Seriale - Winter sonata, czyli dramy na koniec roku
Agn - Pią 07 Kwi, 2017 11:29
AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przepraszam, muszę zdobyć speciala nr 2! Muszę!!! Potem wam wszystko opowiem!
Trzykrotka - Pią 07 Kwi, 2017 13:43
I co w tym specjalu? Alternatywne zakończenie?
Edit:
Admete, patrzaj, kto dołączy do Chang Wooka i panny od Louisa w nowej dramie
http://www.dramabeans.com...ient-in-dongha/
Agn - Pią 07 Kwi, 2017 17:36
Taaaaaak!!! Zachwyceni ludzie pisali, ze to sie powinno tak wlasnie skonczyc, a nie jakis tam zdechly Alex. Bo tak Eru a prawda Alex zawiodl tyle razy, ze tylko nienormalna baba by z nim planowala przyszlosc. Li Cheng to mezczyzna na cale zycie.
I nawet mam ten wlasciwy special, wieczorem obejrze wyjatkowo wnikliwie. Ten special niewlasciwy zniknal zewszad, czyli moge uznac, ze nie istnieje.
Admete - Pią 07 Kwi, 2017 17:40
| Trzykrotka napisał/a: | Admete, patrzaj, kto dołączy do Chang Wooka i panny od Louisa w nowej dramie |
Super - on ma prawdziwy talent - wiedziałam, ze w końcu wypłynie.
Agn - Pią 07 Kwi, 2017 23:27
*chrumka z uciechy* Oglądam spesziala. Twórcom się zapomniało, że Helen, asystentka Li Chenga, w ostatnim odcinku wręczyła mu zaproszenie na swój ślub i miał się on odbyć "już w tę sobotę?!". Speszial odbywa się 2 lata później... Li Cheng właśnie prowadzi Helen do ołtarza. Może w Chinach nie mają za często sobót, wszystko jest możliwe. Ale ok, wiem, że to na potrzeby dramatyzmu, coby Su Man zdecydowała się wrócić do Szanghaju (skuszona obietnicą Li Chenga, że będzie jej gotował - wiedział, chłopak, co robi! ) i PRZYPADKIEM zobaczyła scenę, która jej powie "Li Cheng się właśnie chajta".
A, co mi tam. Nie takie rzeczy się tu działy.
Edycja: No, skończyłam. Trochę tam nadramatozili, ale generalnie usatysfakcjonowanam. Alex został odprawiony z kwitkiem, choć nachalnie się pchał, że jeśli Su Man chce, to on teraz w sumie bardzo chętnie z nią spędzi życie i potem jeszcze się napraszał, aż mu w końcu Su Man powiedziała, że sorry, ale ona chce je spędzić z Li Chengiem, bo pewnych spraw nie da się wymusić. Go girl! Oczywiście w finale klasyka gatunku - bieg za króliczkiem, by mu wyznać miłość, ale za to jak ładnie. I nawet obcas złamała, tym razem naprawdę (pewnie nie wspomniałam - początek znajomości Su Man i Li Chenga to udawanie, że się złamało obcas). Więc mamy noszenie na rękach i wyznanie do ucha, cichutko i pięknie. I tak - było kissu. Było bardzo piękne kissu z zaangażowanymi obiema stronami. I była też piękna radość i w ogóle wymarzony happy end.
Oczywiście już nawet nie wspomnę, że w ostatnich scenach Wallace Chung był w czarnym garniturze i wyglądał jak miliard dolarów podarowanych prosto z niebios.
*wzdycha* I nawet niekomfortowe warunki oglądania mi nie wadziły (napisy nie pasowały, bo film z tubka, więc musiałam czytać napisy z osobnego pliku). Ufff... od razu mi lepiej i szczęśliwiej na serduszku.
Nie wiem, czy pokazywać fotki z kisu. Trzykrotka wspominała, że ona już nie chce.
Trzykrotka - Sob 08 Kwi, 2017 00:00
Jakby tam z czasem nie było, sprawiedliwości dziejowej stało się zadość i można spać spokojnie, że żaden doopek nie dostanie dziewczyny
W Paście nr 3 sytuacja bez zmian. Panna wyleciała, ale w domu pilnie ćwiczy robienie makaronu al olio, marnując jakieś jego kilogramy (aż żal patrzeć). Szef coś przeżywa i ulega managerowi restauracji mówiącemu, że absolutnie nie mogą ogłosić, że zatrudnią na pomocnika tylko faceta. Wściekły szef mówi, że będzie oceniał dzieła konkursowe kandydatów (tak, tak, znów spaghetti al olio ) z zasłoniętymi oczami. I ocenia, jak rasowy Gordon Ramsay: tu nabierze na widelec i już odrzuci, tu trochę przeżuje i mówi, że nie, tu weźmie do ust i wypluje na talerz. Sam czar Ale autentycznie widziałam, jak Ramsay zrobił to w Master Chefie. Bardzo współczułam uczestniczce.
W każdym razie: posadę opuszczoną przez naszą bohaterkę zdobywa... nasza bohaterka. I wraca na swoje miejsce w kuchni. Podejrzewam długi ciąg wrzasków, padań na kolana, wylanych do zlewu zup itd.
| Agn napisał/a: |
Nie wiem, czy pokazywać fotki z kisu. Trzykrotka wspominała, że ona już nie chce. |
O tak, nie chce jak nie wiem co, odwróci się z obrzydzeniem od takiej sceny
Agn - Sob 08 Kwi, 2017 00:11
| Trzykrotka napisał/a: | | Jakby tam z czasem nie było, sprawiedliwości dziejowej stało się zadość i można spać spokojnie, że żaden doopek nie dostanie dziewczyny |
O tak... Raduje się me serce okrutnie, że twórcy dramy wpadli na pomysł, że publiczność do szaleństwa zakocha się w Li Chengu, a Alexa zleje siurem prostym i że zrobili w sumie tę końcówkę tak specjalnie - by dać wyjście do dwóch alternatywnych zakończeń. Ma to swój sens. Gdyby zrobili jedno, to musieliby pewnie polecieć za książką (HELL NO! ), a tak - hulaj dusza, piekła nie ma i wszyscy zadowoleni.
| Trzykrotka napisał/a: | | autentycznie widziałam, jak Ramsay zrobił to w Master Chefie. Bardzo współczułam uczestniczce. |
Dlatego nie cierpię oglądać tych programów. Raz że wylewa się z nich zwykłe chamstwo (ale to jest cool, bo to taki imidż ), a dwa - jest to pozbawione sensu.
Trzykrotko, donieś, kiedy bohaterka zdzieli bohatera patelnią w łeb tak, że mu się odwidzi zdupkowienie.
| Trzykrotka napisał/a: | | O tak, nie chce jak nie wiem co, odwróci się z obrzydzeniem od takiej sceny |
Tak też myślałam, dlatego zrobiłam tylko 12 zdjęć. Ażebyś w pełni mogła poczuć niesmak, prezentuję ci je tutaj.
Czego by nie powiedzieć o panu Chungu - rany, jak ten facet umie całować. Aż zazdrość bierze...
Trzykrotka - Sob 08 Kwi, 2017 00:24
| Agn napisał/a: |
Czego by nie powiedzieć o panu Chungu - rany, jak ten facet umie całować. Aż zazdrość bierze... |
Ach No właśnie A ja mam jeszcze całusy Generała z Ping Ting Nie do końca obejrzane
Admete - Sob 08 Kwi, 2017 06:54
Obejrzałam 15 minut Queen of mystery i to może być zabawne. Uśmiałam się jak bohaterka odkryła złodzieja w sklepie ( w stylu panny Marple ) i teściowa może być ciekawą postacią Obejrzę resztę i dam znać. A zaczyna się wszytko porządnym modrobiciem Ale nie w stylu K2, raczej takim wszyscy na wszystkich
Agn - Sob 08 Kwi, 2017 07:00
| Trzykrotka napisał/a: | | A ja mam jeszcze całusy Generała z Ping Ting Nie do końca obejrzane |
I nie tylko całusy, o ile pamiętam.
| Admete napisał/a: | | zaczyna się wszytko porządnym modrobiciem Ale nie w stylu K2, raczej takim wszyscy na wszystkich |
Donoś dalej o wrażeniach. Ja dziś zaczynam Whisper.
Admete - Sob 08 Kwi, 2017 07:30
Mnie Whisper męczy - tam nie ma jednej w miarę uczciwej postaci, bo nawet bohaterka robi złe rzeczy. Z drugiej strony trochę mnie ciągnie, żeby obejrzeć i sprawdzić, jaki poziom wredoty osiągnie scenarzysta. W Punch jednak bardziej rozumiałam motywacje bohaterów, na pewno też Kim Rae Won i ten drugi, starszy aktor przykuwali mnie do ekranu. Tu aż tak silnych osobowości ekranowych nie ma. Najbardziej odrzuca mnie postać żony bohatera - takiej drugiej suczy, to ze świecą szukać w całym dramalandzie.
Agn - Sob 08 Kwi, 2017 07:42
No nie... nie strasz mnie... ja chce sobie pana poogladac...
No nic, sprawdze sama.
BeeMeR - Sob 08 Kwi, 2017 07:52
| Agn napisał/a: | | *wzdycha* I nawet niekomfortowe warunki oglądania mi nie wadziły (napisy nie pasowały, bo film z tubka, więc musiałam czytać napisy z osobnego pliku). | Dla chcącego...
Dobrze, że nakręcili taki special - albo dwa i każdy mógł wybrać co tam woli
| Trzykrotka napisał/a: | ocenia, jak rasowy Gordon Ramsay: tu nabierze na widelec i już odrzuci, tu trochę przeżuje i mówi, że nie, tu weźmie do ust i wypluje na talerz. Sam czar Ale autentycznie widziałam, jak Ramsay zrobił to w Master Chefie. Bardzo współczułam uczestniczce. | Nie znoszę takiego podejścia
Agn - Sob 08 Kwi, 2017 12:14
Dobrze tez, ze dostepny (cudem, bo cudem, ale jednak) byl ten speszial, ktory mnie interesowal.
Admete - Sob 08 Kwi, 2017 15:09
Queen of mystery wygląda natomiast lekko i zabawnie i ma sporo różnych kobiecych postaci. Bohaterkę da się lubić, jest też jej przyjaciółka i wścibska teściowa ( oraz jej trzy równie wścibskie koleżaneczki od kart ). Młody posterunkowy jest uroczo niedoświadczony, a policjant na razie pojawia się w tle i mija bohaterkę, ale się jeszcze nie spotkali. Pani jest gospodynią domową, ale nieustannie uczy się na egzamin policyjny. Na pewno więc zna procedury.
Agn - Sob 08 Kwi, 2017 18:43
Trzykrotko, pomocy! Podpytaj Gosię, bo ona oblatana w chińszczyźnie, skąd bierze chińskie dramy? Szukam jednej i skończyły mi się już pomysły.
Trzykrotka - Sob 08 Kwi, 2017 23:23
Agn Gosia regularnie przeczesuje gooddramę i ogląda to, co tam znajdzie - wszystko online, tylko Generała chyba gromadziła. Wiele ci nie pomoże, niestety/
Generała pozwoliłam sobie trochę poomijać i skoczyć na koniec. Oczywiście, obejrzę dramę po kolei i odcinek po odcinku, ale zachciało mi się wiedzieć, że warto przecierpieć 15 odcinkow rozłąki.
Oj, jak było ładnie Naprawdę, twórcy strzelili sobie w nogę z za długim rozstaniem bohaterów, bo pozbawili się tego, co najlepsze. Chemia między bohaterami i autentyczność ich absolutnego uwielbienia dla siebie nawzajem po prostu zwala z nóg.
Autentyczność i prawda detali bardzo mnie ujęla. To, że kiedy się spotkali, mimo, że są szczęśliwi, nie potrafią pozbyć się skrępowania i niezręczności. Ping Ting wciąż pyta, czy Bei Jie chce ją o coś zapytać, bo widać, że kilka razy nabiera powietrza. On mówi, że chce, ale widać, że nie ma odwagi. Mają dla siebie pusty dom, ale zachowują się grzecznie i ostrożnie. Wreszcie on zadaje to pytanie: czy Ping Ting przez ten czas nie znalazła sobie kogoś innego, czy żyje sama. Kiedy odpowiada, że nie jest sama, Bei Jie uśmiecha się tylko smutno i mówi, że rozumie, że ona jest zbyt wspaniała, żeby była sama (100 punktów do zajebistości), wstaje, dziękuje za posiłek i zmierza w stronę drzwi (kolejne punkty, zamiast rozwalać meble i drzeć się głosem tura, że już o tu rywalowi....). A jaki potem mamy wybuch namiętności, kiedy ona mówi, że ten drugi to ich trzyletni syn (I kolejne punkty do zajebistości: najpierw ognista noc z żoną, dziecko potem).
Och i ach
Queen of Mystery będę oglądać na pewno, bo mi się trochę humoru w kryminale przyda. Zaopatrzyłam się w materiał poglądowy - może jutro Dziś prócz Strong Woman spróbowałam Chicago Typewriter, na razie jeden odcinek.
Nie wiem, co myśleć. Zapowiedź jest interesująca, nie powiem, ale jednocześnie w środku mi się przysnęło. Co ciekawe, środek był poświęcony bohaterce. Napisał to scenarzysta Kill Me Heal Me i to się czuje o tyle, że na razie mamy tak ogromne nagromadzenie zagadek i różnych tropów, że można się w tym trochę pogubić. I zapala mi się czerwona lampka kiedy się dowiaduję, że bohaterka i zna masę sztuk walki i była w strzeleckiej drużynie olimpijskiej... Ma służyć jako deux ex machina?
Przeskoki między latami 30 i współczesnością są na razie drobne. Muzyka piękna, fantastyczne wnętrza. Ah In jak zwykle na poziomie, pani niezła, pokazał się Cordon i pies, który dla wielu był bohaterem odcinka. Ko Kyung Pyo na razie wystąpił tylko jako głos.
Admete - Nie 09 Kwi, 2017 06:55
Spróbuję Chicago, kontynuuję Tunnel, bo zaczyna się robić ciekawiej. Denerwuje mnie trochę ten słabszy aktor, ale reszta jest w porządku. W Queen ostrzegałyście przed tą aktorką - nie znam jej, ale pasuje do postaci. Natomiast pan lepiej wypada w senach poważnych, bo komediowych szarżuje i wychodzi mu sztucznie.
EDIT: czwarty i piąty odcinek oglądało mi się dużo lepiej, niż drugi i trzeci. Chyba nie jest tak źle, jak mi się wydawało.
Agn - Nie 09 Kwi, 2017 20:09
| Trzykrotka napisał/a: | | Agn Gosia regularnie przeczesuje gooddramę i ogląda to, co tam znajdzie - wszystko online, tylko Generała chyba gromadziła. Wiele ci nie pomoże, niestety/ |
Bueeeeeeee To jak ja teraz zdobędę Imminent Crisis?!!!!!! Na gryzoniu tylko pierwsze 7 odcinków. A gdzie pozostałe 33???
| Trzykrotka napisał/a: |
Generała pozwoliłam sobie trochę poomijać i skoczyć na koniec. Oczywiście, obejrzę dramę po kolei i odcinek po odcinku, ale zachciało mi się wiedzieć, że warto przecierpieć 15 odcinkow rozłąki. |
Hahahahhaa! Ja uczciwie poczekałam na ten moment, dzięki czemu miałam piękne zadośćuczynienie za te odcinki frustracji, kiedy byli już tak-tak-tak bliziutko. Eeeech...
| Trzykrotka napisał/a: | | Naprawdę, twórcy strzelili sobie w nogę z za długim rozstaniem bohaterów, bo pozbawili się tego, co najlepsze. Chemia między bohaterami i autentyczność ich absolutnego uwielbienia dla siebie nawzajem po prostu zwala z nóg. |
Tu bym się mimo wszystko nie zgodziła. Bo Ping Ting i Bei Jie osobno wcale nie oznaczało uwiądu dramy - przeciwnie, jest wciąż bardzo ciekawie, a czekanie na ponowne połączenie naszej pary też ma swój urok. Może poza wyrywaniem sobie włosów z głowy. Ale ten etap pokazuje, że oni są dla siebie po prostu stworzeni, pięknie jest pokazana tęsknota i wierność partnerowi, nawet jeśli nie stoi się przy nim ramię w ramię. Ping Ting, kiedy wreszcie udało jej się schronić, mogła w spokoju urodzić dziecko i zapewnić mu przynajmniej 3 lata radosnego dzieciństwa. Owszem, bez ojca, ale nie ma doskonałych rozwiązań. Można się kłócić, czy krycie się Ping Ting przed generałem to pomysł dobry z jej strony, czy zły. Jak wielbię ich razem, tak trochę rozumiałam jej motywy.
A Generał, który na żadną kobietę nie spojrzy nawet po śmierci małżonki tylko zdobywa kolejne punkty do zajebistości - gdzie są tacy faceci, no gdzie?! Poza tym mnie kompletnie rozbroiły takie momenty, jak Bei Jie trzymający na rękach roześmianego chłopca nie wiedząc, że to jego syn. Wiesz, jak mi wtedy serce biło?
| Trzykrotka napisał/a: | A jaki potem mamy wybuch namiętności, kiedy ona mówi, że ten drugi to ich trzyletni syn (I kolejne punkty do zajebistości: najpierw ognista noc z żoną, dziecko potem).
Och i ach |
Ujęło mnie jeszcze, że po wspólnej nocy ruszyli dalej zrobić to co słuszne. Wiedzieli, że dziecko jest bezpieczne i choć założę się, że Bei Jie konał wewnątrz, by swojego potomka zobaczyć, to nie leciał bezmyślnie, by to zrobić - wojna go nie ominie, a lepiej malucha nie wciągać w wielkie bitwy.
Napoczęłam Whisper. Oj, ależ tu ponuro! Normalnie ręka rękę myje i czuję, że albo będzie rozwalanie systemu od środka albo nie wiem co. W każdym razie zaraz sprawdzę, czy drugi odcinek jest równie intrygujący.
Plusem jest niewątpliwie konstrukcja - owszem, tu każdy ma coś na sumieniu i nikt nie gra czysto, ale wpakowanie w środek takiego bagna krystalicznie czystego bohatera czy bohaterkę chyba by nie zadziałało.
Ewentualnie jeszcze czuję wpływ ostatniej książki Nesbo.
Minusem są aktorzy. Znaczy się - bohaterka jest w porządku jako postać. Podoba mi się, że nawet w ciężkiej chwili nie drze się całemu światu o swych krzywdach. Okej, poleci jakaś łezka, ale nie marnuje czasu, bo go nie ma. Bierze się do roboty. Działa. Kombinuje. Nie wyjdzie jedno, próbuje drugiego. I to jest w porządku. Ale niekoniecznie oznacza martwą twarz. Aktorka mi nie gra (skąd ja ją znam? Albo może mi kogoś przypomina, ale nie wiem kogo). Trochę też zawodzi na razie pan z Twenty again, na którego bardzo postawiłam. Też przez cały odcinek ma jedną minę, mam nadzieję, że się rozkręci, bo ten aktor przecież potrafi grać.
Gra interesującego bohatera. Miał być nieprzekupny, twardy, ale i na niego znalazł się hak. Ciekawe, jak (i czy???) to rozplączą.
Admete - Nie 09 Kwi, 2017 20:20
Jemu chyba nie pasuje ta postać, nie grał do tej pory takich bohaterów. Tu musiałby być ktoś drapieżny, jemu to nie wychodzi. On the way to airport już widziałaś? Tam bardzo pasował. Obejrzałam pierwszy odcinek Chicago typewriter i chyba mnie ten serial nie zachwyci. Mam wrażenie, że to bardziej pomysł na film, niż całą dramę. Bardzo porządnie zrobiony, ale nie czułam się zainteresowana losami bohaterów.
Trzykrotka - Nie 09 Kwi, 2017 20:35
| Admete napisał/a: | | Bardzo porządnie zrobiony, ale nie czułam się zainteresowana losami bohaterów. |
No właśnie też piknęła mi taka obawa. Ale dla aktorów pociągnę dalej i dam jeszcze dramie szansę. Whisper i Tunel odpuszczam, więc mam ten luksus, bp przecież Strong Woman kończy się w tym tygodniu.
Admete - Nie 09 Kwi, 2017 21:02
Tunnel jest jednak całkiem w porządku, miałam kryzys ( trochę związany z marnym samopoczuciem ), ale teraz widzę, że jest lepiej. W Chicago nie interesuje mnie tak naprawdę ani pisarz, ani jego fanka - antyfanka? Wątek przeszłości/powieści jest ciekawy,ale większość to jakieś dziwne rzeczy. Spróbuj Królową tajemnic - to taki serial niezbyt serio, ale jak już się zawiesi niewiarę, to można się bawić. W takim Castle też realizmu nie było za grosz.
Agn - Nie 09 Kwi, 2017 21:09
Trzykrotko, a jak tam tłumaczenie Gosi? Coś ruszyło? Czy komputer nadal pasie się na łące?
BeeMeR - Nie 09 Kwi, 2017 23:01
| Cytat: | Aktorka mi nie gra (skąd ja ją znam? | Lee Bo-young, drażniła cię (postać albo aktorka, nie pamiętam) w GG14D
Trzykrotka - Nie 09 Kwi, 2017 23:45
| Agn napisał/a: | Trzykrotko, a jak tam tłumaczenie Gosi? Coś ruszyło? Czy komputer nadal pasie się na łące? |
Nie, komputera nadal nie ma, bo fundusze zjadł weterynarz - tak to jest przy sporym zwierzyńcu. Tłumaczenie też stoi i mam tylko nadzieję, że Gosi będzie się chciało go dokończyć, kiedy już będzie mogła
No, w Whisper to Lee Bo Young, pierwsza rola po ciąży i porodzie. Nie wiem, czy jednak nie lepiej radzi sobie w obyczajowych dramach i rom-komach, ale ewidentnie z Ji Sungiem poszli w takie problemowe i zaangażowane projekty, do których ja się raczej nie zabiorę.
Obejrzałam 3/4 Chicago Typewriter. W sumie mam ochotę na więcej, choć nie wiem, czy nie za dużo tam jest tych różnych dziwnych i na razie niepowiązanych z sobą wątków. Najmniej ciekawy wydaje mi się wątek dziewczyny, a zwłaszcza to, że pisarz staje się przy niej takim niemiłym, podwójnie aroganckim dupkiem. Na KKP jeszcze się nie doczekałam a obejrzałam godzinę 2 odcinka! Acha, i zirytował mnie jeszcze ten zabieg, że na początku jest 5 minut retrospekcji i zajawki tego, co będzie w bieżącym odcinku, a potem odcinek ma 1.20. Za długo, zbyt rozwleczone, wcale nie mam ochoty wysłuchiwać nieustającego gderania Ah Ina: na jelenie, na dziewczynę, na dziennikarza, na stalkera.
Bo dobra, zobaczymy za tydzień, czy coś ciekawego się wydarzy na styku światów.
Mystery Queen na pewno przynajmniej spróbuję. Chyba mam najmniej uprzedzeń do grającej tam aktorki, choć za nią nie przepadam.
Agn co do Generała, to rozłączne odcinki jeszcze przede mną, więc nie ocenię póki co, jak wypadły. Mnie po prostu strasznie męczy (autentycznie, fizycznie męczy) wątek nieustannego rozmijania się bohaterów. Nie znoszę tej często cytowanej komedii romantycznej, w której bohaterka spisuje swój numer telefonu do ksiązki, a książkę odkłada na stoisko bukinisty i mówi do bohatera, że jeśli jest im przeznaczone być razem, to będą razem. Wiem, że w Generale stało się jak się stało nie z winy bohaterów, że gdyby mogli, całe życie hodowaliby razem jedwabniki, ale nie poradzę: 15 odcinków Ping Ting bez Bei Jie mnie przeraża.
|
|
|