Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
Harry_the_Cat - Nie 23 Mar, 2008 21:53
O super. Nawet dziś myślałam, że muszę to obejrzeć. To może jak skończe Bones ;)
Admete - Nie 23 Mar, 2008 21:55
Już to widziałam i odniosłam bardzo sympatyczne wrażenie - cały film jest taki familijny i ciepły.
Agn - Pon 24 Mar, 2008 09:13
No, chociaż dwie na trzy dziewczynki były niezmiernie wkurzające (gwiazdorzyły). W sumie Petrova była najnormalniejsza. Ale bardzo podobał mi się wątek Sylvii (Emilia Fox). Wzruszający i skromny. Podobały mi się wszystkie te słowa, których nie wypowiadała.
Admete - Pon 24 Mar, 2008 12:11
Dla mnie tez najbardziej wzruszająca była własnie historia opiekunki dziewczynek granej przez Emilie Fox - tak zwyczajna, pełna poświęcenia kobieta.
Caitriona - Wto 25 Mar, 2008 21:42
| Agn napisał/a: | Haaaaaaaaaa!!! Widziałam! Widziałam! Widziałam Sweeneya!
Mam o tyle komfortowo we łbie, że szybko przestawiam się na konwencję, która panuje w filmie, co wiąże się z tym, że wiele rzeczy jestem w stanie zaakceptować, ba!, zrozumieć. Tak więc mnie osobiście piosenki (chociaż bardzo niemelodyjne, znaczy się - ciężko wpadają w ucho, ale to przecież musical, a nie Britney Spears) nie wydawały się dziwaczne.
Co dalej? Jako że film nosi tytuł Sweeney Todd - demoniczny golibroda z Fleet Street należy się spodziewać pewnej dawki brutalności. I tak jest. W końcu to nie tylko musical, ale i kryminał. A jak bohater jest demoniczny, to demoniczny. I tu jest ostro. Nie mówię, że krew się leje non stop, ale kiedy już się leje, to chluszcze na ekran. Szczególnie pierwsze morderstwo wygląda okropnie. Po pierwszym szoku jednak zaakceptowałam ten fakt. I kiedy Johnny ze śpiewem na ustach (DOSŁOWNIE) po kolei podrzynał gardła klientom, już mi to tak bardzo nie przeszkadzało. Zresztą dobrze wiedziałam, że takie sceny w filmie będą.
Całość okraszona jest czarnym (ale to naprawdę czarnym) humorem. Rozbroiła mnie szczególnie pani Lovett, która zobaczywszy trupa pyta Sweeneya, czy kompletnie oszalał. Na co on, że rzeczony trup zamierzał go szantażować. Pani Lovett odetchnęła z ulgą i oświadczyła "Uff! Już myślałam, żeś kompletnie bez serca!"
Co mnie się jeszcze podobało? Oczywiście gra aktorska. Johnny był chodzącą rewelacją (nawet jeśli śpiew nie jest jego najmocniejszą stroną, ale generalnie nie fałszował, co się chwali), partneruje mu Helena Bohnam Carter, która chyba dobrze się czuła w takiej zwichrowanej roli, bo zagrała z przymrużeniem oka wczuwając się w całą konwencję. Jest cudowna. Do tego Alan Rickman, któremu też zdarzyło się dwa razy w filmie zaśpiewać (WOW!). |
Wow!!!!!!!!!!!!! No po prostu wow!!
Nie wiem od czego zacząć nawet. Właściwie to ja sie spokojnie mogę podpisac pod Agn. Depp, Helena, klimat, muzyka, zdjecia, humor - plaża mnie pobiła! No po prostu wow.
Oczywiscie nie każdemu będzie odpowiadał ten film - zakrecony, krwawy, mroczny musical, ale ja to kupuję
I mam już nawet plakat na ścianie
Agn - Śro 26 Mar, 2008 10:47
Ja obejrzałam sobie wczoraj Sleepy Hollow, krótkie wrażenia tutaj: http://forum.northandsout...p=142647#142647
Caitriona - Śro 26 Mar, 2008 11:00
Sleepy Hollow to majstersztyk, moim skromnym zaniem, a postać Ichaboda Crane'a to perełka Bardzo lubię ten film, ma niesamowity klimat!
Admete - Śro 26 Mar, 2008 17:18
Agn dopiero teraz widziałaś Sleepy Hollow? Toż to juz klasyka, widziałam chyba trzy razy i bardzo lubie ten film. Parowski napisał swego czasu genialną jego recenzję.
Harry_the_Cat - Śro 26 Mar, 2008 19:05
Bardzo dobry film.
Aragonte - Śro 26 Mar, 2008 19:20
Potwierdzam, świetny i mocny.
Admete - Śro 26 Mar, 2008 23:35
Tutaj krótka notka na temat uwspółcześnionej wersji Wiele hałasu o nic:
http://forum.northandsout...p=142752#142752
Antuś - Czw 27 Mar, 2008 20:03
Nie wczoraj, a kilka dni temu obejrzałam ..Królową" i trochę czasu zajęło mi spłodzenie w miarę sensownegj opinii. Film jest bez wątpienia świetny i na tyle wiarygodny, że w pewnych momentach, ku własnemu zdumieniu, ulegałam wrażeniu podglądactwa. Kreacja Helen Mirrien, za którą (wg. mnie jak najbardziej zasłużenie) dostała Oskara, naprawdę powala na kolana. Zagrała królową, która jest wierna wpajanym od dziecka zasadom i wydaje się być stateczna i dystyngowana nawet, kiedy kładzie się spać w śmiesznym szlafroczku. Jest opanowana w każdej najtrudniejszej sytuacji, a jednocześnie między gestami, słowami i w chwilach samotności ujawnia prawdziwe emocje.
Akcja filmu rozgrywa się w okół wydarzeń z 1997 roku, wybrania Tony'ego Blair'a na premiera i w końcu śmierci Diany. W całość powplatane są zdjęcia archiwalne, co tworzy jeszcze bardziej przekonywujący i zdumiewający (bo co jest bardziej zdumiewającego od rzeczywistości) obraz. Pogrążony w wręcz histerycznej żałobie po śmierci Diany naród, z narastającym zdziwieniem i oburzeniem przyjmuje brak jakichkolwiek reakcji z Pałacu. Tymczasem królowa przenosi się do wiejskiej rezydencji, zabierając ze sobą Williama i Harry'ego, starając sie odizolować ich i siebie od wydarzeń z zewnątrz. Dziwne i niezrozumiałe może się wydać zachowanie monarchini, ale twórcy filmu, nie usparwiedliwiając, starali się wytłumaczyć jej decyzje, w rezultaci pozostawiając widzowi wybór. Ale jak filmowy Tony Blair zauważył: czy wychowana w konserwatywny sposób, według określonych zasad i będąca im całe życie wierną królowa, ma je łamać nagle, w obliczu śmierci byłej synowej, która z punkt widzenia rodziny królewskiej, kompromitowała ją? Właśnie, pomiędzy oburzonym ludem i niezachwianą w postępowaniu królową balansuje początkujący i trochę przerażony premier. Mój tata śmiał się z kolacji przgotowywanej przez premierową żonę, a mnie jednak ich wątek i sam zainteresowany w zbawnej koszulce wydali się na tyle prawdopodobni, że jestem w stanie zaakceptować ich bez dyskusji.
To na koniec, dodam jeszcze, że w filmie nie zabrakło naprawdę pięknych i wzruszających scen, jak te z dziewczynką i kwiatkami pod pałacem... Polecam!
Pemberley - Pią 28 Mar, 2008 12:07
Obejrzalam film "Lars and the Real Girl" i klekam przed Ryanem Goslingiem...
Film jest rewelacyjny, obsmialam sie jak juz dawno nie, chociaz w tym smiechu bolalo mnie tez serce i jestem zachwycona. O tym filmie chyba najlepiej nic nie wiedziec, nie czytac zadnych recenzji, bo autorzy nie daja sobie rady z tematem, glownie zdradzaja wszystkie zdarzenia i trudno pozniej zdac sie na efekt zaskoczenia.A jest kilka dobrych w tym sensie momentow..
Jesli ktos ma obawy zwiazane z opisem na filmwebie :
Samotny, żyjący w iluzji młody mężczyzna kupuje przez Internet lalkę ludzkich rozmiarów i zakochuje się w niej, mówiąc każdemu, że to jego dziewczyna. Jego brat i szwagierka próbują pomóc mu w wyjściu z tego złudzenia.
to spiesze doniesc, ze film jest bardzo grzeczny i ani na moment nie przekracza granicy dobrego smaku...
Polecam bardzo, chociaz mysle, ze nie dla wszystkich bedzie to film w kategorii "komedia", wiele osob moze go odbierac jako tragifarse, albo nawet dramat psychologiczny. Mistrzowsko zagrany przez Ryana, a scenariusz zaslugiwal na Oskara.
http://www.filmweb.pl/Lar...,Film,id=337532
http://www.larsandtherealgirl-themovie.com/
Wszystkim nam zycze przynajmniej chociaz na starosc znalesc takie miejsce do zycia, w jakim zyl Lars..
Caitriona - Pią 28 Mar, 2008 19:37
A ja sobie obejrzałam Wytańczyć marzenia - o instruktorze tańca klasycznego, który postanawia pomóc dzieciakom, zbuntowanej młodzieży z nienajlepszej dzielnicy. I uczy ich podczas odbywania kary w 'kozie' tańca.
Historia prosta, ale film jest bardzo przyjemny. Podobał mi się Banderas - świetnie tańczy. Dzieciaki też były niezłe.
Ściezka tez ciekawa
Aragonte - Pią 28 Mar, 2008 21:47
Caitri, pożyczysz?
Caitriona - Pią 28 Mar, 2008 22:17
Tez, pytanie! Masz jak w banku!
Admete - Pią 28 Mar, 2008 23:12
Caitri szybka jesteś - już obejrzałaś Jak Ci się tango podobało?
Caitriona - Pią 28 Mar, 2008 23:59
Bo dzis nic nie robię tylko oglądam Tango znałam już z youtoube i właśnie ono mnie zacheciło do filmu - ja też chcę tak zatańczyć!!!
praedzio - Sob 29 Mar, 2008 14:18
Moje wrażenia z filmu pt. Brides (2004) - gr. tyt. Nyfes : http://forum.northandsout...p=143263#143263
Gosia - Sob 29 Mar, 2008 19:23
A ja sobie ogladnelam dzis "Notting Hill" w ramach ....hmmm... niewazne czemu
I ile tam znajomych osob gra! Poza oczywiscie Julią Roberts i Hugh Grantem.
Ta fotka wiele powie
Jest tu Hugh Bonneville, of course, ktory gra zabawna role, ma facet talent komediowy
Poza tym znana nam Alice z Vicar of Dibley, a takze Rhys Ifnis, ktorego niedawno widzialam we "Chromophobii", gdzie gral pracownika opieki spolecznej. Tu ma groteskowa role wspollokatora Hugh Granta.
Ale w epizodach graja tez: Alec Baldwin i Samuel West!
Za sama glowna historia jakos nie przepadam. Ale film mozna obejrzec, chocby dla pozostalych
asiek - Sob 29 Mar, 2008 19:38
| Gosia napisał/a: | A ja sobie ogladnelam dzis "Notting Hill" w ramach ....hmmm... niewazne czemu
I ile tam znajomych osob gra! |
Taaaa,...zwłaszcza jeden przystojniak bardzo znajomy.
Anonymous - Sob 29 Mar, 2008 19:42
jakiś czas temu oglądnęłam "Notting Hill" leżało na półce jakoś nigdy nie miałam czasu. typowa komedia romantyczna od początku wiadomo jak się skończy, ale fajnie sobie oglądnąć i się odstresować
Gosia - Sob 29 Mar, 2008 19:43
Nie wiem o kim mowisz
a tak swoja droga, to ten plan filmowy na koncu byl fikcyjny? Julia Roberts chyba nigdy nie grala w adaptacji Henry Jamesa?
Agn - Sob 29 Mar, 2008 21:06
Pewnie, że fikcyjny.
Szczerze pisząc nie przepadam za tym filmem. Nie ruszył mnie, ani nie rozśmieszył kompletnie, aczkolwiek uwielbiam jedną scenę, która jest genialna - przyjęcie urodzinowe siostry głównego bohatera i walka o ciasto. Strasznie mi się to podobało.
Gosia - Sob 29 Mar, 2008 21:12
Walka nieudacznikow, kto jest najwiekszym
Pytam o ten plan filmowy, bo bylam zdziwiona ze taka monumentalna scene epizodyczna zbudowali, cbyba ze wlasnie krecili jakis film kostiumowy (moze z Samuelem Westem wlasnie) i wykorzystali plan zdjeciowy.
|
|
|