To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Mansfield Park (2007)

migotka - Sob 31 Mar, 2007 08:14

mozeten piknik zamiast balu to oszczędnościowo w budżecie filmowym?
Alison - Sob 31 Mar, 2007 09:02

migotka napisał/a:
mozeten piknik zamiast balu to oszczędnościowo w budżecie filmowym?


Probably... :wink:

Gosia - Sob 31 Mar, 2007 09:42

Obejrzalam Mansfield Park. Troche jak bajke o zelaznym wilku, bo rozmow bylo duzo, a ja ich nie rozumialam :cry2: Chyba dlatego film mnie troche nuzyl ;)
Niemniej mi sie podobalo, bo nie byl tak rozwlekly jak pozostale ekranizacje. :lol:
Nawet te tance na trawie mnie nie razily. Kosiumy byly calkiem udane.
Edmund mi sie podobal, nawet jego fryzura, chyba polubilam smętnych facetow z dlugimi nosami :cool:
Alez ten doktor z Middlemarch sie roztyl i postarzal! A taki z niego byl fajny facet :( Tu jako sir Bertram wyglada fatalnie, jakis nalany na gębie, nieciekawy, antypatyczny, choc rola niezla.
Wlasciwie wszyscy byli dobrze dobrani poza ... Fanny! Czemu ją wybrali do tej roli! Wyglada jak bardzo wspolczesna dziewczyna, w dodatku farbowana blondyna z rozczapierzonym wlosem, z dekoltem, i nieciekawa szczeką .... Nie, nie, i nie!
Co do scenariusza, mnie tez zdziwilo, ze Fanny jednak wziela udzial w przedstawieniu, bo przeciez jej wartosc na tym polegala, ze powiedziala nie. O ile pamietam w ksiazce gdzies wyjezdzala (chyba sir Bertram ją w ten sposob ukaral), a tu zostala na miejscu, a Edmund wyjechal.
Podobala mi sie scena ciuciubabki, kiedy Edmund zlapal Fanny i dotykal jej ciala, starajac sie zgadnac kto to. To nawet ładne było. :lol:
Ogolnie biorąc ekranizacja bylaby niezla, gdyby nie Fanny :roll:
Ja w ogole malo jestem przywiazana do Mansfield Park, bo to chyba najmniej lubiana przeze mnie powiesc Jane Austen. I tak naprawde wątek ze skandalem teatralnym jest dla mnie wydumany, co to za zgorszenie ? :roll: Ze sobie troche poczytaja literatury i wcielą się w jakies role? Rozumiem, ze jestem zepsuta XX wiekiem, gdzie skandal to cos bardziej bulwersującego :mrgreen:

No i poczytalam sobie Wasze komentarze w tym wątku i nawet przebrnelam przez te wszystkie offtopy :roll: Widze, ze Wasze wrazenia z tego filmu sa podobne do moich...

Ulka - Sob 31 Mar, 2007 11:59

Gosia napisał/a:
Ja w ogole malo jestem przywiazana do Mansfield Park, bo to chyba najmniej lubiana przeze mnie powiesc Jane Austen. I tak naprawde wątek ze skandalem teatralnym jest dla mnie wydumany, co to za zgorszenie ? :roll: Ze sobie troche poczytaja literatury i wcielą się w jakies role? Rozumiem, ze jestem zepsuta XX wiekiem, gdzie skandal to cos bardziej bulwersującego :mrgreen:

No pewnie, że my z XX i XXI wieku :razz: nie rozumiemy lub nie pojmujemy tych niuansów Jane Austenowskich. Teatr to chyba nie jedyny taki wątek. Nawet rzeczy, które nas rażą, na pewno są mniej bulwersujące teraz niż wtedy. Ale dzięki temu możemy się powgłębiać w tajniki życia w tamtych czasach, żeby coś pojąć :D

Trzykrotka - Nie 01 Kwi, 2007 01:34

Ten serial jest po prostu okropny! Obejrzałam właśnie i stwierdzam, że jedyną zaletą jest fakt, ze ogląda się go szybko. Nie wiem, po co było robić coś, co jest trochę dłuższa wersją nieudanego filmu pani Rozemy? Tak samo poprowadzona główna postać, niezgodnie kompletnie z postacią książkową, zmienione charaktery innych postaci (lady i sir Bertram, bue) poucinane wątki.... Na dodatek nie zgadzały mi się ani kostiumy ani fryzury, nie tylko Fanny, ale wszystkich pań (te przepastne dekolty u panienek!). Obyczajowo - zgrzyt za zgrzytem, łącznie w walcem na koniec i publicznym całowianiem się Fanny i Edmunda, jak na amerykańskim weselu, pokazywaniem nogi Edmundowi przez pannę Crawford, siadaniem na męskim łóżku przez Fanny (obok stal wygodny fotel), czy pakowaniem się Edmunda do pokoju Fanny podczas toalety. Na dodatek bez znajomości książki trudno było dopatrzeć sie logiki w działaniach postaci. Po co było robić serial, skoro tak prześliznęli się po temacie?
Ufff, jutro mam zamiar zobaczyć Northanger Abbey i juz się trochę boję.
(dziś jeże rządzą :banan: )

Alison - Nie 01 Kwi, 2007 08:11

Trzykrotny Jeżu, ale pojechałaś po całości! :wink:
Nie sposób się z Tobą nie zgodzić, myślę jednak, że współczesne ekranizacje będą coraz bardziej współczesne, właśnie po to, żeby były do łyknięcia przez młodego widza, dla którego większość tamtych obyczajów jest kompletnie niezrozumiała. My dinozaury musimy się z tym chyba pogodzić.

Gosia - Nie 01 Kwi, 2007 14:37

Tak Trzykrotko, ja tez to wszystko zauwazylam, ale jednak przeszlam nad tym do porzadku dziennego, moze dlatego, ze to nie jest moja ulubiona powiesc Austen ;)
Trzykrotka - Pon 02 Kwi, 2007 00:16

Ja jeszcze rozumiem zmiany, które czemuś służą, ale czemu służyła brzydka fryzura (a raczej brak fryzury) Fanny? W Mansfield Park - filmie, Frances O'Connor miała przynajmniej wdzięk i osobowość, a te dziewczyny równie dobrze mogly zamienić się rolami: Billie Piper mogła być panną Crawford, nic by to nie zmienilo.
Swoją drogą - łezka się w oku kręci: aktor grający sir Bertrama był pięknym, seksownym, uwodzicielski Declanem w Capital City i tak jakoś... brzydko się zestarzał...

Gitka - Pon 02 Kwi, 2007 10:20

W sumie nie było tak żle. Po waszych komentarzach byłam nastawiona niezbyt optymistycznie ale spędziłam miłe chwile na ogladaniu Mansfield Park.
Bardzo podobał mi się moment zauroczenia Henry'ego - Fanny. Ona bawi sie w chowanego z dziewczynką i nie zwraca na niego uwagi, a dla niego to nowość. I już jestem ciekawa jego oświadczyn, chociaż wiem co będzie dalej... :? ??:
Ja to jestem romantyczką, zawsze chciałam żeby ta powieść skończyła się małżenstwem i pełną zmianą w charakterze Henryka.
Edmund nigdy mnie nie przekonywał...

Alison - Pon 02 Kwi, 2007 10:29

Już się zmęczyłam, ale dooglądałam film do końca. Ja też jestem nieuleczalną wielbicielką happy endów, nawet kiczowatych. Pies drapał tego walca i w ogóle. Bardzo mi się podoba końcówka. Szkoda tego, że Fanny nie wróciła do Portsmouth, nie było widać tego kontrastu między jej życiem w domu i w Mansfield Park, ale bardzo podobało mi się to jak Edmund nagle podnosząc oczy znad książki uświadomił sobie kim jest dla niego Fanny. No i lady Bertram, w końcu obudziła się i pokazała charakter. Wprawdzie nic to nie ma wspólnego z książką, ale dla kogoś kto nie oczekuje super wiernej ekranizacji, a miłego filmu do oglądania, to może się usatysfakcjonować. Edmund ma prześliczne oczy, i rzuca przecudnej głębokości spojrzenia :wink:
Z TĄ Fanny do końca nie mogę się pogodzić, z tymi zębiskami jest podobna do mopsa lady Bertram, ale co mi tam. Najważniejszy jest HAPPY END! :banan:

Gitka - Pon 02 Kwi, 2007 11:10

Tak Fanny, to porażka. Ale doszukałam się w niej jeden pozytyw, podoba mi się jej głos :wink:
A Edmund jest całkiem do rzeczy, w paru scenach przeszkadza mi tylko ta jego tłusta grzywka :mrgreen:
Henryk czytający sonet Szekspira, to dla mnie całkiem kusząca wizja :wink: I to jeszcze w Twoim tłumaczeniu, ach :serce2:

Alison - Pon 02 Kwi, 2007 11:25

Gitka napisał/a:
Tak Fanny, to porażka. Ale doszukałam się w niej jeden pozytyw, podoba mi się jej głos :wink:
A Edmund jest całkiem do rzeczy, w paru scenach przeszkadza mi tylko ta jego tłusta grzywka :mrgreen:
Henryk czytający sonet Szekspira, to dla mnie całkiem kusząca wizja :wink: I to jeszcze w Twoim tłumaczeniu, ach :serce2:


Gitka :lol: zastrzelę Cię! :lol:
A co do głosu Fanny, masz rację, szczególnie na początku i dalsze narracje zza planu bardzo ładnie brzmią i ma dziewczyna niezłą dykcję. Najgorzej tłumaczy się ciocię Norris. Ta kobieta prawie nie otwiera ust mówiąc, więc bardziej się domyślam co mówi, niz jestem pewna. To samo z Tomem, który jest dla mnie wyjątkowo obleśny...

Gosia - Pon 02 Kwi, 2007 14:41

Oj Ali, pytalas mnie niedawno o Szekspira, a ja zupelnie o tym zapomnialam :(
Anonymous - Pon 02 Kwi, 2007 15:38

Trzykrotka napisał/a:
Ja jeszcze rozumiem zmiany, które czemuś służą, ale czemu służyła brzydka fryzura (a raczej brak fryzury) Fanny?

Często jest tak, że bohaterka, która z założenia ma być nijaka, ma brzydką fryzurę, żeby pod koniec filmu miała stać się piękna poprzez zmianę fryzury :D . Ale rozumiem, że tu tak nie było?
Ciekawa jestem tego filmu. Po komentarzach nie nastawiam się zbyt pozytywnie, więc się nie powinnam zawieść ;) .

Gunia - Pon 02 Kwi, 2007 19:21

Hm. Ja nie powinnam się wypowiadać, bo nie byłoby mnie tu gdyby nie oficjalnie beznadziejny "MP" Rozemy, ale tyle negatywnych opinii utwierdza mnie w przeknaniu, że film nie może być AŻ tak zły, jak by wynikało z wypowiedzi. :cool:
Trzykrotka - Pon 02 Kwi, 2007 21:02

Guniu, to nie to, ze on jest zły: gdyby był zły, byłby jakiś. A on jest doskonale nijaki, ni to Austenowski, ni to współczesny, tylko w śmiesznych kostiumach. Film Rozemy wydaje się przy nim wyrazisty i z postaciami zinterpretowanymi może nie tak, jak życzyłaby sobie Jane, ale przynajmniej mającymi charakter. Fanny serialowa głównie biega, nie ma ani wdzięku, ani urody, ani rozumu, ani charakteru, niczego. Jest rownie glupiutka jak Lidia i Kitty w DiU 2005. Nie wiadomo, co napadło Edmunda, żeby się w niej tak bez chwili oddechu po zawiedzinej miłości do Mary zakochać. Nie bardzo odróżniałam, który to Tom, a który Henry: są tak samo rozczochrani i identyczni w zachowaniu. Mary jest niesympatyczna i oschła: przecież ona powinna mieć masę czaru, zżeby tak latwo owijać sobie ludzi wokół palca. Mogę jeszcze wymieniać i wymieniać. To jest moim zdaniem serial niepotrzebnie, bez pomysłu nakręcony.
Pemberley - Pon 02 Kwi, 2007 23:05

Gunia napisał/a:
Hm. Ja nie powinnam się wypowiadać, bo nie byłoby mnie tu gdyby nie oficjalnie beznadziejny "MP" Rozemy, ale tyle negatywnych opinii utwierdza mnie w przeknaniu, że film nie może być AŻ tak zły, jak by wynikało z wypowiedzi. :cool:

Ja uwielbiam film Rozemy. Specjalnie odswiezylam go sobie po MP07, zeby sprawdzic, czy nie wyidealizowalam sobie wspomnien. :mrgreen: Jest swietnie zrobiony, wszystko jest spojne, osobowosci bogate i interesujace, ogladalo mi sie bardzo dobrze. A ze nie oddaje charakteru ksiazki Austen to inna sprawa.
A co do najnowszego, to klopot taki, ze ani to ekranizacja Austen, ani dobry film.
Trzykrotka napisał/a:
Guiu, to nie to, ze on jest zły: gdyby był zły, byłby jakiś. A on jest doskonale nijaki, ni to Austenowski, ni to współczesny,

No wlasnie. Jest kilka milych momentow, ale nic specjalnie ponad to...

Alison - Wto 03 Kwi, 2007 09:52

Ejże, za bardzo wybrzydzacie. Uważam, że film się miło ogląda. Nie jest jakiś powalający, ale jest parę naprawdę sympatycznych scen. Bardzo podoba mi się ten Edmund. A Mary uważam, że dobrze oddaje charakter tej postaci. Jest może trochę zbyt współczesna, ale wystarczająco ładna, swobodna i wyrachowana.
Listy dialogowe już gotowe. Dziś może zrobię synchrony i wieczorem roześlę. Najpóźniej jutro!
:hello:

Mag - Wto 03 Kwi, 2007 13:44

Alison napisał/a:
Listy dialogowe już gotowe. Dziś może zrobię synchrony i wieczorem roześlę. Najpóźniej jutro!
:thud:
Matulku, oby Twoje dzieci były równie pracowite :hello:

achata - Wto 03 Kwi, 2007 17:11

A zy któraś z was ma moze MP na DVD z gazet? Ja przepusciłam okazje koło nosa a też chętnie bym odświeżyła...
Alison - Wto 03 Kwi, 2007 20:40

achata napisał/a:
A zy któraś z was ma moze MP na DVD z gazet? Ja przepusciłam okazje koło nosa a też chętnie bym odświeżyła...


Może się zaopatrzysz :wink:

http://www.allegro.pl/ite...field_park.html

http://www.allegro.pl/ite...ane_austen.html

http://www.allegro.pl/ite...e_wielkie_.html

Gunia - Wto 03 Kwi, 2007 21:03

Ja też swój gazetni przez Allegro kupowałam.
achata - Wto 03 Kwi, 2007 22:03

Gunia napisał/a:
Ja też swój gazetni przez Allegro kupowałam.

Dzięki dziewczyny. Chciałabym tylko znaleźć coś do pary bo szkoda mi wysyłki z jedną płytką, ale pewno coś znajdę

Alison - Śro 04 Kwi, 2007 09:15

A to Mansfieldowy Edmund. Chłopak mi się naprawdę bardzo podoba. Ma prześliczne ciemne, stale wilgotne oczy, całkiem jak sarna, w ślicznej ciemnej oprawie. Ślicznie gra momenty, kiedy jest strasznie zakłopotany i się jąka z wrażenia. Przypomina mi wtedy trochę Mateuszka wpadającego znienacka do Lizzy na plebanię Collinsów. I daje mu 10 pkt. za "lawendowe buzi" :wink: Edmundowi, nie Mateuszkowi, bo ten to się tylko po rękach dawał całować :neutral:


Harry_the_Cat - Śro 04 Kwi, 2007 10:19

Zupełnie mnie ten pan nie rusza. Nic a nic. :? ??:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group