To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

Agn - Śro 17 Mar, 2010 09:16

Choć same też się w tę sytuację wpakowały - nikt im nie kazał ładować się na obce planety i zdobywać żywicieli. No ale na to już nic nie poradzimy. Chciałoby się rzec: niech piją piwo, którego nawarzyły, ale nieprzyjemne jest to, że właśnie piją i to bez kaca, nawet moralnego. Zresztą we wcześniejszych rozdziałach Łowczyni sama mówi, że ludzi jej nie żal, bo to brutalne kreatury (czy jakoś tak). A wobec bestii nie ma się żadnego poczucia winy.

OT wreszcie załadował mi się ten sneak peak i powiem tak - faktycznie prezentuje się to lepiej niż trailer. Widać, że tam będzie jakaś akcja. Jak książki nie lubię (poza tym namięęęętnym pocałunkiem z Jacobem :slina: ), tak film może być udany i przyjemny, bezbolesny do oglądania.

A teraz skomentuję wygląd postaci, bo nie mogę się powstrzymać - nareszcie Jasper wygląda NORMALNIE! W pierwszym filmie na włosy nałożyli mu jakąś perukę, która mnie śmieszyła, ale w NM to był mop-koszmar. Teraz prezentuje się całkiem całkiem. Leah jest prześliczna, ale to już wcześniej wiedziałam (widziałam gdzieś fotki). I nawet Setha widać przez jakąś sekundę. Za to Carlisle coś nie bardzo, ale to tylko wywiad, w filmie pewnie będzie się prezentował nieco inaczej (z innego profilu go sfilmują? ;) ). Robert wygląda jak miliard dolarów. :mrgreen: Taylor jak drugi miliard. :mrgreen: Aaa, spodobała mi się fryzura Nikki Reed - świetnie jej włosy związali. :)

asiek - Śro 17 Mar, 2010 09:59

Agn napisał/a:
Odnośnie Łowców - odwrotnie. Umiem kłamać, umiem udawać, mam w sobie żyłkę polowania i dam radę wytrzymać "tę całą brutalność" ---> zostaję Łowcą. Zauważ zdziwienie Wandy, kiedy orientuje się, że Łowczyni wybrała swoją profesję już w pierwszym życiu.

Skoro tak, to Łowcy są dewiacją czy przejawem celowego działania, swoistej specjalizacji ? :mysle: Hmmm... jeżeli Dusze potrzebowały Łowców do pozyskiwania żywicieli, to rozumiem, że jako gatunek dokonywał selekcji, część dusz rodziła się wredna, odmienna od pozostałych: dobrych, nie skażonych kłamstwem i agresją. :wink:
Spoiler:
Jednak Meyer nie do końca jest konsekwentna... W powieści jest taki moment, kiedy Wagabundzie z łatwością przychodzi oszukać Łowców. Zdziwionemu Jaredowi odpowiada : "Tak naprawdę Łowcy są tacy sami jak reszta [...] Nie ma co się ich bać."

Agn - Śro 17 Mar, 2010 10:15

Niekoniecznie.
Spoiler:
Łowcy są tacy sami jak reszta, a przynajmniej są brani za takich - to dusze, istoty z natury takie, jak siebie dusze widzą. Tak jak z ludźmi - jedni są bardziej energiczni, inni może mniej inteligentni, ale na dobrą sprawę mamy wspólny mianownik, pod jakimś względem jesteśmy tacy sami. Choć dusze są bardziej ujednolicone - Łowca ma (imho) instynkt odpowiedni właśnie do polowania, ale to nie znaczy, że jest seryjnym mordercą w takim rozumieniu jak nasze. Ostatecznie wszystkie dusze działały we wspólnym interesie i Łowcy też to robią. Tylko nie wszyscy mogą sadzić kwiatki. Zresztą Wanda się tu raczej machnęła - to ONA nie ma co się bać, bo ona jest duszą, wystarczy spojrzeć jej w oczy i spokój. Z ludźmi jest inaczej. A kłamać się nauczyła, zresztą miała ku temu predyspozycje - starała się ukryć obecność Melanie, a ukrywanie pewnych spraw to brat kłamstwa. Myślę, że Wanda wybrałaby kiedyś życie Łowcy. Tyle że trafiła na ludzi. ;)
Wg mnie dusze nie są takie cudowne, jak by siebie chciały postrzegać. Myślę, że Wandzie po prostu spadły klapki z oczu.
Myślę, że Łowcy to raczej specjalizacja, która się w nich z czasem rozwija, oni nie rodzą się Łowcami, tak jak nikt nie rodzi się malarzem czy tenisistą. Tak jak napisałam - Wanda była zdziwiona, że Łowczyni już w pierwszym życiu wybrała specjalizację Łowcy. Czyli to był fenomen (zresztą wyjaśniony pod koniec, dlaczego), Łowcy wybierali swoją profesję z czasem, przynajmniej po jednym życiu.

spin_girl - Śro 17 Mar, 2010 10:25

Nie no, ten wątek się teraz genialnie czyta, jedno słowo, spojler, zdanie, spojler. Myślałam, że ideą wspólnego czytania jest niewybieganie przed szereg, czytanie razem i wspólne komentowanie. Tymczasem czuję się tak, jakbym oglądała film w telewizji i co chwilę mi ktoś zasłaniał ekran czarną szmatką. Jak się nie czyta spojlerów (a nie chcę ich czytać) to nie ma tu czego poczytać praktycznie. Ja wiem, że niby spojlery to taki uprzejmy gest w stronę innych ale czy naprawdę o tych kawałkach do przodu nie można porozmawiać, kiedy już wszystkie do nich dojdziemy? Chyba, że w tym wątku tylko ja czytam po trzy rozdziały, w takim razie może się na razie wycofam, doczytam do końca wedle czasu i uznania i wtedy podłączę się do dyskusji?
Przepraszam, jeśli mój post brzmi jak gderanie, ale od jakiś 3 dni nie mogę przeczytać ok 60% dyskusji.

spin_girl - Śro 17 Mar, 2010 10:28

Z innej beczki, zamówiłam sobie wczoraj DVD New Moon w wersji dwupłytowej, ma być podobno plakat Eclipse i jakieś sneak peaki. Już się nie mogę doczekać.
asiek - Śro 17 Mar, 2010 10:28

Agn napisał/a:
Myślę, że Łowcy to raczej specjalizacja, która się w nich z czasem rozwija, oni nie rodzą się Łowcami, tak jak nikt nie rodzi się malarzem czy tenisistą.

Jednak musiały być od początku pewnie anomalie skoro dochodziło do swoistej specjalizacji. Dusze - jako gatunek - były bardziej jednolite niż ludzie.

spin_girl napisał/a:
Nie no, ten wątek się teraz genialnie czyta, jedno słowo, spojler, zdanie, spojler. Myślałam, że ideą wspólnego czytania jest niewybieganie przed szereg, czytanie razem i wspólne komentowanie.

Masz rację, przepraszam... już się zamykam. :kwiatek: ... Nie umiem dyskutować po kawałeczku, jeżeli znam już prawie całą historię. :wink:

aneby - Śro 17 Mar, 2010 10:34

Posypuję głowę popiołem :rumieniec:
spin_girl - Śro 17 Mar, 2010 10:34

asiek napisał/a:
Nie umiem dyskutować po kawałeczku, jeżeli znam już prawie całą historię.

człowiek to jest zwierzę zdolne do nauki nowych rzeczy.... :wink:

Po przemyśleniu sprawy chciałabym zapytać ile osób czyta tylko te zadawane rozdziały, a ile przeczytało całą, lub prawie całą książkę?

Agn - Śro 17 Mar, 2010 21:08

Ja przeczytałam całość (jak wiadomo), ale teraz czytam po 3 zadawane rozdziały. No ale sobie z Aśkiem wylazłyśmy nad program, acz po to wlepiłyśmy w spoilery, by ci, którzy grzecznie czytają jak wątek nakazał, nie nadziali się na to, co będzie dalej.
I już się zamykam. Spinuś, nie wycofuj się. Ja już będę grzeczna, naprawdę. *chowa się ze wstydu* Powinnam była być grzeczna od początku i tyle...
Btw innej beczułki - opowiesz potem, co w dodatkach ciekawego zapodali? :)

Aśku, u Łowców to pewnie jak z Kevinem - jakaś zdolność, ukierunkowanie na nią się musiało pojawiać. Tak jak Kevin miał zdolności muzyczne. Niektóre dzieci wyrastają na policjantów, czemu i u dusz nie może tak być? Pokój pokojem, ale na obcych planetach lepiej mieć kogoś, kto w razie czego "przypilnuje porządku".

spin_girl - Czw 18 Mar, 2010 08:35

Ja myślę, że Łowcy są przykładem na to, że w duszach drzemią pokłady zła, podobnie jak w ludziach. Dostali pracę wymagającą posługiwania się agresją i natychmiast ta strona ich natury doszła do głosu, co, IMHO, udowadnia, że jakie by sobie dusze laurki nie wystawiały, o wspólnocie, dobroci itp. td. mają takie same predyspozycje do czynienia zła jak ludzie.

Proponuję kolejne 3 rozdziały na sobotę (może być od rana?).

spin_girl - Czw 18 Mar, 2010 08:36

Agn napisał/a:
Btw innej beczułki - opowiesz potem, co w dodatkach ciekawego zapodali?

a myślałam, że obejrzymyrazem przy okazji RM? *Kusi dalej* :mrgreen:

BeeMeR - Czw 18 Mar, 2010 10:43

Odnośnie czytania, to choć na książkę samą w sobie nie mam ochoty, to Wasza dyskusja o Intruzie (łącznie ze spoilerami i gderaniem :mrgreen: ) jest interesująca :kwiatki_wyciaga:
milenaj - Czw 18 Mar, 2010 10:48

spin_girl napisał/a:
Proponuję kolejne 3 rozdziały na sobotę (może być od rana?).


Może :-)

Agn - Czw 18 Mar, 2010 22:59

spin_girl napisał/a:
Ja myślę, że Łowcy są przykładem na to, że w duszach drzemią pokłady zła, podobnie jak w ludziach. Dostali pracę wymagającą posługiwania się agresją i natychmiast ta strona ich natury doszła do głosu, co, IMHO, udowadnia, że jakie by sobie dusze laurki nie wystawiały, o wspólnocie, dobroci itp. td. mają takie same predyspozycje do czynienia zła jak ludzie.

I z tym bym się zgodziła. Jest wyraźna różnica między tym, jak siebie widzą dusze, a jakie naprawdę są. Choć pewnie ciężko się pogodzić z myślą, że nasz (tzn. ten, do którego przynależymy, nie mam tu na myśli ludzi) gatunek ma ciemne plamy na swoim wizerunku.

Rozdziały mogą być na sobotę, akurat mam wolną, choć nie wiem, o której się przyłączę, bo mogę być nieco zajęta sprzątaniem chałupy. Ale się włączę jak tylko będę miała chwilkę.

Spin, nie dojadę. Splajtowałam, machnąwszy się na kasie na sporą sumę. :( Choć wciąż uważam za aktualne nasze hipotetyczne spotkanie kiedyśtam. A wtedy to możemy... hmm, obejrzeć wszystkie dodatki ciurkiem? Bo istnieje możliwość, że i do Eclipse by już były. ;)

Aragonte - Czw 18 Mar, 2010 23:12

O kurczę, Agn, przykro mi :( tzn. z powodu machnięcia się w kasie. Paskudna sprawa.
Agn - Czw 18 Mar, 2010 23:43

Mnie i mojemu portfelowi też przykro, bo naprawdę kombinowałam, jak by tu na Spin nalot zrobić i, niech tam, przerobić jeszcze raz filmową historię E. i B. Choć w sumie obiecałam siostrze, że obejrzymy NM, bo pierwszy obejrzała i choć była zniesmaczona jakością dialogów, to się jakośtam odprężyła (i nawet przychylnie się wyraziła o urodzie Roberta, hehe). Tak więc jakiśtam procent filmowej historii i tak zaliczę. :P Znowu będę się roztkliwiać nad scenkami z Charlie'm. :serce: I Jacobem. :mrgreen:
Ale na ten weekend zaplanowałam sobie powtórkę Little ashes. Mam w poważaniu to, co rzekli o nim krytycy - ja uwielbiam ten film i uważam, że jest piękny. A jak Robert-Salvador tuli się do płótna i zanosi szlochem, to i mnie łezki z oczu gęsto lecą. Mam ochotę sobie pochlipać, o. No i szykuję grunt pod Robertowy wtorek - idę na RM.

spin_girl - Pią 19 Mar, 2010 11:42

Agn napisał/a:
I z tym bym się zgodziła

to pijemy! :party:
Agn napisał/a:
Spin, nie dojadę. Splajtowałam, machnąwszy się na kasie na sporą sumę. Choć wciąż uważam za aktualne nasze hipotetyczne spotkanie kiedyśtam. A wtedy to możemy... hmm, obejrzeć wszystkie dodatki ciurkiem? Bo istnieje możliwość, że i do Eclipse by już były.

:cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2:
Bardzo, bardzo mi przykro z powodu plajty, też pracowałam kiedyś na kasie i wiem jakie to jest frustrujące tak się rąbnąć a potem oddawać :pociesz:
Mam nadzieję, że mimo wszystko uda nam się w jakiejś nie tak mglistej przyszłości spotkać i zrobić sobie maraton i panel dyskusyjny. :mrgreen:
BeeMeR napisał/a:
Wasza dyskusja o Intruzie (łącznie ze spoilerami i gderaniem ) jest interesująca

szczególnie gderanie... :wink: :wink: :wink:

BeeMeR - Pią 19 Mar, 2010 13:39

spin_girl napisał/a:
szczególnie gderanie... :wink: :wink: :wink:
Nie, nie, szczególnie spoilery :P
Nadają historii smaczek ;)

Agn, bardzo mi przykro :przytul:
Też chwilę pracowałam, na kasie, pamiętam, jak w zamieszaniu i tłoku wielkim próbowałam wydać do 200zł zamiast do 20zł :zalamka: co coś takiego, ale mnie dobra dusza powstrzymała :mrgreen:
Natomiast nadwyżki jakoś nigdy nie szły do kieszeni kasiarza... :mysle:

asiek - Pią 19 Mar, 2010 14:33

Agn, :przytul:
Agn - Pią 19 Mar, 2010 20:37

No właśnie to jest nie fair - jak się rąbnę, to z własnej sakwy muszę oddać, ale jak jest nadwyżka, to mi nie dadzą. Hmpf! Liczę maniaki, jakoś dam radę. Karta kredytowa pójdzie w ruch na drobne zakupy. Uzbieram jeszcze na kino, bo we wtorek pełznę na RM, żeby się ogólnie pocieszyć.

By nie było totalnego offtopu - czytam kolejne rozdziały i szykuję się na jutro. Ciekawe o której wstanę, jako że postanowiłam dziś wieczorem (zerka w stronę telepudła, przy którym urzęduje matuś)... PÓŹNYM wieczorem włączyć sobie LA. ;)

spin_girl - Sob 20 Mar, 2010 15:06

Mogę się dzisiaj udzielać niestety dopiero po 20.00 bo całą wolną sobotę szlag trafił :frustracja:
Agn - Sob 20 Mar, 2010 15:12

Co się stało z twoją wolną sobotą, Spin? :przytul:

To ja tylko zacznę, że w końcu możemy nazywać bohaterkę skrótem - Wanda. :mrgreen:
Jared sobie poszedł. Dobrze, dzięki temu Wanda może wyleźć z dziury nie tylko za potrzebą i z powrotem. No i mamy pełną wycieczkę "po włościach". Poważnie, nie wiem, ile Jebowi to wszystko zajęło, ale łeb to on ma. Rozbroiły mnie marchewki i szpinak. :mrgreen:
Ach, no i wielbię Iana za to, że jest dobrym obserwatorem. Jak widać zauważył, że coś jest nie tak i Wanda nie pasuje na łowcę. Jak i zaczął zachowywać się w bardziej cywilizowany sposób. No i Doc. I Jamie.
Domyślacie się oczywiście, w czyim "mieszkanku" wylądowała Wanda? :D

spin_girl - Sob 20 Mar, 2010 19:04

Agn napisał/a:
Domyślacie się oczywiście, w czyim "mieszkanku" wylądowała Wanda?
W mieszkaniu Jareda, of course?
Rozdziały mi się podobały. Te jaskinie są zupełnie jak agrowczasy :mrgreen:
Bardzo dobrze, że Jared na chwilę ziknął z obrazka, miałam już go trochę dość, za to Ian zrobił się bardzo sympatyczny no i Jamie...ta scena z Jamiem mnie wzruszyła.
Agn napisał/a:
Co się stało z twoją wolną sobotą, Spin?

zniknęła w morzu pracy... :-|

Agn - Sob 20 Mar, 2010 19:12

Pewnie, że Jareda. :mrgreen: To jest aż nazbyt oczywiste. Fajne jest to, że Jamie stara się traktować Wandę po ludzku, choć pewnie na swój sposób widzi w niej dalej swoją siostrę (z ciałem Melanie nie jest łatwo się z tym oswoić).

Hmm, agrowczasy... hmm, nie wiadomo, kiedy by się takie agrowczasy skończyły, choć nie powiem, jak na ekstremalne warunki dla ludzkości jest to pełen luksusów hotel. I nawet mają miejsce dla doktorka, choć bez ludzkich leków jest mu pewnie bardzo ciężko pomagać, jak się ktoś czymś zaprawi.

Tym bardziej mi głupio, że ci zawracałam głowę bzdurami. Niemniej szykuj się na ozłocenie. :kwiatek:

PS Dostałam dwie opinie pod tłumaczeniem spowiedzi. No, jedną z nich trudno nazwać opinią, ale za to druga jest wyraźna - podoba się. Uff. :)

PPS Obejrzałam Little ashes dopiero dzisiaj i tak potwornie się zryczałam na końcu... normalka... Staram się być twarda, ale kiedy w radio podają wiadomość o aresztowaniu (zważcie - dopiero aresztowaniu, a nie śmierci) Lorki, to już beczę. A potem, jak widzę te wszystkie scenki, jak Salvador szlocha i tuli się do obrazu, Luis z przyjaciółmi zaczynają płakać i piją za Federico, to już nieziemsko zanoszę się szlochem, a łzy jak grozy pełzną mi po policzkach. ZAW-SZE! Nieźle się wypompowałam... :cry2: :cry2: :cry2:

spin_girl - Sob 20 Mar, 2010 19:14

Muszę obejrzeć ten film....


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group