Twórczość - C. Bronte - Villette - wspólne czytanie
Balbina - Czw 24 Maj, 2007 10:53
Ale jestem opóźniona. Dopiero teraz przeczytałam "Vilette" i muszę przyznać że nawet mi się podobało co prawda ksiązka jest nierówna ale gorsze czytałam. A Monsieur Paul to strasznie mnie wkurzał.
trifle - Pią 28 Gru, 2007 17:06
Właśnie jestem w połowie pierwszego tomu i przyznam, że jestem solidnie rozczarowana Zupełnie czegoś innego się spodziewałam po Bronte. Przeczytałam "Siostry Bronte" Kraskowskiej i wiem, że Villette jest w pewnym stopniu powieścią autobiograficzną (nie wiem, czy to tak można nazwać?), ale mimo to.. Irytuje mnie trochę narratorka - czyli zarazem główna bohaterka Lucy Snowe, mooocno mnie irytują wstawki z francuskiego (którego nie znam ) i ogólnie jakaś niewciągająca to powieść dla mnie. Mam postanowienie pierwszy tom skończyć, ale jak cały taki będzie to chyba się z drugim nie będę męczyć.
Gosia - Pią 28 Gru, 2007 20:22
Mimo wszystko uwazam, ze warto ksiazke przeczytac. Nie pamietam jaka jest roznica miedzy tomami, ktory lepszy, ale pan profesor nieco sie z czasem rozkreca
trifle - Pią 28 Gru, 2007 20:33
| Gosia napisał/a: | Mimo wszystko uwazam, ze warto ksiazke przeczytac. Nie pamietam jaka jest roznica miedzy tomami, ktory lepszy, ale pan profesor nieco sie z czasem rozkreca |
Pan profesor? Ja jeszcze nie dotarłam do żadnego profesora
Gosia - Pią 28 Gru, 2007 20:52
Jak to? Paula Emanuela jeszcze nie bylo? to niemozliwe!!!
trifle - Pią 28 Gru, 2007 21:08
Nie było.. Jest tylko doktor John z męskich bohaterów
Gosia - Pią 28 Gru, 2007 21:11
No to MUSISZ czytac dalej. Profesor Paul Emanuel jest najbardziej interesujaca postacia w tej ksiazce ale jak Ci sie nie spodoba, to mnie nie bij!
Nie, naprawde uwazam, ze to ciekawy wątek i ciekawy czlowiek - przypomina mi mojego kolege z pracy
trifle - Pią 28 Gru, 2007 21:14
To poczytam. Dopóki nie pojawił się doktor John, ledwo ciągnęłam, a jak się pojawił, to od razu ciekawiej Kolejny męski bohater - very good
fanturia - Pią 28 Gru, 2007 21:29
O tak, pan profesor jest bardzo ciekawy . Chyba kiedyś wrócę do tej książki
Gitka - Sob 29 Gru, 2007 00:40
Oj, a ja tak lubię tą książkę.
Fragment w którym jest mowa o urodzinach profesora, gdy tak czekał na prezent od tej jedynej, jego rozczarowanie, a potem zachwyt
trifle - Sob 29 Gru, 2007 13:43
Tego jeszcze nie było, ale profesor już się pojawił. Właśnie są pierwsze wakacje Lucy Snowe i wydało się oficjalnie, że doktor John to Graham
Gitka - Sob 29 Gru, 2007 15:20
Trifle bravo
Czytasz dalej, a tak się bałam żeś zniechęcona
Gosia - Sob 29 Gru, 2007 15:39
Dalej powinno byc (chyba) coraz lepiej
Caitriona - Sob 29 Gru, 2007 20:38
Jest lepiej (z tego co pamiętam) dzieje się więcej, więcej jest Profesora, który jest bardzo ciekawą postacią i jakoś tak się chyba styl zmienia na lepsze, rozkręca się. Czytaj dalej Trifle
trifle - Czw 03 Sty, 2008 11:01
I skończyłam czytanie. Drugi tom zdecydowanie lepszy od pierwszego. Zastanawiałam się, jak to się skończy i proszę, całkiem nieźle Monsieur Paul faktycznie ciekawa postać, choć czasami nie mogłam go zrozumieć Lucy też trochę dziwna - taka nazbyt wycofana, cicha, nerwowa. Ciekawe, ile jest prawdziwej Charlotte w Lucy
Alison - Czw 03 Sty, 2008 12:18
Swoją drogą jak czytałam o tym jak Charlotte w rzeczywistości narzucała się pierwowzorowi profesora i jak przedstawiła w książce jego żonę, która wcale taka okropna nie była, to trochę mnie to zniechęciło do Charlotty. No ale cóż, wzgardzona kobieta nie zawsze jest sobą
Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 12:33
| Alison napisał/a: | Swoją drogą jak czytałam o tym jak Charlotte w rzeczywistości narzucała się pierwowzorowi profesora i jak przedstawiła w książce jego żonę, która wcale taka okropna nie była, to trochę mnie to zniechęciło do Charlotty. No ale cóż, wzgardzona kobieta nie zawsze jest sobą |
Tia, moim zdaniem madame Heger to święta kobieta była. No i w końcu to ona zachowała listy Charlotty - własnoręcznie je cerując!
trifle - Czw 03 Sty, 2008 13:12
Żonę profesora? To znaczy kogo - madame Beck? Przecież tu profesor nie miał żony, sama Lucy żoną miała zostać
Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 13:34
| trifle napisał/a: | Żonę profesora? To znaczy kogo - madame Beck? Przecież tu profesor nie miał żony, sama Lucy żoną miała zostać |
Żonę pierwowzoru profesora
trifle - Czw 03 Sty, 2008 15:17
Nie dorozumiałam postu Alison Ale chodzi o madame Beck?
Alison - Czw 03 Sty, 2008 15:27
| trifle napisał/a: | Nie dorozumiałam postu Alison Ale chodzi o madame Beck? |
Dokładnie tak, pierwowzór profesora, w którym Charlotta kochała sie beznadziejnie na kontynencie, miał żonę, którą Charlotte w książce ubrała w szlafroczki madame Beck, no i trochę jej dokopała . A jak wnosić z tego co powyżej napisała Sofi, to kobita wcale taka okropna nie była, no i dość długo znosiła tą namolną korespondencję od ex-uczennicy nawet ją zbierała , co już jest dosyć masochistyczne, ale niezbadane są drogi, ktorymi chadza damska psychika
Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 15:27
| trifle napisał/a: | Nie dorozumiałam postu Alison Ale chodzi o madame Beck? |
Tak, chodzi o madame Beck.
A tu wklejam portret Hegerów 9z czasów brukselskich Charlotty). Madame niebrzydla, a profesor całkiem, całkiem. I z charakterkiem
http://www.thebrusselsbro...cois%202%20.jpg
Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 15:29
| Alison napisał/a: | | trifle napisał/a: | Nie dorozumiałam postu Alison Ale chodzi o madame Beck? |
Dokładnie tak, pierwowzór profesora, w którym Charlotta kochała sie beznadziejnie na kontynencie, miał żonę, którą Charlotte w książce ubrała w szlafroczki madame Beck, no i trochę jej dokopała . A jak wnosić z tego co powyżej napisała Sofi, to kobita wcale taka okropna nie była, no i dość długo znosiła tą namolną korespondencję od ex-uczennicy nawet ją zbierała , co już jest dosyć masochistyczne, ale niezbadane są drogi, ktorymi chadza damska psychika |
Myślę, że chciała mieć dowód, że mąż nie zachęcał biednej starej panny ani do podkochiwania się, ani do korespondencji....
I całe szczęście, że przezorna była....
Alison - Czw 03 Sty, 2008 15:30
| Sofijufka napisał/a: | Tak, chodzi o madame Beck.
A tu wklejam portret Hegerów 9z czasów brukselskich Charlotty). Madame niebrzydla, a profesor całkiem, całkiem. I z charakterkiem
http://www.thebrusselsbro...cois%202%20.jpg |
Boże, skąd Ty takie skarby czerpiesz?
Ona niebrzydka, a on... nooo, trochę sie nie dziwię, że Szarlotka straciła głowę, bo jak do aparycji dodać, oczytanie, żywy temperament, to mieszanka wybuchowa . Całą resztę widac po liczbie dziecisków
Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 15:35
| Alison napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | Tak, chodzi o madame Beck.
A tu wklejam portret Hegerów 9z czasów brukselskich Charlotty). Madame niebrzydla, a profesor całkiem, całkiem. I z charakterkiem
http://www.thebrusselsbro...cois%202%20.jpg |
Boże, skąd Ty takie skarby czerpiesz?
Ona niebrzydka, a on... nooo, trochę sie nie dziwię, że Szarlotka straciła głowę, bo jak do aparycji dodać, oczytanie, żywy temperament, to mieszanka wybuchowa . Całą resztę widac po liczbie dziecisków |
Z guglowej grafiki, a na tym portrecie mi zależało, bo w książkach wklejają zwykle zdjątko o dychę późniejsze [nooo, starszy, łysiejący pan, ale tak w stylu Jarndyce'a], albo nawet ze starości [okropne, brrr]. I czytelnik/czka mysli, że ta Charlotta gupia była....
http://www.thebrusselsbro...g/M%20Heger.jpg
|
|
|