To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Komunikaty - Spotkanie w W-wie????

Szafran - Wto 03 Maj, 2016 22:49

Tyle mnie ominęło. Buuuuuu.
BeeMeR - Śro 04 Maj, 2016 06:55

Cytat:
Następny harlekin uzmysłowił nam, że jak równinę zrobić na wysięgnikach, to można się potem nią bawić do osiągnięcia płaskowyżu
Próbuję jakoś zrozumieć to zdanie, ale zupełnie mi ne idzie :lol:
:co_stracilam:

Agn - Śro 04 Maj, 2016 07:03

Nam też nie szło. Wierzaj mi. :lol: Znaczy się był opis krajobrazu i jedynym logicznym rozwiązaniem było właśnie podnoszenie sobie równiny na dowolną wysokość. ;)
BeeMeR - Śro 04 Maj, 2016 07:11

Z równiny robił się płaskowyż? Czy skakała do góry?
Tamara - Śro 04 Maj, 2016 08:24

Tego nie wiemy , ale niedaleko leżały góry jak kręgosłup , więc w ogóle sytuacja anatomiczno-geograficzna ciekawa :mrgreen:
Anaru - Śro 04 Maj, 2016 10:29

Może to była jakaś przenośnia? Kingsajz mi się zwizualizował :lol:
To był jakiś kostiumowy harlequin? :mrgreen:

Eeva - Śro 04 Maj, 2016 12:18

Tylko epilog był, hmmmm "pseudo kostiumowy" bo dział się sto lat przez akcją, która jak zrozumialam miala miejsce we wczesnych latach 90tych :D
Tamara - Śro 04 Maj, 2016 12:21

Eeva jaki epilog, to PROLOG był :zalamka: i to ponad sto - prolog był w 1889 a akcja w 1993 :mrgreen: przecież potem tego grubociosanego wykopali i pani doktor go po kościach rozpoznawała otrzepując piach z sukienki :mrgreen:
Eeva - Śro 04 Maj, 2016 12:24

Ahahahahahaha, oczywista że prolog. Czy pomieszanie słów może wytłumaczyć lasujące mózg spotkanie, na ktorym siedzę????
Kajam się.
Tak tak pamiętam, i ten szeryf czy tez inny marshall też chyba był grubociosany jak i ten martwy??

BeeMeR - Śro 04 Maj, 2016 12:26

Coście za cudo czytały? :lol:
Eeva - Śro 04 Maj, 2016 12:30

Harlequina o mlodej Pani Doktor pracującej w Montanie czy innym Wyoming.
Tamara - Śro 04 Maj, 2016 12:37

Też był grubociosany i miał bardzo niebieskie oczy, więc pewnie był praprawnukiem nieboszczyka :mrgreen: tylko nie był rudy , chyba koledzy w międzyczasie pomagali :mysle:
Dzieuo nazywało się "Pani doktor z Wyoming" :mrgreen:

Agn - Śro 04 Maj, 2016 14:06

A w tymze prologu pojawilo sie dziewieciu jezdzcow. Niestety, nie Nazgule...
:lol:

Tamara - Śro 04 Maj, 2016 17:41

i orzeł , i sójki górskie szukające pstrągów w strumieniu , i las osikowy z jednej a sosnowy z drugiej i nie wiadomo skąd wzięte brzozy :mrgreen: i w ogóle same cuda :serce:
Szafran - Śro 04 Maj, 2016 20:40

A skąd wyście miały tego harlekina:)?
Agn - Śro 04 Maj, 2016 20:43

Z półki w Cafe Nerd. ;)
Anaru - Czw 05 Maj, 2016 13:27

Dobrze zrozumiałam, że pani doktor miała romans sto lat wcześniej ze stadem grubociosanych facetów, których kości potem odkopywała? :shock: :lol:
Tamara - Czw 05 Maj, 2016 14:53

Myślę, że taki scenariusz też jest prawdopodobny :mrgreen: jednak nie dowiedziałyśmy się , jak było , bo kilka pierwszych stron odmóżdżyło mnie do tego stopnia, że dziewczyny musiały zabrać mi książkę, żebym odzyskała zdolność jakiego takiego rozumowania i kontaktu z rzeczywistością i wyszła ze stanu osłupienia :lol:
BeeMeR - Czw 05 Maj, 2016 15:10

Tamara napisał/a:
Dobrze zrozumiałam, że pani doktor miała romans sto lat wcześniej ze stadem grubociosanych facetów, których kości potem odkopywała? :shock: :lol:
:rotfl:
Ania, a myśmy czegoś takiego nie czytały w zamierzchłej przeszłości?
Jakiś archeolog umarł w jakimś kanionie, badając artefakty zaginionej już dawno cywilizacji bo odrzucił jakąś natrętną laskę i ona go wrzuciła/zamknęła w jakiejś tajnej piwnicy, a jego córka dokopała się prawdy po latach, bo odkryła przy zwłokach pamiętniczek pisany ostatnim tchem czy krwią....
Wróć, po stu latach to nie mogła być córka - może jakaś prawnuczka? :mysle:
Chyba jednak była to córka i niekoniecznie była lekarką - musiała zatem być to inna wspaniała książka :mrgreen:

Agn - Czw 05 Maj, 2016 16:13

Anaru napisał/a:
Dobrze zrozumiałam, że pani doktor miała romans sto lat wcześniej ze stadem grubociosanych facetów, których kości potem odkopywała? :shock: :lol:

Nie wiem, ale ten pomysł brzmi wybornie. :lol:

Anaru - Czw 05 Maj, 2016 22:53

BeeMeR napisał/a:
Ania, a myśmy czegoś takiego nie czytały w zamierzchłej przeszłości?
Jakiś archeolog umarł w jakimś kanionie, badając artefakty zaginionej już dawno cywilizacji bo odrzucił jakąś natrętną laskę i ona go wrzuciła/zamknęła w jakiejś tajnej piwnicy, a jego córka dokopała się prawdy po latach, bo odkryła przy zwłokach pamiętniczek pisany ostatnim tchem czy krwią....
Wróć, po stu latach to nie mogła być córka - może jakaś prawnuczka?

Nie kojarzę nic takiego (co nie oznacza, że nie czytałam dawno, dawno temu :mrgreen: ), ale kojarzy mi sie ktoś siedzący w jakiejś indiańskiej dziurze, z której nie bardzo było wyjście, ale nie wiem czy to jakaś saga nie była. :mysle:

BeeMeR - Czw 05 Maj, 2016 23:02

Anaru napisał/a:
kojarzy mi sie ktoś siedzący w jakiejś indiańskiej dziurze, z której nie bardzo było wyjście
Toż właśnie o tym piszę :mrgreen:
Anaru - Pią 06 Maj, 2016 10:12

A to nie było coś Barbary Wood? :mysle:
Nie wiem czy mi nie dzwoni coś tutaj :mysle:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/64710/corka-slonca

Ale nie jestem wcale pewna. Tyle tylko, że wydaje mi się, że to miało coś wspólnego z jakąs dawną kulturą Indian :mysle:

BeeMeR - Pią 06 Maj, 2016 10:51

Anaru napisał/a:
A to nie było coś Barbary Wood? :mysle:
Nie wiem czy mi nie dzwoni coś tutaj :mysle:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/64710/corka-slonca
NIe, to co innego. To o czym ja myślałam, to był romans też podszyty dawną kulturą Indian (vide: piwnica z artefaktami), ale nie B. Wood.
Tamara - Pią 03 Cze, 2016 16:04

W poniedziałek po południu spotykamy się z Aragonte w Cafe Nerd :mrgreen: kto dołączy ?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group