To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

Agn - Pią 26 Mar, 2010 21:21

Nie kracz! Ale ja już mam taką malusią, tyciusią nadzieję... :serce:
spin_girl - Pią 26 Mar, 2010 21:23

jeszcze nie wiem, jaki to team, ale ja na razie jestem w team Ian - na razie bardziej mi się podoba niż wiecznie nabzdyczony Jared (wiem, wiem, że Jared ma powody, ale jadnak...)
Agn - Pią 26 Mar, 2010 21:31

Dobra, Agn wstrzymuje swe konie i się nie rozpędza. O teamach pogadamy inną razą, jak już będzie wszystko wiadome.

Aha, zapomniałam dodać - zaiste Jeb jest skubany. Ma coś z szaleńca (skradanie się do wroga na b. bliską odległość - trzeba mieć jaja, nie powiem) i z geniusza.

PS Jakoś wolę oryginał. Nie wyszła im IMHO ta figura: http://mrpattinson.com/ga...lbum=719&pos=37

RaczejRozwazna - Sob 27 Mar, 2010 09:12

Aragonte napisał/a:
Urrrrr - chyba będę musiała posprzątać.
Postów o LA szukajcie w filmach, jakby co.
I może jeszcze podziabię tę Meyer, bo Spinka i Agn mają takie gadane, że o Hoście pewnie też będzie setka postów :mysle:

Co to jest LA? :mysle:

Aragonte - Sob 27 Mar, 2010 13:19

RaczejRozwazna napisał/a:
Aragonte napisał/a:
Urrrrr - chyba będę musiała posprzątać.
Postów o LA szukajcie w filmach, jakby co.
I może jeszcze podziabię tę Meyer, bo Spinka i Agn mają takie gadane, że o Hoście pewnie też będzie setka postów :mysle:

Co to jest LA? :mysle:

Film Little Ashes, związany z wampirami i Meyer tylko przez obecność Pattinsona.

Zapraszam tu:
http://forum.northandsouth.info/1455,2575.htm

spin_girl - Sob 27 Mar, 2010 17:45

Agn napisał/a:
PS Jakoś wolę oryginał. Nie wyszła im IMHO ta figura: http://mrpattinson.com/ga...lbum=719&pos=37

też wolę oryginał i też uważam, że im nie wyszło.

Agn - Sob 27 Mar, 2010 20:27

Ponieważ już wyszło, co to LA, to ja już nie będę objaśniać, bo znowu się rozpłynę w zachwytach i offtopu nawywijam.

No właśnie ta figura jakaś taka... niewydarzona. Wygląda raczej jak jego sobowtór niż figura, która ma go dokładnie odzwierciedlać. Sobowtóry... no cóż, są podobne, ale mają swoje cechy indywidualne.
Choć z figurą Rpattza może być tak samo jak z figurą Shah Rukha Khana w londyńskim M.T. - na fotach okropieństwo, ale jak poszłam obejrzeć osobiście, to się okazało, że jest pięknie wykonana i diabelnie wręcz podobna.

Między jednym a drugim rozdziałem The host doczytuję sobie Cassandrę Clare, bo właśnie trzeci tom wyszedł. A i na Mroczny sekret Libby Bray się w końcu skusiłam. Doszłam do wniosku, że można spróbować. Zresztą ten XIX w. w Anglii jakoś mnie nastraja pozytywnie...

spin_girl - Sob 27 Mar, 2010 20:35

Właśnie skończyłam Fallen Lauren Kate. Podobało mi się, jestem bardzo ciekawa co dalej, bo prawie nic nie jest wyjaśnione.
Właśnie się zastanawiałam, za co się teraz zabrać, ale skoro mówisz, że Libba Bray dobra, Agn, to się wezmę za Libbę :mrgreen:

Agn - Sob 27 Mar, 2010 20:38

Kiedy ja jeszcze nie wiem, czy ona dobra! Ja się skusiłam, w sensie - po Cassandrze sobie przeczytam (potrzebuję czegoś odprężającego, choć Cass to mnie odpręża i rozpręża we wszystkie strony i jeszcze chilloutuje śmiechem - kocham teksty Jace'a :rotfl: ). Najwyżej sobie jeszcze na temat Libby pogaworzymy, o. :)
spin_girl - Sob 27 Mar, 2010 21:04

Napiszę może kilka słów na temat "Fallen", a nuż ktoś się skusi? :wink:
Tak więc "Fallen" zawiera nieco podobną tematykę do "Hush Hush", ale przepaść między tymi książkami jest IMHO ogromna.
Powieść Lauren Kate napisana jest, dla odmiany, w narracji trzecioosobowej, chociaż przez większość książki narrator trzyma się tak mocno głownej bohaterki, że właściwie czytelnik widzi wyłącznie to, co ona. Dopiero ostatnia scena dzieje się niejako "poza" nią i to jest akurat, moim zdaniem, najlepsza scena.
Bohaterką jest Luce Price, siedemnastolatka (no cóż, jak teen romance to trzeba mieć 17 lat :wink: ), która podczas swojej pierwszej w życiu randki bierze udział w dziwnym pożarze, w którym ginie jej niedoszły chłopak. Nie będąc w stanie wyjaśnić przyczyn pożaru, Luce zostaje podejrzana o skłonności piromańskie i za karę wysłana do szkoły "reformacyjnej" o nazwie Sword&Cross. Szkoła ta pełna jest dziwnych uczniów, którzy zdają się skrywać mroczne sekrety. Luce od razu zaczyna interesować się przystojny i charyzmatyczny Cam, ale ona sama oczu nie może oderwać od Daniela, który, choć okazuje dziewczynie wyłącznie niechęć połączoną z arogancją, od razu wzbudza jej olbrzymie zainteresowanie, tym bardziej, że Luce ma wrażenie, że skądś go zna...
Tyle mniej więcej o treści, żeby zbytnio nie spojlerować. To, co mi się w tej książce podoba to fakt, że drugoplanowe postacie nakreślone są starannie i są interesujące same w sobie. Niezłe są również ostatnie sceny, takie dość...epickie. W głowie widziałam film z fajnymi efektami specjalnymi (podobno Disney już rozważa adaptację). Historia miłosna momentami przypomina Evermore, ale tylko momentami. Właśnie przy końcu robi się bardzo ciekawie, głównie z uwagi na fakt, że bardzo mało zostaje wyjaśnione, natomiast wyraźnie widać, że to dopiero początek jakiejś potężnej historii, że będzie skomplikowane i epickie właśnie. No i Cam jest interesujący, szczególnie w ostatniej scenie, nie potrafię się domyślić, o co chodzi.
Całość trzyma się kupy, styl jest niezły, jedyne, co mnie denerwuje to fakt, że autorka ma tendencję do kończenia rozdziałów w interesujących momentach, a potem przesuwania akcji do przodu o, na przykład, kilka godzin i rozwiązanie tych interesujących momentów pojawia się jako niejasne wspomnienie, co momentami nieco zamula akcję. Przy końcu jest lepiej, w ogóle końcówka mi się podobała. Jeśli ktoś lubi supernatural teen romance, to z czystym sercem mogę polecić "Fallen".

Agn - Nie 28 Mar, 2010 15:30

Ja póki co dojechałam do końca drugiego tomu "Darów Anioła", a przede mną trzeci (a potem Libba Bray). A Fallen i tak wyjdzie, już Mag do trzeciego tomu "Darów..." dorzucił ulotkę, więc pewnie wsadzę nos do środka, choć na razie mi się nie pali.

Wiecie co? To mnie wkurza! Wywaliłam kupę kasy na oryginalne The host (sorry, 65 zł to zaporowa cena), a teraz elegancko wychodzi paperback Z DODATKAMI! Tam mniejsza o ten wywiad ze Stephenie, ale, kurde, niepublikowane dotąd sceny. Grr...
http://www.stepheniemeyer.com/
Nie będę się już na to wykosztowywała, poczekam, aż jakaś dobra dusza zrobi z tych dodatkowych atrakcji ebooka. *foch*
Już wolę wydać pieniążki na dalszy ciąg, jak już go Steph napisze.

EDYCJA: Tylko jedna dodatkowa scena będzie w tym paperbacku.

BeeMeR - Pon 29 Mar, 2010 13:22

Agn napisał/a:
Choć z figurą Rpattza może być tak samo jak z figurą Shah Rukha Khana w londyńskim M.T. - na fotach okropieństwo, ale jak poszłam obejrzeć osobiście, to się okazało, że jest pięknie wykonana i diabelnie wręcz podobna.
Włąśnie tak też myślę - Salman na fotkach też okropnie tłusto wychodzi, a w "naturze" całkiem, całkiem :mysle:
Agn - Wto 30 Mar, 2010 19:56

Hmm, no i proszę...
http://www.breetanner.com/

spin_girl - Wto 30 Mar, 2010 21:29

Hmm....a już się podnieciłam przez moment, ale doskonale pamiętam szybką i bezduszną egzekucję Bree w Eclipse, więc nie wiem, czy chce mi się czytać książkę, która prowadzi do tak mało efektownego końca...
Agn - Wto 30 Mar, 2010 22:37

Ale może opisać akcję z powstawaniem wampirów, pewnie rozjaśni nieco historię w Seattle i wredny plan Victorii oraz to, co im nagadała. Może być niezłe. :)
PS Bree mi było żal. Jej śmierć była niesprawiedliwa.

spin_girl - Śro 31 Mar, 2010 08:35

Też mi było żal. Myślałam, że Cullenowie ją jednak uratują i trochę mnie ukuło, kiedy tak mało przejęli się jej śmiercią. No ale najważniejsze, że Bella była cała :roll:
Agn - Śro 31 Mar, 2010 09:24

Rileya też mi w sumie było żal - wredna Victoria namieszała mu w łebku i przez to w sumie skończył żywot.
Jak by nie było - mam nadzieję, że już więcej okołozmierzchowych książek Meyer nie napisze. Moim zdaniem powinna już skończyć z ciągłym tworzeniem sagi. :roll:

spin_girl - Śro 31 Mar, 2010 11:08

Agn napisał/a:
Jak by nie było - mam nadzieję, że już więcej okołozmierzchowych książek Meyer nie napisze

a ja mam nadzieję, że dokończy Midnight Sun, które, moim zdaniem ma szansę być najlepszą częścią sagi.

RaczejRozwazna - Śro 31 Mar, 2010 21:10

Ach spodobało mi się to zdjęcie. Naprawdę cieszę się na Eclipse :mrgreen:


Agn - Śro 31 Mar, 2010 22:26

Nooo, zdjęcie ładniutkie, nie powiem. Taki uroczy Jake... Ech, to pewnie scena... czekajcie, żeby mnie się z ff jakimś nie pomerdało - była jakaś scena przy ognichu, że sobie wszyscy legendy opowiadają? Czy coś koło tego?

Spin, Steph nie skończy MS. No, chyba że wszyscy fani stracą już kompletnie nadzieję, a wtedy ona wyskoczy z kontynuacją.

OT A na kiedy kolejne rozdziały???

spin_girl - Czw 01 Kwi, 2010 09:49

Agn napisał/a:
była jakaś scena przy ognichu, że sobie wszyscy legendy opowiadają? Czy coś koło tego?

Była. O Spirit Warriors i Third Wife :mrgreen:
Agn napisał/a:
OT A na kiedy kolejne rozdziały???

ja chwilowo nie mam kompletnie czasu, nie dość, że sprzątam jak opętana, to w międzyczasie czytam książkę o Irze Aldridge'u, którą muszę zrecenzować w czasie świąt (w ramach zbierania punktów na doktorat), także najwcześniej mogę w Poniedziałek Wielkanocny.

Agn - Czw 01 Kwi, 2010 14:12

Nie ma pośpiechu, w końcu to robimy dla przyjemności, jak przez tydzień nie skomentujemy kolejnego rozdziału, to nam nikt łebków nie pourywa. :)

Aaa, dobrze mi się kojarzyło. Tyle już tych fanfików człowiek się naczytał, że momentami mu się wszystko merda... :roll:

PS

Agn - Nie 04 Kwi, 2010 15:13

Spin, pragnę donieść, że przeczytałam pierwszy tom Trylogii Gemmy Doyle Libby Bray. U nas figuruje jako Mroczny sekret, co jest oczywiście fenomenalnym przekładem oryginalnego A great and terrible beauty. No comment.
Nawet mi się podobało. Po pierwsze tutaj to dziewczyna ma niezwykłe zdolności, a facet należy tylko do jakiegoś bractwa czy zakonu, ale w gruncie rzeczy wygląda na normalnego (znaczy się nie okazuje się wampirem, wilkołakiem, strzygą, duchem, nieśmiertelnym etc.). Po drugie wątek miłosny nie jest tu najważniejszy - na dobrą sprawę Kartik pojawia się raz na kilka rozdziałów, czasem w charakterze erotycznego (tak! erotycznego!) snu bohaterki, a czasem cieleśnie zjawia się na ścianie, głównie po to, by bohaterkę opierdzielić z góry na dół i grozić jej straszliwymi konsekwencjami jej czynów. A poza tym jest ślicznej urody Hindusem, ale Gemma nie mdleje z wrażenia na sam jego widok.
Najważniejsza w całej książce jest historia igrania z mocą i wątpliwej przyjaźni kilku dziewczyn. Piszę wątpliwej, ponieważ trudno nazwać przyjaźnią coś, co zostało zbudowane na szantażu i wiecznej kontroli całego kółeczka.
Sama bohaterka jednak mi się spodobała. Wyraża się czasem zbyt współczesnym jak na tamte czasy językiem (a mamy XIX w. i jesteśmy w Anglii, choć akcja zaczyna się w Indiach), niemniej podoba mi się, że jest zdystansowana do tego, co się dzieje. A wylądowała w szkole, gdzie uczy się dziewczyny, jak być głupiutkimi owieczkami bez własnego zdania, które niczym skowronki w klatce mają ładnie ćwierkać i ślicznie wyglądać, by potem złapać męża. Gemma czasem to ładnie komentuje. Jest inna nie dlatego, że chce się od tego odciąć czy udaje bardziej cwaną, niż jest w rzeczywistości. Ale nie da się ukryć, że jest bardziej wyzwolona i otwarta, niż trzymane pod kloszem dziewczyny.
Poza tym ja lubię historie o tym, jak się młode kobiety buntują. I lubię powieści, których akcja ma miejsce w jakichś szkołach dla dziewcząt - został mi taki sentyment od czasów Szkoły narzeczonych Marii Kruger.
Ogólnie rzecz biorąc czytadełko, ale przyjemne i na pewno przeczytam drugi tom. Tylko znowu radosne wydawnictwo dolnośląskie nazostawiało literówek, aż zęby bolą. :roll:
Natomiast tutaj: http://www.pozmierzchu.pl/bray/ jest news, że książka ma być sfilmowana. I dobrze. Z tej historii może być naprawdę klimatyczny, ciekawy film. :)

PS Wczoraj puściłam siostrze NM. :mrgreen:

spin_girl - Pon 05 Kwi, 2010 11:28

Dzięki za recenzję, Agn, chyba jednak najpierw przeczytam tak polecaną przez Ciebie Cassandrę Clare :mrgreen:
Na dzisiaj umawiałyśmy się na dalsze rozdziały Hosta, więc jestem, jak zwykle, czytam i na bieżąco komentuję.
Rozdział 25
Wanda dalej siedzi w jaskiniach, trochę pracuje. Jeb usiłuje ją zmusić, żeby zaczęła uczyć ludzi o Duszach, ale Wanda, w zdrowym odruchu samoobrony, nie chce.
Brakuje mi Melanie, strasznie przycichła, szkoda.
Te światy/planety, które zamieszkiwała Wanda zdają się coraz bardziej fantastyczne. P. Meyer poszalała :mrgreen:
Jamie jest słodki :serduszkate:
Rozdział 26
Wanda zazyna uczyć. Cieszę się, że ma na tyle przyzwoitości, żeby dostrzec, że Dusze prowadzą pasożytniczy tryb życia i się od czasu do czasu wstydzić za własny gatunek.
O, Jared wrócił. Jak zwykle wściekły i nabzdyczony, gotów mordować :roll: Ian stanął w obronie Wandy, kochany chłopak. Kurcze, że też musieli wrócić, już się zaczynało robić przyjemnie :-|
Rozdział 27
Wanda ucieka do swojej dziury, tylko po to by odkryć, że już nie ma swojej dziury, ponieważ pełni ona teraz rolę magazynu.
Melanie znowu się odzywa, to miło.
Scena "walki" pomiędzy Jaredem, Jamiem i Wandą jest dość emocjonująca. Mimo, że rozumiem motywy Jareda wizja ciskania kobietą o ścianę jakoś nie nastwia mnie do niego pozytywnie.
Rozdział kończy się impasem.

Agn - Pon 05 Kwi, 2010 11:43

Ja się cieszę, że w tych rozdziałach można się dowiedzieć o dwóch sprawach, które mnie dość zawsze interesowały, a które oczywiście już znam, odkąd po raz pierwszy przeczytałam książkę, ale ciągle pamiętam, jak mnie to męczyło. Pierwsza to sprawa jak Dusze w ogóle wylazły ze swojej planety, nie posiadając technologii. Swoją szosą to ciekawe, że przeszły na ten pasożytniczy tryb życia, znalazły się możliwości, to od razu im się na swojej planecie zrobiło za ciasno. Swoją szosą inna bajka, że dusze są właściwie nieśmiertelne (Meyer zdecydowanie lubi ten temat) - nigdy nie umierają... Ale się mnożą. Choć fakt, że pewnie niezbyt często, ale jednak egzystowały na tej swojej planecie przez tysiące lat. Ale okej, zaczęły się rozprzestrzeniać na cały wszechświat - aż TAK im ciasno?
Druga sprawa to oczywiście kwestia Maggie i Sharon - jak one się tu znalazły. No i jak Jared w końcu rozwiązał zagadkę Jeba, hah, potrzebował pomocy.
Ale ja też do niego nie jestem jakoś szczególnie pozytywnie nastawiona. Choć rozumiem jego postępowanie. Znaczy się - ok, jakoś nie dałabym rady rzucić wrogiem o ścianę, ale jego złość w pełni rozumiem. Co nie znaczy, że muszę gościa aż tak strasznie lubić. :P Chociaż w sumie... Kyle'a lubię. Ale Kyle to Kyle. Ja go po prostu już znam na tyle, na ile pokazała mi autorka w całej książce. Jareda też znam. Tylko że z Kyle'em Wanda nie była emocjonalnie związana (poprzez emocje Melanie bla bla bla wszyscy wiemy, o co chodzi). Kyle po prostu widzi w niej wroga i całkowite zagrożenie. Nienawidzi jej i przynajmniej jest w tym konsekwentny. Jared... i chciałby ją zabić, i nie robi tego. Nienawidził, a pilnował, by ktoś inny jej nie sprzątnął. A teraz furczy, bo jak jego nie było, to Wanda, okazuje się, może chodzić po jaskiniach, być przydatna dla wszystkich innych, dzieli się swoją wiedzą, a wszystko to bez jego błogosławieństwa. Swoją szosą ciekawe, czy faktycznie by ją zastrzelił, gdyby Jeb dał mu w ręce broń. Podejrzewam, że był na tym etapie, kiedy pewnie pociągnąłby za spust. :mysle:
Nawiasem mówiąc rozumiem też odruch ucieczki Wandy do "swojej" dziury, choć już dawno wiedzieliśmy, że tam jest magazyn i zostanie napełniony żarełkiem, jak tylko panowie wrócą z wyprawy. Więc zasadniczo Wanda nie miała po co tam wiać. ALE! To miejsce, w którym mogła zostać sama i w którym była ukrywana przed resztą. Więc jest to taka jakby kryjówka.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group