To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

Agn - Pon 06 Lut, 2012 14:48

Ten film to jedna wielka rozkmina, ale mnie bardzo wciągnął. I akurat mnie bardzo interesowało, kto okaże się kretem.

O, i pstryknęłaś fotkę pani, która w DA gra Edith! :)

BeeMeR - Pon 06 Lut, 2012 15:07

Creation / Darwin. Miłość i ewolucja (2009)

Cóż za głupi polski tytuł i mylący oryginalny. Tzn. mnie zmylił bo myślałam, że będzie o procesie twórczym, a przynajmniej o rewolucyjnym, ewolucyjnym dziele Darwina, tymczasem film skupia się na życiu i tragedii rodzinnej Darwina, dzieło jego życia tworzone i uzupełniane ponad 20 lat spychając w pierwsze 5 i ostatnie 15 minut. Dziwaczne, jak dla mnie, rozłożenie akcentów, acz sam pomysł na rozmowy z córką ciekawy. Dziwaczna jest też dla mnie mania ostatnich lat robienia filmów niechronologicznie nawet wtedy, kiedy by się prosiło nie szatkować akcji :roll: Nie podobała mi się scena odejścia z kościoła - wyglądała jakby mu się zrobiło chwilowo słabo, a nie jak odejście :roll:
No ale to zmienia faktu, że film ogląda się przyjemnie, Paul Bettany jest świetnie ucharakteryzowany i równie dobrze gra, dodatkowo mamy tu: Jennifer Connelly, Benedict Cumberbatch, Jim Carter (Carson z DA) i w roli córeczki Darwina śliczna i utalentowana Martha West, córka Dominica ;) W sumie polecam.







Darwin i drzewo życia (2009)

Jeszcze bardziej polecam ten program BBC, David Attenborough zwięźle, lecz wyczerpująco przedstawia życiorys i teorię Karola Darwina - i jest to pięknie zobrazowane :oklaski:

Darwin za młodu i w starości, jego żona, dom i rodzinny kościół,




Przykałdowe reakcje satyrzystów na rewelacje Darwina:


teraz na mnie czeka Koszmar Darwina :twisted:

Admete - Pon 06 Lut, 2012 17:55

W końcu mi się nie udało pójśc na Szpiega do kina...Coraz bardziej żałuję.
milenaj - Pon 06 Lut, 2012 17:57

Ja nawet nie miałam szansy. Czekam na dvd.
BeeMeR - Pon 06 Lut, 2012 18:30

Admete napisał/a:
W końcu mi się nie udało pójśc na Szpiega do kina...Coraz bardziej żałuję.
KIlka znajomych osób twierdzi, że to jest włąśnie film do kina, by się nim delektować (acz mnie się w domu też dobrze oglądało, choć nie o 5 rano :P ), bo tam się niewiele dzieje. Za to JAK się dzieje :oklaski: Są takie różne scenki perełki - mnie się bardzo podobała scena kradzenia akt z archiwum, scena rozstania z kochankiem, końcowa scena tez i liczne najazdy po prostu na twarze aktorów np. Colina, Marka Stronga,

Agn napisał/a:
Ten film to jedna wielka rozkmina, ale mnie bardzo wciągnął. I akurat mnie bardzo interesowało, kto okaże się kretem.

O, i pstryknęłaś fotkę pani, która w DA gra Edith! :)
Dlatego ją pstyrknęłam ;) Ja jeszcze przed zaczęciem filmu obstawiałam, że to będzie kret, bo z dedukcji to ja jestem cienki bolek i w kryminałach z reguły obstawiam nie tą osobę co trzeba - no chyba, że w Dickensie :P
Agn - Pon 06 Lut, 2012 19:11

Admete napisał/a:
W końcu mi się nie udało pójśc na Szpiega do kina...Coraz bardziej żałuję.

Ja też się nie wybrałam i teraz żałuję jak jasna zaraza. No ale co się stało, to się nie odstanie. Albo raczej - co się nie stało, to się już teraz nie stanie.
Yyy...
Bredzę. :frustracja:

praedzio - Czw 09 Lut, 2012 21:01

Wróciłam niedawno z kina, w którym byłam na "Mój tydzień z Marylin". W sumie sama nie wiem od czego zacząć... :mysle: Może od tego, że cholernie mi się podobało. ;) Stwierdzam, że brytyjskie filmy bardzo mi podchodzą. :) Nie szkodzi, że formuła prawie identyczna, jak w "Jak zostać królem": bierze się na tapetę jakąś słynną osobę i skupia na pewnym epizodzie z jej życia, wyczarowując w sumie niezłą historię do pokazania na ekranie, a trudną do opowiedzenia własnymi słowami. ;)

Tym razem zaserwowano nam wycinek z życia Marylin Monroe, który spędziła w Londynie kręcąc "Księcia i aktoreczkę". To tam poznał ją młody bohater filmu, asystent reżysera - Colin Clarke (Eddie Redmayne). Marylin, mając już status ogromnej gwiazdy, pokazuje tu swoje inne oblicze: zagubionej, znerwicowanej, nie do końca szczęśliwej w swoim trzecim małżeństwie trzydziestolatki, która w dodatku wcale nie tak pewnie poczyna sobie na aktorskim gruncie.

Muszę przyznać, że oszołomiła mnie obsada aktorska w tym filmie: Kenneth Branagh w roli Laurence'a Oliviera, Juliette Binoche jako Vivien Leigh, Judi Dench (Sybil Thorndike), Emma Watson, Dominic Cooper i inni w epizodycznych, ale świetnych rolach. Michelle Williams spisała się świetnie w roli Marylin. Oczywiście podobieństwo do zmarłej gwiazdy jest mocno dyskusyjne, ale mimika, gesty, sposób poruszania się, taniec - no, rewelacja! I muszę przyznać (o ile to nie był podkładany głos :mysle: ), że ze śpiewem też sobie poradziła. :oklaski: Eddie aktorsko też się wykazał (choć tu mogę nie być obiektywna :serce2: ), przynajmniej ja z przyjemnością na niego patrzyłam, słuchałam jego głosu i w momentach zbliżeń na jego twarz liczyłam jego piegi. :cheerleader2: Facet wedle klasycznych kanonów piękna jest kompletnie nieurodziwy, ale potrafi zauroczyć widza (zwłaszcza widza odpowiedniej płci ;) ), czego przykładem był dzisiejszy seans w kinie: Na początku w pierwszych scenach, kiedy był pokazany Colin, który rozpoczynał swą opowieść - na sali kinowej rozległy się stłumione chichoty, a ktoś szeptem powiedział: "Patrzcie, jakie ma ogromne usta!" (w piersiach niżej podpisanej zaczął w tym momencie niebezpiecznie rosnąć warkot). Za to pod koniec filmu dobiegł mnie z innego końca sali inny głos: "Jakie on ma cudne oczy!" i zgodny pomruk z głębi sali. :lol: Żeby nie było, że tylko Eddiem się zachwycam, to powzdycham jeszcze nad szczególnie dopracowaną i wybijającą się na pierwszy plan rolą Kennetha Branagha. Jezu, jak ten facet recytuje poezję! :thud: Od samego słuchania - jak to zwykła mawiać Aine - majtki lecą przez głowę! :thud: :lol:

A - i muzyka też zasługuje na uwagę - zarówno ta "z epoki", jak i ta ilustrująca film. :oklaski:

Zauważyłam jeszcze dziwną rzecz: na ogół, kiedy pojawiają się napisy końcowe, wszyscy zrywają się z krzeseł, zaczynają ubierać, po czym wychodzą z sali. Tym razem nikt się nie ruszył przez ładnych kilka minut tych napisów. Wszyscy siedzieli jak zaklęci (złośliwych o d razu uprzedzam: nikt nie zasnął, żeby nie było! :lol: ). I dlatego powtarzam - lubię brytyjskie produkcje. Poruszają jakąś we mnie strunę wrażliwości, trafiają w mój nastrój i sprawiają, że po zakończeniu historii mam ochotę do niej wracać jeszcze raz... i jeszcze raz. Czego i Wam życzę. ;)

Aragonte - Czw 09 Lut, 2012 21:07

Kasia, zaciekawiłaś mnie i zachęciłaś :)
Admete - Czw 09 Lut, 2012 21:08

Zachwalasz, a ja muszę poczekac, aż się zlitują i puszczą na prowincji ( o ile w ogóle ).
milenaj - Czw 09 Lut, 2012 21:21

Też czekam z nadzieją, że puszczą u mnie w mieście. Inaczej pozostaje dvd. :(
praedzio - Czw 09 Lut, 2012 21:24

Naprawdę polecam. Od jakiegoś czasu mam takie w sobie - jak to ktoś tu kiedyś określił - wewnętrzne rozdygotanie. Nie za fajne uczucie. Natomiast ten film doskonale mnie ukoił, zaciekawił, wzruszył i rozbawił. Dokładnie czegoś takiego mi było trzeba. No, i Eeeeddieeee.... :serce: :cheerleader2: Ogromną zaletą filmu są - jak już wspomniałam - drugo-, a nawet trzecioplanowe postaci. Aktorsko są to po prostu perełki. :mrgreen:
Yvain - Czw 09 Lut, 2012 22:03

Oj, po takim opisie to mus obejrzeć :mrgreen: Obsada jak widać świetna.
Admete - Czw 09 Lut, 2012 22:14

Sprawdziłam grają u nas Tydzień z Marylin od 24 lutego. I Żelazną dame też.
Agn - Czw 09 Lut, 2012 22:17

Ja się wybieram na ten film i niecierpliwie tupię nóżkami, a tu takie wrażenia po seansie! No, to mnie mus obejrzeć na dużym ekranie.
Z trailerów i zdjęć sądząc - Michelle ucharakteryzowana nie do poznania, czapki z głów, wygląda jak Marilyn. :)
No i Eddie... :serce:

BeeMeR - Pią 10 Lut, 2012 18:13

Wszystko, co dobre (2010) All Good Things

Film bazuje na faktycznym tajemniczym zniknięciu młodej żony dziedzica wielkiej fortuny. Temat ciekawy, a wyszła nuda. Nie chronologiczne poprowadzenie opowieści powoduje, że od samego początku niemal wszystko wiemy, nie pozostawiając miejsca na żaden suspens. Nie ma tu też miejsca na domysły - wszystko zostaje wyłożone łopatologicznie. Kirsten Dunst jest bardzo dobra Ryan Gosling - hm... nie rozkminiłam jeszcze fenomenu aktorstwa gościa praktycznie pozbawionego mimiki, acz doceniam, że że nie sili się na sztuczną ekspresję i że ma ciało jak z fotoszopa ;) Niestety jednak jest zupełnie niewiarygodny jako sterany życiem starszy człowiek tylko wygląda jak przebrany za starszego pana młody człowiek :roll:




miłosz - Pon 13 Lut, 2012 09:25

jakoś mnie ten film z Rayanem nie porwał, ciągle czekam, że jednoa z najgorętszych nazwisk
Hollywood trafi na "swoją" rolę ;)

ogłądnęłam "Uwikłanie" wedle Miłoszewskiego ( film zdecydowanie słabszy niż książka, którą nabyłam za całe 7 zlociszy) - moze arcydzieło nie jest i pewnie niejeden prokurator by to obśmiał :) Ale mnie bardzo ciekwi jak to jest z tymi dokumentami UB i słynnych wszelakich departamentów i rzeczywiście ile jest prawdy w tym, jak dużo byłych wysoko postawionych pracowników urzędu bezpieczeństwa działa w biznesie. Jeśli choc 10% to jest to przerażające...
dwa plusy za epizody państwa Grabowskich i Ryszarda Łukowskiego - posłuchajcie genialnego krakowskiego akcentu :mrgreen: bardzo atrakcyjnie pokazany Kraków (spokojnie Bromski mógłby sprzedac zdjęcia do zagranicznych telewizji jako wzorcową reklamę miasta) .

A na "Marylin" ide dzisiaj ;)

Eeva - Pon 13 Lut, 2012 09:33

weekend upłynął mi filmowo:-)

Bank Job / Angielska Robota (2008) - z Jasonem Stathamem, co jest ostatnio dla mnie główną rekomendacją do obejrzenia filmu. Mam faze na Jasona i połykam wszystko w czym grał. Za filwebem: 'Opowieść o legendarnym już napadzie na bank na londyńskiej Baker Street w 1971 roku. Legendarnym, bo aż do dziś ani nikogo w tej sprawie nie aresztowano, ani nie odzyskano nawet pensa ze skradzionych przez rabusiów pieniędzy. Dodatkowo, przez niemal 35 lat, brytyjski rząd zakazał jakichkolwiek informacji na ten temat.". Film bardzo mi się podobał, jest trochę akcji, ale też i rozkminy i humoru. Generalnie jestem w szoku, bo np. aktka dotyczace jednego z panów z filmu zostaną odtajnione dopiero w 2050 roku.

The Mechanik / Mechanik: Prawo zemsty (2011) - rozumiem, ze podtytul został dodany tylko po to, żeby film nie myił się z tym Mechanikiem z Christianem Balem. Tak czy inaczej tutaj tytułowy mechanik (Jason Statham oczywiście) to płatny zabójca. Niespodziewanie zyskuje on partnera w osobie syna swojego przyjaciela. Tyle moge powiedzieć, bo jestem dopiero w połowie filmu, ale zapowiada się super :-) Jest akcja (jak zawsze) i równiez troche humoru.

Listy do M - och czy każda polska komedia nie moze być taka? Bez nachalnych żartów, Kota, Szyca i Karolaka robiących z siebie idiotów? Bardzo polecam i uważam, ze Stuhrowie powinni rozmnożyć się przez pączkowanie, żeby więcej było takich aktorów :-)

Colombiana (2011) - za filmwebem: "Cataleya Restrepo jako mała dziewczynka była świadkiem brutalnego morderstwa rodziców. Teraz, kiedy jest już dorosła, staje się zawodowym zabójcą. Jest piękna, silna i zdeterminowana. Jako płatna morderczyni, z zimną krwią wykonuje kolejne egzekucje. Obsesyjnie tropi i eliminuje osoby powiązane ze śmiercią swoich rodziców. Z każdym kolejnym zabójstwem Cataleya zbliża się do upragnionego celu – zabicia gangstera, który był odpowiedzialny za zamordowanie najbliższych. Film powstał na podstawie scenariusza Luca Bessona". Daje radę, ale żeby jakiś szał był to nie powiem. Dobrze się ogląda, nie trzeba się jakoś szaleńczo skupiać na akcji.

Agn - Pon 13 Lut, 2012 10:14

miłosz napisał/a:
Listy do M - och czy każda polska komedia nie moze być taka? Bez nachalnych żartów, Kota, Szyca i Karolaka robiących z siebie idiotów? Bardzo polecam i uważam, ze Stuhrowie powinni rozmnożyć się przez pączkowanie, żeby więcej było takich aktorów :-)

KWIK!!! :rotfl:

Yvain - Pon 13 Lut, 2012 10:28

Popieram metodę :rotfl:
Caitriona - Pon 13 Lut, 2012 21:41

Eeva napisał/a:
Bank Job / Angielska Robota (2008)

Oglądałam i mi się podobało :D Czasami też sobie lubię pooglądać filmy z Stathamem.

miłosz - Pon 13 Lut, 2012 21:54

piękna muzyka temat Marylin i np Nat Cole kapitalny Kenneth Brannagh, i nie ustępujący mu nikt - od Michelle Wiliams, poprzez Eddiego Redmayna, Judi Dench, Dominica Coopera,Dereca Jacobi każdy epizodzik dopracowany w szczegółach, piękne zdjęcia, widoki zapierające dech, dbałość o detale a'la Londyn 1957.
Może nie jest to wybitne kino, ale motyw filmu w filmie zawsze budzi ciekawość. W sumie smutna historia Marylin - znakomita jest ta Williamsówna :)
moja córka JUlka była zachwycona :)

praedzio - Wto 14 Lut, 2012 05:23

Cieszę się, że Ci się podobało. :banan:
Admete - Wto 14 Lut, 2012 08:29

Śmiałam się ostatnio, gdy czytałam recenzję Rafała Stanowskiegow dzienniku Polskim ( Magazyn Piatek ). Strasznei zjechał Marylin..Musi miec wybitnie męski mózg ;) Jakoś bardziej ufam wam, niz jemu. Zwłaszcza, że chwali głównie rzeczy ponure ;)
BeeMeR - Wto 14 Lut, 2012 09:30

No to zainteresowałyście mnie Angielską robotą :mrgreen:
Listami do M już byłam zainteresowana ;)

Zagubiona gwiazda

Jest to film typu "mężczyzna (Włoch) podróżuje po obcym kraju (Chinach), bo musi wykonać misję, inaczej będzie nieszczęśliwy". Niby nic nowego, ale w nowej (dla mnie) oprawie. Bohater więc podróżuje różnymi środkami lokomocji i to nie po turystycznych atrakcjach, ale po fabrykach, żwirowiskach, miastach i wioskach. Ogląda się bardzo dobrze, lekko i przyjemnie, polecam.










BeeMeR - Śro 15 Lut, 2012 12:27

Van Gogh - painted with words

Bardzo ciekawy pomysł na przedstawienie życiorysu - odwołując się wyłącznie do autentycznie zapisanych ówcześnie słów: listów, notek lekarskich itp. wkładanych w usta odpowiednio ucharakteryzowanych aktorów :oklaski: . Pomysł przedni, wykonanie niezłe, tylko jak zwykle ostatnio czepiam się niepotrzebnej początkowej achronologii :P (może niesłusznie ;) )

Van Gogh na zdjęciu z ukochanym bratem Theo (dalibóg nie pamiętam który jest który :P ), dom rodzinny


oraz personifikowany prze Benedicta Cumberbatcha:


oraz bardzo, bardzo liczne autoportrety (i być może zapodział się tu i czyjś portret - tj. ten ostatni jest Gaugina):




okazało się również w trakcie, że namalował znacznie więcej obrazów niż "Słoneczniki" ;) i nawet niektóre mi się podobają choć generalnie styl mi nieszczególnie podchodzi.






a chyba najbardziej spodobało mi się to:


i przykład miejsca w rzeczywistości i jak widział je malarz (bardzo mi się te porównania podobały :oklaski: ):



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group