To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Malarstwo i Teatr - Opera - niekoniecznie dla zaawansowanych

Szafran - Wto 30 Cze, 2020 21:35

BeeMeR napisał/a:
Dobijam do połowy Córki regimentu MET - opera bardzo mi się kojarzy klimatem z Eliksirem miłości -


Jedno i drugie Dionizetti;). Ja "Córkę..." oglądałam w innej metowej wersji, jakoś na początku kwarantanny. Z Netrebko. Ale nie zachwyciła mnie muzycznie i nie obejrzałam do końca.

BeeMeR - Wto 30 Cze, 2020 22:32

A mnie się podobała bardziej niż eliksir - jest tak cudownie radosna i pozytywna, scenografia też fajna, z górami prania, oraz tymi z map.

Tu są owacje i powtórzona aria z córki:
https://www.youtube.com/watch?v=uYgRFZdinTQ

BeeMeR - Pią 03 Lip, 2020 08:24

Dokończyłam sobie La Traviatę - w wersji MET drażniła mnie klaustrofobiczna biel i pustka scenograficzna :mysle:

W najbliższych dniach spróbuję zapoznać się z pierścieniem Nibelungów :mysle:

Szafran - Pią 03 Lip, 2020 10:43

Ja obejrzałam połowę "Nosa" Szostakowicza. Niestety musiałam pilnie skończyć jedną robótkę i przepadło, będę musiała to jakoś gdzieś odszukać w tej wersji. Bardzo odjechane i w absurdystycznym duchu literackiego pierwowzoru (opowiadanie Gogola).
Bałam się, czy Szostakowicz nie będzie dla mnie za ciężki - bo z bardziej współczesnymi twórcami niekoniecznie mi po drodze, ale wygląda na to, że z tymi z początku i połowy XX wieku tak;). Inscenizacja znakomicie się uzupełniała z muzyką, łączyło się to dla mnie w spektakl pełen groteski i absurdu. Coś zupełnie innego niż dotychczas obejrzane przeze mnie rzeczy.

BeeMeR - Pon 06 Lip, 2020 20:49

Są takie opery, które najlepiej się... przewija, w poszukiwaniu jakiejś jednaj czy dwóch arii - ja tak miałam z dzisiejszą, La Donna del Lago (Lady of the Lake) - finał pierwszego aktu ogromnie mi się podobał (jak Szkoci gotują się do walki z Angolami ;) ) :oklaski:
Ciekawe czy ta intensywna niebieska farba łatwo się zmywa ;)
Całość jednak odbieram tak sobie, ani źle ani dobrze. Zresztą przewijanie już o tym świadczy.

Szafran - Pon 06 Lip, 2020 21:16

Ja dziś pół dnia na ketonalu, a teraz na skraju migreny. Chciałam panią z jeziora, ale nie dam rady :( . Dziś tylko opera bezdźwięczna wchodzi w grę:>.
BeeMeR - Pon 06 Lip, 2020 21:27

A co się podziało że trzeba ketonal? :przytul:
Szafran - Pon 06 Lip, 2020 22:18

Nic poważnego, ale normalne przeciwbóle nie pomagały, a funkcjonować się nie dało, większość nocy nie spałam. Znów mnie meteo dopadło na nagłą zmianę pogody - bo i głowa, i stawy :>.
BeeMeR - Pon 06 Lip, 2020 22:49

Meteo u nas też było zabójcze po południu :przytul:
BeeMeR - Wto 07 Lip, 2020 14:33

Yt zaproponował mi stepujące nosy Szostakowicza - olaboga, nie zmogłabym chyba całości sztuki w której główną rolę gra nos/nosy :shock: :paddotylu:

https://www.youtube.com/watch?v=YotMwwixPsw

Szafran - Pią 10 Lip, 2020 18:25

O, dziś z MET (tj. od północy;)) mamy festiwal słowiański;), bo będzie "Oniegin" Czajkowskiego z Kwietniem, Beczałą i Netrebko w obsadzie:D

I inscenizacja wygląda na ciekawszą niż taka, którą oglądałam wcześniej. Lubię libretto, muzycznie nie kocham (jakoś operowy Czajkowski mało mnie porusza), ale też nie tak, że nie lubię. Zatem - pewnie zrobię sobie powtórkę dla tej fantastycznej obsady:).

BeeMeR - Pią 10 Lip, 2020 20:14

Ja dziś dałam szansę Franczesce z Rimini - podoba mi się libretto (Tristan i Izolda bis, bo mogliby mężczyźni przyswoić, ze wysyłanie mlodszych i przystojniejszych pomagierów w swaty źle się kończy aka Freanczesca kontra trzej bracia: mąż, kochanek i zazdrośnik ;) ) ale muzycznie niezbyt - nudno jest jak tak wyśpiewują kolejne kwestie :czekam2:
Natomiast podobała mi się niezmierna malowniczość scen kobiecych, jak z obrazów prerafaelitów :serce:

Szafran - Sob 11 Lip, 2020 14:10

No dobra, nie wiem, co mi wcześniej muzycznie w Onieginie nie pasowało.
Teraz cudownie było posłuchać, mnóstwo liryzmu, miejscami dramatyzm, piękne tańce (polonez i walc). Muzyka pięknie odzwierciedla stany emocjonalne bohaterów.

Aria Leńskiego przed pojedynkiem - cudownie przejmująca. I tak samo finalny duet Oniegina i Tatiany.

Chyba po prostu poprzednia wersja była sporo słabsza. Zupełnie nie pamiętam z niej wykonawców - ale mam wrażenie, że byli anglojęzyczno-środziemnomorscy i słabo śpiewali po rosyjsku. Ale nie tylko w tym rzecz, po prostu czucie rosyjskiej duszy się przydaje, bo to bardzo emocjonalna opera, w której bardzo ważna jest też aktorska interpretacja.
Netrebko i dyrygent wspominali, że poemat Puszkina to część ich życia, omawiali go w szkole. A ja postanowiłam w końcu przeczytać - dawno nie sięgałam do poematów:).

Kwiecień jest fantastycznym Onieginem - i oddaje złożoność bohatera, który na pierwszy rzut oka wydaje się tylko antypatycznym, nadętym, znudzonym draniem. W ogóle ten artysta kapitalny jest w partiach paskudnych typów, jego Don Giovanni też bardzo mi się podobał. Beczała jako marzycielski Leński kapitalny, a z Kwietniem tworzą świetny, skontrastowany interpretacyjnie i wokalnie duet. I jak Beczała tę swoją pożegnalną arię zaśpiewał... W transmisji widać było, że oczy mu lśnią - załzawione. Zatem zanurzenie w postać totalne.

I jeszcze Oksana Volkova jako Olga - ależ była fantastyczną trzpiotowatą panną.
Netrebko przekonująca zarówno jako nieśmiałe dziewczę przeżywające pierwsze zauroczenie, jak i dojrzała kobieta świadoma swojej wartości.

Piękne kostiumy i pomysłowa scenografia. Bardzo podobał mi się ten dom z zaciągniętymi roletami na wielkich przeszklonych oknach - to zaciągniętych w pełnym słońcu, to odsłaniających zieleń, gdy pociągnięte przed zmierzchem. I też te drzewa widoczne przez drzwi, gdy rolety pozaciągane, a przechodzą świętujący, rozbawieni mieszkańcy wsi. Tak mi się to z latem na wsi kojarzyło, zacieniony dom i światło wpadające, gdy się otwiera:).

Do tego ponury, nieprzyjazny las, w którym panowie toczyli pojedynek.

I piękne sceny przyjęć z pięknymi tańcami.

Ta inna wersja, która niezbyt mi przypadła do gustu, też była z MET. Chyba zaraz sobie jeszcze niektóre sceny powtórzę.

BeeMeR - Nie 12 Lip, 2020 10:19

Też wczoraj obejrzałam- pierwszy raz słyszałam Kwietnia - to piękny głos, cudnie splatał się/kontrastował z Beczałą. I żeby było ciekawiej - właściwie tylko tych panów rozumiałam co śpiewają, głosy pań rozmywają się w wysokich tonach. Aria przed pojedynkiem byla piękna koncowy duet też. Natomiast okropnie zmęczyła mnie i znudziła aria Netrebko - zakochanej i przezywajacej Tatiany. Za to obłędnie prezentowała się w purpurowej sukni jako dorosła, pewna siebie kobieta.

Gdzieś w połowie spektaklu zajarzyłam, że oglądałam Oniegina z Ralphem Fiennesem, tylko za nic nie mogłam sobie przypomnieć jego Tatiany, pamiętając tylko że była mdła - podejrzewałam Keirę, ale już sprawdziłam, że grała ją Liv Tyler. Śmiem twierdzić, że tu była wyrazistsza, jej rozwój przede wszystkim.

Szafran - Nie 12 Lip, 2020 11:27

No tak, przyznam, że i mnie dylematy młodej zadurzonej panienki nieco znużyły;).

Bardzo mi się podobało w tej wersji, jak wykorzystano dwukrotnie pocałunek.
Raz - Oniegin - po całej tej swojej tyradzie, jak ich związek byłby bez sensu i jak stateczność małżeńska nie dla niego, kradnie jej buziaka. No i zostawia dziewczynę zupełnie oniemiałą, ogłupiałą i upokorzoną - po akcie odwagi, jakim było szczere wyznanie, nie spotyka jej nagroda, a wręcz przeciwnie. Oniegin - niby szlachetny, bo mógłby przecież na dalekiej prowincji kosztem dziewczęcia się pobawić, a ją zdecydowanie odtrąca - no ale drobnej przyjemności sobie odmówić nie może, bo dziewczę urodziwe, i sam zupełnie obojętny nie jest - tyle że i dla niego za wcześnie, a i dziewczę zbyt młode.

No i potem, w finale - Tatiana bierze sobie od niego, co chce tak na zasadzie - zobaczmy, co tracę, po czym bez ceregieli go w tym zaśnieżonym parku zostawia. :)

A Kwietnia już słyszałaś - tylko w komediowym wydaniu. Był współkonspiratorem Netrebko w Don Pasquale, to on miał ten duet wyśpiewywany z szybkością karabinu maszynowego z jej leciwym małżonkiem.

Finnes i Liv Tyler? Nieeee. Ja chyba sobie poszukam jakiejś rosyjskiej adaptacji.

Obejrzałam jeszcze "Manon Lescault" Pucciniego z opery w Monachium, dla Kaufmanna, ale inscenizacja była okropna, nie załapałam idei.

Szafran - Nie 12 Lip, 2020 11:35

Na razie odkryłam sowiecką operową ekranizację z 59:D

https://www.youtube.com/watch?v=odMoa7I_hnU

BeeMeR - Nie 12 Lip, 2020 19:01

Tak, pocałunki na do widzenia ładnie kończyły relację w danym momencie zostawiając to drugie w rozsypce. Aczkolwiek Oniegina to mi jakoś nie żal, bo to - przy całej mojej nieznajomości poematu - człowiek który wszystko umie spieprzyć na własne życzenie - miłość i przyjaźń zwłaszcza.
Filmu nie polecam - pamiętam, że był ładny, melancholijny, ale nie zachwycający. Szczególnie wbiły mi się w pamięć sceny wielkich, podejrzanie pustych pokoi ;) Takich nie do ogrzania podczas rosyjskiej zimy ;) Acz oczywiście istnieje szansa, że pomyliłam z innym filmem ;)
Leńskiego grał Toby Stephens ale i tu nie mam wyrazistych wspomnień :mysle: .

Z Don Pascale pamiętam tytułowego artystę i Netrebko ;)

Szafran - Nie 12 Lip, 2020 19:40

Tak, też mi go nie szkoda. A nawet cieszę się z lekcji, jaką dostaje od Tatiany.
Ależ te pojedynki to był koszmarny zwyczaj - zważywszy na dumę, butę i porywczość panów. Tu chwilę przed też widać, że im nieswojo, ale już się nie mogą wycofać. A powinni.

Film z Finnesem nie ma dobrych opinii.

Szafran - Pon 13 Lip, 2020 20:13

Ech, co można. Podnoszącej na duchu muzyki posłuchać.

Aria na dziś - Nessun Dorma, tym razem Kaufmann. Nagranie studyjne, podczas rejestracji albumu z muzyką Pucciniego.

https://www.youtube.com/watch?v=xN-JCdM4or0

BeeMeR - Pon 13 Lip, 2020 20:38

Bo to nie jest dobry film - przypomniałam sobie jakieś mv i już się poczułam znudzona :P
Co do pojedynków - bardzo dobre wyjście jest z Muszkieterach ;)

Dałam szansę Berliozowi - Beatrycze i Benedict ale szybko mnie znudzili, niestety, dowcip dialogów jest przede wszystkim słowny, a ja ni w ząb nie rozumiem francuskiego, zostyaje więc kłótnia czyli nic atrakcyjnego. Muzyka też nie zachwyca i do tego stroje dali takie same paniom, w związku z czym nie odróżniam Hero od Beatrycze :roll: a jakość jest słabiutka - spasowałam przed końcem pierwszego aktu (z dwóch).

BeeMeR - Pon 13 Lip, 2020 20:48

Szafran napisał/a:
tym razem Kaufmann.
Piękny ma głos :serce:

Tu jego Parla piu piano:
https://www.youtube.com/w...t=RDxN-JCdM4or0

z komentarzy: :mrgreen:
"A gift from Germany to the world."

Szafran - Pon 13 Lip, 2020 21:14

No, ja go uwielbiam - wokalnie, interpretacyjnie i aktorsko.

Obejrzałam trochę niedobrych spektakli dla niego, heh.

Cudnie to z "Ojca Chrzestnego" zaśpiewał. Nie kojarzyłam słów, zawsze tylko melodię:D

To jeszcze w jego wykonie operowy hicior, "La donna e mobile". Nagranie starsze, więc trochę młodziakowaty:D

https://www.youtube.com/watch?v=TgTZnDB6BJg

BeeMeR - Śro 15 Lip, 2020 10:41

Bardzo mi się podobała wczorajsza Manon Pucinniego - przede wszystkim inscenizacyjnie, bo pięknie zrobiono zwłaszcza statek i pustkowie :oklaski:
Emocje - pana, bo Manon nie umiem polubić - też na wierzchu, zwłaszcza w drugiej połowie. Piękny spektakl :oklaski:

Szafran - Śro 15 Lip, 2020 14:10

Ja odpuściłam, bo widziałam już dwie inscenizacje tegoż:).
Szafran - Czw 16 Lip, 2020 12:35

Przeczytałam Oniegina - ale że pod kątem porównania z operowym librettem, to napiszę tu, nie w literackim:D

Opera dość wiernie oddaje treść pierwowzoru, z niewielkimi różnicami. Pomija tylko początek, gdzie mowa o tym, jak Oniegin żyje w mieście i jak dziedziczy majątek na wsi, gdzie poznaje Leńskiego.
W mieście Oniegin tak samo nie mógł znaleźć miejsca i toczyła go nuda i egzystencjalne niepokoje. Był światowy, modny (dbałość męska o wygląd chyba się Puszkinowi niezbyt podobała, jak odniosłam wrażenie z komentarzy podmiotu lirycznego;)). Od pań nie stronił. Nawet czerpał osobliwą rozrywkę z flirtowania, a potem prawienia im moralnych kazań:>.
Z Leńskim przyjaźnił się szczerze, ale mowa o tym, że bardzo różni - Leński młodziak.

Ciekawe jest to, że w poemacie Leński widzi się z Olgą po wyzwaniu na pojedynek. Bal, śmiertelnie oburzony na Olgę-kokietkę i przyjaciela flirciarza, opuszcza bez pożegnania i robienia sceny. Oniegina na pojedynek wzywa listownie. Oniegin ma poczucie, że się na balu źle zachował, ale foch na świat sprawia, że mimo poczucia, że to nie jest dobre rozwiązanie, w młodym koledze krew się burzy, ale on powinien oprzytomnieć, na pojedynek przystaje.

Leński wtedy jedzie do domu Olgi. A ona go wita radosna i rozszczebiotana - i dziwi się, że tak z balu zniknął. Teoria występnej kokietki mu upada, ale utwierdza się, że pojedynek konieczny, by dziewczę ochronić przed złym Onieginem, który niechybnie ją zbałamuci.

Libretto wykorzystuje fragmenty poematu (tam gdzie Puszkin pozwala bohaterom przemówić) jako teksty - nie wiem, na ile przetworzone, bo z oryginałem rosyjskim nie porównam:).
Wrzucę w spoiler, bo długie, odpowiednik arii pożegnalnej Leńskiego - tu jest to jego wiersz, który narrator zachował. Przekład - Leo Belmont.

Spoiler:

«O kędy, kędyście umknęły,
Mej młodej wiosny złote dni.
Dzień przyszły idzie… Cóż gotuje?
Daremnie w przyszłość wzrok szybuje,
Bo czegóż szuka w gęstej mgle?
Los słuszność ma, cokolwiek śle!
Czy padnę sam, przebity strzałą,
Czy cios mnie minie w groźnym dniu —
Za wszystko dank: czuwania, snu,
Zakreślił czas granicę śmiało.
Błogosławiony troski dzień,
Błogosławiony nocy cień!


XXII

Zabłysną jutro ranne zorze,
Jaskrawym światłem zagra dzień,
A ja, być może, głowę złożę
W grobowca tajemniczy cień.
W cichej letejskich wód głębinie
Młodego wieszcza pamięć zginie.
Świat mnie zapomni… Niechaj tak!
Lecz ty, o dziewczę, przyjdziesz wszak
Łzę wylać do mej wczesnej urny
I myśleć: dla mnie poniósł zgon,
Jedynej mnie poświęcił on
Świt burzliwego życia chmurny!
Najdroższa moja!… Będę śnić
Żem Twój małżonek… Przyjdź… o przyjdź!»


Potem jest jeszcze ciekawa scena, której w operze nie mamy - mija czas jakiś, Tatiana na spacerze trafia w okolice domu Oniegina, coś ją tam ciągnie, chce tylko popatrzeć, ale dopadają ją psy, więc służba z majątku rusza na odsiecz. Oniegin wyjechał, oni ją prowadzą do domu. Ona ogląda jego gabinet, książki - i za zgodą służby wraca tam częściej, żeby czytać z jego biblioteczki. Poprzez te jego przedmioty, jego lektury lepiej go poznaje. W książkach zwraca uwagę na zaznaczone ustępy, czasem notatki - i trochę czuje z Onieginem jakąś wspólnotę duchową - że one też by na to uwagę zwróciła. W każdym razie - to pierwsze młodzieńcze zadurzenie przechodzi w uczucie sensowniej zbudowane. Choć kto wie, czy nie utkane z wyobrażeń.

Olga, która w operze po scenie balowej już nie jest wspomniana, tu koniec końców okazuje się młodą trzpiotką. Po Leńskim długo nie płacze i szybko sobie znajduje jakiegoś ułana.

W poemacie Oniegin nie kradnie Tatianie pocałunku po swojej tyradzie (i jego aria-tyrada to kolejny zaczerpnięty tekstowo fragment). Na tym feralnym balu tylko rzuca jej nieco tkliwsze, niżby sobie życzył spojrzenie, które burzy spokój jej serca. Zresztą to m.in. poruszenie dziewczyny tak go irytuje, że zaczyna się zachowywać, jak się zachował, zły na Leńskiego, że go tam przyprowadził.

I tak jak w wersji MET-owej są dwa pocałunki, tak w poemacie - dwa listy. Oniegin swego wyznania nie czyni wpierw osobiście, a pisze. I całkiem pięknie jej wyznaje. Też rzucę w spoiler tekst.

Spoiler:
List Oniegina do Tatiany

Wiem naprzód — to szalony krok!
Wiem, że jest rzeczą nierozumną
Wyjawiać duszy swojej mrok;
Wiem, że jedynie wzgardą dumną
Zabłyśnie dumny Pani wzrok,
Że gniew wywoła na Twe lica
Odkryta smutna tajemnica.
Choć do złośliwej wesołości
Zapewne tylko powód dam —
Lecz muszę ujście dać miłości…
Choć czego żądam — nie wiem sam!

Przypadkiem ongi mnie spotkawszy,
Dałaś mi zajrzeć w swoje serce;
Iskrę uczucia tam dojrzawszy,
Jam nie śmiał wierzyć tej iskierce!
Nie mogło być — przed duszą Twoją,
Bym swym zwyczajom folgę dał,
A znowu — wolność nędzną swoją
Jam się utracić wówczas bał!
Jeszcze nas jedno rozłączyło:
Ofiarą biedny Leński padł;
Wszystko, co sercu miłe było,
Jam rzucił wówczas… uszedł w świat!
I obcy wszystkim w onej porze
I z niczym wówczas niezwiązany,
Wierzyłem, że do szczęścia zdolność
Zastąpić mogą spokój, wolność,
Że one — szczęściem?… O mój Boże,
Jakżem za błąd ten ukarany!

Nie! Iść za Tobą jako cień,
Móc Ciebie widzieć co minutę,
Do ócz Twych oczy mieć przykute,
Chwytać Twój uśmiech każdy dzień,
Przy Tobie uczuć własną małość,
Pojmować Twoją doskonałość,
Słuchać, co usta Twoje głoszą,
I każdy dźwięk tych ust pożerać,
I znowu słuchać, znów spozierać,
Przed Tobą pośród mąk zamierać,
Blednąć i gasnąć… to rozkoszą!

I ja jej nie mam!… I w obłędzie
Na próżno Ciebie szukam wszędzie,
Dokąd iść każe przeczuć głos,
Zawodnie szepcąc: ona będzie!
Drogi mi dzień, godzina droga,
Bo dni me już policzył los,
A mnie tęsknota dręczy sroga!
A ja czas tracę na szukanie!
Wiem: już niewiele pozostanie
Żyć mi… Zbyt ciężko płynie czas…
Lecz abym dłużej żyć był w stanie,
Muszę być pewnym w dnia zaranie,
Że w dniu tym ujrzę Cię choć raz…

Ja drżę, że w prośbie tej błagalnej
Dostrzeże Twój surowy wzrok
Chytrości nędznej zamysł walny —
I gniewem spłonie na ten krok.
O, gdybyś znała tę męczarnię:
Miłości ciągłe czuć pragnienie,
Płonąć — i myślą swoją karnie
Bez przerwy tłumić krwi wzburzenie;
I pragnąc objąć Twe kolana,
I pragnąc płakać u Twych nóg,
Pragnąc Ci wyznać, ukochana,
Co tylko bym wyrazić mógł,
Wszystko udaniem w sobie zgnieść,
Wplecionym być w męczarne koło,
Chłód włożyć w oczy, w rozmów treść,
Z Tobą rozmowę lekką wieść,
Na Ciebie patrzyć się wesoło?

Więc niech się stanie; takiej męce
Już nie wydołam… Wolę cios!
Stało się: oto w Twoje ręce
Oddaję teraz cały los!



Tatiana mu na ten list nie odpowiada. A sam lubił taką metodę obojętności i ignorowania wobec pań stosować. Nim Oniegin ten list pisze, mija trochę czasu, gdy on jest częstym gościem w domu jej i jej męża - i coraz bardziej w nim uczucie narasta, podczas gdy ona od czasu do czasu zaszczyci go jakimś spojrzeniem czy zdaniem.

Odbywa potem z Tatianą tę ostatnią rozmowę, gdzie ona w operze znów mówi swoje kwestie z poematu - że jest żoną innego, a to, że kocha nadal Oniegina, nie ma znaczenia. I też dobitnie mu klaruje, że nie dostrzegł jej zalet wtedy, ale też zachował się moralnie i zacnie. A teraz, gdy ona ma tak wiele do stracenia, i gdy jest osobową poważaną, to nabrał ochoty na zdobycie trofeum. I gdzie ta jego moralność.

Też wrzucę tę ich ostatnią scenę:). I też tam jest ciekawy punkt wyjścia, bo rozmawiają nie w parku - jak w MET-owej wersji. A on zastaje ją samą w domu, nad swoim listem, wyraźnie poruszoną.

Spoiler:


XL

Skierować kazał? Dość zabawny
Z mej strony ten pytania znak!
Przyjechał dziwak niepoprawny
Do niej, do Tani swojej… Tak!
I idzie z miną nieboszczyka,
Nikogo z służby nie spotyka,
Przechodzi pustych komnat rząd…
Otwiera drzwi… I naraz prąd
Jakby mu wstrząsnął wszystkie nerwy!…
Tam księżna sama… bladą skroń
Siedzącej biała wspiera dłoń,
Po licach płyną łzy bez przerwy,
List jakiś w drugiej ręce ma…
I czyta go — i cicho łka.


XLI

Jej niemą boleść w chwilce jednej
Chyba z tych lic wyczytałbyś!
Kto Tani dawnej, Tani biednej
Nie poznał w owej księżnej dziś?!
Szalona żałość nim owłada…
Eugeniusz jej do nóg upada.
A ona drgnęła… Patrzy nań…
Nie mówi nic… Nie słychać łkań…
Nie widać gniewu, ni zdziwienia…
Usprawiedliwiał jego krok
Zagasły, chory jego wzrok…
Ten niemy wyrzut ją odmienia
I z dawnym sercem, pełnym snów,
Wskrzesza w niej proste dziewczę znów!


XLII

Długo na niego patrzy tkliwa,
Na jego śmiałość nie ma skarg,
Nieczułej ręki nie odrywa
Od jego chciwych bladych warg…
W jej duszy wskrzesło uczuć tyle!
W milczeniu schodzą długie chwile…
Wtem drgnie i cicho rzecze wraz:
«Dość tego! Wstań pan!… Nadszedł czas
Wyznać, com kryła tak opornie…
Oniegin, czy pamiętasz dzień,
Gdy nas we dwoje w lipy cień
Sprowadził los, gdy tak pokornie
Jam wysłuchała lekcji twej?
Z kolei ty cierpliwość miej!


XLIII

Oniegin, młodszą wtedy byłam
I, zda się, większy miałam wdzięk…
Kochałam ciebie… Cóż odkryłam?
Jaki w twym sercu zabrzmiał dźwięk
I jakie echo?… Ach, surowe!
Nie było to dla pana nowe —
Rzucić w tak proste serce siew;
A dzisiaj, Boże, stygnie krew,
Kiedy przypomnę wzrok ten chłodny
I to kazanie… Ale win
Nie ma na panu… Pański czyn
Wówczas szlachetny był i godny…
I wobec mnie miał słuszność pan…
Wdzięczną ci jestem… krwią mych ran.


XLIV

Nieprawdaż, wtedy w mej pustyni
Pan nie znalazłeś we mnie nic?…
Patrzyłeś chłodno. Cóż dziś czyni,
Że prześladowcą stał się widz?
Czemuś mnie raczył dojrzeć przecie?
Czyli nie stąd, że w wyższym świecie
Zjawiam się śród zbytkownych ram,
Że tytuł i majątek mam,
Że mąż mój w ranach z bitw powrócił
I dwór nie szczędzi nam swych łask,
Że mój upadek miałby blask,
Oczy by świata na nas zwrócił,
Że dziś ma hańba panu snadź
Pragnioną chwałę może dać?!


XLV

Ja płaczę… Jeśli swoją Tanię
Jeszcze pamiętasz, o, to wiesz,
Że nad namiętność, łzy, błaganie,
Którym me serce zmiękczyć chcesz,
Ostre wolałabym wyrzuty,
Szyderstwem chłodnym sąd zatruty
Obraziłbyś mnie dzisiaj mniej!
Wtedy dla śniącej duszy mej
Miałeś choć litość… Choćby karność
Uczułeś wobec młodych lat…
A dziś — jak trafiasz na mój ślad?
Do nóg śmiesz padać?… Jaka marność:
Rozum i serce pańskie mieć,
A w płaskiej żądzy wpadać sieć!


XLVI

A mnie ten przepych tylko gniecie,
Ten maskarady nędzny szych…
Moje tryumfy w pustym świecie,
Mój świetny dom… I cóż jest w nich?
Jam każdej chwili oddać rada
Szmat, którym pstrzy się maskarada,
Cały ten gwar, i blask, i czad,
Za półkę ksiąg, za dziki sad,
Za skromny dom nasz i — pamiętasz?
Za miejsce to, gdzie jeden raz
Sprowadził los we dwoje nas,
I za ubogi wiejski cmentarz,
Gdzie dzisiaj wierzb płaczących tren
Kołysze biednej niani sen.


XLVII

A szczęście było tak możebne!
Tak bliskie!… Lecz rozstrzygnął los!
To poświęcenie niepotrzebne
Dyktował nieopatrzny głos.
Lecz w łzach widziałam matkę biedną,
A dla mnie… wszystko było jedno,
Już nie czekałam szczęsnych zmian.
I wyszłam za mąż… Musisz pan
To uznać, czego już nie złamać!
Zostaw mnie! Proszę… Honor masz
I obowiązku drogę znasz…
Ja kocham ciebie… (Po co kłamać?)
Lecz z innym już mnie związał ślub
I wierną żoną zejdę w grób!»


XLVIII

Odeszła… Sam Eugeniusz został…
O, Boże! Kres już wszystkim snom!…
O, w jakiż wir się uczuć dostał!
Jaki na głowę spadł mu grom!
Wtem brzęk ostrogi dźwięknął znany,
I w progu stanął mąż Tatiany…
I… czytelniku, w chwili tej,
Dla bohatera mego złej,
Na długo chcę go pozostawić…
Na zawsze!… Za nim dosyć już
Błądziliśmy po świecie wzdłuż…
W przystani nogę czas postawić,
Winszować sobie brzegu wraz…
Nieprawdaż?… dawno skończyć czas!




Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group