To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Opowieści z Narnii - książki, ekranizacje

RaczejRozwazna - Nie 25 Maj, 2008 20:45

Agn napisał/a:
Wiesz co? Mnie ta szkoła wcale nie zdziwiła. Po pierwsze Caspian miał nianię a potem guwernera, który dbał o jego edukację. Ale inni, mniej królewscy mieszkańcy nie mieli takich możliwości. Wobec tego jakoś kształcić ich trzeba było. Ot, choćby wcisnąć im np. jedyną słuszną wersję historii Narnii. Poza tym w momencie, kiedy dzieje się akcja PC w Narnii rozpanoszyli się ludzie. Wcześniej ich tam nie było i rodzeństwo Pevensie budziło ogólne zainteresowanie, teraz synów Adama i córek Ewy jest tam na pęczki. A szkoła to ludzka rzecz. Poza tym przecież ci ludzie przybyli z naszego świata, w związku z tym przywlekli także swoje zwyczaje i w ogóle, w tym - szkolnictwo.

UWAGA! SPOILEROWNIA! http://pl.youtube.com/wat...Dn4fmec_4&hl=pl
Ujęcia z planu, a konkretnie reżyser krzyczy "action!" i pokazują, jak kręcili scenę. Można sobie ostro zaspoilerować, więc jeśli nie chcecie - nie oglądajcie.


już to gdzieś widziałam.... (a czego ja nie widziałam, co jest dostępne z "Księcia"... zaczynam być chyba "napaloną fanką":-P )

A co do szkoły. Telemarowie przybyli do Narnii kilka wieków temu - o ile pamiętam, i wywodzili się bodajże od piratów, którzy na wyspie zagubionej na Pacyfiku znaleźli "przejście" do Narnii. Nie był to ani czas ani tym bardziej miejsce dla szkół publicznych. Poza tym ta szkoła wydaje się być żywcem przeniesiona z czasów współczesnych Lewisowi. To tak prozaiczne... Mógł wymyślić inną formę edukacji. W żadnej innej części "Opowieści" nie ma mowy o szkole i nie ma aż takiego "mieszania" tego co baśniowe, z tym co zwyczajne. Po prostu mi to nie pasuje...

Agn - Nie 25 Maj, 2008 20:56

Hmm, też prawda.

Ale wiesz, skoro w naszym świecie szkoła się zmieniała i wykształciła w coś, co znamy, to i w Narnii mogło to ewoluować. Poza tym nauczanie jest znane od starożytności. Najpierw zapewne była prywatna edukacja, potem zbiorcze szkoły. Nic dziwnego czy nielogicznego nie widzę. :cool:

RaczejRozwazna - Nie 25 Maj, 2008 21:19

Byłoby to bardziej przekonywujące, gdyby zamiast rycerzy z mieczami dzieci natknęły się w Narnii na chociażby na armaty, nie mówiąc o bardziej zaawansowanej amunicji. A moda?? Też raczej się nie zmieniła. Więc ta szkoła to jak jakiś "Filip z konopii". No ale dobrze, zgoda, w Narnii nie wszystko musi się rozwijać logicznie, tak jak w naszym świecie. :cool:
Agn - Nie 25 Maj, 2008 21:25

Oni tam mają problem z czasem, a ty się mundurków czepiasz. ;)
A poważnie - myślę, że to Lewis zrobił celowo. Jakby nie patrzeć miecze to broń znacznie szlachetniejsza od karabinów i armat. Poza tym trzeba z tym podejść do przeciwnika i walczyć z nim twarzą w twarz.
Można to potraktować jako dosyć ciekawy misz-masz. :D

achata - Pon 26 Maj, 2008 13:54

Mnie ta szkoła też irytowała, chociaż nie mogłam dokładniej zdefiniować dlaczego. Miałam za to bardzo silne odczucie, że cały Ksiażę Kaspian jest jakby odzewem Lewisa na ustrój socjalistyczny i propagandą epikureizmu stąd ten Bachus, którego w filmie chyba jednak zabraknie i nie jestem pewna czy mam coś przeciwko temu. To jeden z tych epizodów kiedy jest tak silne namieszanie wątków pogańsko-chrzescijańskich, że można się w tym pogubić.
A co do tego, że Kaspian i Zuzanna mają się troche ku sobie, mnie to ciągle nie przeszkadza. Gdyby pożegnanie odbyło się w stylu, szlochania, łez i gorących deklaracji miłosnych byłyby problemy ale tak... Ja tylko widzę, że Zuzanna odkrywa, że Kaspian jest słodziutki- stąd ten buziak. Kaspian jest trochę zadurzony, dzięki czemu widać, że zaczyna interesować się płcia przeciwną. W "podróży.." Zuzanna będzie już od dawna tylko wspomnieniem, pojawi się córka Ramadu i wszystko będzie tak jak być powinno.

RaczejRozwazna - Pon 26 Maj, 2008 16:08

Czemu się czepiam wątku Zuzanna-Kaspian? A bo to, co ja bardzo lubię w bajkach, to tę swoistą "apoteozę" pierwszej miłości, Książę spotyka księżniczkę, zakochuję się i po perypetiach, dowodach odwagi i honoru - są razem. I wtedy następuje też pierwszy pocałunek.
To co w filmie (na podstawie tej jednej sceny) mnie paradoksalnie irytuje, to to, że to "uczucie" jest rzeczywiście bardzo niewinne i czyste - dlatego trudno mówić tu o "romansie", a nawet "flirt" nie bardzo pasuje - no właśnie, przychodzą skojarzenia z tym pierwszym, poważniejszym uczuciem. No i chcąc nie chcąc się im kibicuje i żal chwyta, że nic z tego. ("No bo ja taką romansową naturę mam :-P ") . Jakby tylko pół-serio "flirtowali" , wiedząc że i tak nie będą razem, to ok, wolałabym takie rozwiązanie, chociaż nie byłoby ono również zgodne z duchem Narnii. Może Ben zbyt przekonywująco zagrał ów smutek i żal, które malują mu się na twarzy w scenie pożegnania... Chyba jest lepszym aktorem, niż Anna :-P
I dlatego drażni mnie, że po tym "zadurzeniu" Kaspiana - jak to określasz - odmieni mu się w kolejnej części. Książęta z baśni są stali w uczuciach!!!

achata - Pon 26 Maj, 2008 18:34

Ja po prostu wolę mężczyzn z reala i nie cierpię książąt z bajki, może dlatego łatwiej mi się wczuć w ich sytuację. Zresztą na podstawie pocałunku jeszcze nie mamy co duzo dyskutować- to tylko zakończenie. Już wkrótce zobaczymy jak poprowadzono cały wątek.
Agn - Pon 26 Maj, 2008 19:07

Wiesz, cierpieć-nie-cierpieć, mit księcia jaki jest każdy widzi. Mogę z całej siły nie znosić Kopciuszka za marysuenizm, co nie zmienia faktu, że nie mogę sobie przerabiać tej historii do woli. Musi być i pantofelek, i wredne siostry, że o macosze nie wspomnę. No i książę.
Co budzi mój sprzeciw - rozumiem wykrojenie wypasionej bitwy. Jest wojna, pasuje. Ale po co dokładać coś, czego nie ma? Zobaczę film, to się wypowiem, ale pocałunek w usta to nie przyjacielski pocałunek w policzek. Tego mi nikt nie wmówi.

achata - Śro 28 Maj, 2008 11:22

Dobra wiadomosc dla Ślązaczek. W Punkcie 44 w Katowicach prawdopodobnie będzie wersja z napisami. Tak napisała mi miła panie z Cinema City w Gliwicach
Agn - Śro 28 Maj, 2008 12:51

A mnie szlag trafia. W multikinie wygląda na to, że grają tylko dubbing, a Helios nie jest łaskaw W OGÓLE zaznaczyć, czy grają dubbing czy oryginał. Ja się tam chyba przejdę i się dowiem! :evil:
achata - Śro 28 Maj, 2008 13:06

Agn napisał/a:
A mnie szlag trafia. W multikinie wygląda na to, że grają tylko dubbing, a Helios nie jest łaskaw W OGÓLE zaznaczyć, czy grają dubbing czy oryginał. Ja się tam chyba przejdę i się dowiem! :evil:

Zabrzanskie Multikino też tylko dubbing- podpadli :|
Może ty napisz do tego Heliosa, co będziesz dreptać.Na stronie powinni mieć gdzieś kontakty i namiar mailowy.

Agn - Śro 28 Maj, 2008 14:41

No właśnie już nie muszę, uaktualnili stronę i zaznaczyli. Tylko dubbing. Natomiast multikino gra także z napisami. DZIĘKUJĘ CI, BORZE!!! OBY TWE DRZEWA NIGDY NIE PRZESTAŁY SZUMIEĆ! :banan:
RaczejRozwazna - Śro 28 Maj, 2008 20:51

Wręcz entuzjastyczna recenzja na onecie. Trochę spojlerów, ale dla nas już chyba niegroźnych :wink: Ja w każdym razie o wszystkim tym już wiedziałam :mrgreen:

http://film.onet.pl/13220,81957,recenzje.html

Agn - Śro 28 Maj, 2008 21:00

W nowej Narnii brakuje wielkich nazwisk. Pff. Też mi zarzut. Mi akuratnie nie przeszkadza, że owych wielkich nazwisk nie ma. Zresztą mi Liam Neeson jako głos Aslana w zupełności wystarczy. :mrgreen:
Aragonte - Śro 28 Maj, 2008 21:21

Recenzja faktycznie zachęcająca :-D
Agn - Czw 29 Maj, 2008 09:58

A owszem. Aż się chce iść do kina. Heh, tak jakbym wcześniej nie chciała. Niektórzy już dzisiaj to obejrzą, a ja muszę czekać do poniedziałku. Esz, ciężka dola urlopowicza... :foch2:
RaczejRozwazna - Czw 29 Maj, 2008 14:59

Ja chyba dziś obejrzę... Rodzina patrzy na mnie i puka się w czoło komentując w ten sposób moją nagłą pasję. Pierwszy raz w życiu będę na pokazie przedpremierowym. Ale pociesz się, że z dubbingiem, bo inszej wersji w okolicy nie uświadczy. Może z końcem czerwca uda mi się zawiotać do większego miasta to zobaczę z napisami...

A wracając do "wielkich nazwisk" w filmach. ja rozumiem co autor miał na myśli bo wiadomo, że częśc widowni idzie do kina na film, a częśc dla aktora. Ja np nie przepadam za Harrym, ale Snape'a w wykonaniu Rickmana to muszę zobaczyć... insza rzecz, że do Narnii tacy nieznani aktorzy bardzo pasują. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Takiego Orlando Blooma jako Kaspiana :thud: I mam nadzieję że nie wymyślą jakiejś Scarlett Johansson jako Córki Ramandu!!! :bejsbol:

Agn - Czw 29 Maj, 2008 15:18

Mój Borze, nie. Tylko nie Scarlett! Mam na nią uczulenie. Nie chcę jej w Narnii. Wiesz, filmy typu Narnia, Władca Pierścieni etc. to są filmy z definicji duże. Wielkie nazwiska mogłyby przytłoczyć historię. Ewentualnie wielcy aktorzy mogliby zniszczyć historię swoją charyzmą. Wyobrażasz sobie takiego np. Seana Connery'ego jako Gandalfa? Bo ja się ucieszyłam, gdy się dowiedziałam, że roli nie przyjął. Nic do niego, ale jest zbyt, hmm, samczy. Dominuje każdy film. I wtedy to nie było by WP tylko "Gandalf i ktośtam jeszcze ratują Śródziemie".
Wiesz, ja filmy o Potterze oglądałam, bo lubię książki. No i był Snape. I Lupin. I Black. I bliźniacy. Ja te postacie kocham. Aczkolwiek przyznaję, że radowało mnie, że te postacie grają tacy, a nie inni aktorzy.
I dlaczego mam się pocieszać, że obejrzysz z dubbingiem? Mnie akurat smuci, że będziesz się męczyć. *tuli* Byle ci szkliwo nie popękało od tego zaciskania ząbków. :przytul:
A poza tym nie rozumiem twojej rodziny, która się puka w czoło. A cóż to takiego strasznego, że idziesz do kina przy pierwszej nadarzającej się okazji, jeśli film cię interesuje? :-|

RaczejRozwazna - Czw 29 Maj, 2008 15:20

Będę wpatrzona w Kaspiana, to zapomnę o zaciskaniu zębów... :-P

Ta recenzja mi się nie podoba. Ciekawe czemu. Ale i tak wieczorem będę miała własne zdanie :cheerleader2:

http://opowiesci.z.narnii...(2008)/recenzje

A tutaj namnożyło się wywiadów
http://film.onet.pl/13220...spian,film.html

Agn - Czw 29 Maj, 2008 15:23

Wpatrzona w Caspiania? Przecież sama napisałaś, że to nie twój typ. :lol:
RaczejRozwazna - Czw 29 Maj, 2008 15:46

No nie, mówiłam, że w realu to nie mój typ. Ale w kostiumie, na koniu i z rozwianym włosem jak najbardziej :mrgreen:
achata - Czw 29 Maj, 2008 20:16

Agn napisał/a:
A owszem. Aż się chce iść do kina. Heh, tak jakbym wcześniej nie chciała. Niektórzy już dzisiaj to obejrzą, a ja muszę czekać do poniedziałku. Esz, ciężka dola urlopowicza... :foch2:

Pociesz się, ja też muszę czekać do poniedziałku. Mój seans o 18.00, z napisami of course :-D

Admete - Czw 29 Maj, 2008 20:24

Idę jutro, ale niestety z dubbingiem.
Agn - Czw 29 Maj, 2008 20:29

achata napisał/a:
Agn napisał/a:
A owszem. Aż się chce iść do kina. Heh, tak jakbym wcześniej nie chciała. Niektórzy już dzisiaj to obejrzą, a ja muszę czekać do poniedziałku. Esz, ciężka dola urlopowicza... :foch2:

Pociesz się, ja też muszę czekać do poniedziałku. Mój seans o 18.00, z napisami of course :-D

Ja w poniedziałek o 21.10, z napisami. Jeee!!! :banan:

Właśnie przesłuchuję muzykę do nowej Narnii. Znakomita. :serduszkate: Aczkolwiek też dostrzegalne są podobieństwa do Kingdom of heaven, ale nie przeszkadza mi to aż tak mocno. Wielbię Gregsona-Williamsa!

Gunia - Czw 29 Maj, 2008 21:04

Ja w poniedziałek, ze szkoły. Nie dość, że dubbing, to pewnie jeszcze jakieś jelenie jęczące "Ile jeszcze" i mlaszczące jak jeżozwierze.
Ale dobrze, że mi przypomniałyście, bo muszę na jutro przynieść pieniądze na bilet.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group