To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Twórczość - C. Bronte - Villette - wspólne czytanie

Balbina - Czw 24 Maj, 2007 10:53

Ale jestem opóźniona. Dopiero teraz przeczytałam "Vilette" i muszę przyznać że nawet mi się podobało co prawda ksiązka jest nierówna ale gorsze czytałam. A Monsieur Paul to strasznie mnie wkurzał. :evil:
trifle - Pią 28 Gru, 2007 17:06

Właśnie jestem w połowie pierwszego tomu i przyznam, że jestem solidnie rozczarowana :? Zupełnie czegoś innego się spodziewałam po Bronte. Przeczytałam "Siostry Bronte" Kraskowskiej i wiem, że Villette jest w pewnym stopniu powieścią autobiograficzną (nie wiem, czy to tak można nazwać?), ale mimo to.. Irytuje mnie trochę narratorka - czyli zarazem główna bohaterka Lucy Snowe, mooocno mnie irytują wstawki z francuskiego (którego nie znam :? ) i ogólnie jakaś niewciągająca to powieść dla mnie. Mam postanowienie pierwszy tom skończyć, ale jak cały taki będzie to chyba się z drugim nie będę męczyć.
Gosia - Pią 28 Gru, 2007 20:22

Mimo wszystko uwazam, ze warto ksiazke przeczytac. Nie pamietam jaka jest roznica miedzy tomami, ktory lepszy, ale pan profesor nieco sie z czasem rozkreca ;)
trifle - Pią 28 Gru, 2007 20:33

Gosia napisał/a:
Mimo wszystko uwazam, ze warto ksiazke przeczytac. Nie pamietam jaka jest roznica miedzy tomami, ktory lepszy, ale pan profesor nieco sie z czasem rozkreca ;)


Pan profesor? :mysle: Ja jeszcze nie dotarłam do żadnego profesora :mrgreen:

Gosia - Pią 28 Gru, 2007 20:52

Jak to? Paula Emanuela jeszcze nie bylo? to niemozliwe!!! :shock:
trifle - Pią 28 Gru, 2007 21:08

Nie było.. Jest tylko doktor John z męskich bohaterów :roll:
Gosia - Pią 28 Gru, 2007 21:11

No to MUSISZ czytac dalej. Profesor Paul Emanuel jest najbardziej interesujaca postacia w tej ksiazce ;) ale jak Ci sie nie spodoba, to mnie nie bij! ;)
Nie, naprawde uwazam, ze to ciekawy wątek i ciekawy czlowiek - przypomina mi mojego kolege z pracy :mysle:

trifle - Pią 28 Gru, 2007 21:14

To poczytam. Dopóki nie pojawił się doktor John, ledwo ciągnęłam, a jak się pojawił, to od razu ciekawiej :-D Kolejny męski bohater - very good :D
fanturia - Pią 28 Gru, 2007 21:29

O tak, pan profesor jest bardzo ciekawy :twisted: . Chyba kiedyś wrócę do tej książki :mysle:
Gitka - Sob 29 Gru, 2007 00:40

Oj, a ja tak lubię tą książkę.
Fragment w którym jest mowa o urodzinach profesora, gdy tak czekał na prezent od tej jedynej, jego rozczarowanie, a potem zachwyt :serduszkate:

trifle - Sob 29 Gru, 2007 13:43

Tego jeszcze nie było, ale profesor już się pojawił. Właśnie są pierwsze wakacje Lucy Snowe i wydało się oficjalnie, że doktor John to Graham ;)
Gitka - Sob 29 Gru, 2007 15:20

Trifle bravo :oklaski:
Czytasz dalej, a tak się bałam żeś zniechęcona :wink:

Gosia - Sob 29 Gru, 2007 15:39

Dalej powinno byc (chyba) coraz lepiej ;)
Caitriona - Sob 29 Gru, 2007 20:38

Jest lepiej (z tego co pamiętam) dzieje się więcej, więcej jest Profesora, który jest bardzo ciekawą postacią i jakoś tak się chyba styl zmienia na lepsze, rozkręca się. Czytaj dalej Trifle ;)
trifle - Czw 03 Sty, 2008 11:01

I skończyłam czytanie. Drugi tom zdecydowanie lepszy od pierwszego. Zastanawiałam się, jak to się skończy i proszę, całkiem nieźle :mrgreen: Monsieur Paul faktycznie ciekawa postać, choć czasami nie mogłam go zrozumieć :roll: :wink: Lucy też trochę dziwna - taka nazbyt wycofana, cicha, nerwowa. Ciekawe, ile jest prawdziwej Charlotte w Lucy :mysle:
Alison - Czw 03 Sty, 2008 12:18

Swoją drogą jak czytałam o tym jak Charlotte w rzeczywistości narzucała się pierwowzorowi profesora i jak przedstawiła w książce jego żonę, która wcale taka okropna nie była, to trochę mnie to zniechęciło do Charlotty. No ale cóż, wzgardzona kobieta nie zawsze jest sobą :wink:
Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 12:33

Alison napisał/a:
Swoją drogą jak czytałam o tym jak Charlotte w rzeczywistości narzucała się pierwowzorowi profesora i jak przedstawiła w książce jego żonę, która wcale taka okropna nie była, to trochę mnie to zniechęciło do Charlotty. No ale cóż, wzgardzona kobieta nie zawsze jest sobą :wink:

Tia, moim zdaniem madame Heger to święta kobieta była. No i w końcu to ona zachowała listy Charlotty - własnoręcznie je cerując!

trifle - Czw 03 Sty, 2008 13:12

Żonę profesora? :mysle: To znaczy kogo - madame Beck? Przecież tu profesor nie miał żony, sama Lucy żoną miała zostać :mysle:
Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 13:34

trifle napisał/a:
Żonę profesora? :mysle: To znaczy kogo - madame Beck? Przecież tu profesor nie miał żony, sama Lucy żoną miała zostać :mysle:

Żonę pierwowzoru profesora :mrgreen:

trifle - Czw 03 Sty, 2008 15:17

Nie dorozumiałam postu Alison :thud: Ale chodzi o madame Beck? :mrgreen:
Alison - Czw 03 Sty, 2008 15:27

trifle napisał/a:
Nie dorozumiałam postu Alison :thud: Ale chodzi o madame Beck? :mrgreen:


Dokładnie tak, pierwowzór profesora, w którym Charlotta kochała sie beznadziejnie na kontynencie, miał żonę, którą Charlotte w książce ubrała w szlafroczki madame Beck, no i trochę jej dokopała :roll: . A jak wnosić z tego co powyżej napisała Sofi, to kobita wcale taka okropna nie była, no i dość długo znosiła tą namolną korespondencję od ex-uczennicy :wink: nawet ją zbierała , co już jest dosyć masochistyczne, ale niezbadane są drogi, ktorymi chadza damska psychika :lol:

Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 15:27

trifle napisał/a:
Nie dorozumiałam postu Alison :thud: Ale chodzi o madame Beck? :mrgreen:

Tak, chodzi o madame Beck.
A tu wklejam portret Hegerów 9z czasów brukselskich Charlotty). Madame niebrzydla, a profesor całkiem, całkiem. I z charakterkiem :mrgreen:
http://www.thebrusselsbro...cois%202%20.jpg

Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 15:29

Alison napisał/a:
trifle napisał/a:
Nie dorozumiałam postu Alison :thud: Ale chodzi o madame Beck? :mrgreen:


Dokładnie tak, pierwowzór profesora, w którym Charlotta kochała sie beznadziejnie na kontynencie, miał żonę, którą Charlotte w książce ubrała w szlafroczki madame Beck, no i trochę jej dokopała :roll: . A jak wnosić z tego co powyżej napisała Sofi, to kobita wcale taka okropna nie była, no i dość długo znosiła tą namolną korespondencję od ex-uczennicy :wink: nawet ją zbierała , co już jest dosyć masochistyczne, ale niezbadane są drogi, ktorymi chadza damska psychika :lol:

Myślę, że chciała mieć dowód, że mąż nie zachęcał biednej starej panny ani do podkochiwania się, ani do korespondencji....
I całe szczęście, że przezorna była....

Alison - Czw 03 Sty, 2008 15:30

Sofijufka napisał/a:
Tak, chodzi o madame Beck.
A tu wklejam portret Hegerów 9z czasów brukselskich Charlotty). Madame niebrzydla, a profesor całkiem, całkiem. I z charakterkiem :mrgreen:
http://www.thebrusselsbro...cois%202%20.jpg


Boże, skąd Ty takie skarby czerpiesz? :wink:
Ona niebrzydka, a on... nooo, trochę sie nie dziwię, że Szarlotka straciła głowę, bo jak do aparycji dodać, oczytanie, żywy temperament, to mieszanka wybuchowa :roll: . Całą resztę widac po liczbie dziecisków :-P

Sofijufka - Czw 03 Sty, 2008 15:35

Alison napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Tak, chodzi o madame Beck.
A tu wklejam portret Hegerów 9z czasów brukselskich Charlotty). Madame niebrzydla, a profesor całkiem, całkiem. I z charakterkiem :mrgreen:
http://www.thebrusselsbro...cois%202%20.jpg


Boże, skąd Ty takie skarby czerpiesz? :wink:
Ona niebrzydka, a on... nooo, trochę sie nie dziwię, że Szarlotka straciła głowę, bo jak do aparycji dodać, oczytanie, żywy temperament, to mieszanka wybuchowa :roll: . Całą resztę widac po liczbie dziecisków :-P

Z guglowej grafiki, a na tym portrecie mi zależało, bo w książkach wklejają zwykle zdjątko o dychę późniejsze [nooo, starszy, łysiejący pan, ale tak w stylu Jarndyce'a], albo nawet ze starości [okropne, brrr]. I czytelnik/czka mysli, że ta Charlotta gupia była....

http://www.thebrusselsbro...g/M%20Heger.jpg



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group