Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (1995)
Admete - Pią 05 Mar, 2010 22:06
Nellie - jak widzę obejrzałaś naszego ulubionego Robina
Taka myśl mnie naszła. Gdy Emma podziwiała "seksowne ustrojsto", to może wcale nie miała na myśli powozu
Strzelanie do ptaków mnie rozbawiło i wymiana owiec.
„nie zagrałem jeszcze ani jednej sceny a już jestem żonaty a na dodatek ciągle za mną łazisz”
Trzykrotka - Pią 05 Mar, 2010 22:14
| Admete napisał/a: | Gdy Emma podziwiała "seksowne ustrojsto", to moze wcale nie miała na mysli powozu |
To samo i mnie przyszło do głowy
| Admete napisał/a: | | wymiana owiec. |
Na tańsze!
| Admete napisał/a: | „nie zagrałem jeszcze ani jednej sceny a już jestem żonaty a na dodatek ciągle za mną łazisz” |
Czy nie warto było czekać na Alana? Czuję, ze się będzie działo!
Przypomniał mi sie ich watek w Love Actually. I Hugh!
Admete - Pią 05 Mar, 2010 22:18
To jak Ang mówił Alanowi, zeby grał subtelniej - i wyszło właśnie tak delikatnie.
RaczejRozwazna - Pią 05 Mar, 2010 22:27
Dziś dopiero przeczytałam i fantastyczne to jest , dzięki dziewczyny Nie miałam pojęcia, że Emma i Greg, nigdy bym nie pomyślała. Ale jej się trafiło, sama byłam zadurzona w Panu W. choć i tak pierwszeństwo miał Alan.
A Hugh, tak jak myślałam, nie do końca przyjemny gwiazdor. I tak sobie teraz myślę, że żeby wejśc w to towarzystwo jako młoda, nieznana aktorka (Kate), to trzeba mieć psychikę ze stali.
A na kwestie Alana czekam nadal
Katarynka - Pią 05 Mar, 2010 22:35
| Cytat: | | Uwaga Anga do Alana: „Bardziej subtelnie, postaraj się”. Alan speszony ale tylko przez chwilę. |
Dla mnie Alan jest niczym Bóstwo, i kiedy przeczytałam ten powyższy fragment, pomyślałam sobie "jak można komuś takiemu jak Alan, powiedzieć coś takiego?"
Czekam na następne fragmenty o Alanie
Fragment o drzemiącym Hugh w ławce kościelnej, przypomniał mi, że mojej siostrze też się bardzo dobrze drzemało w ławce kościelnej I bynajmniej moja siostra nie była bezdomna, jej się zwyczajnie na świecie dobrze udzieliła atmosfera spokoju i ciszy pustego Kościoła Żal, że pożegnaliśmy się już z Hugh
RaczejRozwazna - Pią 05 Mar, 2010 22:39
Ja przeczytałam o tym speszeniu Alana, tez odniosłam podobne wrażenie Katarynko pierwszy dzień znanego aktora na planie a tu reżyser z kosmosu (czytaj: z Tajwanu ) od razu strofuje.
Trzykrotka - Pon 08 Mar, 2010 11:16
Naniosłam na prośbę Milki drobną poprawkę w ostatnim tekście, zmieniającą wymowę rozmowy Emmy i Alana o teatrze.
Anaru - Wto 09 Mar, 2010 01:33
| Nellie napisał/a: |
Hugh wychodzi na kogoś
a) totalnie cynicznego
b) bezczelnego
c) tudzież woda sodowa zupełnie do głowy mu poszła... |
O ile pamiętam, nasz kuzyn, który z nim chodził do szkoły, twierdził że to bufon i jakos sympatią specjalną nie pałał.
Uwielbiam czytać te smaczki z planu.
Trzykrotka - Śro 17 Mar, 2010 11:24
Cz.3Środa, 10 maja
A teraz pogoda tak zmienna, że harmonogram pracy dnia zawiera więcej opcji niż menu w pizzerni. Różne warianty scen przygotowane na wypadek:
1.Złej pogody (ze słabym wiatrem)
2.Złej pogody (z silnym wiatrem)
3.Niezłej pogody (ale nie bardzo dobrej)
4.Dobrej pogody
5.Zachmurzenia (przy nie najgorszej pogodzie).
Gdy wstałam o świcie pogoda była kiepska (lekki wiatr). Sprawdziłam harmonogram – potwierdzał, że przy takiej pogodzie będą kręcone sceny bez Elinor. „Ha”, pomyślałam i wróciłam do łóżka. O 8.20 zadzwonił Bernie: „Nie będziesz nam potrzebna”. „Ha”, pomyślałam i wróciłam do łóżka. Ostatecznie na nogach o 9.45, zamówiłam owsiankę, którą zjadłam z odrobiną dżemu leżąc w łóżku. Jak w niebie.
Wstałam i poszłam na plan zobaczyć sceny z Gemmą. Obsługiwanie zawilgoconych maszyn sprawiało, że wszyscy wyglądali na zrezygnowanych. Szczególnie maszyny do pary – cylindrycznego urządzenia na furgonetce, wytwarzającego ogromne, falujące chmury, popychane następnie na szczyt wzgórza przez (lekki) wiatr. Nick (Wilkinson, trener koni) wykonał kaskaderską jazdę na koniu za Grega. Wielki George (koń Willoughbiego) jest bajeczny. Potem inny specjalnie szkolony koń wykonuje stawanie dęba.
Emilie przez cały dzień przemoczona do suchej nitki i zmarznięta. Po wszystkim przygotowałam jej aromaterapeutyczną kąpiel. Kate bez końca zbiega z wzgórza, szczęśliwie udaje jej się wykonać wszystkie kaskaderskie wyczyny. Maszyna do deszczu. Zrobiono nią deszcz, zatem biedna obsada stała pod dwoma strugami – prawdziwego i sztucznego deszczu. Pod koniec dnia wszyscy przemoczeni i niezmiernie zmęczeni. Mimo wszystko siedzimy przy kolacji z Alanem i Gemmą do późna w nocy. Wspaniała biesiada.
Plan Festiwalu w Cannes odnośnie Carringtona (który rozpoczyna Festiwal) wygląda karygodnie, tak więc próbuję to zmienić. Za dużo tego wszystkiego, szczerze. Albo za dużo jak dla mnie – nie potrafię się skoncentrować na więcej niż jednej rzeczy w danym momencie. Do łóżka o północy po dużej ilości wina, ale niech tam, bo jutro mam dzień wolny – niewiarygodne.
Piątek, 12 maja
Bernie zadzwonił o 7.30. Słońca nie ma. Do pracy. O Boże! Gapię się w lustro na podpuchnięte po winie oczy i nienawidzę siebie.
Willougby przyjeżdża z Marianne. Ang stwierdził, że scena wygląda zbyt gorączkowo – że już wcześniej takie sceny go wykańczały. Tyle się dzieje, że widownia traci zainteresowanie. Bardzo istotny dla niego jest przepływ energii w filmie. Zawsze myśli o wszystkim w szerszym kontekście.
Cały ranek próbujemy usunąć problem. Kate i Greg przemoknięci i dzielni. Robimy ujęcie, w którym mieliśmy grać do pewnego, określonego momentu, ale gdy do niego doszliśmy Ang nie przerwał, więc graliśmy dalej. Na koniec sceny Phil stwierdził, że obiektyw był źle ustawiony by objąć cokolwiek, na co Ang mu odpowiedział, że oglądając graną przez nas historię nie przerywał, bo tak mu się ona podobała. „Niech ci to nie wejdzie w nałóg” – rzuciła do niego Linds, martwiąc się o koszty. Później Ang zażyczył sobie kamery, aby obserwować pokój – w sensie zmian, jakie wnoszone są do niego przez mężczyznę, inną płeć. Dla Anga dom ma tak samo ważną osobowość jak kobieta.
W łóżku o 22.00, skonana. Przemoknięta. Zmarznięta. Cannes wygląda przerażająco. To był dobry dzień, serio – ale wciąż tyle do zrobienia. Zawładnęły mną paranoiczne urojenia i poczucie osamotnienia. Zatem muszę zmądrzeć i iść wcześniej do łóżka.
Sobota 13 maja
Pobudka o 6 rano, bezchmurnie. Spacerkiem do pracy. Jan przekonuje mnie, że muszę jechać do Cannes – jest o tym święcie przekonana. Będę żałowała jeśli zrezygnuję, nawet jeśli wcześniej mnie to wykończy.
Alan R., który nazwał siebie pułkownikiem Weathercover (weathercover to sceny we wnętrzach, które kręci się, gdy pogoda nie pozwala na kręcenie zaplanowanych scen na zewnątrz) i spędzał całe dnie w hotelach na próbach wynajdywania sobie jakiejś rozrywki - wreszcie w pracy, choć wygląda na nieco zdezorientowanego. „Nie czuję się tak dobrze, jakbym chciał” – odpowiada na moje podpytywanie.
Za to Greg pełen energii.
Morag: „Temu nic nie pomoże, tylko środek uspokajający dla koni”
Zasłyszane później:
Kate: „O Boże, majtki mi zjeżdżają z tyłka”
Alan: „Ach, dopadła mnie znowu kobieca mistyka”
Przez cały dzień słońce pojawiało się i znikało musieliśmy więc grać to w pełny słońcu to w chmurach. Dla Alana to było trudne przedpołudnie – kłusował, zsiadał, prowadził tego cholernego konia za lejce, podkarmiał go, zdejmował kapelusz i odgrywał scenę powitania na zboczu wzgórza. Jego koń bez przerwy się wiercił i wtedy jego wielki czarny tyłek przesłaniał cały obiektyw. Deb Kaye leżał w trawie i syczał: „Wracaj tu, ty draniu” itp. Nie był to najszczęśliwszy dzień dla Alana, za to on był wspaniały, uroczy i męski.
Wiele dyskusji nad sceną przyjazdu Willoughby’ego. Czy to on powinien pomagać Marianne wsiadać do powozu, czy raczej Brandon, czy obydwaj? Czy Marianne powinna powiedzieć: „Teraz mogłabym zagrać dla pana, Willoughby”, czy też jest to zbyt niegrzeczne i powinna skierować się z tym do całej grupy? W międzyczasie Greg jeździ powozem w dwa konie, zatrzymuje je w wyznaczonym miejscu, utrzymuje je na miejscu w czasie gdy mówi swoją kwestię, podsadza Kate na jej miejsce i odjeżdża – wszystko z taką łatwością jakby robił to codziennie. Ponadto konie zabrały się do puszczania przeciągłych i donośnych bąków. Debbie mówi, że to przez owies z Devon. Po cichu obiecuję sobie dać spokój z owsianką. Deb jest tak zatroskana o konie, jakby to były jej własne dzieci.
Kate powiedziała mi, że pierwsza uwaga, jaką otrzymała od Anga brzmiała: „Poprawisz się”. Aż krzyknęłam.
Znowu pada. Prognozy pogody są sprzeczne i żadna nie przedstawia nawet w przybliżeniu tego, co akurat mamy. Greg i Kate w powozie z wysokimi kołami stanowili cudowny obrazek – jechali w prawdziwym podnieceniu. Może dlatego, że to było dość niebezpieczne.
Mam jeszcze do zrobienia początek sceny w chmurach. Na razie odkładamy, za to wchodzimy do środka by zrobić wraz z Gemmą choć jedno ujęcie sceny z ucięciem loka (którego Willoughby wybłagał od Marianne). Siedzieliśmy zmarznięci i patrzyliśmy na łabędzie i flamingi frunące nad ujściem rzeki. Zdeptaliśmy całą trawę na trawniku i trzeba będzie ją podnieść do ujęcia. Wszystkim wokół wesoło. Ja tego nie czuję, jestem zmęczona i błagam, by już nie robić dzisiaj kolejnej sceny. Ale musimy ją robić – harmonogram nagli. Gram ta scenę zmęczona i nie w sosie. Angowi się podoba.
c.d.n
Tłumaczenie: Milka
.
Admete - Śro 17 Mar, 2010 14:19
Rewelacja
Trzykrotka - Czw 18 Mar, 2010 11:31
Widać, że ta produkcja nie musiała aż tak bardzo borykać się z problemem "koń i powóz," skoro dla Grega mieli osobno Wielkiego George'a do jazdy i drugiego konia, który tylko stawał dęba. Koń Alana wsadzający zdaek w kamerę mnie zabił
Willougby przyjeżdża z Marianne. Ang stwierdził, że scena wygląda zbyt gorączkowo – że już wcześniej takie sceny go wykańczały. Tyle się dzieje, że widownia traci zainteresowanie. Bardzo istotny dla niego jest przepływ energii w filmie. Zawsze myśli o wszystkim w szerszym kontekście.
Później Ang zażyczył sobie kamery, aby obserwować pokój – w sensie zmian, jakie wnoszone są do niego przez mężczyznę, inną płeć. Dla Anga dom ma tak samo ważną osobowość jak kobieta.
Strasznie chciałabym teraz wiedzieć, jak kręcenie filmu widział Ang Lee. Te dwie uwagi są świetne. To o domu, który zmienia się, kiedy wchodzi do niego mężczyzna, jest elektryzujące. Muszę sobie koniecznie powtórzyć seans. Pamiętam scenę pierwszego pojawienia się pułkownika Brandona, przepiękną, tę, w której wchodzi on do pokoju, staje w progi i patrzy na śpiewającą Mariannę. Powietrze gęstnieje od tego spojrzenia. Ale nie sądzę, żeby rezyserowi chodziło o taką zmianę w pokoju
BeeMeR - Czw 18 Mar, 2010 12:20
| Trzykrotka napisał/a: | Koń Alana wsadzający zadek w kamerę mnie zabił | a mnie konie puszczające bąki po owsie
wielkie dzięki za kolejną porcję
Alicja - Czw 18 Mar, 2010 21:18
wspaniale się to czyta, aż mam ochote na powtórkę serialu.
Kate biegająca bez przerwy w strugach wody - teraz wiem czemu wyglądała tak źle, dziwię się, że się naprawdę nie rozchorowała
BeeMeR - Czw 18 Mar, 2010 21:24
| Alicja napisał/a: | Kate biegająca bez przerwy w strugach wody - teraz wiem czemu wyglądała tak źle, dziwię się, że się naprawdę nie rozchorowała | Ja się dziwiłam po Titanicu
Alicja - Czw 18 Mar, 2010 21:28
racja, te kry, lód i wszędzie woda, woda, woda
trifle - Czw 18 Mar, 2010 22:26
| Alicja napisał/a: | | wspaniale się to czyta, aż mam ochote na powtórkę serialu. |
Jesteś serialomaniaczką RiR to film jest. I o DiU 2005 też pisałaś, że serial
To tylko obserwacja
Też czytam zapiski Emmy i mam ochotę na powtórkę..
Anonymous - Czw 18 Mar, 2010 22:28
a kto nie ma... chyba już mam plany na weekend
Trzykrotka - Czw 18 Mar, 2010 22:32
A moja plyta się zbiesiła i nie chce działać .
ja z kolei o serialach piszę "filmy"
BeeMeR - Pią 19 Mar, 2010 08:29
| Trzykrotka napisał/a: | A moja plyta się zbiesiła i nie chce działać . | Moja wersja działa
Też mam coraz większą ochotę na powtórkę
Alicja - Pią 19 Mar, 2010 21:45
| trifle napisał/a: | RiR to film jest. I o DiU 2005 też pisałaś, że serial
To tylko obserwacja |
to przez to , że DiU 1995 jest 4 odcinkowy, przynajmniej na moim wydaniu a cała reszta jakoś tak jest z nim powiązana
na serialomaniactwo najzwyczajniej w świecie nie mam czasu
Katarynka - Pią 19 Mar, 2010 22:53
Ja też koniecznie muszę powtórkę w ten weekend załatwić i baczniej przyjrzę się koniom Albo przysłucham ??
Trzykrotka - Pią 19 Mar, 2010 23:06
| Katarynka napisał/a: | Ja też koniecznie muszę powtórkę w ten weekend załatwić i baczniej przyjrzę się koniom Albo przysłucham ?? |
D Mnie zabiła uwaga Emmy, że po informacji o owsie z Devon postanowiła przemyśleć sprawę owsianki . Może to i tani dowcip, ale że zacytuję kogo innego recesja dopiero się cofa, nie stać nas na wypasione
Scena, w której Willoughby pojawia się na scenie jest piękna - deszcz i wiatr, skręcona kostka Marianne o bohater na białym, stającym dęba koniu bardzo 'romansowe" i ironicznie jednocześnie. A jak sobie pomyślę, że w tym deszczowym dniu oni znosili jednocześnie opady z nieba i z maszyny, to moje współczucie dla wykonujących zawód aktora rośnie.
Calipso - Nie 21 Mar, 2010 19:03
| BeeMeR napisał/a: | | Moja wersja działa |
Ja mam to na kasecie video i też działa
BeeMeR - Pon 22 Mar, 2010 09:18
Ale moja wersja jest stworzona z wersji Trzykrotki, więc jeśli jej przestała działać, to teraz ja jej udostępnię
*potem się to wytnie*
Anaru - Czw 25 Mar, 2010 23:39
| BeeMeR napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | Koń Alana wsadzający zadek w kamerę mnie zabił | a mnie konie puszczające bąki po owsie |
Mnie też
Chyba to wreszcie obejrzę.
|
|
|