Literatura - Proza i poezja - Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce
Agn - Śro 20 Kwi, 2016 23:06
Nie pamiętam, nie skupiłam się. Hm... Na pewno ma włosy falujące. A oczy chyba ciemne.
Zielone oczy to ma ona. A nie, przepraszam - wyrażam się jak prostaczka. Ona ma oczy jak szmaragdy, usta jak maliny, delikatną skórę - w ten deseń opis.
Ale on... coś ostatnio było o orlim nosie, więc nos takowy najwyraźniej posiada.
Harry_the_Cat - Śro 20 Kwi, 2016 23:08
No bo wiesz Agn. Wieloletnie badania sugeruja, ze to istotne
I wiekszosc Bohaterow (w przeciwienstwie do bohaterow) ma oczy zielone i czaenw wlosy
Agn - Śro 20 Kwi, 2016 23:09
No widzisz, tak się skupiłam na szukaniu logiki, że nie zauważyłam spraw naprawdę ważnych.
Harry_the_Cat - Śro 20 Kwi, 2016 23:13
Oj, Agn... To Ty masa jeszcze daleka droge przed soba jesli chodzi o te lektury
Anaru - Śro 20 Kwi, 2016 23:17
| Agn napisał/a: | Zielone oczy to ma ona. A nie, przepraszam - wyrażam się jak prostaczka. Ona ma oczy jak szmaragdy, usta jak maliny, delikatną skórę - w ten deseń opis.
Ale on... coś ostatnio było o orlim nosie, więc nos takowy najwyraźniej posiada. |
Nie wiem czemu zrozumiałam, że to ona ma roli nos oprócz ust jak maliny, ócz jak szmaragdy i zgrabnych cycków
Dobra lektura, czekam na ciąg dalszy
Agn - Śro 20 Kwi, 2016 23:32
Dobrze, że nie pomyślałaś, że te zgrabne cycki należą do niego, bo bym zwątpiła.
Anaru - Śro 20 Kwi, 2016 23:46
No weź! On na pewno jest przezgrabny, posągowo zbudowany, dobrze wyposażony i tak dalej , to nie jest romans transów
Agn - Śro 20 Kwi, 2016 23:51
| Anaru napisał/a: | | On na pewno jest przezgrabny, posągowo zbudowany, dobrze wyposażony i tak dalej |
No właśnie jestem rozczarowana, że nie padło nic na temat jego oprzyrządowania!
Anaru - Śro 20 Kwi, 2016 23:55
No jak nie padło! Niedopatrzenie jakieś , ona powinna być absolutnie zaszokowana na jego widok
Agn - Śro 20 Kwi, 2016 23:58
To akurat było niezwykłe, że panna paliła się do seksu jak kotka w rui, żadne tam "o borze, co to jest?!" albo "on mnie tym zabije!".
Ale chyba nie spojrzała, tylko... no jakoś tak wyszło.
Anaru - Czw 21 Kwi, 2016 10:04
No to mam nadzieję, że w dalszej części będzie spoglądać z odpowiednim podziwem
Agn - Czw 21 Kwi, 2016 10:39
Więc panna przeżyła niejeden posiłek z upiorną rodzinką, gdzie jej cały czas ktoś przygadywał, ale panna zaciska zęby i milczy. Pobiegła do swojego pokoju, by tam się wypłakać przy oknie. Przychodzi do niej małżonek. Ona tam przeżywa załamanie nerwowe (serio tak było napisane! załamanie nerwowe!), on na nią patrzy i współczuje... po czym oddaje się głębokim rozważaniom, jak im dobrze razem w łóżku. Ona też - oj tam, popłakała sobie, ale czas na seks, więc wylądowała z małżonkiem w łożnicy. Orgazmy i chędożenie przez całą noc. Bla bla bla. Potem on znowu doszedł do wniosku, że musi uważać z tą kobietą, bo świetnie im w łóżku i ma super ciało (tu powtarzający się co drugą kartkę opis, że ona ma: zgrabne długie nogi, krągłe biodra, wąską talię i świetny biust), a to oznacza kłopoty dla niego (nie bardzo zrozumiałam dlaczego, coś to było powiązane z przejęciem interesów rodzinnych, ale mniejsza, ta książka i tak nie ma większego sensu). Wobec czego zaczyna jej unikać. Więc ona znowu rozpacza. Więc stawia chałupę do góry nogami, by małżonek przybył ją choć opierdzielić, bo inaczej go w ogóle nie zobaczy. Zaczyna się uwodzenie. On znów z tym swoim słynnym opanowaniem po przodkach walczy z erekcją na sam jej widok, mniejsza, czy są świadkowie. W końcu po wielu perturbacjach znów lądują w łóżku i znowu jest im dobrze (miał ją zaciągnąć siłą na kolację, ale wyszło mu zaciąganie w drugą stronę). Stanęłam nad filozoficznymi rozważaniami, jaki to on był dla niej czuły i boski, a ona dla niego namiętna i cudowna.
c.d.n.
PS Tym razem spojrzała na przyrodzenie, ale nie było opisu. Widać nie ma czego komentować.
Admete - Czw 21 Kwi, 2016 15:40
Bez komentarza.
Agn - Czw 21 Kwi, 2016 16:15
No wiesz? Ja się tu produkuję, a ty tak "bez komentarza"?
Idziemy dalej (obolała jestem, to czemu by się bardziej nie skatować? gotowałam zupę, coś trzeba robić w trakcie). Pamiętacie, że bohater ma wredną nadętą rodzinę, która wyzywała pannę od ladacznic? Dziadek właśnie został pokazany jako nieszczęśliwy staruszek i jeśli go tylko wysłuchać i wypić z nim kielicha, to zacznie się zachowywać jak obłaskawiony szczeniak. Pierwsze koty za płoty, panna już ma sojusznika. 16letnia kuzynka, bratanica czy kim ona tam jest za to dwoi się i troi, by pokazać, jak bardzo nie cierpi nieokrzesanej małżonki bohatera.
Na razie bohater wzrusza się, że ona chyba nie ma przyjaciół, biedne nieszczęśliwe dziecko.
A, w kwestii małżeńskiej - oczywiście panna roni ślozy, że nie wie, co z ojcem (aresztowany, czeka na proces, a tu nic), więc bohater prawi jej, że spokojnie, jego prawnik się tym zajmie i nie ma się czym martwić.
Po czym oddał się zadumie nad tym, jaka jego żona jest seksowna i dobrze im razem w łóżku. Rodzinne słynne opanowanie bohatera w pełnej krasie, cuda, panie... Autorka przeszła do trybu pisania co akapit, że są namiętni i czuli, za to chyba zrezygnowała ze zwyczajowych scen erotycznych (nudnych jak diabli) na rzecz kiełkującej nieśmiało myśli, że fabuła to też fajna rzecz. Ale to nieśmiałe pąki dopiero, nie podniecajmy się tak jak bohater.
Agn - Czw 21 Kwi, 2016 20:48
Haaaa! Ciąg dalszy opisu, mówię wam, dzieje się! Będzie też zagadka (oczywiście w trosce o wasze znękane nerwy od razu wam udzielę prawidłowej odpowiedzi, żebyście mogły spokojnie zasnąć). A zatem! Uparta rodzina małżonka najgorzej ma z nadąsaną panną i ojcem Bohatera. Czekajcie, on ma chyba nawet imię jakieś... *sprawdza* Garner... lub Goner... albo Gamer, co mi się najbardziej podoba (plik ma straszne ilości błędów, w tym ortograficznych, co tylko ubogaca me wrażenia z lektury). Wracając - ojciec Garnera, niejaki Byron, jest tak nadęty, że może swój tyłek oglądać z przechylenia. I najbardziej obstaje przy obrażaniu Bohaterki (Whitney, zwana przez małżonka Whisky, co kiedyś skonstatowała, że musiał być gorzelnikiem, bo kochał się z nią jakby pił trunek - nie wiem i nie chcę wiedzieć, co miała na myśli). A najbardziej się ów Byron bał, że wraz z małżonką Garnera, dziouchą prostą jak drut od parasola i nieokrzesaną, zwali im się na łeb cała jej rodzina.
Wykrakał. No może nie cała, ledwie ciotka przyjechała w odwiedziny + szukać nowego domu, bo samej w tamtej wiosce było jej smutno, więc może i poszukać chałupy, prawdaż, w Bostonie. Tymczasem zjawia się w domu naszego uroczego, dumnego i OPANOWANEGO rodu (chyba przez żądze). Jedzie tygodniami bez snu i jadła, marznie po drodze jak nieszczęście i zjawia się oczywiście pod osłoną... no może nie nocy, ale powiedzmy wieczoru. Z miejsca zostaje sprowadzona do parteru przez nadgorliwego sługę i zaczyna się awantura. Na awanturę zbiegają się wszyscy (oprócz Bohaterów, bo jako jedyni chyba nie słyszą, że ktoś się w holu drze - reszta ma słuch całkiem dobry). Więc w końcu się okazuje, że rozczochrany kocmołuch trzymany przez sługę jest kobietą. Pozwolili jej powstać. Wreszcie dotarło coś do naszych gołąbków, bo przyszli. Bohaterka się cieszy na widok cioteczki, wraz z małżonkiem decydują, że dopóki nie znajdzie sobie odpowiedniego domu może mieszkać u nich. Byrona mało szlag na miejscu nie trafił. Swoim zwyczajem, jako człek obyty, okrzesany i w ogóle Ą i Ę - zwyzywał ją od prostaczek, dobitnie powiedział co o tym wszystkim myśli, kazał jej się wynosić i w ogóle nikt z tych dzikusów nie ma prawa wstępu na jego wypolerowaną na wysoki połysk podłogę. Kiedy przegrał dyskurs, strzelił focha, schował się w pokoju i wymownie trzasnął drzwiami.
I teraz zagadka dla was, drogie panie! Uwaga, będzie trudna! Wczujcie się więc dobrze w sytuację!
Jesteście ciotką głównej bohaterki. Jedziecie tygodniami bez odpoczynku czy porządnego posiłku do niej. Jesteście przemarznięte, głodne, wykończone tą wariacką podróżą. Powitanie macie tak jak wyżej: szarpanie, wyzwiska, pokazywanie drzwi i wrzaski, że o przykrej kłótni na swój temat nie wspomnę.
Co czujecie?
Oczywiście czujecie wewnętrzny żar, bo jeszcze żaden facet nie podziałał na was tak jak Byron. Kisiel w barchanach, normalnie.
Swoją szosą rodzina Bohatera to nieźli hipokryci - gorzelników wyklinają, a sami z czego mają fortunę, nie zgadniecie. Z produkcji rumu. I to coraz gorszej jakości, bo tak pilnują interesu.
Obecnie jestem na etapie, kiedy to Bohaterka obłaskawia nadąsaną niunię. Bo kto obłaskawi Byrona, to się nie martwię. Jak to czasem pewne syndromy życie utrudniają.
Admete - Pią 22 Kwi, 2016 05:30
Nadal bez komentarza
Eeva - Pią 22 Kwi, 2016 08:31
| Agn napisał/a: | | Swoją szosą rodzina Bohatera to nieźli hipokryci - gorzelników wyklinają, a sami z czego mają fortunę, nie zgadniecie. Z produkcji rumu. |
To z zazdrości. A jak wiemy zazdrośc to brzydkie uczucie
Agn - Pią 22 Kwi, 2016 13:59
No już myślałam, że się tu ciebie nie doczekam! A ja takie wspaniałości czytam...
Zapewne.
Eeva - Pią 22 Kwi, 2016 14:02
Jestem jestem, tylko powalona wspaniałoscia tego dzieła aż nie wiedziałam co powiedzieć.
Agn - Pią 22 Kwi, 2016 14:08
Nie wiem, jak ja znajdę słowa, by opisać wam, co się dzieje dalej.
Anaru - Pią 22 Kwi, 2016 20:04
Znajdziesz, teraz po wzmocnieniu odpowiednim trunkiem powinny płynąć wartkim strumieniem.
Z lubością chłonę głębię tegoż dzieła
Agn - Pią 22 Kwi, 2016 21:04
Obawiam się, że skończyłam to arcydzieUo. Nie wiem, co lepsze - likwidowanie syndromu niedo... khem, osamotnienia Byronowi, który nagle wyrósł na nieszczęśliwego człeka, którego wystarczy wysłuchać, czy może naburmuszona niunia, która nagle zniknęła ze sceny, bo taka się miła zrobiła.
Swoją szosą aŁtorka usiłowała ją sparować z Charliem (Charlie to facet, który usiłował w lesie przelecieć Bohaterkę wbrew swej woli). Na te insynuacje zareagowałam niepokojem.
Na szczęście odpuściła, Charlie na koniec książki wrócił do siebie cały szczęśliwy.
Ale, ale! Wielka akcja! Albowiem ojciec Bohaterki trafił, jak wiecie, do więzienia. Jako gorzelnik, ale stwierdzili, że zrobią popisowy proces i powieszą go za zdradę stanu. Bohaterka cała we łzach, Bohater idzie do niej do pokoju, by tam oddać się głębokim myślom, jak bardzo jej współczuje i jak bardzo chce ją teraz chędożyć (oczywiście celem pocieszenia).
Kiedy już drrrramatyczny proces przegrali mimo wszelkich zabiegów, Bohater wraz z ojcem poszli do prezydenta Jerzego W. Tak, tak po prostu sobie poszli.
Załatwili, co trzeba, Jurek ułaskawił, wszyscy wracają do domu, jest ślub Byrona z ciocią Bohaterki, a nasza parka... tak, zgadłyście - oddała się radosnemu pieprzeniu.
Kurtyna!
BeeMeR - Pią 22 Kwi, 2016 22:29
Doczytałam
Dzieuo wielkie i wspaniałe, ani chybi
Agn - Sob 23 Kwi, 2016 05:49
| BeeMeR napisał/a: | | Dzieuo wielkie i wspaniałe, ani chybi |
Jako widzisz, porwało mnie.
BeeMeR - Sob 23 Kwi, 2016 06:23
Oj, pracowałaś ciężko przy tej relacji
No i przy lekturze
|
|
|