To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"

Tamara - Pią 26 Sty, 2024 17:38

RaczejRozwazna napisał/a:
Poczekaj na rzeczonego Faramira

Się właśnie pojawił i robi o niebo lepsze wrażenie niż Boromir, jest znacznie rozsądniejszy i mądrzejszy.

Admete - Pią 26 Sty, 2024 18:40

Wiele razy płakałam czytając zakończenie WP...i nie tylko zakończenie. Mam ochotę znów przeczytać, ale nie ma kiedy...
BeeMeR - Pią 26 Sty, 2024 18:59

Cytat:
Zresztą zawsze uważałam, że kochał się w orkach a nie w elfach i dlatego partie z tymi pierwszymi rozbudowywał, a z drugimi ograniczał do minimum :wink:
Niestety owszem. :roll:

Faramir, jak i Denethor zresztą, w książce jest nieco inny. Grunt, że film mimo tych wszystkich zmian zachowuje sens i klimat :wink:

RaczejRozwazna - Pią 26 Sty, 2024 21:53

Dla mnie książkowa śmierć Sarumana, a zwłaszcza
Spoiler:
scena gdy jego cień wznosi się spoglądając na Zachód i rozwiewa się następnie
jest jednym z najbardziej poruszających momentów. Filmowa mnie ani ziębiła ani grzała. Książkowy Saruman jest dowodem jak nisko można się stoczyć, a jednocześnie gdzieś tam na dnie duszy tliła się mu nieuświadomiona tęsknota. Ech, tę zaspojleriwaną wyżej scenę mam plastycznie przed oczyma!

Kobiet rzeczywiście w książce jest mało, ale znowu - wolę Arwenę książkową, daleką ukochaną, niewplątaną w wojnę o pierścień. Dużo większe wrażenie zrobiło na mnie jej tkanie proporca niż wszystkie filmowe omdlewania :roll: (no i gdzie u Jacksona Elrohir i Elladan ja się pytam?!) U Tolkiena kocham właśnie to, co tajemnicze, niedopowiedziane, ale zdradzające niezwykłą glębię. To coś, co hobbici czuli w zetknięciu z Aragornem. W filmie było tego dramatycznie mało.

Eowina w obu wersjach mi się podobała - w sensie poprowadzenie postaci. To taka Joanna Darc, tak myślę, której jednak Tolkien pozwala dalej żyć i kochać - po ludzku a nie epicku, za czym tęskniła. Też wspaniały zabieg.

Ech, Tolkien budzi we mnie jakieś archetypiczne tęsknoty :serce:

Admete - Pią 26 Sty, 2024 22:22

We mnie też. Wiele razy też pisałam, że w filmie nie wykorzystano wlasciw motywu miecza przekłutego na nowo. To w książce bardzo ważny motyw.
BeeMeR - Sob 27 Sty, 2024 23:02

Cytat:
zawsze uważałam, że kochał się w orkach a nie w elfach i dlatego partie z tymi pierwszymi rozbudowywał, a z drugimi ograniczał do minimum :wink:
Boleję nad tym :roll:

RaczejRozwazna napisał/a:
Eowina w obu wersjach mi się podobała - w sensie poprowadzenie postaci.
Jak dla mnie w filmie za duży nacisk jest na zadurzenie Eowiny w Aragornie, bo przecież nie samym tym ona żyła. Szczególnie nie znoszę filmowej sceny częstowania Aragorna zupą - durne to i nietrafione :roll:
Ja całkowicie rozumiem filmowe przyspieszenie śmierci Sarumana (ale nie rozumiem braku jej w kinowej wersji filmu, ale co ja mówię, nie istnieją wersję kinowe, a tylko rozszerzone ;) ) i przyswajam, że chcieli go zabić w trójnasób - zadźgać, utopić i co tam jeszcze - w filmach nie było miejsca na porządki w Shire, acz szkoda.

Tamara - Nie 28 Sty, 2024 16:59

Moim zdaniem , co juz pisałam , film rządzi się innymi prawami, i jest kierowany do mas, więc trzeba treść przełożyć na język filmowy, co wymaga specyficznych zabiegów - tu wyciąć , tam skrócić , tu rozwinąć, w razie czego kogoś utrupić inaczej niż oryginale - trylogia Jacksona to filmy przygodowe i nie dało się w nich wszystkiego zawrzeć. Myślę za to , że ich celem jest też zachęta do sięgnięcia po książkę .
BeeMeR - Nie 28 Sty, 2024 18:21

Ależ ja to rozumiem i nie mam problemu ze zmianami sensownymi, jak np. zamiana Glorfindela na Arwenę, śmierć Sarumana wcześniej, brak Toma Bombadila, czy nawet zrobienie z Froda sierotki do opiekowania ale mam duży problem za zmianami durnymi (zupa Eowiny), obrzydliwymi (orki z Hobbita), będącymi w sprzeczności z charakterem postaci albo całokształtu (ścięcie posła, związanie losu Arweny z pierścieniem) a przede wszystkim zbędnymi (wszystkie powyższe) :-P
Tamara - Pon 29 Sty, 2024 08:40

Mnie tam zupa Eowiny nie przeszkadza, orki jako z założenia obrzydliwe muszą być obrzydliwe i też nie mam nic przeciwko temu, związanie losu Arweny z pierścieniem jest wg mnie romantycznym wzmocnieniem motywacji Aragorna, bo w książce jest tak spiżowy, jakby w ogóle człowiekiem nie był :wink: , a jako filmowy bohater musi mieć jakieś czułe punkty :wink:

Sam, Frodo i Gollum wędrują Krętymi Schodami w górę, i powiem szczerze, że filmie lepiej widać jaki wpływ ma dźwiganie pierścienia na Froda, w książce najczęściej Frodo idzie, idzie i niewiele mówi i właściwie jest podczas wędrówki bohaterem pierwszoplanowym, ale jego rola polega na tym, że jest i nic więcej. W filmie widać narastające znużenie, cierpienie i władzę, jaką pierścień usiłuje nad nim roztoczyć, widać jak go niszczy.


Nota bene covid mi na tyle mózg przeorał, że mam problemy z zapamiętywaniem nazw i imion, i długo nie mogłam zapamiętać imienia Glorfindela, więc został Glenfiddishem (irlandzka whisky) :zawstydzona2:

RaczejRozwazna - Pon 29 Sty, 2024 09:03

Da się w filmie pokazać glębię. Przykład - Theoden, z którego (s sensie z aktora) wyłaził chwilami taki król, że niech się filmowy Aragorn schowa. Natomiast faktem jest, że Jacksona orki i nazgule kręciły - stąd w Hobbicie cały durny wątek z białym orkiem, a w WP z lubością robione dlugosekundowe najazdy na co bardziej okropeczne pyski :wink: Natomiast sceny z elfami ciął. A w narracji WP te sceny były tak potrzebnymi chwilami wytchnienia.
Tamara - Pon 29 Sty, 2024 09:10

Moim zdaniem mnogość orków miała podkreślać zagładę i okropieństwa grożące ze strony Mordoru , a elfy pojawiają się jednak w książce też na krótko. W książce też orkowie czają się niemal za każdym krzakiem.

Owszem, Theoden jest świetny, ale to jest nie jest specjalna głębia, Frodo ma znacznie większy problem, , bo Theoden tylko wyzwolił się z zaklęcia czy tam złego czaru, a Froda stopniowo klątwa pierścienia zjada i to jest jego stała walka o zachowanie własnej duszy i świadomości . To o wiele trudniejsze. Plus postępujące wyczerpanie fizyczne złym czarem.

BeeMeR - Pon 29 Sty, 2024 21:05

Tamara napisał/a:
orki jako z założenia obrzydliwe muszą być obrzydliwe
Ależ oczywiście, ale po co dodawać sceny z nimi? Tego nie kumam zupełnie. To zepsuło filmowego Hobbita.

Tamara napisał/a:
związanie losu Arweny z pierścieniem jest wg mnie romantycznym wzmocnieniem motywacji Aragorna, bo w książce jest tak spiżowy, jakby w ogóle człowiekiem nie był , a jako filmowy bohater musi mieć jakieś czułe punkty
Nie mam nic do odspiżowienia Aragorna i wzmocnienia więzi z Arweną, jestem za tym jak najbardziej i film ładnie to zrealizował w Rivendell, wspomnieniach i na koniec, ale związanie losu Arweny z pierścieniem na który nawet nie spojrzała jest niedorzeczne i tu nie zmienię zdania. Pierścień wpływał na nosicieli - Golluma, Bilbo, Frodo, troszeczkę na Sama, albo na tych, co go pożądali - jak Boromir - albo się go wyrzekali jak Galadriela ale w tym gronie nie ma miejsca dla Arweny. Koniec i kropka - jeśli chodzi o mnie.
Nie oczekuję, żeby wszyscy myśleli tak jak ja, ale moje zdanie w tym temacie jest ugruntowane :mrgreen:

Tamara napisał/a:
W filmie widać narastające znużenie, cierpienie i władzę, jaką pierścień usiłuje nad nim roztoczyć, widać jak go niszczy.
To jest opisane później - ja to miałam dziś, tuż przed zakończeniem podróży hobbitów.

RaczejRozwazna napisał/a:
Theoden, z którego (s sensie z aktora) wyłaził chwilami taki król, że niech się filmowy Aragorn schowa.
Też kocham filmowego Theodena :serce:
Tamara - Wto 30 Sty, 2024 09:48

BeeMeR napisał/a:
po co dodawać sceny z nimi? Tego nie kumam zupełnie. To zepsuło filmowego Hobbita.

Hobbita jeszcze nie przeczytałam, więc sie nie wypowiem :-P , natomiast jest to zdecydowanie zabieg filmowy żeby podnieść sensacyjność , ludzie lubią straszności :roll: no i takie paskudztwa łatwiej pozwalają widzowi przyjąć , że są złe i okrutne i trzeba je zwalczać.


A w ogóle to Aragog może być dumny z prapraprapra...babci Szeloby :wink:

BeeMeR napisał/a:
związanie losu Arweny z pierścieniem na który nawet nie spojrzała jest niedorzeczne

Owszem , ale dodaje filmowi tajemniczości , pikanterii romantyzmu i sensacji :-P

W każdym razie Sam, podejrzany o bycie potężnym elfem z toporem, przelazł przez szparę w drzwiach i w tym momencie musiałam przerwać czytanie :-P

BeeMeR - Wto 30 Sty, 2024 20:19

Tamara napisał/a:
jest to zdecydowanie zabieg filmowy żeby podnieść sensacyjność , ludzie lubią straszności
Nie wszyscy :P

Sam jest wspaniałym bohaterem :serce:
Ja już po porządkach w Shire :mrgreen:

Tamara - Śro 31 Sty, 2024 09:14

BeeMeR napisał/a:
Nie wszyscy :P

Oczywiście, ale przeciętny oglądacz lubi się bać :zalamka:

Tolkien się rypnął , albo czegoś rozumiem . Kiedy Aragorn z towarzystwem rusza Ścieżką Umarłych, trafia do jakiejś komnaty/sali, gdzie znajduje ususzone zwłoki rycerza/króla, który zginął usiłując wyskrobać mieczem przejście w kamiennych drzwiach, czyli sala teoretycznie jest bez wyjścia. Ale a) weszli do niej korytarzem bez żadnych drzwi, b) najwyraźniej wyszli innym korytarzem w ten sam sposób, bo napisane jest że poszli dalej, czyli wyjście swobodne było . Pytanie zatem dlaczego nieboszczyk tego nie zrobił i czemu usiłował wyrąbać dziurę w kamieniu ?

BeeMeR - Śro 31 Sty, 2024 10:25

Tamara napisał/a:
Pytanie zatem dlaczego nieboszczyk tego nie zrobił i czemu usiłował wyrąbać dziurę w kamieniu ?
Bo nie był królem, a tylko on mógł odnaleźć wyjście - analogicznie jak z Valinorem, gdy został ukryty, kto chciał, mógł pływać i próbować tam trafić, ale trafiali tylko ci, co powinni, reszta błądziła i ew wracała z niczym. Tego biedaka w górach mogli dopaść nieumarli zanim wrócił, albo też honor mu wrócić nie pozwolił - będzie o nim nieco później ;)
Tamara - Śro 31 Sty, 2024 11:06

Aaaaaa to to nie jest jakoś jasno wyłożone - albo ja bałwan jestem :zawstydzona2: dzięki :kwiatek: :mrgreen:

BeeMeR napisał/a:
nieumarli

no chyba właśnie umarli tylko nieodeszli :wink: chyba nie byli zombiakami :-P

Tamara - Pią 02 Lut, 2024 13:25

Skończyłam WP, czytam dodatki i póki nie doszłam do opisu losów Aragorna, cały czas kołatało mi po głowie jedno pytanie - to który kurna jest synem kogo :shock: :zalamka: genealogia nie jest mocną stroną i kompletnie się w tych historiach rodowych gubię.

Jeżeli idzie o wnioski i refleksje po przeczytaniu, to ;
1. za mało i za krótko :-P :mrgreen:
2. będzie czytane drugi raz na spokojnie, bo teraz czytałam szybciej niż rozumiałam, żeby się dowiedzieć, co dalej :mrgreen:
3. Szkoda, że w ekranizacji Jackson pominął wpływ Saurona na Denethora, który wyjaśnia postępowanie namiestnika, przez co w filmie jest tylko paranoicznym przygłupem z obsesją, zupełnie nie wiadomo czemu będącym namiestnikiem wielkiego królestwa. Nie ma w nim nic z majestatu i - zatrutej co prawda, ale jednak - mądrości Denethora z powieści.
4. bardzo podoba mi się rozwiązanie losu Sarumana - miłosierdzie Froda sprawia, że podłość sama siebie niszczy.
5. kolejna niespójność - w opisie bitwy o Minas Tirith nie ma ani słowa o olifantach , są tylko te mumcośtam, ciągnące wieże oblężnicze, a gdy Merry opowiada o niej Samowi, mówi , że było pełno olifantów, ale wszystkie zginęły.
6. wniosek zasadniczy - WP odbieram jako opowieść o dojrzewaniu, męstwie i odpowiedzialności, której głównymi bohaterami są Sam, Merry i Pippin. To są jedyne postacię , w których myśli, uczucia i motywacje jest wgląd - cała reszta, nawet Frodo , jest praktycznie opisana jak widziana ich oczami, widać co robią, ale nie wiadomo co myślą i co czują (pomijam Gimliego na widok Galadrieli :wink: ). Frodo jako powiernik Pierścienia jest de facto VIPem, którego ochrona ma dostarczyć w określone miejsce; z wyjątkiem nielicznych momentów , gdy wkłada Pierścień na palec, na dobrą sprawę nie wiadomo, co myśli i co czuje, a im bliżej końca tym bardziej nie wiadomo, nawet gdy po raz ostatni wkłada Pierścień. Za to dokładnie jest opisane co przeżywają Sam, Merry i Pippin, jak się zmieniają, ewoluują, nabierają mądrości, jak zaczynają rozumieć co znaczy odpowiedzialność , rozwaga i męstwo (w wypadku Sama jest najmniej zmian, ale i on nabiera mądrości i doświadczenia, których inaczej by nie mógł zdobyć) . Dla mnie to jest opowieść przede wszystkim o nich, a Pierścień jest tylko pretekstem, podkreślam, że to moje subiektywne zdanie :wink:
Oczywiście przy okazji jest to wspaniały baśniowy epos, ale dla mnie ten epos jest jedynie tłem dla moralitetu.


A na zakończenie - moim miejscem w Śródziemiu jest zdecydowanie Las Fangorn i kropka :-P

BeeMeR - Pią 02 Lut, 2024 22:40

Tamara napisał/a:
w opisie bitwy o Minas Tirith nie ma ani słowa o olifantach , są tylko te mumcośtam, ciągnące wieże oblężnicze,
Mumakile to inaczej olifanty ;)
https://lotr.fandom.com/pl/wiki/M%C3%BBmakile

Tamara napisał/a:
moim miejscem w Śródziemiu jest zdecydowanie Las Fangorn i kropka
Ja się ciągle waham między spokojnym, sielskim Hobbitonem a Rohanem z jego przestrzenią i górami dookoła :serce: ;)
Tamara - Sob 03 Lut, 2024 18:19

BeeMeR napisał/a:
Mumakile to inaczej olifanty

O dzięki, nie wiedziałam, bo nijak z tekstu to nie wynika :kwiatek:

W Hobbitonie dla mnie za dużo sąsiadów, hałasu i życia towarzyskiego :wink: aczkolwiek niewątpliwie jest uroczy. Najbardziej z Hobbitonu mi odpowiadają ogródki :wink:

BeeMeR - Sob 03 Lut, 2024 18:41

Mnie w Hobitonie bardzo odpowiadają ogródki, no i to, że można się zakopać w swojej norce i mieć w nosie sąsiadów. I że te norki są duże i przestronne, mnóstwo szpargałów i książek zmieści ;)
A Rohan bo mnie ciągnie też do przestrzeni i szerokiego widnokręgu zamkniętego górami :serce:

A tak odnośnie Władcy, to też skończyłam, nawet dodatki, acz dotąd nie rozumiem, czemu niektóre wykończenia opowieści są tam, a nie we Władcy, jak choćby Arwena i Aragorn - zupełnie jakby Tolkien nie miał na nich pomysłu, bo wypalił się przy Berenie i Liuthien. Albo Faramirze całuśniku ;)

Tamara - Pon 05 Lut, 2024 08:19

No jeszcze Rivendell mi pasuje, pod warunkiem, ze nie będą śpiewać bez przerwy :wink:

W Dodatkach to oprócz genealogii zaplątałam się dokumentnie w językach i alfabetach :confused3: :paddotylu:

Też uważam, że historia Aragorna i Arweny tudzież Sama, Merry'ego i Pippina powinna być dokończona we Władcy, bo tak to bez sensu.

Tamara - Pon 05 Lut, 2024 08:31

BeeMeR napisał/a:
Mnie w Hobitonie bardzo odpowiadają ogródki, no i to, że można się zakopać w swojej norce i mieć w nosie sąsiadów. I że te norki są duże i przestronne, mnóstwo szpargałów i książek zmieści ;)

Tak, ogródki i przestronne przytulne norki to plus, natomiast sąsiadów zdecydowanie za dużo, bo wprawdzie można mieć ich w nosie, ale oni mogą nie mieć w nosie ciebie, i mogą przyłazić i przeszkadzać :wink:

BeeMeR - Pią 09 Lut, 2024 13:36

No przecież można wzorem Bilba udawać, że nas nie ma w domu albo w ostateczności wywiesić kartkę "zakaz wstępu" :P
Tamara - Pią 09 Lut, 2024 14:41

Ale przez okna słychać rejwach i gadanie :-P


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group