Seriale - Prawnik potrzebny od zaraz! - czyli dramaland po raz 15-ty
Aragonte - Nie 23 Wrz, 2018 11:29
| Admete napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | I jak ja żałuję, że Eugene nie gra taki Shin Ha Kyun |
O - ciekawy pomysł |
Wiesz, skojarzyłl mi się przez kontrast z tą gładką twarzą pana grającego Eugene, pozbawioną wszelkiej mimiki w większości scen Shin byłby wyrazisty, miniasty i potrafiłby nadac tej postaci rys komiczny, kiedy trzeba. Czterdziestolatek (a Eugene ma mniej więcej tyle) naprawdę nie musi miec tak gładkiej (ponaciąganej dzięki chirurgowi, podejrzewam ) buźki. Ale jasne, zadecydował ten nieszczęsny angielski.
Trzykrotka - Nie 23 Wrz, 2018 11:33
Ponaciągany, to prawda. On nawet mówi, jakby z trudem wymawiał słowa. Fatalny błąd obsadowy.
Aragonte - Nie 23 Wrz, 2018 11:44
Sprawdziłam datę urodzin panów - Lee Byung-Hun jest z 1970 roku, Shin Ha Kyun jest 4 lata młodszy. Niewiele. A ma cudnie wyrazistą twarz
Admete, wiesz, że w listopadzie (no, w końcu listopada ma zacząc się emisja) będzie jakaś drama z Shin Ha Kyunem?
http://asianwiki.com/Bad_Detective_(Korean_Drama)
Admete - Nie 23 Wrz, 2018 11:45
To koreańska wersja Luthera. Mam zamiar spróbować obejrzeć. Wersji oryginalnej nie widziałam, to się nie będę nudzić.
Aragonte - Nie 23 Wrz, 2018 11:49
Ja na pewno będę chciała obejrzec. To jesienią będę miała Vagabond z naszym Małpą i Bad Detective z Shinem, super.
Powtórzyłam sobie scenę krótkiego spotkania Eugene z Dong Mae w 13. odcinku, kiedy to nie mieli sobie nic do powiedzenia i bananiłam się radośnie przy tekście DM "może powinienem coś wspomniec o pogodzie?"
YYS pięknie mówi w tej roli Genialnie rozpracował sposób mówienia Dong Mae - przemawia takim niskim, miękkim głosem, czasem wyraźnie brzmi w tym kpina, czasem groźba, a czasem coś jak kocie mruczenie ("tak swoją drogą, naurrrrri..." ). Seksowne to jest, nie powiem
Admete - Nie 23 Wrz, 2018 12:53
The Guest bardzo mi się podoba - scenariusz, reżyseria i gra aktorów. Reżyser jest bardzo dobry - ma na końce Wojownika Baek Dong Soo, Liar Game, Pied Piper, Voice i Black. The Guest jest bardzo klimatyczny, ma świetne zdjęcia i mam wrażenie, że czasem na ulicach kręcą z dala tak, że ludzie nie wiedzą, że coś jest kręcone - guerilla filmmaking. Aktorka jest bardzo przeciętnie ubrana, nieuczesana i nieumalowana, więc nikt jej za bardzo nie rozpoznaje. Tym bardziej, że to nie jakaś wielka gwiazda mam wrażenie. To jej sceny są czasem tak kręcone.
Admete - Nie 23 Wrz, 2018 14:06
I fotki z The Ghost Detective:
Trzykrotka - Nie 23 Wrz, 2018 14:35
Podoba mi się Daniel Choi taki niedogolony i niedoczesany. Widziałam go w Jugglers, gdzie był jak z pudełeczka z napisem "czebol wzorcowy." Nie skuszę się na żadną z tych dram, ale na zdjęcia miło popatrzeć. Również na pana z pięknymi kośćmi policzkowymi w koloratce.
Admete - Nie 23 Wrz, 2018 14:58
Panowie nie tylko ładni, ale też aktorsko mi się podobają. Wiem, że nie lubisz takiej tematyki, ale ja się świetnie bawię Fotki jeszcze jakieś wrzucę, jeśli znajdę.
Aragonte - Nie 23 Wrz, 2018 16:16
Obaj panowie bardzo interesujący
Niech no tylko Słoneczko się skończy, bo faza na Samuraja nieco mnie blokuje
Admete - Nie 23 Wrz, 2018 20:16
Faza dobra rzecz, choć ja wolę nie mieć, bo potem ciężko wrócić do rzeczywistości
Aragonte - Nie 23 Wrz, 2018 20:17
Od rzeczywistości i tak uciec się nie da, a że zazwyczaj mi skrzeczy, to wolę ją sobie czymś ubarwiac
Admete - Nie 23 Wrz, 2018 20:24
Ale mnie jest potem smutno, więc wolę jak mi się coś umiarkowanie podoba.
Alicja - Nie 23 Wrz, 2018 20:43
Oglądam Life powolutku. Jestem po akcji z operacjami wicedyrektora. Pomimo ,że doktor broni swojego brata nie mogę go jakoś polubić Jin -Woo jest trochę dziwny.
Prezes przy dr pediatrii okazuje swoją inna twarz i uśmiecha się coraz częściej. Ale czy przypadkiem pani pediatra nie żywi uczuć do Sun Woo?
Świetna byłą też scena powrotu z psem ze schroniska do domu i prezes stojący pod ścianą jak niegrzeczny uczniak oraz ojciec, który udawał przed lamentującą matką, że robi z psem porządek. Prezes jest prezesem tylko w pracy, biedny. Pod sobą ma niezadowolonych lekarzy, nad sobą wrednego głównego szefa grupy H., a w domu starszyznę, którą musi słuchać - rodziców.
Byłam w błędzie myśląc, że lekarze w szpitalu tylko leczą. Oni tam walczą o pozycję, wykorzystują innych, podcinają skrzydła i nogi pod kolegami kopią dołki i wykańczają się nawzajem. Razem piją soju , a później wbijają sobie noże w plecy Mam tylko nadzieję, że ordynatorzy nie biją w Polsce rezydentów po głowie i twarzy, nie kopią po goleniach jak w Korei
W Life jest coraz więcej kandydatów na dyrektora. Do końca serialu zabraknie ordynatorów, bo wszyscy znajdą się w więzieniu
Admete - Nie 23 Wrz, 2018 20:50
| Alicja napisał/a: | | Jin -Woo jest trochę dziwny. |
Też tak uważam, choć zakończenie historii braci jest bardzo pozytywne.
| Alicja napisał/a: | | Ale czy przypadkiem pani pediatra nie żywi uczuć do Sun Woo? |
Na szczęście nie Na szczęście dla prezesa. A Sun Woo jest bardzo piękną postacią.
| Alicja napisał/a: | | wietna byłą też scena powrotu z psem ze schroniska do domu i prezes stojący pod ścianą jak niegrzeczny uczniak oraz ojciec, |
Normalnie słodkie to było I piesek cudny.
| Alicja napisał/a: | | Oni tam walczą o pozycję, wykorzystują innych, podcinają skrzydła i nogi pod kolegami kopią dołki i wykańczają się nawzajem. |
Przy czym jest to jak najbardziej realistyczne. Akne ostatnio pisała historię powstania jednego ze szpitali u nas, to coś może o tym powiedzieć.
Aragonte - Nie 23 Wrz, 2018 21:17
| Admete napisał/a: | | Ale mnie jest potem smutno, więc wolę jak mi się coś umiarkowanie podoba. |
Mnie jest smutno przez większośc czasu. To już wolę się fazowac.
Admete - Nie 23 Wrz, 2018 21:27
Mnie jest smutno bardziej niż zwykle
Alicja - Nie 23 Wrz, 2018 21:55
Sun Woo lubię,ale nie na tyle by oddać mu dr pediatrę. Wolałabym w głębi duszy by ta ratowała Prezesa przed samotnością
Admete - Pon 24 Wrz, 2018 05:37
| Alicja napisał/a: | Wolałabym w głębi duszy by ta ratowała Prezesa przed samotnością |
Na końcu jest taka sugestia, że coś może między nimi być.
Alicja - Pon 24 Wrz, 2018 08:19
I słusznie
BeeMeR - Pon 24 Wrz, 2018 09:34
Obejrzałam sobie wczoraj do końca całkiem przyjemny obyczaj romantyczny - Like for Likes (2016) z komediami mi nie po drodze, ale to mi się całkiem podobało, pewnie przez brak sytuacji hihi-haha
Mamy tu trzy i pół historii miłosnej, niby się jakoś tam łączą, ale właściwie każda idzie własnym torem, niezależnie od reszty:
1. Młody wzięty aktor (Yoo Ah In) wraca z wojska i rozważa w czym by tu zagrać, odkrywa nagle że producentka z którą spędził noc tuż przed wojskiem (starsza Deok Suk) ma syna w podejrzanie pasującym wieku i zaczyna kombinować czy aby nie przeoczył tego, że został ojcem
2. Młody kompozytor, dla pikanterii głuchy (Kang Ha Neul) spotka panią której boi się wyznać, że nie słyszy tylko czyta w ruchu ust (a komponuje z hm... głowy ) - randkuje pierwszy raz w życiu, nieśmiało i słodko.
3. Starszy Taek zostaje rzucony tuż przed ślubem, jak już wynajął większe mieszkanie od stewardesy (pani z Winter Sonaty), ona zaś chciała zacząć własny biznes ale coś w ostatniej chwili nie wyszło i została bez domu - zostają więc współlokatorami, bo przecież mieszkanie jest za duże dla samotnej osoby - pan nieopatrznie przedstawia pani młodego lekarza.
liczą się owe trzy historie, pozostałe pół to rozwiedziony ojciec z synem, który właściwie potrzebny jest głównie na koniec, jako pretekst żeby powyższe trójki mogły sobie pobiegać po lotnisku szukając chłopca i siebie wzajemnie Zaspoileruję wam, że wszystkie historie kończą się dobrze
Aragonte - Pon 24 Wrz, 2018 11:25
Co za straszne spoilery
Dobra obsada - wrzucisz to na Wschód, BeeMeR?
BeeMeR - Pon 24 Wrz, 2018 11:40
Tak myślałam - że spoilery będą nie do przeskoczenia - już leci
Nie jest to arcydzieło, ale całkiem sympatyczny film. Miałam odległe skojarzenia z Love Actually - acz oczywiście bez świąt
Alicja - Pon 24 Wrz, 2018 19:19
| BeeMeR napisał/a: | | Obejrzałam sobie wczoraj do końca całkiem przyjemny obyczaj romantyczny - Like for Likes (2016) |
też bym sobie obejrzała, popieram Aragonte
Trzykrotka - Pon 24 Wrz, 2018 20:51
Mam chyba nawet ten film w zasobach, bo mnie obsada zainteresowała Widzę teraz, że młody doktor z historii nr 3 to nasz Gospoś - tym chętniej obejrzę
Mam dziś wolny dzień, więc po załatwieniu do południa wszelakich spraw lekarskich, badań i kwalifikacji do operacji, pomaratonowałam sobie AM 1994 - właśnie dokończyłam 4 odcinek
Cieszę się, że u Na Jung tryb koszykarskiej fangirl włącza się tylko od czasu do czasu. Tyle da się znieść. Bez tego obłędu w oczach i dzikich wrzasków dziewczyna od razu jest o wiele milsza. To, że nieustannie póki co bije się z Trshem wybaczam - oni jeszcze są na etapie oppa-donsaeng, który to na takich zapasach zwykle polega. U nich na szczęście ładnie przechodzi w bratersko-siostrzaną poufałość również cielesną (jak spanie w jednym łóżku, przytulaski, czy włażenie sobie do łazienki), a potem pewnie łatwiej niż innym parom będzie przejść granicę kontaktu cielesnego - seksualnego. Po wskazówie - neonie z 3 odcinka "marzyłam, żeby wyjść za mąż za oppę" dziwię się, że Chilbong był brany na serio od uwagę jako kandydat. Ale jak się zastanowić.... Podobno psychologicznie bardzo trudno jest spojrzeć na osobę, z którą człowiek wychował się jak z bratem/siostrą jak na kandydata do zakochania się. W takich przypadkach świeży, nowy przybysz zawsze wygra z oppą w starych kapciach, którego każdą sztukę bielizny zna się ... od podszewki. YYS jako Chilbong jest bardzo atrakcyjny - na te chłopców z pensjonatu ma miastowy szyk, elegancję i już pewną sławę, a ladniutki jest bardzo. Jednak twórcy dramy od początku ładnie akcentują - jak BeeMer to już pisała rozwój uczucia Na Jung, jego etapy. To nie jest jakiś grom z jasnego nieba, tylko ewolucja, którą obserwujemy krok po kroku. To mi się bardzo podoba.
Podobają mi się cudownie niedobrani mieszkańcy pensjonatu, podobni tylko tym, że w mieście wielkim jak Seul są jak ryby wyjęte z wody. A najlepsze, że Zgredek, jeden z wytypowanych przez rodziców omc zięciów, to tatuś z następnej AM, nasz Aygoo, Kim sajang
Nie mam zamiaru na kazdym kroku porównywać trzech odcinków serii, powiem tylko, że póki co ten seans, choć naprawdę ciepły i miły, ma dość letnią temperaturę. Może nie jest on pod wyszywanie, ale nie przejmuję się tym "co dalej" tak jak to było w 1988 roku. Co nie jest wielkim zarzutem, bo AM 1988 jest doskonałym zwieńczeniem dzieła, pod każdym względem.
|
|
|