To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Emma (2020)

RaczejRozwazna - Wto 19 Sty, 2021 16:03

Z tym, że nie przepadasz za postmodernizmem w ogóle. :-D

Bo np. ja Shreka kocham miłością wierną i czystą :lol:

Tak, czasem nadinterpretuję ;)

annmichelle - Wto 19 Sty, 2021 16:16

RaczejRozwazna napisał/a:
Z tym, że nie przepadasz za postmodernizmem w ogóle. :-D

Czyż "Narzeczona dla księcia" nie jest postmodernistyczna? :-)
Uwielbiam książkę, film mi się podobał. :mrgreen:
To tyle odnośnie analizy moich preferencji literacko-filmowych i lubienia. :wink:

RaczejRozwazna napisał/a:
Tak, czasem nadinterpretuję ;)

Wybaczam. :lol: :wink: :przytul:

RaczejRozwazna - Wto 19 Sty, 2021 16:34

Moze, ale jeżeli już to w sposób 0-1. Czyli jest to już w całości rodzaj pastiszu, a może nawet raczej parodii. I dlatego zastanawiam się czy to postmodernizm czy przypadkowo nie kolejna inkarnacja gatunku obecnego już dawniej.
Akurat za Narzeczoną, przynajmniej filmową, nie przepadam :)

BeeMeR - Wto 19 Sty, 2021 18:40

Ja Narzeczoną dla księcia lubię :mrgreen: Jest cudownie absurdalna :lol:
Z kolei dla mnie Emma 2020 to nie jest dobry film, co najwyżej przyzwoity. Emma i Khightley są w porządku, ale nie zachwycają i nie zachęcają do powtórek. Frank wręcz odrzuca, choć powinien - przynajmniej początkowo - czarować, dopiero w trakcie za tymi gładkimi słówkami powinno być widać dwuznaczności, tymczasem jego relacja z Jane właściwie nie istnieje dopóki jej nie zadeklarują. A tak pięknie to wygrano wersji z Kate :serce: Harriet zupełnie nie moja. Pastor i żona ok, ale tak naprawdę najbardziej podobała mi się w tej wersji panna Bates, pan Woodhouse i Izabela z małżonkiem - byli na swój sposób doskonali - ale to za mało by film pokochać i powtarzać.
A odnośnie sceny oświadczyn - pewnie, ze ludziom się zdarzają różne rzeczy, nawet pierdnięcie przy klękaniu do owych oświadczyn się wymknie niejednemu, ale to nie znaczy, że ja chcę oglądać coś takiego, wyjątkowo nieciekawego w filmie z założenia romantycznym - a ładne sceny lubię powtarzać, czasem po wielokroć. Ale to oczywiście moja subiektywna opinia. :kwiatek:

annmichelle - Wto 19 Sty, 2021 18:43

BeeMer, daj pyska. :wink: :high5:
Tamara - Wto 19 Sty, 2021 18:49

annmichelle napisał/a:

Kontrowersyjny to nie synonim dobrego, o to mi chodziło, gdy pisałam o ilości stron i dyskusjach na temat innych filmów. :-)

W przypadku sztuki (a do tej zaliczam też filmy) nie ma mowy o obiektywizmie w odbiorze. :-)
Oczywiście, istnieje kanon w sztuce, pewne rzeczy uznawane są za arcydzieło, ale tu także jest dowolność: jeden będzie płakał przy Mozarcie, a inny przy jazzie. Dla jednego da Vinci dla innego van Gogh.
Widzisz, że nie wrzucam tu disco polo czy pacykarza z Zakopanego, bo to wg mnie jest właśnie takie "Bridgerton". :wink:
Film, X Muza, jest rodzajem sztuki. Ja odbieram filmy zmysłami i wrażliwością, tak jak muzykę, malarstwo, literaturę, teatr, itd. Albo coś mnie porusza (w sensie oddziałowuje na moje zmysły) albo nie.
Nie ma dla mnie znaczenia ile farby i jakiej jakości użył malarz do malowania obrazu - nie wpływa to na odbiór czy mi się on podoba czy nie.
Dobry, niedobry - to odczucia indywidualne, subiektywne.
Podstawy jakie spełnia "DiU" (2005) czy "Emma." (2020) to dla mnie "oczywista oczywistość" (scenariusz, gra, scenografia, muzyka, itp.), czyli oglądając nie będę się zachwycać tym co uważam za podstawę sztuki filmowej (w/w plus sprawna reżyseria, kostiumy, praca kamery), bo przyjmuję to niejako za pewnik dobrego rzemieślnika. :-) To tak jakby się zachwycać, że muzyk zapisał swoje dzieło za pomocą nut albo pisarz spisał swoje dzieło.
Nie wiem, czy rozumiesz co mam na myśli. :mysle:
Wszystko co w moim mniemaniu wykracza poza standard zawsze doceniam, np. : ciekawą pracę kamery, wkład włożony w scenografię, dbałość o szczegóły, wybijającą się ponad poprawną grę aktorską czy równie ciekawy, nowatorski scenariusz, reżyserię, itd.
Tego, niestety (może z wyjątkiem scenografii) nie odnalazłam w "Emmie." (2020), dlatego wg mnie jest filmem przeciętnym, jednorazowym, a nie dobrym, do którego mam ochotę wracać, bo czymś mnie zauroczył, zaskoczył lub zwyczajnie, po ludzku mi się spodobał. :-)

Uff, mam nadzieję, że jest to zrozumiałe, ciężko na piśmie wyjaśnić mi rozważania dotyczące zmysłowego odbierania sztuki.

rozumiem o co Ci chodzi , natomiast pewien rodzaj obiektywnej oceny w sztuce jednak istnieje - poza solidnymi rzemieślniczymi podstawami . To nie jest zachwyt nad faktem , że muzyk użył nut, tylko sposób, w jaki ich użył i co osiągnął . Dzięki temu natychmiast odróżniasz Mozarta od Bacha , Wagnera od Strawińskiego , i na końcu świata rozpoznajesz tzw. akord chopinowski . Tego samego języka używał Mickiewicz i niejaki Soter Rozbicki, przesławny swego czasu grafoman , a jednak można ich od razu odróżnić. Tak samo nie da się , no po prostu nie da namalować dobrej akwareli marnymi farbami na złym papierze - więc użyte środki w sztuce są szalenie ważne, często decydujące . Natomiast może Cię nie interesować , w jaki sposób efekt został osiągnięty, i może Ci się ten efekt nie podobać - i w tym widzę clou całej sprawy , czyli odbiór przede wszystkim emocjonalny. Mnie szło z kolei o to , że nie trzeba się zachwycać wszystkim po kolei, natomiast należy docenić ze względu na tę rzemieślniczą solidność , bez której o zachwycie w ogóle nie ma mowy . Rozumiem, że przyjmujesz rzemiosło za pewnik i podstawę , więc ocena wychodzi z innego poziomu - oceniasz tylko odbiór emocjonalny, ja dla odmiany oprócz odbioru emocjonalnego przyglądam się wszystkiemu i dopiero całość oceniam jako udaną lub nie . uważam, że rozdzielenie tego jednak w jakiś sposób zubaża odbiór i wrażenia końcowe. Ma wrażenie, że to trochę tak jakby oceniać czy dom nadaje się do zamieszkania tylko po wyglądzie , albo i po wyglądzie i po ocenie fundamentów, ścian itp :wink:

Co do krwotoku z nosa w scenie oświadczyn - wbrew pozorom mógł być bardzo prawdopodobny . Wiadomo z literatury i historii medycyny , że krwawienia z nosa były powszechną dolegliwością młodych panien , zwłaszcza podczas wzruszenia czy wysiłku , co jak najbardziej ma swoje uzasadnienie w fizjologii, mianowicie kruchość naczyń krwionośnych , spowodowana nieprawidłowym od dzieciństwa żywieniem i niedożywieniem jakościowym . I wystarczył niewielki wzrost ciśnienia spowodowany wysiłkiem, wzruszeniem , nawet zmiana temperatury otoczenia - i trzaskały . Kiedy czytuję o sposobach żywienia dzieci w czasach nawet nie tak bardzo odległych , bo z początku XX wieku, kiedy już pojawiły się jakieś zarodki dietetyki , włosy mi na głowie stają i zastanawiam się, jakim cudem te dzieci dożywały w ogóle dorosłości, na tak koszmarnych dietach . A co dopiero sto lat wcześniej , kiedy w ogóle nikt nie miał pojęcia o jakimkolwiek choćby odrobinę racjonalnym odżywianiu .

Tamara - Wto 19 Sty, 2021 19:00

BeeMeR napisał/a:
w filmie z założenia romantycznym

I tu leży pies pogrzebion :mrgreen: rzeczywiście Emma 2020 będzie rozczarowująca , gdy się będzie oczekiwać filmu romantycznego w sensie dosłownym - tu się zgadzam w 100% - ponieważ to nie jest wersja romantyczna na poważnie. To jest romantyzm zjadliwców :-P :wink:


A jeszcze co do sceny na pikniku z panną Bates - moim zdaniem Emma nie była drewniana, tylko ją po prostu zamurowało, kiedy poniewczasie zdała sobie sprawę z tego, co powiedziała . Bo w gruncie rzeczy miała wewnętrzne wyczucie co jest dobre a co złe, tylko że przykryło je samozadowolenie i przekonanie o własnej doskonałości , będące skutkiem braku wychowania przez pannę Taylor :wink:

annmichelle - Wto 19 Sty, 2021 19:04

Tamara napisał/a:
Rozumiem, że przyjmujesz rzemiosło za pewnik i podstawę , więc ocena wychodzi z innego poziomu - oceniasz tylko odbiór emocjonalny, ja dla odmiany oprócz odbioru emocjonalnego przyglądam się wszystkiemu i dopiero całość oceniam jako udaną lub nie . uważam, że rozdzielenie tego jednak w jakiś sposób zubaża odbiór i wrażenia końcowe.

Tamaro przeczytaj proszę co napisałam o wszystkim co wykracza w filmach poza standard.
Jasno napisałam, że zauważam całość, doceniam jeśli coś jest "ponad", film to dla mnie nie tylko emocje, jakie wywołuje. :roll: Uprościłaś to i trochę podciągnęłaś pod swoją tezę. :wink:


Co do sceny oświadczyn to nie pisałam akurat o krwi z nosa :wink: , a raczej o tym co było tuż przed i cała reszta po. :?
Chyba, że pisałaś do BeeMer. :ops1:

Robi się z tego tematu rozprawa pseudonaukowa. :-P Zostańmy przy tym, że film jest kontrowersyjny, może się bardzo podobać, może się podobać, może pozostawiać widza obojętnym lub wywołać u niego reakcję "na nie".
Każdemu się nie dogodzi i dlatego dobrze, że jest tyle ekranizacji "Emmy" - myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie, bo są różne. :-)

BeeMeR - Wto 19 Sty, 2021 19:07

Ależ ja (niby) wiem, i do przymrużenia oka albo wstawek niekoniecznie ówczesnych nie mam poważniejszych zastrzeżeń, niemniej moja wewnętrzna nastolatka chce widzieć scenę oświadczyn albo deklaracji jako romantyczną i koniec :foch2:
;)
O - w takim N&S scena peronowa nie jest szczególnie zgodna z epoką (ani pierwowzorem literackim) ale jaka ładna i do powtórek skłaniająca :serduszkate:
;)

Tamara - Wto 19 Sty, 2021 19:25

annmichelle napisał/a:

Tamaro przeczytaj proszę co napisałam o wszystkim co wykracza w filmach poza standard.
Jasno napisałam, że zauważam całość, doceniam jeśli coś jest "ponad", film to dla mnie nie tylko emocje, jakie wywołuje. :roll: Uprościłaś to i trochę podciągnęłaś pod swoją tezę. :wink:

No może faktycznie tak moja wypowiedź zabrzmiała, ale rozumiem o co Ci chodzi :kwiatek:

annmichelle napisał/a:
Chyba, że pisałaś do BeeMer.

Tak , akurat o krwi z nosa do BeeM było, przepraszam, ale nie mogłam Was w jednym poście zacytować .

BeeMeR napisał/a:
niemniej moja wewnętrzna nastolatka chce widzieć scenę oświadczyn albo deklaracji jako romantyczną i koniec

Rozumiem :wink: natomiast moje doświadczenie mówi , że rzeczywistość bardzo zakłóca romantyzm :-P

RaczejRozwazna - Wto 19 Sty, 2021 20:33

Tamara napisał/a:
BeeMeR napisał/a:
w filmie z założenia romantycznym

I tu leży pies pogrzebion :mrgreen: rzeczywiście Emma 2020 będzie rozczarowująca , gdy się będzie oczekiwać filmu romantycznego w sensie dosłownym - tu się zgadzam w 100% - ponieważ to nie jest wersja romantyczna na poważnie. To jest romantyzm zjadliwców :-P :wink:


No i właśnie to jest dla mnie clou postmodernizmu i jeżeli coś jest zrobione dobrze (abstrahuję od tej Emmy) to ja to kocham. Nie ma łatwo - spodziewamy się romantyzmu, będzie krwotok z nosa, ale za chwile spodziewamy się podtrzymania konwencji "puszczam oko", ale będzie coś poważnego. Nie można wejść w jeden typ nastawienia, bo ciągle z niego jesteśmy wytrącani.
Przy filmach absurdalnych z założenia, lub romantycznych z założenia czujemy się po prostu bezpiecznie, bo wiemy czego się spodziewać. W ogóle zauważyłam, że mam chyba z permanentnym absurdem problem... Nie przepadam w nadmiarze, chyba że wpadnę w jakieś odpowiednie nastawienie.

A propos przypomniały mi się cudownie kwikogenne powieści P.G. Wodehouse'a. Niestety mało ich przetłumaczono na język polski, a szkoda.

BeeMeR - Wto 19 Sty, 2021 20:44

Tamara napisał/a:
rzeczywistość bardzo zakłóca romantyzm
Rzeczywistość to ja mam po dziurki w nosie :P
Film nie musi epatować tęczą, ale ma mieć (między innymi) ładne sceny :P
To przynajmniej wiemy, czemu (między innymi :P ) film do mnie nie trafił :P

RaczejRozwazna - Wto 19 Sty, 2021 20:53

To wracaj do bolly BeeMeR :mrgreen:
Tamara - Śro 20 Sty, 2021 08:58

RaczejRozwazna napisał/a:

No i właśnie to jest dla mnie clou postmodernizmu i jeżeli coś jest zrobione dobrze (abstrahuję od tej Emmy) to ja to kocham. Nie ma łatwo - spodziewamy się romantyzmu, będzie krwotok z nosa, ale za chwile spodziewamy się podtrzymania konwencji "puszczam oko", ale będzie coś poważnego. Nie można wejść w jeden typ nastawienia, bo ciągle z niego jesteśmy wytrącani.
Przy filmach absurdalnych z założenia, lub romantycznych z założenia czujemy się po prostu bezpiecznie, bo wiemy czego się spodziewać.

O to to to :cheers: :mrgreen: po prostu samo życie :angeldevil:

BeeMeR - Śro 20 Sty, 2021 09:33

RaczejRozwazna napisał/a:
czujemy się po prostu bezpiecznie, bo wiemy czego się spodziewać.
No i jak tak lubię, stare historie opowiedziane w świeży, ciekawy sposób.
W stylu Jowialskiego: "Znacie? To posłuchajcie."
Jasne, że lubię też nowe, inne historie, ale nie wszystkie :P

Bolly mi się przejadło już dobrych kilka lat temu, niestety.

Tamara - Śro 20 Sty, 2021 10:01

BeeMeR napisał/a:
No i jak tak lubię, stare historie opowiedziane w świeży, ciekawy sposób.

No to właśnie mamy świeży, ciekawy sposób opowiedzenia Emmy :-P :mrgreen:

RaczejRozwazna - Śro 20 Sty, 2021 13:20

Za dużo postmodernizmu też niezdrowo. Doskonale rozumiem i zazwyczaj podzielam Twoją potrzebę. Ale raz na jakiś czas zobaczyć/posłuchać czegoś dobrego w tym nurcie działa dobrze na głowę ;)

Z bolly jasne - to było pół żartem. Podejrzewam, że na tego typu kino większość oglądających je ludzi ma po prostu tzw. fazę, pewnie raz w życiu. Sama się zastanawiam ile potrwa moja faza, ale nie wróżę jej dłuższego czasu niż roczny ;)

W sumie obejrzalabym bolly Emmę :mrgreen:

Koniec offtopa :wink:

Trzykrotka - Śro 20 Sty, 2021 15:39

RaczejRozwazna napisał/a:

W sumie obejrzalabym bolly Emmę :mrgreen:

Jest :lol: Choć to raczej bolly Clueless. Sympatyczny, niezapamiętywany, choć na ciuchy warto popatrzeć. Emmą była najlepiej ubrana aktorka bolly, Sonam Kapoor.

RaczejRozwazna - Śro 20 Sty, 2021 16:24

O! :lol: A ja właśnie wróciłam ze spaceru podczas którego wyobraziłam sobie całą obsadę i niektóre sceny; dobrze że mijający mnie współspacerowicze nie widzieli za maseczką mojej śmiejacej się jak do sera gęby. :lol:
annmichelle - Śro 03 Lut, 2021 10:22

W ramach odnotowania i dla przyszłych pokoleń :twisted: :
Tamara napisał/a:
annmichelle napisał/a:
Cóż, Samantha Morton na pewno nie była "panią koło 30-tki". :rotfl: Ona jest rocznik 1977, więc w 1995 roku, kiedy film kręcono (premiera 1996) miała tych lat...18! :mrgreen:
Jeśli chodzi o wiek to ta Twoja miała ich 26, więc sama widzisz.... :wink:

No widzisz, miała 18 a wyglądała na 30 , a ta mając 26 wyglądała na 16 :-P nie interesuje mnie metryka aktora, tylko wygląd postaci :wink:


Weryfikacja poglądu w/w po kolejnym obejrzeniu rzeczonej "Emmy" (1996), której bronię zębami i pazurami, z tamtego tematu:

Tamara napisał/a:
Dobra, zgadzam się , że Samantha nie wygląda na 30 :zawstydzona2:


Tamara, jakoż wspomniałam tak czynię - nie mogłam się powstrzymać. :twisted: :wink: :cheers:

Tamara - Śro 03 Lut, 2021 10:33

Zemsta jest rozkoszą bogów, czyż nie :rotfl: ?
Trzykrotka - Śro 03 Lut, 2021 10:34

Ja trochę poprę Tamarę. Samantha ma dziwną urodę i mimikę; nie to, że wygląda na starą, ale jest taka... Wiecznie skrzywiona, jakby lekko wymięta. Widzialam ją potem w Raporcie mniejszości i tam jej twarz była w porządku. Jednak do kostiumu mi nie pasowała.
annmichelle - Czw 04 Lut, 2021 12:05

Trzykrotka, odpisałam Ci w temacie o "Emmie"(1996): https://forum.northandsouth.info/54.htm?start=175#586083 :-)
Trzykrotka - Czw 04 Lut, 2021 12:20

Widzialam :kwiatek: Pozostaję jednak przy swoim zdaniu.
Tamara - Nie 07 Mar, 2021 21:08

Zapodałam dziś Emmę 2020 Młodej - no i po pierwsze uważa że jest najlepsza , bo pokazuje żywych ludzi z ich emocjami, dwa - "Nareszcie Emma i Harriet wyglądają młodo, na swoje lata, a nie staro jak w tamtych wersjach" :angeldevil: :angeldevil: :angeldevil: - głos osoby nieuprzedzonej i niezaangażowanej emocjonalnie w Austen :-P

Poza wszystkim jest jedna jeszcze rzecz bardzo godna zwrócenia uwagi - biżuteria :serce2: w żadnej z poprzednich wersji nie przywiązano wagi do historycznej trafności biżuterii i do biżuterii w ogóle , zawieszając na bohaterkach cokolwiek :lol: ja osobiście jestem chora na kolczyki pani Elton , które miała na sobie podczas wizyty w Hartfield , i na kolczyki Emmy , noszone gdy zawoziła Harriet na wizytę do Martinów :serce: https://www.spotern.com/e...eynolds-in-emma https://www.spotern.com/e...lor-joy-in-emma



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group