To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - To czytamy - mole książkowe w akcji ;) Odsłona III

Trzykrotka - Śro 10 Cze, 2020 23:57

Admete napisał/a:
U mnie Tragedia na przełęczy Diatłowa - dość ponure, czytałam wczoraj wieczorem i mi się jakoś dziwnie zrobiło. Musiałam odłożyć. Przykra historia, te wszystkie kłamstwa, śmierć młodych ludzi...

Wstrząsająca historia. Kiedyś bardzo się nią interesowałam, zwłaszcza że narosło wokół niej mnóstwo teorii spiskowych, od sił nadprzyrodzonych, UFO, Yeti (poważnie), przez infradżwięki, szpiegostwo, wojskowe próby nowej broni, a nawet zwykłe zbiorowe morderstwo dokonane przez autochtonów, Mansów. Może nie jest to miejsce na offtop, ale znalazłam ostatnio bardzo ciekawy podcast dotyczący tej wyprawy. Przedstawiona tam teoria - nie autorki materiału, ona ją tylko referuje - jest racjonalna, choć nie mniej przez to tragiczna, a ładnie wyjaśnia to, co najprawdopodobniej stało się z grupą Diatłowa.
Mnie zawsze zadziwiało, po co oni poszli w tak niebezpieczne miejsce w tak niebezpiecznej porze - tam też jest to wyjaśnione.

Aragonte - Czw 11 Cze, 2020 00:03

Trzykrotko, post wyżej pisałam właśnie o tym podcaście, jak sądzę :-D tylko że to przyjaciółka go oglądała i zreferowała mi pewne szczegóły.
Trzykrotka - Czw 11 Cze, 2020 00:32

Dokładnie, właśnie zauważyłam, że pisałyśmy pewnie o tym samym :kwiatek: Dla mnie też to wytłumaczenie było w pełni przekonujące. Nie ma co szukać UFO i magii, wystarczy sama surowa przyroda.
BeeMeR - Czw 11 Cze, 2020 07:55

Chodzi o deskę śnieżną czy jeszcze inne wyjaśnienie? Też czytałam różne teorie, także spiskowe, ufo, wojsko, i że jeden z tych co zginął to nie zginął bo się uzębienie czy tatuaże nie zgadzały.
Trzykrotka - Czw 11 Cze, 2020 08:38

O deskę. W tym wyjaśnieniu naprawdę wszystko gra.
Strasznie mi żal tych ludzi.

BeeMeR - Czw 11 Cze, 2020 09:52

Tak, jest racjonalne - szkoda młodych, ciekawych świata ludzi :(
Admete - Czw 11 Cze, 2020 10:05

W książce podawana jest także ta teoria, ale fundacja zajmująca się tą sprawą uważa ją za nieprawdziwą. Uważają, że chodziło o tuszowanie nieudanego startu rakiety. Po lekturze książki nie dziwię się im. Autorka nie opowiada się za żadną teorią, ale mnie też ta deska nie przekonuje. Zabójstwo dokonane przez Mansów próbowała narzucić wierchuszka, ale pierwszy prokurator ( o bardzo ciętym języku ) nie dał sobie tego wmówić. Odsunęli go potem, ale nic nie zrobili, bo siedział już na całkowitym zadupiu i dobrze się tam czuł. Ten drugi się starał, ale potem naciski sprawiły, że się załamał i zamknięto sprawę.
BeeMeR - Czw 11 Cze, 2020 10:14

Deska śnieżna spokojnie mogła się zdarzyć i zasypać namiot, także w połączeniu z czymś innym, np. Wskutek huku albo tąpnięcia, towarzyszącemu rakiecie czy innemu eksperymentowi. Ja akurat czytałam inne (chyba) opracowanie, z rycinami jak namiot został zasypany i jak mogło to być wskutek deski. Sama deska śnieżna nie tłumaczy jednak napromieniowania i niezwykłego koloru ciał, tudzież przede wszystkim wyraźnego tuszowania sprawy :mysle:
http://historiajednejfoto...zy-diatowa.html
http://www.planetagor.pl/...I-rekonstrukcja

Admete - Czw 11 Cze, 2020 10:38

W tej fundacji jest sporo pracowników naukowych, więc jakoś im w miarę wierze. Nie dowiemy się już tego, co naprawdę się wydarzyło. Straszny jest bałagan w dokumentach, a część zaginęła lub nadal jest tajna.

I chciałam poinformować, że mam w planach książkę dr Jen Gunter pod tytułem Biblia waginy - jestem bardzo ciekawa :)

https://marginesy.com.pl/sklep/produkt/133283/biblia-waginy?idcat=0

Trzykrotka - Czw 11 Cze, 2020 11:00

Co do napromieniowania, to ktoś z nich pracował w bezpośrednim kontakcie z materiałami radioaktywnymi i podobno sprzątał po wycieku dość iluzorycznie zabezpieczony. Był napromieniowany jak nie wiem co, a oni z nim przebywali. To lata 50, ZSRR, kto się tym przejmował. W trop udziału wojska trochę wierzę. Podobno żołnierze byli na miejscu tragedii zanim oficjalnie rozpoczęły się poszukiwania. Nic w tym moim zdaniem dziwnego. Ural jest naszpikowany tajnymi bazami wojskowymi. Mogli ekipę obserwować przez cały czas. Bajzlu w śledztwie też nie bardzo się dziwię, nie z powodu spisku, tylko warunków i okoliczności.
Admete - Czw 11 Cze, 2020 11:01

Dwie lub nawet trzy osoby pracowały w takich miejscach. Nie zgadzały się jednak plamy opadowe. Tak czy inaczej najsmutniejsze jest to, że zachęcano młodzież do niebezpiecznych wypraw, a organizacja leżała. Nie mieli dobrych map, bo zakazane, radiostacje za ciężkie, organizacja turystyczna lekceważyła niepokój rodzin, nie wiedzieli dokładnie, jaką trasą poszli, kiedy mieli wrócić :shock:
Trzykrotka - Czw 11 Cze, 2020 11:06

Oni niektórych z nich znaleźli wiosną kiedy lód i śnieg stopniały. Zginęli w pierwszych dniach lutego, część w strumieniu. Tam już wiele mogło się nie zgadzać.
Nie upieram się przy swoim, wydaje mi się tylko że wokół sprawy, która jest głównie ludzką tragedią, narosło za dużo bajek i niezdrowej sensacji.

Admete - Czw 11 Cze, 2020 11:11

Akurat teoria przelotu i defektu rakiety nie jest jakoś sensacyjna bardzo biorąc pod uwagę, w jakim byli miejscu. Na pewno spanikowali z jakiegoś powodu. W książce opisano, jak spanikowała cześć grupy poszukiwawczej, gdy przeleciała nad nimi rakieta z poligonu. Cześć od razu zażądała transportu do domu. Ludzie w okolicy od razu byli przekonani do takiej wersji wydarzeń. Byli przyzwyczajeni do takich rzeczy, jak wystrzeliwanie rakiet, ale obcy nie musieli. Wyrwani ze snu mogli zrobić coś nierozsądnego.
Trzykrotka - Czw 11 Cze, 2020 11:16

Mogło i tak być. Z tym że tam był jeden zasadniczy czynnik o którym wspominano w podkascie: nocą pogoda diametrialnie się zmieniła. Wiał huraganowy wiatr i drastycznie spadła temperatura, dlatego między innymi ekipa nie dotarła do zapasów, które mieli poniżej namiotu. Ci, którzy nie byli ranni, poszli w złą stronę i już nie byli w stanie wrócić. Chodzi mi o to, że to średnie warunki do prób rakietowych :mysle:
Admete - Czw 11 Cze, 2020 11:27

Myślisz, że na poligonach w ZSRR się takimi rzeczami przejmowano ;) Książka tak czy inaczej bardzo ciekawa choć przykra.
BeeMeR - Czw 11 Cze, 2020 11:48

Oj, terminy i realizacja planu są czasem ważniejsze niż inne przesłanki, nie tylko w ZSSR - patrz Challenger & przymrozek. O Czarnobylu i tamtejszych okolicznościach nie wspominając.
Trzykrotka - Czw 11 Cze, 2020 15:37

Chodzi mi tylko o to, że nawet oni mieli chyba na tyle oleju w głowie, żeby nie marnować sprzętu w sytuacji absolutnie bezsensownej z racji na gwałtowne załamanie pogody. Jeśli to miała być próba, test, to po co z góry skazywać się na niepowodzenie?
Jak mówię, nie wiem, nie byłam tam, nie było mnie wtedy na świecie, nie upieram się. Moim zdaniem dobrym powodem opuszczenia namiotu w środku nocy, w panice i chaosie jest zawalenie się jego części z wielką siłą na troje śpiących w tamtej części kolegów. Trzeba było uciekać samemu, a potem ratować przygniecionych. Ich obrażenia zgadzają się z sytuacją, w której z ciężarem tira zsuwa się na nich deska śniegowa - najbardziej zmasakrowany śpiący od z brzegu, trochę mniej osoba w środku i najlżej - skrajna, dwóch chłopaków i dziewczyna.
Ale w sumie - tego nie wie nikt, pozostaje tajemnica i żal.

BeeMeR - Czw 11 Cze, 2020 21:52

Trzykrotka napisał/a:
nawet oni mieli chyba na tyle oleju w głowie, żeby nie marnować sprzętu w sytuacji absolutnie bezsensownej z racji na gwałtowne załamanie pogody.
Ludzie niestety - przynajmniej moim zdaniem - często nie kierują się olejem ani przesłankami zdroworozsądkowymi tylko przekonaniem "mnie się uda/raz kozie śmierć" albo naciskami zwierzchników bo termin, konsekwencje albo inna wyższa konieczność. Gdyby ludzie kierowali się rozumem nie byłoby tragedii Challengera, Smoleńska i wielu innych. Oczywiście możemy tylko gdybać.
Tamara - Sob 13 Cze, 2020 21:36

Skończyłam "Damę w jedwabnej sukni" Magdaleny Jastrzebskiej o księżniczce Helenie Sanguszkównie , sławnej z urody i działalności społecznej , i na podstawie zachowanych wizerunków stwierdzam, że kanon urody bardzo się zmienił - ma wielki nochal, dziś zupełnie nie do zaakceptowania u piękności :wink: poza tym nietuzinkowa jak na swoje czasy osobowość - odrzucała wszystkie prośby o rękę nie chcąc się wiązać ( mogła sobie oczywiście na to pozwolić z racji posiadanego majątku), udzielała się artystycznie , a z romansu ze swoim własnym szwagrem miała dwoje nieślubnych dzieci :shock: :lol: podejrzewano również , że ona i Helena Modrzejewska były przyrodnimi siostrami z tego samego ojca, jako że były jak dwie krople wody do siebie podobne, ojciec Modrzejewskiej nieznany był , a ona miała wrodzoną dystynkcję i wdzięk spotykany u arystokratek, zaś Sanguszkówna była bardzo utalentowana aktorsko . Ogólnie lektura ciekawa i przyjemna.
annmichelle - Sob 13 Cze, 2020 22:00

Tamara napisał/a:
a z romansu ze swoim własnym szwagrem miała dwoje nieślubnych dzieci :shock: :lol:

Z czego jedno dziecko (syna) żona szwagra (czyli siostra owej panny) uznała za swoje i wychowywała wraz z dziewiątką własnych.
Taki trójkącik. :-P
Niezła patologia. :cool:

BeeMeR - Sob 13 Cze, 2020 22:38

annmichelle napisał/a:
Z czego jedno dziecko (syna) żona szwagra (czyli siostra owej panny) uznała za swoje i wychowywała wraz z dziewiątką własnych.
Jak w dawnych azjatyckich królewsko/cesarskich rodzinach ;) (Chiny, Korea ;) )
Tamara - Nie 14 Cze, 2020 12:31

annmichelle napisał/a:
Tamara napisał/a:
a z romansu ze swoim własnym szwagrem miała dwoje nieślubnych dzieci :shock: :lol:

Z czego jedno dziecko (syna) żona szwagra (czyli siostra owej panny) uznała za swoje i wychowywała wraz z dziewiątką własnych.
Taki trójkącik. :-P
Niezła patologia. :cool:

A pierwsze czyli córka , zostało od razu po urodzeniu oddane ludziom i znikło z horyzontu . Przy czym pierwszy poród był we Francji, drugi w Niemczech .

annmichelle - Nie 14 Cze, 2020 12:50

Tja, bo dziewczynka to bez wartości. Co innego chłopiec - tego uznał i usynowił. :roll:
Trzykrotka - Nie 14 Cze, 2020 15:35

Paskudztwo, mimo tytułów i pieniędzy :?
Admete - Nie 14 Cze, 2020 15:38

Zaczęłam teraz druga książkę Tomasza Duszyńskiego z serii Glatz - Kraj pana Boga. Pierwszą czytało mi się nieźle, więc i teraz liczę na dobrą rozrywkę.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group