Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
spin_girl - Pon 05 Kwi, 2010 13:05
| Agn napisał/a: | | Druga sprawa to oczywiście kwestia Maggie i Sharon - jak one się tu znalazły. No i jak Jared w końcu rozwiązał zagadkę Jeba, hah, potrzebował pomocy. |
kurcze, przy tym fragmencie mi przeszkodzono i w końcu tego nie złapałam, Agn, byłabyś tak miła i wytłumaczyła mi?
Agn - Pon 05 Kwi, 2010 13:13
Ależ proszę uprzejmie.
Po tym, jak zniknęła Melanie, Jared i Jamie sami postanowili odszukać Maggie i Sharon. Jamie powiedział, że mogło się skończyć nieciekawie, bo kiedy je znaleźli, Maggie wyciągnęła w stronę Jareda staroświecki miecz i trzymała go "na muszce", dopóki nie upewniła się, że ani on, ani Jamie nie są pasożytami. Następnie wspólnie zaczęli rozszyfrowywać linie, które narysował im Jeb i ruszyli w drogę. W ten sposób znaleźli się w jaskiniach.
spin_girl - Pon 05 Kwi, 2010 13:34
Dzięki za wytłumaczenie
Musiałam cały ten fragment przeskoczyć wzrokiem kiedy mi przeszkodzono, złapałam tylko to zdanie o rozszyfrowywaniu linii na mapce Jeba.
Agn, czy Ty też masz wrażenie, że dyskutujemy o tym Hoście same?
Agn - Pon 05 Kwi, 2010 14:53
Ja nie mam takiego wrażenia, ja to po prostu wiem. :/
I polecam się na przyszłość, jakby co. Jak by nie było - ty mi przekładałaś to i owo ze "Zmierzchu", to ja tobie z "Intruza". ^^
I jeszcze dwie sprawy, bo zapomniałam napisać - Cassandrę Clare przeczytaj sobie koniecznie, świetna zabawa.
A druga rzecz - Rychu na twej sukni!
spin_girl - Pon 05 Kwi, 2010 15:00
| Agn napisał/a: | | A druga rzecz - Rychu na twej sukni! |
Wracam do początków
Rychu u mnie pokutuje od jakiegoś czasu już na tapecie, ponieważ czytam sobie dla relaksu N&S jako moją książkę papierową (na ogół czytam 3 albo 4 książki na raz, ze dwie na monitorze i dwie na papierze, w tym jedną noszę w torebce i czytam w autobusie) i John Thornton zawładnął moimi myślami.
| Agn napisał/a: | | I polecam się na przyszłość, jakby co. |
nie omieszkam skorzystać
Agn - Pon 05 Kwi, 2010 16:00
Ach, lektura N&S jest świetna. Nawiasem pisząc chyba dziewczyny urządziły wspólne czytanko jakieś...
W każdym razie b. lubię Gaskell, choć do czytania bardziej podobały mi się Wives and daughter. Choć nawet nie wiem, czemu akurat tę.
A teraz na temat. Zapomniałyśmy o jednym drobnym szczególe, na plus dla Jareda (choć go nie wielbię). Kiedy dostał w nos od Jamiego (nawiasem pisząc - sama miałam ochotę to zrobić :razz: ) i Jamie sobie pobiegł, Jared... wybrał pogodzenie się z dzieckiem niż uduszenie Wandy na miejscu. Jest to zawsze jakiś plus. Podejrzewam, że niejeden człowiek w swym zacietrzewieniu najpierw zrobiłby to, co mu się we łbie roi, a potem próbował się pogodzić z dzieckiem, bo "jakoś to będzie" i "tak nas mało, że nie ma miejsca na spory, na pewno kiedyś to zrozumie". W sumie miło, że Jared zamiast brać się do mordowania, wybrał coś mniej makabrycznego.
spin_girl - Pon 05 Kwi, 2010 16:04
| Agn napisał/a: | | A teraz na temat. Zapomniałyśmy o jednym drobnym szczególe, na plus dla Jareda (choć go nie wielbię). Kiedy dostał w nos od Jamiego (nawiasem pisząc - sama miałam ochotę to zrobić :razz: ) i Jamie sobie pobiegł, Jared... wybrał pogodzenie się z dzieckiem niż uduszenie Wandy na miejscu. Jest to zawsze jakiś plus. Podejrzewam, że niejeden człowiek w swym zacietrzewieniu najpierw zrobiłby to, co mu się we łbie roi, a potem próbował się pogodzić z dzieckiem, bo "jakoś to będzie" i "tak nas mało, że nie ma miejsca na spory, na pewno kiedyś to zrozumie". W sumie miło, że Jared zamiast brać się do mordowania, wybrał coś mniej makabrycznego. |
Tak, masz absolutną rację, to było bardzo miłe ze strony Jareda, że uznał pogodzenie się z Jamiem za ważniejsze i że potrafił przeprosić.
| Agn napisał/a: | | W każdym razie b. lubię Gaskell, choć do czytania bardziej podobały mi się Wives and daughter. |
muszę sobie kupić, chociaż nie znalazłam tego jak dotąd w księgarni językowej. Uwielbiam N&S ze względu na opisy uczuć Thorntona - jego reakcja po pierwszych oświadczynach to coś, czego mi brakowało w Dumie i Uprzedzeniu, gdzie sobie mogłam tylko wyobrażać, co czuł Darcy po odrzuceniu go przez Elizabeth.
Agn - Pon 05 Kwi, 2010 17:15
Acz mógł też w tamtej chwili pomyśleć, że jeszcze Wandę zdąży dopaść. Nieznane są ścieżki, którymi podąża myśl Jareda.
spin_girl - Pon 05 Kwi, 2010 18:10
Na razie nieznane, ale może się rozjaśnią.
W każdym razie niewiele osób potrafi przeprosić, a jeszcze mniej potrafi przeprosić dziecko (nie wiem dlaczego), więc i tak szacun.
Agn - Pon 05 Kwi, 2010 18:23
Czuję się wyjątkowa - potrafię przeprosić dziecko, nawet to kiedyś zrobiłam. Choć fakt, że owo dziecko nie przywaliło mi w nos.
A'propos dzieci - moje "literackie" dziecię doczekało się ósmego odcinka. Tutaj można sobie go przeczytać: http://chomikuj.pl/thingr...zyzna_od_kuchni
A i dopadł mnie pomysł na alternatywę. Dłuuuugą. Spisuję sobie na razie, jestem za prologiem i w połowie pierwszego rozdziału. Esz... nie ma to jak wen płodny i dręczy...
spin_girl - Pon 05 Kwi, 2010 18:33
| Agn napisał/a: | | A i dopadł mnie pomysł na alternatywę. Dłuuuugą. Spisuję sobie na razie, jestem za prologiem i w połowie pierwszego rozdziału. Esz... nie ma to jak wen płodny i dręczy... |
pisz pisz
a ja muszę wreszcie dokończyć "The Plan", ale chwilowo jakaś taka jestem rozdygotana psychicznie....
Ja też kiedyś przeprosiłam dziecko, ale znam sporo osób, którym słowo "przepraszam" w ogóle przez usta nie przechodzi.
Agn - Pon 05 Kwi, 2010 18:41
Spin, to alternatywa z Bellą i Jacobem. BARDZO Jacobem. A Edwarda nie będzie (choć przemyśliwuję, czy sceny z nim gdzieś nie wcisnąć). Rozumiesz... taki teamowy tekst. Jesteś pewna, że chcesz, bym to pisała?
The plan? The plan... The plan... coś mi dzwoni, tylko nie wiem, w którym kościele...
Przeproszenie dziecka nie stanowi dla mnie żadnego problemu. To też jest człowiek, ma uczucia i moim zdaniem przeprosić powinien ten, kto narozrabiał (a wtedy narozrabiałam ja). Choć wśród starszych pokoleń często pokutuje przeświadczenie, że przepraszać ma młodszy, bo starszy jest... ja wiem? Godny? I nie wypada? Zawsze mnie wnerwiało to przeświadczenie, uważałam, że jest upokarzające. Nie dość, że ktoś dziecku sprawił przykrość, to jeszcze dziecko ma przepraszać. A za co? Za to, że "sprowokowało" czy co? W życiu!
Choć pamiętam reakcję mamy tamtej dziewczynki - była zaszokowana, że się przyznam do winy i przeproszę jej córkę.
spin_girl - Pon 05 Kwi, 2010 18:47
| Agn napisał/a: | | The plan? The plan... The plan... coś mi dzwoni, tylko nie wiem, w którym kościele... |
fanfik, który zaczęłam pisać, betowałaś mi....
| Agn napisał/a: | | Spin, to alternatywa z Bellą i Jacobem. BARDZO Jacobem. A Edwarda nie będzie (choć przemyśliwuję, czy sceny z nim gdzieś nie wcisnąć). Rozumiesz... taki teamowy tekst. Jesteś pewna, że chcesz, bym to pisała |
pod warunkiem, że Bella nie będzie wredna dla Edwarda - chcę
Agn - Pon 05 Kwi, 2010 19:42
Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! No tak!!! Przecież! *wali łbem w ścianę* Gupia thin, zapomniała... Za dużo fanfików czytam, to mi tytuły wylatują ze łba...
Nie powinno być z tą Bellą tak źle, choć nie mogę obiecać, że nie zrobię z niej nieco silniejszej babki. Edwarda po prostu nie będzie, akcja po NM ze zmienionym zakończeniem - E. nigdy nie wrócił. Wykorzystam natomiast fragment, który pojawił się w książce (i w filmie też). O! A, takie tam pleplanie... Natomiast, by mi wyszło DLA MNIE ambitnie, tj. bym się przy okazji tego tekstu czegoś nauczyła, obiecałam sobie, że opiszę w nim w którymś rozdziale scenę erotyczną. I już się boję, co ja z tego zrobię... Ale chcę spróbować. Bo mnie wkurza, że byle małolata wypisuje sobie fantazje erotyczne, a ja jakoś... nie mogę. Zawsze łażę wokół tego tematu jak pies wokół jeża i nie umiem go uszczknąć, nigdy mi nie wychodzi, więc rezygnuję. Choć jest jeszcze inna strona medalu - dla mnie erotyczne potrafią być zupełnie inne rzeczy. Naszpikowany aluzjami dialog. Albo np. jak facet, który szykuje się do łóżka, ma rozpięte mankiety koszuli i zdejmuje zegarek. Tak, wiem, jestem dziwna, ale mi to szalenie działa na wyobraźnię.
Cholewa... Jake'a w koszulę z mankietami chyba nie wbiję...
spin_girl - Pon 05 Kwi, 2010 19:48
| Agn napisał/a: | | Cholewa... Jake'a w koszulę z mankietami chyba nie wbiję... |
zawsze możesz spróbować, chociaż on na ogół chodzi goły, albo prawie goły, więc pewnie nie będziesz chciał
Ja tam lubię sceny erotyczne, jak już dokończę The Plan to zobaczysz jak bardzo
Agn - Pon 05 Kwi, 2010 19:57
Problem w tym, że w sytuacji, w której się oboje znajdą, będzie musiał założyć przynajmniej koszulkę. Hmm... aczkolwiek wystroił się na bal Belli, tak? I na jej ślub? To nam daje możliwości koszulowe... :mysli:
Ja scen nie lubię. Nie, wróć, inaczej - lubię, o ile są ciekawie, niesztampowo napisane. I jak są EROTYCZNE, a nie pornograficzne czy ginekologiczne, jak to się często i gęsto zdarza w fanfikach. Ale jak mam pisać cokolwiek o miłości, to nie powiem, bym się czuła w tym temacie najswobodniej. No ale pierwsze kroki już czynię - ostatecznie Charlie i Sue mają się jakoś spiknąć (albo i nie).
Z tym że ta moja mała alternatywka to będzie pisana na poważnie, nie "z jajem".
RaczejRozwazna - Pon 05 Kwi, 2010 23:50
AAAAAAAAAAAAAAAA Agn ozłocę Cię!!! Team Jacob forever (nie obrażając niczyich uczuć ) Pisz, mogę Ci nawet betować (jak mnie nauczysz jak się to robi )!
A co do scen erotycznych - na mnie tez bardziej działają aluzje - w ogóle uważam, że przysłowiowe gonienie króliczka jest dużo bardzie ekscytujące niż jego złapanie. Budzenie się uczucia, niedpowiedzenia, aluzje - zawsze "akcja miłosna" w filmie kręci mnie do pierwszego pocałunku. Później tracę zainteresowanie o kilkadziesiąt stopni. Także nie rób nic na siłę - zwykle nic dobrego z tego nie wychodzi.
Kiedyś w moiej fazie Zmierzchu tez myślałam o ff rozwijającym inaczej akcję w NM
Agn - Wto 06 Kwi, 2010 21:51
No i co się z tym myśleniem o ff stało, hę?
Nie no, ozłacać mnie chcą. Ludu, piszę i piszę i gwarantuję wam jedno - po lekturze przestanie wam dokuczać bezsenność (o ile wam dokucza).
RR, becić mnie chcesz? Ty wiesz, jakie ja wredne błędy robię? Los koszmaros... Ale przemyślę propozycję, nie powiem, będziesz pierwsza na liście. Tak, niniejszym ci oświadczam, że wkopałaś się po same uszy, buehehehe.
Powiem może tak - CHCIAŁABYM napisać scenę erotyczną. Ale pewnie mniej więcej w połowie opowiadania dam sobie z nią siana, bo "chciałabym", a "lubię pisać" to dwie różne planety i zawsze wygrywa ta druga. Zdarzały mi się jakieś pseudopitolenia typu "scenka" w "Gdzie cienie kładą się u stóp", ale tylko na tyle mnie jak dotąd było stać. Zobaczymy, jak wyjdzie w praniu.
RaczejRozwazna - Śro 07 Kwi, 2010 16:17
Na myśleniu się skończyło, jak zwyklę. Nie lubię pisać, taka jest prawda. Ale mogę sprzedawać pomysły...
Nie ciesz się tak nie ciesz. Ze mnie - przypuszczam - będzie taka beta jak z kozich czterech liter trąba. Jak mi się coś podoba to nie zwracam uwagi na interpunkcję, bo po co, a Twoje rzeczy mi się podobają.
Agn - Śro 07 Kwi, 2010 22:19
Hmm, to może jednak nie będę cię męczyć. Bo ja lubię, jak moje teksty, chociaż żadna z nich wielka literatura, żeby były technicznie cacy. Choć o to ciężko, zawsze mi coś zostanie, no ale... rozumiesz.
Kurczę, wkręciłam się. Oby MOK na tym nie ucierpiał, bo będzie kiepsko...
Aragonte - Śro 07 Kwi, 2010 22:31
Agn, jeśli ten planowany fanfik nie będzie miał kilkudziesięciu stron, to mogę wystąpić jako beta (a raczej spróbować, bo chociaż zasadniczo to moja działka, betą wcześniej nie byłam).
Agn - Śro 07 Kwi, 2010 22:52
Aragonte, on właśnie będzie miał kilkadziesiąt stron. Ale, dziewuszki, nie martwcie się o ten tekst, betę mam zaprzęgniętą do MOKa, jeśli się zgodzi, zbetuje i ten tekst, a jeśli nie na pewno znajdę kogoś, kto będzie miał czas i długoterminowe chęci, a kogo bezczelnie wkopię.
Rzecz jasna wszystko to przy założeniu, że ten tekst ujrzy kiedyś światło dzienne.
spin_girl - Czw 08 Kwi, 2010 09:20
Możemy się umówić na piątek z Hostem?
Chętnie bym Ci pobetowała Agn, ale obawiam się, że mój czas wolny zaraz się znowu skurczy do minimum. Obecnie mam do napisania referat, za chwilę mam nadzieję zdawać egzaminy w sesji zerowej....a tak mi się nie chce
RaczejRozwazna - Czw 08 Kwi, 2010 17:00
Dziewczyny, ja was kiedyś wirtualnie uduszę... Skusiłam się w końcu na Hosta zachęcona waszymi dyskusjami... Czytałam do wpół do piątej rano, bo nie mogłam się oderwać a rano do pracy i to wszystko wasza wina, po co tak ciekawie dyskutujecie, a ja was czytam
Na ale do meritum - jestem pod wrażeniem, że Meyer coś takiego napisała. Nigdy bym ją po "Zmierzchu" o to nie podejrzewała. To jest naprawę kawał dobrej literatury fantastycznej, no moze do połowy, gdzie zaczynają się te wszystkie trójkąty i czterokaty miłosne okraszane soczystymi dialogami Ale pomysł i wizja sterylnego świata zaludnionego (ekhm) przez obcych genialne! No to przy którym rozdziale jesteśmy?
spin_girl - Czw 08 Kwi, 2010 20:53
Jakie trójkąty i czworokąty???
|
|
|