Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - odsłona III
Marija - Wto 20 Mar, 2007 15:23
Jak "co mi chodzi"? Nie ciąga się nikogo na kanapę, jeszcze się uderzy...
Maryann - Wto 20 Mar, 2007 15:30
| Marija napisał/a: | | Jak "co mi chodzi"? |
To niby dlaczego Georgiany ma nie ciągać, a Lizzy może ?
| Marija napisał/a: | Nie ciąga się nikogo na kanapę, jeszcze się uderzy... |
A jakby ze fsruszenia tak stojąc zemdlała ? Dopiero by się mogła uderzyć...
Marija - Wto 20 Mar, 2007 17:00
| Maryann napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Jak "co mi chodzi"? |
To niby dlaczego Georgiany ma nie ciągać, a Lizzy może ? | Jak się Lizzy uderzy, to Darcy będzie mógł ją uratować
Maryann - Wto 20 Mar, 2007 18:36
Ciekawe, co Lizzy by na tę transakcję wiązaną powiedziała...
Kaziuta - Wto 20 Mar, 2007 19:18
| Marija napisał/a: | "Diwan, cziemadan, sakwajaż, kartinu, karzinu, kartonku i maleńkuju sabaczionku" Na pewno z rosyjskiego . |
Skąd to znasz?
Czyżbyśmy chodziły do tej samej szkoły i miały tę samą panią od rosyjskiego?
Niedalej jak wczoraj cytowałam ten wierszyk na imprezce.
Co to Darcyego.
Wiecie co to ja już chyba wolę Trendzię.
Tam to sie ludzie kochają, mmmmmm
Marija - Wto 20 Mar, 2007 19:25
| Kaziuta napisał/a: | Skąd to znasz?
Czyżbyśmy chodziły do tej samej szkoły i miały tę samą panią od rosyjskiego? |
Kaziutko, ten sam podręcznik :grin: !! Wierszyk o grażdance, co wsiadła z małym pieskiem, a wysiadła z wyrośniętym (pewnie jechała koleją transsyberyjską).
Maryann - Wto 20 Mar, 2007 19:26
| Kaziuta napisał/a: | | Marija napisał/a: | "Diwan, cziemadan, sakwajaż, kartinu, karzinu, kartonku i maleńkuju sabaczionku" Na pewno z rosyjskiego . |
Skąd to znasz?
Czyżbyśmy chodziły do tej samej szkoły i miały tę samą panią od rosyjskiego?
Niedalej jak wczoraj cytowałam ten wierszyk na imprezce. |
No to jest nas trzy...
| Kaziuta napisał/a: | Co to Darcyego.
Wiecie co to ja już chyba wolę Trendzię.
Tam to sie ludzie kochają, mmmmmm |
Tu też, Kaziutko, tu też... Tyle, że Pamelkę trochę wena poniosła. Ale niedługo przywołamy ją do porządku...
Kaziuta - Wto 20 Mar, 2007 19:48
| Marija napisał/a: | | Kaziuta napisał/a: | Skąd to znasz?
Czyżbyśmy chodziły do tej samej szkoły i miały tę samą panią od rosyjskiego? |
Kaziutko, ten sam podręcznik :grin: !! Wierszyk o grażdance, co wsiadła z małym pieskiem, a wysiadła z wyrośniętym (pewnie jechała koleją transsyberyjską). |
I miała bagażną kwitancje.
Wywala nas jak nic, ale co tam.
Ulka - Śro 21 Mar, 2007 00:14
| Maryann napisał/a: |
Reasumując powyższe dochodzę do wniosku, że wrażenie, jakie wywarła na Was lady Pamela (a właściwie jej twórczość), spowodowało stosowne zblaknięcie wcześniejszego wrażenia, jakie wywarło arcydzieło Jane Austen, a w szczególności główny bohater tego arcydzieła...
Nie myślałam, że to możliwe... ??: I z zadziwienia wyjść nie mogę... |
ma to swoje dobre strony-można NA NOWO przeżyć pierwsze zauroczenie panem D.
odkryć go na nowo..
nie macie czasem takiej myśli, jak to by było miło znów pierwszy raz przeczytać np D&U? bo ja tak...
| Maryann napisał/a: | Powoli, jeszcze nie dojrzał... |
i nie dojrzeje przy Lady P. [stwierdza grobowym tonem}
Maryann - Śro 21 Mar, 2007 06:27
Rozdział VII część 8
- Richard, na miłość boską, dobrze cię widzieć ! – Darcy uścisnął rękę kuzyna i wciągnął go z pokrytego śniegiem, zimnego świata do hallu Pemberley – Podróż była… okropna ? Jak ciocia ?
- Wystarczająco dobrze, Fitzwilliamie, żeby samej odpowiedzieć za siebie – padła odpowiedź zza obszernego płaszcza pułkownika – Tak, była okropna. Podróże o tej porze roku zwykle takie są – surowe oblicze lady Matlock wyłoniło się w końcu zza ramienia syna – Ale to nie oznacza, że żałujemy przyjazdu. Boże Narodzenie w Pemberley jest warte wszystkich problemów, jakie może sprawić pogoda.
Darcy podszedł do niej i skłonił się nad jej dłonią, po czym złożył powitalny pocałunek na nastawionym policzku.
- Dobrze, mój drogi – odparła serdecznie – Cudownie cię znowu widzieć. Twój wuj i ja nie widzieliśmy cię od wieków.
Lady Matlock szarpnęła za wstążki czepka i z wdziękiem złożyła go w rękach jednego z armii służących uwijających się przy rozładowywaniu karet i wozów, które przywiozły rodzinę hrabiego i jego służbę.
- Byłem na wsi, Madame – odparł Darcy – Odwiedzałem majątek, który mój przyjaciel niedawno nabył.
- A polowanie się udało – skończyła za niego ciotka zdejmując rękawiczki – Tak, tak, często już słyszałam tę historię.
- Dokładnie – uśmiechnął się Darcy i odwrócił, żeby przywitać się z wujem – Witam, milordzie.
- Darcy ! – hrabia Matlock i pan na Pemberley wymienili stosowne ukłony, zanim wuj uścisnął dłoń siostrzeńca i mocno nią potrząsnął – Twoja ciotka ma rację – odwrócił się lekko w stronę żony – Jak zwykle moja droga.
Lady Matlock dygnęła w odpowiedzi na to zadziwiające stwierdzenie, podczas gdy jej mąż odwrócił wzrok i spojrzał ponownie na siostrzeńca.
- Nie mieliśmy przyjemności widzieć cię przez większą część tej jesieni. Cóż, jeśli to prawda, że to dobre polowanie trzymał cię z dala od nas, to jako głowa rodziny będę nalegał na informacje, gdzie też mieści się ten raj.
- W stosownym czasie, ojcze – przerwał jego młodszy syn – Brr ! Na zewnątrz jest zimno jak ch… ehm, Fitz. Czy znajdzie się w środku coś, co rozgrzałoby krew ? Mój brat skorzystałby z czegoś orzeźwiającego, co Alex ?
Lord Alexander Fitzwilliam, wicehrabia D’Arcy rzucił mu miażdżące spojrzenie, zanim przywitał się z kuzynem.
- Nie zwracaj na niego uwagi, Darcy. Posłaliśmy szczeniaka do wojska i dotąd jeszcze nie nauczył się zachowywać jak dżentelmen.
- A ja dbałem tylko o twoje interesy, bracie !
- Richard, nie każ mi przepraszać za twoje złe maniery ! – spojrzał spode łba D’Arcy.
- Jak widzisz, Fitzwilliamie, twoi kuzyni nadal nie mogą bez kłótni przebywać w tym samym powozie dłużej niż pół godziny, tak samo, jak wtedy, kiedy byli dziećmi – lady Matlock spojrzała surowo na górujących nad nią synów – Ale gdzie jest Georgiana ?
Darcy podał ciotce ramię.
- Czeka na nas w żółtym salonie, z mnóstwem dań, które uznała za stosowne na wasze powitanie – spojrzał przez ramię do tyłu na swoich kuzynów i wuja i dodał – między innymi z orzeźwiającą herbatą, którą, jeśli ktoś sobie życzy, z przyjemnością uzupełnię czymś mocniejszym.
Na dźwięk ostatnich słów wyraz twarzy pułkownika zmienił się całkowicie.
- Więc prowadź, Fitz ! Nie każ kuzynowi czekać !
Darcy zaśmiał się i poprowadził ciotkę i resztę rodziny schodami do Żółtego Salonu.
Marija - Śro 21 Mar, 2007 07:46
RICHARD?
Maryann - Śro 21 Mar, 2007 08:56
Pułkownik Richard Fitzwilliam...
QaHa - Śro 21 Mar, 2007 10:01
czy gdzieś u JA jest on z wymieniony z imienia??
Bij zabij nie pamiętam
Te kontakty rodzinne takie żywe czytając JA miałam wrażenie, że rodzina Darcy'ego jest bardziej oziebła.
Marija - Śro 21 Mar, 2007 10:20
Na Forum JA była dyskusja, czy w ogóle pan Darcy ma imię, no bo co to jest ten "Fitzwilliam"? Fitzwilliam Darcy, a jego kuzyn to "pułkownik Fitzwilliam" - a nazwisko? A jeśli pan Darcy ma na imię Fitzwilliam, to jak go wołać po ludzku? Fitzwilliamie? Ficusiu może? Bill? Fitzbillu?
Maryann - Śro 21 Mar, 2007 10:32
| Marija napisał/a: | Na Forum JA była dyskusja, czy w ogóle pan Darcy ma imię, no bo co to jest ten "Fitzwilliam"? Fitzwilliam Darcy, a jego kuzyn to "pułkownik Fitzwilliam" - a nazwisko? A jeśli pan Darcy ma na imię Fitzwilliam, to jak go wołać po ludzku? Fitzwilliamie? Ficusiu może? Bill? Fitzbillu? |
Pan Darcy ma na imię Fitzwilliam - sam się tak podpisał w liście do Elżbiety. U lady Pameli wszyscy wołają go Fitz, więc należy to chyba potraktować jako zdrobnienie... :grin:
A co do pułkownika - nigdzie u JA nie przypominam sobie jego imienia. Wszędzie występuje tylko "pod stopniem wojskowym". A Fitzwilliam to najprawdopodobniej właśnie jego nazwisko, będące równocześnie panieńskim nazwiskiem matki Darcy'ego, później "przetransferowanym" na imię jej syna.
U Anglosasów jest przyjętą praktyką, że imię zamienia się w nazwisko - wystarczy przypomnieć "Wichrowe Wzgórza", gdzie syn Heathcliffa i Izabeli dostał na imię Linton, czy "Anię z Zielonego Wzgórza", której syn miał na imię Shirley.
Admete - Śro 21 Mar, 2007 10:38
To był chyba taki arystokratyczny zwyczaj, zeby nadawać nazwisko panienskie matki jako imię. Ja się często spotykałam w różnych ff z imieniem Richard nadawanym pułkownikowi, bo rzeczywiście sama Austen nic na ten temat nie pisze.
Maryann - Śro 21 Mar, 2007 10:47
| QaHa napisał/a: | | Te kontakty rodzinne takie żywe czytając JA miałam wrażenie, że rodzina Darcy'ego jest bardziej oziebła. |
Czy ja wiem ? Oziębła jest na pewno lady Katarzyna, ale nie wiem dlaczego mam wrażenie, że nie była ona ulubioną ciocią Darcy'ego.
A JA pisze też, że pułkownik często się dziwił, że jego kuzyn podczas wizyt na plebanii zachowuje się tak sztywno. Miało z tego wynikać, że na ogół jest inny. Więc może jest coś na rzeczy...
Mag - Śro 21 Mar, 2007 10:57
Dzieki Maryannku!
Sciągnij cugle Pamelce, bo ja wyobraźnia na manowce zwodzi
No spokojnie czytac nie mogę tej TFurczości, Niech ona galopkiem do Rosing jedzie bo nie wytrzymam.
Chociaż ten dzisiaj mogę jej darować, to myślałam, że matka Darcego miała tylko lady C za siostrę
Marija - Śro 21 Mar, 2007 11:23
| Admete napisał/a: | | To był chyba taki arystokratyczny zwyczaj, zeby nadawać nazwisko panienskie matki jako imię. Ja się często spotykałam w różnych ff z imieniem Richard nadawanym pułkownikowi, bo rzeczywiście sama Austen nic na ten temat nie pisze. | Syn mojej babci musiałby mieć Chmiel na imię . Zapachnialo prasłowiańskością ...
Maryann - Śro 21 Mar, 2007 11:34
Biorąc pod uwagę, że córeczka Gwynneth Paltrow ma na imię Apple... ??:
Brooklyna Beckhama nie wspominając...
Marija - Śro 21 Mar, 2007 11:46
O imionach dzieci gwiazdorskich nie mówmy, bo to temat tragiczny ??: "Shiloh Nouvell"?? Abrakadabra??
Maryann - Śro 21 Mar, 2007 11:49
| Marija napisał/a: | | O imionach dzieci gwiazdorskich nie mówmy, bo to temat tragiczny |
Żeby wspomnieć tylko niejakiego Michała W. i jego Xaviera, Fabienne, Etienette... i Falco Christiana in spe... ??:
Marija - Śro 21 Mar, 2007 12:01
| Maryann napisał/a: | i Falco Christiana in spe... ??: | Ło matko ty moja , naprawdę biedne te dzieci...
Anonymous - Śro 21 Mar, 2007 13:07
| Maryann napisał/a: | | Brr ! Na zewnątrz jest zimno jak ch… ehm |
no to to odbiegło od JA, że ch ... ehm
Maryann - Śro 21 Mar, 2007 13:30
No odrobinę się pan pułkownik rozpędził... Zwłaszcza, że przy mamie... :oops:
Chociaż nie uwierzę, że w tamtych czasach tego typu określeń nie używano. Tyle, że nie w obecności dam, a JA pisała niejako z "damskiego" punktu widzenia.
|
|
|