To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce

Anaru - Pon 21 Mar, 2016 20:20

*zabiera się za prażenie popcornu* :mrgreen:
Eeva - Pon 21 Mar, 2016 22:26

Tylko się nie zakrztuście tym popcornem!

Tak jak mówiłam, pożyczyłam "Magia i Miłość" (tytuł oryg. "Morrigan's Cross", to tak btw). 237 stron. Po przeczytaniu pierwszego rozdziału wiem, ze będzie to 237 stron mordęgi.

Zaczyna się wielką dramatyczną dramatozą: "w jego sercu szalała burza, równie ponura i gwałtowna jak ta, która przetaczała się nad morzem". I wszystko jasne. Chłopcy i dziewczęta poznajcie Hoyta Mac Cionaoitha (tak, tak, HOYTA. Teraz nie wiem czy będzie to fantasy czy harlequin dziejący sie w Tennessee, w którym bohaterowie jeździć będą pickupami i chadzać na rodeo).
Czarnoksieżnik HOYT (kurde nawet nie muszę mu wymyślać zadnej ksywy, jego imię jest już samo w sobie wystarczająco prześmieszne) stoi sobie na skale na środku szalejącego morza niczym Dumbledore w Ksieciu Pół-Krwi i wzywa mroczną, lecz piękną Lilith (nieskazitelnie niebieskie oczy, usta delikatne niczym płatki róż, mlecznobiała skóra. Nie wiemy jak wygląda Hoyt. Tzn może i wiemy, ale nie zwróciłam uwagi i mnie to nie obchodzi za bardzo), dowiatujemy się że Lilith zamieniła jego brata CIANA (serio, nie wymyslam tych imion) w wampira. Hoyt mowi ze chce widziec to co jego brat i kiedy Lilith zbliza sie by go przemienic, ten wbija jej laskę w serce! (nie, nie TAKĄ laskę, tylko swoją MAGICZNĄ laskę. Dobra, nieważne, pogrążam się). Lilith nie umiera tylko odlatuje, pojawia się Cian, chce zabić Hoyta ale ten przebija go mieczem.
Hoyt jedzie do domu, gdzie ma 3 strony cierpień młodego Wertera, jak to to on jest winny ze Cian został przemieniony, bla bla bla,bierze do ręki ksiegę czarnej magii (nie pytajcie po co, nie obchodzi mnie to), ale ją odrzuca i pada zemdlony na podłogę.
Budzi sie i widzi ją - boginię Morrigan. Ona, zachwycona tym, ze Hoyt odrzucił czarną magię i zapowiada mu, ze to on a nikt inny jest idealny aby poprowadzić 5 innych wybrańców (Czarownicę, wojownika, uczonego, jednego o wielu kształtach oraz tego którego stracił) i walczyć ze ZŁEM.
<dramatyczna muzyka, dzwięk skrzypiących schodów a w oddali upiorny śmiech>
W bardzo nudnej dyskusji dowiadujemy się, ze kluczowy dla walki jest Cian, kóry zyje 100 lat w przyszłosci w miejscu o nazwie NOWY JORK (a myslałam, ze nie moze byc bardziej zenujaco) i że Hoyt musi tam się udac, przekonac brata aby walczył u jego boku i odnaleźc resztę magicznego kręgu. Tiaaaaaa.
Morrigan daje mu tez magiczne krzyze ktore powinni nosic do dnia swojej smierci i dzieki temu zadne zło nie spotka nikogo z ich bliskich - generalnie bym olała ten wątek, ale wydaje sie ze moze byc wazny w dalszej historii.

I tak kończy się rozdział 1.

Anaru - Pon 21 Mar, 2016 22:49

Eeva napisał/a:
Po przeczytaniu pierwszego rozdziału wiem, ze będzie to 237 stron mordęgi.

Ostrzegałam :twisted:


Eeva napisał/a:
Hoyt mowi ze chce widziec to co jego brat i kiedy Lilith zbliza sie by go przemienic, ten wbija jej laskę w serce! (nie, nie TAKĄ laskę, tylko swoją MAGICZNĄ laskę. Dobra, nieważne, pogrążam się).

Uwielbiam Twoją interpretację :rotfl:

A wiesz, że czytałam to cudo (chyba :mysle: ), ale kompletnie nie pamiętam tych scen? Musiała moja świadomość je chyba wyprzeć dla zdrowia umysłowego, innego wytłumaczenia nie widzę. :lol: Albo nie dość dokładnie czytałam, powinnam nadrobić :rotfl:

Agn - Pon 21 Mar, 2016 23:24

Eeva napisał/a:

Okazało się, ze w poniedziałki biblioteka do 20 wiec udało mi sie wypożyczyć..... werble..... fanfary..... Magię i Miłość!!!!

YESSSSSSSSSSSSSSS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :banan:
Eeva napisał/a:
Chłopcy i dziewczęta poznajcie Hoyta Mac Cionaoitha (tak, tak, HOYTA.

Dobra, nie łapię, o co chodzi z imieniem Hoyt?
Eeva napisał/a:
Nie wiemy jak wygląda Hoyt. Tzn może i wiemy, ale nie zwróciłam uwagi i mnie to nie obchodzi za bardzo

Weź, Eeva! Nie żartuj! Idę o zakład, że ma kruczoczarne włosy, głębokie spojrzenie mrocznych oczu, pięknie rzeźbioną sylwetkę (tu stosowne porównanie do greckiego bóstwa którego bądź) i był tak niezwykle męski, że okoliczne trolle wyglądały przy nim jak pensjonarki.
Eeva napisał/a:
ten wbija jej laskę w serce! (nie, nie TAKĄ laskę, tylko swoją MAGICZNĄ laskę. Dobra, nieważne, pogrążam się)

Właśnie chciałam spytać, czy u niego z celowaniem aby wszystko w porządku. :rotfl:
Bo nie wątpię, że jego laska jest magiczna (proszę, powiedz, że ma na czubku gałkę...)/
Eeva napisał/a:
Lilith nie umiera tylko odlatuje

Po tym jak w nią Hoyt wbił magiczną laskę? Każda Lilith by odleciała. :rotfl:
Eeva napisał/a:
<dramatyczna muzyka, dzwięk skrzypiących schodów a w oddali upiorny śmiech>


Eeva napisał/a:
Morrigan daje mu tez magiczne krzyze ktore powinni nosic do dnia swojej smierci

Jesus Christ Superstar...
Eeva napisał/a:
generalnie bym olała ten wątek, ale wydaje sie ze moze byc wazny w dalszej historii.

A przynajmniej w dalszych raportach. :lol:

Dzięki ci, Eevo! :mrgreen:

Eeva - Wto 22 Mar, 2016 10:10

Agn napisał/a:
Dobra, nie łapię, o co chodzi z imieniem Hoyt?

Hoyt to takie typowe imię z Luizjany czy Tennessee. Hoyt nosi dżinsy, tshirt bez rękawków, jeździ starym pickupem w których słucha country, w ustach trzyma źdźbło trawy i żuje tytoń. Tak kojarzy mi się Hoyt.
Agn napisał/a:
Idę o zakład, że ma kruczoczarne włosy, głębokie spojrzenie mrocznych oczu, pięknie rzeźbioną sylwetkę (tu stosowne porównanie do greckiego bóstwa którego bądź) i był tak niezwykle męski

spojrzę w domu, może był opis. a jak nie to zaraportuję jak tylko sie pojawi!

Agn - Wto 22 Mar, 2016 11:09

Eeva napisał/a:
Hoyt to takie typowe imię z Luizjany czy Tennessee. Hoyt nosi dżinsy, tshirt bez rękawków, jeździ starym pickupem w których słucha country, w ustach trzyma źdźbło trawy i żuje tytoń. Tak kojarzy mi się Hoyt.

Ok. Może ten czarownik też coś żuje. ;)
Eeva napisał/a:
spojrzę w domu, może był opis. a jak nie to zaraportuję jak tylko sie pojawi!

Koniecznie! To istotniejsze niż fabuła! :mrgreen:

Eeva - Śro 23 Mar, 2016 21:49

Chciałabym wyrazić swój sprzeciw przeciwko tej książce. Jest BEZ-NA-DZIEJ-NA. Przeczytam bo zaszłam za daleko i chce wiedzieć jak się skońćzy, ale bądźcie świadome, ze mam z tego zero przyjemności.
"Magia i miłość" nie kwalifikuje sie nawet na skalę Zmierzchu.

Agn napisał/a:
Koniecznie! To istotniejsze niż fabuła!

Na razie wiem, ze on i jego brat bliźniak Cian mają "przejmujące niebieskie oczy". Pojawiła sie też Glenna, czarownica, o której wiemy że jest ruda (shocker!).


Hoyt przeniósł sie do Nju Jorku, odnalazł swojego brata, który zrobił szopkę nienawiści, ale już wiemy, że pomoże walczyć ze złem. Daruję Wam szczegóły bo były nudne jak flaki z olejem, a długie jak... no dobra, przyznaje że nie mam pasującej metafory. Nora Roberts wyprała mnie z humoru i żartu słownego .Sorki.
Mamy też pracownika i przyjaciela Ciana o nazwisku King, który też im pomoże (wojownik z przepowiedni - check)
Mamy Glęnnę - rudą czarownicę - check.

Glenna wymyśliła że wielka walka ze złem odbędzie sie w Irlandii - nie pytajcie jak na to wpadła - ot tak po prostu. A wiec, azymut na blizej nieokreślone miejsce w Irlandii. Glenna zapakowała swoje magiczne zioła itp, pokazała przy okazji Hoytowi współczesny świat jak taksówki itp. Nuda, Panie.
Na szczęście Cian ma prywatny samolot i jest wyśmienitym pilotem, dzięki czemu odpada problem zorganizowania Hoytowi paszportu itp. Bo oczywiście jak ktoś przyleci prywatnym samolotem to nie musi przechodzić przez kontrolę. OCZYWIŚCIE.
Dolecieli do Irlandii, nadal nie wiemy gdzie, i teraz podróżują samochodem w blizej nieokreslonym przez autorkę kierunku. Wiemy, ze jakieś ziutki odebrały ich z lotniska i wiozą GDZIEŚ. Mamy chyba podejrzewać że Cian ma miejscówkę w starym kraju (może nawet zamek? Tak to by pasowało).

Ach no i oczywiście Glenna i Hoyt mają sie ku sobie.

Koniec rozdziału 7.

Z kwestii organizacyjnych/ technicznych (jak zwał tak zwał) - książka jest napisana bardzo męczącym językiem, nie wiem czy to wina tłumaczenia, ale jest strasznie infantylnie. NAwet jak dla mnie, a wiecie że mam DUŻA tolerancję literacką.

Anaru - Śro 23 Mar, 2016 22:53

Eeva napisał/a:
Z kwestii organizacyjnych/ technicznych (jak zwał tak zwał) - książka jest napisana bardzo męczącym językiem, nie wiem czy to wina tłumaczenia, ale jest strasznie infantylnie. NAwet jak dla mnie, a wiecie że mam DUŻA tolerancję literacką.

Ostrzegałam, że nie są to dobre książki i to nie tylko ze względu na treść ;) . Zmogłam dwie, przeciwko trzeciej zbuntowała się nawet moja tolerancja na głupoty u autorki, którą zazwyczaj lubię. Nie wiem w czym problem, bo ten drugi cykl z wielkim złym czarownikiem Cabhanem, który przez lata (setki lat :roll: ) prześladuje potomków czarownicy Sorchy z czegoś-tam (z Ciemności?), którzy tak sobie skaczą pomiędzy stuleciami tam i z powrotem spotykając się to tu to tam (też oczywiście w Irlandii), robią eliksiry, czarują i walczą z cieniem, w który jest zaklęty ów czarownik w drugim tomie (w pierwszym jest chyba wielkim łamanym przez człowieka, o ile pamiętam), ciągle robią jakieś żarcie, no i oczywiście pomiędzy potyczkami z czarownikiem łączą się w pary, tez jest zadziwiająco męcząca. I nie wiem od czego to zależy, bo bywało, że jej książki łykałam jednym haustem (nawet ostatnio dwie łyknęłam), a tych jakoś kompletnie nie mogę :roll: .
Inna sprawa, że, jak już pisałam, zauważyłam, że męczą mnie książki z czarownikami płci obojga, wampirami, zmiennokształtnymi itd w wykonaniu Nory Roberts, jakoś kompletnie mi nie podchodzą :roll: .

Eeva - Czw 24 Mar, 2016 09:19

No dobra zmogłam więcej. Doczytam do końca, ale nie będę czytać dalszych tomów.
Pojawiły się nowe osoby Moira (przyszła królowa jakiejś mitycznej krainy) i jej kuzyn Lorkan (zmiennokształtny). Dzięki nim akcja trochę nabrała tempa, chociaż niewiele.
Teraz mamy już całą drużynę (Pierścienia :D ), która dzielnie uczy sie walczyć pod czujnym okiem Ciana. Uczą sie walki wręcz, obrony itp (szybkie wink wink w Twoją stronę, Harry - The Hive much???). Glenna i Hoyt wymyślają jakieś zaklęcia i inne czary które mają im pomóc.
Wyczuwam, ze będzie miłość pomiędzy Moirą a Cianem, bo ona mu nie ufa (bo to wampir i niby czemu chce im pomóc w walce z innymi wampirami???) i jest dla niego chłodna, a on jest do niej sarkastyczny i rzuca jej oschłe spojrzenia.
Miłooooość roooośnie wokóóóóół naaaaaas :cheerleader2:
A wszystko to w dawnym domu rodzinnym Hoyta i Ciana, który ten ostatni odkupił wiele WIELE lat temu i teraz sobie trzyma i odwiedza raz do roku. Ktoś tu jednak nie jest tak wyzuty z uczuć i tak mroczny jak uważa że jest.

Hoyt w końcu rozwiązuje swoje problemy natury osobistej z Cianem (oszczędze szczegóów) oraz ma sex z Glenną.
Jest sielsko anielsko.
Ale czy na pewno ???
Oczywiście, ze nie. Sielskość anielskość zostaje przerwana kiedy King zostaje porwany przez wampiry.

Co wydarzy sie dalej? Czy King przeżyje? Czy nasi przyjaciele odbiją go z wrogich łapsk krwiożerczych istot? Czy Hoyt i Glenna są sobie przeznaczeni? Czy Cian i Moira bedą razem? Czy Lorkan odnajdzie miłość?
Odpowiedzi na te oraz inne pytania już wkrótce.

BeeMeR - Czw 24 Mar, 2016 09:28

Kto to jest King bo byłam zapomniałam? Zresztą whatever, na pewno go uratują :P
Aż sprawdziłam, czy może czytałam i zupełnie nie pamiętam (zdarza się :P ) ale jednakowoż nie. Czytałam Magię miłości jakiejś innej pani, z cyklu Romanse sprzed lat więc nie to sam :P

Eeva - Czw 24 Mar, 2016 09:35

BeeMeR napisał/a:
Kto to jest King bo byłam zapomniałam? Zresztą whatever, na pewno go uratują

King to dzielny współpracownik i przyjaciel Ciana.
Przy okazji poznajemy słodko pierdzącą historię ich znajomosci.
Cian uratował Kinga z ulicznej strzelaniny gdy ten miał tylko 8 lat. Zabrał go ze sobą, posłał do szkoły i zapewnił mu przyszłość. Teraz King jest mu bezgranicznie oddany.
Jak słitaśnie - Cian jednak ma dobre serce pod warstwa lodu i oziębłości.

Agn - Czw 24 Mar, 2016 10:50

Eeva napisał/a:
Przeczytam bo zaszłam za daleko i chce wiedzieć jak się skońćzy, ale bądźcie świadome, ze mam z tego zero przyjemności.

Przecież uprzedzałyśmy, że to zUo. :P
Eeva napisał/a:
No dobra zmogłam więcej. Doczytam do końca, ale nie będę czytać dalszych tomów.

Chciałam napisać "szkoda", ale widzę, że nie ma tej radochy. No to bez sensu. Na pewno coś fajniejszego znajdziesz. :D
Eeva napisał/a:
Miłooooość roooośnie wokóóóóół naaaaaas

Mam tylko jedną odpowiedź: https://www.youtube.com/watch?v=dDkwAenYxfY
Eeva napisał/a:
Co wydarzy sie dalej? Czy King przeżyje? Czy nasi przyjaciele odbiją go z wrogich łapsk krwiożerczych istot? Czy Hoyt i Glenna są sobie przeznaczeni? Czy Cian i Moira bedą razem? Czy Lorkan odnajdzie miłość?
Odpowiedzi na te oraz inne pytania już wkrótce.

A jeśli nie poznamy ich już w pierwszym tomie??? :omg:
Eeva napisał/a:
Jak słitaśnie - Cian jednak ma dobre serce pod warstwa lodu i oziębłości.

Aż się moje kamienne serduszko roztopiło. :rotfl:

Eeva - Czw 24 Mar, 2016 10:57

Agn napisał/a:
Chciałam napisać "szkoda", ale widzę, że nie ma tej radochy. No to bez sensu. Na pewno coś fajniejszego znajdziesz

Nie ma radochy, bo to nie jest ksiązka tak zła że aż fajna, tylko tak zła że aż zła.
Agn napisał/a:
Mam tylko jedną odpowiedź: https://www.youtube.com/watch?v=dDkwAenYxfY

Teraz będę to nucic cały dzień
Ale moze być jeszcze to - https://www.youtube.com/watch?v=XcATvu5f9vE
Agn napisał/a:
A jeśli nie poznamy ich już w pierwszym tomie???

to zrobię risercz na wikipedii :D

Agn - Czw 24 Mar, 2016 11:03

Eeva napisał/a:
Ale moze być jeszcze to - https://www.youtube.com/watch?v=XcATvu5f9vE

A ja to!!! :excited:
(Uwielbiam tę piosenkę.)
Eeva napisał/a:
to zrobię risercz na wikipedii

Zaiste jesteś pełna poświęcenia. :mrgreen:

Eeva - Pią 25 Mar, 2016 17:28

Dobra, skończyłam!
Odpowiedżi na pytania z poprzedniej częsci:
1. Czy King przeżyje? Nie.
2. Czy nasi przyjaciele odbiją go z wrogich łapsk krwiożerczych istot? - Jak wyżej.
[King został przemieniony w wampira i wysłany przez Lilith aby zabić naszą dzielną gromadę. Nie udało mi się. Zabili go. Ponownie.]
3. Czy Hoyt i Glenna są sobie przeznaczeni? - Najwyraźniej. Nastąpił ślub.
4. Czy Cian i Moira bedą razem? - Najwyraźniej. ALE dopiero w 3 tomie. Wyriserczerowałąm, ze Moira stanie się królową tej swojej magicznej krainy, a boginni Morrigan da Cianowi WIELKI dar za okazaną przez niego pomoc z walce, który to dar odmieni jego życie. Podejrzewam, ze albo to naprawdę WIELKA butelka whiskey albo zmieni go w człowieka aby ten mógł być z Moirą.
5. Lorkan odnajdzie miłość? TAK. Miejsce Kinga, jako wojownika z przepowiedni, zajmie Blair, pra-pra-pra itd prasiostrzenica Hoyta i Ciana, która jest trochę jak Buffy czyli poluje na demony. No i międxy Lorkanem a Blair będzie miłość.

Agn, nawet Robert Palmer nie pomógł :(

BeeMeR - Pią 25 Mar, 2016 17:32

Cytat:
Dobra, skończyłam!
Jesteś wielka i wspaniała! I niepokonana w czytaniu bzdur :mrgreen:
Eeva - Pią 25 Mar, 2016 17:47

Szkoda, ze nie mogę tego robić za pieniądze!
Agn - Pią 25 Mar, 2016 19:49

Eeva napisał/a:
King został przemieniony w wampira i wysłany przez Lilith aby zabić naszą dzielną gromadę. Nie udało mi się. Zabili go. Ponownie.

The boy who died.
Twice.
Eeva napisał/a:
Podejrzewam, ze albo to naprawdę WIELKA butelka whiskey albo zmieni go w człowieka aby ten mógł być z Moirą.

Mówiąc szczerze wolałabym, by to była owa butelka, bo to by było naprawdę zaskakujące. :lol:
Eeva napisał/a:
Agn, nawet Robert Palmer nie pomógł

Na pewne sprawy nawet on nie pomoże.
Dzielnaś! :pociesz:
Eeva napisał/a:
Szkoda, ze nie mogę tego robić za pieniądze!

Zmień zawód! :mrgreen: Niejaki Woody Allen (chyba on?) skarżył się kiedyś, że szkoda, że jeszcze nie ma takiego zawodu, który dawałby pieniądze za czytanie książek.
Kretyn.
A czytanie audiobooków to co? Pies? :lol:
Zatem - głęboko wierzę, że te same książki w formie nagranych przez ciebie audiobooków nabrałyby rumieńców.
Byle nikt owych nagrań nie edytował. :lol:

Eeva - Pią 25 Mar, 2016 20:37

Agn napisał/a:
The boy who died.
Twice.

To akurat brzmi jak tytuł świetnej książki!
Agn napisał/a:
Zatem - głęboko wierzę, że te same książki w formie nagranych przez ciebie audiobooków nabrałyby rumieńców.

Ahahahah, czuję, ze mogłabym się w tym sprawdzić :D

Agn - Pią 25 Mar, 2016 20:47

Eeva napisał/a:
To akurat brzmi jak tytuł świetnej książki!

A nie jak parafraza czegoś? :P
Eeva napisał/a:
Ahahahah, czuję, ze mogłabym się w tym sprawdzić

Jestem o tym przekonana. :D

Eeva - Pią 25 Mar, 2016 20:52

Agn napisał/a:
A nie jak parafraza czegoś?

/no tak, to oczywiste. Ale pomyśl, jakbyś usłyszała o książce "The boy who died. Twice." to nie pomyślałabyś ze to pewnie nowa książka Stephena Kinga????? :D
Agn napisał/a:
Jestem o tym przekonana.
Jak sie spotkamy to Ci poczytam :D
Agn - Pią 25 Mar, 2016 20:59

Eeva napisał/a:
nie pomyślałabyś ze to pewnie nowa książka Stephena Kinga?????

Albo romans z zombie. :lol:
Eeva napisał/a:
Jak sie spotkamy to Ci poczytam

Deal! :twisted:

Harry_the_Cat - Sob 26 Mar, 2016 09:55

Eeva, chylę czoła przed Twoim oddaniem sprawie :thud:
The Hive i jeszcze Kraven & Anna vibes tu widzę!
Dobrze ze Ty to przeczytałaś i ja nie muszę - choć wiesz, ze dla Ciebie zniosę wiele ;)

Agn - Śro 20 Kwi, 2016 21:35

Nic mi nie wchodzi za bardzo, więc wzięłam się za romansidła. Jestem w PIEKLE!

Whisky Betina Krahn

Nie wiem, co ma w głowie autorka. Zapewniam, że nie siano, bo z sianem wyszłoby lepiej.
Jest sobie pan żołnierz wysłany do zabitej dechami dziury celem aresztowania zbuntowanych gorzelników, którzy nielegalnie pędzą whisky.
Jest sobie panna, która chadza w spodniach i jest córką największego gorzelnika w tejże dziurze.
Oczywiście mamy XIX wiek i USA.
Najpierw ileśtam stron panna idzie ze swoim przyjacielem z dzieciństwa, który usilnie chce ją na coś namówić. Proponuje jej wszystko jak leci - najlepsze konie, świnie, chałupę, nawet zaproponował, że się z nią uczciwie ożeni. Panna mówi nie. Wiadomo, czego się chłopu chce - ale żeby aż tak? Może dotychczasowe panienki, którymi się chwalił, ze zmęczenia jego marudzeniem szły z nim na siano / do łóżka / pod płot czy gdzieś tam. Skoro nie po dobroci, zaczyna się ściganie, oczywiście facet ją dopada i zaczynamy szarpaninę. Fanfary! Oto na to nadjeżdża bohater z oddziałem, przerywa szamotaninę, panna wieje, bohater za nią. Jak ją dopada, to się orientuje, że:
a) jest to kobieta
b) jest to ładna kobieta z fajnymi cyckami, a on dawno nikogo nie bzyknął.
Zaczyna się z nią całować, laska czuje namiętność...
CHWILECZKĘ!
Udaje ci się wyrwać z łap faceta, który chce cię zgwałcić. Za chwilę dopada cię żołnierz, którego widzisz pierwszy raz w życiu na oczy (i widzisz, że jest zabójczo przystojny, no przecież!) teoretycznie twój wróg, gapi ci się na gołe cycki, zaczyna cię całować i szykować do przechędożenia cię tu i teraz - co czynisz? Oczywiście, że oddajesz się namiętności, to logiczne. :zalamka: Nie wiem, co jej kazało otrzeźwieć, bo się nie skupiłam, ale do seksu nie doszło. Peszek.
Bohater przybywa ze swoim oddziałem do wiochy, instaluje się w gospodzie, wysuwa żądania. Chce wiktu i opierunku, daje za to rachunki, jak sobie pojedziesz gdzieś tam, to za to rząd wypłaca kasę. Żąda także przydziału whisky. Tak, whisky, tego okropnego napoju, który tu nielegalnie pędzą i za co facet ma aresztować złych obwiesiów. I nie, nie jako dowodu, o nieeee - PRZYDZIAŁU whisky dla żołnierzy.
*Agn wyciąga lupę* Wezwijcie Sherlocka, logika zaginęła, nieszczęście!
Panna też się tam objawia (w spodniach, co podkreśla jej zgrabny tyłek, krągłe biodra, no i oczywiście bluzka uwydatnia wspomniane cycki). Panna kłóci się z bohaterem, wygrywa z nim szermierkę słowną.
Zadanie dla was - wokół tłum ludzi, przed facetem stoi panna, która go wnerwia i właśnie poczuł się przez nią upokorzony. Co ten facet teraz czuje?
No weźcie, serio? Złość? Tylko na tyle was stać? Oczywiście, że czuje wnerwa i dzikie pożądanie! A idźcie, nie znacie się!
Co dalej? Tak się dzieje ciągle. On usiłuje znaleźć nielegalną gorzałę, ona go kiwa. Drą ze sobą koty, czasem się całują obok stajni, w lesie pod drzewem - macanie (a jakże! normalnie prawie "Sypiając z wrogiem").
Bohater jest dumny ze swego rodu, że zawsze wychodzą na swoje, a do tego są pieruńsko opanowani. Przy założeniu, że człowiek pierwotny też był opanowany, to tak - on też jest tak samo opanowany. Sama myśl o babie sprawia, że mu wszystko mięknie (oprócz jednej części, która akurat twardnieje jak na zawołanie).
Panna kombinuje jak koń pod górę, by się bohatera pozbyć z wiochy, bo ileż można udawać, że nie pędzą żadnej whisky? Wymyśliła genialny plan! Sprawi, by ktoś ich przyłapał w łóżku. No super! Też bym na taki wpadła!
Więc pakuje mu się do łóżka i czeka na:
a) bohatera
b) kawalerię z odsieczą.
Kawaleria nie nadciąga, więc... no cóż, co ich powstrzymuje? Za to kawaleria w licznej odsłonie widzi ich o poranku. Bohater dostaje zryp od pułkownika, że zhańbił siebie, mundur i dziouchę. Dostaje także zryp & pogróżki od ojca dziewczyny, który wpada tam z chęcią mordu. Bohater bohatersko broni... pardon, nie ta bajka - bohater wyzywa pannę od ladacznic i że to ona go uwiodła, nieszczęsnego. :zalamka:
Spokojnie, to dziki zachód, kiedy już ojciec nawrzeszczał na niego, że pozbawił jego córki cnoty, zażądał natychmiastowego ślubu, więc ślub organizują chyba w pół godziny - co za zbieg okoliczności, że zięć pułkownika jest kapelanem. :mrgreen:
Nooo, nareszcie! Teraz będą mogli sobie na legalu poużywać!... A gdzie tam, pan młody schlał się jak świnia i noc poślubną przechrapał. Rano zbudził się z kacem i nie w humorze, bierze małżonkę i ustawia do pionu.
Kłócą się, oczywiście. On jej mówi, że ją zabiera do Bostonu, gdzie będzie pędziła żywot jego małżonki-damy (już to widzę...), ona na to, że nie ma mowy. Wyrywa się. Ojciec mu każe wyp... odejść w zorganizowanym pośpiechu, zostawiając w spokoju jego, jego rodzinę i w ogóle wszystkich.
Dzień wcześniej to on się ciskał o ten ślub, ale czy to ważne? :mrgreen:
Panna się szarpie i wyrywa, bohater ją ciągnie, ona się dalej szarpie, on ją ciągnie. W końcu zabiera ją na koń i jadą. W drodze panna mu oznajmia, że nie ucieknie, bo jej rodzina taka nie jest, oni są dumni, dotrzymują słowa i nigdy nie uciekają.
A scena o poranku to była, rozumiem, dla funu? :lol:
Jestem na etapie, kiedy są w Bostonie z karykaturalnie zUą rodziną bohatera, gdzie pannę znowu wyzywają od ladacznic (widać to u nich rodzinne) wszyscy jak leci - ojciec, dziadek, siostra (albo kuzynka, jeden pies). Dobrze, że choć służba taktownie milczy.
Świetnie się bawię. :mrgreen:

Harry_the_Cat - Śro 20 Kwi, 2016 22:58

Ale czy ten On to ma zielone oczy i kruczoczarne wlosy??


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group