To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramy, czyli urok Azji - odsłona 4

Aragonte - Nie 21 Gru, 2014 10:30

BeeMeR napisał/a:
Agn napisał/a:
Może za to w końcu pozabawiał Aragonte...
Przeczytało mi się "pozbawiał" :mysle: hmm... snu?

Pozbawianie czegoś innego niż sen byłoby nieco, hmm, spóźnione :wink:
Nie stawił się jednak :( pewnie Trzykrotka go zgarnęła cichaczem, tylko się nie przyznaje...

No dobra, zmykam, będę zaglądać od czasu do czasu z netu u siostry. Paaa, bądźcie umiarkowanie niegrzeczne :twisted: :wink:

Admete - Nie 21 Gru, 2014 10:54

Aragonte odpoczywaj :) Agn o czym był ten Chaser i dlaczego był straszny? Zaintrygowałaś mnie. W Punch bohater jest wredny i bezwzględny. Nie można go lubić. Sprzedawanie galotek i skarpetek w Misaeng jest świetne. To taki oddech przed końcówką.
BeeMeR - Nie 21 Gru, 2014 10:57

Kiedy ja absolutnie niczego innego nie sugerowałam ;)

Ooo, znalazłam sobie film na wieczór:
https://www.youtube.com/watch?v=duMlpQcY1hM

Normalnie sami znajomi - Ryoo Seung-Ryong uwielbiam, w wersji kozackiej jego i Kanemaru też chętnie :excited:
Na pewno zdam relację i jakby kto chciał filmem się podzielę :mrgreen:

Admete - Nie 21 Gru, 2014 11:06

Ze mna możesz się dzielić ;)

EDIT: gdyby się ktoś trochę stresował odcinkami 18 i 19 Misaeng, to 20 daje pociechę ;) Podobało mi się zakończenie. Podobała mi się także przyjaźń między dawnymi stażystami. Oglądajcie też do samego końca, tam jest jeszcze jedna scenka po napisach.

Agn - Nie 21 Gru, 2014 20:28

Kładę się spać, ale jeszcze na chwileczkę...
BeeMeR napisał/a:
Przeczytało mi się "pozbawiał" :mysle: hmm... snu?

Ekhm, na pewno. :twisted:
BeeMeR napisał/a:
I głupotka na dziś - postaci z bajek po koreańsku:
http://www.boredpanda.com...on-na-young-wu/

Bardzo mi się podobają! Są ślicznie narysowane. :serce:
Aragonte napisał/a:
Nie stawił się jednak :( pewnie Trzykrotka go zgarnęła cichaczem, tylko się nie przyznaje...

Na pewno powie, że go nie widziała. :sprytny:
Aragonte napisał/a:
Paaa, bądźcie umiarkowanie niegrzeczne :twisted: :wink:

...eeeeejjj!
Admete napisał/a:
Agn o czym był ten Chaser i dlaczego był straszny? Zaintrygowałaś mnie.

Bo był okrutny. Od sceny zabijania dziewczyny samochodem po całą resztę, gdzie polityk (zgniły tatuś z CH) usiłuje to zatuszować, a ojciec dziewczyny (po utracie żony, która po śmierci córki zwariowała) chce dociec prawdy, kto zabił jego jedyne dziecko.
BeeMeR napisał/a:
Ooo, znalazłam sobie film na wieczór:
https://www.youtube.com/watch?v=duMlpQcY1hM

A spróbuj wywalić zanim się podzielisz... ;)
Serio - przekaż komu trzeba, ekhm, ekhm - trailer wygląda zachęcająco. :D

I idę spać. Na dobranoc...
Wiem, że Aragonte nie ma, ale może później to nadrobi.

Pekin, rudości i "leżymy" (i pragniemy zdjąć te okropniaste buty)...


Ach, no dobrze, to jeszcze obezwładniający uśmiech na dobranoc...


Spadam, zanim padnę...

Anaru - Nie 21 Gru, 2014 20:41

Agn napisał/a:
Kładę się spać, ale jeszcze na chwileczkę...

No wiesz! To ja Ci się bałam na komórę odpowiedzieć, żeby nie budzić :bejsbol:
Spać!

Admete - Nie 21 Gru, 2014 21:29

Agn napisał/a:
Bo był okrutny.


Tutaj też będzie okrucieństwo choć chyba nie fizyczne, a psychiczne, okrucieństwo władzy.

Trzykrotka - Nie 21 Gru, 2014 23:33

Aragonte napisał/a:
pewnie Trzykrotka go zgarnęła cichaczem, tylko się nie przyznaje...

No pewnie :excited: I trzymam go sobie za zamkniętymi drzwiami i oknami, żeby nie uleciał...
Pozbawił, pozbawił - też mi się tak przeczytało :lol: Ciekawe, że takie skojarzenia nasuwa grzeczny Jun Ki... :mrgreen:

A propos "grzeczny" to obejrzałam dziś piękny film z kilkoma -jak na Koreę - dość śmiałymi scenami, w których uczestniczyła śliczna Arang - Shin Min Ah. Towarzyszył jej bardzo - bardzo niegrzeczny i bardzo smaczny pan, z którym kiedyś w The Devil tylko się grzecznie hugała - Joo Ji Hoon
Film ma tytuł Naked Kitchen, jest przepiękny wizualnie, zwłaszcza, kiedy zaczyna się gotowanie (obaj bohaterowie filmu są kucharzami, a bohaterka też nieźle się na kuchni zna). Nie do końca pojmuję jego ideę... ale nic to, bo głównie i tak, prócz prześlicznego mieszkania Mo Rae, naszej bohaterki i jej genialnego sklepu z parasolkami słonecznymi, w głowie pozostaje głównie ta scena, którą wrzucam, bo jest po 22
https://www.youtube.com/watch?v=ETCxQ7rECWg
A tu wersja ocenzurowana, ale za to z oryginalną muzyką
https://www.youtube.com/watch?v=tcc_SJbttQo

Co jeszcze....
My Girl - ufff, dowlokłam się do zakończenia z rekordową liczbą przewijania. Z Jun Ki żegnamy się już na początku ostatniego odcinka - siedzi beksa za biurkiem i chlipie, żeby dać mu więcej dokumentów do przejrzenia, bo teraz jego misją życiową jest praca :frustracja: Zabijcie mnie, zabijcie... Cała reszta to katalog dramatoz ze szczęśliwym twistem na koniec (Uff, a już gryzłam palce z nervów :czekam2: ) i meta- żarcikiem. Otóż - w ostatniej scenie pokazuje się w końcu prawdziwa wnuczka Dziadka. Gra ją pani, którą pamiętamy z BBF - piękna pierwsza miłość Księciunia. Aktorka była bohaterką pierwszej dramy sióstr Hong, Delightful Girl jakaś-tam i tutaj jako wnuczka pojawia się ze swoim mężem, którego gra jej partner z tamtej dramy i ewidentnie odgrywają oni swoje postacie, taka ciekawostka.

Podobny numer będzie w Pinokiu, jak widzę - pojawi się Oska, który zagra swojego bohatera z I Hear Your Voice, obrońcę z urzędu, który pomyli akta i przyniesie do hyunga akta mordercy z IHYV. Jeszcze jedno mrugnięcie - panna, z którą Beom Ji ma się spotkać na randce przedmałżeńskiej to Suzy :-D
Ale poza tym mało zabawnie było. Jak było do przewidzenia, spłakałam się okropnie, nie tylko z żalu, ale i ze złości, bo Dal Po złamał serce dziadka - a raczej swojego drugiego ojca na kilka sposobów i bardzo perfidnie. Noble idiocy w najgorszym wydaniu. Kiedy zobaczyłam trzęsące się z płaczu za młodym idiotą plecy staruszka, miałam mordercze uczucia :bejsbol:
Podobało mi się ponowne spotkanie przy pracy obu reporterskich par - In Ha z Beom Ji i You Ri z Dal Po - bardzo lubię całą czwórkę i ich podejście do zawodu.
I hyung... jestem zachwycona rolą tego chłopaka.
A nade wszystko - jestem ciekawa, w którą stronę pójdzie teraz akcja. Czy tylko w stronę ukarania Zimnej Wiedźmy? Wydaje mi się, że to za mało... i że młodzi póki co jeszcze niewiele dowiedzieli się o rzetelności i nie ponoszeniu przez emocje, także negatywne.
Zobaczymy.

Misaeng - smutniej i smutniej... Zostały mi 4 odcinki do końca, coraz bardziej ciągnie mnie do jak najszybszego obejrzenia i przekonania się, kto zwycięży - nóż, czy noga ministra (pamiętacie Sainikudu i słynną relację z wyjmowania noża z rzeczonej nogi?) Jest coraz bardziej gorzko w miarę ujawniania kolejnych zasad rządzących tym światkiem, jak ta, że super - zdolny chłopak bez uniwerku nie może pracować w firmie, a projekt debiutantki nie może pójść do realizacji przed projektami bardziej doświadczonych kolegów, bo - nie :evil: Jest też - za co chwała twórcom - nie pozostawianie nas bez nadziei. Bardzo liczę na tę nadzieję.

Trzykrotka - Pon 22 Gru, 2014 00:01

Jako, że jutro nowa porcja nowych odcinków, przypomniałam sobie, że miałam napisać ze dwa słowa - dla zainteresowanych - o Valid Love.
Odcinki 4 i 5 miały tytuły "Numer telefonu" i "Łzy." Obie rzeczy bardzo ważne, jako, że sposób prezentowania akcji w tej dramie przypomina mi parzenie zielonej herbaty, którą kiedyś dostałam. Miała formę sporych kulek, które wrzucało się do wody, a one powoli rozwijały się w duży i piękny kwiat wypełniając cały kubek. Tutaj jest tak samo. Kolejne odcinki nie tylko pokazują następne wydarzenia, czyli kierunek - do przodu, ale dopowiadają to, co już znamy. Widać to w zakończeniach odcinka. Każda scena, którą odcinek się zamyka, otwiera się na początku następnego, ale trochę inaczej. Na przykład - filmowana jest pod innym kątem. Albo mamy więcej dialogu, czy dodatkowe scenki, objaśniające ją. Pewne kwestie z offu, pasujące do danej sytuacji, okazują się być wypowiedziane przy zupełnie innej okazji, w innym kontekście.
Drama ma też - co mnie niezmiernie zachwyca - szeroki, filmowy oddech. Nie widać łatania scen, czy pospiesznych zabiegów dla posklejania odcinka. Sceny są wypieszczone, przemyślane, ułożone w uporządkowanym i misternym szeregu. I piękne - jakie piękne! Nie sądzę, żeby twórcom brakowało materiału scenariuszowego, raczej z rozmysłem pokazują długie ujęcia bez słów, ale naładowane znaczeniami, z towarzyszeniem świetnej muzyki - i klasyki i backgroung music - piosenek jest mało.
Numer telefonu - bo role się zmieniają i teraz, po pocałunku w deszczowy dzień, to Stolarz (skojarzyłam sobie, że Cieśla buduje drewniane domy, a meble robi stolarz, więc zmieniam ksywkę) zaczyna zabiegać o żonę - i szuka jej po uliczkach, a kiedy znajdzie, próbuje namówić, żeby wpadła, zjadła z nim ramen. Zdobywanie jej numeru telefonu jest symbolem tych zabiegów, ale także potencjalnym zagrożeniem. Stolarz musi prosić o niego ich wspólną znajomą, która szybko kojarzy fakty, zresztą sprawy między tą parą szybko zaczynają wyciekać na zewnątrz. Chłopak z knajpki w której pracuje siostra Żony i rzeczona wspólna znajoma, widział przez okno ich pocałunek i powiedział wszystkim, że Stolarz ma dziewczynę. Na razie obiecał, że nie powie, kto to, ale... Żonę ktoś obserwuje, bo jej Mąż od jakiegoś czasu dostaje jej zdjęcia na komórkę - a to jak siedzi w kawiarni, a to, jak Stolarz za rękę wprowadza ją do swego domu. Właścicielka kawiarni widzi ich, jak jedzą razem ciastka ryżowe, on ma pod pachą ewidentny dowód, że zna Żonę i ze się spotykali już wcześniej... Wszystko niedługo wybuchnie.
Łzy są czymś, czego nasza bohaterka nie pokazuje nikomu, nawet kiedy trudno jej je stłumić. Nie płacze przed mamą, żeby jej nie denerwować, przed mężem, zeby go nie martwić, przed resztą rodziny, żeby nie okazać słabości.
Kiedy ją poznajemy, myślimy, że to idealne pogodna kobieta. I bardzo silna. W końcu nie każdy zniósłby poziom upokorzeń, jaki funduje jej rodzina męża. I zniósł fizyczny i psychiczny wysiłek, jakim jest opieka nad terminalną unni i pilnowanie teściów, żeby się nie pozabijali. Il Ri biega na posyłki i na każde gwizdnięcie niechętnej jej teściowej. Czasami z nosa puszcza się jej krew. Wyciera ją i mówi to nic, podrapałam się. Jej dobry mąż :roll: upomina ją, żeby trochę się oszczędzała, ale nie kiwnie palcem, żeby pohamować mamusię, czy młodszego brata, który najchętniej udusiłby szwagierkę gołymi rękami. Jedynym, który wszystko widzi i wie, jest Stolarz. 6 odcinek kończy się sceną, w której pozwala on Żonie wykrzyczeć całą frustrację, gniew, zmęczenie, pozwala jej wrzeszczeć do głębi trzewi, a potem w swojej obecności płakać bez końca. Wydaje mi się, że to, a nie wyłącznie seksualna fascynacja, będzie zalążkiem ich związku.


PS: zdjęcia JUn Ki są absolutnie piękne :serduszkate: To najbardziej rude zachwyca mnie bez reszty :serduszkate: - to z buteleczką - perfum? Cudo, chciałabym avatar :serduszkate: :serduszkate: Ten facet na samym dole posta na zdjęciu z JUn Ki faktycznie wygląda jak Gok :shock: To chyba nie niemożliwe, co? :mysle:

Admete - Pon 22 Gru, 2014 07:40

Dla mnie to nie noble idiocy tylko przypływ strasznych wyrzutów sumienia, przekonanie, że wygodne życie z rodziną In Ha było nie tylko zdradą, ale tez przyczyniło się do wyborów dokonanych przez hyunga. Jak ktoś jest tak bardzo nieszczęśliwy jak DP w tej chwili, to rani innych.
Agn - Pon 22 Gru, 2014 07:53

Anaru napisał/a:
No wiesz! To ja Ci się bałam na komórę odpowiedzieć, żeby nie budzić :bejsbol:
Spać!

Toć poszłam! Musiałam jeszcze zjeść coś w guście kolacji i wziąć prysznic...
Ale, kurde, jeśli taka jest cena niewyspania, to chyba będę prosiła sąsiadów, by częściej robili imprezy.
Nie powiem kto i w jakiej sytuacji mi się przyśnił, ale zapewniam, że nawet szlafroczka nie było. :rumieniec: :rumieniec: :rumieniec:
Admete napisał/a:
Tutaj też będzie okrucieństwo choć chyba nie fizyczne, a psychiczne, okrucieństwo władzy.

No mówię, że się boję...
Trzykrotka napisał/a:
I trzymam go sobie za zamkniętymi drzwiami i oknami, żeby nie uleciał...

Hyhyhy... :twisted:
Trzykrotka napisał/a:
Pozbawił, pozbawił - też mi się tak przeczytało :lol:

Teraz ja kicnęłam "rozbawił". :zalamka:
Trzykrotka napisał/a:
Ciekawe, że takie skojarzenia nasuwa grzeczny Jun Ki... :mrgreen:

Nie wierzę, by to było aż tak grzeczne chłopię. :P ;)
Trzykrotka napisał/a:
A propos "grzeczny" to obejrzałam dziś piękny film z kilkoma -jak na Koreę - dość śmiałymi scenami, w których uczestniczyła śliczna Arang - Shin Min Ah. Towarzyszył jej bardzo - bardzo niegrzeczny i bardzo smaczny pan, z którym kiedyś w The Devil tylko się grzecznie hugała - Joo Ji Hoon

*Agn googla faceta* Interesujący pan. :)
Zastanawiam się, czy obejrzeć scenę, czy po prostu poczekać na cały film...

Arghhh więcej nie zdążę napisać, bo się spóźnię na autobus do pracy.
Do zobaczenia wieczorem!!!

I Junki na śniadanie. Raz! :mrgreen:


Trzykrotka - Pon 22 Gru, 2014 07:56

Doskonale rozumiem jego motywy, tylko wolałbym, żeby -jeśli chce się biczować nie wciągał w to ludzi, którzy byli dla niego wyłącznie dobrzy. Tego nie umiem mu wybaczyć.
BeeMeR - Pon 22 Gru, 2014 09:21

Trzykrotka napisał/a:
w głowie pozostaje głównie ta scena, którą wrzucam, bo jest po 22
Ja jej niestety nie widzę - każe mi się zalogować a nie mam konta, tworzyć specjalnie mi się nie chce - pewnie trzeba będzie zerknąć na film ;)
(widziałam, że jest na Bace, nawet już kiedyś rozważałam seans ;) )

Trzykrotka napisał/a:
Nie powiem kto i w jakiej sytuacji mi się przyśnił, ale zapewniam, że nawet szlafroczka nie było. :rumieniec: :rumieniec: :rumieniec:
Gratuluję i ufam, że ten co trzeba?

Trzykrotko, pięknie piszesz o Valid Love :kwiatek:
Z przyjemnością wielką czytam.

Trzykrotka - Pon 22 Gru, 2014 09:45

BeeMeR napisał/a:
Ja jej niestety nie widzę - każe mi się zalogować a nie mam konta, tworzyć specjalnie mi się nie chce - pewnie trzeba będzie zerknąć na film ;)

Mnie widać uznał za dostatecznie zdeprawowaną, bo m,nie puścił - choć o wiek zapytal :mrgreen:
Film jako taki nie jest dla mnie do końca jasny jak chodzi o sposób postępowania bohaterów. Ale szczerze mówiąc - miałam to gdzieś, bo wizualna strona mnie urzekła.
Na pociechę zdjęcie obu bohaterów Naked Kitchen


BeeMeR napisał/a:
Trzykrotko, pięknie piszesz o Valid Love :kwiatek:
Z przyjemnością wielką czytam.

Póki co :trzyma_kciuki: drama sprawia mi niesamowitą przyjemność. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że warto inwestować zainteresowanie w koreańską tvn :wink: Temat jest dość śliski, łatwo się pośliznąć i wcale nie wykluczam, że scenarzystce omsknie się noga, ale na razie prowadzi akcję idealnie pod moje upodobania, a reżyser i operator robią znakomitą robotę. Że o aktorach nie wspomnę :serduszkate:

Edit: może tę wersję pokaże bez logowania
https://www.youtube.com/watch?v=tcc_SJbttQo

BeeMeR - Pon 22 Gru, 2014 10:03

Trzykrotka napisał/a:
arto inwestować zainteresowanie w koreańską tvn :wink: Temat jest dość śliski, łatwo się pośliznąć i wcale nie wykluczam, że scenarzystce omsknie się noga, ale na razie prowadzi akcję idealnie pod moje upodobania, a reżyser i operator robią znakomitą robotę. Że o aktorach nie wspomnę :serduszkate:
Ogromnie mi się (zaocznie ;) ) podoba ten zmienny punkt widzenia przy następnym odcinku - lubię takie motywy.

Trzykrotka napisał/a:
może tę wersję pokaże bez logowania
Pokazało :kwiatek:
Bardzo ładna scena :serduszkate: westchnę tylko, że w Arang SMA była sztywna jak chochoł przy pocałunkach - a tu widać, że da się inaczej.
Pan wygląda interesująco, chyba zerknę na film ;)

Trzykrotka - Pon 22 Gru, 2014 10:19

BeeMeR napisał/a:
westchnę tylko, że w Arang SMA była sztywna jak chochoł przy pocałunkach - a tu widać, że da się inaczej.
Pan wygląda interesująco, chyba zerknę na film ;)


Zobacz sobie jeszcze mój post powyżej, gdzie wkleiłam pełną wersję sceny :wink:
Pan - mam wrażenie - może teraz być w wojsku, stąd nigdzie go nie widać. Pamiętam go z czasów, gdy dramy oglądałam jeszcze tylko razem z Gosią. Grał w Goong i w The Devil, własnie z SMA i panem Mężem z Valid Love, ale widać było, że jest jeszcze bardzo młody.

BeeMeR - Pon 22 Gru, 2014 10:51

War of the Arrows / Arrow, The Ultimate Weapon (2011)
(polskie tłumaczenie "błyskotliwie" wypacza sens: ktoś wykombinował "Strzała wojny" zamiast "Wojna strzał" :zalamka:

Film ukazuje dzieci okrzykniętego zdrajcą ojca zabitego na ich oczach - przygarnięte przez przyjaciela. Po latach syn (Park Hae Il, to moje pierwsze z nim zetknięcie, ma bardzo wymowne oczy) wciąż żyje przeszłością, ojcowskim piętnem zdrajcy (i wiszącym nad jego potomstwem groźbą śmierci) tudzież polowaniami, a siostra (Moon Chae-Won, np. z TPM) chce po prostu żyć i założyć rodzinę z synem wychowawców (Kim Moo-Yul, grał złego syna w Iljimae, tego którym się zachwycałam ;) ), a on z nią.


W dzień ślubu jednak na wioskę napada horda Mongołów (wedle opisu) / Mandżurów (wedle filmu) i pali, morduje, ale przede wszystkim bierze jeńców by wywieźć w głąb Chin. I tu zaczyna się owa wojna strzał - o uwolnienie siostry, żony, pobratymców. To nie historia miłosna, bardziej o więzi bratersko-siostrzanej, acz mężowsko-żonine oddanie też ma swoje miejsce. I wszystko skąpane obficie w strzałach i krwi.
Ryoo Seung-Ryong jako dowódca jest wspaniały, zastanawiałam się długo, który z łysolców to Kanemaru, ale jak zostali przetrzebieni to nie miałam wątpliwości ;)


"Set during the second Manchu invasion of Korea" - to znaczy m/w kiedy? :mysle:
Ok już wiem, że XVIIw.

Film jest mocny, brutalny, trochę krwawy (nie w sensie fruwających flaków, ale fruwających strzał, mieczy, toporków, które sięgają celu jednak często), ani trochę nie nudny. Nawet jeśli chwilami tracił głębszy sens czy prawdopodobieństwo zdarzeń, to nadrabia resztą - jest rewelacyjnie kręcony, zwłaszcza sceny pościgów w lesie :oklaski: . Świetnie zagrany. Pasująca muzyka - bębny, czy inne szybkie tempo.
Trochę przekombinowany jest na koniec, ale idzie mu to wybaczyć bo się dobrze ogląda.
Zwłaszcza łuki i strzały kręcone są z miłością - a są przeróżnych kształtów, strzały mają różne groty i lotki, strzelający różne techniki. Tą sferą filmu plus pościgami zachwyconam. A poza tym całość oglądało mi się świetnie. :oklaski:






BeeMeR - Pon 22 Gru, 2014 10:58

Trzykrotka napisał/a:
Zobacz sobie jeszcze mój post powyżej, gdzie wkleiłam pełną wersję sceny :wink:
Oczywiście nie zauważyłabym już edycji :kwiatek:
Teraz rozumiem, czemu mi scenę pierwotnie ocenzurowało ;)

Trzykrotka - Pon 22 Gru, 2014 11:19

BeeMeR napisał/a:

Teraz rozumiem, czemu mi scenę pierwotnie ocenzurowało ;)

Taaa, biust i pupa SMA okazały się wielce gorszące, choć przecież i tak zasłonięte bielizną.
Bardzo mi się ta scena podoba - i zmysłowa i w miarę dosłowna i subtelna.

Ta wojna strzał piękna wizualnie :oklaski: Wydaje mi się, że skądś znam bohaterkę... A łysy Kamane rzeczywiście efektowny.
Przypomniało mi się tym samym, że mam do obejrzenia filmowy debiut Siwona, Battle of Wits - też (podobno) krwawa kostiumówka.

BeeMeR - Pon 22 Gru, 2014 11:38

Trzykrotka napisał/a:
Bardzo mi się ta scena podoba - i zmysłowa i w miarę dosłowna i subtelna.
Zgadzam się bardzo zmysłowo jest do nakręcone - i pięknie do tego.

Trzykrotka napisał/a:
Ta wojna strzał piękna wizualnie :oklaski:
Pokusiłabym się nawet o powiedzenie, że epicka ;)

Trzykrotka napisał/a:
Wydaje mi się, że skądś znam bohaterkę...
The Princess Man? Nice guy?

Mam już kolejnego kandydata do obejrzenia, tylko muszę ciut lepszej wersji poszukać :mysle:
https://www.youtube.com/w...feature=related

Trzykrotka - Pon 22 Gru, 2014 11:48

BeeMeR napisał/a:
The Princess Man? Nice guy?

Pewnie tak, z jakichś zajawek.

BeeMeR napisał/a:
Mam już kolejnego kandydata do obejrzenia, tylko muszę ciut lepszej wersji poszukać :mysle:
https://www.youtube.com/w...feature=related

O, ciekawy pomysł na intrygę :oklaski:

BeeMeR - Pon 22 Gru, 2014 12:09

Trzykrotka napisał/a:
Battle of Wits - też (podobno) krwawa kostiumówka.
Czyli coś dla mnie ;) Już namierzyłam co to - gorzej, że to chińskie dzieło, a one jakby mniej sensu miały dla mnie niż koreańskie, ale zawsze może się zdarzyć wyjątek :mrgreen:
Koreańskie też bywają od czapy - miecz przeznaczenia na przykład

A książę i żebrak po koreańsku - i jeszcze Ryoo Seung-Ryong i Lee Byung-Hun (oraz panna Iljimae, ale to najmniejszy wabik dla mnie jeśli w ogóle :P ) - jak najbardziej zainteresowanam :mrgreen:

Trzykrotka - Pon 22 Gru, 2014 13:44

W chińskich najgorszy do przejścia jest dla mnie już teraz język :zalamka: Nie to, że brzmi nieładnie - w ogóle nie wyczuwam jego intonacji i strasznie mnie irytuje. Ale może to tylko w dramach, bo filmy chińskie kiedyś pasjami oglądałam.

BeeMer :kwiatek: ponieważ mnie ostatnio słabo do kostiumówek ciągnie, bądź mi oblatywaczem, gdybyś w ogóle na tę Battle się zdecydowała - daj znać, czy to strawne. Na wabika masz młodziutkiego Siowna w ładnym kostiumie :serduszkate:

Admete - Pon 22 Gru, 2014 13:51

Basiu jakby co to te kostiumówki chętnie wezmę ;)
BeeMeR - Pon 22 Gru, 2014 13:59

Z językiem to ja czasem też mam problem ;)
W "Strzałach" najpierw mówili po bodaj mandżursku - i nawet sprawdzałam czy nie ma aby drugiej ścieżki językowej ;)
Nie było - tak miało być, to i potem ważne, by się dogadać z najeźdźcami ;)

No i w szczegółach słychać różnice między wymową a napisami - np. mowa o Hanyang/Hanseong a w napisach "Seul" - ehem, jasne. :roll:
tudzież regularnie zastępują "oraboni" imieniem - ale tego akurat się nie czepiam.

Nawiasem w części dotyczącej dzieci występują dwa dzieciaki z Iljimae - chłopiec grający dobrego brata Iljimae i drugi, grający złego brata - ten drugi na szczęście tym razem nie mówi :P



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group