Ekranizacje - "Lost in Austen" (2008) serial
Copycat - Wto 30 Wrz, 2008 14:15
| Sylwia napisał/a: | | Jedyny porządny facet to Wickham |
No i można sobie przynajmniej popatrzeć :]
| Cytat: | | Darcy'ego lubi chyba tylko za nazwisko i Pemberley, bo przecież on tu nie zrobił nic z tego co w DiU wykreowało go na takiego bohatera. |
Ona lubi swoje wyobrażenie o Darcym. Dlatego to takie mało przekonujące jest.
behemotka - Wto 30 Wrz, 2008 16:18
ja mam wrażenie, że ten chaos wynika po części z tego, że Amanda nie przenosi się w czasie (nie do końca) tylko "wchodzi w książkę" (nie wiem jak to nazwać, ale wiecie o co chodzi) a ta książka, jak każda inna zresztą, prezentuje tylko wycinek rzeczywistości, w przypadku Austen wygładzony i elegancki, a w filmie chciano chyba pokazać trochę świata Austen i trochę "prawdy historycznej" i trochę nie wyszło
Sylwia - Wto 30 Wrz, 2008 17:34
No właśnie! "Nie wyszło" to najlepsze określenie.
A tak przy okazji - co z Lydią? Bingley rujnuje 15-latkę, a jej siostra sobie w najlepsze wieje z nim do Ameryki? Oczywiście zakładając, że zwieje, bo skoro Amanda zostaje to unieważnienia małżeństwa nie będzie. Taki był warunek Lady Katarzyny.
JoannaS - Śro 01 Paź, 2008 20:17
Przeczytałam wasze opinie po obejrzeniu i chyba nie mam ochoty na ten film.
Obejrzę sobie za to po raz n-ty Dumę z 1995 roku.
maniutka - Śro 01 Paź, 2008 20:23
Przy Was czuję się taka mało wybredna
Oczy wiście nie jest to genialny film, ale mi pasi (a co! )
No i Wickham taki przystojny i miły, coś na końcu zaczął chyba wracać do swojego pierwotnego wcielenia- uwodziciela bogatych dam (patrz Karolina w powozie z Lady Katarzyną)
Admete - Śro 01 Paź, 2008 20:38
Ja go pewnie obejrze, jak znajdę czas...W następnym stuleciu chyba...
maniutka - Śro 01 Paź, 2008 21:15
| Admete napisał/a: | | Ja go pewnie obejrze, jak znajdę czas...W następnym stuleciu chyba... |
Lepiej późno niż wcale.
maenka - Śro 01 Paź, 2008 21:19
| maniutka napisał/a: | Przy Was czuję się taka mało wybredna
Oczy wiście nie jest to genialny film, ale mi pasi (a co! )
No i Wickham taki przystojny i miły, coś na końcu zaczął chyba wracać do swojego pierwotnego wcielenia- uwodziciela bogatych dam (patrz Karolina w powozie z Lady Katarzyną) |
Oj, to jest nas przynajmniej dwie. Masz racje nie jest genialny ale całkiem przyjemnie poza pewnymi przegięciami się oglądało jako pewna wariację na temat prozy Austen. Broń Boże nie traktować serio. A poczucia humoru. Cóż różne bywają.
Caitriona - Śro 01 Paź, 2008 23:04
A ja, mimo że podchodziłam do tematu bardzo optymistycznie (pamiętam polską tego typu historę, która mi się bardzo pdobała, niestety nie pamiętam tytułu) po trzecim odcinku mam chyba dość. Wszystko rozumiem, ale chyba tutaj scenarzyści już zupełnie sobie poszaleli. W sumie poza panem Bennetem i Lydią nikt z bohaterów mi się nie podoba. Może jeszcze Bingley był niezły, ale z czasem przestał mi się podobać. Collins jest obrzydliwy wręcz, Amanda na początku mi sie podobała jako przedstawicielka współczesnej młodzieży angielskiej, ale teraz stwierdzam, że jest wkurzająca. Darcy jest odpychający i ciągle marszczy brwi.
Pomysł był na historię naprawdę dobry, niestety wykonanie go już nie jest...
aneby - Śro 01 Paź, 2008 23:58
Podziwiam, że przebrnęłyście przez te kilka odcinków. Mnie się odechciało. Za dużo rzeczy tam się kupy nie trzymało, a nie było motywatora w typie RA żeby mnie zachęcić do dalszego oglądania.
Sofijufka - Czw 02 Paź, 2008 07:21
| Caitriona napisał/a: | | A ja, mimo że podchodziłam do tematu bardzo optymistycznie (pamiętam polską tego typu historę, która mi się bardzo pdobała, niestety nie pamiętam tytułu) po trzecim odcinku mam chyba dość. ... |
to albo była "Małgosia kontra Małgosia" albo "Godzina pąsowej róży"...
behemotka - Czw 02 Paź, 2008 12:32
a na filmowym polu "Purpurowa róża z Kairu" i "Pleasantville" tylko że to stricte filmowe problemy - w "Róży..." wychodzą z filmu a w "Pleasantville" wchodzą do serialu:)
mam wrażenie, że tu było coś podobnego - Amanda dostaje się do swojego wyobrażenia o DiU, np. scena w z mokrą koszulą (czyli to z czego słynie serial, nie książka), bo ona nie przenosi się w czasie tylko do świata stworzonego w powieści
podobał mi się w "Pleasantville" motyw z tym, że wszystko poza rzeczywistością serialową jest białą plamą, nie istnieje, myślałam, że tu zastosują coś podobnego
z kolei w "Róży..." wszyscy dobrze wiedzą, że są postaciami stworzonymi przez scenarzystę, to też był ciekawy zabieg
Caitriona - Czw 02 Paź, 2008 12:52
| Sofijufka napisał/a: | | "Małgosia kontra Małgosia" |
Tak! Sofi dzieki!!
Gosia - Nie 05 Paź, 2008 20:47
Obejrzalam ponownie dwa pierwsze odcinki "Lost in Austen" (ze zrozumieniem) i w sumie nie było źle. Lepiej, niz za pierwszym razem, bo więcej rozumiem. Niektóre rozwiązania są oczywiście absurdalne i niepotrzebne (chyba najbardziej ten pocałunek z Bingleyem, Lizzie która nie chce wracać do swojego świata, obleśny pan Collins, brak zdziwienia wobec stroju Amandy), ale niektore właściwie ujdą. Mniej drażniła mnie Amanda, niz za pierwszym razem - można się przyzwyczaić ...
Bardzo zabawna jest Mary, juz troche lepiej oceniam Alex Kingstone jako panią Bennet.
Konwencja jaka jest każdy widzi.
Oczywiście Amanda skoro tak kocha ksiązke powinna przywiązywać większą uwagę do manier i zwyczajów, ale w koncu jest wspolczesną, nieco nieokrzesaną dziewczyną...
Chetnie obejrze jeszcze raz pozostale dwa odcinki.
Sylwia - Nie 05 Paź, 2008 21:51
| Gosia napisał/a: | | Lizzie która nie chce wracać do swojego świata |
Po całej tej serii wydaje mi się, że tak naprawdę to Amanda nie chciała wracać do swojego świata i zamknęła Lizzy. Najpierw Lizzy mówi, że to Amanda otworzyła te drzwi. Potem kiedy Amanda chce znaleźć Lizzy drzwi otwierają się bez problemu. Na końcu, kiedy Lizzy, Amanda i Darcy wracają do książki drzwi otwierają się tylko dla Amandy, a zamykają przed Lizzy. Nawet jeśli Amanda waliła w te drzwi i krzyczała, żeby Lizzy otworzyła, to widocznie podświadomie nie chciała wracać.
Ciekawe jednak, że Lizzy w swoim liście do ojca powiela całą historyjkę Amandy, której przecież nie mogła znać.
Gosia - Pon 06 Paź, 2008 18:26
Ja mysle, ze chodzilo im wlasnie o element komiczny, chyba, ze to stalo sie niechcacy
trifle - Wto 07 Paź, 2008 11:15
| Mag13 napisał/a: | | Choć muszę przyznać, ze jak już człowiek przyzwyczai się do konwencji, to jakoś może obejrzeć drugą połowę serii. |
O to to. Pierwszy i drugi odcinek oglądąłam w lekkim szoku - co oni powymyślali, bez sensu itp. A jak już się "wciągnęłam", właśnie - przyzwyczaiłam do konwencji, to nie było tak źle. Wydaje mi się, że sam pomysł takiego filmu - zamiany miejscami nie jest zły - ot, taka wariacja, jak sobie człowiek może poradzić, jak wyglądałoby spełnienie życzenia "och, chciałabym żyć dwieście lat temu", ale wykonanie, scenariusz - niedopracowane, pełne braków, nielogiczności itp. Do szału mnie doprowadzała Amanda przekonująca bohaterów DiU, że ta to ma z tamtym, ten z tamtą. Jaki to miało sens? Dlaczego jej zależało na tym, żeby wszystko się potoczyło tak jak w książce? Przecież to fikcja, a nie zmiany w prawdziwej historycznej opowieści, co mogłoby mieć wpływ na zmianę rzeczywistości (ok, poziom abstrakcji przekracza moje możliwości o tej godzinie po małej ilości snu ). Ale jak się za dużo nie myśli i nie próbuje analizować, to da się przełknąć
Pan Darcy w białej koszuli - nawet nie wiem, jak skomentować. Dlaczego on tam w ogóle wlazł?
Gosia - Wto 07 Paź, 2008 11:17
Mysle, ze Amanda nie mogla sobie wyobrazic innej opcji. Darcy musi byc z Lizzie, a Jane z Bingleyem, inaczej swiat by sie zawalił
Sylwia - Wto 07 Paź, 2008 12:39
| trifle napisał/a: | Pan Darcy w białej koszuli - nawet nie wiem, jak skomentować. Dlaczego on tam w ogóle wlazł? |
Bo Amanda mu kazała, żeby spełnił jej wariację na temat.
| Gosia napisał/a: | Mysle, ze Amanda nie mogla sobie wyobrazic innej opcji. Darcy musi byc z Lizzie, a Jane z Bingleyem, inaczej swiat by sie zawalił |
No ale w dwóch ostatnich odcinkach umiała sobie wyobrazić Darcy'ego bez Lizzy i Jane bez Bingleya bardzo dobrze. W końcu skoro zostaje, to tamci nie będą razem.
Mnie najbardziej wkurzyło to, że ściągnęli z powrotem Lizzy. Tam w parę minut było więcej chemii między nią a Darcym niż Amandzie udało się wykrzesać przez 4 odcinki, a jak już zaczęło być ciekawie, to ta zołza nie wróciła do domu. I po co w ogóle robić Lizzy te wszystkie nadzieje po to tylko żeby ją wysiudać?
maenka - Wto 07 Paź, 2008 16:11
| trifle napisał/a: |
Pan Darcy w białej koszuli - nawet nie wiem, jak skomentować. Dlaczego on tam w ogóle wlazł? |
A mnie się podoba ten lekki sarkazm z jakim pyta "Is this agreeable?" lub coś w tym stylu. Jest tu taka odrobina prowokacji seksualnej. No może nie odrobina ale też bez przesady.
Bonduelle - Wto 07 Paź, 2008 22:50
Właśnie obejrzałam wszystkie odcinki... i ku mojemu zdziwieniu nawet nieźle się bawiłam
Wiadomo, "Lost..." dziełem nie jest, ale były momenty, kiedy zdrowo się uśmiałam, a chyba o to autorom chodziło (Amanda śpiewająca "Downtown" i miny słuchaczy )
Darcy był nie najgorszy, może dlatego, że nie hołubię Colina (nie bić ;>), więc nie mam jakiegoś określonego ideału w głowie. Powiedzmy, że ta wersja robiła fajne dumne miny i naprawdę dobrze wyglądała w tej koszuli (absurd sceny przemilczmy ;P)
Wickham był zdecydowanie za sympatyczny, może to ja mam coś z głową, ale jak tu go nie lubić?
Bingley to totalny mięczak, do tego całowanie Amandy... ech :/
No i przede wszystkim - zrobili z Lizzy egoistkę i niewdzięcznicę, średnio zainteresowaną tym co się dzieje w domu... Skąd, skąd, pytam, scenarzyści to wzięli?
trifle - Śro 08 Paź, 2008 13:01
| Sylwia napisał/a: | | . Tam w parę minut było więcej chemii między nią a Darcym niż Amandzie udało się wykrzesać przez 4 odcinki, a jak już zaczęło być ciekawie, to ta zołza nie wróciła do domu. |
O! Zgadzam się! też mi się wydawało, że między nimi jakaś chemija występuje Ale biedny Darcy musiał już(no absurd za absurdem ) porzucić Lizzy i związać się z Amandą.
Gosia - Czw 09 Paź, 2008 21:40
Fajna tapetka
Bonduelle - Czw 09 Paź, 2008 22:29
Fajny Darcy, to i fajna tapetka ^^
Dla mnie ten Darcy najbardziej wizualnie odpowiada książkowemu, tak przy okazji.
trifle - Pią 10 Paź, 2008 13:26
Ja w ogóle myślę, że ten Darcy i ta Lizzy mogliby świetnie wypaść w normalnej ekranizacji DiU, tylko nie ma na to szans pewnie
|
|
|