Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Nasz własny fanfik
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 09:09
| Marija napisał/a: | | Np. co im dać do roboty po śniadaniu? Noremalnie to by sobie kompa zapuścili albo telewizor, a tak? Na konną przejażdżkę, a może raczej po obiedzie? |
O właśnie - jaśnie pani nie umie jeździć konno. Więc może trzeba ją nauczyć ?
Alison - Czw 10 Sty, 2008 09:12
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | Ty jesteś Typische, boś jako gość została potraktowana Typische żarciem, żeby się poczuć jak Typische English woman. Rozumisz? |
Rozumiu, choć pojąć nie mogu, jak one mogą jeść takie (za przeproszeniem) świństwo... |
Siem zgadzam. Ale może jakby nie jedli takich obrzydliwych śniadań i reszty, to BBC nie byłoby takie smaczne . Czymś muszą sobie rekompensować te świństwa, a my coś uszczykujemy pogryzając sobie pysznym chlebkiem z pyszną kiełbaską Krakowską Suchą
Marija - Czw 10 Sty, 2008 09:23
Dobra, konia można gdzieś ująć (normalnego konia, takie zwierzę ).
Marta - Czw 10 Sty, 2008 09:56
Marija, bardzo smaczne śniadanko (no, może bez tej baraniny dla mnie, na bułeczkach z konfiturą poprzestanę... ) Dziękuję pięknie
Anonymous - Czw 10 Sty, 2008 10:40
| Alison napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Ale jutro nicol81? |
A planowała coś napisać? A Ty co? Wyeksplatowałaś się na to śniadanie? Może jakieś konwersacje stołowe, wizyta w oranżerii zwanej Edenem, teraz Lizzy bedzie musiała obrywać suche liście orchideom |
eee tam do oranżerii.
życie w pemberley musi się toczyć.
Dziewczynki wcisnijcie gdzieś podłego administratora, który w jakimś ferworze może zginąć straszną aczkolwiek zasłużoną śmiercią
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 10:46
| lady_kasiek napisał/a: | | życie w pemberley musi się toczyć. |
Musi, musi. Zwłaszcza że się gości na Boże Narodzenie zaprosiło...
Przygotowania poczynić trzeba.
Marija - Czw 10 Sty, 2008 10:49
| Maryann napisał/a: | | lady_kasiek napisał/a: | | życie w pemberley musi się toczyć. |
Musi, musi. Zwłaszcza że się gości na Boże Narodzenie zaprosiło... | O k.....[urteczka], muszę śpiewającego ptaka utrupić .
Sofijufka - Czw 10 Sty, 2008 11:04
Dla rozrywki" Mr Darcy steals a kiss
http://www.austen.com/derby/kerryn1.htm
A tu: śniadanie
http://www.janeausten.co....?pid=309&step=4
Marija - Czw 10 Sty, 2008 11:15
Śniadania nawet nie widać, tyle tam szmat i draperii wszelakich .
Sofijufko, a może masz tłumaczenia?
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 11:17
Nooo... To wygląda całkiem zachęcająco...
Dzięki. Szykuje się miły wieczór.
| Marija napisał/a: | Sofijufko, a może masz tłumaczenia? |
Masz ? Bo jeśli nie, to...
Marta - Czw 10 Sty, 2008 11:23
No właśnie bo ten tego... bo ja z moim angielskim to rozumiem dobrze co trzecie zdanie i mi cały urok gdzieś ucieka... i byłabym dźwięczna bardzo, nawet zaśpiewać mogę...
Sofijufka - Czw 10 Sty, 2008 11:25
| Maryann napisał/a: | Nooo... To wygląda całkiem zachęcająco...
Dzięki. Szykuje się miły wieczór.
| Marija napisał/a: | Sofijufko, a może masz tłumaczenia? |
Masz ? Bo jeśli nie, to... |
Nie mam - możę zrobię kiedyś, ale teraz jestem strasznie do tyłu z robotą
Muszę wracać do tanga argentyńskiego i bohaterki, która żąda 736 tysięcy dolarów i 55 centów za 26 nocy....
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 11:33
| Sofijufka napisał/a: | | Nie mam - możę zrobię kiedyś |
To ja się nieśmiało zgłaszam na ochotnika...
| Sofijufka napisał/a: | | Muszę wracać do tanga argentyńskiego i bohaterki, która żąda 736 tysięcy dolarów i 55 centów za 26 nocy.... |
O ! Coś mi to przypomina...
nicol81 - Czw 10 Sty, 2008 11:41
| Anaru napisał/a: |
A "Księżnę" czytałaś tylko, czy byłaś zmuszona tłumaczyć? Ja tego akurat nie czytałam, więc nie wiem, co tam było innego niż gdzie indziej, ale myślę, że standardowo erotycznie, z przymusem, pewnymi formami niewolnictwa czy uległości i dzikim pożądaniem...? |
Był przymus, formy niewolnictwa i uległość, ale bez pożadania Na szczęście, nie tłumaczyłam tego i nie musiałam przy tym tkwić.
Sofijufka - Czw 10 Sty, 2008 11:41
| Maryann napisał/a: | To ja się nieśmiało zgłaszam na ochotnika... |
Cudownie!
| Sofijufka napisał/a: | | Muszę wracać do tanga argentyńskiego i bohaterki, która żąda 736 tysięcy dolarów i 55 centów za 26 nocy.... |
[quote="Maryann]O ! Coś mi to przypomina...[/quote]
A cio?
nicol81 - Czw 10 Sty, 2008 11:44
| Alison napisał/a: | A to podstępny Maryś, wciął się w rozmowę o podłych ludziach!
przykryty białym obrusem, delikatna porcelanowa zastawa, nie przytłaczająca biesiadnika natłokiem złoceń i malunków [bez ręcznie malowanych wrąbków], Podwójnych, rzecz jasna!
Jakże miło rozpoczęty dzień! Wprawdzie baran dla mnie trochę za ciężkostrawny na śniadanie , ale reszta w nawyższym stopniu pyszna!
A teraz będę jak Nicol...czy Fletcher, będąc osobistym lokajem, mógł podawać do wspólnego stołu? |
A co to są wrąbki?
Dzień rozpoczęty istotnie pięknie i dziękuję szacownej autorce
A dla Fletchere do stołu to chyba byłaby degragacja?
nicol81 - Czw 10 Sty, 2008 11:45
| Marija napisał/a: | | Ale jutro nicol81? |
Marija - Czw 10 Sty, 2008 11:50
| nicol81 napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Ale jutro nicol81? |
| Źle przeczytałam - ślepam już . Ale jakbyś coś miała ...
Fletcher powinien być zaszczycony, że młodej pani bułki podaje .
Maryannku - . To może ja już spocznę na laurach?
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 11:55
| Sofijufka napisał/a: | [quote="Maryann]O ! Coś mi to przypomina...
A cio? |
A czytałam kiedyś takie dzieło o parze (córka milionera i młody, inteligentny, ambitny, dobrze się zapowiadający, acz ubogi kawaler), która się pobrała po krótkiej znajomości i równie szybko rozwiodła. Spotkali się po kilkunastoletniej przerwie, kiedy on był już parę razy bogatszy od jej tatusia - oczywiście w mało przyjacielskich okolicznościach. Wkrótce potem wyszło na jaw, że nadal są małżeństwem. Ona miała nowego narzeczonego i chciała szybko sprawę załatwić, ale jej mąż-nie-mąż się nie zgodził i wymógł na niej swego rodzaju kontrakt - że będą się spotykać bodajże trzy razy w tygodniu przez trzy miesiące. Jak ona potem nadal będzie chciała rozwodu, to on jej go da i jeszcze dopłaci. No i brukowce wyceniły każde spotkanie...
Marija - Czw 10 Sty, 2008 11:56
| nicol81 napisał/a: | | A co to są wrąbki? | Jak to co? Patrz "Co ludzie powiedzą" i porcelana Hiacynty.
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 11:59
| Marija napisał/a: | Maryannku - . To może ja już spocznę na laurach? |
No nie wiem... To w końcu jest TROCHĘ inna historia - zresztą nie przeczytałam jeszcze całości...
A może by tak... równolegle ?
nicol81 - Czw 10 Sty, 2008 12:02
| Maryann napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | [quote="Maryann]O ! Coś mi to przypomina...
A cio? |
A czytałam kiedyś takie dzieło o parze (córka milionera i młody, inteligentny, ambitny, dobrze się zapowiadający, acz ubogi kawaler), która się pobrała po krótkiej znajomości i równie szybko rozwiodła. Spotkali się po kilkunastoletniej przerwie, kiedy on był już parę razy bogatszy od jej tatusia - oczywiście w mało przyjacielskich okolicznościach. Wkrótce potem wyszło na jaw, że nadal są małżeństwem. Ona miała nowego narzeczonego i chciała szybko sprawę załatwić, ale jej mąż-nie-mąż się nie zgodził i wymógł na niej swego rodzaju kontrakt - że będą się spotykać bodajże trzy razy w tygodniu przez trzy miesiące. Jak ona potem nadal będzie chciała rozwodu, to on jej go da i jeszcze dopłaci. No i brukowce wyceniły każde spotkanie... |
A spotkanie to w jakim celu?
nicol81 - Czw 10 Sty, 2008 12:04
| Marija napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | A co to są wrąbki? | Jak to co? Patrz "Co ludzie powiedzą" i porcelana Hiacynty. |
Ja tego serialu nie oglądałam bo moi rodzice to uwielbiali i mi się kojarzyło z serialem dla wapniaków...
Ja tylko mówiłam , ze mi się fanfik śnił. Ty z Alison za wysoko podniosłyście poprzeczkę dla skromnego cymbalisty
Fletcher pewnie zapłacił innym lokajom, by mu przekazali ten zaszczyt
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 12:07
| nicol81 napisał/a: | | A spotkanie to w jakim celu? |
No żeby się przekonać, czy naprawdę nadal chce tego rozwodu, czy nie. A poza tym to przecież on przez te naście lat był żonaty, a nie miał żony. Ten czas to miała być taka rekompensata za utracone korzyści...
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 12:08
| nicol81 napisał/a: | | moi rodzice to uwielbiali i mi się kojarzyło z serialem dla wapniaków... |
Serial dla wapniaków ? Moja ukochana Hiacynta...
|
|
|