Ekranizacje - The Forsyte Saga
Sofijufka - Nie 20 Cze, 2010 21:11
ale Bossiney to w ogóle mało ciekawy typ: wprawdzie utalentowany lecz całkowicie nieodpowiedzialny i nie liczący sie z innymi...
nicol81 - Nie 20 Cze, 2010 21:20
On to artysta, Irena piękność- są ponad plebsem
Sofijufka - Pią 25 Cze, 2010 21:05
Irena coraz mniej mi pasuje... O ile pamietam, to młodemu Jolyonowi kojarzyła sie z "Niebiańską miłością" Tycjana [to ta ubrana...]
http://i.pinger.pl/pgr186...rofane+Love.jpg
nicol81 - Pią 25 Cze, 2010 22:01
Mi ona w ogóle do niczego nie pasuje, poza wyjątkowym przypadkiem Mary Sue "Miłość niebiańska"? Irena na pal!!!
Trzykrotka - Pią 25 Cze, 2010 22:49
Mam pretensje do speców od obsady. Lubiłam tę aktorkę w Notting Hill, ale tutaj samo patrzenie na nią boli. A przecież to jest jedyny powód, dla którego można było tolerować Irenę: lubić na nią patrzeć. Aktorka wygląda fatalnie w kostiumie, brzydko chodzi, nie trzyma prosto ramion - katastrofa.
Nie oglądałam wczorajszego odcinka z gwałtem i śmiercią Bosineya. Muszę pamiętać w niedzielę.
Sofijufka - Sob 26 Cze, 2010 09:06
znowu mam pretensje do scenarzysty: w książce Soames ma potęznego kaca moralnego po gwałcie, w serialu: nic nie rozumie....
nicol81 - Nie 27 Cze, 2010 10:56
Ale przyjął ją do domu, z czego myslałam, że padnę
Trzykrotko, czyli sądzisz, że Irena byłaby znośniejsza jako piękność?
Sofijufka - Nie 27 Cze, 2010 11:38
bardziej zrozumiały byłby jej wpływ na otoczenie. I sposób, w jaki ludzie ja odbierają. A to, że w serialu policzkuje June, to....
Trzykrotka - Nie 27 Cze, 2010 18:30
| nicol81 napisał/a: | | Trzykrotko, czyli sądzisz, że Irena byłaby znośniejsza jako piękność? |
No właśnie, jak mówi Sofi - łatwiej byłoby pojąć wszechogarniającą ją życzliwość i miłość mężczyzn i kobiet.
nicol81 - Nie 27 Cze, 2010 18:58
Ale czy to nie byłoby trochę niepedagogiczne? Jakby uroda usprawiedliwiała świństwo i podłość. Gdyby Galsworthy starał się pokazać negatywny wpływ tej urody na percepcję danej osoby przez otoczenie- ale on się wydaje zauroczony ta amebą! To nie jest żadna "Saga rody Forsythów", ale "Historia pieknej i prześladowanej Ireny" Za co ten Nobel!!!???
(Czyli jednak w książce nie było uderzenia June?)
Sofijufka - Nie 27 Cze, 2010 19:01
nie było.... June wyrzuciła z siebie ze łzami, ze Irena była zła przyjaciółka, a ta tylko zrobiła oczy jak kot ze Shreka i wyszła...
Trzykrotka - Nie 27 Cze, 2010 19:08
| nicol81 napisał/a: | | Ale czy to nie byłoby trochę niepedagogiczne? Jakby uroda usprawiedliwiała świństwo i podłość. |
Byloby . Ale ze względów estetycznych, wolałabym w serialu piękną Irenę.
Ona nie jest podła, jej przypadek jest, imo, wyjątkowo przykry - ona jest po prostu zimna, obojętna, mająca bardzo niski poziom empatii. Podejrzewam, że temperament tez miała wątły. Musierowicz ją nazwała "zimną rybą" i to jest to. takie kobiety zawsze znajdują bogatych mężów, którym zdobią dom i służą za trofeum. Irena dla Soamesa też była trofeum, oznaką jego coraz lepszej pozycji społecznej. Tyle, że on jeszcze chciał od niej miłości, a to było już za dużo.
nicol81 - Nie 27 Cze, 2010 19:35
| Sofijufka napisał/a: | | June wyrzuciła z siebie ze łzami, ze Irena była zła przyjaciółka, a ta tylko zrobiła oczy jak kot ze Shreka i wyszła... |
Czyli nie było również oskarżania June, że to ona namawiała ją do opuszczenia męża i że chciała kupić Bosineya?
Sofijufka - Nie 27 Cze, 2010 19:37
hmmm... nie pamietam, ale chyba nie... choc chyba Irena wypomniała jej namawianie di opuszczenia Soamesa
RaczejRozwazna - Nie 27 Cze, 2010 20:15
| nicol81 napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | June wyrzuciła z siebie ze łzami, ze Irena była zła przyjaciółka, a ta tylko zrobiła oczy jak kot ze Shreka i wyszła... |
Czyli nie było również oskarżania June, że to ona namawiała ją do opuszczenia męża i że chciała kupić Bosineya? |
Nie, nic takiego nie było. Czytając Sagę odniosłam wrażenie, że Irena to zupełnie bezrefleksyjne stworzenie. Ot taka piękna, pozbawiona ciepła, ale i bezradna osóbka... Dlatego wywoływała matczyne uczucia w June. Jedyne gwałtowne uczucie w Irenie to była nienawiść do Soamesa, ale to też raczej był instynkt. Cała ta wielka miłość do Boosineya wydawała mi się odreagowywaniem Soamesa trochę...
Co prawda, Irena mówiła June, że to ona namawiała ją do porzucenia Soamesa, ale to nie było wypominanie, raczej pełne autentycznego zdziwienia stwierdzenie w rodzaju "no przecież sama mi kazałaś..."
Nie oglądam serialu, ale z tego, co tu piszecie wynika, że nie przypadby mi on do gustu.
Trzykrotka - Pon 28 Cze, 2010 09:15
Obejrzałam wczoraj odcinek z gwałtem. Nie podobało mi się to, jak prowadzona jest postać Soamesa. W książce, jak pisałyście, żałował swojego czynu, miał straszne wyrzuty sumienia i kaca moralnego. Zresztą, działał też w afekcie, napadł na Irenę w ataku zazdrości. Oczywiście, gwałt jest gwałtem i nie ma dla niego usprawiedliwień. Jednak w serialu to jest ohydne do kwadratu: Soames zakrada się do pokoju Ireny, mówi do niej "jest ciemno, wyobraź sobie, że to on" - na miłość boską, co to miało być? I jeszcze po wszystkim dodaje coś w rodzaju "dlaczego tak nie może być zawsze." To robi z niego nie - mężczyznę głupio i dramatycznie zakochanego i oszalałego z zazdrości, tylko jakiegoś obleśnego gada, który skłonny jest dzielić się swoją żoną z drugim mężczyzną, byle tylko regularnie z nim sypiała. Dla mnie to jakieś chore. Nie podoba mi się.
Oby dalej było lepiej
Sofijufka - Pon 28 Cze, 2010 09:25
no i jeszcze ofiarowanie jej na drugi dzień naszyjnika....
W książce, kiedy odkrywa, ze go opuściła i nie wzięła ze sobą żadnego klejnotu od niego, po raz pierwszy rozumie, co ona czuła i nawet roni łzę [jeśli dobrze pamiętam]...
Alicja - Pon 28 Cze, 2010 19:42
| Trzykrotka napisał/a: | | mówi do niej "jest ciemno, wyobraź sobie, że to on" - na miłość boską, co to miało być? |
idealnie oddałaś moje myśli, mógł jeszcze postraszyć ją Babą Jagą
Sofijufka - Pią 02 Lip, 2010 21:31
obejrzałam odcinek ze smiercia starego Jolyona... I załamaniem Soamesa - czy w ksiżce też to było ?
Bardzo mi sie podoba sposób filmowania, wnętrza etc. natomiast Irena mnie wyjatkowo zbrzydziła, choc przyznam, ze gra nieźle. Ale dzisiaj strasznie szczurowata była.... I zero wdzięku, to juz June ma go wiecej....
Trzykrotka - Pon 05 Lip, 2010 10:07
Ja sobie zupełnie inaczej wyobrażałam Robin Hill. Ale jedno jest pewne - wygląda i ma innego ducha niż inne filmowe miejsca.
Ostatni odcinek mi się podobał, miał coś z niepowtarzalnego klimatu książkowego Babiego lata jednego z Forsyte'ów. Tylko Irene nadal wygląda, rusza się, chodzi - topornie.
Nie pamiętam, czy Soames przeżywał załamanie po odejściu Irene. Na pewno bardzo je przeżył i ze zdwojoną siłą zabrał się do pomnażania majątku i organizowania sobie życia od nowa. Ciekawa jestem, jak to dalej poprowadzą. I czy będzie wątek Holly i Vala. Miałam zawsze dla nich dużo sympatii, żałowałam, że pojawiali się tylko gdzieś na obrzeżach historii.
annmichelle - Pon 05 Lip, 2010 22:14
| Trzykrotka napisał/a: | | I czy będzie wątek Holly i Vala. Miałam zawsze dla nich dużo sympatii, żałowałam, że pojawiali się tylko gdzieś na obrzeżach historii. |
Będzie, ale nie jakoś szczególnie rozbudowany.
Trzykrotka - Wto 06 Lip, 2010 00:39
To tak jak w powieści...
Btw; w ostatnim odcinku nie podobał mi się ton fascynacji erotycznej starego Jolyona Ireną. W pewnej chwili miałam wrażenie, ze sie na nią rzuci... Może tylko mnie się tak wydawalo?
Sofijufka - Wto 06 Lip, 2010 07:47
wiesz, bo to była taka po trosze erotyczna fascynacja...A raczej fascynacja pięknem, wdziekiem i talentem z domieszka Erosa. Może gdyby TA Irena była naprawdę pełna wdzieku i piękna... Powinna ja grać aktorka w rodzaju Denevue - z jakąś tajemnica w środku, chłodna z żarem w duszy. Może Grace Kelly...
Taką fascynację trudno zagrac tak, zeby facet nie wyszedł na starego satyra...
Trzykrotka - Wto 06 Lip, 2010 08:26
No właśnie. Tutaj trochę wyszedł na satyra. Inna rzecz, że moim zdaniem aktor grający najstarszego z rodu miał trochę mało charyzmy. Nie odróżniałam go od Jamesa, ojca Soamesa. Tylko zarostem się różnili. I aktorsko też był bardzo przeciętny.
Sofijufka - Wto 06 Lip, 2010 10:06
ojciec Soamesa przystojniejszy, takie arystokratyczne rysy twarzy ma...
|
|
|