Literatura - Proza i poezja - Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce
Agn - Wto 26 Kwi, 2016 22:56
Pamiętacie jak to pisałam?
| Agn napisał/a: | Jestem na etapie, kiedy panna jak durna chce ratować swojego narzeczonego, który palcem nie kiwnął w jej sprawie. Założę się, że lezie w pułapkę. |
No mówiłam! Mówiłam! Wleciał jak śliwka w kompot! To teraz pewnie panna ruszy do Paryża go ratować, tak bardzo się przecież na tym zna. Ech, te baby to durne, a mogła sobie romansować z nim do woli - chętny i na miejscu (cośtam niby czasem fafluni, że nie może, bo prowadzi niebezpieczne życie, ale oj tam, oj tam, przecież to romans).
Ale teraz to powinna być fajna akcja.
Anaru - Śro 27 Kwi, 2016 10:41
| Agn napisał/a: | | Anaru napisał/a: | | Przynajmniej na trzeźwo będzie bzykał, zawsze to jakiś plus |
Za nią nie mogę ręczyć, bo popija wino kieliszek za kieliszkiem. |
To co on niby przestał pić skoro pije?
| Agn napisał/a: | Edycja: Yeah! Poszli na pięterko! Ona wydusza z siebie, że jest dziewicą, on grzebie w kominku. To będzie zaiste dłuuuuuga noc. |
Jeżeli to podciągnąć pod grę wstępną...
| Agn napisał/a: | | a mogła sobie romansować z nim do woli - chętny i na miejscu (cośtam niby czasem fafluni, że nie może, bo prowadzi niebezpieczne życie, ale oj tam, oj tam, przecież to romans). |
No właśnie, pal sześc narzeczonego , narzeczony i tak z biegiem akcji najpewniej
a) zginie coby zrobić miejsce
b) ucieknie z kim innym
c) sam się grzecznie usunie wykazując się szlachetnością
Obaczym
Agn - Śro 27 Kwi, 2016 14:50
On nie pil, ona pila.
Ten narzeczony to taki narzeczony-kiedys-ale-slub-odwolany-a-malzenstwo-bylo-aranzowane, a ze okazal sie tchorzem, to stawiam, ze zginie wraz z arcywrogiem, ktoremu pomogl. Moze przy tym rzewnie plakac, nie bronie.
Eeva - Pon 02 Maj, 2016 21:55
Gadalam, gadałam i wygadałam!
W busie zaczęłam czytać ksiażkę "Two-Way Street" Lauren Barnholdt i już wiem, że to będzie dramatoza.
Bohaterką jest Courtnet, któa po skończeniu high-schoola miałą wybrać sie ze swym chłopcem Jordanem w 3dniowy road trip do collegu który oboje mają zacząć na jesieni.
Wszystko byloby sponio gdyby nie to, ze Jordan zrywa z Courtney ponieważ poznał jakąś laske w internecie. Courtney nie chce jechać, jednak rodzice jej mówią ze musi.
Whaaaaaaaaat?
Potem jest rozdział zr strony Jordana i dowiadujemy się że nie ma żadnej tajemniczej laski z interenetu, tylko wydarzyło się STRASZLIWE COŚ, wielka tajemnica w którą zaplątany jej ojciec Courtney, i które to straszliwe coś zmusiło Jordana do zerwania z dziewczyną.
Potem mamy WZIUUUUU i cofamy się w czasie o 125 dni (tia!), jest jakieś party, Jorfdan jeszcze nie jest z C. i mizia sie z laską o imieniu MAdison.
Książka jest absurdalna i okropnie napisana.
Rozdział Jordana różni sie tylko tym, ze koleś przeklina, poza tym językowo są TAKIE SAME. Do tego drażni mnie slut-shaming - C. wyzywa laskę z internetu od dziwek, J. mówi, ze C. na podróż założyła "slutty clothes" (mini i tank top), że zachowuje sie jak "total bitch", ze Madison jest dobra tylko na hook-up, a nie jest "girlfriend material".
No ja wiem, ze takie słownictwo jest w codziennym użyciu i w ogóle ale strasznie mnie tu drażni.
Harry_the_Cat - Pon 02 Maj, 2016 22:37
Zapowiada sie wspaniale.
Ale z kim ons na ten road trip tears, bo to wygloada ze na koncu bedzie ona i Jordan, ale moze tam sie pojawi jakis trzeci??
Eeva - Wto 03 Maj, 2016 00:16
Na road trip jadą we dwójkę, ale drugiego dnia mają po drodze odwiedzić Lloyda (przyjaciela C., w któym ta jest zakochana, czy tam była zakochana od pierwszej klasy, po zerwaniu z J. się całowała z Lloydem i jej ta miłość przeszła, bo to jak całowanie brata).
J. jest zazdrosny o L. ale tego nie pokazuje.
C. stara sie nie zwracać uwagi na J. ale jest zazdrosna o Internet Girl.
Bosh, dramatoza jak w Modzie na Sukces.
Przewidywanie - wielka miłość J. i C. na koniec. Bleh.
Eeva - Wto 03 Maj, 2016 14:02
Skonczyłam. Nawet gadać mi się nie chce, taka beznadzieja.
Harry_the_Cat - Wto 03 Maj, 2016 23:19
Haha. Oj to nastepna jus moze bye tylko lepsza
Eeva - Śro 04 Maj, 2016 11:39
Jak wiesz następna jest BARDZO dobra
Agn - Śro 04 Maj, 2016 19:10
Ej! Ej! Ej! Wracaj do wątku i natychmiast powiedz, co to za straszne COŚ się wydarzyło!
Edycja: A, zapomniałam się pochwalić, że skończyłam Czarnego księcia. Naprawdę dobrze mi się to czytało, nie powiem, choć wątek miłosny momentalnie był taki... eeeee... jak to ująć? Mało potrzebny, o, to dobre określenie!
Aczkolwiek czuję się rozczarowana - dawny narzeczony nie zginął, nie umarł na zarazę, nawet nogi nie złamał - zwiał z kasą i już. Buuu!
Eeva - Śro 04 Maj, 2016 19:29
Oj Agn, czemu mi to robisz i chcesz zebym wracała do bolesnych wspomnień...
Uberdarma to to, że Jornad przyłapał swoją matkę jak obściskiwała sie z obcym facetem, w czasie gdy jej maż był za miastem. Chłopak rzucił sie w wir rozpaczy, uznał, ze mozna pogadać tlko z Courtney i tak zaczęłi sie spotykać. Pierwsza wizyta w domu dziewczyny i TADAM - ten obcy facet okazał sie być ojcec Courntey.
No i ojcic zabrania mówić Jordanowi o tym co wie, ten jak sierota sie poddaje, potem żaluje, chce powiedziec, boi sie, jak juz sie decyduje to ojciec C. mowi ze ta go znienawidzi ze tak długo utzymywał przed nią sekret.
Potem następuje wyjazd do Miami gdzie Courtney chce oddać sie swemu chłopcu i mówi ze go kocha a ten z nią zrywa bo nie moze znieść poczucia winy.
Cały road trip juz prawie zostaje odwołany, jednak Jordan szantazuje ojca C. zeby ten przekonał ją ze MUSI jechac bo inaczej wyda jego sekret.
No i tyle.
Sekret oczywiscie wydaje sie w przedostatnim rozdziale. C. jest zrozpaczona, miota sie ale w ostatnim rozdziale wybacza Jordanowi i znów jest wszystko cacy
<wyrzyg>
Agn - Śro 04 Maj, 2016 20:09
| Eeva napisał/a: | | Oj Agn, czemu mi to robisz i chcesz zebym wracała do bolesnych wspomnień... |
Bo przewredna ze mnie kreatura.
O rany, jaka piękna dramatoza!
Aragonte - Śro 04 Maj, 2016 21:42
| Agn napisał/a: | | Edycja: A, zapomniałam się pochwalić, że skończyłam Czarnego księcia. Naprawdę dobrze mi się to czytało, nie powiem |
Tego Czarnego księcia?
http://lubimyczytac.pl/ks...2/czarny-ksiaze
*zwiewa*
Agn - Śro 04 Maj, 2016 21:49
Zatłukę...
Agn - Nie 08 Maj, 2016 12:09
Wczoraj dowiedziałam się o istnieniu tej książki:
http://www.swiatksiazki.p...iewska-4913206/
Grrrrrrrrr...
Nie lubię stylu Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, ale teraz jestem po prostu zniesmaczona. Naprawdę, naprawdę, można zrobić jakiś research, to nie jest wiedza tajemna udostępniana tylko wtajemniczonym pod warunkiem, że znają 500 haseł, za pomocą których klucznicy wiedzą, że człowiek jest tej wiedzy godzien.
Pan opisywany w tej książce nie jest skinheadem, tylko naziolem. I to nie jest jakaś SUBTELNA różnica.
Anaru - Nie 08 Maj, 2016 16:48
| Eeva napisał/a: | Uberdarma to to, że Jornad przyłapał swoją matkę jak obściskiwała sie z obcym facetem, w czasie gdy jej maż był za miastem. Chłopak rzucił sie w wir rozpaczy, uznał, ze mozna pogadać tlko z Courtney i tak zaczęłi sie spotykać. Pierwsza wizyta w domu dziewczyny i TADAM - ten obcy facet okazał sie być ojcec Courntey.
No i ojcic zabrania mówić Jordanowi o tym co wie, ten jak sierota sie poddaje, potem żaluje, chce powiedziec, boi sie, jak juz sie decyduje to ojciec C. mowi ze ta go znienawidzi ze tak długo utzymywał przed nią sekret.
Potem następuje wyjazd do Miami gdzie Courtney chce oddać sie swemu chłopcu i mówi ze go kocha a ten z nią zrywa bo nie moze znieść poczucia winy. |
Łeee, a już myślałam, że się okaże po tych rodzicielskich obściskiwankach, że są rodzeństwem czy cuś...
Eeva - Nie 08 Maj, 2016 16:49
| Anaru napisał/a: | | Łeee, a już myślałam, że się okaże po tych rodzicielskich obściskiwankach, że są rodzeństwem czy cuś... |
Aahahahahahah, no to by było 100 razy lepsze
Anaru - Nie 08 Maj, 2016 16:55
| Aragonte napisał/a: | | Agn napisał/a: | | Edycja: A, zapomniałam się pochwalić, że skończyłam Czarnego księcia. Naprawdę dobrze mi się to czytało, nie powiem |
Tego Czarnego księcia?
http://lubimyczytac.pl/ks...2/czarny-ksiaze
*zwiewa* |
Jakie cudne recenzje
To MUSI być hicior
Agn - Wto 24 Maj, 2016 20:19
Och, kochane! Mój Pracowy Klub Kiepskiej Książki oczywiście jest dzielny i tym razem, może się chwaliłam, czytamy książkę, którą MOI wybrała. Moi podobno rozbiła tym bank. Reakcje współczytelniczek zapowiadały mi istne rozkosze piekielne przy lekturze i po prawdzie nie mogłam się doczekać, aż dobiorę się do tegoż arcydzieUa. Nareszcie! Już w autobusie zabrałam się za lekturę, spodziewając się badziewnych dialogów i cwanej (w swoim mniemaniu) boCHaterki. I oczywiście to wszystko jest, albowiem autorka nie wyhodowała sobie należytego drzewka CISu, żeby tym dialogom dorzucić ikry, ale, tam do licha, celuje w innych aspektach i to one zapewne utrzymają mnie przy lekturze.
Aspekty wymienię za chwil parę.
JENNIFER L. ARMENTROUT OGNISTY POCAŁUNEK
Opis wygląda następująco:
Tom 1 bestsellerowej serii "Dark Elements".
Pierwszy pocałunek może być tym ostatnim.
Siedemnastoletnia Layla chciałaby być normalna, jednak jej pocałunek zabija wszystko, co posiada duszę. Jako półdemon i półgargulec Layla posiada niespotykane umiejętności. Wychowywana wśród strażników-gargulców - których zadaniem jest polowanie na demony i dbanie o bezpieczeństwo ludzi - Layla próbuje się dopasować, choć oznacza to ukrywanie swojej mrocznej strony przed osobami, które kocha. Zwłaszcza przed Zaynem, zniewalająco przystojnym i całkowicie niedostępnym strażnikiem, w którym jest od zawsze zadurzona. Poznaje Rotha - wytatuowanego, grzesznego, seksownego demona, który twierdzi, że zna wszystkie jej tajemnice. Layla wie, że powinna trzymać się od niego z daleka, choć nie jest przekonana, czy tego chce - zwłaszcza, kiedy cała ta sprawa z całowaniem nie stanowi problemu, ponieważ Roth nie ma duszy. Kiedy Layla odkrywa, że to ona jest powodem pojawienia się brutalnego demona, zaufanie Rothowi nie tylko zaprzepaści jej szansę na związek z Zaynem... ale także naznaczy ją jako zdrajczynię rodziny. Co gorsza, może stać się biletem w jedną stronę do zniszczenia świata.
Czujecie już te dreszcze rozkoszy? No to uważajcie. Wiecie już z grubsza, czego się spodziewać fabularnie (khem), więc pozwolę sobie teraz powiedzieć wam, w czym celuje autorka. Otóż przejechałam na razie 30 stron, a tam stężenie zacnych, smakowitych i niepowtarzalnych idiotyzmów, aż ślinka cieknie.
Zaczyna się w Macu, gdzie nasza boCHaterka obserwuje demona, który obżera się do wypęku. Nasza boCHaterka opowiada o sobie i kim są strażnicy. I oczywiście - ona mieszka ze strażnikami.
| Cytat: | | Mieszkanie ze strażnikami czyniło mnie często jedną z dwóch rzeczy: tylną furtką ku nim lub dziwadłem. |
Tylną furtką? Przepraszam, do niej do domu wchodzi się przez jej odbyt czy jak? Nie, nie chcę wiedzieć.
| Cytat: | | Ludzkie jedzenie jedynie łagodziło ból trawiący moje wnętrzności, nigdy go w pełni nie powstrzymując. |
Aż się boję spytać, co ona w takim razie żre. Może jak Kim Basinger w Moja macocha jest kosmitką popija ukradkiem benzynę?
Edycja: Dusze wcina. Bon appetit!
No dobra, demon (w postaci kobiety) się nażarł, rusza w drogę, a nasza panienka za nim.
| Cytat: | Demoniczna kobieta potrąciła starszego mężczyznę, przewracając go, gdy ten chciał wejść. Wow. Była naprawdę urocza.
Jej śmiech dało się usłyszeć w zatłoczonej restauracji |
| Cytat: | | Na szczęście jakiś koleś pomógł wstać mężczyźnie, który pogroził pięścią oddalającemu się demonowi. |
Jako żywo widzę to:
Panna lezie za demonem i rozważa o ludzkich duszach, o ich kolorkach (tych dusz). Oraz że demony duszy nie mają.
| Cytat: | | Poza tym jedyną różnicą między nimi a ludźmi były dziwne źrenice, reagujące na światło jak u kota. |
Jak powszechnie wiadomo ludzkie źrenice mają w totalnym poważaniu, czy jest jasno czy ciemno i ani drgną, prawdaż.
Idziemy dalej za demonem. W środku tego marszu mamy czas także na rozważania o swoim wyglądzie. Czymś trzeba zająć myśli, wiadomo.
| Cytat: | Moje włosy były długie. Nic wielkiego, były jednak tak jasne, że wyglądały niemal na białe. Nie cierpiałam, gdy się na mnie patrzyli. Czułam się jak albinos. Chociaż tak naprawdę ludzką uwagę zwracały moje oczy. Były jasnoszare, a ich tęczówki niemal pozbawione barwnika.
Zayne mówił, że wyglądam jak siostra jednego z elfów z Władcy pierścieni. |
Którego?!
Panna idzie przez tłum ludzi.
| Cytat: | | Ludzie przepychali się obok mnie, posyłając mi spojrzenia pełne irytacji. Kilku z nich nawet coś powiedziało. Miałam to gdzieś. Nie obchodziły mnie ich różowe duszyczki, bo ten kolor zazwyczaj oznaczał coś ładnego. |
...a ja jestem zbyt mhhhrrrroczna, żeby choć stać obok różu.
Panienka pomyliła się w demonach i okazało się, że ma większy problem niż myślała. Demon-babka zamienił się w demona-tropiciela.
| Cytat: | Tropiciel uśmiechnął się, ukazując usta pełne ostrych zębisk.
- No i mam.
Mam? Co? Mnie? |
Nie, ty tępa idiotko, oczywiście chodzi o najnowszy model iPhone'a i demon prawie posikał nogawki, tak się z niego cieszy!
Bla bla bla - walczą, on ją szarpie za włosy, ona walczy. I nagle - oto jest! Tru loff interweniuje! (Rzecz jasna książka jeszcze nie mówi mi, czy to naprawdę tru loff, ale ja nie mam złudzeń.)
| Cytat: | | Nowo przybyły mierzył ponad metr osiemdziesiąt i był wyższy od strażników. Miał ciemne włosy koloru obsydianu, w słabym oświetleniu połyskujące granatem. Ich pasma opadały mu na czoło i zwijały się tuż za uszami. Miał łukowato wygięte brwi ponad złotymi oczami, a kości policzkowe szerokie i wystające. Był przystojny. Bardzo przystojny. Właściwie porażająco piękny (...) |
Rozumiecie, ona się tłucze z demonem, ale z niezwykłą precyzją obczaja stojącego obok przystojniaka.
Demony (bo przystojniak też bezduszny) kłócą się, wyzywając się od ciołków i inne równie obelżywe epitety fruwają. I nagle...
| Cytat: | | Chłopak popatrzył na mnie. Gwałtownie wciągnęłam powietrze, porażona intensywnością jego spojrzenia. (...) wachlarz gęstych rzęs nakrył mu policzki (...) |
Nie wiem, jak wam, ale mnie się wydaje, że to dosyć niewygodna sprawa...
Dorzucę, że koleś ma na ręce wytatuowanego węża, tenże tatuaż spełza z niego i zamienia się w wielkiego węża o imieniu... nie, nie Nagini, przykro mi - Bambi.
Wąż ratuje tyłek panience, tru loff usiłuje panienkę zatrzymać, ale ona zwiewa. Wraca do domu. Tu głęboki tekst:
| Cytat: | | Kiedy ludzie zaczęli wykorzystywać coś, co zwano wolną wolą (...) |
Chwileczkę. Czyli wg naszych wierzeń... od... zawsze? Chyba że tu zakładamy co innego i wcześniej cała ludzkość była pod wpływem jednego wielkiego imperiusa?
No dobra, ale mniejsza o sprawy nieistotne, zajmijmy się tymi NAPRAWDĘ WAŻNYMI. Otóż panienka wpadła do domu i bez pukania wleciała do pokoju swojego, hm, "brata".
| Cytat: | | Świeżo po prysznicu chłopak zakładał właśnie przez głowę zwykłą czarną koszulkę. Zdążyłam zauważyć jego kuszący brzuch. Rygorystyczne szkolenie powodowało, że widać było ukształtowane i twarde jak kamień mięśnie. Kiedy jego ciało zniknęło pod materiałem, uniosłam wzrok. Mokre, jasne włosy przylgnęły do jego szyi i rzeźbionych policzków. |
Biedak, jakiś artysta przejechał mu dłutem po facjacie...
| Cytat: | | Gdyby nie jasnoniebieskie oczy, które mieli wszyscy strażnicy, jego rysy twarzy byłyby zbyt idealne. |
A jasnoniebieskie oczy to od razu wek i tfu, zaprzeczenie urody itd.?
Potem gdzieś jeszcze wspomniała, że facet ma perfekcyjne usta.
No, no, no - wychowała się z tym kolesiem jak z bratem, a tu takie zdrożne myśli, ciuś ciuś!
I to dopiero 30 stron, przypominam! Cudowności. Będę donosiła o postępach w czytaniu. *rechocze diabolicznie*
Anaru - Śro 25 Maj, 2016 00:30
http://i.dailymail.co.uk/...599_634x289.jpg ???
Cos takiego mi się zwizualizowało
http://orig02.deviantart....jda-d70h343.png
| Agn napisał/a: | | No dobra, demon (w postaci kobiety) się nażarł, rusza w drogę, a nasza panienka za nim. |
| Agn napisał/a: | | Panienka pomyliła się w demonach i okazało się, że ma większy problem niż myślała. Demon-babka zamienił się w demona-tropiciela. |
Znaczy kobita w faceta? I z tego ma byc tru lof?
| Agn napisał/a: | A jasnoniebieskie oczy to od razu wek i tfu, zaprzeczenie urody itd.?
Potem gdzieś jeszcze wspomniała, że facet ma perfekcyjne usta. |
To ten co to ma te seksowne tatuaże?
http://66.media.tumblr.co...8wliwo1_500.gif
| Agn napisał/a: | | Dorzucę, że koleś ma na ręce wytatuowanego węża, tenże tatuaż spełza z niego i zamienia się w wielkiego węża o imieniu... |
Hmmm http://papilot3.mykmyk.pl...em-42273775.jpg
| Agn napisał/a: | | Był przystojny. Bardzo przystojny. Właściwie porażająco piękny (...) |
https://i.wpimg.pl/440x330/i.wp.pl/a/f/jpeg/26748/nieogolony440.jpeg
| Agn napisał/a: | Tropiciel uśmiechnął się, ukazując usta pełne ostrych zębisk.
- No i mam.
Mam? Co? Mnie? |
Nie, Prusakolep!
http://gfx.dlastudenta.pl...265/100/1015782
| Agn napisał/a: | | wachlarz gęstych rzęs nakrył mu policzki (...) |
A nomen omen jestem własnie w trakcie oglądania filmu pt "Ja, Frankenstein", w którym to filmie dobre gargulce tłuką się ze złymi demonami. Ktoś tu chyba pomysł ciutke zerżnął.
http://kulturownia.pl/med...kenstein-18.jpg
Czekam na dalszy ciąg
Agn - Śro 25 Maj, 2016 07:20
| Anaru napisał/a: | | http://i.dailymail.co.uk/...599_634x289.jpg ??? |
Nijak mi Legolas na albinosa nie wygląda.
| Anaru napisał/a: | | Znaczy kobita w faceta? I z tego ma byc tru lof? |
Tak jakby. Demon-tropiciel był zdaje się humanoidalny, tylko brzydki jak siedem nieszczęść i cuchniało mu z paszczy.
Nieee, tatuaż z wężem ma demon, który jej uratował rzyć, a do pokoju weszła w domu, gdzie był gościu, z którym się wychowywała. Pisałam, że panienka mieszka ze strażnikami.
| Anaru napisał/a: | | https://i.wpimg.pl/440x330/i.wp.pl/a/f/jpeg/26748/nieogolony440.jpeg |
To zapewne wciąż nie ten level urody.
Agn - Śro 25 Maj, 2016 08:30
Ach, zapomnialam wspomniec o jednym frapujacym momencie! Panienka tak bardzo chciala zjesc czyjastam dusze, ze "skora niemal odpadala jej od kosci". Jak rany - skora od kosci?! Nawet ofiary z obozu w Oswiecimiu nie byly az TAK chude.
Anaru - Śro 25 Maj, 2016 14:05
| Agn napisał/a: | | Tak jakby. Demon-tropiciel był zdaje się humanoidalny, tylko brzydki jak siedem nieszczęść i cuchniało mu z paszczy. |
http://feelgrafix.com/data/demon/demon-3.jpg
Chociaz może tak
http://feelgrafix.com/data/demon/demon-11.jpg
Komu ta skóra odpadała? Panience czy duszy? To taki chudzielec strzygowaty był z panny?
http://vignette1.wikia.no...=20090522211244
| Agn napisał/a: | | To zapewne wciąż nie ten level urody. |
Ale przyznasz, że ten to wyjątkowo pikny jest
Agn - Śro 25 Maj, 2016 14:19
| Anaru napisał/a: | To taki chudzielec strzygowaty był z panny? |
No kurczę aż się boję pomyśleć, jaka ta bida jest zachudzona.
Dalszy ciąg póki co jest z grubsza atlasem anatomicznym - ciągłe opisy mięśni, ust, kości policzkowych, oczu, tyłków etc. Na razie nic ciekawego.
Agn - Wto 31 Maj, 2016 13:46
Z zachwytem donoszę, że dalszy ciąg Ognistego pocałunku zapewnił mi niezrównane wrażenia. Otóż, jak wiemy, nasz drogi perfekcyjny z oblicza (i tyłka, a jakże!) demon chodzi do szkoły z boCHaterką. Jako że jest demonem, musi wyłuścić niedoedukowanej panience, że namawia ludzi do złego, bo taka jest jego natura. Mniejsza jednak, że daje dowody czegoś wprost przeciwnego, kiedy spławia złego dyrektora szkoły (ledwie 100 stron powieści, a już drugi pedofil się objawił - czy ta autorka miewa jakieś inne pomysły na złego człowieka?), będąc przy tym powalająco pięknym, oczywiście. BoCHaterka nie omieszka nam o tym przypominać co trzeci akapit.
W szkole objawił się zombiak. Rzecz jasna kto ma ratować nieszczęsne dzieciaki, ZANIM się dowiedzą, że wszechobecny smród to nie wywalony kibel? No jasne, że nasza półdemoniczna panienka i jej demoniczny perfekcyjny tru loff. Zatem schodzą coraz bardziej w dół w piwnice szkoły, przy czym konwersują ustawicznie na tematy filozoficzne o wolnej woli i roli demonów, a także zasadach dla strażników i demonów. Raz, że najwyraźniej zombie to nie takie wielkie halo, że im się nie spieszy i mają czas na rozmowę, a dwa - nie, nie będę wam cytować głębi tejże konwersacji. Aczkolwiek nie oprę się jednemu wspaniałemu cytatowi, albowiem tru loff uświadamia boCHaterce, że demon demona ani strażnika nie może do niczego zmusić, bo są na to odporni.
| Cytat: | | Skąd miałam to niby wiedzieć? To nie tak, że mieliśmy instrukcję obsługi demonów czy coś takiego. |
Czyli wielki zajebisty trening wszystkich dookoła i wielka wiedza ogranicza się tylko do demon-zabić? Co tam istotne informacje! Co tam w ogóle cokolwiek! "Jontek, łap za widły, to demon!", że tak sparafrazuję.
No dobra, dobiegli do miejsca, gdzie urzęduje zombiak. Biedaczysko z niego, wszystko mu cieknie i się łamie, garniak, że zacytuję, "nie pierwszej świeżości", co skrzętnie zauważa panienka (ciekawe jak ty byś wyglądała, słoneczko, gdyby tobie mózg się wylewał, a ropa zewsząd wyciekała). Ale dzielni obrońcy antyzombiaczy... khem, rzucają w zombiaka co tam znajdą pod ręką - pudełka i inne takie. Jacy oni są groźni i uzbrojeni!!! I gotowi do walki! I zaplanowali wszystko! Zwłaszcza że dzielna panienka, co to z demonami na codzień się styka, a z piskiem odskakuje na widok sztucznego szkieletora (takiego z sali biologicznej) i robi skrzywione miny, bo tu obrzydliwe, a tam wstrętne. No i oczywiście stoi i konwersuje z demonem, a zombiak grzecznie czeka, aż zaczną z nim cokolwiek robić.
Wybaczcie, że tu przerwę doniesienia, bo już nie mogę się wprost doczekać, jakie jeszcze idiotyzmy pojawią się w tym arcydziele.
|
|
|