To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II

miłosz - Pon 26 Lut, 2007 15:39

dziewczynki a toto ktoś widział??
http://www.filmweb.pl/Nie...e,Film,id=99058

"Historia oparta na faktach, której akcja dzieje się na przełomie XIX i XX wieku.

"Iron Jawed Angels" to opowieść o Alice Paul, znanej bojowniczce o prawa kobiet. W 1913 roku wraz z Lucy Burns powołuje komitet ds. obrony praw kobiet. Organizacja przewodzi strajkom głodowym, demonstracjom przed Białym Domem i innym akcjom, które mają zwrócić uwagę opinii publicznej i spowodować m.in. uzyskanie przez płeć żeńską prawa do głosu w wyborach...

Pomimo tego iż sufrażystki dopięły swego w 1920 roku (amerykański Kongres uchwalił wtedy 19 Poprawkę do Konstytucji) Paul nie spoczęła w swoich działaniach. Wielokrotnie za swoje "akcje protestacyjne" była osadzana w aresztach. Stała się symbolem feminizmu i legendą jeszcze za życia. Zmarła w 1977 roku."

Alison - Pon 26 Lut, 2007 21:42

A ja wczoraj dokończyłam "The house of mirth" i "Under the greenwood tree".
Pierwszy przerażajaco smutny, piękne zdjęcia, cudowna rola Gilian Anderson, piękna muzyka ale chyba nie lubię takich filmów. Przygnębił mnie skutecznie. Jakos nie zrozumiałam postaci tego całego Lawrenca, w którym ona się kochała, tak odpychającego, nieczułego i zimnego trupa w ludzkiej skórze to dawno nie widziałam.
Z kolei drugi fajny, ciepły. Trochę mnie ten plastikowy śnieg mierził i oceaniczne muszle łowione w potoku, ale trudno. Czy ktoś zwrócił uwagę, czy ten przecudnej urody ogromny buk, który przewija się przez film obrazując mijające pory roku, to nie jest to samo drzewo, pod którym Rochester oświadczał sie Jane? Jestem niemal pewna, ale nie moge sprawdzić, bo moja Jane poszła w świat do poogladania. Dopraszam się łaski jak ktoś ma oba, to czy mógłby sprawdzić i dać mi znać, bo mię to dręczy odrobinkę :wink:

asiek - Wto 27 Lut, 2007 17:58

Alison, niestety "Jane Eyre" nie posiadam :sad:

...ale wczoraj wpadł mi w ręce film "Frankie", znany Damom z wątku o upiorze G.
Film baardzo mi się podobał! Kameralny, ciepły i mądry.
Tym, którzy nie zetknęli się z obrazem przytoczę notkę dystrybutora.
"Lizzy przed laty odeszła od męża, sama wychowuje niedosłyszącego syna Frankie'go. Chłopiec myśli, że jego ojciec pływa na statku Accra. Pisze do ukochanego taty listy, które przechwytuje jego matka i sama na nie odpisuje. Mistyfikacja udaje się do momentu, gdy do portu Glasgow faktycznie wpływa frachtowiec Acctra. Lizzy postanawia znaleźć kogoś, kto przez jeden dzień będzie udawał ojca Frankiego."
Film ogromnie mnie wzruszył. Zawsze z podziwem przyglądam się kobietom, które gotowe są poświęcić bardzo wiele / o ile nie wszystko/, by ochronić swoje dziecko. Ta wielka matczyna miłość buduje, pozwala wierzyć, że jest na tej cholernej ziemi całkiem spora ilość dobra i bezinteresowanego uczucia.
Film ten opowiada też o tym, jak ważny jest w życiu dziecka ojciec. Nawet największe oddanie matki niestety nie zapełni pustki, którą rodzi w sercu dziecka nieobecny tata.
Szkoda, że tak niewielu mężczyzn dorasta do roli ojca :? ??:

Film gorąco polecam !
Wspomnę jeszcze, że dodatkowym atutem "Frankie'go" jest Gerard Butler /zwany upiorem :wink: /.
Nie śledziłam w całości części I niniejszego wątku, a zatem jeżeli już film został opisany przez którąś z Dam, to wybaczcie :kwiatek:

Trzykrotka - Wto 27 Lut, 2007 23:10

Oglądam wlaśnie Apartament, wersję z 1996, francuską. Piękna! To jest zdecydowanie film sprzed epoki komórek, bo inaczej - czumu bohaterowie rozmijaliby się tak beznadziejnie? W nowej wersji trochę nie miał logiki.
Vincent Cassell i młodzitka, sliczna Monica Belluci - zjawiskowa. Podoba mi sie sto razy bardziej niż Diane Kruger. Film w klimacie paryskim ogląda się pięknie. Polecam, na pewno będą powtarzać, bo to EUROPA EUROPA.

Margarett - Śro 28 Lut, 2007 14:23

oO bardzo chętnie zobaczyłabym starą wersję.
Mimo wszystko kocham tą nową miłością wielką, za pierwsze wrażenie jakie na mnie uczyniła.
I ścieżka dźwiękowa mmm...jedna z moich ulubionych
:thud: :thud: :thud:

Gosia - Sob 03 Mar, 2007 09:52

Obejrzalam "Holiday". Film przyjemny, wprost na święta.
Szkoda tylko, że go po świętach obejrzalam :mrgreen:
Chyba milosz napisala, ze ją tam uwierali Joe Black i Cameron Diaz. Ja powiem, ze tam mnie wszyscy uwierali poza Judem Law i Rufusem Sewellem :mrgreen: Szkoda, ze ten ostatni gral tak malo ;)
O bohaterze granym przez Jude`a pomyslalam: No tak znowu jakis wieczny randkowicz, wpadla dziewczyna z deszczu pod rynnę. A potem kiedy sie okazalo, ze to ojciec dwoch coreczek, no to :thud:
Bardzo przyjemny facet :mrgreen: Klata, i w ogole .... :rumieniec:
Troche mnie draznil styl grania obu pan, troche mi to przypominalo Bridget Jones z jej emocjonalnoscia :roll: te zachwyty nad duzym mieszkaniem :neutral: Ale moze ja tez bym tak reagowala ;)
Fajna była scena, gdy Cameron biegla przez ten snieg z powrotem, szkoda, ze jak dobiegla to tak jakos napiecie siadlo...
Ale film godny polecenia, zwlaszcza dla Jude`a, no i Rufusika, ktorego stanowczo za malo bylo. Wątek Rufusa zreszta przypomnial mi nieodparcie Hugh Granta z Bridget...

widzialyscie tę foteczkę?:
http://imdb.com/gallery/g...html?hint=group :mrgreen:

Przy okazji, czy moze ktos mnie oświecić o czym jest "Could Mountain" i czy warto obejrzec? :lol:

Alison - Sob 03 Mar, 2007 10:03

A Kate Wikslet też Cię uwierała? Bo mnie się podobała, szczególnie w scenie jak pękała z dumy, że wywaliła Rufusa za drzwi :wink:
Gosia - Sob 03 Mar, 2007 10:05

Czasami niestety też mnie uwierala. One sie uparly na sile, zeby grac drugie wcielenie Bridget Jones. Ale juz wolalam ją od Cameron Diaz, ktora jakas plastykowa mi sie wydawala.
Alison - Sob 03 Mar, 2007 10:13

Gosia napisał/a:
Czasami niestety też mnie uwierala. One sie uparly na sile, zeby grac drugie wcielenie Bridget Jones. Ale juz wolalam ją od Cameron Diaz, ktora jakas plastykowa mi sie wydawala.


Ona chyba miała być taka plastikowa, takie uosobienie amerykańskiej bizneswoman. Mnie najbardziej uwierało, że ją sparkowali z Judem. A w ostatniej scenie on tak ładnie wyglądał z Kate w tym świątecznym tańcu...
Jedno co mnie osłupiało w tym filmie, to że za przeproszeniem kochali się w pełnym zestawie bielizny. Czy ktoś widział, żeby kochać się ww własnym łóżku w staniku? :shock: Przecież to pierwsza rzecz jaką ci facet zdziera? :lol: :cool:

Gosia - Sob 03 Mar, 2007 10:16

Też na to zwrocilam uwage :rotfl:
I masz racje, jakos bardziej mi pasowala Kate do Jude`a.

Admete - Sob 03 Mar, 2007 23:14

Obejrzałam dziś Prestiż w reżyserii Christophera Nolana i polecam ten film z czystym sercem. Scenariusz powstał w oparciu o ksiażkę Christophera Priesta, którą lata temu miałam okazje przeczytać i której wówczas nie doceniłam. Ciekawe czy teraz byłoby inaczej...
Film opowiada historię dwóch iluzjonistów, którzy wzajemnie ze sobą rywalizują, a wzajemna nienawiśc doprowadza do czynów skrajnych. Iluzjoniści to fascynujący tema- opierają swoje zycie na złudzie, tajemnicy, zwodzeniu innych. I taki jest właśnie film Nolana - zwodniczy i pełen zagadek. Na dodatek jaka wspaniała obsada! Michael Caine jako inzynier obmyślający skomplikowane maszyny do iluzjonistycznych przedstawień, Christian bale w roli alfreda Bordena i ( last but not least ) Hugh Jackman ( on jednak najlepiej wygląda w strojach z końca XIX wieku :-) ). Na okrasę mamy Scarlett Johansson w gorsetach.
Dobre zdjęcia, świetna scenografia, doskonałe aktorstwo. Pewnie jakieś wady by się znalazły, ale nie che mi się ich wyszukiwać ;-)

Anonymous - Nie 04 Mar, 2007 01:24

a ja oglądnęłam Kill Bill i czuję się bardzo rozczarowana. Gdyby nie to, że robiłam mojego wafelka z musem jabłkowym i sałatkę jarzynową na jutro, to pewnie w połowie bym sobie poszła.
Same zdjecia i muzyka dla mnie nie wystarczą. Treść głupia, scenariusz do bani,sikanie na lewo i prawo czerwoną farbą - żenada.

QaHa - Nie 04 Mar, 2007 15:04

A ja wreszcie obejrzałam Dear Frankie i poprostu :thud: :thud: :thud: :thud: z miejsca się w filmie zakochałam jest świetny :serce: :serce: :serce:
Marija - Nie 04 Mar, 2007 15:35

Mam wrażenie, że najbardziej okrzyczane i (prze)reklamowane filmy ostatnich lat - po obejrzeniu - bardziej rozczarowują, niż radują. Filmy do jednorazowego obejrzenia...Wczoraj przypadkiem oglądałam fragment "Zielonej mili" (ajaj, co to miało nie być :evil: ) i po dwudziestu minutach nie rozgryzłam, w jakiej to konwencji, kiedy mam się wzruszać, a kiedy bać :roll: .
Harry_the_Cat - Nie 04 Mar, 2007 16:03

No więc ja oglądam tylko to na co ja mam ochotę, a nie to, co akurat jest na topie ;)
Marija - Nie 04 Mar, 2007 16:47

Ja jestem jeszcze ostrożniejsza: czytam o wrażeniach tych ,co widzieli :wink: .
Anonymous - Nie 04 Mar, 2007 16:54

ja zwykle oglądam to, co ktoś mi poleci (ale nie byle ktoś, tylko ktoś czyjemu gustowi ufam :D )
QaHa - Nie 04 Mar, 2007 17:46

Cóż wiadomo,ze czyjaś opinia a wlasna to nie to samo, istnieja persony którym można zaufać i jak polecą to można w ciemno iść na określony film.
Ja sparzyłam sie w sposób co najmiej przykry parę zrazy, zawsze uważałam, ze można zaufać krytykom filmowym i jak mi napiszą, że film warto zobaczyć to mogę iść i raczej zawiedzoionym się nie będzie moze nie rozanielonym ale jednak w miarę usatyswakcjonowonym, ale po entuzjastycznych recenzjach Happy feets, które okazały sie być totalnym gniotem ni przypiął ni wypiął ni przylepił jestem bardziej ostrożna czytam sobie streszczenie filmu i jak mnie fabula zaciekawi to ide a jak nie to mam w nosie opinie "biegłych w tej materii".

Anonymous - Nie 04 Mar, 2007 18:02

Mam przyjaciółkę - panią krytyk (z tym że literatury :D ). Ona sama mówi, że nigdy nie należy się kierować opiniami krytyków, bo i tak najczęściej jest to prywatna opinia pewnego człowieka, któremu płacą za napisanie tego co się czyta :D
lizzzi - Nie 04 Mar, 2007 18:23

AineNiRigani napisał/a:
a ja oglądnęłam Kill Bill i czuję się bardzo rozczarowana. Gdyby nie to, że robiłam mojego wafelka z musem jabłkowym i sałatkę jarzynową na jutro, to pewnie w połowie bym sobie poszła.
Same zdjecia i muzyka dla mnie nie wystarczą. Treść głupia, scenariusz do bani,sikanie na lewo i prawo czerwoną farbą - żenada.

Szczerze mówiąc mnie też. Byłam tak naiwna, że kupiłam to z jakąś gazetą, bo koniecznie chciałam zobaczyć. Wczoraj nawet na to nie zerknęłam. Ale właśnie wczoraj obejrzałam sobie "Valmonta". Wspaniale być młodym i pięknym. To niezbyt wybitne dzieło Formana, jakoś czuję niedosyt. Choć Colin podobał mi się bardzo, to "Niebezpieczne zwiazki" Frearsa biją "Valmonta" na głowę.

Admete - Nie 04 Mar, 2007 18:23

To ja znów inaczej co do filmu ;-) Mnie się Zielona mila bardzo podobała, wzruszyłam się i przestraszyłam. To bardzo wierna ekranizacja powieści Kinga. Jest tam częsty u niego motyw dziwności w zwykłym zdawałoby się świecie.
Odnośnie Kill Billa słyszałam - czytałam skrajne opinie. Od zachwytu po odrzucenie i określenie, że to głupi film. Trzeba jak zawsze sprawdzić samemu :-)

Marija - Nie 04 Mar, 2007 18:44

Admete napisał/a:
Mnie się Zielona mila bardzo podobała, wzruszyłam się i przestraszyłam. To bardzo wierna ekranizacja powieści Kinga. Jest tam częsty u niego motyw dziwności w zwykłym zdawałoby się świecie.
Dlatego w swojej wypowiedzi zaznaczyłam, że widziałam może z 20 minut "Zielonej mili". I nie był to początek :? ??: . Myślę sobie jednak, że gdyby miała mnie powalić, to i te 20 minut by starczyło.
Admete - Nie 04 Mar, 2007 18:49

Czasami filmy rozwijaja sie powoli i nie mam pojęcia na czym owo "powalenie" miałoby polegać ;-) Ja lubię ciekawe historie z jakimś elementem fantastycznym, więc pewnie dlatego takie filmy jak Zielona mila mi odpowiadaja. Zwykłe filmy realistyczne muszą mieć naprawdę interesująca fabułę, żeby mnie zaciekawić.
Marija - Nie 04 Mar, 2007 18:51

Admete napisał/a:
Czasami filmy rozwijaja sie powoli i nie mam pojęcia na czym owo "powalenie" miałoby polegać.
Ba, ja też nic nie wiem o istocie "powalenia przez film", pewnie jakoś podobnie jak "trafienie strzałą Amora" :mrgreen: , ale objawem byłoby utkwienie na fotelu!!
Alison - Nie 04 Mar, 2007 23:37

Mnie się "Zielona mila" bardzo podobała. Pamiętam jak oglądałam to pierwszy raz, to też byłam trochę zdziwiona, bo to taki film o wymieszanych konwencjach, nie bardzo wiadomo co o nim mysleć, ale bardzo wciągający, więc z przyjemnością obejrzałam go kolejny raz. Wychodzę tylko do kuchni podczas egzekucji Delacroix'a bo to ponad moje siły.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group