Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
RaczejRozwazna - Sob 24 Kwi, 2010 21:47
| Agn napisał/a: | | I teraz się zastanawiam... czy po treningu (który na pewno będzie) będzie scena rozpoznawania zapachów. I czy Jake liźnie Bellę. Ja wiem, że to głupi drobiazg, ale ten moment akurat b. lubię. |
Mam nadzieję, że ta scena będzie! Moja ulubiona, z Eclipse....
RaczejRozwazna - Nie 25 Kwi, 2010 01:49
A propos "Hosta" jeszcze. Utwierdzam się w przekonaniu, że Meyer ma jakiś spaczony obraz miłości. W "Zmierzchu" to było i w 'Intruzie" tym bardziej. Miłości jako obsesji, jakiejś wręcz niszczącej siły nie do opanowania, takiej jak obsesja Belli na punkcie Edwarda i ślepa obsesja Melanie na tle Jareda. Pamiętam dyskusje z Admete, która wskazywała, że pisarstwo Meyer może mieć destrukcyjny wpływ na młodzież i wydaje mi się, że jesli podchodzi się do tej tfurczości bezrefleksyjnie to rzeczywiscie może tak byc. Jared jest okropny. Ja rozumiem, że można nienawidzić obcego, który zawładnął ciałem ukochanej, mozna dążyć do jego unicestwienia, ale to nie usprawiedliwia okrucieństwa. Okrucieństwo, które Jared wykazuje w stosynku do Wanderer, musi być cechą jego osobowości.
A tak w ogóle to cała ta historia miłosna jest strasznie podobna do Zmierzchu. Melanie i Wanda to jakby dwie osobowości Belli - Bella Jacoba i Bella Edwarda; Jacob reprezentowany jest w "Intruzie" przez Jareda i Jamiego razem wziętych (bezczelnośc i chłopięcość), a odpowiednikiem Edwarda jest Ian (najpierw wróg, z rodzinki "mało zachwyconej" Wanderer etc... )
Agn - Nie 25 Kwi, 2010 11:06
Ja wręcz odwrotnie uważam - Jared jest bardziej podobny do Edwarda. E. na początku "nie znosił" Belli, planował wręcz ją zabić. Jared - miałby chęć zabić Wandę i, podobnie jak E., powstrzymuje się z jakichś powodów. Natomiast Ian to dla mnie ktoś podobny do Jacoba - najpierw jest przyjacielem, sojusznikiem. Wybacz, Spin, że to napiszę, ale chyba wszyscy się tego domyślają, bo w kwestii miłosnych wątków u Meyer nie ma zaskoczeń - potem jest z tego miłość. No i Ian jest prawie cały czas "tym drugim", podobnie jak Jake. Jamie to tylko brat, który jest bardzo przywiązany do swojej siostry. Nie wplątuję go w wątek miłosny.
RaczejRozwazna - Nie 25 Kwi, 2010 12:53
Oczywiście ja też nie wplątuję Jamiego do historii, ale tylko rozważam typy psychologiczne. Mnie jakoś się skojarzyło, że Jared i Jamie, którzy trzymają się razem, reprezentują te dwie strony osobowości Jacoba: agresywną i chłopięcą. Ian też chiał na początku zabić Wandę... A Jared tylko Melanie kochał.
Agn - Nie 25 Kwi, 2010 13:07
Z tym że Ian chciał ją zabić, ale jako jeden z pierwszych zaczął na nią reagować zupełnie inaczej. W końcu to on powiedział, że "to, że nie jest człowiekiem, nie znaczy, że nie czuje bólu. I że w gruncie rzeczy to jest pobita dziewczyna - pobita przez nas".
Jest tu takie malutkie podobieństwo do Jacoba. Wszyscy uważali Bellę za chodzącego trupa (poza Newtonem, ale on też raczej z przyzwoitości). A Jake traktował ją jak człowieka, ciepło, po przyjacielsku. Pojechała do niego z motorami, a okazuje się, że dostała o wiele więcej, niż samo usprawnienie maszyn.
Wanda najszybciej (po Jebie) nauczyła się ufać Ianowi, czuła się przy nim bezpieczniejsza, bo wiedziała, że on traktuje ją jak człowieka, członka własnej społeczności, nie patrzy na nią jak na dziwadło z kosmosu.
A Jared kochający tylko Mel... tak samo jak Edward nie dałby rady zainteresować się Jessiką czy Angelą. [Choć to byłoby ciekawe - E. z Angelą. W końcu zauważył, że jako jedna z niewielu posiadała coś takiego, jak empatia i zachowywała się normalnie, kiedy B. przyjechała do Forks. To taki mały OT. ]
Mam nadzieję, że po tym bełkocie widać, o co mi biega.
RaczejRozwazna - Nie 25 Kwi, 2010 13:31
| Agn napisał/a: | | Z tym że Ian chciał ją zabić, ale jako jeden z pierwszych zaczął na nią reagować zupełnie inaczej. |
Tak jak Edward?
Jednym słowem - podobne jest, tylko że każdy widzi inaczej. Ciekawe jak to będzie odbierać Spin.
A Jared jest przede wszystkim brutalny, taki "mięśniak" - a tej cechy (brutalności) Edward nie posiadał.
Agn - Nie 25 Kwi, 2010 13:34
Nie posiadał? Przypomnij mi, kto urwał łeb Victorii. Tak, wiem, V. stanowiła zagrożenie, bo przytaskała ze sobą całą zgraję wampirów. Ale wg Jareda Wanda może zrobić to samo - przyprowadzić armię dusz, która zrobi im ziazi.
Poza tym nie wiem, czy można nazwać Jareda zwykłym mięśniakiem. Edward był w komfortowej sytuacji - nikt na niego nie polował, nie był zagrożonym gatunkiem, nie miał sytuacji, w której wszyscy są podejrzani, w każdej chwili złapie go wróg i go wykasuje, a w jego ciało wszczepi jakiegoś pasożyta, który się z kolei dorwie do jego najbliższych (w tym przypadku tej małej społeczności ocalałych, którzy w tym momencie są dla niego rodziną). To, jak się zachowuje, to jest samoobrona, dla mnie w pełni zrozumiała. Mi, jako czytelnikowi, jest bardzo wygodnie, bo ja wiem, że Wanda nie ma złych planów, natomiast Jared tego nie wie. Jest wciąż przekonany, że w ciele Mel jest łowca, który umie kłamać (więc Wanda może sobie gadać ile chce, że nim nie jest, bo też jej nie uwierzy - przecież żaden łowca by się nie przyznał). To jak złapać gestapowca, który dzień w dzień łapał niewinnych ludzi, skazywał ich na tortury i śmierć. Zaufałabyś takiemu komuś? Czy raczej z całej siły byś go nienawidziła i usiłowała zabić (jak Kyle), biorąc pod uwagę, że cała twoja rodzina zginęła przez kogoś podobnego, kto robił to samo z innymi (jak w przypadku rodziny Jareda i Melanie)?
Czy ja właśnie usiłuję zrozumieć Edwarda i Jareda...?
Odnośnie odczuć Spin - sama jestem ciekawa. Jak znajdzie czas, to pewnie zajrzy i napisze. Choć ja się zastanawiam, czy w ogóle będzie porównywała bohaterów. A jeśli już, to jak - ja na nic patrzę względem zachowania wobec bohaterki (Edward/Jacob >>> Bella i Jared/Ian >>> Wanda), takie cechy porównuję.
PS Jest już strona: http://eclipsethemovie.com/ Ładnie zrobiona. I trailer można obejrzeć w wypasionej rozdzielczości. Rany, jaki ten Jake ładny...
spin_girl - Pon 26 Kwi, 2010 12:16
Nie widzę żadnego podobieństwa pomiędzy Jaredem a Edwardem. Kompletnie żadnego. Nawet, jeśli Edward ma w swoim charakterze brutalność, to na etapie "Zmierzchu" już nad nią zapanował. Owszem, chce zabić Bellę, ale tylko w pierwszej chwili, kiedy jest ona dla niego anonimowym zbiornikiem krwi. Natychmiast jednak przychodzi refleksja - nie chce być mordercą, potworem i w relultacie Edward ucieka do Denali.
Wyobraźmy sobie Edwarda w sytuacji Jareda - Bella, którą uważał za martwą i straconą na zawsze, pojawia się nagle z obcym w ciele. Czy sądzicie, że Edward w jakikolwiek sposób mógłby skrzywdzić nawet samo ciało Belli z obcym w środku? Nie sądzę. Poza tym nie wierzę, żeby Edward mógł w ogóle uderzyć kobietę (Victoria się nie liczy, to była wcielona furia). W dodatku Jeb zachowuje się dziwnie i od razu pada opinia, że Melanie (czyli, powiedzmy, w tym wypadku Bella) jeszcze się tam w środku kołacze. Moim zdaniem, Edward uczepiłby się tej szansy jak tonący brzytwy, nie tylko sam by Duszy nie uderzył, ale nie pozwoliłby nikomu jej dotknąć i starałby się dowiedzieć czy jest szansa, że Dusza i Bella jeszcze koegzystują. Najsilniejszym instynktem Edwarda jest instynkt chronienia Belli, jakiejkolwiek jej cząstki. Myślę, że ostatecznie zaakceptowałby nawet i Wanderer, tak jak był w stanie zaakceptować Jacoba jako ewentualnego ojca dzieci Belli. Nie ma takiej rzeczy, której by nie zrobił dla niej, nie ma takiego układu na który by nie poszedł.
Poza tym Edward jest dużo inteligentniejszy od Jareda, który, moim zdaniem, ma bardzo ciasne horyzonty i pewnie szybciej doszedłby do prawdy. Muszę powiedzieć, że od początku akcji w jaskiniach jestem negatywnie nastawiona do Jareda i mam nadzieję (ale nie mówicie mi!!!), że Wanda/Melanie jednak się przekonają do Iana.
Agn - Pon 26 Kwi, 2010 21:17
Cóż, ja widzę to podobieństwo w tych punktach, które wypisałam. Natomiast nie stawiałabym za pewnik zachowania E. względem B. ze wszczepioną Wandą. Jak to ujęła Szymborska "tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono". Nigdy nie wiadomo. W nawet najbardziej spolegliwym misiu kryje się wnerwiony grizzly.
A Victoria, co byśmy o niej nie rzekli, kobietą też była, a jednak E. nie wahał się trzasnąć ją z całej siły. Widocznie wszystko zależy od tego, jak mocno ktoś potrafi go wnerwić.
A poważnie... Rzecz jasna to, co napisałam, nie oznacza, że ja w Jaredzie widzę wykapanego Edwarda (jakkolwiek Jared mnie denerwuje, jak jednak wolę jego od E.). Mają po prostu pewne punkty wspólne, jakby się tak nad tym zastanowić. Podobnie jak Ian i Jacob. Coś w tym jest.
EDYCJA: *przywdziewa żałobę* Ponoć Ian Sommerhalder będzie grał główną rolę męską w ekranizacji Intruza. Wprawdzie umrę ze śmiechu, jeśli okaże się, że zagra Jareda niemniej obawiam się, że to będzie Ian.
Acz może jednak zagra Jareda, bo w końcu on jest zawsze wymieniany jako ten najważniejszy.
Ale to pewnie Ian. Ech...
Jacobie, utul...
EDYCJA 3 (dopisana po EDYCJI 2, stąd zamieszanie numerkowe): Właśnie obejrzałam TVD 01x19... Taniec Eleny z Damonem. Ta wymiana spojrzeń... I, kurde, zmienię chyba zdanie względem Somerhaldera grającego (POTENCJALNIE!) Iana O'Shea. On mógłby być niezły w tej roli... *zdejmuje żałobę*
EDYCJA 2: Speaking of Jacob - tutaj znajdziecie ładne zdjęcie z Eclipse: http://www.taylorlautner....ls.php?album=93
Są też ujęcia na Rileya. Fajne jest to, gdzie widać jego twarz i ma spuszczone oczy.
Agn - Sob 01 Maj, 2010 21:13
<reklama>http://www.twilightseries.fora.pl/b-kacik-pisarza-b,47/mezczyzna-od-kuchni-nz-odc-9-01-05-2010,5021-125.html#722028 <koniec reklamy>
Jak zrobię edycję, to nikt nie zauważy, więc bezczelnie wlepiam nowego posta - dziewiąty odcinek MOKa już do poczytania.
Dla ortodoksyjnych wyznawców pedeefa plik jest tutaj: http://chomikuj.pl/thingr...zyzna_od_kuchni
EDYCJA: No ludzie, śpicie???
Wrzucam tę scenkę tańca: http://www.youtube.com/watch?v=10SVwR8K9mI
BeeMeR - Wto 04 Maj, 2010 21:37
| Agn napisał/a: | | Jak zrobię edycję, to nikt nie zauważy, więc bezczelnie wlepiam nowego posta - dziewiąty odcinek MOKa już do poczytania. | Bardzo dobrze, nie zauważyłam=bym faktycznie - przeczytam sobie jutro
Agn - Śro 05 Maj, 2010 22:04
Daj znać, czy znośne czytadło.
Wkur...zyłam się. http://forum.mirriel.net/...=226099#p226099
Normalnie tak mi pikawa skoczyła po poście tej całej Szapiro, że miałam ochotę coś rozwalić.
aneby - Śro 05 Maj, 2010 22:12
Łał, to pojechała po bandzie ...
Anaru - Nie 09 Maj, 2010 12:45
| Agn napisał/a: | Normalnie tak mi pikawa skoczyła po poście tej całej Szapiro, że miałam ochotę coś rozwalić. |
"Wybrany temat nie istnieje."
Agn - Nie 09 Maj, 2010 13:23
Te posty zostały usunięte, bo nie tylko ja napisałam do moderatorów w sprawie tej osóbki. Generalnie chodziło o to, że, ok, nie podobała jej się książka, w porządku, ma prawo uważać ją za beznadziejnie napisanego gniota. Ale wkurzyła mnie, że napisała, że ci, którym się powieści Meyer podobają, są zaczadzeni, niedojrzali etc. Napisałam jej wtedy, że można się śmiać z książki - spoko. Ale nie wolno obrażać innych ludzi tylko dlatego, że mają inny gust i że nie wszyscy z zapałem będą brnęli przez Joyce'a czy Dostojewskiego. Parę jeszcze durnych wpisów ze strony tej użytkowniczki poleciało (ja już nie odpowiadałam, bo wg mnie to była prowokacja), w końcu moderatorzy wkroczyli do akcji i póki co dziewczę się ciuteńkę uspokoiło. Teraz prowadzi akcję pod hasłem "obrona Michaliny Olszańskiej". Nie rozumiem laski - Meyer zjechała z góry na dół, łącznie z fanami, a Olszańskiej broni jak niepodległości. Miałam w rękach dzieło panny Olszańskiej i nie pieję z zachwytu, nie obchodzi mnie, że dziewczyna jest dopiero nastolatką - wydaje książkę, to staje w szranki z innymi na równi. I sorry, nasze psie prawo uważać, że jej produkt jest do kitu i nie da się go czytać.
Ach, długo by można. Fakt, że ciśnienie mi dziewczyna podniosła jak nie wiem. Bo ok niektóre małolaty faktycznie nie umieją ocenić porządnie książki, bo i poza Zmierzchem niczego innego nie przeczytały, bo za trudne (litości!), ale z drugiej strony ja to odebrałam jako atak na osoby bardzo inteligentne, które mają dobry gust, a saga też im się podobała (w tym np. na naszą Spin). No i piana sama wytoczyła mi się na usta...
BeeMeR - Pon 10 Maj, 2010 15:38
A ja tylko nadmienię Agn, że ostatni odcinek MoK traktuję jako zapowiedź następnego kawałka, na który czekam tyleż cierpliwie co i niecierpliwie
Agn - Pon 10 Maj, 2010 16:07
Mój borze, Basiu, a czegóż ty tak oczekujesz po tym odcinku, hmm?
BeeMeR - Pon 10 Maj, 2010 17:46
Że będzie dłuższy od poprzedniego
Agn - Pon 10 Maj, 2010 17:49
Masz ci los, następna... Toć wszystkie tej samej długości i jakoś do tej pory nikt nie narzekał. A od dwóch odcinków wszyscy jak jeden mąż jęczą. Normalnie jakbym pisała super tekst.
BeeMeR - Pon 10 Maj, 2010 19:06
Od kiedy to emotka świadczy o narzekaniu?
Ja jakoś miałam wrażenie, że ten fragment jest krótszy i tyle.
Lubię Disneya i sporo piosenek, że tak powiem bez związku , ale śpiewy alternatywne niekoniecznie
Agn - Pon 10 Maj, 2010 19:20
Ja śpiewy alternatywne tylko w tekstach, jakbym tego miała słuchać, to bym pewnie chwyciła za strzelbę.
Kolejny kawałek się pisze. Tylko wolniej, bo mam kupę roboty w pracy. :/
spin_girl - Pią 14 Maj, 2010 21:10
Ludzie, nie ma mnie tu od jakiś 3 tygodni a Wy ciągle na tej samej stronie???
Już prawie się wyrobiłam, w niedziele, jeśli Opatrzność pozwoli składam papiery na obronę i zaczyna się la dolce vita. I Hosta sobie poczytam....
Poczekacie?
Agn - Pią 14 Maj, 2010 22:37
Spinuś, czekam na ciebie grzecznie i nawet nie zerkam na książkę! Cieszę się, że wracasz i że już naprostowujesz to, co masz do naprostowania.
I cóż taka panna zdziwiona, że my wciąż na tej samej stronie, aaa? Toć druga najwięcej tu gadająca osoba zniknęła, ja mogłam kontynuować dzieło, ale nikomu się nie chce tak angażować w te rozmowy, więc... utknęliśmy ciapkę.
Agn - Sob 22 Maj, 2010 16:40
No i tłajlajt wylądował u Oprah. Wprawdzie trzeba sobie wyłączyć głośniki przy piszczących fanach, ale i tak się uśmiałam. Szczególnie komentarz Roberta odnośnie tytułów, które mu przyznały jakieśtam gazetki i co sądzi o byciu jedną z najbardziej wpływowych osób na świecie (tak, ten tekst o psie ).
Robert, Taylor, Kristen i Dakota:
CZĘŚĆ PIERWSZA
CZĘŚĆ DRUGA
CZĘŚĆ TRZECIA (Tu było dużo wrzeszczących panienek, więc uważajcie na głośniki... ale ta mamuśka piszcząca "ohmygod he's so hot!"... err... I te Twimoms są... ciut... ekhm... ale co tam - sprawia im to radość, niech się cieszą)
CZĘŚĆ CZWARTA (Chwila dla Taylora - wspominałam już kiedyś, że ma zwalający z nóg uśmiech? I pojawi się tu też Dakota Fanning)
CZĘŚĆ PIĄTA (A na końcu scenka z filmu - panowie prawie skaczą sobie do oczu. No! W końcu coś się dzieje w tym trójkącie!)
Muszę przyznać, że Kristen choć raz wyglądała ładnie, a nie jakby całą noc ćpała, potem władowała na siebie kilo makijażu (styl śmiertelnie blady wamp) i poszła między ludzi.
EDYCJA
Mam pytanie! Dłubię w dziesiątym odcinku MOK i utknęłam przy... imieniu. Czy zna ktoś jakieś wyjątkowo głupie damskie imię, które nadawałoby się do harlequina (takiego historycznego)? Byle nie polskie, musi być dość długie, najlepiej trudne do wymówienia...
RaczejRozwazna - Wto 25 Maj, 2010 17:31
Imię, hm, Wilhelmina? Waleriana? Innocenta? Prakseda?
Pooglądałam sobie zajawki z Eclipse i naprawdę coraz bardziej mi się to podoba. Sceny walki zapowiadają sie świetnie, panowie skaczący sobie do oczu genialni, zwłaszcza Edward (ta nienawiść i odraza w oczach), no i jak zwykle niezawodny Charlie Gdzieś tam mi migąl Jacob walący pięścią w stół, mmm, czy to znaczy, że lubię brutali?
|
|
|