To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik Tom III

QaHa - Wto 24 Kwi, 2007 16:53

Maryann napisał/a:
Właścicielka we własnej osobie mu lada moment przed oczyma stanie. I to na jawie...

ale mu właścicielka drzwi pokaże, to nie ma siły musi chustkę zwędzić

Maryann - Wto 24 Kwi, 2007 16:58

Tym razem chyba nie zdąży... :? ??: I tylko obraz w sercu wyryty mu pozostanie...
asiek - Wto 24 Kwi, 2007 18:36

Maryann napisał/a:
-Elizabeth ! To BYŁA Elizabeth ! Serce zaczęło mu łomotać, a ręce stały się zimne jak lód. .

Aaach, :serduszkate:
Jak tak czytam, te romantyczne zdania, to jako żyw Collin staje mi przed oczyma /w roli Darcy'go of course /. Nic na to nie mogę poradzić. :rumieniec:
Maryann, :kwiatek:

Gunia - Wto 24 Kwi, 2007 19:47

Maryann napisał/a:
Czy to przeznaczenie z powrotem sprowadziło do jego życia rzeczywistość, której tamte nici były tylko cieniem?

Teraz to zaleciało telenowelą. :lol:

Matylda - Wto 24 Kwi, 2007 22:22

Dione napisał/a:


W czasie wyzyty teściowej to chyba jednak będzie ją wspominał z żalem. :twisted:


Ponoć teściowa trochę się go bała :wink:

Matylda - Wto 24 Kwi, 2007 22:23

Oj będzie miał ciężką noc ten pan Darcy
Będzie się rzucał na poduszkach hi hi hi

Matylda - Wto 24 Kwi, 2007 22:25

Jestem przyjemnie rozczarowana
Myslałam że Pamelka dłużej nas pomęczy . A tu całkiem wartka akcja.......

Maryann - Śro 25 Kwi, 2007 06:14

Rozdział I część 14

Darcy pociągnął niecierpliwie za sznur od dzwonka. Kiedy w końcu pozwolono mu odejść i przygotować się do obiadu, niemal uciekł od towarzystwa ciotki i kuzyna do sanktuarium swojej sypialni. Fletcher jeszcze na niego nie czekał, wyjątkowy przypadek sam w sobie, a w tym momencie dodatkowo denerwujący. Gdzie on był ? Jeżeli flirtuje z…
Wzburzony nieobecnością pokojowca zaczął chodzić po wielkiej, wysoko sklepionej sypialni. Nagle zatrzymał się. Nie, to niemożliwe ! Fletcher jest teraz zaręczonym człowiekiem. Znał go na tyle, żeby odrzucić swą pierwszą, małoduszną myśl. Fletcher ma zbyt wiele poczucia honoru, żeby bawić się uczuciami i zaufaniem swojej ukochanej. Darcy niemal zaczerwienił się na myśl, co powiedziałby Fletcher, gdyby wiedział, jakie on ma o nim zdanie. Pomyśla, że skoro dochodzi do tak nieuzasadnionych wniosków, to być może kilka minut samotności nie zaszkodzi.
Podszedł wolno do jednego z wielkich okien i popatrzył na zewnątrz, na zielone, pofałdowane tereny Rosings Park. Musi dojść ze sobą do ładu i powstrzymać to dziwaczne bicie serca.
Elizabeth… tutaj ! Musiał wykorzystać całą siłę woli, żeby odsunąć tę myśl od siebie, gdy jego ciotka perorowała na temat rodziny Bennetów, nowej żony proboszcza i swoich najnowszych projektów we wsi. Ale teraz, z daleka od badawczych spojrzeń krewnych, świadomość tego faktu uderzyła go z całą siłą.
Była tutaj ! Bez wątpienia była w tym samym salonie, z którego on przed chwilą wyszedł, i to była więcej niż raz, jeśli sądzić po długości przemowy jego ciotki. Przebywała w domu na końcu drogi, tuż za tą bramą, przy której stał witający go Collins. Spacerowała po drogach i ścieżkach Rosings. Ten błysk koloru w zagajniku ! Czy to mogła być…? Gwałtowny strumień krwi przepływającej przez jego ciało sprawił, że delikatny batyst koszuli stał się szorstki niczym barchan, a kołnierzyk ciasny i drażniący. Odwrócił się do lustra i wsunął palce obu dłoni w węzeł na szyi, ciągnąc z narastającą frustracją tak długo, aż spadł na dywan u jego stóp. Dopiero wtedy odważył się spojrzeć na swoje odbicie, modląc się, żeby nie wyglądał jak… Jęknął i odwrócił się.
Tak, wyglądał… Jak najprawdziwszy kretyn !

Trzykrotka - Śro 25 Kwi, 2007 06:53

Dziękuję za poranny przypływ adrenaliny! Piekny obraz, Darcy miotający się jak lew w klatce. Motylki ma w brzuchu, ot co :lol:
QaHa - Śro 25 Kwi, 2007 07:05

hmmm ciekawe jak wygląda najprawdziwszy kretyn :mrgreen:
Ania1956 - Śro 25 Kwi, 2007 07:11

Maryann napisał/a:
Spacerowała po drogach i ścieżkach Rosings. Ten błysk koloru w zagajniku ! Czy to mogła być…?


Wiedziałam!!! Na bank to była Elizabet i Darcemu słusznie serducho pikało :lol:

QaHa - Śro 25 Kwi, 2007 07:16

toz on te fluidy z 10 mil czuje (tak mi sie wydaje :wink: )
Alison - Śro 25 Kwi, 2007 07:34

Od tego są fluidy, żeby mury i zagajniki przenikać, oczyska mamić, motyle do lotu podrywać, krew w żyłach gotować, myśli w głowie kotłować. Ach jak lubimy takie fragmenta!!!! :banan:
QaHa - Śro 25 Kwi, 2007 07:48

oj lubimy lubimy a fluidy muszą byc i basta - bardzo wiele najlepiej :mrgreen: jako rekompensata zimy w Pemberley :mrgreen:
Marija - Śro 25 Kwi, 2007 08:29

Maryann napisał/a:
Tak, wyglądał… Jak najprawdziwszy kretyn !
Gdybyż wszyscy kretyni tak wyglądali :rumieniec: ...I mieli taki dochód...
Dione - Śro 25 Kwi, 2007 10:52

Jaki tam kretyn.... toż to Colinek we własnej osobie.
Czy spotkanie bedzie w tym tygodniu, czy będziemy musiały czekać dłużej?

Maryann - Śro 25 Kwi, 2007 11:09

Z tego co pamiętam, to najsamszybciej będzie tete-a-tete z Fletcherem... Całkiem interesujące - jak zwykle. :grin:
QaHa - Śro 25 Kwi, 2007 11:21

HIHI jeszcze wyjdzie na to , że Fletcher ciekawszy niż Lizzy :wink:
Maryann - Śro 25 Kwi, 2007 11:49

Jak już się udowodniło przy okazji jego ostatniej nieszczęsnej wycieczki, a udowodni jeszcze nie raz, Darcy bez Fletchera zginąłby z kretesem.
I nie chodzi tu bynajmniej o wiązanie krawata. :wink:

Marija - Śro 25 Kwi, 2007 12:22

Maryann napisał/a:
Jak już się udowodniło przy okazji jego ostatniej nieszczęsnej wycieczki, a udowodni jeszcze nie raz, Darcy bez Fletchera zginąłby z kretesem. I nie chodzi tu bynajmniej o wiązanie krawata. :wink:
I co, może nie zrobiła Pamela kretyna z Darcy'ego? :twisted: . Już tylko wspomnieniem Colina się broni, ciapa jedna. :? ??:
Maryann - Śro 25 Kwi, 2007 12:28

No nie, tak do końca to go nie "skretyniła". Po prostu w pewnych momentach bez inspiracji ze strony Fletchera Darcy by się nie zdecydował na działanie. No i Fletcherek to zawsze kopalnia informacji, a w swoim panu czyta jak w książce. :wink:
Dione - Śro 25 Kwi, 2007 16:00

Chyba zapanowała już u nas Fletchero-mania :mrgreen:
Maryann - Śro 25 Kwi, 2007 16:11

Skoro nawet jego własny chlebodawca go docenia, to i my musimy... :mrgreen:
QaHa - Śro 25 Kwi, 2007 16:13

ach doceniam doceniam ale mnie by taki opiekun totalnie zmęczył ubrania to już wolę sama wybierać
Maryann - Śro 25 Kwi, 2007 16:14

on nie wybiera, on tylko sugeruje... :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group