To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

Agn - Sob 24 Mar, 2012 21:15

Napisałaś:
Ania Aga napisał/a:
Ale ręka do góry kto z nas ma pracę marzeń i nie przeżywa stresów z nią związanych.

Trochę inaczej przeżywa się stres w związku z pracą marzeń, a inaczej w związku z pracą, której nie chcesz.

Ania Aga - Sob 24 Mar, 2012 21:21

Lasu rąk się nie spodziewałam! Może wyraziłam się nieprecyzyjnie.
BeeMeR - Nie 25 Mar, 2012 19:44

Agn napisał/a:
Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że Woody Allen to beznadziejny reżyser i jeszcze gorszy scenarzysta, bo nie trafiają do mnie jego filmy pod żadnym względem.
Możesz - ja też tak m/w uważam :P
Agn - Nie 25 Mar, 2012 21:04

Wróciłam z kina (a w doborowym towarzystwie się odchamiałam!) z Igrzysk śmierci. I wiecie co? Fajny film dzisiaj widziałam. :)
Podobała mi się historia (z całym okrucieństwem), choć jak rzekła Anaru - kwestia dystryktów została znacznie spłycona w filmie. No ok, to ekranizacja, wszystkiego się wcisnąć nie da.
Wiem, że reality show było już krytykowane na kilka sposobów (w tym przez Almodovara w Kice), ale podobała mi się tutejsza brutalność tej krytyki. Sama historia też jest interesująca i zamierzam, jeśli Eru da, zapoznać się z książką.
Idźcie do kina i już. :)

Anaru - Nie 25 Mar, 2012 23:15

Agn napisał/a:
Wróciłam z kina (a w doborowym towarzystwie się odchamiałam!) z Igrzysk śmierci. I wiecie co? Fajny film dzisiaj widziałam. :-)

Faktycznie, zgadałyśmy się na chybcika i poszłyśmy. Zresztą ja wiedziałam, że chcę na to iść, bo jak kiedyś pisałam, książka podobała mi się bardzo, szczególnie ta pierwsza, zekranizowana właśnie część. I to podobała mi się na tyle, że nawet rozważałam nabycie na własność. A film z musu spłyca historię i emocje, ale mimo wszystko ma atmosferę. W każdym razie polecam i jak będą następne części to też się wybiorę (mam nadzieję, że również nie sama :mrgreen: ), choć nie da się ukryć, że każda kolejna część jest słabsza...

Agn - Nie 25 Mar, 2012 23:19

Anaru napisał/a:
mam nadzieję, że również nie sama :mrgreen:

Z dziką przyjemnością! :mrgreen:
Swoją szosą - posiądę książki na własność! :banan_czerwony: Najdalej za 2 tygodnie będą moje, preciousss... Wsyskie tsy!
Takie zgadania na chybcika są chyba najfajniejsze. Chciałam iść na film, a nie lubię do kina sama, pół słówka starczyło i... heeeeeja, witamy w kinie, hehe. :D *szuka przycisku "Lubię to!"* :lol:
PS Bracia Hemsworth - są podobni (choć Chris jakby fajniejszy).



I obaj starali się o rolę Thora.

Przy okazji - przed seansem reklamowali jakiś film, gdzie będą wszyscy superbohaterowie - Thory, Daredevile itd. w jednym. Obsada zgodnie z oryginalnymi filmami (tj. Thora będzie grał znowu Chris z długimi "ach!" włosami). Chyba sobie obejrzę. Oczywiście dla wyrafinowanej fabuły i błyskotliwych dialogów, klata Chrisa czy udział Roberta Downeya Jr. nie mają z tym absolutnie nic wspólnego. :twisted:

Caitriona - Pon 26 Mar, 2012 23:28

Agn napisał/a:
Przy okazji - przed seansem reklamowali jakiś film, gdzie będą wszyscy superbohaterowie


The Avengers Wehdona ;)

Agn - Pon 26 Mar, 2012 23:39

Ooo, no właśnie to. I się przejdę chyba na to, co mi tam. Wprawdzie takie nagromadzenie efektów specjalnych i bohaterów, że już się pewnie fabuła nie zmieści, ale w swej łaskawości tym razem przymknę na to oko. :mrgreen:
BeeMeR - Wto 27 Mar, 2012 09:12

Agn napisał/a:
Bracia Hemsworth - są podobni (choć Chris jakby fajniejszy).
a który to Chris?
Jeden z nich w Star Treku grał, prawda?

Anaru - Wto 27 Mar, 2012 11:37

Starszy z urody subtelniejszy (Chris?). :mysle:
Agn - Wto 27 Mar, 2012 21:59

Od lewej: Chris, Liam. A jeszcze mają starszego brata Luke'a.
Rany, co za geny...
Swoją szosą Chrisowi można gratulować, bo junior w drodze.

praedzio - Śro 28 Mar, 2012 22:14

Byłam i ja dzisiaj na Igrzyskach śmierci. Fajna przygodówka, ale chyba spodziewałam się czegoś więcej (mówiąc więcej nie mam na myśli ilości trupów ;) ). Do warstwy efekciarskiej nie mam zarzutów: wsio wybuchało, jak należy, młodzi trybuni wspinali się na szczyt swoich umiejętności akrobatycznych, podobało mi się miejsce większości akcji (las!! :serce2: ). No, jeśli chodzi o warstwę emocjonalną, to porażka na całej linii, niestety. :roll: Ni cholery nie potrafiłam się wczuć w którąkolwiek z postaci, właściwie to nawet kibicować nie było komu - wszystko było przewidywalne prawie aż do bólu. Podobała mi się postać jednego ze sponsorów, o! Tego, co to później miał skończyć przez spożycie jagódek (prawda, że nie spoileruję? :rumieniec: ). Aaa, no, i jeszcze ten lubujący się w trunkach mentor. Ich emocje czułam - pozostałych bohaterów niespecjalnie.

No, cóż - dzieciarnia obecna na seansie świetnie się bawiła - a chyba o to chodziło twórcom filmu. ;)

EDIT: Przeczytałam w necie parę recenzji (dość amatorskich) książki Kosogłos - i myślę, że książce dam szansę - jak ją kiedyś dorwę.

Anaru - Pią 30 Mar, 2012 14:04

praedzio napisał/a:
EDIT: Przeczytałam w necie parę recenzji (dość amatorskich) książki Kosogłos - i myślę, że książce dam szansę - jak ją kiedyś dorwę

Ekhm, "Kosogłos" to trzecia (i najsłabsza, moim zdaniem) część, jakby co to zacznij od "Igrzysk Śmierci" ;) . A nr 2 to "W pierścieniu ognia".

praedzio - Pią 30 Mar, 2012 14:19

No, tak - doczytałam już. :)
Agn - Pią 30 Mar, 2012 23:47

Ja tam czekam z utęsknieniem na moje książki, bo zżera mnie ciekawość, co będzie dalej.
I jeśli chodzi o to, komu kibicować - no cóż, ja kibicowałam Peecie. Polubiłam chłopaka (fajna, bardzo sympatyczna postać) i miałam szczerą nadzieję, że jakoś z tego piekła wyjdzie.
PS I miłym akcentem, oprócz Woody'ego Harlesona czy Stanleya Tucci, był Lenny Kravitz na ekranie. :)

praedzio - Sob 31 Mar, 2012 07:47

No, właśnie z dużym szokiem przyjęłam jego obecność w obsadzie - którą przeczytałam już po obejrzeniu filmu. A w życiu bym go nied poznała! :shock: Zwłaszcza, że jedyny jego wizerunek jaki sobie utrwaliłam, to dredy i ciemne okulary. :mrgreen:
Agn - Sob 31 Mar, 2012 08:01

Ooo, dredów to on już nie nosi od lat. Ja tam go poznałam. Choć przyznaję, że z początku musiałam się zastanowić, czy to aby na pewno on. Niby już go raz w filmie widziałam, ale mimo wszystko muzyka w obsadzie filmu się jakoś nie oczekuje. :)
Ania Aga - Sob 31 Mar, 2012 09:04

Obejrzałam "Baby są jakieś inne" Koterskiego. Do tej pory uważałam, że to kobiety mają w życiu gorzej, ale po tym filmie zmieniłam zdanie. Mężczyźnie są biednymi, zakompleksionymi stworzeniami, zupełnie nie radzącymi sobie z życiem.
Pomysł na film ryzykowny, dwóch facetów przez półtorej godziny jedzie samochodem i rozmawia ze sobą o wszystkim. Głównie o kobietach. Jeden dysponujący wiedzą książkową, drugi bardziej praktyczną. W rozmowie często przeklinają, ale nie jest to rażące.
Świetny Woronowicz, trochę słabiej wypada Więckiewicz, czasem jego wypowiedzi brzmią sztucznie. Poza nimi jest w filmie tylko kilka bardzo epizodycznych ról.
Zdecydowanie film dla miłośników Koterskiego. Niegłupi.

Anonymous - Sob 31 Mar, 2012 16:21

A dziś oglądnęłam fragment filmu "Do ślubu trzeba dwojga" niemiecki film, więc taki se, aktorzy tacy se. Ale głowną rolę grał przystojny bardzo aktor Benjamin Sadler muszę zdobyć ten film. Uwielbiam tego faceta :serce2:
praedzio - Sob 31 Mar, 2012 16:30

Kaśku, lejesz miód na me serce. ;)
Anonymous - Sob 31 Mar, 2012 16:32

Wiem :serduszkate: powiedz, że masz ten film, albo cokolwiek z tym cudasiem, bo ja normalnie przypomniałam sobie jak go uwielbiam, a koleżanka drugi rok trzyma moją Wojnę i Pokój. :uzi:
praedzio - Sob 31 Mar, 2012 16:41

Chyba coś mam. :mysle:
Agn - Sob 31 Mar, 2012 22:03

Obejrzałam przed chwilą Ostatnią piosenkę na podstawie książki Nicholasa Sparksa. Jezusicku, jakie nudy w amerykańskim sosie frazesów. :roll: Nie do wytrzymania. Coś jakby ktoś chciał nakręcić drugi raz Life as a house, tylko bardziej - bardziej wzruszająco, ckliwie i mądralińsko.
I jeszcze do głównej roli zatrudniono Miley Cyrus, która, niestety, działa mi na nerwy. Pierwsze pół godziny filmu chodzi nabzdyczona, potem wiecznie roześmiana, wreszcie się foszy i smutkuje, by na końcu znowu się śmiać. A i tak mam wrażenie, że wszystko z jedną miną wykonała.
Za to na Liama Hemswortha patrzy się bez większego bólu. W rolach rodziców Greg Kinnear i Kelly Preston - miło, ale bez fajerwerków, bo i nie było co się wysilać.
Jakoś nie polecam. Typowy amerykanizm. :obrzydzenie:

miłosz - Wto 03 Kwi, 2012 08:06

Nadine Labaki jest czarodziejką :) "Dokąd teraz?" - Przepiekny, przejmujący film, (klimatem tragifarsy ocierający się pewnie o " Życie jest piękne" Beniniego) o kobietach, które są... nawet nie wiem jak to określić, kim są kobiety w filmie Labaki, są wszystkim poprostu - alfą i omegą , a facetów determinuje religia, wojna i tradycja.
http://www.youtube.com/watch?v=RN0QjhhZoEc - muzyka urocza :)

Trzykrotka - Wto 03 Kwi, 2012 08:38

Nadine Labaki??? Pani od Karmelu? MIŁOSZ!!!! Trza mnie było zabrać :thud:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group