Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?
Alison - Sob 24 Lut, 2007 12:31
| Aragonte napisał/a: | Przede wszystkim nie ma co się zajadle czepiać słownictwa, ono się faktycznie mocno zmieniło... Poszukam czegoś na temat Mniszkówny |
Ależ my się nie czepiamy. My się zachwycamy, a ja to sie wprost upajam, bo jestem chorobliwą może, ale fanką mowy kwiecistej. Cierpię katusze kiedy oglądam w TV jakieś sondy uliczne, "tokszoły" itp., i słyszę jak ludzie kompletnie nie potrafią mówić, nie znają znaczenia często pospolitych słów, a co najgorsze nie umieją zwerbalizować tego co czują. Jak rozmawiam z kimś, bo ten ktoś chce mi coś opowiedzieć o sobie i ciągle mówi: no wiesz, no wiesz, to szlag mnie trafia, bo NIE WIEM! Skąd mam wiedzieć, co kto czuje, kiedy mi tego nie jest w stanie opisać. Pani Helena poszła na maxa i to, co można opisać dwoma zwięzłymi zdaniami opisuje trzydziestoma, mocno rozbudowanymi, ale mnie to właśnie zachwyca, że słowa w niej kipią, kotłują się, przeganiają wzajemnie i zrzucają z siodła, a ona je w tym właśnie tempie wszystkie usiłuje poukładać na stronie, żeby żadnego nie ukrzywdzić. Za to właśnie ją kocham, choć się z niej trochę śmieję, ale polszczyzna to moja miłość ogromna, i jakby mnie tak kto od niej odciął, to bym chyba sczezła
A u pani Helenki tyle różnych nowinek i "starzynek" już nie używanych, że czuję się z nią jak na polance pełnej poziomek, wśród tych wszystkich kwiecistości słownych :razz:
Aragonte - Sob 24 Lut, 2007 12:35
Alison, coś w tym jest... A sformułowanie o słowach zrzucających sie nawzajem z siodła doprowadziło mnie do próby oplucia kawą monitora Bossskie!
Czy Ty przypadkiem sama nie piszesz, Mateczko?
Alison - Sob 24 Lut, 2007 12:46
Nie, na szczęście dla rodzaju ludzkiego
Mam tylko wybujałą wyobraźnię i jak coś czytam, to natychmiast to widzę i zapamiętuję jako obraz, a nawet zapach (prawie jak Grenouille, ale nie mam potrzeby żadnego z tych zapachów ekstrahować kosztem czyjegoś życia ). Jak czytam Mniszkówną, to nie dosyć, że widzę to o czym czytam, to jeszcze widzę te wszystkie słowa i słóweczka, garnące się, depczące po sobie, galopujące w jej wyobraźni, byle jak najszybciej wydostać się na papier. Jak to Gosia nazwała wcześniej, przepalają ją te wszystkie słowa od środka i ona się ich pozbywa w takim chaosie i zamieszaniu, żeby się od ich nadmiaru uwolnić. Jak tylko pomyślę o jakimś opisie z Trędowatej to właśnie mam takie wyobrażenie: "potok słów, Niagara myśli".
I nic na to nie mogę poradzić :cry:
Marija - Śro 28 Lut, 2007 20:15
:grin:
Witojcie, hej!! Parę dni mnie nie było, ale Stefcię z ordynatem przeczytałam i jestem okrutnie zła na Hoffmana - za jego płytką ekranizację . Mam strasznie dużo wątków do przeczytania, więc szersze refleksje potem, jak uśpię to całe towarzycho , co się wkoło kręci i mi podczytuje. "Marija"? A tato to ma inny, wrrrrr.......
Alison - Śro 28 Lut, 2007 22:24
Ja czekam z utęsknieniem na Twoje wrażenia, bo tu jakoś wszyscy olali Trędzię, i ja zostałam sama na środku bagna zachwytów
Marija - Śro 28 Lut, 2007 22:35
...bo się nie znają, o! Mnie wciągnęło bez reszty!!!! (starsze panie tak mają, hihi?). Po przeczytaniu odczuwam żal do reżysera Hofmana, że tak skopał ekranizację: ta ameba Starostecka to miała być Stefcia cudna? Co do ordynata, to nie powiem, Teleszyński mniam mniam bwana kubwai i w ogóle, miał facet ten arystokratyczny szyk (łącznie z arystokratyczną stopą Co jeszcze, tak na szybciutko? Język miejscami jest dość powiedzmy denerwujący, jakieś dziwaczne wyrażenia, ale ogólne to bardzo dobra książka (w swojej kategorii).
Trzykrotka - Śro 28 Lut, 2007 23:17
Hoffman zmaścił, kompletnie zmaścił i zmasakrował ordynata i całą Trędowatą. Nawet epoki mu się pomyliły, to NIE było dwudziestolecie międzywojenne, tylko co najmniej o epokę wcześniej.
Poza tym - co tu duzo mówić - do Trędowatej trzeba podchodzić na poważnie. Nie ma co robić oczka do widza, udawać, ze my tu mądrzejsi od pani Mniszek jesteśmy, bo ona tandetę pisała, a my to wiemy.... to trzeba zrobić na serio, szczypatielnie, z rozmachem, w Łańcucie niech będzie, w oranżeriach, rozariach, gondolach i z wszystkimi szykanami. Hit murowany byłby, a najlepiej smakowity serial czteroodcinkowy...
Tylko kto u nas dziś mógłby zagrać Waldemara?
Przecież nie Małaszyński!
Z glosu: młodszy Nowicki, Łukasz. On tym głosem może roztopić lodowiec
QaHa - Śro 28 Lut, 2007 23:28
| Trzykrotka napisał/a: | Tylko kto u nas dziś mógłby zagrać Waldemara?
Przecież nie Małaszyński!
Z glosu: młodszy Nowicki, Łukaszł. On tym głosem może roztopić lodowiec |
Małaszyński zdecydowanie nie! lepszy Żebrowski
Anaru - Śro 28 Lut, 2007 23:30
| Trzykrotka napisał/a: | Z glosu: młodszy Nowicki, Łukaszł. On tym głosem może roztopić lodowiec |
Ale z twarzy niewyjsciowy, przynajmniej w odniesieniu do tej roli....
Jakos nie przychodzi mi do glowy dobry kandydat - taki, zeby oprócz gosu jeszcze wizualnie pasowal...
Edit: No, Zebrowski znacznie lepszy, a glos tez ma piekny...
Marija - Śro 28 Lut, 2007 23:31
| Trzykrotka napisał/a: | | Tylko kto u nas dziś mógłby zagrać Waldemara? Przecież nie Małaszyński! | Hehe, Borys Szyc oczywiście Albo Zakościelny - jak wszędzie, to wszędzie .
Anaru - Śro 28 Lut, 2007 23:33
No tak, ten to ma szlacheckie wejrzenie
Trzykrotka - Śro 28 Lut, 2007 23:45
O tak, stopę też! Uzdeczka leżalaby na nim jak ulał Łukasz niestety nie ma wdzięku ojca, tylko głos (młody Jan Nowicki byłby akurat )
Żebrowski ma głos, klasę i urodę, ale nie ma seksapilu. Zmysły nigdy, przenigdy nie wypełzłyby mu na usta. A Waldy musi być bardzo zmysłowy.
Nie mam pomysłu, choć myślę intensywnie.
Mendes był niezły, tylko niski i niepozorny.
Marija - Śro 28 Lut, 2007 23:59
To musiałby być aktor, któremu namiętnie falują nozdrza , hmmm... Doprawdy, na takie cudo jak ordynat to chyba nikt.... Ale w tej skopanej Hofmanowej wersji Kownacka jako Rita i Fronczewski jako hrabia Trestka - rewelacja! Za to Dymna za ładna i za delikatna na hrabiankę Barską; w opisach Mniszkówny widziałam Horpynę po prostu ??:
Trzykrotka - Czw 01 Mar, 2007 00:11
Mnie się Dymna podobała. Barska miała być bardzo piękna, nie samym majątkiem ciągnęła za sobą sznurek wielbicieli. U Hoffmana aż dziw brał, ze ordynatowi nie podoba się taka ognista piękność, woli tę wymalowaną porcelanową lalę Starostecką. Już za zawodzenie przy fortepianie powinno go od niej odrzucać.
W ogóle to u Hoffmana najlepsza była Hrabina Elzonowska w wykonaniu Barańskiej: piękna, wyrafinowana, zepsuta, świetnie ubrana. Całkiem inna od zgrzebnej Barbary Niechcicowej i równie dobra.
Gdyby Szymon Bobrowski był mniej łysy i trochę szczuplejszy, może mógłby być Waldim? Hmmm
Alison - Czw 01 Mar, 2007 08:24
Ojej ruszyło się w trędowatym temacie. Jak miło...
No tak. Nie masz ordynata w naszych zasobach aktorskich, nie masz...
Szyc mógłby zagrać Klecza najwyżej, albo karykaturę Prątnickiego. Nie trawię gościa.
Same chłoptasie. Postawą to Kot by mi może pasował, ale po tych Franiach i jak zgolił bródkę, która odkryła jego rzeczywistą nieurodę, to mi przeszło. Stefci zreszta też nie widzę. Obstawiam produkcję zahraniczną.
A nawiasem mówiąc Maryś, dotulam Cię do serca, bo widzę że je masz wielkie jak stodoła
Trzykrotka - Czw 01 Mar, 2007 09:18
Z tą urodą aktorską to sama wiesz Ali jak jest - nie to ładne co ładne, tylko co się komu podoba. Pamiętam pierwsze reakcje na Mateusza, kiedy miał grać Darcy'ego, sama myślałam, ze szpetniejszego sobie nie mogli wybrać, no i proszę - gremialnie się w nim potem kochałyśmy. Gdyby Szyca uczesać (jak mówi mąż Miłosza ).
No nie, herezja.
Może Przemysław Sadowski, zanim się odchudził i zapuścił długie włosy. On ma ordynacki potencjał, czuję to
http://images.google.pl/i...ficial%26sa%3DN
Alison - Czw 01 Mar, 2007 09:27
| Marija napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Szyc mógłby zagrać Klecza najwyżej, albo karykaturę Prątnickiego. Nie trawię gościa. | To żart był ... |
No chyba nie myślałaś, że pomyślałam, że pomyślałaś o Szycu w roli ordynata na poważnie. Ja mu przydzieliłam rolę, bo jakby kręcili, to by Szyca miało nie być? Niepodobna!
P.S. Powiedz, że płaknęłaś jak ordynat cierpiał, bo jak nie, to tu sama samiutka taka goopia zostanę :cry: :cry:
Trzykrotka - Czw 01 Mar, 2007 12:27
Ja najbardziej wolałam, kiedy cierpiał, ale miał nadzieję, wtedy na przykład, po polowaniu, kiedy snuł się po Głebowiczach, szukał pamiątek, ważył wszystkie za o przeciw, tęsknił i podejmował decyzję.... Mówię wam, Przemysław, Przemysław!
Jest tez taki aktor o przedwojennej urodzie, ale nazwiska nie pamiętam. Wygląda jak amant od Jadzi Smosarskiej.
Alison - Czw 01 Mar, 2007 12:48
Trzykrota! Tylko nie Sadowski!!! Ten co wypadł z Tańca z Gwiazdami jako Elvis?! Ten co w Magdzie M udawał windsurfera w koralikach i się przy obiedzie oświadczał?
Błagam nie zabijaj mnie albo Cię wydziedziczę. On jest koszmarny, namolny, obleśniak, FUUUUUUJ!!!!!!
A wracając do miłych scen, to wyobrażałam sobie jakby w filmie wyglądała ta, jak Waldi siedział w pokoiku Stefci w Słodkowcach i miętolił jej korale (dla niewtajemniczonych ona była w domu rodziców w tym czasie, żeby mi tu jakichś skojarzeń niepotrzebnych nie było!). Ale by to była wzruszająca scena, byśmy się zachwycały na pewniuśko.
Trzykrotka - Czw 01 Mar, 2007 12:51
Ali, Ty mi serca nie rań! Teraz to on jest nie teges, ale kiedy na poczatku grał w Samym życiu takiego typa milczącego i kochającego po grób, to mnie do niego i owszem, pikało.
QaHa - Czw 01 Mar, 2007 12:55
ha weszłam na filmweba aby zobaczyć kto to taki ten Sadowski.
Ha i poprostu mnie zamurowalo jak zobaczyłam, że chlopina urodzona jest w Hajnówce, taz on teraz zadnej roli wziąźć nie może on tam walczy o rozpude z obwodnica albo o obwodnicę z rozpudą
Marija - Czw 01 Mar, 2007 12:59
| Trzykrotka napisał/a: | | Ja najbardziej wolałam, kiedy cierpiał, ale miał nadzieję, wtedy na przykład, po polowaniu, kiedy snuł się po Głebowiczach | Miał się po czym snuć , Stefcia to co i rusz tam błądziła na amen. Tak sobie myłam okna i się zastanawiałam nad aktorami, i nic, kicha ??: . Może dlatego, że Teleszyński dobry był jako ordynat, oj, dobry.... Zastanówmy się nad Stefcią (blondynką, nie ulizaną brunetką).
Alison - Czw 01 Mar, 2007 14:55
Swoją drogą jak Wera się wiła na szezlongu przed ordynatem, to ja się trochę zeskandalizowałam byłam
QaHa - Czw 01 Mar, 2007 15:43
Alison ja ci mówię ty sie ciesz ze nikt jeszcze tu Milowicza w roli ordynata obsadzac nie chce bo to jest dopiero KASZANA, Sadowski przy nim to cud miniód ultramaryna
Marija - Czw 01 Mar, 2007 15:43
No, okropna jakaś ta Wera ??: , ale to jeszcze nic. Gorzej, jak ta druga była muza Waldemara, Krystyna jakaśtam, pomyślała sobie "czterdziestka!...." Qrczaczek :oops: .....
|
|
|