, że robi to tylko dlatego, że jej rodzina zubożała. Zakończyła spektakularnie, że go nie lubi i nigdy nie polubi. To sporo grudek.
Wyraz "dżentelmen" mógł oznaczać przede wszystkim pozycję społeczną, jednak w wyzwiskach Margaret miał również związek ze sposobem bycia i dobrymi manierami. To szczególnie widać, gdy powiedziała, że nie oczekiwała niczego innego po handlarzu.
| Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Mój punkt widzenia to nie pozycja Jasia, a pozycja z boku. Z której widać racje tylko jednego uczestnika tej rozmowy. |
To mocno zastanawiajace zdanie Bo z boku przeważnie widac obu uczestnikow rozmowy, no chyba, że się stoi z boku, ale tyłem do jednego z nich, w tym wypadku, do jednej |
Ja mam trudności z widzeniem Margaret, gdyż jest przesłonięta zasłoną utkaną ze swoich frustracji i uprzedzeń.
nicol81 - Pią 14 Gru, 2007 22:17
| fanturia napisał/a: |
Ja też nie popieram wybielania czy idealizowania bohaterek i bohaterów. Poza tym nie jestem pewna, czy Margaret tak naprawde lubię Oboje zachowali się "po ludzku". Każde z nich miało jakieś wyobrażenia i uprzedzenia o drugiej stronie. |
Rzadko spotykam się z idealizowaniem czy wybielaniem bohaterów płci męskiej.
Człowiek zawsze zachowuje się po ludzku. Nie widzę w Thortonie uprzedzeń. Zrównywanie ich obojga jest dla mnie niewłaściwe.
fanturia - Pią 14 Gru, 2007 22:43
| nicol81 napisał/a: | | fanturia napisał/a: |
Ja też nie popieram wybielania czy idealizowania bohaterek i bohaterów. Poza tym nie jestem pewna, czy Margaret tak naprawde lubię Oboje zachowali się "po ludzku". Każde z nich miało jakieś wyobrażenia i uprzedzenia o drugiej stronie. |
Rzadko spotykam się z idealizowaniem czy wybielaniem bohaterów płci męskiej.
Człowiek zawsze zachowuje się po ludzku. Nie widzę w Thortonie uprzedzeń. Zrównywanie ich obojga jest dla mnie niewłaściwe. |
Człowiek, ale nie Margaret Hale Można nie widzieć uprzedzeń w Thortonie, ale nie widzieć jego błędów to co najmniej wybielanie.
| nicol81 napisał/a: | | Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Mój punkt widzenia to nie pozycja Jasia, a pozycja z boku. Z której widać racje tylko jednego uczestnika tej rozmowy. |
To mocno zastanawiajace zdanie Bo z boku przeważnie widac obu uczestnikow rozmowy, no chyba, że się stoi z boku, ale tyłem do jednego z nich, w tym wypadku, do jednej |
Ja mam trudności z widzeniem Margaret, gdyż jest przesłonięta zasłoną utkaną ze swoich frustracji i uprzedzeń. |
Oczywiście, że jest sfrustrowana! Trzymana pod kloszem 18-latka przeprowadza się z ukochanej wiejskiej plebanii do zadymionego miasta, ojciec pastor występuje z Kościoła, matka umiera na gruźlicę, przyjaciółka umiera na pylicę, brat, którego nie widziała od lat ma przyjechać ( a może to skończyć się dla niego powieszeniem w majestacie prawa), panna z dobrego domu pracuje jak służąca, bo na służących ich nie stać... Miejże litość dla tej dziewczyny.
nicol81 - Sob 15 Gru, 2007 16:35
Ja jeśli chodzi o scenę oświadczyn nie widzę żadnych błędów Thortona. Może poza tym, że w ogóle posłuchał matki, miast trzymać się tego, że ona o niego nie dba.
Rozumiem, że dziewczę sfrustrowane, ale niech nie zrzuca wszystkiego na kozła ofiarnego.
trifle - Sob 15 Gru, 2007 17:52
A mi się wydaje, że patrząc obiektywnie trochę wyskoczył ni z gruszki ni z pietruszki
trifle - Sob 15 Gru, 2007 17:54
Tzn gdyby Margaret była taką dziewczyną, której wydaje się, że każdy mężczyzna patrzy na nią pod kątem ewentualnego małżeństwa i która lubi, że oni na nią patrzą w ten sposób - to ok. Ale ona go w sumie nie lubiła, nie chciała tego i się nie spodziewała.
nicol81 - Sob 15 Gru, 2007 20:17
Jaki masz śliczny obrazek, trifle
Nie chodzi mi o to, ze go nie przyjęła, ale o sposób odrzucenia. Całkowicie kontrastujący z wcześniejszym arbuzem dla Henriego, którego oświadczyny chyba tylko temu służą.
trifle - Sob 15 Gru, 2007 21:05
Ale Henry się ujawnił jako taka trochę.. ciapcia Jak zbity pies wyglądał, nie krzyczał, Margaret była sobie wtedy w ukochanym Helstone, wypoczęta, szczęśliwa. Zupeeełnie co innego. No i Thornton podczas oświadczyn, kiedy ona mu próbowała odmówić, zaczął ją atakować, to i ona też jego i tak jakoś im nie poszło
PS. Dzięki
fanturia - Sob 15 Gru, 2007 22:48
| nicol81 napisał/a: | Ja jeśli chodzi o scenę oświadczyn nie widzę żadnych błędów Thortona. Może poza tym, że w ogóle posłuchał matki, miast trzymać się tego, że ona o niego nie dba.
Rozumiem, że dziewczę sfrustrowane, ale niech nie zrzuca wszystkiego na kozła ofiarnego. |
On i tak miał zamiar się oświadczyć. Matka przekonała go jedynie, że na pewno zostanie przyjęty. Rozumiem, że dziewczę sfrustrowane ma obowiązek zawsze zachowywać się racjonalnie (= trochę nieludziem być) bo inaczej ... Przykre.
| trifle napisał/a: | . No i Thornton podczas oświadczyn, kiedy ona mu próbowała odmówić, zaczął ją atakować, to i ona też jego i tak jakoś im nie poszło |
Jakie atakować, przecież idealnie się zachował
trifle - Nie 16 Gru, 2007 00:03
Idealnie? Ale o tych pierwszych mówimy cały czas?
Jak za nią yyy gwałtownie podbiegał za stołem czy co to było.. Jak ostrym tonem mówił o swoich pracownikach strajkujących i tam na końcu jak jej powiedział, że pewnie łamie codziennie innym serca i dramatycznie na koniec wykrzyknął, że ją understand completly i wyszedł? Eeee, no dla mnie to nie jest idealnie
fanturia - Nie 16 Gru, 2007 02:32
| trifle napisał/a: | Idealnie? Ale o tych pierwszych mówimy cały czas?
Jak za nią yyy gwałtownie podbiegał za stołem czy co to było.. Jak ostrym tonem mówił o swoich pracownikach strajkujących i tam na końcu jak jej powiedział, że pewnie łamie codziennie innym serca i dramatycznie na koniec wykrzyknął, że ją understand completly i wyszedł? Eeee, no dla mnie to nie jest idealnie |
No widzisz, też się nie znasz
Gosia - Nie 16 Gru, 2007 12:55
| trifle napisał/a: | na końcu jak jej powiedział, że pewnie łamie codziennie innym serca i dramatycznie na koniec wykrzyknął, że ją understand completly i wyszedł? Eeee, no dla mnie to nie jest idealnie |
E, to juz bylo w desperacji, ze zostal odrzucony, choc wlasciwie tego sie wlasnie wczesniej spodziewal. Matka troche obudzila w nim nadzieje, ze moze zostanie jednak przyjety.
A bieganie wokolo stolu bylo bardzo zabawne
trifle - Nie 16 Gru, 2007 14:07
Ale ja nie mówię, że go potępiam, czy ją Chodzi mi tylko o to, że ani ona ani on nie zachowali się idealnie. Ja tam ich świetnie rozumiem, każde miało jakieś problemy, frustracje, on to chyba nawet lekko kompleks tego niebycia dżentelmenem, choć pewnie nigdy by się do czegoś takiego nie przyznał. Z tej dwójki bardziej lubię jego niż ją, choć jej też bym się nie czepiała specjalnie
|
|
|