To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

BeeMeR - Pon 28 Gru, 2009 12:56

A czemu by nie? :mysle:
(tylko jako posłuszna małżonka spytam jeszcze mojej lepszej połowy, co o tym sądzi, bo też chce iść :mrgreen: )

Pemberley - Wto 29 Gru, 2009 15:42

annmichelle napisał/a:
Byłam w kinie na "Avatarze".
Film zdecydowanie kinowy, w 3D.
Uczucia mieszane tzn. odnośnie fabuły. Dla mnie to była kalka fabuły "Tańczącego z wilkami". :lol: (nie będę wymieniać podobieństw, żeby nie spojlerować, ale było tego baaardzo dużo :wink: ). Czy tylko ja miałam wrażenie, że Na'vi to tacy ziemscy Indianie? :lol:
Efekty b.dobre, fabuła z kategorii "gdzież to już kiedyś widziałam" i "wiem jak się skończy".
Jak dla mnie 7/10.


P.S. Czytałam same pozytywne opinie, także o głębi fabuły, więc właśnie ta fabuła mnie trochę zawiodła, no ale to film Camerona, więc wiedziałam w sumie na co idę.



Mam podobne zdanie, jak ty. Tez czytalam same pozytywy i nastawilam sie na duzo lepiej. Niestety po godzinie to juz nudzilam Gdyby film trwal poltorej godziny, albo gdyby zrobiono przerwe ( jak to bylo zawsze przy Piratach czy Harrym) na kupno nowego znieczulacza dla mozgownicy, to moze bym jeszcze pisala o super efektach, w koncu lubie rybki akwariowe. Niestety film trwa bite 3 godziny ( z reklamami)
Muzyka byla slaba, dialogi tragiczne ( dobry: "poddaj sie, to koniec", zly "koniec bedzie, kiedy przestane oddychac", dobry " mialem nadzieje, ze tak powiesz"), scenariusz klasy B, charaktery w tym 3D dwuwymiarowe az do bolu.
Nie ma zadnego zdania, ktore by mi sie kojarzylo z tym filmem, typu " asta la vista, baby", czy jestem krolem swiata" z innych filmow pana C.
Nie bylo specjalnie scen, przy ktorych by mi szczeka opadla typu otwarcie na Morie we Wladcy pierscieni.
W moim kinie rozleglo sie tylko raz jedno glosne "aach", a bylo to przy reklamie filmu "Klopsiki i inne zjawiska pogodowe", kiedy klopsik polecial w strone widowni.
Wszystkie filmy 3D, ktore dotad widzialam, dostarczaly mi zludzenia latania, spadania w przepasc, nabierania zawrotnych szybkosci. W tym filmie bylam mimo 3D zawsze tylko widzem.

Dla mnie rozczarowanie roku

praedzio - Wto 29 Gru, 2009 16:58

Pemberley napisał/a:
W moim kinie rozleglo sie tylko raz jedno glosne "aach", a bylo to przy reklamie filmu "Klopsiki i inne zjawiska pogodowe", kiedy klopsik polecial w strone widowni.
:rotfl: :rotfl: :rotfl:

To ja się może jeszcze zastanowię nad tym filmem. ;)

Póki co - zbieram chętnych na Parnassusa. Pisze się ktoś? :wink:

Gosia - Wto 29 Gru, 2009 17:22

Sensitive Skin

http://forum.northandsout...p=242569#242569

Admete - Wto 29 Gru, 2009 17:44

A mnie sie Avatar podobał, oglądałam w zwykłym kinie :) Głębi nie oczekiwałam i w gruncie rzeczy lubie jak mi wciąż na nowo opowiada się stare historie ;) Pięknie im planeta wyszła.
aneby - Wto 29 Gru, 2009 18:50

Nie oglądałam przed Avatarem żadnego filmu w 3D, dlatego nie mam porównania. Dla mnie wizualnie był piękny, a żadnej porywającej historii się nie spodziewałam.
Mam swój typ w kategorii rozczarowanie roku i nie jest to Avatar.
Kwestia gustu :wink:

Admete - Wto 29 Gru, 2009 18:52

Obie z Riellą bawiłyśmy sie bardzo dobrze. Teraz nie ma szans na wyjazd do Krakowa, ale może w drugiej połowie stycznia będą to nadal grali w 3D...Chciałabym w końcu zobaczyć jakiś film w tej technice.
Agn - Śro 30 Gru, 2009 00:20

Miałam nie chodzić na amerykańskie superprodukcje, ale tak mnie nakręciłyście, że poszłam.
Wróciłam z Avatara (3D)
Więc tak - dobrze się bawiłam. Film to wizualne cacko. Jest przepiękny, cudny, no po prostu... miodzio. Planeta prezentuje się niczym spełniony sen ekologów (a i plemię, myślę, przypadło by im do gustu).
Uważam, że film warto obejrzeć właśnie w kinie (choć niekoniecznie już 3D - Chryste Panie, jakie te okulary są niewygodne!!!), bo na małym ekranie... można się wyleczyć z bezsenności. Nie było sceny, której bym nie przewidziała. Ani zachowania bohaterów. Swoją szosą to ciekawe, że ludzkość w filmie prezentują (a jakże!) Amerykanie, którzy (powtórzę - a jakże!) zachowują się w kosmosie jak u siebie, czyli (A JAKŻE!!!) jak pozbawieni mózgów kretyni.
Wymowa zakrawa na łopatologię, ale niech tam. Kiedy wychodziłam, jakaś pani się roztkliwiała nad wrażeniem tego filmu i tłumaczyła zawzięcie partnerowi, że co my robimy z naszą planetą (widocznie nigdy wcześniej nie oglądała amerykańskich filmów z morałem).
Muzyka mnie rozczarowała. Początkowo nawet mi się podobała, takie plemienne wstawki miała. Ale później zaczął się typowy show bitewny, więc i w muzyce obowiązkowe wycie. :roll: Horner, chłopie, co z tobą?!
Jednakowoż... po co się takie filmy ogląda? Przecież że nie dla wyrafinowanych dialogów czy subtelności przesłania. Tylko dla efektów. I one trzymają ten film w kupie.
Choć zastanawiałam się czasem, jak to jest, że Cameron czekał kupę lat na technikę, by móc zrealizować swoją wizję. To nie mógł przez ten czas przysiąść ze scenarzystą (kimkolwiek by nie był) i popracować nad scenariuszem? Byłoby jeszcze lepiej. :mrgreen:

Trzykrotka - Śro 30 Gru, 2009 00:24

Kiedy to zapewne było dla typowego targetu (14-letni Afro-Amerykanin, z Bronxu), więc nie było się po co wysilać. Poza tym Cameron pewnie sobie - i słusznie - wykoncypował, że publika oczadzona wizją nie zwróci uwagi na nic innego.
I miał rację. I tak pójdę :mrgreen:

Agn - Śro 30 Gru, 2009 00:35

Kurczę, a ja zwróciłam. Panie Cameron, co pan na to? :mrgreen:
Trzykrotka - Śro 30 Gru, 2009 00:37

Widać nie zmieściłaś się w targetowej statystyce :mrgreen: Ale bilet kupiłaś. A przecieź o to chodziło!
fakt, te okulary są okropnie niewygodne i głowa potem boli :mysle:

Agn - Śro 30 Gru, 2009 00:42

Ja oddychać nie mogłam. Okulary nasiadły mi na nos i go przytykały. :? Nigdy więcej. Choć efekt niezły, ale dam sobie spokój. No i cena biletu jest straszliwa, ale choć raz chciałam zaszaleć.
A że kupiłam bilet to nie zasługa Camerona tylko dziewczyn, bo mnie nakręciły, jaki ten film śliczny. No śliczny jest, to fakt. :)

BeeMeR - Śro 30 Gru, 2009 10:01

Trzykrotka napisał/a:
Poza tym Cameron pewnie sobie - i słusznie - wykoncypował, że publika oczadzona wizją nie zwróci uwagi na nic innego.
I jeszcze szumnymi wspomnieniami, zajmującymi nieraz pół zwiastuna: twórca, tego, twórca, tamtego....

Ja też pójdę :mrgreen: - i to kto wie czy nie w Nowy Rok :mrgreen:

BeeMeR - Śro 30 Gru, 2009 10:12

Agn napisał/a:
Kurczę, a ja zwróciłam. Panie Cameron, co pan na to? :mrgreen:
Wyrwane z kontekstu nie brzmi dobrze :lol:
Iwona - Śro 30 Gru, 2009 11:26

Byłam na Avatarze :) i bardzo mi się podobał :) przed seansem nie wiedziałam czy będzie mi się podobać, czy też nie - ale po obejrzeniu go stwierdzam, że nie żałuje że się na niego wybrałam i go obejrzałam - bardzo mi się podobał :banan_Bablu: :banan_Bablu:
Moja ocena to 10/10. :mrgreen:

BeeMeR - Śro 30 Gru, 2009 13:44

Z pozdrowieniami dla Gosi :kwiatek:

Kwiat wiśni / Cherry Blossoms (2008)

Pierwsza część to wiwisekcja związków rodzinnych, w których dzieci nie mają czasu dla starych rodziców, którzy pragną ich odwiedzić, na tle przerażenia rodzica, że zostało bardzo niewiele czasu, a chciałoby się z ukochaną osobą przeżyć i pozwiedzać jeszcze wiele, wiele...
Druga część to próba pokazania - w przedziwny sposób - zmarłej osobie tego, co było dla niej najważniejsze i najciekawsze - co bardzo chciała zobaczyć za życia. Na tle tej samej, nie mającej czasu ani ochoty na spędzanie czasu z rodzicem rodziny.

Przepiękne zdjęcia:



Przepięknie pokazana też miłość starszego pokolenia i tęsknota za utraconą osobą, samotność, potrzeba ciepła od drugiego człowieka, zrozumienia, choćby chwilowego kontaktu, i że czasem łatwiej znaleźć zrozumienie u kogoś zupełnie obcego, niż u własnych dzieci, dla których się jest już całkowicie niepotrzebnym balastem. :(


To ciekawy, klimatyczny, spokojny, pięknie kręcony film. Wielce niepochopny w ten dobry sposób.
Polecam bardzo.

Admete - Śro 30 Gru, 2009 13:45

Basiu to może bym się uśmiechnęła? ;)
BeeMeR - Śro 30 Gru, 2009 13:49

uśmiechaj się, warto :mrgreen: ;)
Gosia - Śro 30 Gru, 2009 14:15

Też mnie ten film zainteresował, choć temat niełatwy.
Będę się o niego starać ;)

Pemberley - Śro 30 Gru, 2009 15:51

BeeMeR napisał/a:

Kwiat wiśni / Cherry Blossoms (2008)

U nas znane jako Hanami/ Kirchblüten :mrgreen: Bardzo polecam.
Jedyny nie komediowy film Dorris Dörrie w ostatnich czasach, mojej ulubionej pani rezyser. Jej filmy tez polecam, szczegolnie Mezczyzni, Nikt mnie nie kocha i Oswiecenie gwarantowane..

miłosz - Śro 30 Gru, 2009 21:06

dobra w ramach integrowania sie z rodzina poszlismy na Avatar - 115 złotych za wymiar 3d :southpark: i od razu dodam, że jest to jedyny słuszny wymiar ogladania tego filmu :mrgreen: scenariusz pominę milczeniem, muzykę i łzawa piosenke niejakiej Leony Lewis takoż - ale przeciez nie jest to rodzaj filmu i reżysera, który kręciłby kino moralnego niepokoju - jeno jest to komercha w amerykańskim stylu. trzeba przyznać, że technicznie jest to arcydzieło :mrgreen: kraina Navi to majstersztyk komputerowych animacji i jest to kolejny dowód, że kino wykonało od powstania jakis giga kosmiczny skok. Naprawde ogląda sie niezle choć miejscami na pewno wystepuje "zmęczenie materiału" ;)
o dziwo niezłe aktorstwo - choc umówmy sie, że kalkowość postaci nie dawała nadziei na to ;)
i dodam, że po filmie zgladnęliśmy do cerfura i widząc tabuny ludzi z porażającą ilością cocacoli i petard w koszykach stwierdziliśmy, że lepiej potrafimy zagospodarować 115 złotych :mrgreen:

Admete - Śro 30 Gru, 2009 23:52

Ja cały czas mówię, że to jest film na 3D zrobiony ;)

A ja sobie obejrzałam coś zupełnie innego i mniej znanego. W wątku fantastycznym napisałam o Sleep dealer czyli jak za małe pieniądze nakręcić niezłe fantastyczne kino, a teraz słów kilka o Tahaan. Jestem fanką zdjęć robionych przez Santosha Shivana. Od jakiegoś czasu Shivan zajmuje się także reżyserią i pisaniem scenariuszy. Nakręcił nie tak dawno Before the Rains, w którym zagrała między innymi Jennifer Ehle. Miałam też ostatnio okazję zobaczyć jedne z jego wcześniejszych filmów jako twórcy zdjęć - Roję. Przepiękne kadry, wiele z nich skomponowanych jak obrazy.
Tahaan to historia rozgrywajaca się współcześnie w górach Kaszmiru. Tytuł filmu to imię 8-letniego chłopca, który mieszka z dziadkiem, matką i siostrą w górskiej wiosce. Cała rodzina czeka na powrót ojca, który zniknął kilka lat wcześniej. Największym skarbem dziecka jest osiołek o imieniu Birbal. Po smierci dziadka osiołek zostaje sprzedany i mały Tahaan za wszelką cenę chce go odzyskać. Nieświadomie wplątuje się w interesy kaszmirskich terrorystów i choć nie do końca rozumie, co się wokół niego dzieje, to musi podjąć pierwsze dorosłe decyzje. Cały ciężar filmu spoczywa głównie na małym aktorze, chłopcu o niewinnej, ślicznej buzi łobuzowatego aniołka ;) Jest w filmie zabawna scena uwalniania osiołka i udawania, że się nie ma z tym nic wspólnego :) Purav Bhandare gra jakby się do tego urodził. Podobała mi sie muzyka wykorzystana w filmie - nie jest jej dużo, ale doskonale oddaje klimat górskich przestrzeni. Taka nieco dzika, etniczna melodia pojawia się między innymi w scenie wyścigu osła z mułami, a potem na napisach końcowych. Ze znanych aktorów w filmie Shivana wystąpili Anupan Kher i Rahul Bose. Obu panów lubię i cenię. Nie znam Sariki, która grała matkę Tahaana, ale zwraca uwagę, gra tylko mimiką twarzy i gestem, nie wypowiada w filmie ani jednego słowa.

Chłopiec i jego osiołek :)



Matka Tahaana:



Promień światła z opowieści dziadka:



Podjęcie decyzji:


Trzykrotka - Czw 31 Gru, 2009 00:07

Sarika to pierwsza żona Kamala Hassana, świetna aktorka.
Jestem w połowie Tahaan i jestem zachwycona. Admete :przytul:
Ten dzieciak to jakieś wielkookie cudo, co za wrodzony wdzięk, żywość, talent, jaka naturalność przed kamerą! kadry zmysłowe i piękne, choć kaszmirska sceneria niegościnna i zimna. Wspaniała gra wspomnianej przez Admete trójki - cudo!
Idę oglądać dalej.

Admete - Czw 31 Gru, 2009 00:09

Cytat:
Sarika to pierwsza żona Kamala Hassana, świetna aktorka


No właśnie, strasznie mi się spodobała :)

Cytat:
Jestem w połowie Tahaan i jestem zachwycona.


Cała przyjemność po mojej stronie :)

Kamala Hassana oczywiście kojarzę :)

Zwiastun filmu:

http://www.youtube.com/watch?v=eJI8anPl_Ds

BeeMeR - Czw 31 Gru, 2009 11:22

Bezkresne morze sargassowe (2006)

Obejrzałam kwadrans i nie podoba mi się :cry2:
A tak chciałam, żeby mi się podobało :cry2:

Nawet spodobał mi się fakt, że powstawało m/w równolegle z Jane Eyre (2006)

Ale do rzeczy:
- w pierwszych trzech minutach pokazują mi pupę Rochestera :shock: po co?
hm, jeśli chcieli stworzyć atmosferę namiętności, pasji, którą kojarzę z filmem z 1993 to nieszczególnie się im udało :roll:
- szarpany montaż, którego nigdy nie lubiłam :roll:
- Rochester mi się strasznie nie podoba wizualnie, ale to mniejsza, dopuszczałam możliwość, że nie dorówna genialnemu Rochesterowi Tobiego Stephensa :serce: , ważniejsze jednak, co widać już w pierwszych scenach, zanim pokaże twarz, że mamrocze szybko i niezbyt niewyraźnie - chwała że są napisy, więc przynajmniej rozumiem co autor scenariusza miał na myśli :P
- odtwórczyni Antoinette Cosway jest dużo ciekawsza - zobaczymy co pokaże później :mysle:
- Na osłodę bardzo ładne zdjęcia Jamajki :oklaski:

cdn...
być może w przyszłym roku ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group